Parę słów uleczonego

15.03.09, 00:01
Witam!
Swego czasu te forum było jedną z częściej odwiedzanych przeze mnie stron. Fobikiem zostałem jakieś 4-5 lat temu. Właśnie mija rok jak pozbyłem się większości przykrych dolegliwości.

Zaczęło się od tego, że w czasach burzliwego życia studenckiego często dopadała mnie przypadłość zwana kacem. Niestety z czasem zauważyłem, że mam problemy z publicznym jedzeniem (strasznie się przy tym denerwowałem i trzęsły mi się ręce). Doszło do tego, że zacząłem unikać takich sytuacji. Początkowo myślałem, że to objawy silnego kaca ale wkrótce okazało się, że i beż picia mam niezłą delirkę gdy muszę zjeść coś w knajpie w towarzystwie innych osób (nawet znajomych i rodziców).

Potem doszło pocenie się w tramwajach i autobusach. A później unikałem tłumu w ogóle. Mój przypadek jest na tyle specyficzny, że silny stres jaki wtedy przeżywałem doprowadził do epizodu psychotycznego a później do głębokiej depresji. Kiedy już tak wegetowałem jak kalafior bez cienia szans na poprawę sytuacja zaczęła się delikatnie poprawiać (mijała depra ale fobia męczyła nadal). W tym miejscu nadmienię, że leczyć zacząłem się dopiero po psychozie a przedtem dwa lata żyłem z przeświadczeniem o fobii ale nie wiedziałem jak ją pokonać.

Kluczową sprawą w pokonaniu fobii (moim zdaniem) była zmiana środowiska ze studenckiego na zawodowe. Rok temu rozpocząłem moją pierwszą pracę i w ciągu miesiąca ustąpiły wszystkie objawy fobii. W tym czasie nie zmieniałem leków ani nie chodziłem do terapeuty. Po prostu jakaś wewnętrzna "zapadka" zadziałała i okazało się, że wszystkie moje lęki są bezpodstawne. W tym miejscu wielu z Was może stwierdzić, że chrzanię głupoty i nie wiem nic o fobii. O nie! Tylko ja wiem przez co przechodziłem przez kilka lat i nie wiem czy dałbym radę gdybym miał to przechodzić od nowa.

W każdym razie: z mojego punktu widzenia ważnym jest aby się jakoś aktywizować i nie tkwić w letargu. Wierzę (co widzę po sobie), że wielu z Was może pokonać tę paskudną dolegliwość i zacząć normalnie żyć. Nie uważam się za guru ani pseudomedyka. To tylko takie moje spostrzeżenia na temat fobii i tego jak z niej wyszedłem. Z medycznego punktu pewnie nie pomogę tu nikomu ale chciałem dać tylko przykład tego, że jednak można się wyleczyć (chociaż nie wiem czy za parę miesięcy/lat przypadłość nie powróci). Teraz czuję się o niebo lepiej i wierzę, że tak jak to się przypałętało tak może sobie raptem odejść i pozwolić nam normalnie żyć.

Życzę Wam powrotu do normalności! To jest do zrobienia!
    • nienill Re: Parę słów uleczonego 15.03.09, 00:53
      fobikus napisał:

      > Wierzę (co widzę po sobie), że wielu z Was może pokonać
      > tę paskudną dolegliwość i zacząć normalnie żyć.

      z Twojego postu rownie dobrze mozna wyciagnac dla siebie nadzieje na cudowne
      ozdrowienie ;)


      fajnie, ze sie odezwales

      milo poczytac, ze ktos sie czuje dobrze
    • marius_82 Re: Parę słów uleczonego 08.04.09, 09:04
      Dokładnie, zgadzam się z tym :) aktywność a nie pasywność. Ja od 2 miesięcy
      czuję się dobrze. Odzyskałem pewność siebie i spokój. Nie wyleczyłem się z tego,
      bo tego nie da się wyleczyć. Fobię i nerwice można mieć albo nie, one zawsze
      mogą powrócić. To raczej stan umysłu niż choroba choć dolegliwości są gorsze niż
      przy niejednej chorobie. I co ważne, nie stosowałem żadnych leków ani
      specjalistycznych terapii. A fobia trzymała mnie długo, przez większość, życia.
      Zmieniłem się poprzez to samo, co wywołało u mnie lęki. Wciąż mam dystans do
      siebie i świata, brak poczucia realności i tożsamości z sobą samym, ale to mi
      teraz pomaga, wywołuje pewność siebie a nie strach. Trochę "młodsze myślenie"
      dużo dąło nie analizuje tyle, nie mam ciężkich myśli. Robie inne rzeczy, zająłem
      się czym innym niż do tej pory.
      • agusia75 Re: Parę słów uleczonego 08.04.09, 18:10
        Ja również jestem tego samego zdania. Staram się (czasami na siłę)
        robić pewne rzeczy i jeśli mi się uda jestem zadowolona. A to myślę
        duży krok do pokonania własnych lęków, słabości, w tym nerwicy. Tak
        z wiekiem też zmienia się postrzeganie tego co nas dręczyło.
        Pozdrawiam i wierzę że też z tego wyjdę :)))
        • jksilver Re: Parę słów uleczonego 23.10.09, 22:06
          I ja się staram. Ale czasem przychodzi dzień który wszystko rujnuje
          i muszę zaczynac od początku.
          • emil80 Re: Parę słów uleczonego 24.10.09, 15:07
            Skąd ja to znam ???
Pełna wersja