Jak być dobrym dla siebie...

23.04.09, 11:54
...bez poczucia winy?
I przepraszam kaczkę78, że zaśmieciłam je wątek.
    • ichnia Re: Jak być dobrym dla siebie... 23.04.09, 12:42
      Powtórzę m. in., co już napisałam:
      wyrozumiałość, łagodność wobec siebie;
      nie karanie a nagradzanie;
      pozwalanie sobie na błędy (co nie zwalnia z obowiązku wyciągania wniosków z ich
      popełniania);
      odkrywanie i docenianie swoich zalet zamiast skupiania się na wadach;
      budowanie poczucia własnej wartości bez opierania się na opinii innych;
      akceptacja własnej osoby ze wszystkimi posiadanymi cechami (zalety doceniać, nad
      wadami pracować);
      nie rezygnowanie z siebie, z własnego zdania, własnego życia i rozwoju osobistego;
      rezygnacja ze zbyt wygórowanych ambicji;
      nie podejmowanie się zadań ponad własne siły, nie poświęcać się bez reszty dla
      nikogo, bo skończy się frustracją w najlepszym przypadku; nauczyć się prosić o
      pomoc i ją przyjmować;
      ...
      To tak na gorąco przyszło mi do głowy. Ta lista jest bardzo długa, każdy może
      wybrać z niej co chce...
      Nie jest łatwo siebie zmieniać, to ciężka praca, ale przynosi efekty.
      • aiszka4 Re: Jak być dobrym dla siebie... 23.04.09, 14:48
        Nie myśl, że się czepiam, ale nie chodzi mi o to CO, tylko JAK.

        Zdaję sobie sprawę, że powinnam zacząć jakąś terapię -
        farmakologiczną, czy psychoterapię, może jedno i drugie.
        Najchętniej zamnknęłabym się w jakimś odosobnieniu.
        Tylko jak mam powiedzieć dzieciom, że ZNOWU nie pojadą na wakacje,
        bo mama musi mieć kasę na swoje fanaberie (bo jakbym miała raka, to
        jakoś by przeszło, jeszcze rodzina by się dołożyła).
        Jak mam zaryzykować zmianę pracy, gdy obecnie jestem jedynym
        żywicielem rodziny.
        Kupiłam sobie wczoraj okulary do pływania, bo postanowiłam, że
        zmuszę się do chodzenia na basen w celu poprawy nastroju albo choćby
        pozbycia się nadmiaru agresji, a potem pół nocy plułam sobie w
        brodę, że a/ wydaję oszczędności, które za chwilę mogą być potrzebne
        na pilniejsze potrzeby, niż moje pływanie; b/ zamartwiam się,
        zamiast spać i iść do pracy wyspana, niczego nie zawalić i nie
        siedzieć znowu na forum, zamiast uczciwie i rzetelnie pracować.
        Chyba nie starczy mi siły i odwagi, by dokupić karnet do kompletu.

        Mam wrażenie, że jestem w błędnym kole. Z tego samego powodu, z
        którego znajduję się w obecnym stanie i powinnam zafundować sobie
        terapię, albo choćby trochę małych przyjemności, powinnam zacisnąć
        pasa i uważać na każdy grosz i każdy krok.
        Jest to sytuacja, gdy rodzina powinna trzymać się razem i wsierać
        się na wzajem, a z drugiej strony każdy powinien spieprzać na koniec
        świata dla własnego bezpieczeństwa.
        • ichnia Re: Jak być dobrym dla siebie... 24.04.09, 07:38
          aiszka4 napisała:
          > Nie myśl, że się czepiam, ale nie chodzi mi o to CO, tylko JAK.
          >
          A, to przepraszam, źle zrozumiałam ;)
          JAK to zrobić...nie podam recepty niestety, każdy musi odnaleźć swój własny
          sposób. Praca nad sobą, nad zmianami to proces bardzo indywidualny. U mnie
          najważniejsze było na początku uświadomienie sobie, CO jest nie tak i że TO
          należy zmienić (bo niby czułam, że coś jest nie halo, ale nie wiedziałam o co
          kaman i męczyłam się z tym strasznie). A wtedy zaczęłam próbować. Szukać
          własnych metod i sposobów. To co było skuteczne, podziałało. A jeśli coś się nie
          sprawdzało, szukałam innych metod. Wiele udało mi się wypracować i wiem że to
          tylko moja wyłączna zasługa. Oczywiście doceniam wpływ tych wszystkich osób,
          które gdzieś tam obok mnie były, ale całą harówę musiałam wykonać sama (bo nikt
          inny tego zrobić nie może).
          Chyba nie za wiele Ci pomogłam, opisałam jedynie jak było u mnie i może uda Ci
          się coś z tego wyciągnąć dla siebie...
        • marty_nike Re: Jak być dobrym dla siebie... 24.04.09, 08:37
          Aiszka4
          > Nie myśl, że się czepiam, ale nie chodzi mi o to CO, tylko JAK.

