Perspektywa 5, 10, 15 lat...

03.05.09, 21:16
nieważne ilu lat - równie dobrze może byc to rok. W każdym razie chodzi mi o
przyszłośc... Od kilku dni tak siedzę i myślę... zastanawiam się co to będzie
ze mną, z moją osobowością, z moim zdrowiem psychicznym za te ileś lat...
Może niektórzy odbiorą to jako niepotrzebne zastanawianie się, gdybanie itd.
ale ogólnie to jestem przerażona. Stopniowo wychodzę (tak mi się przynajmniej
wydaje) z depresji mającej swój początek w styczniu. Już nawet nie pamiętam
który to był epizod. Po każdym rzucie choroby jestem coraz smutniejsza, coraz
bardziej zdegustowana życiem, sobą. Wszystko wydaje mi się strasznie męczące.
Mam wrażenie, że po mijającej depresji zmieniła mi się osobowośc - gdzieś
zanikła żywiołowośc, radośc. Czuję jakąś szarzyznę, ta choroba jakby stępiła
moje emocje tzn. zdolnosc do ich odczuwania - ostrożnie się cieszę z
czegokolwiek bo wiem kto rządzi - jaśnie pani depresja... wraca kiedy chce,
zostaje ze mną tak długo jak chce, muszę coraz dłużej czekac na działanie
antydepresantów, każdy nawrót powoduje coś w rodzaju stłumienia emocji,
przytępienia intelektu (cholera wie jak to nazwac) Mam wrażenie, że w moim
mózgu każda depresja pozostawia jakieś nieodwracalne ślady.
Aż boję się pomyślec co będzie w przyszłości. Będę chyba smutną, smętną,
zmęczoną życiem osobą. Oczywiście nie zakładam tego ale takie mam odczucie.
Jak Wy widzicie siebie w kontekście roku czy kilku lat w przyszłości?
A może to tylko ja się nad tym zastanawiam...
    • lucyna_n Re: Perspektywa 5, 10, 15 lat... 03.05.09, 21:35
      upycham podobne wizje gdzieś pod czaszką i od czasu do czasu mnie dopada podobny
      klimat
      bardzo podobnie jak napisałaś, coś w człowieku sie zmienia i nawet jak depresji
      nie ma to coś już nie jest tak jak było, zajrzało się za tę ciemną zasłonę i już
      się wie że tam jest taki inny niezafajny świat.
    • tleno-terapia Re: Perspektywa 5, 10, 15 lat... 04.05.09, 00:02
      Jak ma sie obnizony nastroj to wydaje sie ze tak juz zawsze bedzie
      i wszystko sie wspomina to co szare i smutne.

      Nastroj ma cos wspolnego z pogodą ,gdy pada deszcz ma sie wrazenie
      ze w calej Polsce leje i chmurzy.

      Gdy z ubolewaniem stwierdzam ,ze jestem snięta .-przypomina mi sie
      to co powiedzial znajomy,ze cale zycie czuje sie snięty i ze gdy
      jest inaczej nie czuje sie soba.Woli byc snięty.

    • aiszka4 Re: Perspektywa 5, 10, 15 lat... 04.05.09, 07:46
      singapurkaa napisała:



      > Mam wrażenie, że po mijającej depresji zmieniła mi się osobowośc -
      gdzieś
      > zanikła żywiołowośc, radośc. Czuję jakąś szarzyznę, ta choroba
      jakby stępiła
      > moje emocje tzn. zdolnosc do ich odczuwania - ostrożnie się cieszę
      z

      Będę chyba smutną, smętną,
      > zmęczoną życiem osobą.

