Terapia Richardsa, jak Wam idzie? :*

26.03.09, 14:33
nie widze watku o efektach tej terapii, wiec go zakladam. Troche wkurza mnie
ze trzeba po kolei, chcialabym od razu :D:D:D:D, ale cieprliwosc poplacila, ze
mna jest duzo lepiej :) bylam pare dni temu na rozmowie o prace, zero stresu,
total luzz. a Jak u Was?
    • boksprofesional Re: Terapia Richardsa, jak Wam idzie? :* 26.03.09, 17:21
      U mnie po miesiącu genialne efekty...terapia dużo lepsza niż
      farmakoterapia...pozdrawiam
      • sajder86 Re: Terapia Richardsa, jak Wam idzie? :* 04.04.09, 20:18
        Wy to na serio piszecie? albo tylko tak żeby wzmocnić placebo?
    • nienill Re: Terapia Richardsa, jak Wam idzie? :* 29.03.09, 18:30
      karina_rulez napisała:

      >bylam pare dni temu na rozmowie o prace, zero stresu,
      > total luzz.

      to dziwne
      bo dla kazdego, nawet calkowicie zdrowego czlowieka, jest to sytuacja stresujaca
      musi byc, choc trochę
      takie zycie


      skoro mialas "total luzzz", to zastanawiam sie co zrobilas z tymi emocjami
      albo zrobisz pozniej

      zjesz je? zapijesz? dostaniesz ataku paniki?

      bo cos zrobic musisz, skoro je stlumiłas


      no chyba, ze na te rozmowe poszlas w celach czysto rozrywkowych, a na dostaniu
      tej pracy calkowicie Ci nie zalezy, bo kase masz i wiecej Ci nie potrzeba
      wtedy rzeczywiscie - total luzzz
      • pillow7 Re: Terapia Richardsa, jak Wam idzie? :* 31.03.09, 19:19
        daj pomarzyć :D
    • karina_rulez Re: Terapia Richardsa, jak Wam idzie? :* 08.04.09, 17:03
      hej! ojej, wchodze z ciekawosci, a tu ktos cos napisal!!
      odpowiem najpierw na pyt. dot. mnie: rozmowa kwalifikacyjna byla z zaskoczenia,
      nie spodziewalam sie jej, a total luz - emocje byly, nie zaprzeczam, ale nie
      sparalizowaly mnie, odpowiadalam na luzie, do rzeczy, no nic - zatrudnili mnie
      :) efekt osiagniety, Piszecie o placebo - nie wiem, byc moze, jesli zaszlo u
      mnie i paru innych osob placebo, to chyba nie jest to nic zlego, skoro czujemy
      sie lepiej i i zauwazamy efekty w kierunku wyzdrowienia!!!!! chociaz z drugiej
      strony uwazam ze ta terapia jest tak skonstruowana, ze jesli ktos sie do niej
      przylozy i wykonuje kazde "zadanie" krok po kroku, to pozytywne efekty nie sa
      niczym dziwnym. czytaliscie ja w ogole??
      Big pozdro :* i gratuluje efektów!!!
      • nienill Re: Terapia Richardsa, jak Wam idzie? :* 09.04.09, 09:49
        ja wiem jedno
        wszystkie objawy to jedna i ta sama nerwica
        a nerwica powstaje z konfliktow wewnetrznych

        tych sie nie rozwiaze dokladnym, wolnym mowieniem itd.

        a wiec mamy tu do czynienia z (cytuje forumowego klasyka) "leczenim
        syfa pudrem"

        ja z definicji pudru nie lubie
        stosuje na tyle, na ile jest to konieczne i w danym przyadku sensowne

        ale jak sie rozgladam, to sa ludzie, ktorzy na takim pudrze cale
        zycie chcą i zamierzają sie bujac

        a wiec, siły im życzę
    • karina_rulez Re: Terapia Richardsa, jak Wam idzie? :* 09.04.09, 16:51
      oczywiscie masz prawo do wlasnego zdania! szanuje to, przeczytalam Twoj post od
      poczatku do konca.
      Nie rozumiem jednak, dlaczego watpisz w moje efekty? - sugerujesz ze kłamię?
      tylko ja wiem przez co przechodzilam przez lata, a jak sie czuje teraz i wiem co
      mi w tym pomoglo.
      ps. wolne mówienie to jeden z elementów terapii.
      pozdrawiam :* :)
      • karina_rulez Re: Terapia Richardsa, jak Wam idzie? :* 09.04.09, 20:17
        dodam jeszcze:
        napisałaś : a wiec mamy tu do czynienia z (cytuje forumowego klasyka) "leczenim
        syfa pudrem"
        że co? tego kompletnie nie rozumiem? o czym piszesz? o odurzaniu się celem
        pozbycia się lęku? czy faszerowaniem się lekami celem pozbycia objawów? bo jeśli
        napisałaś to odnośnie powyższej terapii - to co ma piernik do wiatraka?
        nienill - albo ktoś Ci się włamał na konto pisząc powyższy post, albo
        nieprawidłowo do tej pory "oceniałam" Cię jako mądrą, rozważną osobą.
        Ps. jeśli chcesz coś krytykowac, to zaznajom się najpierw nad krytykowanym
        materiałem, przeanalizuj go. Zanim napiszesz kompletne bzdury, pomyśl o
        konsekwencjach swoich słów! Ile ludzi zasugeruje się Twoimi postami, że terpia
        jest bez sensu - nie spróbuje jej - i straci szanse!! - masz tego świadomość?
        Terapia ta jest stosunkowo długoterminowa i naprawdę jeśli macie cierpliwość i
        chęci to doznacie korzystnych zmian!!! nie bierzcie sobie takich sceptycznych
        postów nt. tej terapii bo są bzdura.
        Ps. nie chciałam nikogo urazić!!
        • nowa76 Re: Terapia Richardsa, jak Wam idzie? :* 20.07.09, 16:50
          i jak efekty? ja przymierzam sie do tej terapii bo mam juz dosc zycia z fobia.
          czytalam pobierznie te terapie i wydaje mi sie calkiem sensowna
          • mks-11 Re: Terapia Richardsa, jak Wam idzie? :* 13.11.09, 00:50
            ja jestem na 13 tygodniu i mogę Ci szczerze polecić tę terapię. nie
            ma się co zastanawiać. biorąc pod uwagę to jak nerwowy, nieśmiały
            byłem kilka miesięcy temu to jestem bardzo zadowolony i przeogromnie
            wdzięczny dr Richardsowi.

            osoba która krytykuje tą terapię nie dała jej w ogóle szansy, więc
            nawet nie ma prawa jej oceniać. przez lata szukałem informacji o
            jakiś eft-ach, ezoteryce, nlp i nic to mi nie dało. ktoś mówi o jakiś
            konfliktach wewnętrznych, problemach, a tak naprawdę po co nad tym
            rozprawiać. udowodniono, że terapia freudowska, czy jak ona się tam
            nazywa, ma znacznie gorsze rezultaty od behawioralnej. po kiego
            grzyba mam się rozprawiać nad traumatycznymi przeżyciami? one były i
            na szczęście są już za mną. ja chcę być szczęśliwy, nie chcę
            rozpaczać nad przeszłością, chcę zbudować nową, pozytywną przyszłość.

            co do wolnego mówienia to jest to b. dobra 'technika' (trochę
            nieadekwatne to słowo, ale nie wiem jak inaczej to określić),
            zauważcie, że w stresujących sytuacjach czujecie przypływ adrenaliny,
            mówicie szybko. wolne mówienie zapobiega w dość dużym stopniu tym
            reakcjom (oczywiście na początku nie działa to idealnie, ale później
            jest coraz lepiej.

            musicie wbić sobie do głowy zasadę polegającą na systematyczności i
            wytrwałości. musicie codziennie poświęcać czas tej terapii i działać
            zgodnie z jej wytycznymi. ale nie jest ona trudna. teraz dla mnie ta
            terapia to priorytet, i jeśli będziecie ją traktować ją tak samo, to
            na 99% zobaczycie dużo pozytywnych rezultatów.

            korzystam jeszcze z nagrania ThinkRightNow! 'overcoming social
            anxiety'. nie wiem w jakim stopniu mi ona pomaga, ale w jakimś tak.
            sprawdźcie na necie o tym. nie jest to nagranie hipnotyczne, raczej
            afirmacyjne.
Pełna wersja