          Ichnia ladnie to wszystko napisala.Jezeli nie wiesz jak sie do tego zabrac to
          sprobuj na przyklad od wybrania tego co chcesz osiagnac - czy wszystkie z tych
          punktow czy tylko niektore,niepotrzebne skresl (zaloz sobie notatnik).Wybierz
          najpierw to nad czym chcesz popracowac w pierwszej kolejnosci - np.pokochac
          siebie.Daj sobie na to czas - ile potrzebujesz zeby to osiagnac - dwa
          tygodnie,miesiac?Napisz na kartce z jednej strony wady z drugiej zalety bo nie
          wierze,ze masz tylko same wady.Raz w tygodniu sprobuj przeanalizowac miniony
          tydzien i zapisz sobie - co milego Cie spotkalo,to nie musza byc duze rzeczy,to
          moze byc mila pogawedka z sasiadka,jakas dobra wiadomosc,kazda wykonana czynnosc
          z ktorej bylas zadowolona - wlasnie skup sie na tych pozytywnych sprawach.Do
          tego mozesz codziennie przed pojsciem spac lub rano jesli lubisz sobie polezec
          powtarzac rozne afirmacje - mow sobie np.ze jestes wielka,dobra,cieszysz sie z
          tego co masz np.zdrowe dzieci,kochajaca rodzine,dach nad
          glowa,jedzenie,ubranie...co tam uwazasz,ze nastepny Twoj dzien bedzie
          radosny,wypelniony miloscia do wszystkich,wmawiaj to sobie kazdego dnia.
          Nawiazujac do Twojej odpowiedzi odnosnie osob,ktore Ciebie nie rozumia - znam
          to.Kto nie mial depresji nie jest w stanie nas zrozumiec,no nie wszyscy...np.moj
          s.p.maz doskonale mnie rozumial i wspieral.Jezeli zrobilas wszystko,zeby te
          osoby przekonac a to nie dalo rezultatu to odpusc sobie,jak beda Ci przygadywac
          powiedz krotko z sarkazmem - "tak jest,pewnie masz racje" czy cos w tym
          stylu.Ci ludzie mysla w inny sposob niz my a my nie jestesmy w stanie tego
          zmienic wiec po co tracic na nich swoja energie?Lepiej przeznaczyc ja na cos
          innego ;-).
          Napisalam
          Tak ja zaczynalam prace nad soba a czy Tobie to bedzie odpowiadalo zadecydujesz
          sama.Nic nie przychodzi samo,jezeli poddasz sie terapii tez czeka Cie
          praca,terapeuta nie zdziala cudow.
          Milego dnia zycze.
        • sulpicius Re: Jak być dobrym dla siebie... 24.04.09, 11:29
          kupno okularów (czy tez cokolwiek co robisz dla siebie) nie jest "przestepstwem" i nie możesz się o to biczować
          musisz mieć swiadomość, że teraz Ty jesteś NAJWAŻNIEJSZA, to co robisz dla siebie robisz też dla swoich dzieci, swojej rodziny, w końcu od Twojej kondycji zależy też jak będzie żyło się Twojej rodzinie

