wypalonynaamen
04.03.09, 23:20
Czuje sie do tego stopnia wypalony ze juz nie mam nawet ochoty podnosic sie po
raz setny raz z tego ch... stanu. Powiem tak - nigdy sie nie leczylem, mam 22
na karku ale czuje jakbym mial 45, a moje schorzenia to mieszanka: nerwicy,
neurotyzmu, schizofrenii, depresji bipolar.
Maska mi opada coraz czesciej. Nadal bardzo rzadko ale obecnie czuje mocne
przeciazenie psychiki. To przykre ale juz nie widze innej opcji jak po prostu
... dawac się łamać przez zycie. Ok, ale jakas interakcja ze srodowiskiem musi
byc. Wiecie sami jakie to meczace sie produkowac zeby nikt nie zauwazyl ze z
nami jednak jest cos nie w porzadku. U mnie trwa juz 7 lat. I wiecie jakie to
swietne uczucie jak ktos wam powie (gdy spadnie maska) cos idiotycznego w stylu:
"nie martw sie, wszystko bedzie dobrze"
"dasz rade, jestes mlody cale zycie przed toba"
Naleze do tego szczegolnego typu ludzi ktorzy nigdy nie pojda sie leczyc, nie
mają złudzeń w zyciu i cenia prawde starając sie rowniez byc szczerym z
innymi. Przerosło mnie to. Kto zrozumial dobrze poprzednie zdanie wie jakie
to trudne w tym pięknym kapitalistycznym swiecie.
Jesli ktos napisze ze powinienem sie leczyc to moglbym go smialo wysmiac
prosto w twarz i wy ktorzy chorujecie rowniez powinniscie tak postapic. Jednak
chyba za bardzo sobie sprawy z tego nie zdajecie. A szkoda. Bo napedzacie taką
finansjerę cwaniaków ktorzy na naszym nieszczesciu biją bardzo dobre
pieniądze. Szczytem glupoty jest twierdzic ze ktorekolwiek z tych schorzen
(nerw, hist, bipolar, schiz, dep) jest uleczalne - to sa cechy hmm... uboczne
np. zdarzen, genów, intelektu. Nie ma zadnej recepty na światopoglad -
niejednokrotnie adekwatny do rzeczywistosci albo racjonalną ocene sytuacji -
"znajduje sie w ciemnej d....". Skoro tak mówisz to musi byc przyczyna ktora
sprawila ze czujesz sie jak ostatnie dno na ziemii.
Wiec co sprawi ze nie bede g...nem, badz tez delikatniej mowiac bardziej
wartosciowym czlowiekiem? Jakas tabletka ktora mnie znieczula na codzien i
robi obojętną emocjonalnie mumię? Aha... w polaczeniu z opowiadaniem zupelnie
nieznajomej osobie o naszych problemach i USWIADOMIENIE sobie co jest
przyczyna naszego zlego samopoczucia, niepowodzen, itp. Ja dziekuje bardzo za
taka wspolprace wedle ktorej faktycznie jestem dziwakiem i wymagam leczenia.
Jeśli jest ci źle a twoje zycie potoczylo sie jak kula na równi pochyłej z
wielu powodów, lub po prostu nie odczuwasz przyjemnosci z zycia bo to, tamto a
cos tam... to tak po prostu jest. I nie daj sobie nigdy wmówic ze to choroba.
Nie to - efekt uboczny. Sam sobie odpowiedz czego. Na mnie nawet media
działają przygnębiająco, jestem zbyt wrażliwy...
...a co ja ze sobą pocznę jako życiowy nieudacznik ze zwielokrotnioną liczbą
przeciwności losu na co dzień starając się odmienić przeznaczenie? dobre
pytanie na ktore sam nie potrafie odpowiedziec. Na samobojstwo sie nie
zapowiada. Chociaz to marzenie ktore pojawia sie czesto przed snem o błogiej
nieegzystencji.... takie utopijne. Ale jak już wspomniałem na samym początku
rozmowy - dziś jestem totalnie wyłożony na łopatki. Koniec cyrku. Teatrzyk
zakończony. Jestem ciekaw reakcji otoczenia.
"życie jest życiem, nie każdy się wyliże
niejeden chciałby być dziś głuchym krótkowidzem"