powrot do przeszlosci....

15.07.09, 02:29
Witam wszystkich nieznajomych, wracam na to forum po 2 latch
ponownie z tym samym problemem co wy czyli nerwica lekawa. Chciałem
powiedziec wszystkim co pisza i czytaja te fora ze nerwica jaka
kolwiek nie jest wyleczalna mozna zlagodzic jej objawy ale nie
wyleczyc z nia zyje sie do konca , nie to ze sie poddalem czy jestem
psymista ale pobowalem wielu sposobow i mnie nie wyleczyly zadne,
nie ma na nia lekarstwa, terapie to bzdura, lekarze faszeruja nas
lekami ktore nas uzalezniaja poiekad to swiadczy tylko o tym ze nie
moga nam pomoc ,musicie z tym zyc i nie macie wyjscia przyzwyczajcie
sie do tego i olac wszystkich co nas nierozumieja , bo jak moga jak
tego nie przezywaja.Pozdrawiam was i uswiadomcie sobie ja ja mam 6
lat troszke z nia przeszedlem, nawet sie przez nia rozwiodlem.
    • elzbieta007 Re: powrot do przeszlosci.... 15.07.09, 17:24
      Mam inne zdanie na temat nerwicy. Nerwica jest wyleczalna przy pomocy
      psychoterapii. Jestem na to żywym dowodem, a znam też inne. Leki faktycznie
      nerwicy nie leczą, choć mogą zmniejszyć dotkliwość jej objawów.
      Piszesz, że psychoterapia Ci nie pomogła. Może napisać coś więcej o swoich z nią
      doświadczeniach? W jakiej terapii uczestniczyłeś i jak długo?
      • barts260 Re: powrot do przeszlosci.... 17.07.09, 12:36
        Powiem inaczej raz bylem u psychoterapeutki ktora powiedziala mi ze
        ona nie jest w stanie mnie wyleczyc ani pomoc mi w zadny stopniu
        poniewaz nie nadaje sie do leczenia, fakt ze sie z nia troszke
        poklocilem jak mi to powiedziala ale to mowi samo za siebie , wiec
        stwierdzilem ze terapie
        to wyrzucone pieniadze , mało tego zamiast podniesc mnie na duchu
        wrecz przeciwnie zdolowala mnie aale moj charakter jest takie ze
        walcze, wkonco znak z zoodiaku to LEW :). Natomiast od dluzszego
        czasu stwierdzilem ze musze sie z nia pogodzic na stale poprostu
        podac sobie z nia rece i sie zakumplowac . Byc moze lekarstwem dla
        mnie jest milosc ktorej nie mam od 4 lat :(.Pozdrawiam
        • elzbieta007 Re: powrot do przeszlosci.... 17.07.09, 13:04
          >raz bylem u psychoterapeutki
          W każdym zawodzie jest pewien odsetek idiotów, wcale niemały, i trzeba trochę
          szczęścia, by w pierwszym podejściu na takowego nie trafić.

          Szkoda, że uznałeś opinię tej pani za wyrok i świętą prawdę.

          Nie miałbyś ochoty spróbować ponownie? Nie wierzę, żeby to, co ona powiedziała,
          było prawdą. Może ona nie potrafiła Ci pomóc, ale to nie oznacza, że nikt inny
          sobie nie poradzi.
          • barts260 Re: powrot do przeszlosci.... 19.07.09, 20:40
            tzn powiem ci jedno najlepszym psychoteapeuta jest swoj wlasny umysl
            kiedy jeden lekarz powiedzial mi ze jak sobie sam nie poradze z ta
            choroba to nikt mi nie pomorze , gosc wielkie slowa powiedzial ,
            dlatego zostaje przy farmakologi a z choroba ucze sie zyc az do
            konca zycia ile to potrwa i ile sie jeszcze wycierpie tego nikt nie
            wie , a ty jak sobie radzisz z chorba??
            • elzbieta007 Re: powrot do przeszlosci.... 20.07.09, 10:51
              Ja już jestem zdrowa. 3 lata trwała moja psychoterapia. Jestem przekonana, że
              nerwicę można wyleczyć.

              Usiłowałam przez przeszło 20 lat nauczyć się żyć z nerwicą (niemal stale na
              prochach + różne psychoterapie), ale nerwica się pogłębiała. W końcu uznałam, że
              nie mam ochoty tak żyć do śmierci. I ostatnia psychoterapia, na którą poszłam
              odpowiednio umotywowana, dała zamierzony efekt. Nie mam nerwicy, nie biorę
              żadnych leków i żyje mi się normalnie:)

              Kluczową sprawą w tej ostatniej skutecznej, psychoterapii była właściwa
              motywacja i moja ciężka praca. Prawdą jest, że wyleczyć może tylko pacjent sam
              siebie, ale potrzebny jest ktoś, kto pokaże jak i pomoże - terapeuta.

              Dlatego przemyśl jeszcze raz pomysł pójścia na terapię. Prochy nie leczą
              nerwicy. Szkoda życia na cierpienie, którego można się pozbyć.

      • barts260 Re: powrot do przeszlosci.... 22.09.09, 13:21
        ..moja przygoda z psychoterapia trwala jedna sesje , a to dlatego ze
        pani ktora ja prowadzila poprostu zniechecila mnie do tego typu
        leczenia , jak ktos ci powie ze sie nia da to jakby nie bylo
        lekarstwa na to, caly czas farmakologia sie lecze ale tj jest
        dziadostwo i nie wiem czy nie pogarsza mojej sytuacji.Wiem ze
        powinieniem szukac innych psychoterapeutow ale jakos starcilem
        nadzieje na to ze ktos jest mi w stanie pomoc. Mysle ze jedynym
        rozwiazaniem jest obecnosc osoby w ktorej mialbym oparcie i pomoc
        poniewaz od dluzszego czasu jestem z tym sam i to mnie pograza.A co
        do leczenia w grupowej sesji nie moge sie zmusic poprostu jestem w
        tak zaawansowanym stadium ze jest to za duze wyzwanie dla mnie boje
        sie ech.. pozdrawiam i gratuluje ze tobie sie udalo :)
    • masny4 barts260 powrot do przeszlosci 20.07.09, 09:54
      Dobrze ze wrociles .Skontaktuj sie nr telefonu kom.501652502
      • barts260 Re: barts260 powrot do przeszlosci 22.09.09, 13:24
        Mozesz powiedziec do kogo jest ten nr tel i czego moge sie
        spodziewac po zadzwonieniu pod niego???
Pełna wersja