          Jak zrobić żeby było lepiej? sposobów jest tyle ile ludzi, w zarysie ichnia i marty_mike już Ci wskazały. Moge się pod tym podpisać. Niestety nikt nie wymyślił uniwersalnej intsrukcji obsługi mózgu. Ja powiem tak rób cokolwiek co powoduje że czujesz sie lepiej, z podstawowym założeniem że Ty jestes teraz NAJWAŻNIEJSZA. B. wazne jest wsparcie bliskich, przynajmniej w takim zakresie zeby nie czepiali się Ciebie, pozwolili trochę zajać się sobą.
          Rozpoczęcie psychoterapii jest b. dobrym rozwiązaniem, to dobry punkt zaczepienia, ale całą robotę i tak trzeba odwalić samemu. Ruch fizyczny jest wskazany, zatem nie ociagaj się z zakupem karnetu na basen, albo rób cokolwiek co spowoduje wysiłek fizyczny - dotlenisz się a i nie będziesz za bardzo przemyśliwać:-)
          Poszukaj w sieci materiałów dot. relaksacji, technik z NLP - to może pomóc w pracy nad sobą, mnie w każdym razie pomagało

          Pewnie nie jesteś usatysfakcjonowana odpowiedziami na pytanie: jak to zrobić? i nic dziwnego, bo każdy musi sam sobie znaleźć sposób, jak już pisałem instrukcji obsługi nie ma, trzeba ją sobie samemu napisać. W każdym razie na pewno masz wystarczająco dużo potencjału żeby sobie poradzić
          • aiszka4 Re: Jak być dobrym dla siebie... 24.04.09, 14:14
            sulpicius napisał:

            > musisz mieć swiadomość, że teraz Ty jesteś NAJWAŻNIEJSZA

            Takie "wywrotowe" myśli skutecznie wybijano mi z głowy - w przenośni
            i dosłownie - uważanie siebie za osobę najważniejszą dla samej
            siebie to czysty egoizm w najgorszym wydaniu i jawna niewdzięczność
            za wszystko, co z takim poświęceniem mi dawano


            to co robisz dla sieb
            > ie robisz też dla swoich dzieci, swojej rodziny, w końcu od Twojej
            kondycji zal
            > eży też jak będzie żyło się Twojej rodzinie

            Gdybyż chcieli to zrozumieć, bo o akceptacji nawet nie śmiem marzyć


            > zatem nie ociagaj się z zakupem karnetu na basen,

            Zakup sam w sobie to nie jest czynność, która przekracza moje
            możliwości. Problem leży w tym, że wyrzuty sumienia albo zniechęcają
            mnie do działania, albo odbierają radość z działania. Wpajano mi, że
            najpierw obowiązki, potem przyjemności, że potrzeby innych są
            ważniejsze od moich. Jak w aptece wydam nawet sporą kwotę, to nikt
            się nie przyczepi, no bo leki, to leki. Ale uznanie pływania za
            lekarstwo dla mnie przekracza możliwości mojego otoczenia, a mnie to
            nie ułatwia zadania. Mogę sobie dziś powiedzieć: "mam w nosie, co
            powiedzą, zrobią inni; ja muszę iść na ten basen, bo zwariuję, albo
            zrobię krzywdę sobie lub komuś" - ale jutro będę się zadręczać.


            > Pewnie nie jesteś usatysfakcjonowana odpowiedziami

            Nie mam prawa narzekać, przecież wszyscy starają się mi pomóc i
            byłabym niewdzięcznicą i egoistką, mając jakiekolwiek zastrzeżenia
            (gorycz z przymrużeniem oka - nie wiem jaki to emotikon)


            • ichnia Re: Jak być dobrym dla siebie... 24.04.09, 15:01
              aiszka4 napisała:
              > Wpajano mi, że najpierw obowiązki, potem przyjemności, że potrzeby innych są
              ważniejsze od moich. Jak w aptece wydam nawet sporą kwotę, to nikt się nie
              przyczepi, no bo leki, to leki. Ale uznanie pływania za lekarstwo dla mnie
              przekracza możliwości mojego otoczenia, a mnie to nie ułatwia zadania. Mogę
              sobie dziś powiedzieć: "mam w nosie, co
              > powiedzą, zrobią inni; ja muszę iść na ten basen, bo zwariuję, albo
              > zrobię krzywdę sobie lub komuś" - ale jutro będę się zadręczać.