      Ja już jestem. Nawet nie bardzo mogę określić. kiedy to się stało.
      Urodziłam się taka? Był moment, kiedy nastąpniło "tąpnięcie"? A może
      suma zdarzeń, drobnych pojedynczo, ale skutecznych w czasie -
      wydrążyła mnie, jak przysłowiowe krople wody - kamień. Mam dziurę w
      sercu i duszy, a pustkę w mózgu zrobią prochy.
    • ichnia Re: Perspektywa 5, 10, 15 lat... 04.05.09, 09:35
      singapurkaa napisała:
      > A może to tylko ja się nad tym zastanawiam...
      Nie tylko. Nie dalej jak wczoraj dokładnie o tym samym myślałam. Twój post
      dokładnie oddaje to co czuję. Nawet nie chce mi się rozwijać bardziej tego
      tematu, żeby nie pogrążyć się do końca. Doszłam do wniosku, że muszę najbardziej
      jak się da zajmować swoją głowę i ręce różnymi rzeczami, aby nie zastanawiać się
      nad tym problemem. Może jakoś wtedy będzie mijał czas na tym padole. Jakoś....
      Wolałabym żeby to było bardziej fajne, ale skoro nie jest, trzeba zaakceptować
      to, że "jakoś" jest lepsze niż "gorzej"...
      • aiszka4 Re: Perspektywa 5, 10, 15 lat... 04.05.09, 09:54
        ichnia napisała:


        Doszłam do wniosku, że muszę najbardzie
        > j
        > jak się da zajmować swoją głowę i ręce różnymi rzeczami, aby nie
        zastanawiać si
        > ę
        > nad tym problemem.

        A jak Ci się udaje zająć głowę?
        Z rękami nie mam problemu, ale do myśli przydałby mi się pstryczek.
        • ichnia Re: Perspektywa 5, 10, 15 lat... 04.05.09, 10:06
          aiszka4 napisała:
          > A jak Ci się udaje zająć głowę?
          > Z rękami nie mam problemu, ale do myśli przydałby mi się pstryczek.

          Pstryczek to byłoby zbyt proste...Nie ma tak lekko, trzeba się męczyć ;) Nie mam
          gotowej recepty, bo rzeczywiście zająć ręce jest dużo łatwiej niż głowę. W
          wekend wyjechałam z miasta i zauważyłam, że tych myśli było dużo mniej. Siłą
          rzeczy, bo dzień zajęty po brzegi, nowe otoczenie, ludzie, no i kilometry do
          przejścia ;) Kto by pomyślał, że dam radę. Ale wczoraj już wszystko zaczęło
          wracać do (niechcianej) normy... A właściwie to dlaczego nie miałabym dać rady.
          Przecież ciało mam zdrowe, to tylko ten centralny komputer nawala i zarządza tak
          źle, że wszystko działa nie tak jak trzeba...
    • mskaiq Re: Perspektywa 5, 10, 15 lat... 04.05.09, 13:43
      singapurkaa napisała:
      > Mam wrażenie, że po mijającej depresji zmieniła mi się osobowośc -
      > gdzieś zanikła żywiołowośc, radośc.
      Kiedy znika zywiolowosc i radosc to depresja trwa nadal, rozwija sie
      tylko inaczej.
      Nie mozna pozwolic na to aby rzadzila depresja, to Ty musisz
      rzadzic, musisz cieszyc sie bez strachu, walczyc o zywiolowosc o
      usmiech radosc i sens.
      Tylko kiedy bedziesz szczesliwa, zadowolona, kiedy nie bedziesz sie
      bala depresji mozesz sie jej pozbyc.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • beatrix-kiddo Re: Perspektywa 5, 10, 15 lat... 04.05.09, 15:11
        mskaiq napisał:
        > musisz
        > rzadzic, musisz cieszyc sie bez strachu,

