Co by tu...

30.04.09, 11:07
... zrobic z tym poniekąd pięknym (dla niektórych) dniem i zbliżającym się
przedłużonym weekendem?
Co Wy robicie?
    • babetschka Re: Co by tu... 30.04.09, 11:29
      ja siedze w domu i patrze tępo w sciane
      bo stracilam juz wszystkich znajomych
      a pare dni temu jeszcze facet mi powiedzial moj ze nie ma juz sily ratowac sie
      przed ta czarną dziura w ktora probuje go wciagnac

      tak wiec
      sciana

      taki majówkowy stupor
      • singapurkaa Re: Co by tu... 30.04.09, 11:51
        No to nie za ciekawie.
        Zresztą u mnie podobnie...
        Siedzę od rana przed kompem, palę, piję kawę, nawet się nie ubrałam. Tępo patrzę
        w ekran, czytam głupoty w necie.
        Mój partner też pomału ma chyba mnie dośc... I ja też kochac nie potrafię w
        takim stanie (wszystko mi jedno). Leki wyciszyły wszystkie moje emocje i te neg.
        i poz.
        stupor totalny.
        Nie mam pomysłu na siebie, na życie, na nic.
        Paradoksalnie dobrze mi teraz. Jakoś tak błogo i bezpiecznie w tych czterech
        ścianach. Wymiguję się jak tylko mogę od spotkan, wymyślam coraz to bardziej
        nieprawdopodobne historie aby nie spotkac się z kimś ze znajomych. Nie chcę
        słuchac o czyimś życiu, sukcesach, planach, pracy, rodzinie, pseudoproblemach
        kiedy ja tak trwam i symuluję życie.
        Babeczka, a Ty w ogóle wychodzisz z domu?
        Ja od kilku dni wyszłam tylko dwa razy - raz na pocztę i po papierosy (przymus)
        Aha! I wczoraj wyszłam po zmroku kiedy ludzi nie było już na ulicy.
        Wk. mnie przemieszczający się ludzie. Po co oni to robią? To i tak bez sensu.
        • babetschka Re: Co by tu... 30.04.09, 13:18
          wychodze przed 7 z psem do parku jak ludzi malo
          i potem jak juz jest mocno ciemno jeszcze raz ...

          albo np wsiadam w samochod i jade za miasto do lasu gdzie wiem ze nie ma ludzi
          zeby pies sobie pobiegal

          zakupy robie w nocnym po ciemku z samochodu hyc potem miedzy polkami hyc kasa
          hyc samochod i zziajana po niesamowitym wyczynie wracam do domu
          cale moje wychodzenie

          a z facetem posypalo sie juz totalnie,leki jeszcze zabily ochote na sex u mnie i
          go bezczelnie odpychalam bo mnei irytowalo to mizdrzenie sie
          po za tym pare awantur w stylu
          -no chodz wyjdziemy
          -nie nie dam rady
          (powtorzone pare razy)
          po czym trzask drzwiami i tako

          cale moje obecne bujne zycie i wychodzene.....tak wlasnie wyglada
          poprzednia prace stracilam przez depresje
          a szukac nastepnej nie dam rady.....
          siedze jak wariatka jak ten krolik w kapuscie probujac schowac uszy przed
          bankiem windykatorami administracją i innymi instytucjami czekajacymi na oplaty
          ......
          nie wiem jak dlugo tak bede siedziala pod ta sciana patrzac tępo......chyba az
          mnie zlicytują razem z mieszkaniem....
          nie wiem.....
          • marty_nike Re: Co by tu... 30.04.09, 13:42
            Mieszkam za granica od 20 lat.Od kilku lat zyje w swoim swiecie - pare godzin
            pracy,ktora mnie doluje bo duzo ponizej moich kwalifikacji no ale ok,dobrze ze
            chociaz to jest.Poza tym spacery z psem,zakupy,telewizja internet,rozmowy przez
            tel. i to jest cale moje zycie.Duzych problemow pozbylam sie,podobnie jak Ty
            Babetschka mialam dlugi ale na szczescie tutaj otrzymalam pomoc - 3 .5 roku z
            zacisnietym mocno pasem ale juz spokojna,ze nikt mi nic nie zabierze,nie wylaczy
            pradu i nie wystawi na ulice.Po tym czasie bylam wolna od dlugow.
            Stronie od ludzi,z trudem dalam sie namowic kolezance ktora mieszka w innym
            miescie,ze pozwole sie porwac do niej na jeden dzien,ona po mnie przyjedzie i
            mnie odwiezie.Kiedy przyjezdzam do Polski wszystko sie zmienia -
            plaza,kawiarnia,taras,gril i znajomi,rodzina...potem powrot i potrzebny
            miesiac,zebym doszla do siebie.
            A dzis mamy swieto,sa bazary i festyny,nie chce mi sie jednak ruszyc tylka,zeby
            to byl Jarmark Dominikanski juz bym tam byla.Wiec czekam na te wakacje...
        • yoko0202 Babeczka wychodzi bo musi bo ma psa:) 30.04.09, 13:25
          ja zresztą też:)

          i powiem Ci, że to jedyne stworzenie jest na ziemi, które mnie nie
          wqrvia, czasami strasznie nie chce mi się z nim wyjść, ale jak już
          wyjdę to jest rewelka, nie dość że korzystam z pogody, latam za
          patykiem (znaczy, raczej on lata, ja rzucam, ale czasami się
          ścigamy) więc nie dostaną odleżyn na du.pie od ciągłego siedzenia,
          to jeszcze czasami staję się mistrzem konwersacji i gadam sobie
          beztrosko z innymi psiarzami, jak normalny ludź.
          piesa mam od ubiegłego lata, i powiem ci że to genialna decyzja, to
          jest taki bat nad głową, którego niektórym często potrzeba; może mi
          się nie chcieć nic kompletnie, zębów umyć, wyra pościelić itp. ale
          jak ci na środku salonu bydlę kochane kucać zaczyna no to wyjść
          muszę hehe

          wracając do tematu wątku, plany żadne, więc sama się na siebie
          wkurzam bo zawsze jednak coś się działo a teraz nic, potomstwo mnie
          olewa bo w wieku gimnazjalnym spędzanie weekendu z rodzicem to
          najgorsza kara, ale z uwagi na psa zaczęłam kombinować wypady
          całodzienne przez te 3 dni gdzieś pod miasto i nawet się cieszę:)
    • aiszka4 Będę ryczeć 30.04.09, 13:54
      Cały długi weekend.
      Nie idę do pracy, ani do szkoły. Nie muszę wychodzić na ulicę,
      jeździć tramwajami, autobusami i resztki sił marnować na
      powstrzymywanie łez, żeby ukryć mój stan przed innymi.
      Tylko dzieciakom muszę coś ściemnić, bo będziemy cały czas razem.
    • lucyna_n Re: Co by tu... 30.04.09, 22:15
      niestety umowilam się na spotkanie z koleżanką na mieście
      co mnie opętało....
    • tlenoterapia Re: Co by tu... 01.05.09, 01:32
      Latam,griluje, kinuje, muzeuje,teatruje,kolezankuje,remontuje.Jak
      by normalna jezdem ...tylko czy normalni ludzie mysla ciagle, ze
      dobrze sie czuja -jak by to cos chwilowego bylo i mialo zaraz sie
      skonczyc?
Pełna wersja