              Ja co prawda nie pamiętam, żeby "wpajano" mi takie zasady, ale też miałam z tym
              problem. Mam rodzeństwo, które wręcz przeciwnie - zasadą było, że dla siebie się
              nie skąpi ;) Musiałam się nauczyć "zdrowego egoizmu", jak to się określa. Odkąd
              dopuściłam do siebie myśl, że MAM PRAWO zadbać o siebie (wcale nie oznacza że
              dzieje się to kosztem innym), MAM PRAWO odmawiać, nie pozwalać się wykorzystywać
              innym - i zaczęłam to realizować, a słowo "muszę" zastąpiłam słowem "chcę" -
              wzrosło moje poczucie wartości, nie mówiąc o satysfakcji, że potrafię już
              powiedzieć NIE :) Czasami bywa, że przypomnę sobie że ostatnio nic dla siebie
              dobrego nie zrobiłam i natychmiast to nadrabiam. Może to być drobiazg,
              cokolwiek. Liczy się tylko to, że jest to wyłącznie DLA MNIE, że jestem dla
              siebie ważna, najważniejsza :)
              Jeśli zaakceptujesz fakt, że zasługujesz na to wszystko i masz prawo zadbać o
              siebie - z czasem pozbędziesz się wyrzutów sumienia.
              Afirmacje i pozytywne myślenie mogą być bardzo pomocne. A zwłaszcza
              uświadamianie sobie i powtarzanie wciąż i wciąż, że jeśli pomożesz sobie to
              automatycznie pomożesz swoim bliskim: przecież będzie im lżej z Tobą, pozbędą
              się zmartwień związanych z troską o Ciebie, cała atmosfera się poprawi.

              P.S. Nie musisz mieć wyrzutów sumienia związanych z odbiorem naszych postów ;)
              Każdy pisze to co myśli, czuje. I każdy ma prawo do swoich własnych przemyśleń,
              niekoniecznie ktoś inny musi się z nimi zgadzać. Nie musisz nam wierzyć, ani się
              podporządkowywać. Nic nie musisz, jesteś dorosłą i myślącą osobą, więc sama
              decydujesz o tym co zrobisz, nikomu nic do tego :))
              • ichnia heh 24.04.09, 15:03
                Czasami odnoszę wrażenie, że piszę jak mask... ;PP

      • olga_w_ogrodzie Re: Jak być dobrym dla siebie... 16.05.09, 16:19
        ichnia napisała:

        > Powtórzę m. in., co już napisałam:
        > wyrozumiałość, łagodność wobec siebie;
        > nie karanie a nagradzanie;

        gdy się jest dla siebie niedobrym,
        to , m.in., nie ma się dla siebie wyrozumiałości i łagodności.
        a Ty mówisz, że, by być dobrym dla siebie, należy je mieć.
        jak to zrobić by były, gdy ich nie ma?

        to tak samo, jakbyś powiedziała, że aby być wesołym,
        należy przestać być smutnym.
    • black1980 Re: Jak być dobrym dla siebie... 23.04.09, 21:38
      Ja mysle ze rodzice ucza nas jak mamy sie soba opiekowac.Jesli cos jest zle w
      tej relacji to sa problemy.Ja mam chora mame ktora nie mogla mi dac tego co
      potrzebowalam i teraz...ja nie potrafie zajac. sie soba.Niestety.



      aiszka4 napisała:

      > ...bez poczucia winy?
      > I przepraszam kaczkę78, że zaśmieciłam je wątek.
    • aiszka4 Chciałam być dobra dla siebie... 30.04.09, 09:00
      ...poszłam na masaż.
      Nie było to przykre, ani bolesne, ale przyjemności też zero.
      Wyrzucone pieniądze, miałabym za to kilka paczek papierosów - choć i
      te jakoś ostatnio kiepsko smakują:(
      • ichnia Re: Chciałam być dobra dla siebie... 30.04.09, 09:49
        aiszka4 napisała: Chciałam być dobra dla siebie...> ...poszłam na masaż.

