Dodaj do ulubionych

15-lecie mojej depresji

20.03.09, 16:21
w tym roku to juz 15 lat jak walcze z moja zmora
mam dwa razy tyle
zabrala jak na razie polowe zycia
a obserwujac jak sie rozwija i jakie sa efekty walki z nia moge smialo
stwierdzic ze zabierze reszte
mysli samobojcze? mam je na sniadanie na obiad i na kolacje
tak sie do nich przyzwyczailam ze nie rozstaja sie ze mna jak dzieci z matka
od lat
umarlam juz na wszystkie mozliwe sposoby w swoich fantazjach wiec teraz juz
pozostalo odgrywac kazda smierc na nowo
jest to zdecydowanie sposob na odreagowanie, dziala jak raptowne odkorkowanie
zatkanego zlewu
ogolnie to mam wrazenie ze 15 lat temu umarlam i od 15 lat chodze po swiecie w
emocjonalnej spiaczce i ucze sie byc nie bedac...i jakby zyc nie zyjac
staram sie oddychac myje wlosy uzywam perfum zeby sie nie zdradzic ze smierdze
juz trupem...mentalnym emocjonalnym truposzem
najgorsze jest to udawanie ..w sklepie w pracy u znajomych..ze ja zyje i ten
smiech jest prawdziwy
taka zwykla rozmowa innym daje rozkosz a mi katusze
wracam do domu i mam wrazenie ze ciagnelam na sznurze tira
udawanie ze sie zyje jest tak cholernie ciezkim zadaniem ....
jak mnie cos zakluje w glowie albo w brzuchu..pierwsza mysl...uff na pewno mam
smiertelna chorobe juz niedlugo umre skonczy sie moja meka

czego sie boje...w zasadzie bylam juz w najczarniejszej z czarnych dziur i
najnizej gdzie mozna upasc
1. boje sie ze depresja zamieni sie w psychoze, schizofrenie
2. boje sie ze przestane miec swiadomosc tego co sie ze mna dzieje a takowa
jeszcze teraz mam
3. boje sie ze juz bede chora w PELNI i inni przejma kontrole nad moim stanem
umyslu i ciala ..lekami terapiami i innymi cudami

wiem dzis ze nie ma szans na wyjscie z tego
probuje od 15 lat wszystkiego doslownie wszystkiego
to juz sie nie cofnie ...wierze tylko tepo ze moze sie nie poglebic
moze zatrzymac sie na tym poziomie jak jest teraz
tylko cholera co trzeba robic albo czego nei robic zeby zatrzymac
leki odstawilam po wielu latach brania skutki uboczne mnie dobily
zreszta teraz mam wrazenie jakby mi wyzarly pol mozgu
intelekt stepial pamiec jest bardzo slaba
jakbym sie miala porownac do czegos teraz to jestem jak betonowy slup ..z
przeszloscia
przede mna czarna dziura
pozostalo tylko oddychac i czekac az oddech ustanie
B.
Obserwuj wątek
    • irga7 Re: 15-lecie mojej depresji 20.03.09, 19:32
      Gdy przeczytalam twój post...łzy popłynely mi same.Siedzę i
      zastanawiam się czy to rozrzewnienie...współczucie...bezsilnośc?
      Myślę,że większosc zasilajacych to forum zobaczyla swoje odbicie w
      Twoim poście.Pozdrawiam życząc,by natchodzaca wiosna tchnęła
      nadzieją...
    • awanturka Re: 15-lecie mojej depresji 20.03.09, 19:39
      Aco na to wszystko Twój lekarz, co mówi. To co piszesz o swojej pamięci to skutek depresji a nie leków. Leki przeciwdepresyjne nie osłabiją pamięci a nawet wręcz przeciwnie...

      Tak sobie myślę, że w Twojej sytuacji całkiem uzasadnione byłyby elektrowstrząsy. Nikt Ci tego nie proponował?

      Wiem co przeżywasz i przytulam Cię mocno. awanturka
      • laurpi a mogłabyś mi napisać 21.03.09, 16:58
        jak jest z tą pamięcią po elektrowstrząsach, czy np. zapomnę PINu do
        karty i czy potem on mi się przypomni i kiedy mniej więcej? czy
        gdybym się zdecydowała, to mogę zapomnieć na kilka miesięcy o
        studiach czy o prowadzeniu samochodu? Chociaż z tym i tak nie jest
        najlepiej w moim obecnym stanie...
        • awanturka Re: a mogłabyś mi napisać 21.03.09, 21:09
          Z tym jest bardzo róźnie. Są ludzie, którzy po elektrowstrząsach nie pamiętają jak się nazywają i czy mają jakąś rodzinę. Są tacy, którym "wycina" jakieś fragmenty przeszłości. Są tacy, którzy zaników pamięci w ogóle nie mają.

          Literatura podaje, że zaniki pamięci znikają po 6-7 miesiącach od elektrowstrząsów, ale u mnie jakieś drobne slady tych zaników utrzymują się do dzisiaj (a jestem "po" już 11 miesięcy).

          Z tymi zanikami pamięci było u mnie bardzo dziwnie, bo w ogóle nie dotyczyły one przedmiotu jakiego nauczałam w szkole, tak, że po wyjściu ze szpitala od razu bez problemu mogłam dawać korepetycje (nie tylko w szkole ponadgimnazjalnej ale i na studiach).
    • mskaiq Re: 15-lecie mojej depresji 21.03.09, 11:39
      Napisalas ze masz mysli samobocze o kazdej porze dnia. Mysle ze
      dzieje sie tak dlatego ze uwierzylas ze przegrasz z depresja, ze nie
      ma dla Ciebie przyszlosci, ze moze byc tylko gorzej. Kiedy nie ma
      nadziei wtedy pojawiaja sie mysli samobojcze.
      Musisz uwierzyc ze wygrasz z depresja, ze mozesz byc szczesliwa, ze
      przed Toba jest zycie bez depresji. Kiedys uwierzylem ze wygram ze
      schizofrenia i tylko dlatego przetrwalem i tylko dlatego moglem sie
      jej pozbyc.
      Ty gasisz kazdy Swoj sukces, a gloryfikujesz depresje. Napisalas
      >ogolnie to mam wrazenie ze 15 lat temu umarlam i od 15 lat chodze
      >po swiecie w emocjonalnej spiaczce i ucze sie byc nie bedac...i
      >jakby zyc nie zyjac staram sie oddychac myje wlosy uzywam perfum
      >zeby sie nie zdradzic ze smierdze juz trupem...mentalnym
      >emocjonalnym truposzem najgorsze jest to udawanie ..w sklepie w
      >pracy u znajomych..ze ja zyje i ten smiech jest prawdziwy
      >taka zwykla rozmowa innym daje rozkosz a mi katusze
      Wierzac w to co napisalas nakrecesz Swoja depresje, afirmujesz ze
      jestes truposzem, ze nie masz szans.
      Mozesz wygrac z depresja kiedy uwierzysz ze myjesz wlosy i uzywasz
      perfum aby pokreslic Swoja urode, ze zycie jest dla Ciebie.
      Ty zabijasz kazda radosc w sobie, kazde spotkanie z ludzi jest
      katusza, nie chcesz sie cieszyc z takich spotkan.
      Na poczatku kiedy wracasz do kontaktow z ludzmi mozesz czuc katesze
      ale powtarzaj sobie ze bylo pieknie, ze sprawilo Ci radosc. Kiedy
      bedziesz to powtarzala uwierzysz ponownie ze przynosi rozkosz i
      wtedy rzeczywiscie zacznioe przynosic rozkosz.
      Tak dziala nasz psychika babetschka, jesli bedziesz nakrecala ja
      negatywnie staje sie coraz bardziej negatywna i nie do zniesienia.
      Jesli zaczniesz nakrecac ja pozytywnie zaczniesz sie pojawiac radosc
      i wiara ze mozna sie pozbyc depresji.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • babetschka Re: 15-lecie mojej depresji 26.03.09, 21:22
        mskaiq napisał:

        > Jesli zaczniesz nakrecac ja pozytywnie zaczniesz sie pojawiac radosc
        > i wiara ze mozna sie pozbyc depresji.

        boskie sa takie zdania, jesli zaczne nakrecac pozytywnie
        jesli zrobie cos i przestane miec depresje to moze nie bede juz miala depresji ???

        ide zrobic COS
    • laurpi Mojej to już jest chyba z 17 latek... 21.03.09, 16:53
      tak gdzieś od 1992 r., kiedy przestałam się zajmować moim ogródkiem,
      który był moją pasją. chociaż przez ten czas bywały polepszenia
      nastroju i aktywności, ale nie nazwałabym tego remisjami. chociaż
      były i dobre wydarzenia - w 94 wzięłam sobie psa, ale nie dałam
      rady przez całe jego życie się nim odpowiednio opiekować. też w tym
      czasie się uczyłam i pracowałam, ale ciągle się czułam tak po
      przyjściu do domu, jakbym ciągnęła tira, tak jak to określiłaś i
      zwykła rozmowa, która dla zdrowych jest przyjemnością i
      odreagowaniem była też dla mnie niesamowitą trudnością i stąd
      problemy i liczne frustracje w kontaktach międzyludzkich.
      Ja jakiś czas temu moją lekarkę pytałam o elektrowstrząsy, ale
      powiedziała, że nie ze zdziwieniem, ze w ogóle o to pytam.
    • mskaiq Re: 15-lecie mojej depresji 27.03.09, 00:06
      babetschka napisała:
      >boskie sa takie zdania, jesli zaczne nakrecac pozytywnie
      >jesli zrobie cos i przestane miec depresje to moze nie bede juz
      >miala depresji ???
      Kazda radosc, pozytywnosc to ulga w depresji to epizod normalnosci.
      Mozna sie cieszyc wszystkim jesli potrafisz to zrobic, mozna tez
      wszystko odrzucac, krytykowac, nakrecac w sobie bezsens. Kazda
      negatywnosc to epizod depresyjny.
      To wszystko zalezy od Ciebie, od tego co wybierzesz. Ja wybralem ta
      pozytywna droge, nie mam depresji.
      Ty wybierasz ta negatywna opcje, brak wiary, sensu, bzeznadziejnosc.
      Jak z tym zyc i byc szczesliwym, nie wiem, dla mnie to niemozliwe.
      Serdeczne pozdrowienia.

    • babetschka Re: 15-lecie mojej depresji 27.03.09, 12:27
      poszlam z psem i znow mnie to dopadlo
      balam sie ludziom mijanym w oczy spojrzec bo odkryja ze cos ze mna nie halo
      kaptur na glowe i oplotkami pedem do domu
      ja pierd..... ja jestem totalnie nienormalna :(
      • ichnia Re: 15-lecie mojej depresji 27.03.09, 12:54
        babetschka napisała:
        > ja pierd..... ja jestem totalnie nienormalna :(

        A gdyby zamienić słowo "nienormalna" na "chora"?
        Całkiem to lepiej wtedy wygląda :)

        P.S. Dobrze, że masz psa i możesz (musisz) wychodzić...
        • babetschka Re: 15-lecie mojej depresji 28.03.09, 06:28
          nie, mi juz nic nie pomoze
          skacze do gardla ludziom za byle co
          zabije za zle spojrzenie i doszukam sie w neutralnym zdaniu ataku na mnie
          nienormalna zamienie na chora i chyba zglosze sie do szpitala
          balam sie ze papiery beda zasr...ne juz do konca zycia
          ale cos tam
          jak tam nie pojde to zycie bede miala zasr....e albo w lepszym wypadku dlugo nie
          pozyje
          tak leciec na rezerwie to jeszcze nie lecialam...
          • mskaiq Re: 15-lecie mojej depresji 28.03.09, 12:34
            Papiery nie beda zasrane, bo nie musisz sie tym chwalic ze bylas w
            szpitalu.
            To prawda ze doszukujesz sie w neutralnym zdaniu ataku na siebie.
            wedlug mnie bierze sie to ze strach. Swiat nie jest taki zly
            Babetschko, nikt nie atakuje Ciebie i musisz w to uwierzyc.
            Mysle ze potrzebujesz bardzo wiele milosci, wiele rzeczy zlych
            wydarzylo sie w Twoim zyciu. Kiedy tak sie dzieje trudno uwierzyc w
            dobre intencje ludzi i dobry swiat a bez tego jest bardzo trudno
            zyc.
            Musisz zaakceptowac Siebie, wybaczac Sobie kazdy blad, nie ma ludzi
            ktorzy ich nie popelniaja. Jestes wspanialym czlowikem Babetschko
            tylko musisz to odkryc i uwierzyc w to.
            Serdeczne pozdrowienia.
      • tlenek-gipsu Ludzie 09.04.09, 14:04
        Czy nie za bardzo przejmujesz się "ludźmi"?
        Być może także sobą...?

