Dodaj do ulubionych

boję się że zostanę sama

14.12.03, 01:45
Co się ze mną stało??
Od pewnego czasu więcej rzeczy mnie przygnębia niż cieszy, widzę tylko
negatywne strony każdej sytuacji, jakakolwiek krytyka a nawet jej cień w
moim kierunku wywołuje płacz albo złość. W rozmowie doszukuję się ataków na
moją osobę (z reguły zupełnie bezpodstawnych), nieustannie sama atakuję i
ranię bliskie mi osoby. Szczególnie mojego ukochanego mężczyznę, który już
tego nie wytrzymuje i podczas ostatniej kłotni dał mi do zrozumienia, że to
ostatnia szansa. Wiem że coś jest ze mną nie tak,chcę to zmienić, być taka
jak dawniej - radosna i zawsze uśmiechnięta, ale nie wiem nawet od czego
zacząć. Bardzo się boję, że On naprawdę odejdzie, bo kto chciałby żyć z
potworem?? Jest dla mnie najważniejszą, jedyną osobą, do której nie boję się
stanąć plecami, wiem że z jego strony nic mi nie grozi, nigdy w żaden sposób
mnie nie skrzywdził ani nawet nie uraził, dlaczego go tak traktuję?? Boję
się że zostanę sama - bez Niego. Co gorsza, z takim "nożem na gardle" jest
mi jeszcze gorzej, nie umiem zasnąć albo śnią mi się jakieś koszmary i budzę
się z potwornym płaczem, nie potrafiąc się uspokoić. Co się ze mną dzieje??
Wołam o pomoc...
Obserwuj wątek
    • empeka Re: boję się że zostanę sama 14.12.03, 14:44
      Wołasz o pomoc, a to nie jest takie proste. Najpierw trzeba postarać się o rozpoznanie.
      Nasuwa się myśl o depresji, a więc w konsekwencji o psychologu i psychiatrze.
      Ja bym nie zwlekała.

      Powodzenia
      Marta
      • veronave Re: boję się że zostanę sama 14.12.03, 15:23
        dziekuje. tylko ze u nas to troszke inaczej - on naprawde w zaden sposob mnie
        nie ogranicza, jest mi z nim cudownie, a te moje jazdy wynikaja zdaje sie z
        nerwowego trybu zycia - i na studiach i ogolnie mam ostatnio troche trudniej
        niz wczesniej i chyba przestaje sobie z tym radzic. zawsze bylam ambitna i
        teraz niepowodzenia - nawet jesli to niewazne sprawy - bardzo mnie doluja. A
        to wszystko rzutuje na relacje miedzy nami, ciezko mi to rozgraniczyc. A moze
        faktycznie lepiej zerwac, chocby ze wzgledu na niego? Nie moge patrzec jak
        jest smutny z mojego powodu, a mimo to za chwile jestem tak samo wstretna..
        Ech, rozpisalam sie
        Dziekuje Wam za rady.
    • dreamo Re: boję się że zostanę sama 14.12.03, 15:34
      Ja nie proponuję Ci abyś od niego odeszła. Spróbuj tylko przyjrzeć się Waszej relacji. Nie rozumiem co to znaczy dać ostatnią szansę. Jeśli tak mówi, to oznacza, że całą winą obarcza Ciebie. Oznacza to ni mniej ni wiecej, że to Ty masz się zmienić. Dlaczego nie spróbuje Ci pomóc, ale straszy Cię odejściem?
      W ten sposób będziecie nakręcać spiralę Twojej winy. A stąd niedaleka droga do depresji.

      Agnieszka
        • dreamo Re: boję się że zostanę sama 14.12.03, 16:27
          Dziękuję. Musisz przede wszystkim zawalczyć o siebie. Odbudować poczucie własnej wartości, ale w ten sposób aby było ono w Tobie bez względu na to co się dzieje na zewnątrz. Zobacz piszesz o sobie, że jesteś "potworem". Szukasz potwierdzenia siebie na zewnątrz. Idealizujesz swojego chłopaka a sobie odbierasz prawo do popełniania błędów.

          Musisz porozmawiać z nim o Tobie, o tym co czujesz jak odpycha Cię, gdy najbardziej go potrzebujesz. Podejrzewam, że on podświadomie czuje, że jesteś nieszczęśliwa przez niego. Dlatego Cię odtrąca. Musisz mu wyjaśnić, że Twoje problemy nie wynikają z jego czynów.

          Agnieszka

          • kornaks Re: boję się że zostanę sama 21.12.03, 15:57
            Wlasnie jestem chlopakiem, ktory nie radzi sie z dziewczyna majaca takie
            problemy jak Ty (tak mi sie wydaje). I jej zachowanie wlasnie powoduje, ze
            czuje sie winny ze zepsulem jej dwa lata i przeze mnie ma wlasnie te Swoje
            problemy. Ciezka sprawa... Ale staram sie jak moge. Dzieki forum sporo sie
            nauczylem..
    • andrzej_gl Re: boję się że zostanę sama 14.12.03, 18:38
      > veronave napisała:
      > [...]
      > Wołam o pomoc

      Egoizm mamy w genach. Jedni mają go mniej inni więcej. Jeżeli ktoś ma go dużo i
      w dodatku był rozpieszczany w dzieciństwie, problem jest bardzo poważny. Twój
      przypadek nie wydaje mi się beznadziejny, ponieważ masz wysoką samoświadomość,
      że coś tutaj nie gra - tylko nie wiesz dokładnie co ;-). Polecam książkę "Geny
      a charakter". Myślę, że trochę ci pomoże.

      Pozdrawiam serdecznie, andrzej

      www.glowacki.art.pl

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka