sama nie wiem co to jest... :(

11.05.09, 11:47
od jakiegoś czasu prześladuje mnie jakis okropny lek, lęk przed
wszystkim, ciągle się czymś martwie aż do przesady, budzę się rano i
juz myśle o następnum dniu, czy coś złego sie stanie, dobija mnie
jak wracam do mieszkania i jest pusto, 1000 mysli na sekunde, i
wymyslam sobie rzeczy ze cos się stanie, ze z pracy mnie wyrzuca, ze
cholapak mnie zostawi, ze czegos nie mam... dla innych moze to być
smieszne ale mnie te mysli męcza i mam wrazenie ze zwariuje i nie
potrafie sobie poradzic, robi mi sie goraco, serce wali jak oszlale,
az policze sobie do 10 i powoli sie opanowuje...
To sa takie natretne mysli, przez to boje sie ze strace znajomych bo
od pewnego czasu nie chce mi sie z nikim spotykac, bo szybko mnie
cos denerwuje i drazni, boje sie ze strace chlopaka, kocham go
bardzo, ale jestem ciagle o niego zazdrosna tylko to jest
beznadziejna zazdrosc, bo nie dosc ze nie daje mi powodow, to ja
sobie cos wymyslam, np jade tramwajem zobacze jakas ladna atrakcyjna
dziewczyne i zaraz mam mysli ze zostawi mnie dla szczuplejszej czy
ladniejszej- wiem ze te mysli mnie niszcza:( o wielu tych moich
wymyslach mu nie mowie bo wiem ze sa paranoja i tylko bym go
meczyla, bo np wczoraj juz przesadzilam z tymi docinkami. nie wiem
moze to pozostal slad po zdradzie... gdyz pol toku temu w ur
dowiedzialam sie ze moj facet mnie zdradza i jestem taka
przewrazliwiona.
poza tym meczy mnie ze moj chlopak prawdopodonie ma dziecko...
prawdopodobnie bo sprawa jest w sadzie a on nie przyznaj sie do
ojcoswa gdzyz nie jeste pewny, ale to wszystko bylo jeszcze jak nie
bylismy razem, na pierwszysm spotkaniu mi o wszystkom powiedzial, to
tez wplywa na moj stan ze starsznie sie boje co bedzie:(
boje sie tym wszystkich mysli... gdyz one mnie zameczja a ja nie
daje sobie z tym rady, wy naprwno mnie zrozumiecie, bo inni nie
potrafia:(
Pełna wersja