        Zdarzylo mi się niezwykłe doświadczenie życiowe, które tu opiszę trochę zacierając ślady, bo jednak wolę anonimowość. Ale chodzi o ilustrację tezy, na co zresztą wpadłam po tym doświadczeniu - to był z niego wniosek.

        Otóż miałam wziąć udział w ramach zespołu ludzi w programie TV. I to ja miałam zabrać głos jako reprezentanka tego zepołu - o jego historii i celach coś tam powiedzieć. Sądziłam, że to będzie straszne, ale zgodziłam się w imię wyższych celów tego zespołu.

        Otóż okazało się, że wcale nie byłam zestresowana, mówiłam co miałam zamiar, jasno i nawet dowcipnie, zebrałam zankomite recenzje. Po namyśle dlaczego tak się stało, uświadomilam sobie, że dlatego że skupiłam się na celu, a nie martwiłam się co kto sobie o mnie pomyśli.
        Teraz usiłuję pamiętać o tym zawsze gdy się obawiam źle wypaść.
        To się nie zdarzy, gdy ma się jasno określone zadanie przed sobą.

        Więc może postaw sobie zadania, np:
        1. wyjść z psem na spacer stąd dotąd i nie patrząc na nic innego niż dzieci.
        2) ...
        3) ...
        itd

        Chyba sedno tkwi w skupianiu uwagi na rzeczach zewnętrznych.
    • 1olo Re: 15-lecie mojej depresji 30.03.09, 14:42
      dzien dobry podzielam pani wypowiedz ja mecze sie od 20 lat tez juz
      umarlem dawno OCD diagnoza drzwi gaz potem wirus hiv potem wypadki
      drogowe agresywne mysli z psem teraz z dzieckiem a jak przerwa to
      potem taki kopniak ze zyc sie nie chce leki zaczynam brac fizycznie
      lepiej ale w glowie wciaz to samo oprawca morderca itd
    • tleno-terapia Re: 15-lecie mojej depresji 31.03.09, 01:54
      babetschka -ladnie piszesz o strasznych zmorach depresyjnych.
      Niemniej to niepokojace ,ze masz mysli samobojcze ,a poczucie bycia
      niezywym trąci psychotycznoscia.
      Kurka manka co by moglo Cie wyciagnac z tego nastroju?
      Mordka.
      • babetschka Re: 15-lecie mojej depresji 31.03.09, 10:15
        tleno-terapia napisała:


        > Kurka manka co by moglo Cie wyciagnac z tego nastroju?
        > Mordka.

        nic nie wyciagnie
        znow trzeba po prochy siegnac i przestac udawac ze bez nich bede normalnie
        egzystowac
        zryty mózg genetyczna skaza jeszcze pogłębiona przez zwichrowane życie
        dzwoni telefon- umieram ze strachu
        dzwonek do drzwi-zalewa mnie fala lęku
        trzeba wyjsc cos zalatwic-dreptanie po domu w kurtce ok 1-2 godz
        jak juz ide ulicą-ktos spojrzy w oczy, koniec umarlam w butach, on juz wie ze
        jestem walnieta wszystko widzi przejrzal mnie na wylot..itd tok myslowy zawsze w
        tym kierunku a potem zlana potem jak najszybciej do domu i czesto wiekszosc
        rzeczy nei zalatwiona, wpadam do domu zamykam za soba drzwi.....i to jest
        k....najszczesliwszych pare min jakich doswiadczam w zyciu cos jak blogostan


        • mskaiq Re: 15-lecie mojej depresji 31.03.09, 13:01
          Wroc do lekow i zacznij przelamywac strach. Wychodz z domu i nie
          dreptaj w kurtce 1-2 godziny bo w taki sposob nakrecasz strach.
          Naucz sie ignorowac fale leku kiedy ktos dzwoni. To nie przychodzi
          latwo, to przynosi fizyczny bol, panike ale mozna to pokonac.
          Nie masz wcale genetycznej skazy, strach znaja wszyscy ludzie,
          trzeba tylko nauczyc sie nie bac go i przelamywac go.
          Serdeczne pozdrowienia.
    • babetschka Re: 15-lecie mojej depresji 02.04.09, 09:07
      no i zakonczylam dzis cykl żonglowania nadzieją ze bez leków pociagne
      taki kozak jestem poszlam z psem wrocilam biegiem i z placzem
      wpadlam do domu do szafki zlapalam zachomikowane pudelko z ost brania i
      łyk..poloweczke seroxatu
      dosc k..........trzesawki jak galareta na widok drugiego czlowieka
      dosc eksperymentowania z wlasna wytrzymałoscią w imie ch... wie czego

      to pisalam ja
      skazana na wieczną udrękę i niezrozumienie
      zamydlone co jakis czas farmakologią i sztuczną dzieki temu życia radością
      i zakrecilam znow karuzelą, pewnie pod wplywem tych leków znow zrobie cos glupiego
      przy kazdej serii robie cos glupiego, odważnego czego bym normalnie nie zrobila
      z dwojga zlego ...lepsza glupota polaczona z dzialaniem niz "madrosc" polaczona
      z lezeniem w trumnie domu......

      • lucyna_n Re: 15-lecie mojej depresji 02.04.09, 09:28
        dobrze zrbiłaś, tutaj sobie jacyś melancholicy wypisują jak to dzielnie żyją bez
        lekow, mask dmie w swoją trąbę ze swojej studni, i człowiek chory się
        niepotrzebnie nakręca że on też tak chce. a potem cierpi i życie zawala.
        Uchmaty w gorę, teraz będzei lepi
        czym sie
        • marty_nike Re: 15-lecie mojej depresji 02.04.09, 09:46
          Dobeze jezeli ktos radzi sobie bez lekow ale niektorym leki sa potrzebne co tu
          duzo mowic.Ja tez zaczelam brac po kilku latach.Niektorzy znajomi mowia "nie
          bierz tego swinstwa"...no coz...moja swiadoma decyzja i na razie nie zaluje.
        • ichnia Re: 15-lecie mojej depresji 02.04.09, 10:07
          ucyna_n napisała:
          > dobrze zrbiłaś, tutaj sobie jacyś melancholicy wypisują jak to dzielnie żyją bez
          > lekow, mask dmie w swoją trąbę ze swojej studni, i człowiek chory się
          > niepotrzebnie nakręca że on też tak chce. a potem cierpi i życie zawala.

          Szkoda, jeśli ktoś się nakręca głupim gadaniem (pisaniem). Ja wolę podejmować
          własne decyzje. Nie powiem, że nie sugeruję się innymi wypowiedziami, ale nie
          można brać wszystkiego dosłownie i do siebie. Mam wtedy pewność, że na nikogo
          nie będę zwalać winy za jakieś podjęte działania, a do siebie nie muszę mieć
          pretensji bo sama zadecydowałam. Jeśli zadecydowałam dobrze - to dobrze, jeśli
          źle - też dobrze. Nauczyłam się (mam nadzieję) dawać sobie prawo do błędów :))
            • ichnia Re: 15-lecie mojej depresji 02.04.09, 10:19
              babetschka napisała:
              > a ja odpisze
              > gupkowata taka troche jestes a chwilami nawet mask'owata
              > i szkoda mi czasu na precyzyjne skomentowanie twojej wypowiedzi

              No i dobrze, że nie głupkowata ;)
              • matika10 Re: 15-lecie mojej depresji 03.04.09, 22:51
                Bierz leki...i żyj. Bez leków nie dasz rady. Ja też odczuwam wiele skutków
                ubocznych ale przynajmniej mogę funkcjonować. Mało tego...leki wyleczyły mnie z
                kompleksów, nie uciekam przed ludźmi, potrafię walczyć o swoje. A kiedyś byłam
                biedną, zapłakaną, szarą myszką. Wolę skutki uboczne leków...niż takie bagno.
                Niby miały minąć po dwóch tygodniach ale...Trzymaj się ...
      • elfikowa3 Re: 15-lecie mojej depresji 04.04.09, 18:35


        > no i zakonczylam dzis cykl żonglowania nadzieją ze bez leków pociagne

        > dosc k..........trzesawki jak galareta na widok drugiego czlowieka
        > dosc eksperymentowania z wlasna wytrzymałoscią w imie ch... wie czego

        Moim zdaniem to krok do pracy nad sobą, a to w depresji ogromny krok.
        Zrozumiałaś że nie wytrzymujesz. Z czym tak bardzo się mocujesz dowiesz się na
        psychoterapii. Życzę Ci tego! Zmiany życiowe psychiczne możesz rozpocząć jedynie
        z profesjonalistą, ale to wszystko zależy od Ciebie. Miałam również depresję i
        poczułam w końcu jaki mam na siebie wielki wpływ, co mogę wybrać, żeby poprawić
        swoje życie na lepsze. Z całego serca życzę Ci byś zdobyła się na odwagę i
        zaczęła terapię. Jeśli będziesz czuła, że to ten terapeuta, nie rezygnuj, idź
        śmiało. I tak jak to zrobiłaś w swoim poście, przyznałaś się do słabości. Każdy
        je ma. Tylko w depresji chcemy z nimi walczyć, a one wtedy pogłębiają. Każdy
        jest człowiekiem i ma prawo do życia w szczęściu. To jest możliwe!!!

        > to pisalam ja
        > skazana na wieczną udrękę i niezrozumienie
        > zamydlone co jakis czas farmakologią i sztuczną dzieki temu życia radością
        > i zakrecilam znow karuzelą, pewnie pod wplywem tych leków znow zrobie cos glupi
        > ego
        > przy kazdej serii robie cos glupiego, odważnego czego bym normalnie nie zrobila
        >
        > z dwojga zlego ...lepsza glupota polaczona z dzialaniem niz "madrosc" polaczona
        > z lezeniem w trumnie domu......
        >
        • babetschka Re: 15-lecie mojej depresji 05.04.09, 07:15
          kochaniutka wszystko fajne co piszesz.......ale ja uczestniczylam juz dwa razy w
          psychoterapii (kazda standardowo po 3 mies)
          pomogly na gora pol roku, pozniej od nowa spadanie na samo dno

          ja walcze o siebie od ok 15 lat ...i kazdy zryw walki i checi zmian pod okiem
          profesjonalisty ....
          to nie tak ze sie raptem obudzilam i wpadlam na pomysl zeby sie leczyc
          "profesjonalnie".....
          całą palete leków tez przeszlam....przez lata

          wszystko kochaniutka przerabialam co przerabiac mozna depresje lecząc, stąd moje
          wnioski z ktorych esencja to: porażka i pewnosc ze pozostalo branie lekow do
          konca zycia chocby po to by dzwignac tylek i pozamiatac w domu....ktora to
          czynnosc bez lekow jest w moim przypadku 100% niewykonalna

          zaczac trzeba powoli akceptowac fakt ze jestem ..inna...dziwna....i szukac w tym
          jakichs pozytywow ...zyc dla siebie nie dla akceptacji przez innych....znalezc
          jedna osobe ktora podzieli ten swiat i zrozumie ...zaakceptuje ..stworzyc sobie
          swoj maly dziwny swiat we dwoje i olac reszte, olac rozpaczliwą walke o
          akceptacje przez innych ...bo w moim przypadku ona zawsze konczyla sie porażką
          • iisaa Re: 15-lecie mojej depresji 05.04.09, 23:37
            witaj juz parę dni temu przeczytałam twój post, ale żeby odpisać
            trzeba się zalogować, a na to juz mi brakło siły i cierpliwości,
            chyba wiesz o co chodzi...
            powiem , że dawno nie czytałam już na necie o depresji, stwierzdiłam
            jedna i ta sama gadanina, ale ostatnio wrzuciłam forum , zeby
            pogadac,
            i jest 15-lecie depresji, o to tak jakby u mnie.
            powiem krótko bo już późno i nie mam siły, twój pierwszy wpis i
            ostatni to jakby moje stwierdzenia, aż dziwne , że to ta choroba to
            takie same objawy, ttakie same zdołowane myslenie...
            postaram sie tu zaglądać i coś się bardziej rozwinąc w tym temacie,
            akceptacja nas przez innych, to jest małe sedno ... tego
            wszystkiego, dobra nie ciągnę bo już mam chyba przykurcz mózgu
            pozdrawiam
            • iisaa Re: 15-lecie mojej depresji 06.04.09, 21:54
              oj coś tu taka cisza? co juz nikt tu nie zagląda, no to z nowu żle
              trafiłam. Nic to kończę, a jeszcze parę słów w pustą przstrzeń:
              szukam ulgi, co to jest co we mnie siedzi, przeżywałam już bardzo
              różne objawy, różne nasilenia, czy to jest choroba tylko mózgu??
              Moze i tak i warto sobie opduścić,ale ja mam wewnętrzne przekonanie,
              że depresja to moja wina, to że jestem słaba, głupia, że nie
              potrafię sobie poradzić z życiem, a nie chemia mózgu. I tak się
              kisze w tych swoich myśleniach, ale obręcz się nieraz tak mocno
              zaciska, że żaden racjonalizm nie dociera. Kiedy dopada nmnie na
              amen,wtedy ludziie wydają mi się tacy egoistyczni, nieżyczliwi,
              podli wobec mnie. wiem , że nie da się do końca ukryć mojego
              samopoczucia, inni inaczej odczytują moje zachowanie, w końcu skąd
              mogą wiedzieć co się ze mną dzieje, to są zdrowi ludzie, którzy też
              walczą o przetrwanie w tym życiu, a ja nie daję rady startować w tym
              wyścigu.Nie wiem jak oni mnie wtedy widzą, ale ja czuję nienawiść do
              mnie, a ja zresztą też nie jestem aniołem , mam ochotę wykrzyczeć ,
              że czuję każdą ich fałszywość!!!
              Co mnie najbardziej dręczy to to że bardzo bardzo chciałabym życ
              aktywnie a tu klops, jak nie bezradność, bezsilnośc, paraliżujący
              lęk, to znów tak ogromne rozdrażnienie i nerwy, żebym mogła zajeb...
              komuś. Wszytsko sciskam w sobie bo jeszcze może jakoś wyjdę na
              prostą. Chociaż ile można się z tym zmagać. Najgorsze w tym momencie
              jest dla mnie ogromne poczucie winy, to że nie daję rady. Próbuję
              sobie sama pomóc,ale słabo mi to wychodzi. Wyrzuty sumienia mnie
              dręczą, w swoim pokoiku w kąciku próbuję jakoś sie uspokoić, tzw
              pozytywami, ale kiedy wychodzę na zewnątrz i ścieram się z
              rzeczywistością, te moje małe pozytywy znikaja i zostaję sama i
              walcze z wiatrakami. Pa piszczcie cosik
              • mskaiq Re: 15-lecie mojej depresji 07.04.09, 05:14
                Nie jestes ani slaba ani glupia. Wiele ludzi nie potrafisz sobie
                poradzic z zyciem.
                Dla mnie nauczenie sie zyc tak aby nie dzialac przeciwko sobie i
                innym bylo najwaniesza sprawa pozbycia sie depresji.
                Kiedy cierpialem, kiedy pojawial sie epizod depresyjny to wiedzialem
                ze zrobilem cos zle. Szukalem mojego bledsu, zmienialem, probowalem
                inaczej.
                W koncu pozbylem sie bledow, popelnialem ich znacznie mniej. Poza
                tym nauczylem sie wybaczac sobie kiedy zrobilem cos zle, to pomoglo
                pozbyc sie wielu dzialan przeciwko sobie.
                Kiedy bylem negatywny, albo mialem epizod depresyjny wtedy
                dzialalem przeciwko sobie i innym. To normalne, kiedy pojawia sie
                zlosc, strach czy zal wtedy zawsze jestesmy przeciwko wszystkiemu i
                wszystkim i wcale nie trzeba miec nawet depresji.
                Serdeczne pozdrowienia.
              • singapurkaa Re: 15-lecie mojej depresji 07.04.09, 11:07
                Ja też czasem myślę, że depresja to moja wina; że mam taki charakter i
                usposobienie. Jestem słaba, nie wytrzymuję stresu, nieustannie porównuję się do
                innych ludzi, którym udaje się normalnie i pogodnie życ. Nie radzę sobie z dniem
                codziennym, z problemami itd.
                Chciałabym bardzo byc inna - odważna, zaradna, dzielna, przebojowa, pewna swej
                wartości - taka "kobieta z jajami". Mam depresję w tej chwili, jest mi okropnie
                źle, nie wiem jak dalej będzie wyglądac moje życie...
              • awanturka Re: 15-lecie mojej depresji 07.04.09, 11:23
                Jakbym czytała o sobie sprzed lat hm...20 paru. I nadal cierpię na powtarzające się depresje (z tym, że ja mam chorobę afektywną dwubiegunową i wiem, że tak już będzie do końca moich dni, niestety).
                Poniżej parę słów od doświadczonej depressantki ;) ;)

                Depresja (ta w sensie medycznym) to jest choroba mózgu ( a sciślej mówiąc upośledzenie jego biochemii). Nawet jeżeli wynika z problemów psychologicznych (nieprawidłowe wzorce myślowe, złe nawyki reagowania w sytuacjach trudnych, trwanie w toksycznych związkach, nieumiejętność radzenia sobie ze stresem itp). W sytuacji przewlekłej frustracji i stresu dochodzi do utrwalonych zmian w biochemii mózgu i to jest właśnie depresja. Depresja paraliżuje naturalne procesy radzenia sobie z problemami psychologicznymi, często odbiera taką możliwość, a jeszcze sama z siebie stwarza takie problemy i koło się zamyka, dlatego tak cholernie trudno z niej wyjść. Często wyłącznie leki są w stanie przerwać to zamknięte koło.

                Wiem jak okropne jest poczucie winy związane z depresją i myślenie: może za mało robię żeby z tego wyjść, może to moja wina, gdybym się bardziej starała, gdybym zmieniła swoje życie....

                Depresja to ciężka choroba paraliżuje psychikę, często całkowicie i człowiek jest wobec tego bezradny. W pewnym momencie trzeba sobie powiedzieć: niewiele mogę zrobić a to co mogłam - zrobiłam, doszłam do muru. I w wielu wypadkach tak zapewne jest. Depresja to ogromne cierpienie i każdy robi wszystko by się od tego cierpienia uwolnić, więc jest bardzo mało prawdopodobne, że nie robisz wszystkiego co możesz. Jedyną rzeczą, której ludzie często nie robią to zdarza się, że nie udają się po pomoc do profesjonalistów. Nie wiem czy się leczysz (jeżeli nie: to duży błąd!)

                Druga sprawa to patrzenie na to jak inni zyją, porównywanie się z nimi. Wiem jakie to okropne.... Dwadzieścia parę lat temu patrzyłam jak ludzie cieszą się życiem, mają swoje pasje, realizują marzenia, podejmują pierwszą pracę, która nie jest dla nich udręką (jaką była dla mnie) ale daje im radość i satysfakcję, chodzą ze sobą, planują z sobą życie, pobierają się... (wiesz, dwadzieścia parę lat to jest ten wiek, w którym w człowieku najwięcej entuzjazmu, nadziei na przyszłość, w którym zaczynają realizować się marzenia). A u mnie kompletna stagnacja, paraliż woli, poczucie beznadziei... No i to poczucie bycia gorszym....

                Z czasem człowiek (tzn. ja) uświadamia sobie, że takie porównywanie się to błąd, że nie można żyjąc z tą chorobą przykładać mierzyć swojego życia tą samą miarą co zycia innych. Że życie z tą chorobą i próby walki z nią (nawet te nieudane) to często heroizm, wysiłek ponad ludzkie siły. Nikt tego nie doceni, doceń przynajmniej Ty!

                Nie wiem czy się leczysz, jeżeli nie nie -to w natychmiast do lekarza (a w następnej kolejności do psychoterapeuty) szkoda życia, dość tego cierpienia!

                Nie będę Ci tu pisać bajek, że leczenie farmakologiczne zawsze jest skuteczne, bo to nieprawda. Tak dobrze, niestety nie jest. Statystyki są mniej więcej takie - 30% pomaga pierwszy zastosowany lek, 40% pomaga , któryś tam kolejny i często poprawa nie jest całkowita, ale daje możliwość wprowadzania jakichś zmian w swoim życiu i prowadzenia efektywnej psychoterapii (która ma doprowadzić poprawę do końca), kolejnym 30% niestety leki przeciwdepresyjne nie wiele pomagają. No, ale na pocieszenie napiszę, że i w większości z tych przypadków depresja kończy się samoistnie...

                To tyle. Bardzo serdecznie Cię pozdrawiam. awanturka
                • mskaiq Re: 15-lecie mojej depresji 07.04.09, 13:03
                  awanturka napisała:
                  > Depresja (ta w sensie medycznym) to jest choroba mózgu ( a sciślej
                  > mówiąc upośledzenie jego biochemii).
                  Twierdzisz cos czego nie twierdzi medycyna. Nie istnieja zadne
                  dowody ze ze depresja jest choroba mozgu.
                  Prawda jest ze zle myslenie, negatywnosc, brak wiary w siebie,
                  strach, zlosc a ogolniej depresja powoduje ze pojawiaja sie zmiany
                  fizyczne w mozgu i zmienia sie jego biochemia.
                  Nie mniej te zmiany sa odwracalne!!!
                  Jesli zaczynamy byc pozytywni, jesli zaczynamy kontrolowac stres,
                  kiedy potrafimy wyciagac wnioski z naszych bledow, kiedy zaczynamy
                  kontrolowac emocje to zmienia sie biochemia mozgu a takze odwracaja
                  sie zmiany fizyczne mozgu.
                  Kiedy zaczynalem sie pozbywac depresji staralem sie byc pozytywny,
                  staralem sie cieszyc wszystkim mimo ze nie mialem na to ochoty.
                  Cwiczylem fizycznie aby opanowac moje emocje, zlosc, strach, zal i
                  powoli zmienialem siebie.
                  Nie przychodzi to szybko i latwo. Musialem sie pozbyc krytyki
                  wszystkiego i wszystkich, zaczac szanowac siebie, innych, nauczylem
                  sie rozwiazywac problemy aby nie wywolywaly paniki i strachu.
                  Dzisiaj nie mam depresji, ciesze sie zyciem a przede wszystkim
                  nauczylem sie zyc w taki sposob aby unikac powrotu depresji.
                  Serdeczne pozdrowienia.

