niveaa1
22.07.09, 17:21
Mam swira.
Niby juz sama wiedza o tym jest pierwszym krokiem do wyleczenia,
ale...mi nie jest z tym az tak zle.
Tzn ok czasem jest, bo natretne sprzatanie czasem meczy i mam ochote
zrobic cos innego.
Najczesciej dopada mnie kiedy jestem zmeczona,
zdenerwowana.Wczesniej myslalam, z etaka moja natura maniaczki, ze
wszystko ma byc ladnie i ze to jest ok.
Potem dostawalam szalu na widok okruchow, kurzu, sprzatalam
regularnie, taki byl moj rytm.
Obecnie z tego powodu (choc tez sa i inne) wali mi sie zwiazek.2lata
razem z...maksymalnym i natretnym balaganiarzem (ale do kresow
wytrzymalosci- Sanepid by zamknal jego nore juz dawno)
Zaczynam powaznie zadawac sobie pytanie czy to nie moj swir to
wszystko psuje.
Jak sie z tego wygrzebac, jak nie dac sie tym impulsom tak diabelnie
trudnych do opanowania ??????
Piszecie, ze jest to spowodowane lekiem, strachem. Czego ja w takim
razie moge sie bac ?????????