        Wiesz Mskaiq co człowiek naprawdę musi? Otóż naprawdę i jedynie człowiek musi umrzeć.
        Wszystko inne to człowiek jedynie "może" albo ewentualnie "powinien".
        Dlatego tak wkurzające są twoje posty, bo ciągle powtarzasz w nich "musisz to, musisz tamto".
        Kiedyś chodząc na spacery z psem spotykałam faceta, też wyprowadzał psa i na moje nieszczęście mój pies lubił bawić się z jego psem, więc byłam skazana na towarzystwo tego osobnika. Facet był taki jak ty: uwielbiał ustawiać innych, mówiąc im, co "muszą" robić. Długo to znosiłam, ale po kolejnej porcji pouczeń zaczynającej się od "musi pani..." nie zdzierżyłam i odpowiedziałam to, co tobie przed chwilą - że jedyne, co naprawdę muszę, to umrzeć, a wszystko inne MOGĘ. Obraził się i od tej pory mam spokój.
        Przemyśl sobie to, co napisałam. Może, gdybyś w inne słowa ubierał te swoje porady, to nie budziłbyś takiej agresji. Już ci na forum "Pod szczurem" o tym pisali, że to "musisz" jest wkurzające. Wtedy przeprosiłeś, ale jak widać, nie wyciągnąłeś żadnych wniosków. Czyli przeprosiny były nieszczere, ale czego się po tobie spodziewać.
        • babetschka Re: Perspektywa 5, 10, 15 lat... 04.05.09, 15:18
          poinstruowana przez moderatora....maska wrzucilam do nieprzyjaciol w
          ustawieniach i mam swiety spokoj....bo tak mi cisnienie podnosil ze korzystanie
          z forum to byla jedna wielka irytacja

          • ochwaty Re: Perspektywa 5, 10, 15 lat... 04.05.09, 15:26
            ....bo tak mi cisnienie podnosil ze korzystanie
            > z forum to byla jedna wielka irytacja

            od tego forum
    • filiz Re: Perspektywa 5, 10, 15 lat... 04.05.09, 15:36
      Na dzień dzisiejszy czuję się tak, że mogę powiedzieć tylko, że życzę sobie aby
      za tych 5, 10 czy 15 lat mnie juz tutaj po prostu NIE było, ewentualnie w innym
      wcieleniu, ale już nie w tym.
    • kefirka.de Re: Perspektywa 5, 10, 15 lat... 04.05.09, 18:20
      Smutno mi jak to czytam. Mam inaczej i nie mam CHAD i zastanawiam się z czego to
      wynika, że jedni cierpią permanentnie inni okresowo. Pierwsza depresja pomogła
      mi w stępieniu chorobliwej nadwrażliwości i lękliwości, zniknęło parę męczących
      fobii. Po drugiej zyskałam umiejętność pogodzenia się z odejściem 2
      najbliższych mi osób, mimo ze wydawało mi się, że nigdy to się nie stanie.
      zadziały się inne fajne rzeczy. Teraz w depresji, takiej niezbyt dla mnie
      typowej myślę, że może znów coś zmieni się na lepsze, a wiele jeszcze do zmiany
      by było. Fakt, że przeszłam parę terapii z dobrym skutkiem ale np. miałam
      chorobliwy lęk przed pająkami i nagle jestem w lesie, krzyżak chodzi mi po
      twarzy a ja go strząsam i nic się nie dzieje. Nie umieram, nie dostaję histerii
      jak to wcześniej bywało, a przecież nic nie robiłam żeby poradzić sobie z tą
      fobią. Pewnie, że boję się co będzie dalej ale bardziej rzeczy realnych
      związanych ze starzeniem się i utratą sprawności no i pozostało parę lęków
      wleczonych od dzieciństwa, ale parę a odeszło wiele więcej.A może Wy po prostu
      nie dostrzegacie pozytywnych zmian,no nie wierzę że takie się nie zdarzyły.
      Poszukajcie dobrze.
      • ichnia Re: Perspektywa 5, 10, 15 lat... 04.05.09, 22:27
        kefirka.de napisała:
        > A może Wy po prostu
        > nie dostrzegacie pozytywnych zmian,no nie wierzę że takie się nie
        zdarzyły.
        > Poszukajcie dobrze.