                  • awanturka Re: 15-lecie mojej depresji 07.04.09, 14:46
                    Cytat ze strony poradnia.pl

                    "Za powstawanie depresji odpowiada, jak się podejrzewa,
                    obniżenie neuroprzekaźnictwa w układach noradrenergicznym, serotoninergicznym i dopaminergicznym. Wiele obserwacji przemawia za udziałem układu GABA-ergicznego w patomechanizmie depresji. Poziom GABA w płynie mózgowo-rdzeniowym osób cierpiących na depresję jest obniżony, co wskazuje na zmniejszenie syntezy GABA w mózgu. W powstawaniu zaburzeń dwubiegunowych postuluje się zaburzenia w regulacji poziomu wapnia wewnątrzkomórkowego. Wiadomo, że kwas walproinowy zwiększa produkcję białka związanego z jonami wapnia – GRP 78, które może odgrywać rolę w ochronie komórki, ma on jednocześnie działanie zapobiegające nawrotom chorób afektywnych. Podejrzewa się, że niestabilność osi podwzgórze-przysadka-nadnercza może przyczyniać się do powstawania i przebiegu dwubiegunowych zaburzeń afektywnych.
                    Rolę mediatora pomiędzy przeżywaniem stresu,
                    a jego stroną biologiczną przypisuje się zwiększonemu poziomowi kortyzolu. Według tego założenia wzrost ten, mógłby się przyczyniać do występowania w mózgu zmian leżących u podstaw depresji. Niektóre badania wskazywały, że zmniejszenie przekaźnictwa serotoninergicznego w depresji jest związane z podwyższeniem poziomu kortyzolu. Tego rodzaju dane przyczyniały się do poglądu, że wywoływany przez stres wzrost poziomu kortyzolu powoduje depresje poprzez wpływ na obniżenie neurotransmisji serotoninowej co miało wynikać z interakcji glukokortykoidów i układów serotoninergicznych w mózgu. Koncepcje te nie do końca jednak są sprawdzone i wymagają niewątpliwie wielu jeszcze lat badań.
                    Wielu autorów uważa,
                    że psychologiczne stresory aktywują oś podwzgórzowo-przysadkowo- nadnerczową ale nie jest to mechanizm poprzez który stres powoduje depresję. Depresja może mieć też miejsce bez towarzyszącego stałego podwyższenia poziomów kortyzolu. Ośrodkowa neurotransmisja serotoninowa jest zwiększona w depresji i to ona stanowi biologiczną odpowiedź na stresory życiowe.
                    Tak w skrócie przedstawia się część biochemicznych koncepcji depresji. "

                    Cytuję to nie dla Ciebie, bo wiem, że Cię to nie przekona, ale dla tej dziewczyny.

                    Co do tego, że, jak to nazywasz, "negatywne myśli" wpływają na biochemię mózgu to racja (o czym chyba pisałam), tyle, że zmieniona biochemia wpływa na sposob myślenia, no i zaczyna się błędne koło. Zmiana "sposobu myślenia" w lżejszych depresjach jest w stanie wpłynąć na bichemię mózgu i przerwać to błędne koło (co wymaga heroicznego wręcz wysiłku)i stąd w lżejszych postaciach depresji psychoterapia okazuje się mieć skuteczność porównywalną z interwencją farmakologiczną. Ale gdy zmiany są długotrwałe i utrwalone, jak w przypadku issaa, sama praca nad sobą raczej nie wystarczy.

                    Znowu tego raczej nie piszę do Ciebie, dziesiątki razy romawialiśmy na ten temat, ale raczej do osób które będą czytać ten wątek.

                    Pozdrawiam!!!
                    • dala.tata Re: 15-lecie mojej depresji 07.04.09, 16:20
                      awanturko, ale mask akurat ma racje.upierasz sie w twierdzeniu ze depresja to
                      choroba mozgu, natomiast tego medycyna nie twierdzi. i mam w nosie co pisze
                      poradnia.pl, moze sobie pisac, co chce.

                      zagladnij sobie do dowolnego nowoczesnego podrecznika psychiatrii i nie
                      znajdziesz tam twierdzenia o tym, ze depresja to choroba mozgu.

                      i teraz sobie przeczytaj to, co ty napisalas:

                      "Co do tego, że, jak to nazywasz, "negatywne myśli" wpływają na biochemię mózgu
                      to racja (o czym chyba pisałam), tyle, że zmieniona biochemia wpływa na sposob
                      myślenia, no i zaczyna się błędne koło."

                      to co jest przyczyna a co skutkiem. gdyby depresja byla choroba mozgu, to nie
                      byloby zadnego blednego kola, zadne tam negatywne mysli na nic by nie wplywaly.

                      i to nie chodzi o przekonanie maska, ale o to, zeby nie pisac rzeczy, ktore sa
                      ewidentna nieprawda. a ty piszesz po prostu rzeczy nieprawdziwe.

                      a jak jeszcze popatrzysz na to 'podejrzewa sie', to moze sama sie zastanowisz,
                      czy masz do czynienia z wiedza, czy z hipotezami. bo jesli z hipotezami, to nie
                      przedstawiaj ich jako wiedzy.
                      • beatrix-kiddo Re: 15-lecie mojej depresji 07.04.09, 17:21
                        No to ja już nic nie rozumiem, jeśli w depresji mamy nieprawidłowości z
                        neuroprzekaźnikami, to chyba coś jest na rzeczy z tym mózgiem? W końcu mechanizm
                        działania leków antydepresyjnych to oddziaływanie na neuroprzekaźniki? A one są
                        w mózgu? Ktoś mnie oświeci? Tylko pliz nie Mask, bo jego teorie o marchewce i
                        pozytywnym myśleniu znam na pamięć... Mnie tylko interesuje co w końcu z tymi
                        neuroprzekaźnikami.
                        • dala.tata Re: 15-lecie mojej depresji 07.04.09, 18:01
                          1. nie wiadomo czy mamy, jest to hipoteza. biorac pod uwage, ze SSRI, oparte na
                          tej hipotezie, dzialaja na poziomie placebo, hipoteza wydaje sie problematyczna.

                          2. nawet jesli tak jest i depresja jest zwiazana z neuroprzekaznikami, to
                          jestesmy bardzo daleko od stwierdzenia, co jest przyczyna, a co skutkiem. a
                          zatem czy najpierw jest zaburzenie w neuroprzekaznikach, a potem depresja, czy
                          moze najpierw jest depresja, a to ona powoduje owe zabrzenia (sa badania
                          oznaczajace poziom neuroprzekaznikow - dzis umiemy to oznaczac tylko posrednio)
                          zmeinia sie zaleznie od srodowiska: inne sa w laboratorium, a inne po wyjsciu z
                          niego).

                          owa kolejnosc jest istotna. zeby posluszyc sie analogia: jesli pomyslisz sobie o
                          dzialaniu alkoholu, to mozna powiedziec, ze upicie sie (takie jednorazowe) jest
                          zabrzueniem neurologicznym (a zatem 'choroba mozgu'), a mozna tez powiedziec, ze
                          czlowiek sie upil i spowodowal gorsze funkcjonowanie systemu nerwowego.
                          • dala.tata PS 07.04.09, 18:06
                            jesli czytasz po angieslku, proponuje nastepujacy tekscik popularny

                            www.badscience.net/2008/01/washing-the-numbers-selling-the-model/
                            • beatrix-kiddo Re: PS 07.04.09, 18:52
                              dala.tata napisał:

                              > jesli czytasz po angieslku, proponuje nastepujacy tekscik popularny
                              >
                              > www.badscience.net/2008/01/washing-the-numbers-selling-the-model/

                              czytam, dzięki za linka, zajrzę.
                              • beatrix-kiddo Re: PS 07.04.09, 19:10
                                Przeczytałam i teraz lepiej rozumiem, dlaczego na mnie działają stare
                                trójcykliczne antydepy, a nie SSRI :-) Zresztą już dawno stwierdziłam, że u mnie
                                to jest problem noradrenaliny bardziej, niż serotoniny.
                                W każdym razie, ja się nie upieram przy żadnej z hipotez, ja tylko mówię o sobie
                                - mnie leki podniosły znad grobu. Dysponuję świadkami :-) Pozdrówki.
                          • rafoso Re: 15-lecie mojej depresji 07.04.09, 21:16
                            dala.tata jesteś w dużym błędzie. Czy jest ISTOTNE co było pierwsze: jajko czy kura?
                            W wielu skomplikowanych procesach nie można wyszczególnić skutku i przyczyny, choć jest wiadomo, że istnieje tzw. "sprzężenie zwrotne".
                            W sprzężeniu zwrotnym wzrost jednego czynnika powoduje wzrost innego i wcale nie ma potrzeby określać co jest przyczyną a co skutkiem, bo oba czynniki są jednocześnie i jednym i drugim.
                            Przykład z podwórka psychologii. "Negatywne myślenie" jest związana z pogłębianiem zamykania się w sobie i unikania kontaktu z ludźmi. I co w tym przypadku jest przyczyną a co skutkiem?
                            Odpowiedź na to pytanie ma takie samo uzasadnienie jak odpowiedź na pytanie o to co było pierwsze: jajko czy kura?
                            I owa kolejność jest NIEISTOTNA, bo to są dwie strony tego samego medalu.
                            • dala.tata Re: 15-lecie mojej depresji 07.04.09, 21:23
                              skoro uwazasz ze jestem w bledzie, to nie zadawaj potem pytania.

                              bardzo prosze, udowodnij mi, ze nie mam racji i daj jakikowliek dowod na to, ze
                              wystepuje 'sprzezenie zwrotne'. prosze nie mow, ze 'wiadomo, ze istnieje' - co
                              dokladnie wiadomo?

                              otoz kolejnosc jest kluczowa. jesli bowiem wszystko zaczyna sie w mozgu, to
                              leczymy lekarstwami, nie chrzanimy sie z zadna psychoterapia - po co? choroba
                              mozgu to choroba mozgu. podobnie jak psychoterapii nie uzywamy na choroby nerek,
                              na anemie i bialaczke, a nawet nie na dusznice bolesna.

                              jesli natomiast owe neuroprzekazniki sa wtorne, a depresja moze byc
                              psychologiczna, a nie neurochemiczna, strategie leczenia beda inne.

                              problem jest jednak tylko wtrony. nie ma bowiem na razie dobrych dowodow
                              (dowodow, nie hipotez) na hipoteze serotoninowa.
                              • awanturka Re: 15-lecie mojej depresji 07.04.09, 21:32
                                Popełniasz zasadniczy błąd logiczny w Twoim rozumowaniu, no, ale mnie opadły już ręce i nie mam siły już Ci tego tłumaczyć. W 100% zgadzam się z tym co napisał rafoso, ale będę go zniechęcać do dalszej polemiki z Tobą bo to jest całokowicie jałowe.
                              • tlenek-gipsu Kolejność zdarzeń 09.04.09, 14:54
                                Nie wiem co jest najpierw.
                                Wiem, że także choroby somatyczne leczy się, uzupełniająco, psychoterapią. Z dobrym skutkiem, choć nie zawsze.
                                I pod warunkiem, że psychoterapia jest na bardzo wysokim poziomie fachowości, o co trudno.
                                Medycyna jest wielką niewiadomą, wciąż jeszcze, ale mamy postęp i choćby z tego powodu warto wytrzymać, licząc na pojawienie się nowych metod.

