sen-se
11.06.09, 16:14
Coś się złego dzieje ze mną od jakiegoś czasu...
Pokrótce: zaczęło się od tego że denerwował mnie każdy odgłos zza ścian sąsiadów, tupania, skakania, itp. Fakt, że byli głośni - potwierdzały to osoby trzecie. Córka była noworodkiem i dużo spała, stąd te odgłosy wydawały mi się jeszcze bardziej dokuczliwe. Wciąż czytałem paragrafy, śledziłem wątki o podobnych problemach. Doszło do tego, że myślałem ,że świruję,że każdy widzi że ze mną jest coś nie tak, że z tego powodu wszyscy (np w sklepie) dziwnie się na mnie patrzą...
Odkąd córcia skończyła 3 lata poszła do przedszkola i zaczęła się seria chorób. Choruje dużo, czasem już po 2 dniach w przedszkolu. trwa to juz tak 2 lata. Załamka, nie daję rady...
Do sedna: każdy katarek powoduje, że serce mi skacze do gardła, chyba wyolbrzymiam te choroby (choć dobrze nie jest), wciąż o tym myślę, dopada mnie jakieś czarnowidztwo. nie czerpię przyjemności z pasji, nie chce mi się z nikim spotykać, tylko myślę że córka zaraz znów będzie chora. Dzwonię do domu kilka razy dziennie by wiedzieć jak się czuję, mierzę jest często temperaturę...chciałbym dac jej spokój...Dziś znów zaczęła się jakaś choroba...juz jest katar, zaraz będą oskrzela (zawsze tak jest)
Do kogo się udać? Psycholog, neurolog, psychiatra?
dzięki z góry