PORADNIK DR MACIEJA ZEREDZINSKIEGO W LECZENIU NN

01.05.09, 22:12

Maciej Żerdziński

Poradnik dla pacjentów cierpiących na ZESPÓŁ NATRĘCTW




Krok pierwszy

Edukacja


Zespół natręctw to choroba z kręgu zaburzeń lękowych. W zależności od
statystyk, uznaje się, iż cierpi na nią od 2% do 3% społeczeństwa(w przypadku
Stanów Zjednoczonych jest to aż 4 miliony pacjentów). Bywa, że także osoby
zdrowe miewają niegroźne i słabo nasilone natręctwa, jednak – jeśli nie
kolidują one z właściwym funkcjonowaniem w pracy, szkole czy rodzinie –
symptomy te nie wymagają leczenia i nie sposób uznać, iż są chorobą. Zespół
natręctw jest często bardzo późno wykrywany (stąd bywa nazywany „ukrytą
chorobą”), co wynika, ze wstydu, bądź z niewiedzy osoby cierpiącej.
Nie ułatwia to późniejszego leczenia, ponieważ podobnie jak w całej medycynie,
tak i tu obowiązuje zasada: późno wykryte – trudniejsze do leczenia. Jednym z
zadań tego poradnika jest wskazanie na konieczność podejmowania stałej i
możliwie wczesnej terapii. Nie leczony, zespół natręctw może fatalnie
upośledzić jakość życia i doprowadzić do rozpadu relacji małżeńskich, utraty
pracy czy przerwanej nauki. Jakość życia nie leczonych osób z zespołem
natręctw porównano do chorych cierpiących na cukrzycę, co obrazuje skalę
nieszczęścia. Objawy zespołu natręctw, często wikłają przebieg innych
schorzeń, co sprawia, że podstawowe leczenie wymaga poszerzenia, a cierpienie
chorego jest bardziej nasilone. Najczęściej dotyczy to depresji, zaburzeń
(anorexia i bulimia), zaburzeń lękowych i schizofrenii.

Pierwsze istotne pytanie, które należy sobie zadać brzmi:
Czy naprawdę jestem zupełnie bezradny?

ZDECYDOWANIE NIE!. Aby nie dopuścić do dalszego nasilania Twoich objawów, a w
dalszej perspektywie zyskać ich ustąpienie, należy jednoznacznie podkreślić,
iż w obecnych, istnieją skuteczne sposoby walki z tą chorobą. Leczenie często
wymaga wielu miesięcy, a nawet lat, jednak pamiętaj, że zniechęcenie i
zaprzestanie terapii, równa się oczekiwaniu na dalsze pogorszenie.
Uznają się, że najbardziej skutecznymi sposobami leczenia zespołu natręctw są
leki przeciwobsesyjne i terapia behawioralno-poznawcza(CBT). O ile podstawowe
zasady CBT omówione zostaną w dalszej części tego Poradnika, to warto
przybliżyć także kwestię leków. Z doświadczenia wiem, że pacjenci cierpiący na
zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne są często bardzo niechętni zażywaniu
jakichkolwiek leków, a już zwłaszcza tych, które nazywamy przeciwobsesyjnymi
czy przeciwdepresyjnymi. Dlaczego tak się dzieje? Jak w innych tego typu
przypadkach, tak i tu, odpowiedź jest stosunkowo prosta: przyczyną jest
niewiedza chorego.
W strachu przed „psychotropami”, w obawie, iż „będą już uzależniony”, w panice
przed „uszkodzeniem narządów wewnętrznych” pacjent często odmawia zażywania
leków. Warto, zatem, przynajmniej w kilku zdaniach opisać biologiczne podłoże
zespołu natręctw. Podobnie jak w większości zaburzeń psychicznych, tak i tu,
objawy chorobowe są uwarunkowane deficytami jednego z
neuroprzekaźników(serotoniny). Neuroprzekaźniki, to substancje produkowane w
komórkach mózgu i wydzielane do przestrzeni pomiędzy tymi komórkami. Są bardzo
ważne, ponieważ, to właśnie od nich zależy jakość naszych myśli i emocji. W
przypadku zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych, uznaje się, iż to właśnie zbyt
mała produkcja serotoniny, przyczynia się do powstawania natręctw. Łatwo,
zatem się domyślić, iż działanie leków przeciwobsesyjnych, polega na
stopniowym wyrównywaniu niedoborów serotoninowych. W przypadku zaburzeń
obsesyjno-kompulsywnych, proces ten może trwać nawet wiele miesięcy, a
niekiedy i lat.
Ustąpienie objawów nazywamy stanem remisji. Aby nie dopuścić do nawrotu
objawów, leczenie należy kontynuować przez dalsze miesiące (nie sposób ustalić
jak długo akurat w Twoim przypadku). Korzyści związane ze zdrowieniem są
oczywiste. A straty? Najczęściej żadne. Obecnie stosowane leki
przeciwobsesyjne (tzw. Selektywne inhibitory zwrotnego wychwytu seretoniny),
charakteryzują się bardzo dobrą tolerancją, znikomą toksycznością i dobrą
skutecznością. Leki te, nie mają możliwości uzależnienia, nie wpływają
negatywnie na wątrobę czy serce i nie powodują (czy często tak myślałeś?)
jakichś nieodwracalnych zaburzeń w mózgu. Wręcz przeciwnie – ich zadaniem jest
wyrównywać to, co zaburzone.

Uwaga dodatkowa: Wszystkie z leków przeciwobsesyjnych, które wyprodukowane na
świecie, są także dostępne w Polsce: oczywiście na receptę.


Obie formy terapii (leki przeciwobsesyjne i terapia behawioralno-poznawcza) są
uważane za równe skuteczne. Jednak optymalną metodą leczenia jest kombinacja
obu sposobów naraz. O ile w zażywaniu leków istotne decyzje podejmuje przede
wszystkim Twój lekarz, a twoja rola jest raczej bierna, to w terapii
behawioralnej, istotą pracy jest Twoja własna aktywność, poprzez czynne
zaangażowanie w walkę z chorobą.


Zespół natręctw, czyli zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne

Aby zrozumieć istotę tego zaburzenia, należy posiadać możliwie obszerną wiedzę
na temat symptomów chorobowych występujących w zespole natręctw. Natręctwa
dzielą się na obsesje i kompulsje. Spróbujmy się im dokładnie przyjrzeć.

Po pierwsze:
Obsesje to nawracające, natrętne myśli, pomysły i wyobrażenia, które, pomimo,
że traktowane są jako własne, to jednak wymykają się spod Twojej kontroli.
Obsesje charakteryzują się uporczywością, powtarzalnością i wyjątkową
intensywnością. Co gorsza, potrafią zakłócić Twoje plany, pomysły czy też
marzenia, ponieważ pojawiają się nagle i pomimo wysiłku woli, nie chcą
ustąpić. Często są niezgodne z Twoim charakterem, co rodzi szczególnie przykre
poczucie winy.
Obsesje można porównać do starej, dawno już zapomnianej płyty, która pomimo
Twojej niechęci, nagle włącza się i powraca we wspomnieniach, aby zmuszać Cię
do nieustannego przypominania sobie tego, o czym chciałbyś już dawno
zapomnieć. Zatem obsesje, można porównać do intruzów panoszących się w twoich
swobodnych myślach; tyle, że doskonale zdajesz sobie sprawę z faktu, iż to nie
obce przekazy (pomimo niechęci, które rodzą), ale Twoje własne myśli bądź
wyobrażenia. Nie wiesz, dlaczego pojawiają się takie myśli, jednak wiesz, że
Cię dręczą i wiesz, że nie potrafisz się im przeciwstawić.
Obsesje można podzielić na kilka najczęściej występujących podgrup:
-obsesyjne wątpliwości, czyli przewlekłe, myślowe „przeżuwanie” odbytej kiedyś
rozmowy, rodząca się niepewność i chęć przypomnienia sobie wszystkiego, w
możliwie doskonały, czyli najczęściej niemożliwy do zrealizowania sposób.
Obesysjne wątpliwości doprowadzają Cię do skrajnej rozpaczy, ponieważ często
nie potrafisz podjąć prostej decyzji, a stale rozwlekasz i drążysz, w
nieustannym poczuciu bezsensu i utraty czasu;
-obsesyjne poczucie błędu, czyli natarczywe myśli, które napierają w chwilach
relaksu, dręcząc Cię mylnymi sugestiami pomyłek, błędów i uchybień,
niezależnie od tego, co akurat robiłeś wcześniej. To stałe poczucie omyłki,
rodzi trudności w podejmowaniu dalszych działań i wpływa na negatywną
samoocenę. Niełatwo, zatem podjąć właściwą decyzję i zyskać ulgę;
- obsesje religijne, czyli szczególnie dokuczliwe, natrętne myśli bądź
wyobrażenia zakłócające Ci spokój domowej modlitwy czy napastujące w kościele.
Ich treści bywają często obrazoburcze, sprośne i hańbiące. Kontrastują z Twoją
wiarą, co sprawia, iż czujesz się szczególnie upodlony. Jeśli masz takie
objawy, pamiętaj, że nie jesteś „nawiedzony przez złego ducha”, a cierpisz na
zespół natręctw;
- obsesje seksualne, czyli intruzywne myśli bądź wyobrażenia atakujące w
chwilach intymnych, często fatalnie upośledzające te chwile, a w konsekwencji
uniemożliwiające zyskanie jakiejkolwiek satysfakcji;
- obsesje kontrastowe, czyli napastliwe i często okrutne myśli na temat Twoich
bliskich, podopiecznych czy innych, których kochasz lub szanujesz(„Jak ja ich
nienawidzę”, „
    • elem122222 Re: PORADNIK DR MACIEJA ZEREDZINSKIEGO W LECZENIU 01.05.09, 22:14
      - obsesje kontrastowe, czyli napastliwe i często okrutne myśli na temat Twoich
      bliskich, podopiecznych czy innych, których kochasz lub szanujesz(?Jak ja ich
      nienawidzę?, ?wbiję mu w plecy nóż?, ?muszę zabić swojego kota?, ?moja mama
      to...?). Dramatyczny wymiar tych obsesji sprawia szczególnie cierpienie,
      prowokuje panikę, a często objawy depresji i myśli samobójcze. Pacjenci, którzy
      przeżywają natręctwa kontrastowe cierpią szczególnie i bardzo często uznają się
      za złych ludzi.

      Po drugie:

      Kompulsje (natrętne czynności) to ruchowe przejawy zespołu natręctw, czyli
      czynności, które nie wiedzieć, czemu wykonujesz w sposób powtarzalny, przewlekły
      i niezgodny z logiką swobodnego planowania. Kompulsje często są rozbudowane do
      całych serii rytualnych zachowań i mogą zajmować Ci nawet klika godzin, chociaż
      inni ludzie wykonują te same działania w kilka minut czy sekund. Realizujesz je,
      ponieważ zdajesz sobie sprawę, że kiedy ich zaniechasz albo znacząco skrócisz,
      to natychmiast odczujesz niepokój(lęk).
      Aby tego lęku uniknąć, uparcie realizujesz często coraz bardziej dziwaczne
      zachowania, pomimo dezaprobaty Twoich bliskich czy otoczenia w ogóle. Często
      jesteś zawstydzony, ale wolisz poczucie wstydu wobec niezrozumiałego niepokoju,
      który w tobie narasta, jeśli starasz się ich uniknąć.