        Ja dostrzegam. Wiele się napracowałam i nie powiem, że bezowocnie.
        Wiele się zmieniło na lepsze. Ale co z tego, skoro nie umiem się z
        tego cieszyć, nie mam konkretnego celu dla którego warto żyć??
        Próbuję go znaleźć, ale nie potrafię. Gdzieś po drodze wygasłam, coś
        straciłam. Jak ktoś już pisał na forum, dawna energia i żywiowołość
        zniknęły - mam wrażenie, że bezpowrotnie...
        • singapurkaa Re: Perspektywa 5, 10, 15 lat... 06.05.09, 10:27
          Też nie mam konkretnego celu... Przeżyc kolejny dzień, to tyle...
    • ichnia Re: Perspektywa 5, 10, 15 lat... 04.05.09, 22:31
      Odnośnie tytułu wątku, to dla mnie abstrakcja. Żyję dniem
      dzisiejszym, z dnia na dzień. Byle kolejny dzień minął. Nie robię
      tak dalekosiężnych planów, na wypadek gdyby kolejne lata miałyby być
      podobne do tych ostatnich...
    • mskaiq Re: Perspektywa 5, 10, 15 lat... 05.05.09, 05:19
      ichnia napisała:
      > Ale co z tego, skoro nie umiem się z tego cieszyć, nie mam
      > konkretnego celu dla którego warto żyć??
      To bylo rowniez moim problemem, jest trudno zyc bez motywacji, bez
      celu. Znalazlem moja motywacje, nie mam czasu aby rozmyslac nad
      soba, a to niezwykle pomaga. Nauczylem sie rowniez cieszyc wszystkim
      wokol mnie co rowniez jest pomocne a przede wszystkim uwierzylem w
      zycie, ze nie musze sie martwic o przyszlosc bo zawsze znajdzie sie
      rozwiazanie.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • tadzionalepa Re: Perspektywa 5, 10, 15 lat... 08.05.09, 10:17
        mam takie same mysli jak autorka postu . To chyba typowe w depresji .
        Zycze mimo wszystko usmiechu . pozdrawima
    • funstein Re: Perspektywa 5, 10, 15 lat... 11.05.09, 20:00
      jeśli uwolnisz się od nałogu katowania mózgu masturbacją
      to za dwa miesiące będziesz zdrowa i Twoja perspektywa będzie
      z każdym miesiącem tylko ciekawsza, piękniejsza, pełniejsza i
      szczęśliwsza.

      Od Ciebie zależy, czy chcesz do końca życia łykać prochy na znieczulenie mózgu,
      czy wolisz po prostu przestać swój mózg
      katować.

      Życzę szybkiego powrotu do zdrowia i najpiękniejszych
      w życiu wakacji 2009.
      2009 roku
      • me_meggy Re: Perspektywa 5, 10, 15 lat... 12.05.09, 12:08
        funstein, bardzo proszę wytłumacz mi o co Ci chodzi z tym seksem i masturbacją
        bo juz na kilku wątkach napisałeś tą swoją teorię. Na jakiej podtsawie tak
        uważasz że brak seksu wyleczy ludzi z depresji??? Ja się nie masturbuję, a seksu
        nie uprawiam już od około 2 miesięcy bo z powodu deprechy chyba nie mam na to
        ochoty..i jakos nie pomaga
        • lucyna_n Re: Perspektywa 5, 10, 15 lat... 13.05.09, 14:09
          to troll, on tak już od dawna
          • funstein Re: Perspektywa 5, 10, 15 lat... 13.05.09, 14:37
            Lucyna,

            wyluzuj się :)

            Pamiętaj, że im bardziej intensywnie wypierasz
            prawdę ze świadomości tym dalej jesteś od zdrowia.
            • me_meggy Re: Perspektywa 5, 10, 15 lat... 13.05.09, 15:26
              Funstein, mi to wygląda jakbyś był z jakiejś sekty
              • funstein Re: Perspektywa 5, 10, 15 lat... 13.05.09, 15:59
                tak, to jest jednoosobowa sekta obserwująca ludzi i ich cierpienie,
                która ma na koncie już kilkaset remisji z "nieuleczalnych" chorób.

                Przeciętnie mam 2-3 osoby dziennie, które przyznały się przed sobą
                do prawdy. Potem jest już tylko radość zdrowienia.

                natura człowieka jest strasznie pokrętna i czasem trzeba człowiekowi
                pomóc, żeby sam odsłonił swoje zasłony nieświadomości.

                pozdrawiam.
        • funstein Re: Perspektywa 5, 10, 15 lat... 13.05.09, 14:34
          Meggy zobacz priva


Inne wątki na temat:
Pełna wersja