                                Ja też niby wiem jak ważne jest "pozytywne myślenie', tyle że są takie okresy, gdy w żaden sposob nie da się go wykrzesać. Tego kolega M. wcale nie może zrozumieć i dlatego jest taki drażniący. To rodzaj nawiedzenia, pardon za porównanie, przymus głoszenia "dobrej nowiny", której depresyjni nie są w stanie przyjąć. A zdrowi i manijni pewnie przyklasną.

                                Jakoś jednak, instyktownie, wolę kontakt ze zdrowymi. Ta ciemna energia emanująca z depresji sama z siebie się udziela, ale i przyciąga.
                            • awanturka Re: 15-lecie mojej depresji 07.04.09, 21:27
                              To samo a nawet w tych samych słowach ("jajko, czy kura", "dwie strony medalu") pisałam już kiedyś do dala.tata, no ale on wie swoje i zdaje się nic tego nie zmieni. Cieszę się, że trafiasz z tym co piszesz w samo sedno problemu.

                              Pozdrowienia!!! awanturka
                              • dala.tata Re: 15-lecie mojej depresji 07.04.09, 21:51
                                dala.tata nie 'wiec swojego' tylko posluguje sie literatura przedmiotu (chetnie
                                przytocze bibliografie), a nie stornami internetowymi typu poradnia.pl.

                                i dala.tata chetnie zmieni poglad, ale nie dlatego ze awanturka 'podtrzymuje',
                                ale dlatego, ze nauka ustali. jak ustali, bede pierwszy z raportem ze tak jest.

                                • awanturka Re: 15-lecie mojej depresji 08.04.09, 10:56
                                  Ja też czytam sporo z tym, że najprawdopodobniej jednak mniej od Ciebie bo moj angielski jest słaby i w większości to co czytam są to artykuły dostępne w języku polskim (również a nawet przede wszystkim na stronach dostępnych jedynie dla specjalistów, mam swoje sposoby...). No i to są właśnie moje wnioski. Albo czytamy co innego, albo mamy inny sposób wysnuwania wniosków. Może być i tak, ze ktoreś z nas (albo oboje) czyta wybiórczo bo szuka potwierdzenia z gory przyjętej tezy.

                                  Link ze strony poradnia.pl wkleilam, bo byla to pierwsza strona jaką wyrzuciła wyszukiwarka. I oczywiscie nie jest to żaden autorytet i bardzo upraszcza sprawę.

                                  Co do Twojej postawy to Cię kompletnie nie rozumiem. Nigdy nie ujawniłeś co myślisz o całej sprawie poza enigmatycznymi stwierdzeniami, że nie da się stwierdzić, że nie wiadomo, ze nie potwierdzono... Tak oczywiscie można i to jest bardzo bezpieczna wręcz asekurancka postawa z której kompletnie nic nie wynika. A tu ludzie cierpią i trzeba im pomagać! No i trzeba się na czymś oprzeć!

                                  A tak apropos nieskutecznosci SSRI, zachlysnąłeś się najnowszymi doniesieniami. Rzeczywiście grupa badaczy doniosla o skuteczniości SSRI na poziomie placebo. Ale jest to wynik kwestionowany przez wiele środowisk, tym bardziej, ze wszystkie poprzednie badania stwierdzały skuteczność (nie 100%, oczywiscie!)SSRI szczególnie w głębokich depresjach. Poczekamy, zobaczymy.... A póki co dalej będzie się podawać SSRI, jak się podawało, jedno doniesienie nie jest w stanie przewrócić do gory nogami dotychczasowego podejścia terapeutycznego, i dobrze!!!
                                  • dala.tata Re: 15-lecie mojej depresji 08.04.09, 11:45
                                    no ale co dokladnie mam powiedziec, ze mysle? mam powiedziec, czym jest
                                    depresja? alez ja nie mam odpowiedzi na takie pytanie, bo to jest pytanie,
                                    ktore, jak dla mnie, jest zle postawione. to jest pytanie medycyny, a nie
                                    pytanie kogos, kto cierpi.

                                    czy jesli twoje cieprienie polega na tym, ze nie jestes w stanie pracowac
                                    (najnowsze badania pokazuja, ze mezczyzni wlasnie tak odbieraja depresje - byly
                                    tu zreszta cytowane), to co to nam mowi o eytkiecie 'depresja'. jak dla mnie
                                    glwonie to ze jest nieuzyteczna, bo nie odnosi sie do centrum problemu u Xa, Ya,
                                    Za. bo X nie moze pracowac i to jest problem, a nie to, ze ma 'obnizony
                                    nastroj', a on ma w nosie i nie tylko swoj nastroj. widzisz problem? n aco zatem
                                    mamy leczyc?a z drugiej storny, po co mam sie zastanawiac czym jest depresja?

                                    natomiast, moje interwencje na tym forum sa glwonie przestroga przed przed
                                    uproszczeniami. z jednej strony twoimi: depresja to choroba mozgu, a z drugiej
                                    strony, uproszczonymi poradami maska typu: musisz sie nauczyc kochac i przebaczac.

                                    a co do SSTI i placebo. ja sie wcale nie zachlysnalem najnowszymi badaniami nad
                                    SSRI. o tym, ze SSRI dzialaja slabo, w kratke i chooera wie, czy dzialaja w
                                    ogole wiemy od samego poczatku ich sotosowania. Joanna Moncrieff pisze, ze dwie
                                    pierwsze duze proby kliniczne SSRI w UK zakonczyly sie fiaskiem - tyle ze o tym
                                    najczesciej sie nie pisze. to co widzimy dzisiaj to z jednej storny setki
                                    milionow funotw wydawanych na badania nad tymi lekarstwami, a z drugiej storny
                                    wwielokrotne zwiekszenie zazywalnosci SSRI. sa badania pokazujace, ze w UK
                                    starczy pojsc do lekarza pierwszego kontaktu i poprosic o prozac. i jest duza
                                    szansa ze sie dostanie. to jest przerazajace. to nie a sie zachlysnalem, to
                                    raczej ty sie zachlynelas bardzo watpliwymi wynikami dzialania tych lekow.
                                    • awanturka Re: 15-lecie mojej depresji 08.04.09, 12:08
                                      Nigdy nie twierdziłam, że depresja to wyłącznie choroba mózgu. Zakładajaca ten wątek pytala akurat o ten aspekt to powiedziałam. Co do calej reszty to wygląda na to, że negujesz w ogole wprowadzenie takiego terminu jak "depresja" jako metodologicznie nie poprawnego. Może i on jest metodologicznie nie poprawny, ale uzyteczny mimo wszysko, trzeba jakoś klasyfikować pewien zespół objawów, nawet jeżeli ta klasyfikacja jest niespójna, nieścisla ma nieostre granice itd.

                                      Jeżeli o mnie chodzi to to co wywołuje u mnie największe cierpienie w żaden sposób nie mieści się w tym zespole objawów, które przypisuje się depresji. No, ale uważa się, że to co wywołuje to cierpienie to jednak jest depresja bo mam zdiagnozowany CHAD (występują u mnie epizodycznie stany podwyższonego nastroju) no a w CHAD właśnie depresje występują a nie co innego....

                                      Co do mojego zachlynięcia się leczeniem farmakologicznym to osobiście nie mam się czym zachłystywać bo w moim przypadku żadne z stosowanych u mmnie od dwudziestu lat z górą leki nie przyniosly efektu, który można by przypisać ich działaniu. Podobno lekooporna jestem.... Skoro istnieje takie pojęcie to pewnie są i ludzie, którym leki pomagają bo po co by było taką kategorię wprowadzać?

                                      A tak bardziej osobiście. Z jakich pozycji pojawiasz się na tym forum? Chorujesz? interesuje Cię ta tematyka i chcesz sobie popisać? Uważasz, że Twoim świętym obowiązkiem jest wyjasnianie ludziom jakie głupoty wypisuje tu awanturka ;) ;)
                                      • dala.tata Re: 15-lecie mojej depresji 08.04.09, 12:20
                                        no to wyjasnij mi, dlaczego klasyfikowac? wykazano juz w badaniach, ze:
                                        1. psychiatrzy nie znaja kryteriow diagnostycznych
                                        2. kryteria diagnostyczne roznia sa sie od siebie w tlumaczeniach
                                        3. sa narzuceniem jednej wizji choroby
                                        4. nie odnosza sie do doswiadczen pacjetnow

                                        itd itd. czemu wiec nalezy klasyfikowac? i to nie chodzi o metodologiczna
                                        poprawnosc - tu akurat nie ma wiekszych problemow. mozna wykazac, ze diagnozy sa
                                        coraz bardziej rzetelne - w znaczeniu, ze lekarze widzac tego samego pacjenta
                                        powiedza to samo. ale skupiajac sie na rzetelnosci diagnozy, psychiatria w ogole
                                        sie nie zajmuje jej trafnoscia - a zatem czy diagnoza prawdziwie opisuje to, z
                                        czym przychodzi pacjent.

                                        i jesli piszesz ze to co wywoluje cierpienie u ciebie nie jest ujete w
                                        kryteriach, to sama odpowiedz sobie na pytanie, czy jest sens klasyfikowac. i to
                                        ze sie uwaza tak, wcale nie oznacza ze tak jest. a co do lekoodpornnosci, to juz
                                        sie wypowiadalem, to jest jedna z najwiejkszych sciem wspolczesnej psychiatrii.

                                        a musze sie okreslac :-)? nie moge sobie tylko byc dala.tata. juz napisalem ci
                                        kiedys, ze jestem profesorem, ale nie jestem lekarzem. a awanturka moglaby czasm
                                        powsciagnac pewnosc, z jaka pisze. poza tym jest ok.:-)
                      • awanturka Re: 15-lecie mojej depresji 07.04.09, 20:25
                        Podtrzymuję tezę "błędnego koła", to co było pierwsze nie jest takie istotne (pewnie u wiekszości, inaczej niż u mnie pierwotne jest ten czynnik nazwijmy to "psychologiczny"). Depresja zaczyna się wtedy gdy zaczyna się to błędne koło z którego tak trudno się wyrwać. I moim nie ma sprzeczności pomiędzy pomiędzy poszczególnymi hipotezami powstawania depresji, jest to opisanie tego samego mechanizmu tylko jakby od innego momentu tego "błędnego koła" i z różnych punktów widzenia. To tak jak z monetą, zależy z której strony popatrzysz dostrzegasz albo awers albo rewers i głupotą byłoby spieranie się co jest (awers czy rewers) istotą monety.
                        • dala.tata Re: 15-lecie mojej depresji 07.04.09, 21:26
                          niespecjalnie wiem, jak to sie ma do twoich wczesniejszych stwierdzen, ze
                          depresja jest 'choroba mozgu'. i jak dla mnie awantruko, mozesz sobie
                          podtrzymywac, co tylko chcesz. jak dla mnie mozesz tweirdzic,z e depresje
                          wywoluja malutkie krasnoludki, ktore w mozgu kreca srubkrecikami. jesli tylko ci
                          to sprawia radosc i ulge, podtrzymuj co chcesz.