      Podobnie jak obsesje, także kompulsje można podzielić na te najbardziej częste:
      - mycie i czyszczenie, czyli skrajne przesadne doszukiwanie się brudu na Twoim
      ciele bądź przedmiotach, z którymi obcujesz. Możesz myśleć, że jesteś
      perfekcjonistą w sprzątaniu bądź mistrzem w odpowiednim braniu prysznicu, jednak
      zauważasz także, że często nie jesteś w stanie wyjść z domu w obawie, iż
      pozostawiłeś brudną szklankę bądź niedokładnie spłukałeś z siebie mydło;
      - sprawdzanie, czyli okrutne, niemal nieskończone kontrolowanie wykonywanych
      przez Ciebie czynności. Pomimo, że zdajesz sobie sprawę, iż zakręciłeś kurek
      gazu, wyłączyłeś światło czy właściwie napisałeś podanie, to jednak wracasz, aby
      sprawdzić czy na pewno i by odczuć chwilową ulgę, po czym uprzytamniasz sobie,
      że może jednak pomyliłeś się i sprawdziłeś niedokładnie...Jeśli pracujesz w
      biurze, komputer czy papier stają się Twoimi przeciwnikami, ponieważ (kiedy inni
      dawno już wyszli)
      Ty stale wracasz do wykonanych wcześniej zadań, aż po raz kolejny nie upewnisz
      się czy wszystko zostało zrobione w bezbłędny sposób;
      - porządkowanie i układanie, czyli irracjonalne, cykliczne przestawianie
      rozmaitych rzeczy na Twoim biurku, w kuchni czy pokoju (wszędzie gdzie dłużej
      jesteś). I te kompulsje zdają się nie mieć końca, a jeśli ktoś przypadkiem
      naruszy Twój porządek, wtedy biada jemu i Tobie (musisz układać ponownie,
      złościsz się);
      - kompulsywne poruszanie się, czyli rytualne chodzenie po krawężnikach,
      niemożność nastąpienia na przerwy w chodniku (kostka brukowa staje się niemal
      piekłem), unikanie niektórych ulic i uporczywe wybieranie innych, nawet bardzo
      długich tras, na których czujesz się pewniej, pomimo, że spóźniasz się do pracy
      czy szkoły. Bywa, że wracasz, aby sprawdzić czy na pewno nie zgubiłeś pieniędzy
      bądź nie zauważyłeś czegoś istotnego, leżącego np. przy krawężniku;
      - odliczanie, czyli namierzanie mijanych słupów telegraficznych, ludzi w
      okularach bądź wsłuchiwanie się w tykanie zegara, nawet, jeśli zaczyna już
      świtać i wiesz, że za chwilę będziesz musiał zacząć nowy dzień;
      - kompulsje myślowe ? to objawy niezauważalne dla innych, które prowokujesz w
      chwili przeżywania obsesji. Odliczasz wtedy w myślach, modlisz się lub
      odczyniasz lęk własnymi, sprawdzonymi sposobami. Itd.
      Uwaga dodatkowa: możesz cierpieć z powodu innych natręctw. W Poradniku, z
      oczywistych przyczyn, podajemy kilka najczęstszych przykładów tej choroby
      Jeśli uważnie przeczytałeś charakterystykę wybranych obsesji i kompulsji, to
      zauważyłeś zapewne, że zarówno kompulsje jak i obsesje charakteryzują się
      bezsensem, dziwacznością i długim czasem trwania. Ich wspólną cechą jest
      przekonanie, iż pomimo oczywistej pewności, że to ty jesteś ich autorem, to
      jednak nie potrafisz nad nimi zapanować. Masz też poczucie, iż tracisz czas i
      doskonale wiesz jak wiele innych, bardziej przydatnych rzeczy mógłbyś zrobić,
      gdybyś ich nie przeżywał. Zdarza się jednak, iż akceptujesz swoje natręctwa do
      tego stopnia, iż nie dopuszczasz możliwości życia bez nich. Jednak zadaniem tego
      Poradnika jest próba przeciwstawienia się zarówno obsesjom jak i kompulsjom.
      Zatem, co sprawia, że wciąż je przeżywasz?
      Poniższy schemat jest próbą odpowiedzi:


      Jak zauważyłeś, cykle natręctw stale zamykają się, ale niestety jest to błędny
      okrąg. Schemat, który zamieszczono powyżej, jasno pokazuje, iż ?dzięki?
      kompulsjom potrafisz zwalczać napięcie (lęk), ale niestety, tylko na krótką
      chwilę i bez nadziei na istotniejszą poprawę, czyli ustąpienie natręctw. Nie
      oszukuj się: Realizując kompulsje, prowokujesz ponownie obsesje, a mechanizm
      błędnego koła utrwala się i właściwie nie masz szansy na zyskanie jakiegokolwiek
      dystansu.
      Dostrzegasz także, jak ważnym elementem tego schematu jest lęk. W
      przeciwieństwie do strachu, lęk nie jest spowodowany konkretnym zdarzeniem. Nie
      widząc sprawcy napięcia, odczuwasz silny dyskomfort, który często nazywasz
      niepokojem, jednak, kiedy zastanowisz się, co mogłoby się stać, gdybyś zaniechał
      wykonania natręctwa, poczujesz właśnie lęk. I zrobisz wszystko, żeby ten lęk
      stłumić. Niestety, jedynym sposobem, który znasz, jest wykonanie odpowiedniej
      kompulsji. W ten sposób, błędne koło choroby staje się kolejnym rytuałem.
      Tylko, czy nie ma innego sposobu, aby sobie poradzić? I czy naprawdę coś Ci grozi?



