kubiku
19.11.03, 15:00
Czuje się bardzo źle, coraz gorzej. Nie potrafię sama sobie poradzić. Prawie
trzy lata temu wyprowadziłam się z domu, w którym nigdy nie było miłości.
Nienawidzę swojego ojca i mamę chyba też. Teraz mieszkam z moim ukochanym.
Wiem, że jest mu ciężko znosić moje humory i zarabiać na nas dwoje już tak
długo. Mimo to nie potrafię żyć. Nie umiem. Nie potrafię znaleźć pracy, nie
mam odwagi, boję się nawet iść do psychologa. Mam tak strasznie silne
poczucie, że jestem do niczego, że nie nadaję się, że jestem najgorsza i nie
mam po co żyć. Myślałam setki razy o samobójstwie. Nie mam odwagi. Jednak
jest we mnie jakaś iskierka, która rozpala chęć do życia. Mam wrażenie, że
im dłużej trwa moja sytuacja tym trudniej mi z niej się wydostać. Dlaczego
wszystkiego się boję i nie mam siły? Z drugiej strony gram. Gram odważną i
wesołą przed znajomymi, przed rodziną moją i mojego chłopaka. Gdy ktoś się
pyta co słychać odpowiadam: w porządku. Wstydzę się tego jak jestem,
nienawidzę się i płaczę.