.

11.04.09, 19:15
Witam Wszystkich. Pomyślałem, że napisze o moich problemach. A nóż
będzie miało to na mnie leczniczy wpływ. Nie spodziewam się, że ktoś
to przeczyta...

Studiuje na kierunku, który mnie wkurza. Pałam antypatią do materii,
której sie ucze. To czysto emocjonalna reakcja. Nie chodzi o to, że
nie mam uzdolnień. Przynajmniej tak mi się wydaje. Jestem strasznie
sfrustrowany moim życiem. Zakochałem się nieszczęśliwie w osobie,
która mnie nie lubi i chciała instrumentalnie wykorzystać. Nie chce
mi się już uczyć. Mam pisać prace magisterską, której tematyki nie
cierpe. Wybrałem ją ze względu na rodziców i to że mi się przyda w
zawodzie, który jest przewidziany dla absolwentów tego kierunku.
Siedze całe dnie w domu. Od tygodnia nic rozsądnego co do mojej
edukacji nie zrobiłem. Depresja miesza sięu mnie z złością. Jestem
jak roślina. Czuje, że mój umysł jest tępy. Co do mojej miłości.
Jest zajęta i zepsułem wszystko kiedy dowiedziałem się, że ma
faceta. Za późno zabrałem sie za naprawienei tego i już jest za óźno
(tzn. naszej relacji)
    • bertrada Re: . 11.04.09, 22:10
      > Nie spodziewam się, że ktoś
      > to przeczyta...

      Fakt, ciężko w tą kropkę trafić. ;P

      A tak na poważnie, to jak to mówią, zastanów się najpierw co lubisz w życiu
      robić i po prostu zacznij to robić. A będziesz żył długo i szczęśliwie.
      A tak już zupełnie na poważnie, to wiele osób nie jest zadowolonych z kierunku
      swoich studiów. Nawet ci, którzy wybrali je zgodnie ze swoimi zainteresowaniami.
      Bardzo szybko się okazuje, że oprócz kilku przedmiotów w miarę ciekawych i
      przydatnych, trzeba wkuć kilkadziesiąt nudnych, trudnych i kompletnie
      bezsensownych. I jeszcze nieraz trafić na koszmarnego wykładowcę. A praca
      magisterska to dla wielu osób dopust boży i przeciągają to w nieskończoność. A
      potem okazuje się, że i tak nie dostają pracy w swoim zawodzie i robią coś
      kompletnie innego. A nawet jak pracują w zawodzie to okazuje się, że ta praca
      daleka jest od wizji pracy jaką sobie wymarzyli.
      No takie jest życie, tylko, że większości osób nie doprowadza to do załamania
      nerwowego. Żyją z dnia na dzień, studia i pracę traktują tak jak dawniej
      traktowali szkołę, czyli jak zło konieczne, a przyjemność czerpią najpierw z
      życia studenckiego a potem z zarabiania pieniędzy i życia towarzysko-rodzinnego.