        Ciało poszło na masaż, a głowa? Nie zapomniałaś przypadkiem odblokować tej
        jednej zapadki: "mogę odczuwać przyjemność i nie robić sobie wyrzutów z tego
        tytułu" ?
        • aiszka4 Re: Chciałam być dobra dla siebie... 30.04.09, 10:37
          A gdzie jest ten wyłącznik?
          • ichnia Re: Chciałam być dobra dla siebie... 30.04.09, 10:49
            aiszka4 napisała:
            > A gdzie jest ten wyłącznik?

            Ha! Musisz poszukać.
            Też bym chciała kilka znaleźć...
      • marty_nike Poszlam na masaz 30.04.09, 11:54
        Aiszka4 ale Ci zazdroszcze,przydalby mi sie dobry masaz,od kilku dni boli
        mnie kark,nie moge glowa ruszac.
        Ja poprawilam sobie humor- kupilam 2 pary spodni na lato i bluzke.Troche mi sie
        przytylo ostatnio i ciesze sie,ze mam co wciagnac na tylek i niezle w nich
        wygladam bo nie pogrubiaja,wiec radosc jest podwojna:)
        • aiszka4 Re: Poszlam na masaz 30.04.09, 11:59
          marty_nike napisała:

          > Aiszka4 ale Ci zazdroszcze,

          > Ja poprawilam sobie humor- kupilam 2 pary spodni na lato i
          bluzke.Troche mi sie
          > przytylo ostatnio i ciesze sie,ze mam co wciagnac na tylek i
          niezle w nich
          > wygladam bo nie pogrubiaja,wiec radosc jest podwojna:)

          Czego mi zazdrościsz? Ja nie mam nawet ćwierci radości, podwójnej
          chyba nigdy nie poznałam.
          • marty_nike Re: Poszlam na masaz 30.04.09, 12:30
            Aiszka4 Czego mi zazdrościsz?

            no oczywiscie masazu.

            • marty_nike Re: Poszlam na masaz 30.04.09, 12:32
              Ps.
              Aiszka4 z ciekawosci pytam,czy przez ten czas zrobilas cos dla siebie
              oprocz tego masazu,czy probowalas zmienic nastawienie do samej siebie,swoj
              sposob myslenia?Zdarzylo sie w tym czasie cos pozytywnego,chociaz cos malego?
              • aiszka4 Re: Poszlam na masaz 30.04.09, 13:48
                marty_nike napisała:

                czy przez ten czas zrobilas cos dla siebie
                > oprocz tego masazu

                Pojechałam na cmentarz, żeby w spokoju się wyryczeć. Trochę ulżyło,
                ale chyba musiałabym tam siedzieć non-stop.
                Umówiłam się do psychiatry - jeśli w międzyczasie z własnej woli nie
                pojadę do szpitala, to mam wizytę w przyszłą środę. Tylko muszę
                dotrwać.
    • ichnia Re: Jak być dobrym dla siebie... 06.05.09, 11:09
      Wracam do tego wątku, bo znalazłam w swej torebce coś, co dawno już wydrukowałam
      sobie do przeczytania, ale tego nie zrobiłam. Do dzisiaj.
      Wydało mi się to bardzo na temat tego wątku. Jest to fragment książki "Terapia
      wewnętrznego dziecka". Oto mała próbka tego, co mnie poruszyło:
      - Witam Cię, Kochany Mały Piotrusiu. Chcę Cię spytać, jak się czujesz i ile
      masz lat?

      - Mam trzy latka. Boli mnie brzuszek, bo się czegoś najadłem i trochę się
      boję, a obok mnie nie ma mamy i taty.

      - Chcę Cię spytać Piotrusiu, czego ode mnie potrzebujesz? Co mogę dla Ciebie
      zrobić? Jak się Tobą zaopiekować?

      - Powiedz mi, że bardzo mnie kochasz!
      - Tak, kocham Cię bardzo głęboko i szczerze. Przytulę Cię, jeśli tego chcesz.
      - Weź mnie na ręce i pohuśtaj, poobracaj, o tak, dookoła. Hura! Jak fajnie!