                          jednak przedstawianie tego jako wiedzy, jest falszem. takiej wiedzy nie ma. i
                          bardzo mozliwe, ze kiedys uzyskami dowody na owa chorobe mozgu (osobiscie w to
                          watpie), ale poki co, jeszcze ich nie mamy i jetesmy dosc daleko od nich.
          • tlenek-gipsu Psychoterapia 09.04.09, 14:17
            Dwa razy nie pomogło.
            Myślę, że terapeuci są zwykłymi ludźmi, a nie cudotwórcami. Trzeba długo szukać, żeby trafić na właściwą osobę. Mnie nikt prawie się nie podobał. Zazwyczaj z powodu jakiejś dziwnej pewności, że ten/ta terapeuta/tka wie wszysto i wie lepiej. Moim ideałem byłaby osoba, ktora zajmuje się szukaniem wyjścia wspólnie z pacjentem, a nie ponad jego głową.
            Czekam teraz w kolejce do osoby, ktora może się taka okaże. W każdym razie terapia nie leczy ani depresji, ani żadnej innej psychicznej przypadłości. Może poprawić jakość życia - i o to chodzi.
    • tu-nie-tam Re: 15-lecie mojej depresji 07.04.09, 14:12
      cześć babetschka,
      jak dobrze Cię rozumiem...
      ile razy ryczałam po powrocie ze spotkań ze znajomymi. bolały mnie ich uśmiechy,
      ich swoboda, pewność siebie. Dusiłam cały ból w sobie - na zewnątrz uśmiech na
      siłę i uprzejmość, jak tylko wyszłam, puszczałam kontrolę i był już tylko płacz.
      Totalne cierpienie, poczucie osamotnienia i do tego - niemożność obwiniania tych
      "normalnych", bo niby za co?
      też nazywałam siebie żywym trupem. też w sytuacji podejrzenia poważnej choroby
      miałam niby nieadekwatną reakcję - że to fajnie, że już będę zwolniona z tych
      wszystkich "muszę".
      dobijają mnie kłopoty z myśleniem, koncentracją - nie mam na to wpływu, a czuję
      się debilem, jak zapomnę o czymś po raz kolejny. i każdy dzień jest dla mnie
      wyzwaniem, bo potrafię nie robić dosłownie nic, więc
      głupie sprawy, z którymi się ogarnę to już wyczyn, choć nikt tego nie zrozumie.
      nie wiem, jakie masz doświadczenia, ale ja miałam koszmarne dzieciństwo i czasem
      po prostu sobie to urealniam - że to zrozumiałe, że mam takie problemy i
      przynajmniej nie będę sobie samej z tego powodu dokopywać.
      a myśli samobójcze są na swój sposób... wyzwalające. myślę sobie, że skoro i tak
      miałoby mnie nie być, to zrobię sobie w tym czasie coś, na co mam ochotę.
      i staram się słuchać siebie -czego mi się chce, czego nie. Bywa zwodnicze, jak
      się jest osobą, która najbardziej lubi nie robić nic i spać ;), ale myślę że to
      dla mnie jedyny wyznacznik w dochodzeniu do jakiej takiej równowagi.
      Jak idziesz z tym psem, to nie myśl o tych wszystkich ludziach, tak jakby ich
      nie było. Oczekiwanie na negatywną reakcję rzeczywiście będzie widoczne i
      zwrócisz na siebie uwagę swoim lękiem. Nie raz zrobiłam z siebie idiotkę w ten
      sposób - z napięcia, jak mnie odbiorą.
      Teraz bardziej olewam i czasem jest lepiej.
      Tak trochę na zasadzie prowadził ślepy kulawego..., no ale może lepiej napisać
      taki post niż nie napisać ;)
      Pozdrawiam Cię



      • iisaa Re: 15-lecie mojej depresji 07.04.09, 23:36
        babeteshka i ty-nie-tam dołączam się do Was wiec jest już ślepy
        kulawy i głuchoniemy.
        Sinagapurka dzieki za rady, może faktycznie powinnam się tak nie
        szarpać sama ze sobą, ale jakoś nie łatwo mi to przychodzi. Niestety
        wyrzuty sumienia wygrywają. Nieraz owszem mysle , że wszystkiego nie
        zrobiłam , aby sobie pomóc. Chodzi mi np. o leczenie u specjalistów.
        Nie to , ze nie próbowałam. Ale oj oj zawiodłam sie jedna pani
        psycholog stwierzdiła ,że nie jest w stanie mi pomóc ( to dopiero
        sobie pomyślałam o sobie!) a nie łatwo mi było się otworzyć przed
        obcą osobą. Następna próba z psychiatrami tez nie zaciekawa. Jeden
        telefon do psychiatry ( wizyta prywatna) i proszę o spotkanie Pani
        mi mówi ,ze za 1,5 misiąca jest wolny termin, prosiłam o jakis
        blizszy termin, ponieważ.... wiadomo było źle. ale niestety
        ignorancja. Wybrałam się do innego ( kasa chorych) krótki wywiad, ja
        sie bardzo nie otwierałam i pani doktor zapisała leki. Owszem
        brałam. Skutek działania leków mało efektywny a skutki jakies dziwne
        i przerażjaęce nieraz, wizyta druga za miesiąc, leki mi się
        skończyłay, ale spóźniłam sie kwadrans, i pani doktor powiedziała,
        ze kończy juz dyżur i koniec kropka. Prosiłam o wizytę, powiedziałam
        jej, że zaczełam terapię lekami i żeby jedynie mi wypisała recepty
        jak wogóle ma to cos pomóc, A ona nie- koniec, mnie za drzwi i
        zamyka gabinet. Oj jak ja się wtedy czułam!! Zrozumiałam, że nikt mi
        nie jest w stanie mi pomoc jak ja sama sobie nie pomogę. Nawet to na
        jakiś czas mnie ocuciło i wzmocniło.
        Wiec jestem zrażona trochę, chociaż słyszałam , że niektórzy nieraz
        latami szukaja dobrego specjality. Wiec może warto jeszcze
        spróbować. Chodzi mi nawet o to by z kims porozmawiać kto by
        powiedział mi czy jest jakaś granica między depresją a moim
        charakterem i osobowością. Chociaż jest to koło zamkniete jak sami
        wcześniej pisaliscie. Pozdrawiam wszystkich
        • mskaiq Re: 15-lecie mojej depresji 08.04.09, 13:45
          >Chodzi mi nawet o to by z kims porozmawiać kto by powiedział mi czy
          >jest jakaś granica między depresją a moim charakterem i osobowością
          Twoja osobowosc uksztaltowalo Twoje zycie. Jest ona wypadkowa tego
          co rozumiesz, czego sie nauczylas i Twoich emocji.
          Jesli ktos nie potrafi kontrolowac emocji np strachu wtedy jest
          bardzo niezdecydowany, podejrzliwy, niesmialy, niezaradny, itp.
          Gdyby ten ktos zostal nauczony jak byl dzieckiem kontrolowania
          strachu to osobowosc takiego czlowieka bylaby zupelnie inna.
          Bylby smialy, zaradny, zdecydowany, nie byloby w nim rowniez
          podejrzliwosci.
          Kazdy moze zmienic swoja osobowosc nawet kiedy jest juz doroslym ale
          musi nauczyc sie kontrolowac emocje a takze zmienic rozumienie i
          przekonania ktore wywoluja depresje.
          Czy jest granica pomiedzy osobowoscia a depresja ? Wedlug mnie
          osobowosc wywoluje depresje. Musialem zmienic moja osobowosc aby
          pozbyc sie depresji.
          Serdeczne pozdrowienia.

          • dala.tata Re: 15-lecie mojej depresji 08.04.09, 14:04
            pare postow wczesniej krytykujesz awanturke za to, ze twierdzi cos, czego nie
            twierdzi medycyna. niespecjalnie rozumiem zatem, jak mozesz pisac takie rzeczy.
            awanturka przynajmniej odnosi sie do ropowszechnionej hiotezy w etiologii depresji.

            twoja teza osobowosciowa ma status dokladnie taki: twojej tezy.
          • elfrid Re: 15-lecie mojej depresji 08.04.09, 22:15
            >Wedlug mnie osobowosc wywoluje depresje. Musialem zmienic moja osobowosc aby pozbyc sie depresji.

            Często depresje wywołują tragiczne zdarzenia jak śmierć lub odejście bliskiej osoby. Czasem depresje wywołuje osobowość, która niewłaściwie wykształcona reagowała regresem, ucieczką w postaci depresji. Ale bardzo często depresja ma też przyczyny endogenne. Wtedy depresja niszczy osobowość, bo przez chorobę nie można jej ukształtować. Więc depresja może być również przyczyną a nie skutkiem. Jak łatwo skrzywdzić człowieka pisząc, że depresja jest winą jego niedojrzałego charakteru. Ale takie stwierdzenia osobom chorym na depresje nie pomagają, wręcz przeciwnie. Więc dobrze byłoby abyś przez swój pryzmat nie oceniał innych. Bo bez depresji endogennej autorka tego postu, mogłaby świetnie ukształtować osobowość i prowadzić satysfakcjonujące życie. A depresja rozumiana nie jako zły nastrój a choroba psychiczna ma bardzo często podłoże organiczne
      • awanturka Re: 15-lecie mojej depresji 08.04.09, 21:33
        No coż, tak się porobiło...

        Nie wiem tak na prawdę jak głęboka jest Twoja depresja, ale skoro tak długo to trwa a leczenie farmakologiczne nie przynosi efektów czy nie rozważałaś elektrowstrząsów (już o tym pisałam, ale nie podjęłaś tematu). Mnie elektrowstrzasy w sensie dosłownym a nie w przenośni uratowały życie...
        • iisaa Re: 15-lecie mojej depresji 08.04.09, 22:39
          Dyskusja widzę trwa, ja nigdy się nie skupiałam na tzw teoriach
          depresji. Powodów i rozwiązania szukałam w swoim wnetrzu. dzisiaj
          znalazłam afobam z dawnego leczenia, nie wiem nawet czy ma jeszcze
          termin ważności. Wziełam dawkę rozsądną i puściło. Jaka ulga, nie
          wiem jak będzie jutro, ale każdy z nas jest inny. I co nam może
          pomóc w depresji, leki pomagają, ale to nie jest złoty środek,
          trzeba znaleźć jeszcze w sobie naturalną siłe i zrozumienie dlaczego
          tak się pogrązamy w smutku. Sama wiem jak rózne są nasilenia stanów
          depresyjnych. Kiedy jest bardzo źle to zapominam wogóle i nie mogę
          przywołąć żadnych dobrych myśli, a kiedy odpuszcza wydaje mi się, że
          powinnam sobie poradzić z następnym atakiem , ale kiedy przychodzi
          niestety ..... gdzieś ta siła znika.
          • dala.tata Re: 15-lecie mojej depresji 08.04.09, 23:46
            teorie depresji to jeszcze insza inszosc i jeszcze zabawniej sie robi. Taki
            Sidney Blatt na przyklad, ostatnia, o ile wiem, duza teoria depresji. fajne
            sprawy - caly system z tego stworzyl i leczy ludzi.
    • mskaiq Re: 15-lecie mojej depresji 10.04.09, 03:32
      dala.tata napisal
      >pare postow wczesniej krytykujesz awanturke za to, ze twierdzi cos,
      >czego nie twierdzi medycyna.
      Ja nie krytykuje Awanturki bo nikogo nie krytykuje. Napisalem tylko
      ze medycyna nie twierdzi ze depresja jest choroba mozgu i to jest
      fakt.