      Myślę, że wyleczenie tych Twoich zaburzeń depresyjnych powinno rozwiązać
      większość Twoich problemów. Tylko, że póki co to leczenie jest średnio
      skuteczne. Może powinieneś pomyśleć nad zmianą leków i lekarza?
    • elfrid Re: . 11.04.09, 23:04
      Takie negatywne myślenie jest objawem depresji. Do tego dochodzi brak odczuwania
      przyjemności z wykonywanych czynności. Może wybierz się do psychiatry w celu
      zweryfikowania czy aby nie jest konieczne włączenie leczenia farmakologicznego?
      Co do reszty to z jednej strony bertrada ma rację, że życie nie jest aż tak
      satysfakcjonujące. Wymarzone kierunki studiów rozczarowują, codzienna praca
      drażni rutyną lub złymi relacjami w firmie. Ale z drugiej strony jeżeli zrobiłeś
      coś zupełnie wbrew sobie (np będąc uzdolnionym muzycznie poszedłeś na
      budownictwo) to może warto coś zmienić w tym kierunku. Jesteś jeszcze młody,
      więc jakiś rewolucyjnych zmian możesz jeszcze dokonać.Pamiętaj, że obecne wybory
      zaważą na całym dorosłym życiu i będą miały pośredni wpływ na to co będziesz
      robił do emerytury, do której masz pewnie jeszcze 40 lat;-)
    • mskaiq Re: . 12.04.09, 01:20
      Nie mozesz robic tego co wywoluje w Tobie antypatie. Albo polubisz i
      zaakceptujesz to co robisz albo bedzie to zrodlem nieustannej
      frustracji i bedzie przynosilo epizody depresyjne. Nie mozna zyc ze
      zlymi wartosciami bo one tworza depresje.
      Jesli chodzi o milosc to kochaj dalej ta dziewczyne, nie pozbywaj
      sie tej milosci, nie zastepuj jej zalem do siebie, do niej czy
      zalem za tym co utraciles. Zal to niezwykle negatywna emocja ktora
      przynosi gleboka depresje.
      Jesli bedziesz ja kochal to nie stworzysz zalu i wtedy nie bedzie
      Cie on ranil. Z czasem milosc zniknie sama bezbolesnie.
      Jest jeszcze jedna rzecz. Twoje zycie nalezy do Ciebie, musisz je
      zyc w taki sposob jak Ty chcesz, nie mozna poswiecac wlasnego zycia
      aby satysfakcjonowac innych ludzi.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • maijkell Re: . 14.04.09, 20:16
        mskaiq napisał:

        > Nie mozesz robic tego co wywoluje w Tobie antypatie. Albo polubisz
        i
        > zaakceptujesz to co robisz albo bedzie to zrodlem nieustannej
        > frustracji i bedzie przynosilo epizody depresyjne. Nie mozna zyc
        ze
        > zlymi wartosciami bo one tworza depresje.
        > Jesli chodzi o milosc to kochaj dalej ta dziewczyne, nie pozbywaj
        > sie tej milosci, nie zastepuj jej zalem do siebie, do niej czy
        > zalem za tym co utraciles. Zal to niezwykle negatywna emocja ktora
        > przynosi gleboka depresje.
        > Jesli bedziesz ja kochal to nie stworzysz zalu i wtedy nie bedzie
        > Cie on ranil. Z czasem milosc zniknie sama bezbolesnie.
        > Jest jeszcze jedna rzecz. Twoje zycie nalezy do Ciebie, musisz je
        > zyc w taki sposob jak Ty chcesz, nie mozna poswiecac wlasnego
        zycia
        > aby satysfakcjonowac innych ludzi.
        > Serdeczne pozdrowienia.

        Ta dziewczyna już powiedziała mi że jej zupełnie nie obchodzi mój
        los. Ona prowadzi ogólnopolskie stowarzyszenie i byłem jego
        pracownikiem, właściwie miałem tylko wykonywać jej polecenia. Raz ją
        zawiodłem w sprawie, która wydała mi się błaha a później
        skompromitowałem sie na moim seminarium z moim referatem.
        Powiedziała, że jestem tępy. Minęłó kilka tygodni. Dzwoni do mnie
        tylko z ofertą stowarzyszenia i spotykamy się na seminarium ale tak
        żeby z sobąnie rozmawiać. Nie odpowiada jak mówie jej cześć, a przez
        jakiś czas była strasznie miła. Minęło już dużo czasu i nie wypada
        próbować dojść z niądo ładu. Zresztą nic mnie z niąnie łączy...
        Właściwie uznałem, że nie mam sił z nią rozmawiać i bałem się
        dzwonić. W rozmowie przez telefon nie odpwiada na moje pytania,
        stawia mnie pod ścianą, czuje że traktuje mnie jak kogoś gorszego.
        Jutro mam seminarium. Nie mam ochoty tam iść głównie, że ona tam
        będzie a ja nie umiem nic.
Pełna wersja