      Jeśli Cię to zainteresowało, pogoglaj i poszukaj więcej :) Zechcesz, skorzystasz.
      • tadzionalepa Re: Jak być dobrym dla siebie... 07.05.09, 22:22
        kilka ode mnie uwag : czytajac ten post doszedlem do prostetgo
        wniosku ze Polska to jednak nieciekawy kraj . W pracy wymagaja bog
        wie czego, ludzie na ulicach sobie wilkiem , ludzie z problemami nie
        moga sobie poradzic bo psychoterapia czy leczenie kosztuje ile
        kosztuje. W niemczech, usa kazdy sobie moze pozwolic na terapie w
        ramach ubezpieczenia. U nas czegos takiego nie ma , ludzie z
        pieniedzmi moga sobie tylko na to pozwolic, ale osoby ktore maja
        rodziny i probuja poiwazac koniec z koncem musza wlasnie radzic
        sobie tak jak my przez internet bo nie stac ich na inne kuracje po
        prostu . To tyle z kwestii narzekan .

        Tak poza tym ciezko mi cos doradzic, mysle ze tak naprawde najlepszy
        jest do tego drugi czlowiek - polubienia siebie. Musisz znalezc
        kogos bliskiego komu mozesz zaufac i Cie troche wesprze w trudnych
        momentach . Pozdrawiam i zycze powrotu do sil i wiary w siebie !
    • mskaiq Re: Jak być dobrym dla siebie... 08.05.09, 13:39
      Ichnia napisala:
      >Ja co prawda nie pamiętam, żeby "wpajano" mi takie zasady, ale też
      >miałam z tym problem. Mam rodzeństwo, które wręcz przeciwnie -
      >zasadą było, że dla siebie się nie skąpi ;) Musiałam się
      >nauczyć "zdrowego egoizmu"
      To nie jest zdrowy egoizm, jest to milosc do siebie. Bardzo trudno
      nauczyc sie milosci do siebie a to jest warunek aby nauczyc sie
      milosci do innych.
      Jesli rozumie sie ze wazne jest dawac sobie to rozumie sie ze wazne
      jest dawac innym. Wtedy zycie zmienia sie jak pod wplywem
      czarodziejskiej rozdzki, nagle zaczynamy znajdowac ludzi ktorzy
      staja sie nam przychylni, ktorzy potrafia rowniez dawac.
      Sedeczne pozdrowienia.
    • azulete Re: Jak być dobrym dla siebie... 08.05.09, 13:47
      nie bać się śmieszności?
      ufać chwilowym impulsom?
      jeść śniadania?

      zapytać czyim głosem poczucie winy przemawia?

      nie planować dalej, niż na tydzień do przodu.
      i tego pewna jestem.
      • aiszka4 Re: Jak być dobrym dla siebie... 08.05.09, 20:36
        azulete napisała:

        > nie bać się śmieszności?
        > ufać chwilowym impulsom?
        > jeść śniadania?

        To ostatnie najtrudniejsze, chyba, że śniadanie w południe też się liczy?


        >
        > zapytać czyim głosem poczucie winy przemawia?

        Tu mi dałaś do myślenia - zawsze byłam przekonana, że to moje sumienie.

        >
        > nie planować dalej, niż na tydzień do przodu.
        > i tego pewna jestem.
        >


        Ostatnio nie miałam siły, ani odwagi, by wybiegać myślą dalej, niż do następnego
        dnia.
        A koleżanki w innym wątku "każą" mi martwić się, co będzie za dwa tygodnie.
        • azulete Re: Jak być dobrym dla siebie... 16.05.09, 11:55
          aiszka4 napisała:

          > > jeść śniadania?
          >
          > To ostatnie najtrudniejsze, chyba, że śniadanie w południe też się liczy?

          mam nadzieję
          że liczy się też późniejsze
          bo sklep tak potwornie daleko

          > Ostatnio nie miałam siły, ani odwagi, by wybiegać myślą dalej, niż do następneg
          > o
          > dnia.
          > A koleżanki w innym wątku "każą" mi martwić się, co będzie za dwa tygodnie.

          z tym tygodniem, to ja też przesadziłam
          bo co sobie umyślę, to za dwa dni wali się w gruzy
    • minasz Re: Jak być dobrym dla siebie... 11.05.09, 22:52
      po pierwsze nie przepraszaj hehe
Inne wątki na temat:
Pełna wersja