Jak to cholerstwo leczyć!?

03.07.09, 18:18
Szukałem czegoś o tej nerwicy i znalazłem to forum. Kolega ma to samo tyle że
ciągle sprząta. Marnuje przez to czas i gra na nerwach rodzinie. Można to
wyleczyć jakoś samemu czy musi iść do lekarza? Skąd to się w ogóle bierze (tak
na chłopski rozum;P)? Czasem przez to czyszczenie jest zdolny spóźnić się na
uczelnię. Masakra:(
    • bogusiamaria Re: Jak to cholerstwo leczyć!? 24.09.09, 17:56
      KONIECZNA JEST WIZYTA U SPECJALISTY-PSYCHIATRA I PSYCHOLOG nie jest to choroba ale zaburzenie-niektórzy wychodzą,mój syn też na to cierpi od roku jest za granicą studiuje, zaczął pracować,to dało mu większą wiarę w siebie.
      Ma tak mało czasy że część objawów zniknęła sama...ale to nie norma
      może być różnie.
      Pomaga biofeedback i niektóre psychoterapie np.behawioralna
      Pozdrawiam -jesteście dobrymi kolegami!!!!
      Ludzie z nn to wartościowi wrażliwcy.
      matka
    • lora85 Re: Jak to cholerstwo leczyć!? 04.10.09, 17:08
      To prawda, że jesteście dobrymi kolegami, również bym chciała mieć takich przyjaciół. Niestety zwykle ludzie zostają sami ze swoimi natręctwami. Potrzebna jest wizyta u psychiatry, on przypisze leki, mi np. pomaga anafranil. Pomaga też terapia, właściwie może łatwiej będzie nakłonić go najpierw na wizyte u psychologa. Są różne przyczyny tej choroby (zaburzenia), głównie to lęk, wyniesiony z jakiś trudnych wydarzeń w życiu, z dzieciństwa. Chory często sam nie ma pojęcia czego się boi, dopiero terapia pomaga się tego dowiedzieć. Są też czysto medyczne przyczyny zaburzeń w funkcjonowaniu mózgu. Niestety samemu bardzo trudno z tego wyjść.
      • bogusiamaria Re: Jak to cholerstwo leczyć!? 05.10.09, 23:49
        Jakieś uwarunkowania mogą być w rodzinie n.p. któreś z rodziców ma n.p.-BPD ale przecież niekoniecznie.
        Lora nie załamuj się dasz radę...
        Znajdziesz też przyjaciół-na pewno ale trzeba wyjść z domu... czasami
        Ile masz lat?
        Jesteś na stałej terapii to bardzo wiele a z pomocą bliskich wyjdziesz z tego...
        Ja niestety straciłam ten czas(mój syn wyjechał za granicę)tam studiuje.
        Ale nikt nie kwapił się przygotować mnie jak WAM pomagać w wychodzeniu z choroby-choć pukałam do wielu drzwi...
        Pytałam i nie uzyskiwałam odpowiedzi.Moje pytanie było proste: jak WAM pomagać aby nie wspierać choroby a WAS w chorobie.
        czujesz róznicę?
        Smutne-nie?
        Zmartwiona matka.
Pełna wersja