      Elfrid napisal
      >Często depresje wywołują tragiczne zdarzenia jak śmierć lub
      >odejście bliskiej osoby. Czasem depresje wywołuje osobowość, która
      >niewłaściwie wykształcona reagowała regresem, ucieczką w postaci
      >depresji. Ale bardzo często depresja ma też przyczyny endogenne.
      Jest bardzo wiele ludzi ktorych depresja wywolana jest smiercia lub
      odejsciem bliskiej osoby. Wedlug mnie jest spowodowana brakiem
      kontroli nad emocjami a szczegolnie zalem zwiazanym z utrata soby
      ktora kochalismy.
      Dzieje sie to dlatego ze nieustannie pojawia sie zal ze tej osoby
      juz nie ma, tego co stracilismy przez jej odejscie i jak dobrze
      byloby gdyby ta osoba byla z nami. Wiele osob uwaza rowniez ze zal
      to milosc.
      Jesli chodzi o depresje endogenna, zwana kiedys melancholia to
      wedlug mnie bierze sie ona z filozofi czlowieka. Jest to filozofia
      negatywnosci i braku sensu. Z tej filozofii bierze sie odrzucanie
      wszystkiego co mogloby mu pomoc. Nie cwiczy fizycznie, nie probuje
      sie kontaktowac ze swiatem bo to nie ma sensu, itp.
      Medycyna nie twierdzi ze depresja endogenna bierze sie z choroby
      mozgu czy genow chociaz wielu lekarzy i wiele osob zwiazanych z
      depresja tak twierdzi.
      Depresja ma zawsze przyczyne, nie bierze sie ona z niczego. Czesto
      niestety osoba u ktorej pojawia sie depresja nie wie albo nie
      rozumie co robi zle i doszukuje sie przyczyny w genach, chorobie a
      nie we wlasnym zachowaniu, braku zrozumienia co jest przeciwko
      czlowiekowi a co pomaga.
      Napisales
      >Jak łatwo skrzywdzić człowieka pisząc, że depresja jest winą jego
      >niedojrzałego charakteru.
      Niedojrzalosc charakteru jest jedna z wielu przyczyn depresji, jest
      bardzo wiele innych jej przyczyn. Trzeba pisac o przyczynach
      depresji bo nie piszac o nich czlowiek nigdy nie bedzie w stanie
      zrozumiec co wywoluje depresje. Napisalem w poprzednim moim poscie
      jak wielki wplyw na nasza osoboweosc ma strach, jak bardzo potrafi
      nas zmienic nasza osobowosc.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • dala.tata Re: 15-lecie mojej depresji 12.04.09, 01:53
        rzeczywiscie, moaj wina, nie krytykujesz: wytykasz awanturce ze to co pisze jest
        niezgodne z dzisiaj obowiazujaca wiedza. nie zmienia to jednak faktu, ze nadal
        to, co mowisz jest niezgodne z dzisiejsza wiedza. rozumiem, ze tobie wolno,
        awanturce nie. tobie wolno, bo ty przemyslales i juz kochasz.

        to, co piszesz, ma ten sam stauts co gdybym napisal, ze depresja bierze sie z
        malutkich bakterii w watrobie, albo ze bierze sie z podatnosci na promieniowanie
        kosmiczne.

        nie ma najmniejszego znaczenia, co ty myslisz, o co jest twoim zdaniem. to, co
        mowisz nie ma najmniejszego pokrycia w dziejszej wiedzy, czy to psychiarycznej
        czy 'antypsychiatrycznej'.

        a tak ogolnie, to pojecie depresji endogennej mozna by wlasciwie uznac za
        przestarzale. kryteria diagnostyczne go nie uwzgledniaja, a dowodow na nie
        wlaciwie nie ma. innymi slowy, depresja endogenna jest mniej wiecej taka sama
        katergoria rezydualna jak lekoodporna. nie potrafimy znalezc przyczycny, no to
        musi byc endgonenny. to taka sciema psychiatryczna, zeby nie przyznac sie, ze
        nie maja pojecia o co chodzi. dlatego tez zreszta rezygnuje sie z tego.
    • 1monique595 Re: 15-lecie mojej depresji 11.04.09, 23:23
      Witaj Babetschka, przykro mi, że się tak czujesz. Przytulam. Życzę wiary w Siebie.
      WALCZ!!!!!!!!!! nie poddawaj się, to Twoje życie, walcz o nie.
      Myślę, że łatwiej jest walczyć o swoje własne życie niż o życie kogoś innego. Ja
      walczę o "normalne" życie dla mojego małego synka...
      Pozdrawiam
      • viva_barca Re: 15-lecie mojej depresji 12.04.09, 22:05
        Czy to poczatek depresji?

        Zawsze bylam pesymistka, niesmiala, mialam problemy z kontaktami z ludzmi, ale
        mialam kilka kolezanek, znajomych, bylam tzw genialnym dzieckiem, wiec zawsze w
        jakims stopniu czulam sie usysfakcjonowana i zadowolona z zycia.

        Mam teraz 28 lat, pracuje od 4 lat za granica. Czuje sie tak wypalona. Jeszce
        jak konczylam studia, mialam glowe pelna pomyslow, entuzjazmu, chcialam zwojowac
        caly swiat. Teraz wszystko wydaje mi sie ohydne, wszystko mnie denewruje.
        Kazdego roku jest coraz gorzej, czuje coraz wieksza OHYDE. Jestem okropna dla
        ludzi, wszystko wydaje mi sie beznadziejne, nie chce mi sie nic, kazdego dnia
        mam wlasnie uczucie "ciagniecia tira". Czuje sie samotna. NAjgorsze, ze
        wszystkie te plany , marzenia ktore mialam kilka lat temu spelniaja sie, a ja w
        ogole sie nie ciesze. Podrozuje tak jak marzylam i kazde miejsce, zakatek swiata
        jest coraz brzydszy i rozczarowujacy. Pracuje i kazdego dnia moja wymarzona
        niegdys praca staje sie coraz wieksza nuda i koszmarem. W weekend nie moge wstac
        z lozka, nie sprzatalam od wiekow, zrujnowalam moj zwiazek ciaglym wrzeszczeniem
        i zlymi humorami. Ciagle plakalabym i wszystko jest takie nudne, glupie i bez
        sensu. Do pracy chodze tylko dlatego ze mam kredyt do splacania. Nie chce isc do
        psychologa, bo nie moge opowiadac o swlim zyciu i problemach obcej osobie, ktora
        mnie przeciez nie zna i nie rozumie. Powinnam? Probowalam rozmawiac o tym ze
        znajomymi, ale tylko slysze, ze maja dosc mojego marudzenia. A ja naprawde mecze
        sie, nie cierpie tego zycia, wiecznego mojego zlego humoru, czuje sie zgnila w
        srodku i nie mam ohoty na nic.
    • mskaiq Re: 15-lecie mojej depresji 13.04.09, 02:21
      Jesli chodzi o depresje endogenna to kiedys byla ona nazywana
      melancholia. Z definicji ma podloze biologiczne, tyle ze nie ma na
      to dowodow ze depresja ma takie podloze, wiec sama definicja jest
      troche problematyczna.
      Niektorzy utozsamiaja depresje endogenna z depresja lekoodprna. Dla
      mnie lekoodpornosc bierze sie z tego ze nie daje sie usunac przyczyn
      depresji bo przyczyny sa zwiazane ze swiatopogladem, filozofia
      czlowieka albo tez z warukami ktore nieustannie przynosza depresje.

      Trudno pozbawic depresji matke ktora nie ma pracy i nie jest w
      stanie utrzymac domu. Taka depresje moze zlikwidowac tylko pomoc,
      praca, zapewnienie ze nie zginie.
      Czesto spotykam ludzi ktorych swiatopoglad, negatywna filozofia sa
      przyczyna depresji. Kazda rzecz potrafia zamienic w negatywnosc,
      kazda proba pomocy jest przeciwko nim. Bardzo trudno zmienic ta
      filozofie kiedy wszystko z czym spotkal sie czlowiek to obojetnosc,
      dzialanie przeciwko sobie, nienawisc, krzywda. Potrzeba jest bardzo
      wiele dobra i milosci aby przekonac taka osobe ponownie do ludzi czy
      do zycia.
      Bardzo trudno zmienic cokolwiek kiedy ktos boi sie ludzi, wyjscia z
      domu, kiedy jest samotnym, nie ma pracy, zainteresowan, dzialania.
      Zeby pozbyc sie takiej depresji trzeba przede wszystkim przywrocic
      wartosc zycia, przelamac samotnosc, przekonac ze warto zyc, ze nie
      ma obojetnosci.
      Mozna mnozyc przyczyny depresji ktorych nie daje sie latwo usunac i
      ktora nie da sie wyperswadowac czy pozbyc za pomoca lekow. Potrzebne
      sa dzialania, pokazanie ze warto zyc, ze istnieje milosc, ze
      istnieja ludzie ktorzy nie sa obojetni.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • dala.tata Re: 15-lecie mojej depresji 13.04.09, 13:11
        rouzmiem ze ten post jest w odpowiedzi na to co powiedzialem. bardzo prosze o
        dowody na to ze depresja endogenna jest laczona z lekoodporna. ja tam tego nigdy
        nie spoektalem w literaturze, ale chetnie doczytam. naotmiast, skoro sam
        przyznajesz ze endogennosc jest problematyczna, po co wprowadzasz to pojecie do
        rozmowy?

        reszta, z calym szacunkiem, to ogolne refleksje, ktore nei dosc ze nie maja ladu
        i skladu, to na dodatek nie maja nic wspolnego z tym, co poweidzialem. nie ma
        zatem do czego sie odnoscic.
    • babetschka Re: 15-lecie mojej depresji 16.04.09, 11:09
      sluchajcie co to jest za objaw i dlaczego
      za kazdym razem jak wychodze z domu, mijam ludzi cholernie łzawią mi oczy,
      momentami do tego stopnia że cieżko mi isc bo nic nie widze
      nasila sie to gdy ludzi jest obok mnie wiecej lub idą z naprzeciwka i patrzą się
      kiedys tego nie mialam
      wracam do domu wszystko ustaje
      i nie ma znaczenia czy jest wiatr czy slonce czy deszcz to nei zalezne od pogody

      co to do cholery jest :(
        • babetschka Re: 15-lecie mojej depresji 16.04.09, 11:16
          ja to mam z makijazem i bez niezaleznie
          w pomieszczeniach i na zewnatrz
          wszedzie gdzie narazona jestem na kontakt z ludzmi
          to mnie naprawde martwi :(
          mialam 30 min temu rozmowe w sprawie pracy i cala komisja mi plywala przed
          oczami jak w oceanie
          a poza tym dukałam jak uposledzona....myslac tylko o tym ze moje miejsce jest w
          szpitalu psychiatrycznym a nie w pracy........:(

              • babetschka Re: 15-lecie mojej depresji 18.04.09, 12:01
                znalazlam wytlumaczenie:
                socjofobia (dokladnie tak mam)
                Objawy
                Charakterystycznym objawem fobii społecznej jest nieuzasadniony lęk przed
                telefonowaniem, tak dzwonieniem do kogoś jak i odbieraniem telefonów - przy czym
                zazwyczaj bardziej stresuje wykonywanie połączenia. Może się on pojawić już w
                dzieciństwie.

                W większości przypadków wystarczy tylko przechodzenie koło człowieka, mijanie
                grupy ludzi na ulicy, żeby poczuć lęk. W mocno nasilonej fobii społecznej nawet
                sprawdzanie obecności w szkole wywołuje lęk. W skrajnych przypadkach, osoba z
                bardzo silną fobią społeczną czeka w poczekalni, czuje na sobie wzrok innych i
                czuje, że może zemdleć. Lęk ten nie jest najczęściej wywołany realnym
                zagrożeniem. Osoba cierpiąca na socjofobię wie o tym, ale nic nie może poradzić.