      Krok drugi

      Ćwiczenia

      Ćwiczenie powstrzymywania się

      Zastanówmy się nad konkretnym przypadkiem natręctw, obrazującym 2 przykłady ?
      pierwszy, zgodny z chorobą i drugi, w którym starasz się chorobie przeciwstawić.

      1. Czyli poddajesz się rytuałom:

      Wróciłeś z pracy. Masz dzisiaj dużo wolnego czasu i wreszcie możesz sobie
      pozwolić na przeczytanie bardzo ciekawiej książki. Jednak nie wiedzieć, czemu,
      odczuwasz przemożną chęć wymycia rąk(obsesja), która pomimo twojej niechęci,
      staję się z każdą chwilą intensywniejsza. Nie potrafisz skupić się na niczym
      innym. Ostatecznie, kiedy nie możesz już wytrzymać tego napięcia (wcześniej
      zwlekasz tak długo jak potrafisz), postanawiasz się uspokoić i zaczynasz
      przygotowywać się do mycia rąk. Zauważasz, że podjęcie tej decyzji, przyniosło
      pewną ulgę. Kiedy myjesz już dłonie, czujesz, że trzeba myć je długo, a
      najlepiej w ściśle określony sposób.
      Nie myślisz już o niczym innym, tylko o taktyce namydlania palców, sposobie
      dotykania kurków i odpowiednim spłukiwaniu wodą. Jednak ulga okazuje się
      chwilowa. Nie jesteś pewien czy dokładnie wymyłeś ręce, ale wiesz, że kiedy
      wymyjesz je ponownie, będziesz czuł się bardziej pewnie (czyli w mniejszym
      lęku). Zaczynasz od nowa. A może i tym razem niedokładnie? Ostatecznie udaje Ci
      się opuścić łazienkę i ponownie siadasz nad książką. Nagle uprzytamniasz sobie,
      że niedokładnie dokręciłeś kurki kranu. Nie, chyba jednak dobrze. A może nie?
      Obsesje znowu atakują myśli. Idziesz to sprawdzić. Kiedy już solidnie dokręciłeś
      kurki, że zbrudziłeś nimi palce. Popadasz w rozpacz, bo wiesz, że znowu trzeba
      będzie je myć. Nie ma wyjścia. Trzeba to zrobić raz jeszcze, ale bardziej
      dokładnie. Książka poczeka. Godzinę później, możesz wreszcie usiąść w fotelu i
      powrócić do interesującej Cię lektury. Ale zaraz. Czy na pewno wyłączyłem...A
      może... Może jednak nie?
      Tak, z pewnością zapomniałem. Trzeba iść sprawdzić. Kiedy po raz kolejny wracasz
      do łazienki, wiesz, że tego wieczoru, książki nie przeczytasz na pewno. Jutro
      się uda, pocieszasz się, myjąc ręce, które znowu zbrudziłeś dotykając włącznika
      światła. Jutro na pewno się uda...
      Udajesz, że jutro będzie lepiej, chociaż nie dopuszczasz do siebie prawdy, że
      nie udało się wczoraj, nie udało się dzisiaj i najpewniej nie uda się jutro ani
      pojutrze. Błędne ko
    • elem122222 Re: PORADNIK DR MACIEJA ZEREDZINSKIEGO W LECZENIU 01.05.09, 22:15
      2. Czyli zaczynasz walczyć z rytuałami przez powstrzymywanie się.

      Kiedy sięgasz po interesującą Cię książkę, zaczynają atakować obsesyjne myśli,
      które każą Ci wymyć ręce, chociaż dobrze wiesz, że myłeś je kilkanaście minut
      wstecz. Logiczne przekonanie o ich czystości nie działa. Obsesje nadal napierają
      (? A może wymyłem niedokładnie? Te kurki są takie brudne, mydło też mogło być
      zabrudzone, no i dotykałem jeszcze klamki, a teraz okładki książki?). Nie
      potrafisz się skupić, ale wiesz, że jeśli poddasz się przymusowi ponownego mycia
      rąk, nie poczytasz książki ani dzisiaj ani jutro (doskonale zdajesz sobie
      sprawę, że jutro będzie podobnie, a nie udajesz, że jutro wszystko się uda). Tym
      samym, dokonujesz pierwszego istotnego kroku: obiektywnie oceniasz sytuację i
      nie chcesz odwlekać na później. Cóż z tego: wobec intensywnych natręctw, które
      każą Ci wymyć ręce, zaczynasz odczuwać lęk (wcześniej był tylko niepokój). Co
      robić? Czy nie ma innego sposobu stłumienia lęku? Tylko realizowanie natręctw?
      Zadając sobie takie pytania, podejmujesz już walkę z chorobą!
      Jeśli uda Ci się przeciwstawić obsesyjnej potrzebie mycia rąk i wytrzymasz
      następne kilkadziesiąt minut, zaczynasz odkrywać, iż nie doszło do żadnej
      katastrofy, chociaż rąk nie umyłeś. Ściany twojego pokoju stoją jak wcześniej,
      nie doszło także do kataklizmu pogodowego, nikt na Ciebie nie wrzeszczy, a Twoje
      ciało (pomimo pewnego napięcia) nadal funkcjonuje jak wcześniej. Powoli
      uspokajasz się. Lęk okazał się nie taki groźny, chociaż wcześniej nie
      dopuszczałeś nawet możliwości konfrontacji. Jesteś nieco pewniejszy siebie,
      ponieważ udało Ci się zapanować nad sytuacją (co przecież bardzo lubisz). Nie
      zmusiłeś się do wykonania irracjonalnych czynności, a pozostałeś cały i
      zaczynasz wreszcie inaczej oceniać sytuację.
      Może i dzisiaj nie przeczytasz swojej ulubionej książki, ale przeczuwasz, że po
      kilkunastu dniach podobnych ćwiczeń, będziesz mógł ją czytać bez większych
      przeszkód. Stawiasz sobie inne niż dotąd zadanie:
      Pokonać natręctwa! Zyskujesz pewność: Jeśli tak świetnie wykonywałem swoje
      natręctwa (bo chyba nikt inny nie potrafiłby wymyć rąk w podobnie doskonały
      sposób), to pewnie będą także świetnie się im przeciwstawiał! Potrafię to
      zrobić, chociaż nie od razu. Zdajesz też sobie sprawę, że to proste ćwiczenie
      (zaniechanie wykonywania rytuałów), nie spowodowało żadnej katastrofy, a wręcz
      przeciwnie: dzisiaj wygrałeś Ty.
      Ten prosty przykład (który z powodzeniem możesz dopasować do swoich własnych
      natręctw), jest przykładem bezpiecznej terapii, którą z powodzeniem możesz
      stosować bez większego wsparcia osób drugich. Korzyści są oczywiste, ale
      spróbujmy raz jeszcze je powtórzyć:

      - przejmujesz kontrolę nad sytuacją: to Ty zaczynasz kontrolować natręctwa, a
      nie one Ciebie;
      - lęk, okazał się emocją, którą można nie tylko przeżyć, ale także opanować. W
      końcu to nie ktoś obcy go nasyła, ale rodzi się w Tobie i zmusza do podejmowania
      wrogich Ci działań (kompulsji), które pochłaniają tak ważny przecież czas;
      - czujesz się pewniej, bo nie odłożyłeś zadania na później, zatem nie pozwalasz
      obsesjom na nieustanny atak. Tym samym (zgodnie z rysunkiem obrazującym schemat
      ?błędnego koła?), nie prowokujesz kompulsji;
      - jako, że podjąłeś walkę z rytuałami, dostrzegasz wreszcie, iż po raz pierwszy,
      świadomie, udało Ci się przerwać błędne koło symptomów chorobowych. Przypominasz
      sobie także, iż wcześniej, często nie realizowałeś natręctw zgodnie z ich
      oczekiwaniami, ale działo się to z powodów niezależnych od Twojej woli ? ktoś Ci
      przerwał, coś się wydarzyło. O ile wcześniej czułeś się zagrożony i zły, to
      teraz, możesz czuć zadowolenie. Udało się świadomie i ? przede wszystkim ?
      samodzielnie;
      - walcząc z chorobą, zyskujesz możliwość realizowania swoich właściwych potrzeb:
      w tym przypadku, będziesz mógł spokojnie czytać interesującą Cię książkę.
      Zyskujesz, zatem przekonanie, że to nie natręctwa są tu najważniejsze.
      Najważniejsze jest, aby ustąpiły;
      - może zdarzyć się, że pierwsze próby konfrontacji z rytuałami okażą się miernie
      skuteczne, jednak czujesz, iż to dopiero początek Twojej walki. Nie staraj się
      poddawać. Z każdym dniem powinno być nieco lepiej, a kiedy wreszcie ćwiczenia
      znudzą Cię, okaże się, że Twoje natręctwa zostały pokonane.

      Co zrobić, jeśli mi się nie udaje?

      Pamiętaj, że zespół natręctw, jak każda inna choroba, ma rozmaite nasilenie.
      Mogło się zdarzyć, że Twoje objawy nie poddały się powyższemu ćwiczeniu. Pomimo,
      że zrozumiałeś, na czym polega choroba i dostrzegłeś sens podejmowania ćwiczeń,
      to jednak nie umiałeś sprostać zadaniu przeciwstawienia się rytuałom. Kiedy
      chciałeś zaprzestać wykonania, kompulsji, niepokój przerodził się w paniczny
      lęk, a Ty sam popadłeś w poczucie winy. Mogłeś nawet pomyśleć: ?Cóż z tego, że
      to wszystko przeczytałem? Przecież natręctwa są silniejsze ode mnie. Muszę je
      realizować. Jestem bezradny. I nigdy z tego nie wyjdę. Jest nawet gorzej. Teraz
      będę musiał podwójnie nadrobić zaniechane czynności. Nie ma sensu w tych
      ćwiczeniach?. - Błąd!
      Jeśli podejmiesz regularne ćwiczenia i nie zniechęcisz się, po kilku miesiącach
      uda się także Tobie. Nie możesz zakładać, że uda się po dwóch, trzech próbach.
      Niekiedy udaje się po latach, ale nie oznacza to, że przez cały czas natręctwa
      będą tak samo silne, jak na początku. Pamiętaj, że Twoja choroba jest uleczalna.
      Ale bez Twojego aktywnego udziału w leczeniu, będzie bardzo trudno.Zatem, co
      robić, żeby było skuteczniej i szybciej?

      - przede wszystkim: nie poddawaj się! Dobrze wiesz, że natręctwa towarzyszą Ci
      od lat, zatem, nie sposób, aby zyskać poprawę w kilka dni czy nawet miesięcy;
      - sporządź listę objawów. Napisz sobie, jakie masz obsesje, a jakie kompulsje.
      Kiedy zobaczysz ja na kartce, będzie Ci nieco łatwiej. Dostrzeżesz objawy z
      pewnego dystansu;
      - wybierz ze sporządzonej listy te spośród natręctw, które uznałbyś za
      najłatwiejsze do pokonania. Dopuść możliwość zmiany, chociaż w tym zakresie;
      - dostosuj wyżej opisane ćwiczenia (?powstrzymywanie się od wykonywania
      natręctw?) do najmniej lękorodnych objawów. Wróć do ćwiczenia, stosując taktykę
      wyboru natręctw i nie staraj się przyspieszać zadań. Masz na to dużo czasu;
      - jeśli udało się, zwolnij tempo pracy. Staraj się codziennie powstrzymywać
      przed tymi natręctwami, które już raz pokonałeś. Jeśli będziesz pewien sukcesu
      (np. po kilku tygodniach), zacznij wyobrażać sobie (tylko w myślach!), że możesz
      poradzić sobie także z innymi, trudniejszymi objawami z Twojej listy. Często już
      w czasie wyobrażeń pojawi się lęk, ale będzie on słabszy niż przy bezpośrednim
      ćwiczeniu. Stosuj taką taktykę, aż lęk zniknie (poczujesz wtedy pewne znudzenie)
      i przystąp do konkretnego ćwiczenia naprawdę;
      - jeśli nadal się nie udaje, ponownie zwolnij tempo pracy i zastanów się nad
      wykonaniem poniżej opisanego ćwiczenia
    • elem122222 Re: PORADNIK DR MACIEJA ZEREDZINSKIEGO W LECZENIU 01.05.09, 22:17
      Ćwiczenie przez skracanie czasu i przerywanie rytuału

      Na sporządzonej kartce z listą natręctw, odnotuj ile właściwie zajmują Ci one
      czasu. Jak dotąd, raczej unikałeś liczenia minut, a jeśli już ktoś Cię o to
      pytał, to najczęściej zaniżałeś na korzyść zdrowia. Tymczasem okazuje się, że
      jest inaczej. Kompulsje mogą zabierać Ci nawet całe godziny a już na pewno
      kilkadziesiąt minut. Jeśli przyjąć, że wykonujesz je seriami, to często okazuje
      się, iż dewastują niemal cały wolny czas, a wręcz fatalnie upośledzają pracę.
      Postaraj się ogarnąć cały rytuał (np. w przypadku obsesji mycia się, policz
      zarówno czas kąpieli jak i czas przygotowania się, często dłuższy niż sama
      czynność). Proponowane zajęcie wymaga od Ciebie zaangażowania, ale to jest dobra
      inwestycja. Dostrzegasz wreszcie realia zespołu natręctw. Widzisz, ile tracisz.
      Nie zyskujesz nic.
      A oto przykład, w jaki sposób możesz zredukować czas realizowania Twoich kompulsji:
      Jak obliczyłeś, myjesz ręce od 5 do 10 minut. Przeciętnie, zajmuje to
      kilkanaście sekund. Nie od razu staraj się uzyskać podobnie krótki wynik.
      Postanów, że wymyjesz ręce w bardzo konkretnie ustalonym wcześniej czasie, np. w
      ciągu 3 minut. Kiedy to robisz, okazuje się, że nie odczuwasz ulgi, a wręcz
      przeciwnie: wydaje Ci się, że wymyłeś ręce niedokładnie. Jednak nie staraj się
      tego nadrobić, czyli nie poddawaj się objawom!. Naucz się przerywać, zgodnie z
      wyznaczonym wcześniej czasem.
      Podobnie jak w pierwszym ćwiczeniu, tak i tutaj, odczujesz nasilający się
      dyskomfort. Jednak zauważysz także, iż nadal nie dzieje się nic, co obiektywnie
      mogłoby Ci grozić. Odejdź od kranu i spróbuj uspokoić się. Nie od razu się uda,
      ale fakt, iż dwukrotnie skróciłeś czas wykonywania rytuału, powinien Cię
      wzmocnić. Jeśli następnym razem będziesz konsekwentny, lęk stanie się miej
      dokuczliwy. Za kolejnym razem, przestaniesz się niepokoić. Możesz wtedy ponownie
      skrócić czas wykonywania natręctwa. Jeśli zyskasz efekty (co może zająć nawet
      kilkanaście dni, jednak wbrew Twoim wcześniejszym przewidywaniom okazało się
      możliwe), powrócić do pierwszego ćwiczenia, czyli powstrzymywania się od
      wykonania rytuału.
      Zacznij także pracować nad kolejnymi objawami z Twojej listy, ale pamiętaj o
      właściwym tempie tej pracy. To konsekwencja, a nie pośpiech, będzie Twoim
      sojusznikiem. Może zdarzyć się, że objawy nagle nasilają się, ale pamiętaj, że
      nie oznacza to powrotu do sytuacji wyjściowej. Każdemu zdarza się gorszy dzień,
      a istotnym będzie abyś jutro wykonał ćwiczenia lepiej.


      Dalszym etapem walki z obsesją czystości (bądź każdą inną, na którą cierpisz), jest:

      Ćwiczenie prowokowania objawów

      Zdajesz sobie sprawę, że potrafisz powstrzymywać rytuały mycia się i znacząco
      skróciłeś czas ich trwania. Ale jesteś tak bardzo skupiony na unikaniu kontaktu
      z czymkolwiek, co mogłoby Cię zbrudzić, że styl Twojego życia staje się coraz
      bardziej dziwaczny. Boisz się dotykać zwykłych rzeczy, w specyficzny sposób
      otwierasz drzwi czy puszki, nie jesteś pewien czy możesz pójść do restauracji w
      obawie przed kontaktem z obcymi Ci ludźmi czy przedmiotami dotykanymi przez
      innych. Zaczynasz, więc unikać objawów, a tym samym wycofujesz się z większości
      przeciętnych aktywności.
      Jest to bardzo istotny błąd! Co zrobić, aby tego uniknąć?
      Spróbuj sprowokować objawy. Podobnie jak wcześniej, zacznij od tych
      najprostszych. Jeśli lękasz się dotknięcia klamki, nie staraj się unikać z nią
      kontaktu, a wręcz przeciwnie. Raz jeszcze przypomnij sobie, że to nie klamka Ci
      zagraża. To Twoje natręctwa są właściwym przeciwnikiem. Początkowo ledwo muśnij
      klamkę, chociaż jednym palcem, potem wszystkimi palcami i powtórz to raz
      jeszcze, aby wreszcie pochwycić ją całą dłonią.
      Wytrzymaj tyle ile potrafisz (znowu ten lęk). Uprzytamniaj sobie, że klamka nie
      parzy, że przetrwałeś ćwiczenie cały i że wokół Ciebie nie zachodzi nic, co
      obiektywnie mogło by być groźne. Powróć do tego ćwiczenia możliwie szybko i bądź
      konsekwentny. Pamiętaj: raz pokonane natręctwo, staje się wręcz śmieszne. Możesz
      ćwiczyć właściwie wszędzie. Jeśli mijasz szczeliny w chodnikach, celowo na nie
      wchodź. Jeśli nie możesz dotknąć obcych sztućców, zrób i to.
      Boisz się czytać w obawie, że nic nie rozumiesz, czytaj na głos i nie staraj się
      wracać do początku strony. Musisz sprawdzić zapisane wcześniej kartki, zrób to
      sam, ale tylko jeden raz i nie pozwól, aby objawy Cię uprzedziły.
      Przykłady można mnożyć w nieskończoność, ponieważ nie sposób odgadnąć treści
      akurat twoich obsesji czy kompulsji. Mechanizm objawów pozostaje bez zmian.
      Jak zauważyłeś, najistotniejszym sukcesem tego ćwiczenia, jest samodzielne
      zanurzanie się w sytuacje, w których zawsze przeżywasz natręctwa. A już sam
      fakt, iż zrobiłeś to z własnej inicjatywy, stanowi o możliwości kontrolowania
      choroby. Przestałeś być bierny!.
      Krok trzeciWsparcie

      Jeśli nadal nie radzisz sobie nawet z najprostszym objawem z Twojej listy (bądź
      nawet nie udało się takiej listy zrealizować), a lęk, który przeżyłeś w ramach
      ćwiczeń spotęgował tylko natręctwa (co zdarza się często na początku terapii),
      postaraj się skorzystać z pomocy osoby, której możesz zaufać. Jak zauważyłeś
      wcześniej, obecność innych osób ?przeszkadza? Ci w swobodnym realizowaniu
      obsesji czy kompulsji.
      Bywa, że właściwym królestwem choroby są miejsca, w których możesz się ukryć
      przed oczami innych (często jest to łazienka) i dopiero wtedy zyskujesz właściwy
      ?spokój?, a wręcz ?komfort? do realizowania natręctw.
      STOP! Jest to fałszywe spostrzeżenie.
      Właściwa interpretacja tego zjawiska powinna brzmieć: obecność kogoś, kto nie
      akceptuje moich natręctw jest mi pomocna. Dlaczego? Ponieważ kiedy ktoś mnie
      obserwuje czy wyraża swoja dezaprobatę, czas natręctw skraca się, a niekiedy
      powstrzymuje się od ich wykonywania w ogóle. Zgodnie z definicją, wybierz
      właściwą osobę, która może okazać się bardzo pomocna w walce z chorobą. Nie
      zamykaj się z objawami w łazience czy pokoju, a wręcz przeciwnie: poproś o pomoc
      kogoś z rodziny.
      Powiedz, że wykonałeś listę objawów, daj do przeczytania ten Poradnik i poproś o
      wsparcie przy wykonywaniu ćwiczeń (właściwie każdego z tych, które opisałem
      wcześniej). Pokonując wstyd i ?sztukę unikania?, którą wcześniej tak doskonale
      wypracowałeś, masz kolejną szansę na skuteczniejszą konfrontację z objawami. Nie
      udajesz, że radzisz sobie sam.

      Obrazuje to następujący przykład:

      Pomimo, że namierzyłeś czas trwania danego objawu, to nadal nie umiesz sobie z
      tym poradzić. Jest wręcz gorzej. Nie tylko nie zakończyłeś mycia rąk po trzech
      minutach, ale poczułeś tak silny dyskomfort, że mycie rąk wydłużyło się, jak
      nigdy wcześniej! Jeśli poprosisz o pomoc, masz szansę. Jeśli wycofasz się z
      ćwiczeń, nadal będziesz utrwalał natręctwa. Bywa, że bliskie Ci osoby reagują na
      twoje natręctwa złością (co jest niemal naturalną reakcją), ale może zdarzyć
      się, że pomagają Ci w wykonywaniu rytuałów (co paradoksalnie powoduje rozwój
      objawów).
      Obie wersje wynikają z niezrozumienia Twojej choroby. Jeśli przekonasz bliskich,
      że zespół natręctw naprawdę jest chorobą, a nie wynika z twojego uporu czy
      złośliwości, zyskujesz szansę na właściwe wsparcie. W tym konkretnym przypadku,
      pomagająca Ci osoba, powinna zainterweniować, czyli przerwać mycie Twoich rąk,
      niezależnie od tego, co czujesz. Dobrym sposobem jest zakręcenie przez nią wody
      albo delikatne odprowadzenie Cię od tego miejsca.
      Zauważysz, że złość, która możesz wtedy odczuwać, skieruje się na osobę
      wspierającą, ale jeśli uświadomisz sobie, że liczy się dalszy cel, czyli
      ustąpienie symptomów, pomoże Ci to w opanowaniu sytuacji. Powtórz te ćwiczenia
      pod kontrolą wspierającego, aż zyskasz pewność, że poradzisz sobie sam. Jednak
      nadal informuj wspierającego o sukcesach bądź porażkach. Nie staraj się
      szantażować objawami. Pamiętaj, że nikt nie chce wyrządzić Ci krzywdy, a te
      objawy systematycznie niszczą Twoją godność. Pomoc kogoś bliskiego ma tu bardzo
      szerokie zastosowanie. W
      • elem122222 Re: PORADNIK DR MACIEJA ZEREDZINSKIEGO W LECZENIU 01.05.09, 22:21
        Wspierający może także pomóc Ci zabrudzić się i pohamować od natychmiastowego mycia.
        Może to najpierw zrobić sam, aby pokazać Ci, że sytuacja nie jest wcale tak
        groźna jak przeczuwasz. Obserwuj jak to robić i staraj się nie odczuwać
        upokorzenia. Walka z chorobą wymaga sojuszników, a pamiętaj, że początkowa
        kontrola Twojej pracy, będzie kiedyś owocować Twoją samodzielnością także i w
        tym zakresie.


        Leczenie szpitalne

        Może zdarzyć się, że nie masz osoby godnej zaufania. Jesteś samotny albo
        zupełnie nierozumiany. Rodzina nie chce nawet przeczytać tego Poradnika i uważa,
        że celowo wykonujesz natręctwa. Jest już na tyle źle, że przez objawy straciłeś
        szkołę czy pracę, coraz bardziej się izolujesz i z najwyższym trudem wychodzisz
        z domu albo całymi dniami zalegasz w łóżku w obawie przed jakąkolwiek
        czynnością, której konsekwencją będą natręctwa.
        Jeśli nie pomaga leczenie ambulatoryjne wspierane przez proponowane Ci
        ćwiczenia, bardzo zasadnym jest rozważenie zgłoszenia się do Szpitala.
        Oczywiście najlepiej jakby był to Oddział Leczenia Nerwic czy Zaburzeń Lękowych
        (w Polsce nie ma specjalistycznych oddziałów zajmujących się tylko terapią
        zespołu natręctw) i profesjonalne wsparcie licencjonowanego psychoterapeuty.
        Jeśli jednak, brak takich środków w Twoim miejscu zamieszkania, a czujesz
        zaufanie do swojego psychiatry bądź psychologa, poproś o pomoc w ramach Oddziału
        Psychiatrycznego (może to być Oddział Dzienny). Umożliwi to właściwy dobór leku
        i uruchomienie szerokiego programu terapii przez ćwiczenia, a personel ułatwi Ci
        zyskanie właściwej kontroli nad objawami.
        Pamiętaj, że to nie szpital jest tu zagrożeniem. Fakt konieczności leczenia w
        Oddziale, obrazuje tylko nasilenie zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych. Jeśli
        zaniechasz tego leczenia, objawy mogą zupełnie upośledzić Twoje życie. Lepiej,
        żebyś to Ty podjął właściwą decyzję, a nie żeby dalsze nasilenie objawów
        wymusiło przyjęcie do Szpitala.


        Podsumowanie:

        Jak to bywa w każdym podsumowaniu, tak i tu, nie sposób uniknąć powtórzeń.
        Jednak nie każde powtórzenie jest kompulsją czy obsesją, zatem raz jeszcze
        chcemy Ci przypomnieć podstawowe informacje zawarte w tym Poradniku:

        - zespół natręctw jest chorobą, której możesz się skutecznie przeciwstawić.
        Cierpią na tę chorobę także inni i uwierz, że pacjenci, którzy podejmują
        właściwe leczenie, odzyskali swoje zdrowie bądź odczuli na tyle znaczącą
        poprawę, że mogą poprawnie funkcjonować;
        - jako ?poprawne funkcjonowanie? rozumiemy możliwość realizowania zainteresowań,
        utrzymanie Twojej pracy, edukacji czy właściwych relacji międzyludzkich. Nie
        uznawaj, że ?ja już taki jestem i nic w sprawie tych natręctw nie mogę zrobić?,
        ponieważ przytakujesz wtedy wersji życia w chorobie, która uniemożliwa Ci
        swobodę egzystencji;
        - pamiętaj, że istnieją skuteczne sposoby terapii, a obok zleceń Twojego lekarza
        istnieje możliwość aktywnego udziału w walce z chorobą, co obrazują powyżej
        opisane sposoby terapii zwanej behawioralno-poznawczą;
        - nie oszukuj się, że w Twoim przypadku nic z tego nie wychodzi, jeśli po ledwie
        kilku próbach wycofałeś się z terapii behawioralnej bądź odstawiłeś zlecane leki
        bez konkretnego uzasadnienia. Staraj się pamiętać, że na zaburzenia
        obsesyjno-kompulsyjne cierpisz od dawna (być może od wielu lat) i nie sposób
        uznać, iż to w jeden miesiąc miałeś odzyskać dobrą formę;
        - staraj się obiektywnie oceniać natręctwa. Przede wszystkim ? nazywaj je i
        prawdziwie podsumowuj czas, który Ci zabierają. Nie pomniejszaj ich znaczenia,
        nie odwlekaj i nie udawaj, że ?jutro jakoś to będzie?;
        - nie wstydź się prosić o pomoc. Jeśli nawet nie od razu spełni ona Twoje
        oczekiwania, to poprzez pokazanie tego Poradnika, możesz wreszcie zyskać lepsze
        wsparcie bliskich, często zagubionych i nierozumiejących co właściwie się z Tobą
        dzieje.

        Powodzenia !
Pełna wersja