dididia
13.06.09, 19:54
Siedzę tu kolejny wieczór i nie widzę już nic żadnej nadziei żadnego miłego
dnia gestu z jakieś strony. zastanawiam się już kilka razy dzienni po co ja tu
jestem?Dlaczego co dzień muszę dźwigać ten swój krzyż. Jest już za ciężki. Nie
podniosę się już pod jego ciężarem. Przytłacza mnie codzienność. nie widzę już
jasnej strony dnia. Otacza mnie czarna otchłań, ciemność.Nie umiem nie mogę
wolę odejść. myśli i słowa krążą mi po całej głowie przez cały dzień. patrzę w
lustro i nie mogę się nawet uśmiechnąć nic nie widzę w sobie pozytywnego
nic...Moje życie stało się poważną klęską tragedią niczym niczym...Niech coś
się zmieni proszę o to bardzo też codziennie ale nic nic nic nic...Dlaczego
naprawdę mam tak żyć, zatracać się w sobie....Wolę odejść niż ma to trwać.Hm
trudne i ciężkie jest takie życie. Mój nastrój sie pogarsza a ja nie mam ani
źdźbła nadziei...dlaczego...