                Dotknięta tą fobią osoba będzie w sytuacjach towarzyskich i społecznych doznawać
                wielkiego niepokoju i stresu. Często występują objawy psychosomatyczne jak:

                • nagłe czerwienienie się,
                • pocenie się nadmierne,
                • łzawienie,
                • drżenie/usztywnienie mięśni,
                • zaburzenia mowy (w skrajnych przypadkach aż do logofobii);
                • przyspieszenie tętna;
    • mskaiq Re: 15-lecie mojej depresji 18.04.09, 07:35
      Wedlug mnie lzawienie ma podloze emocjonalne, a przede wszystkkim
      zwiazane jest ze strachem. Moze byc to strach przed ludzmi czy
      wychodzeniem a takze przed samym lzawieniem.
      Mysle ze to ma podloze nerwicowe. Wszystkich moich objawow
      nerwicowych pozbylem sie przez ich ignorowanie.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • ichnia Re: 15-lecie mojej depresji 20.04.09, 10:31
        mskaiq czy Ty czytasz innych, czy tylko tymi swoimi przesłaniami lecisz jak z
        karabinu maszynowego i to wszystko inne Ci przesłania?


        [CYTAT]:

        Autor: babetschka 31.03.09, 18:05
        MASK MAM DO CIEBIE PROSBE
        blagam cie jak rzadko kogo nie dawaj wpisow w moich postach bo poglebiasz moją
        depresje slyszysz ?
        uszanuj moją prosbe
        • marty_nike Re: 15-lecie mojej depresji 20.04.09, 13:55
          ichnia>mskaiq czy Ty czytasz innych, czy tylko tymi swoimi >przesłaniami
          lecisz jak z
          >karabinu maszynowego i to wszystko inne Ci przesłania?


          >[CYTAT]:

          >Autor: babetschka 31.03.09, 18:05
          >MASK MAM DO CIEBIE PROSBE
          >blagam cie jak rzadko kogo nie dawaj wpisow w moich postach bo >poglebiasz moją
          >depresje slyszysz ?
          >uszanuj moją prosbe

          No niestety mskaiqrobienie komus na zlosc jest zaprzeczeniem tego
          wszystkiego co przewija sie we wszystkich Twoich postach - dobroc,dobroc i
          jeszcze raz dobroc.Zauwazylam to wczesniej ale nie odzywalam sie,jednak skoro o
          tym mowa...
          • edith31 Re: 15-lecie mojej depresji 29.04.09, 00:16
            Wg mnie Ty masz nerwice lękową a nie depresje. Masz dni ze sie nie
            myjesz i nic Cie nie obchodzi, nawet nie odczuwasz zlosci ani lęku,
            wszytko Ci jedno co sie dzieje wokoło, mysli samobojcze bez
            przyczyny ?? Tak mniejwiecej wyglada depresja , jesli nieuważnie
            przeczytalam posta to przepraszam, jestem nowa na tym forum. Co
            stwerdzil psychiatra dokladnie ? Czy probowalas psychoterapii czy
            tylko leków? pozdrawiam i zdrowka zycze
            p.s badalas tarczyce??
    • geospiza Re: 15-lecie mojej depresji 21.04.09, 13:31
      Ten Twój pierwszy post najbardziej mnie uderzył i zapadł mi w pamięci...
      Dosłownie, jak bym w 90% czytała samą siebie...
      Mam co prawda "mniejsze doświadczenie" (około 5 lat), ale tak samo bolesne...
      Wiem, co czujesz.. I nic więcej nie jestem w stanie napisać, ani żadnego
      pocieszenia, nadziei, itp, bo co dzień przeżywam tę samą agonię i nigdy sobie z
      tym nie radzę.

      Przytulam mocno. A przynajmniej chciałabym.
    • babetschka Re: 15-lecie mojej depresji 28.04.09, 10:50
      od paru tyg znow biore leki, wiec mysli samobojcze jakby ucichly...i teraz
      wymyslilam sobie ze bede czekala na smierc naturalną...kolebię się jak suche
      drewienko po tafli wody...prąd porwie to w ta to w drugą....a ja leże na plecach
      i czekam az kostucha sama przyjdzie, bede miala 40 dychy i przyjdzie ok, bede
      miala siwe wlosy i przyjdzie - ok, ale juz nie dre ryja za nią ze TU JESTEEEEEM

      ptakow spiewu slucham sobie spokojnie i czekam........
      jem spie wstaje spie czytam spie i czekam....
      i tako...z mniejsza presją czekam na smierc...
      • aiszka4 Re: 15-lecie mojej depresji 28.04.09, 11:39
        babetschka napisała:

        > i czekam az kostucha sama przyjdzie, bede miala 40 dychy i
        przyjdzie ok,

        To jedyny optymistyczny akcent w Twoim wątku - do czterdziestki już
        mi malutko zostało.
        Tylko, że siwe włosy mam od dłuższego czasu i cholera nie chce
        przyjść. Może powinnam przestać się farbować?
        • edith31 Re: 15-lecie mojej depresji 29.04.09, 00:18
          Wg mnie Ty masz nerwice lękową a nie depresje. Masz dni ze sie nie
          myjesz i nic Cie nie obchodzi, nawet nie odczuwasz zlosci ani lęku,
          wszytko Ci jedno co sie dzieje wokoło, mysli samobojcze bez
          przyczyny ?? Tak mniejwiecej wyglada depresja , jesli nieuważnie
          przeczytalam posta to przepraszam, jestem nowa na tym forum. Co
          stwerdzil psychiatra dokladnie ? Czy probowalas psychoterapii czy
          tylko leków? pozdrawiam i zdrowka zycze
          p.s badalas tarczyce??
          • babetschka Re: 15-lecie mojej depresji 29.04.09, 08:56
            -nie, edi, mam depresje momentami pomieszaną z paranoją (to moje odczucie)
            -spowodowana jest silna socjofobią
            -nieuwaznie przeczytalas,ale to takie nieistotne, dziekuje ze w ogole zajrzalas tu
            -psychiatrzy rozni stwierdzili ze mam depresje,schizofrenie,dwubiegunową (do
            wyboru) i powinnam sie polozyc do szpitala w ogolnym rozrachunku
            -2 razy przechodzilam psychoterapie,pomogly na krociutko
            -mialam badania wszystkiego co mozna zbadac, tarczycy tez, wyniki ksiazkowo
            dobre....tylko prolaktyna wysoka jak szatan...ale to seroxat tak podbija

            i tako...
            • edith31 Re: 15-lecie mojej depresji 29.04.09, 22:08
              Nie mozna miec jednoczesnie choroby afektywno-dwubiegunowej oraz
              schizofrenii, pojdz jeszcze do dobrego psychiatry to podstawa, jesli
              to zaburzenie dwubiegunowe to mozna je efektywnie leczyc, z dlugimi
              okresami remisji, zreszta schzofrenie tez, tylko prosze zdiagnozuj
              sie dobrze, ja tez mam depresje tylko podlozem u mnie jest tarczyca,
              czasem tez juz nie mam sily zyc ale nie poddaje sie, prosze Cie o to
              samo, wiem nie jest to latwe ale walcz o swoeje zdrowie , masz prawo
              do zycia z godnoscia, pozdrawiam Cie i trzymam kciuki
              • babetschka Re: 15-lecie mojej depresji 16.05.09, 00:04
                jak mam zdagnozowac sie dobrze
                poszlam przdwczoraj do kolejnego chwalonego psychiatry wyczyscilam portfel i nie
                moglam (autentycznie) powiedziec mu co mi na duszy lezy ....co zaczynalam to on
                mi przerywal tlumaczeniem jakie dawkowanie bedzie najlepsze ......
                znow probowalam przebic sie i powiedziec jakie mam lęki jaki problem i z czym
                przychodze to on mi znow przerywal jakby w ogole nie mial ochoty sluchac i znow
                jakie dawkowanie bedzie najlepsze
                i wertowal tą swoją ksiazke od lekow chwalac sie ze nowa z tego roku........

                mam ochote zlozyc skarge
                poczulam sie beznadziejnie ........jak nic nie znaczacy odpad marketingowy
                łykający pastylki ...
                tylko do kogo zlozyc i co mi to da

                w kazdym razie przezylam cos bardzo nieprzyjemnego i znow zrazilam sie do calej
                filozofii sensu leczenia i wiary ze z tego mozna wyjsc i ze to kogos obchodzi.....


                nikogo nie obchodze, jestem smieciem
                jesli sama na siebie uwagi nie zwroce to nikt tego nie zrobi
                i kropka
                • nienill Re: 15-lecie mojej depresji 16.05.09, 00:12

                  > nikogo nie obchodze, jestem smieciem
                  > jesli sama na siebie uwagi nie zwroce to nikt tego nie zrobi
                  > i kropka

                  skoro doszlas do takich wnioskow to znaczy, ze wizyta jednak pewne korzysci
                  przyniosla
                    • olga_w_ogrodzie Re: 15-lecie mojej depresji 16.05.09, 02:57
                      babetschka napisała:

                      > wez mi nie pisz takich faramzonów
                      > pierd........takie korzysci
                      > nie daruje
                      > skarge zloze

                      i zrób tak właśnie Babetschko.

                      się zostało kiedyś prawie zamordowaną przez szpitalne bydło
                      przetrzymujące mnie na siłę po próbie "s".
                      wypuścili tylko dlatego, że jeden świr mnie skopał,
                      a oni nie dopilnowali go w porę, to się bali, że
                      jakieś sądy w to włączę.
                      no to jak się zażądało wypuszczenia, bo nie zapewniają
                      bezpieczeństwa - wypuścili.
                      się w domu znalazło w stanie totalnej degrengolady, bo nie pomogli
                      nic, gdy tak więzili długo.
                      wręcz przeciwnie - cały czas było udowadniane, że jestem przedmiot
                      tylko.
                      wiesz co mnie wtedy uratowało ?
                      wku...enie.
                      najpierw siedziałam 2 dni bez ruchu gapiąc się w ścianę, nie żrąc i
                      pokładając w ubraniu na chwilę snu czy półdrzemki raczej,
                      a potem przypomniało się samej sobie, jak mnie traktowali
                      i że , tak naprawdę, mieli mnie gdzieś - byle było w papierach, że
                      jakieś leki podali, a jakby co, to nie ich wina.
                      udało mi się tak fajnie nakręcić to wkurzenie, że ruszyłam tyłek,
                      polazłam do komputera i napisałam skargę.
                      a najlepsze było to, a że, ku memu zdziwieniu, skarga została
                      uwzględniona, przeproszono mnie i zaproponowano mi leczenie
                      PRAWDZIWE.
                      się na to zdecydowałam, 3 miesiące terapii na odzdzialiku, gdzie dla
                      10 pacjentów było trzech psychologów i dwóch psychiatrów.
                      i terapia - jedyna w moim życiu - naprawdę super.
                      bardzo mi wtedy pomogli.

                      Babetschko - rozłość Ty się.
                      • ichnia Re: 15-lecie mojej depresji 17.05.09, 10:21
                        Olgo, dzięki Ci za ten wpis. Potwierdzasz to, że człowiek nie może
                        żyć li tylko miłością, a co nam tu Mask usiłuje wmówić. Udowadniasz,
                        że emocje należy przeżywać (także te negatywne), a sztuką jest to co
                        właśnie Ty zrobiłaś: przekułaś je na działanie...
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka