wyleczylam sie z agorafobii

03.04.09, 17:29
Witam.Mam 27 lat.Pierwszy napad paniki mialam w wieku 20 lat. Przez 6
nastepnych lat gorzej lub lepiej radzilam sobie z moimi lękami. Sytuacja
znacznie się pogorszyła w momencie, gdy skończyłam studia i rozpoczełam
pierwszą pracę. Moje napady mocnoe się zintensyfikowały, nie mogłam jeździć
środkami komunikacji miejskiej, jadać w publicznych miejscach, często pprostu
bałam się wychodzić z domu, bałam się tego, że będzie kolejny atak. Niestety
zdażały sie też ataki w domu. Moim lękom towarzyszyła też depresja. Świat był
dla mnie nierzeczywisty a wszelki ludzki wysiłek daremny, wydawało mi się że
wszyscy żyjemy w iluzji i przez to chronimy się przed bezsensem, bezcelowością
życia. Pierwszysm krokiem na drodze ku wyleczeniu była wizyta u
psychologa.Zaczęłam przyjmować Rexetin. Po pewnym czasie lęki ustąpiły.
Kolejnym krokiem była terapia grupowa w szpitalu przy Katedrze psychoterapii
Uniwersytetu Jagiellońskiego na ul.Lenartowicza. Moje problemy z lękami były
tylko pewnym skutkiem zaburzeń osobowości. Chodzi mniej więcej o to, że na
skutek niekorzystnych warunków w moim dzieciństwie, moje ego nie mogło się w
pełni wykształcić i sposoby radzenia sobie z problemami mam dziecięce. Na
skutek deficytu więzi emocjonalnej z rodzicami nie mogę zaakceptowac siebie
taką jaką jestem. Po zakonczeniu terapii grupowej, w trakcie której odstawiłam
leki, moje problemu z agorafobią mineły. Obecnie jestem w trakcie terapii
indywidualnej po to by dokonczyc proces terapeutyczny. Pisze to wszystko żeby
po pierwsze dac niektórym nadzieję na wyleczenie się z lęku, po drugie by
uswiadomić problem jaki leży u podłoza nerwic lękowych. Zazwyczaj są to
przyke, nieraz traumatyczne doswiadczenia z dzieciństwa. Niepokój jaki odczuwa
neurotyk jest zakorzeniony o wiele głębiej niż można się tego spodziewać.
Proces terapeutyczny był dla mnie bardzo nieprzyjemny, ciężko było mi sobie
radzić z tymi emocjami jakie sie we nie kłębiły. Nadal nie jestem w pełni
pogodzona ze sobą. Czytałam niektóre wątki na tym forum i nie rozumiem czemu
niektórzy uważają że sami sobie z lękiem poradzą. W pewnym sensie spłysają
problem lub wolą nie mysleć o swoim problemie jako o pewnym głębokim zranieniu
i częściowej dezintegracji osobowości. W przekonaniu neurotyka lepiej jest się
wyprzeć uzucia niż pozwolić na konfrontację. W trakcie mojej terapi,a muszę
przyznać że była bardzo intensywna, 4 spotkania w tygodniu po 2 godz,
widziałam wielu ludzi. Niektórzy sie poddawali i rezygnowali z terapi nie
dając nawet szansy na wyleczenie, innym znów było zbyt ciężko zmierzyć się ze
swoimi demonami i nie byli w stanie na tyle sie otworzyc by terapia mogla ich
wyleczyc, co nie znaczy ze pewnych postępów nie czynili. Czytając forum
zastanawiałam sie ile ludzi jest tu poto by wspierac sie wzajemnie w swoim
lęku i by nie czuc potrzeby rozwikłania zagadki tego węzła godryjskiego
własnej psychiki. Zycze wszystkim siły i determinacji do przepracowania problemu.
pozdrawiam
    • elzbieta007 Re: wyleczylam sie z agorafobii 03.04.09, 20:48
      Dziękuję Ci za ten post i gratuluję odwagi, determinacji i cierpliwości:)

      Mało nas, tych, którzy dzięki psychoterapii i własnej pracy normalnie
      funkcjonują, dlatego każdy taki post jest bardzo cenny.

      Pozdrawiam
Pełna wersja