Dodaj do ulubionych

Pół roku po...

10.10.10, 09:46
Powiem tyle: chcę pamiętać te uczucia, które miałam - i pewnie wszyscy mieliśmy - 10 kwietnia i przez kilka dni później. Chcę pamiętać, jak bardzo mną wstrząsnęły te pierwsze wiadomości i jak w niedowierzaniu niemal przykułam się do netu. Chcę pamiętać, że płakałam po tych, po których nigdy nie sądziłam, że płakać będę. Chcę pamiętać, że przez chwilę byliśmy razem, byliśmy fajni i dobrzy.
Nie chcę pamiętać kampanii wawelskiej, "ruskich trumien", wojny o krzyż i tego wszystkiego, co niemożebnie zbrukało pamięć tego wydarzenia.
Obserwuj wątek
    • ding_yun Re: Pół roku po... 10.10.10, 11:20
      Znam uczucia o których piszesz i również nie chcę o nich zapomnieć, ale ja czułam podobnie po śmierci Papieża, choć jak słowo daję zbyt wierząca wtedy nie byłam. Wtedy rzeczywiście czuło się autentyczną wspólnotę, to był niepowtarzalny czas i cały czas mam w pamięci wydarzenia tamtych dni, tamtą atmosferę, której już chyba nigdy w życiu nie doświadczę. Po Smoleńsku próżno było szukać czegoś takiego, za szybko w miejsce żalu pojawiła się agresja, żałoba została zamieniona w walkę polityczną, a czas refleksji stał się czasem podejrzliwości i niedomówień.

      Zastanawiam się jakim cudem oddziaływanie tych dwóch, w pewnym sensie podobnych wydarzeń (Polska straciła niespodziewanie coś ważnego) na ludzi, było tak diametralnie różne. Przecież śmierć Papieża również mogła być wykorzystana do walki politycznej, równie łatwo mogły się uaktywnić podobne mechanizmy jakie obserwowaliśmy niedawno. Też mogła się rozegrać walka o Krzyż, też można było oskarżyć każdego kto nie płakał po JP, że nie jest Polakiem. A jednak nic takiego się nie stało, polityka została grzecznie z boku i pozwoliła każdemu przeżyć ten czas tak, jak chciał, choć rządziły nami te wstrętne komuchy, Kwaśniewski z Belką.
      • kkokos Re: Pół roku po... 10.10.10, 13:05
        ding_yun napisała:

        > Znam uczucia o których piszesz i również nie chcę o nich zapomnieć, ale ja czuł
        > am podobnie po śmierci Papieża, choć jak słowo daję zbyt wierząca wtedy nie był
        > am. Wtedy rzeczywiście czuło się autentyczną wspólnotę, to był niepowtarzalny c
        > zas i cały czas mam w pamięci wydarzenia tamtych dni, tamtą atmosferę, której j
        > uż chyba nigdy w życiu nie doświadczę.

        ja tam nie płakałam po papieżu. wcale moje uczucia po smoleńsku nie były podobne do tych po śmierci papieża. umarł - przykre, jak każda śmierć, ale spodziewane, nie umarł w 20. wiośnie życia, tylko jako starzec z potężnym życiowym dorobkiem, wbrew temu, co się nam usiłuje wmówić, kontrowersyjnym i wcale nie jednoznacznie szlachetnym - ale to nie był mój bohater, moje bóstwo, bym miała przez 10 dni żałoby płakać i zawieszać całe swoje codzienne życie. baardzo szybko poczułam przesyt i wręcz obrzydzenie histerią, nachalnością żałoby i publicznym wmawianiem, że każdy polak płacze i dotkliwie odczuwa ból i brak. hipokryzja i tyle.

        smoleńsk wstrząsnął mną bardziej, bo był niespodziewany, niezasłużony, przypadkowy, wielu z tych co zginęli miało jeszcze przed sobą całe lata dobrego życia i pracy ku pożytkowi innych i realizacji własnych marzeń. wbrew narodowej histerii, nie zginął tam tylko prezydent nieudacznik, ale 95 innych osób z wielu różnych bajek - dlatego strata dotknęła tak naprawdę więcej osób niż śmierć papieża (choć oczywiście hipokryzja nie pozwoli tego przyznać) . uważam też, że znaczenie polityczne i socjologiczne dla polski miał znacznie większe niż śmierć czwartej osoby boskiej (bo tak wszak papież przez wielu był traktowany).
        • onion68 Re: Pół roku po... 10.10.10, 13:30
          Kkokos, podpisuję się pod każdym Twoim słowem powyżej.
          Nie cierpię kultu jednostki skierowanego do kogokolwiek i drażni mnie dość powszechna w Polsce skłonność do tego.
          --
          ...how I feel about life. Full of loneliness and misery and suffering and unhappiness, and it's all over much too quickly.
          • aganoreg Re: Pół roku po... 10.10.10, 14:11
            Wydaje mi sie, ze takie szybkie przekierowanie zaloby w strone agresji i nienawisci spowodowane bylo walka o fotel prezydenta. Rasowy polityk od pierwszej chwili po wypadku pewnie myslal: kto teraz, gdzie ja sie znajde, jak cos ugrac?

            Ja nie plakalam po papiezu ani po ofiarach katastrofy, chociaz na chwile kazalo mi sie to zatrzymac - wlasnie z tego wzgledu, ze swiat nagle sie zmienil, nic nie bedzie takie jak dawniej, zastanawialam sie jak to wplynie na moje zycie? Przykre jest to, ze ludzie jednocza sie (przynajmniej tak twierdza) w takich chwilach i traca cala reszte z glowy. No prosze was - jakim cudem kilkanascie czy kilkadziesiat procent osob nagle uwierzylo, ze JK sie zmienil na lepsze? Jakim cudem zapomnieli o wszystkich brudach LK? Bo nie wypadalo zle mowic?
            • onion68 Re: Pół roku po... 10.10.10, 14:23
              Pamiętam, że moją pierwszą myślą na wieść o katastrofie było, że chyba nie warto tak za wszelka cenę walczyć o niektóre rzeczy (LK tak przecież parł do tego Katynia), bo można skończyć za daleko i nie tam, gdzie się chciało. Żeby jednak próbować ważyć, co ważne.
              --
              ...how I feel about life. Full of loneliness and misery and suffering and unhappiness, and it's all over much too quickly.
              • the_dzidka Re: Pół roku po... 11.10.10, 11:10
                > Pamiętam, że moją pierwszą myślą na wieść o katastrofie było, że chyba nie wart
                > o tak za wszelka cenę walczyć o niektóre rzeczy (LK tak przecież parł do tego K
                > atynia), bo można skończyć za daleko i nie tam, gdzie się chciało. Żeby jednak
                > próbować ważyć, co ważne.

                Przed 10 kwietnia zdarzało mi się - choć relatywnie rzadziej w porównaniu z minionymi latami - wdawać się w dyskusje n/t polityczne, rozmawiać o tym, co się dzieje, narzekać na rózne rzeczy, przyznawać się do sympatii/antypatii/nienawiści politycznych. Po katastrofie skończyło mi się to jak nożem uciął. Po co sie denerwować, unosić, zapalać w dyskusjach, wtłukiwać do niektórych betonowych łbów rzeczy, które naprawdę są oczywiste, po co tracić nerwy, skoro to wszystko może się zakończyć na jednej brzozie pod Smoleńskiem.
                Tak naprawdę to, co dzieje się tam na górze, na wierchuszce, nie ma dużego wpływu na nasze życie codzienne, czy rządzi PO, PiS czy SLD, czy prezydentem jest Wałęsa, Kwaśniewski czy Kaczyński - nie ma to znaczenia. My rano wstajemy do pracy, po południu wracamy do domu, zajmujemy się rodzinami, domem, swoim hobby, czytamy ksiązki, gotujemy smaczne obiady, spotykamy się z przyjaciółmi...
                Przestałam się stresować tym brudem, zwanym u nas "polityką". Stała mi się najdoskonalej obojętna. Co nie oznacza, że nie wiem, co się dzieje w kraju i na świecie - ale nie potrzebuję tej wiedzy bardzo dogłębnej, szczegółowej. To nie ma żadnego znaczenia tak naprawdę. I wiecie co? Jakaś zdrowsza, spokojniejsza i weselsza jestem :)
                A co do meritum, to, jak Ginny - nie chcę zapomnieć o tych pierwszych 2-3 dniach po katastrofie. Kiedy ludzie szli pod Pałac wiedzeni pierwszym porywem serca, odruchem. Kiedy w biurze, w tramwajach, w autobusach panowała cisza i nikt się nie śmiał, nie gadał, a jeśli coś mówił, to o jednym. Jakież to było dalekie od naszej codziennej inercji, bierności... Co prawda już wtedy wiedziałam, że to długo nie potrwa, że zaraz ktoś pierwszy podniesie łeb i zacznie syczeć, a za nim inni, że zaraz zaczną się kłótnie, dysputy, walka, że zacznie się piekiełko. (Nie wiedziałam wprawdzie, że osiągnie rozmaiary PIEKŁA.) Ale właśnie dlatego chcę zapamiętać te pierwsze trzy dni.

                --
                Dzidka
            • jhbsk Re: Pół roku po... 17.10.10, 12:41
              aganoreg napisała:

              > Wydaje mi sie, ze takie szybkie przekierowanie zaloby w strone agresji i nienaw
              > isci spowodowane bylo walka o fotel prezydenta. R

              W moim wypadku uczucie żałoby minęło jak ręką odjął po decyzji o pochówku na Wawelu.
              --
              JS
        • ding_yun Re: Pół roku po... 10.10.10, 14:23
          kkokos napisała:
          >
          ale to nie był mój bohater, moje bóstwo, bym miała przez 1
          > 0 dni żałoby płakać i zawieszać całe swoje codzienne życie. baardzo szybko pocz
          > ułam przesyt i wręcz obrzydzenie histerią, nachalnością żałoby i publicznym wma
          > wianiem, że każdy polak płacze i dotkliwie odczuwa ból i brak. hipokryzja i tyl
          > e.

          Pardon, ale moim "bóstwem" też nie był. Zwłaszcza, że jak napisałam, nie byłam wtedy wierzącą osobą.

          dlatego strata dotknęła tak naprawdę więcej osób niż śmierć papieża
          > (choć oczywiście hipokryzja nie pozwoli tego przyznać) . uważam też, że znacze
          > nie polityczne i socjologiczne dla polski miał znacznie większe niż śmierć czwa
          > rtej osoby boskiej (bo tak wszak papież przez wielu był traktowany).

          Nie wiem, o jakiej hipokryzji mówisz, ja hipokrytką się nie czuję w najmniejszym stopniu.

          Nie porównywałam samej śmierci JPII ze śmiercią tylu osób w Smoleńsku. Porównywałam atmosferę w kraju po tych dwóch wydarzeniach. A raczej moje odczucie co do tej atmosfery. Takie właśnie one były, ja je tak przeżyłam. Nie wykluczam, że ktoś mógł mieć żałoby w 2005 po grdykę, tak jak ja miałam teorii spiskowych o Smoleńsku.
          • aganoreg Re: Pół roku po... 10.10.10, 14:48
            Tu musze sie przyznac, ze ciezko mi porownywac te dwa wydarzenia, bo w 2005 bylam w Polsce, natomiast pol roku temu za granica, gdzie wazniejsze byly zblizajace sie wybory i debaty polityczne.
            Ale nie macie wrazenia, ze to troche wina dziennikarzy? Gdyby zmienili ton, przestali uderzac w patos, zajeli sie czyms innym, a nie 24h o katastrofie (przynajmniej polskie portale tak wtedy wygladaly), to tez mielibysmy inne reakcje? Nie pamietam, jak to wygladalo po smierci papieza, poza zaloba i wolnym dniem na czas pogrzebu.
            • slotna Re: Pół roku po... 10.10.10, 14:53
              > Ale nie macie wrazenia, ze to troche wina dziennikarzy? Gdyby zmienili ton, prz
              > estali uderzac w patos, zajeli sie czyms innym, a nie 24h o katastrofie (przyna
              > jmniej polskie portale tak wtedy wygladaly), to tez mielibysmy inne reakcje? Ni
              > e pamietam, jak to wygladalo po smierci papieza, poza zaloba i wolnym dniem na
              > czas pogrzebu.

              W internetsach? Tylko Jan Pawel II, najpierw relacje z umierania, a potem z zaloby. Wszystkie portale na czarno. Od miesiecy siedzialam sama za granica, mialam 19 lat i przyznam, ze szlag mnie trafial. Dzis bym to pewnie lepiej rozumiala, ale wtedy bylam zla, ze moje jedyne okno na Polske zostalo na ten czas tak zabetonowane.

              --
              Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
                • slotna Re: Pół roku po... 10.10.10, 15:46
                  > Aha, czyli tak samo jak w tym roku, tyle ze bez teorii spiskowych? Koszmar.

                  Teoria spiskowa: co mial na mysli Jan Pawel II wyglaszajac swe ostatnie slowa?

                  --
                  Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
                • nessie-jp Re: Pół roku po... 10.10.10, 15:50
                  aganoreg napisała:

                  > Aha, czyli tak samo jak w tym roku, tyle ze
                  > bez teorii spiskowych?

                  Również mam takie wspomnienia -- długotrwała, przewlekła, samonapędzająca się histeria i szopka, groteskowa odwrotność karnawału. To, co przez pierwszy dzień czy dwa było rzeczywistą atmosferą zadumy wobec śmierci, przewlekło się w ckliwą, mdlącą, fałszywą i pozerską hucpę. Znicze wszędzie, każdy obowiązkowo "płacze po Papieżu" (bo jak nie...) i tym podobne.

                  W przypadku katastrofy smoleńskiej mieliśmy wybuchową mieszankę ckliwego i mdlącego żałobowania za wszelką cenę z krwawą walką polityczną.

                  --
                  If only I had an enemy bigger than my apathy I could have won
                  • slotna Re: Pół roku po... 10.10.10, 16:50
                    A te lancuszki na gadu... "Zgasnijcxie swiatla dla Papierza!". Czad.

                    --
                    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
                    • ding_yun Re: Pół roku po... 10.10.10, 17:06
                      Jednak punkt widzenia zależy od nastawienia. Ja zapamiętałam te dni tak różnie od was, że mam wrażenie, jakbyśmy mówili o dwóch różnych wydarzeniach. Osobiście pamiętam z tamtych dni głównie spokój - brak agresji nie tylko w mediach, ale w ogóle w codziennym życiu, w szkole (byłam wtedy w liceum), na ulicy, w spożywczym. Głupie łańcuszki na gg były, a jakże, słowa niezręczne i pełne niepotrzebnego patosu padały mnogo, ale mnie zapadł w pamięć właśnie ten spokój. I to mi odpowiadało. Nie odpowiadają mi natomiast sugestie, że ktokolwiek wspomina tamte dni pozytywnie, jest pozbawionym mózgu naiwniakiem, czczącym Papieża jak czwartą osobę boską i nie dostrzegającym ciemnych stron jego pontyfikatu. Nie czczę, dostrzegam. Co nie przeszkadzało mi wtopić się w atmosferę tamtych dni.
                      • nessie-jp Re: Pół roku po... 10.10.10, 17:09
                        ing_yun napisała:

                        > Jednak punkt widzenia zależy od nastawienia. Ja zapamiętałam te dni tak różnie
                        > od was, że mam wrażenie, jakbyśmy mówili o dwóch różnych wydarzeniach. Osobiści
                        > e pamiętam z tamtych dni głównie spokój - brak agresji nie tylko w mediach, ale
                        > w ogóle w codziennym życiu,

                        Pierwsze kilka dni tak właśnie zapamiętałam. Ale potem robiło się już jednak niesmacznie. Nie agresywnie, jak w przypadku Smoleńska, ale jednak sztucznie i męcząco. Gdzie człowiek nie spojrzał, tam świętoszkowate miny, wywiady, wypowiedzi, znicze, kiwanie głowami, clikwe brednie o pokoleniu JP2... A jeszcze potem się zaczęły wyskoki tych co "nie płakali po papieżu" i kontrofensywa tych, co płakali i już się zrobiło normalnie, czyli przykro.

                        --
                        Każde zdanie kończy nagłym mruczeniem i jeszcze się tym szczyci.
                        • meg_mag Re: Pół roku po... 10.10.10, 17:58
                          mnie bylo przede wszystkim przykro, ze z umierania papieza, czyli sytuacji jak najbardziej intymnej, dziennikarze zrobili ogolnoswiatowe przedstawienie, staralam sie nie ogladac, nie czytac, choc przyznam sie, ze mna to umieranie i smierc wstrzasnela

                          i nie tylko mna, jak sie okazalo - w kilkadziesiat minut razem z kumplem, kompletnym agnostykiem, bylismy spakowani i pojechalismy bez spania i postojow wlasciwie, do Rzymu, zeby tam chwile pobyc, uciec od polskiej wrzawy, a zarazem wyjechac z Watykanu, zanim sie tlumy pielgrzymow i celebrytow placzacych pojawia

                          przy katastrofie smolenskiej bylo juz troche inaczej, moglam media filtrowac przez internet, choc przypuszczam, ze podobna szopke zrobiono z tragedii ludzi, ktorzy stracili swoich bliskich i mam wrazeníe, ze odbywaly sie tez licytacje, czyja smierc byla bardziej "w slusznej sprawie" a czyja mniej - ale to moze byc bardzo subiektywne
                          --
                          przysiądę Ci na kołdrze i w żagle z prześcieradła otulę Twoje sny:)
                      • kkokos Re: Pół roku po... 10.10.10, 19:35
                        ding_yun napisała:

                        Osobiści
                        > e pamiętam z tamtych dni głównie spokój - brak agresji nie tylko w mediach, ale
                        > w ogóle w codziennym życiu, w szkole (byłam wtedy w liceum), na ulicy, w spoży
                        > wczym.

                        no widzisz, mamy najwyraźniej inne doświadczenia. ja nie pamiętam spokoju, tylko jakąś durną presję, że roześmiać się nie wolno, bo papież zmarł. i to przez 10 dni.

                        Nie odpowiadają mi natomiast sugestie, że ktokolwiek wspomina tam
                        > te dni pozytywnie, jest pozbawionym mózgu naiwniakiem, czczącym Papieża jak czw
                        > artą osobę boską i nie dostrzegającym ciemnych stron jego pontyfikatu.

                        nadinterpretowujesz. nic podobnego nie napisałam. ale ta nadinterpretacja tez może wynikać z różnicy doświadczeń. być może miałaś szczęście, że rzeczywiście nie spotkałaś osób, które tak reagowały. jeśli tak - naprawdę jesteś szczęściarą.
      • tygrys2112 Re: Pół roku po... 11.10.10, 02:19
        dla mnie te dwie śmierci były jednak trochę różne. gdy Jan Paweł II umierał, pamiętam, że tego dnia dostałam sms - odmów różaniec za Papieża. zaczęłam odmawiać, ale wstąpiła we mnie jakaś irytacja tą modlitwą, w tamtej chwili ogłosili - zmarł Papież, doznałam szoku. moje pierwsza myśl była może absurdalna, ale naszło mnie poczucie winy - może mi i iluś ludziom zabrakło w tym momencie woli i dlatego to nastąpiło.
        ale tak naprawdę śmierć Papieża była dla mnie pewnym przełomem. Karol Wojtyła był papieżem przez cały okres mojego życia - to było jakby naturalne, że on jest. Po jego śmierci coś się skończyło, w pierwszej chwili czułam, że chcę jechać do Rzymu. Nie zrobiłam tego, ale czułam i chyba do dziś trochę czuję , że coś mnie ominęło, że nie byłam na żadnej jego pielgrzymce, nie zastanawiałam się specjalnie nad tym co mówił - nie zgadzam się z wieloma rzeczami w nauce Kościoła, w tej chwili oddalam się od tej instytucji bardziej niż się do niej zbliżam, ale niezależnie od tego Karol Wojtyła był jednym z tych ludzi, nad których słowami warto się zastanowić, nawet jeśli budzą one sprzeciw.
        ta śmierć miała też dla mnie w pewnym sensie wymiar osobisty, ale nie chcę o tym pisać.
        Po katastrofie Smoleńskiej miałam inne uczucia - w pierwszej chwili szok: to niemożliwe. wkrótce pojawiły się obawy: co z państwem? czy wszystko się wali? Współczułam rodzinom ofiar, ale cały czas były we mnie przede wszystkim pytania i niepokój o przyszłość.

        Tak, też jestem zniesmaczona szopką. Po śmierci Papieża niesmaczne było dla mnie to, że nagle pojawiło się tysiące płyt, książek, wydawnictw. Że pojawiło się setki ludzi mających swój interes w żałobie. że nieliczni ludzie odważali się na to, żeby nie demonstrować uczuć, z obawy przed reakcją innych.
        Po Smoleńsku jestem zniesmaczona postawą rządu wobec śledztwa i całej tej historii, jestem zniesmaczona upublicznianiem i ciągłą rozmową na temat śledztwa w mediach, postawą obrońców krzyża, mediów rozdmuchujących konflikt, polskich pseudo-katolików i zaciekłych anty-katolików.

        Poczucie wspólnoty? Miewam je w innych sytuacjach. Gdy poznaję fajnych ludzi z najróżniejszych stron Polski, gdy po kontuzji Bosackiego czytałam komentarze typu: :"Wracaj do zdrowia. Tego Ci życzy kibic Widzewa". Są takie momenty, gdy bariery znikają. Tylko ważne jest, aby ich nie budować na nowo.
    • croyance Re: Pół roku po... 10.10.10, 21:20
      Osobiscie kompletnie nie pamietam smierci papieza, ani atmosfery po. Duzo sie wtedy dzialo w moim zyciu, przygotowywalam sie do wyjazdu 'na zawsze', i w tym wszystkim po prostu jakos to wydarzenie mi zupelnie umknelo.

      Natomiast Smolensk to byl potworny szok. Do tej pory pamietam, jak wlaczylam kompa, wtedy byla jeszcze malutka, niepewna informacja - i jak powiedzialam do ojca (bylam wtedy w Polsce) 'tato, tu pisza, ze samolot z Kaczynskim sie rozbil ..? to chyba jakas pomylka ..?' - uwierzylam dopiero, jak kilka minut pozniej dostalam smsa z serwisu BBC. Trzymam go na telefonie do tej pory - 'nikt nie przezyl'. Bylam zaskoczona, jak bardzo bolalo, i jak boli do tej pory.
      --

      Sprawdz, co slychac w Narnii
    • 3.14-roman Re: Pół roku po... 10.10.10, 21:36
      Przyznam, że moich uczuć po śmierci papieża już nie pamiętam, ale parę dni po katastrofie w Smoleńsku też miałem takie poczucie... bo ja wiem, wspólnoty, z innymi Polakami. Teraz to wszystko się rozmyło- wystarczy wejść na gazetowe forum o katastrofie.
    • kai_30 Re: Pół roku po... 11.10.10, 08:07
      "Nie płakałam po papieżu" - takie koszulki były chyba. No, nie płakałam. Jego śmierć była zgodna z naturalną koleją rzeczy, nic szokującego ani zaskakującego w niej nie było. Poczucie wspólnoty miałam może przez dzień-dwa, potem było już narastające wyobcowanie i wqrw - na łańcuszki gg, na niemal obligatoryjne palenie/gaszenie świateł, na krzywe spojrzenia rzucane na ludzi śmiejących się na ulicy... Nie lubię okazywać uczuć na rozkaz.

      A katastrofa smoleńska? Przede wszystkim szok i niedowierzanie. Rano zadzwonił szwagier, żebyśmy włączyli tvn24, bo samolot z Kaczyńskim się rozbił podobno. Wzruszyłam ramionami, nie dowierzając, ale włączyłam - i zobaczyłam Olejniczaka, który nie mógł opanować łez. I dopiero wtedy zaczęło do mnie docierać - że nie tylko prezydent tam leciał, że masa innych osób, które ceniłam i lubiłam, że Aram Rybicki, który dopiero co, chwilę temu, był u nas z wykładem, Szmajdziński, na którego chciałam głosować, że Jola Szymanek-Deresz, że Iza Szaruga-Nowacka... Pobeczałam się. I to poczucie szoku, niedowierzania i straty trwało naprawdę długo. Skończyło się jak ręką uciął wraz z rozpoczęciem się cyrków pod krzyżem - znów z podobnych przyczyn, co po śmierci papieża: nienawidzę atmosfery "kto nie płacze, ten nieprawdziwy Polak". No to nie będę prawdziwa, ugryźcie się.

      --
      https://www.suwaczki.com/tickers/qb3cepok7vc1e71l.png
        • nessie-jp Re: Pół roku po... 16.10.10, 20:34
          croyance napisała:

          > Troche OT, ale - pomimo, ze sama smierci papieza prawie nie zauwazylam - koszul
          > ki z 'nie plakalem' uwazam za totalna dziecinade.

          Ja również. W dodatku było mi podwójnie przykro, bo proste i uczciwe stwierdzenie "nie płakałam po papieżu" -- zamieniono w durne hasełko w stylu wyprostowanego środkowego palca. Nie płakałam po papieżu, mierziła mnie medialna żałoba, do szału doprowadzały orgazmy dziennikarzy na tym tle i koszmarne slogalny w stylu "cała Polska płacze" -- co nie oznacza, że nie uczciłam momentem zadumy śmierci człowieka. Nawet zapaliłam znicz pod tablicą pamiątkową.

          Ale zarówno publiczne płacze, jak i publiczne szydzenie z żałoby to dla mnie dwa aspekty tego samego zjawiska -- popisywania się, uciechy z chwilowej popularności, owczego pędu. Mody. Na żałobę albo na nieżałowanie.

          --
          Każde zdanie kończy nagłym mruczeniem i jeszcze się tym szczyci.
    • kajaanna Re: Pół roku po... 12.10.10, 19:51
      A pół roku po, tłum wychodzący z Katedry po mszy za dusze ofiar katastrofy gwiżdże i klaszcze, bo samolot miał awarię.
      Samolot, którym mieli lecieć członkowie rodzin ofiar z 10 kwietnia, by upamiętnić tragedię w Smoleńsku.
      Schadenfreunde że jednak żyją?




          • szprota Re: Pół roku po... 16.10.10, 16:57
            Andrzeju, nie wiem, jak Dzidka, ale ja osobiście uważam określenie "brzydzę się" na zachowania typu "szkoda że nie rozbili się tym samolotem" lub niszczenie własności sąsiadów LK (bo rozwieszanie flag czy wtykanie flag bez zgody właściciela posesji to jest jednak wandalizm) za bardzo łagodne.
            Rozumiem żałobę, rozumiem konieczność jej przeżycia. Ale zmuszanie innych do przeżywania jej jest aroganckie.

            W temacie: moją pierwszą refleksją po katastrofie smoleńskiej było - i co teraz? Oczywiście żal mi było ofiar katastrofy; niezależnie od sympatii czy antypatii politycznych nikomu nie życzę śmierci, zwłaszcza tak niespodziewanej. Z drugiej strony, ponieważ nie zginął nikt mi bliski, nie czułam żałoby i nie miałam potrzeby przeżywania straty tych ludzi. Tak, że moje myśli raczej koncentrowały się na tym, co będzie dalej z państwem.

            Teraz? Cóż, staram się nadal omijać sensacje dotyczące śledztwa w sprawie katastrofy, bo nie mam potrzeby rozstrzygania, czyja to była wina, życia ludziom nie zwróci.
            --
            Onanista powinien mieć chociaż tyle klasy, by nie rozmawiać ze swoją ręką w miejscach publicznych. © Hagath
            • jota-40 Re: Pół roku po... 16.10.10, 21:36
              Po awarii samolotu - te pełne żałości okrzyki, że "jednak nie spadli, a szkoda" - jakże można inaczej na to zareagować, jak nie obrzydzeniem?... W dodatku - jak wspomniała Szprota - to jest bardzo łagodne określenie. Mnie w takich chwilach ogarnia wręcz furia i budzą się instynkty mordercze.
              Wiem: być może to jest "tylko" kompletna głupota tych krzykaczy. Być może nie życzą szczerze śmierci. Wszystko to możliwe. Pamiętam rozmaite przykre momenty z najnowszej historii - opluwanie, złośliwości, insynuacje, kłamstwa. Ale nie przypominam sobie aż tak silnego ładunku nienawiści. Wiem, kto wywołał te upiory. Będzie się za to smażył w piekle. W najniższym kręgu.
              • andrzej585858 Re: Pół roku po... 18.10.10, 21:07
                Jeżeli jest prawdą to co dzisiaj usłyszałem w Wiadomościach o nadgorliwości w przejęciu kontroli nad pałacem prezydenckim - to naprawdę napawa mnie to obrzydzeniem.
                Chcialbym wierzyć że nie jest to prawda - ale niestety coraz mniej mam złudzeń w kwestii dobrych intencji obecnie rządzącej ekipy.

                Od razu dodam że to co robi i co mowi JK też mi się nie podoba i to bardzo.
                • paszczakowna1 Re: Pół roku po... 19.10.10, 16:27
                  > Jeżeli jest prawdą to co dzisiaj usłyszałem w Wiadomościach o nadgorliwości w p
                  > rzejęciu kontroli nad pałacem prezydenckim - to naprawdę napawa mnie to obrzydz
                  > eniem.

                  Ciekawam, jak też ta nadgorliwość się objawiła, biorąc pod uwagę, jak długo rezydowała w pałacu prezydenckim Marta Kaczyńska?
                  • dakota77 Re: Pół roku po... 19.10.10, 17:05
                    No ja tez jestem ciekawa. Palac nalezy do urzedujacego prezydenta, to raz. Akurat B. Komorowski wcale sie tam specjalnie nie pchal mieszkac. No i trzy, Marta Kaczynska bardzo dlugo sprzatala w palacu, mieszkajac tam i uniemozliwiajac remont.
                    Gdzie ta-i czyja- nadgorliwosc?
                    --
                    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
                    • andrzej585858 Re: Pół roku po... 19.10.10, 19:53
                      dakota77 napisała:

                      > No ja tez jestem ciekawa. Palac nalezy do urzedujacego prezydenta, to raz. Akur
                      > at B. Komorowski wcale sie tam specjalnie nie pchal mieszkac. No i trzy, Marta
                      > Kaczynska bardzo dlugo sprzatala w palacu, mieszkajac tam i uniemozliwiajac rem
                      > ont.
                      > Gdzie ta-i czyja- nadgorliwosc?

                      Czy problem jest w tym kto mieszka w budynku? Problem jest w nadgorliwości w przejmowaniu władzy - tym bardziej że jeszcze oficjalnie nie został stwierdziny fakt śmierci urzędującego prezydenta.

                      • slotna Re: Pół roku po... 19.10.10, 20:24
                        > Czy problem jest w tym kto mieszka w budynku?

                        "Jeżeli jest prawdą to co dzisiaj usłyszałem w Wiadomościach o nadgorliwości w przejęciu kontroli nad pałacem prezydenckim - to naprawdę napawa mnie to obrzydzeniem." - dla ciebie najwyrazniej tak.

                        Problem jest w nadgorliwości w pr
                        > zejmowaniu władzy - tym bardziej że jeszcze oficjalnie nie został stwierdziny f
                        > akt śmierci urzędującego prezydenta.

                        Sprawnosc mechanizmow, ktorych nikt nigdy nie mial okazji przetestowac (i Bogu dzieki! mam tez nadzieje, ze juz nikt nigdy nie bedzie musial) nazywasz PROBLEMEM? Wolalbys bezholowie? Nigdy w zyciu cie nie zrozumiem, jak slowo daje. No chyba, ze to byla zawoalowana aluzja: spisek, PO zabilo prezydenta, to i wiedzieli, ze nie zyje, nikt nie wiedzial, ze w katastrofie lotniczej mozna zginac, a oni wiedzieli. Tak?

                        --
                        Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
                      • kajaanna Re: Pół roku po... 21.10.10, 10:25
                        Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej jasno i wyraźnie określa kto i kiedy pełni obowiązki Prezydenta RP w przypadku jego śmierci.
                        Art. 131.
                        2. Marszałek Sejmu tymczasowo, do czasu wyboru nowego Prezydenta Rzeczypospolitej, wykonuje obowiązki Prezydenta Rzeczypospolitej w razie:

                        1) śmierci Prezydenta Rzeczypospolitej

                        Ale jak widać, znajomość Konstytucji nie jest wymagana, a może nawet wręcz źle widziana wśród dziennikarzy Wiadomości.
                        Cytując politruka PiSu, że "ciemny lud to kupi" można sadzić najgorsze androny, byle tylko zbulwersować widzów takimi sensacjami.
                        • andrzej585858 Re: Pół roku po... 21.10.10, 19:46
                          kajaanna napisała:


                          >
                          > 1) śmierci Prezydenta Rzeczypospolitej
                          >
                          > Ale jak widać, znajomość Konstytucji nie jest wymagana, a może nawet wręcz źle
                          > widziana wśród dziennikarzy Wiadomości.
                          > Cytując politruka PiSu, że "ciemny lud to kupi" można sadzić najgorsze androny,
                          > byle tylko zbulwersować widzów takimi sensacjami.

                          Wydawało mi się że fakt czyjejś śmierci musi być potwierdzony - ale jak widzę wystarczy informacja bez potwierdzenia - naprawdę wyjątkowo ciekawa interpretacja.
                          Tak masz rację "ciemny lud " kupuje te androny - niestety.
                          • slotna Re: Pół roku po... 21.10.10, 19:58
                            > Wydawało mi się że fakt czyjejś śmierci musi być potwierdzony - ale jak widzę
                            > wystarczy informacja bez potwierdzenia - naprawdę wyjątkowo ciekawa interpretac
                            > ja.
                            > Tak masz rację "ciemny lud " kupuje te androny - niestety.

                            1) jak potwierdzony?
                            2) do czego wystarczy informacja? jaka informacja?
                            3) skad ci wiadomo, ze nie byl "potwierdzony" w sposob, o jakim mowisz?
                            4) jakie androny kupuje ciemny lud? czy Lech Kaczynski zyje?

                            --
                            Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
                          • ginny22 Re: Pół roku po... 21.10.10, 21:15
                            To, że wszyscy zginęli, było wiadomo gdzieś ok. 10 - oficjalnie. Niewątpliwie najwyższe władze wiedziały wcześniej. Jeszcze ci mało? Wolisz wierzyć w spiski?
                            • andrzej585858 Re: Pół roku po... 26.10.10, 21:23

                              ginny22 napisała:

                              > To, że wszyscy zginęli, było wiadomo gdzieś ok. 10 - oficjalnie. Niewątpliwie n
                              > ajwyższe władze wiedziały wcześniej. Jeszcze ci mało? Wolisz wierzyć w spiski?

                              Zwykły szacunek wymaga - nawet jeżeli ma się 100% pewność - aby poczekać na oficjalny akt zgonu tak jak wymagają tego odpowiednie przepisy prawne, ale jak widać pospiech w przejęciu władzy pozwala na omijanie prawa.
                              Jednym słowem przepisy prawne mają zastosowanie wtedy gdy sprzyjają konkretnym czynnosciom, natomiast wtedy gdy zwraca się uwagę na ich naginanie okresla się to jako wiarę w teorie spiskowe?

                              Przypomina mi to w pewien sposób oficjalne zapowiedzi związane z wysłaniem ekipy polskich archeologów ktorzy mieli lada dzień wyjechać na miejsce katastrofy. Oto jak masze władze zapewniały o przygotowaniach do tego wyjazdu.
                              Milczeniem pominę rewelacje typu ziemia została na głębokość p metra przekopana i wszystko zostało odnalezione jak to zapewniała bodajże p. minister Kopacz.

                              A wszystko zaczęło się tak:

                              PAP, 5 maja 2010r.

                              Tusk powiedział, że chce, aby na tym obszarze mogli pracować polscy archeolodzy. "Po to, aby rzeczywiście już w sposób tak skrajnie profesjonalny przeszukać każdy fragment terenu, gdzie mogłyby się znaleźć fragmenty samolotu lub przedmioty, które pozostały po ofiarach" - tłumaczył premier. Dodał, że nie wyobraża sobie, aby Rosjanie się na to nie zgodzili. Zapowiedział jednak, że jeśli zasygnalizowane zostaną mu jakiekolwiek problemy, będzie interweniował.

                              IAR, 05 maja 2010 r.

                              „Minister w Kancelarii Premiera Michał Boni poinformował, że do Smoleńska pojedzie grupa kilku archeologów z Polski, by przeprowadzić prace na miejscu katastrofy. Naukowcy mają za zadanie zabezpieczyć przedmioty pozostałe po rozbitym samolocie.

                              Michał Boni tłumaczył, że z podmokłego terenu pod Smoleńskiem cały czas na wierzch wychodzą przedmioty, zatopione tam w chwili katastrofy. Minister dodał, że grupa archeologów będzie gotowa do wyjazdu w przyszłym tygodniu, a prośba o zgodę na ich prace została już przekazana Rosjanom. W pierwszym etapie archeolodzy spędzą około 10 dni pod Smoleńskiem, lecz najpewniej nie będzie to ich jedyny wyjazd.”

                              - „Profesjonalnie, fachowo, z użyciem odpowiednich narzędzi cały ten teren można przebadać szukając wszystkich pozostałości - zaznaczył minister oceniając projekt archeologów z Instytutu Archeologii i Etnologii PAN i Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie.”

                              Polska Kurier Lubelski, 6 maja 2010 rok

                              „Szef kancelarii premiera Michał Boni informował, że do Smoleńska wybierają się archeolodzy z Lublina w celu zbadania szczątków w miejscu katastrofy prezydenckiego samolotu. Jednak naukowcy nic o tym nie wiedzą.

                              Katarzyna Mieczkowska-Czerniak, rzecznik prasowy UMCS zaprzecza, aby do Smoleńska wybierała się ekspedycja archeologów z UMCS. - Archeolodzy nigdzie się nie wybierają. Nic o tym nie wiem - poinformowała rzeczniczka.

                              O sprawie nic nie wie także prof. Andrzej Kokowski, dyrektor Instytutu Archeologii UMCS. Trudno w to uwierzyć, aby szef lubelskich archeologów nie wiedział nic o takiej ekspedycji.”

                              PAP, 10 maja 2010 r.

                              „W drugiej połowie tygodnia do Smoleńska wyjedzie grupa archeologów, która ma zbadać teren na miejscu katastrofy - poinformował minister w kancelarii premiera Michał Boni. Jest zapowiedź, że Rosjanie wyrażą na to zgodę. Boni powiedział w TVN24, że archeolodzy mają wyjechać "po uzyskaniu zgody strony rosyjskiej". - Była nota dyplomatyczna w tej sprawie i rozmawiał minister (spraw wewnętrznych i administracji) Miller. Jest zapowiedź strony rosyjskiej, że zostanie to rozpatrzone pozytywnie - powiedział Boni.

                              - Jest poniedziałek, mam nadzieję, że w ciągu dzisiejszego, jutrzejszego dnia będziemy wiedzieli i w drugiej połowie tygodnia ekipa będzie gotowa - dodał.”

                              Wprost, 14 maja 2010r.

                              „Najpewniej jeszcze w piątek dojdzie do rozmowy telefonicznej Donalda Tuska z Władimirem Putinem - poinformował minister SZ Radosław Sikorski, który tego dnia rozmawiał przez telefon ze swoim rosyjskim odpowiednikiem Siergiejem Ławrowem.

                              "To była rozmowa przygotowawcza do rozmowy premierów, do której być może dojdzie jeszcze w dniu dzisiejszym" - powiedział Sikorski. Minister mówił, że z szefem rosyjskiej dyplomacji rozmawiał m.in. o przekazaniu Polsce zapisów z czarnych skrzynek z katastrofy samolotu prezydenckiego pod Smoleńskiem, co określił jako najpilniejszą sprawę, oraz o wyjeździe polskich archeologów na miejsce tragedii.”

                              Polskie Radio, piątek 28 maja 2010 r.

                              „Opóźnia się wyjazd polskich archeologów na miejsce katastrofy prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem. MSZ twierdzi, że powodem są kwestie prawne. Kancelaria premiera: naukowcy teraz mają sesję egzaminacyjną.”

                              Radio zet, 1 czerwca 2010r.

                              „Jest zgoda Rosjan na wyjazd polskich archeologów do Smoleńska - dowiaduje się Radio ZET. Polscy naukowcy mają przeszukać miejsce katastrofy prezydenckiego tupolewa. Wyjazd może dojść do skutku w drugiej połowie czerwca.

                              O tym, że archeolodzy planują taki wyjazd Radio ZET mówiło jako pierwsze. Teraz już wiemy, że mogą oni wyjechać w drugiej połowie czerwca.

                              Grupie archeologów będą towarzyszyć polski konsul i polski prokurator wojskowy. I to do nich będzie należała decyzja, co będzie należało zrobić z materiałami i szczątkami, które mogą być odnaleziona na miejscu katastrofy.”

                              Super Expres, 11 czerwca 2010r.

                              „Jest szansa, że już 15 czerwca grupa polskich archeologów pojedzie badać miejsce katastrofy w Smoleńsku. Wyjazdu nie opóźni nawet niespodziewana tragedia -w minioną niedzielę w wypadku samochodowym zginął szef wyprawy prof. Marek Dulinicz (+43 l.).”

                              Radio Zet, PAP, 15 czerwca 2010 r.

                              „Polscy archeolodzy jak na razie nie wyjadą do Smoleńska, aby zbadać teren po katastrofie prezydenckiego samolotu - poinformowało Radio ZET. Polski rząd jeszcze nie podpisał umowy z naukowcami w tej sprawie. Naukowcy byli gotowi do wyjazdu już dwa miesiące temu, ale blokuje ich brak umowy, która miała być podstawą ich działań. W tej chwili przeszukanie miejsca katastrofy jest już niemożliwe z powodu bujnej roślinności, która wyrosła na tym terenie i utrudnia poszukiwania. Badania będą możliwe dopiero jesienią.”

                              Pewnie to teoria spiskowa jeżeli działania naszych władz określi się jako skrajną indolencję i działania na zasadzie "ciemny lud" to kupi - a ci co mają wątpliwości to - delikatnie mówiąc - psychole i mohery oraz zwolennicy teorii spiskowych.

                              Archeolodzy w końcu wyjechali - ponad pół roku po szumnych zapowiedziach. Serwilizm naszych władz wobec Rosjan jako żywo przypomina świetlane czasy PRL-u niestety.

                              • dakota77 Re: Pół roku po... 27.10.10, 05:48
                                Chcialo ci sie poszukac cytatow, wiedziales jak to zrobic- no cos niesamowitego. A w innych watkach tego nie robisz...

                                --
                                "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
                                • slotna Re: Pół roku po... 27.10.10, 20:57
                                  Jest postep, prawda? ;) Tylko nie do konca wiem, co maja wspolnego archeolodzy z niecnym zagarnieciem palacu...

                                  --
                                  Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
                              • ginny22 Re: Pół roku po... 27.10.10, 09:02
                                > Zwykły szacunek wymaga - nawet jeżeli ma się 100% pewność - aby poczekać na ofi
                                > cjalny akt zgonu

                                Aha. A przez tych kilka dni państwo zawieszamy na kołku?
                                Nie wiem, mnie w tych dniach świadomość, że najwyższe władze działają sprawnie i konstytucyjnie, dawała jakąś pociechę. Oczywiście, można z tego zrobić wraże przejęcie władzy - tylko trzeba do tego sporo złej woli.
                              • paszczakowna1 Re: Pół roku po... 27.10.10, 14:17
                                > Zwykły szacunek wymaga - nawet jeżeli ma się 100% pewność - aby poczekać na ofi
                                > cjalny akt zgonu tak jak wymagają tego odpowiednie przepisy prawne, ale jak wid
                                > ać pospiech w przejęciu władzy pozwala na omijanie prawa.

                                No, niestety, jak ktoś jest funkcjonariuszem państwowym z dostępem do tajnych dokumentów, to rodzina musi się liczyć z tym, że w pięć minut po tym, jak dowiedzą się o śmierci, przyjdą do domu smutni panowie w garniturach i zabezpieczą komputer i dokumenty. Brak szacunku czy nie brak szacunku.

                                > wid
                                > ać pospiech w przejęciu władzy pozwala na omijanie prawa.

                                A czy mógłbyś mi wyjaśnić, jaką to niby korzyść PO miała odnieść tym rzekomym "pośpiechem w przejmowaniu władzy"?

                                A także, jak ma funkcjonować państwo, w którym funkcjonowanie ważnego urzędu zawiesza się w oczekiwaniu na "oficjalny akt zgonu"? (Halo, a jakby się zwłok prezydenta nie dało łatwo zidentyfikować?) Pamiętajmy, że a) prezydent nie żyje; b) szef kancelarii prezydenckiej nie żyje; c) zewsząd płyną zapytania i depesze kondolencyjne, na które trzeba odpowiadać; d) trzeba urządzić odpowiednio uroczysty pogrzeb, a tu ochrona, protokół dyplomatyczny, głowy państwa koronowane i nie, etc, etc. Dopiero byś rozdzierał szaty, jakby tu były zaniedbania.

                • anutek115 Re: Pół roku po... 19.10.10, 18:27
                  andrzej585858 napisał:

                  > Jeżeli jest prawdą to co dzisiaj usłyszałem w Wiadomościach o nadgorliwości w p
                  > rzejęciu kontroli nad pałacem prezydenckim - to naprawdę napawa mnie to obrzydz
                  > eniem.
                  > Chcialbym wierzyć że nie jest to prawda - ale niestety coraz mniej mam złudzeń
                  > w kwestii dobrych intencji obecnie rządzącej ekipy.

                  No naturalnie, już w "Solidarnych 2010" mówiono, że pół godziny po wypadku ludzie Tuska szperali prezydentowi w szufladach!!! To jakże w to nie wierzyć, w dodatku jak "Wiadomości" mówią ;/???
                  >
                  > Od razu dodam że to co robi i co mowi JK też mi się nie podoba i to bardzo.

                  A mnie ta wypowiedź silnie przypomina listeczek figowy. "Bardzo mi się nie podoba, ale co się dziwić, skoro ci drudzy taki ohydne rzeczy robią", nespa?

                  --
                  W życiu niewiasty można rozróżnić siedem okresów: niemowlę,
                  dziewczynka, dziewczyna, młoda kobieta, młoda kobieta, młoda kobieta i młoda kobieta. (G.B. Shaw)
                  • andrzej585858 Re: Pół roku po... 19.10.10, 19:50
                    anutek115 napisała:

                    >
                    > A mnie ta wypowiedź silnie przypomina listeczek figowy. "Bardzo mi się nie podo
                    > ba, ale co się dziwić, skoro ci drudzy taki ohydne rzeczy robią", nespa?
                    >

                    No cóż, każdy widzi to co chce - dla mnie są to kompletnie oddzielne sprawy.
                    Czyżby nie mozliwe jest aby jednoczesnie nie podobały się ostatnie wypowiedzi JK i jednoczesnie to co robi obecna ekipa rządząca?
                    • lutecja4 Re: Pół roku po... 27.10.10, 07:00
                      A ja nie dostrzegam niczego niestosownego w zachowaniu Marszałka Sejmu-niestety większość mieszkańców naszego kraju po prostu nie wiedziała, jak w przypadku takiego zdarzenia ma wyglądać rządzenie nim-z moich obserwacji wynika, że ogół był przekonany, że prezydenta zastępuje premier.
                      To, że od razu w telewizjach sposób postępowania był tłumaczony, to, że Bronisław Komorowski zaczął bardzo spokojnym głosem wypowiadać się na ten temat, oceniam bardzo pozytywnie.
                      Gdyby okazało się, że ktoś jakimś cudem katastrofę przeżył, że Lech Kaczyński żyje, nie kolidowałoby to na pewno z tym, że społeczeństwu pokazano, jak działają pewne mechanizmy w państwie.
                      Tekstów o przeszukiwaniu szuflad komentować nie będę, szkoda czasu i atłasu.
                      Nie jestem entuzjastką obecnej ekipy rządzącej, nie jestem entuzjastką większości naszych partii i polityków, ale nie lubię przesady i oskarżania przeciwników na zasadzie huzia na Józia, nie ważne, czy z sensem, ważne, żeby glośno
                      --
                      https://www.cats.alpha.pl/catdesigns/animations/anim25.gif
    • ginestra Re: Pół roku po... 27.10.10, 15:12
      Taki artykuł dziś znalazłam, pasujący do tematu katastrofy w Smoleńsku - pół roku po:
      www.wykop.pl/ramka/499899/fizyk-prof-m-dakowski-w-sprawie-katastrofy-smolenskiej/
        • iwoniaw Re: Pół roku po... 27.10.10, 23:13
          Komentarze mnie wbiły w fotel, przyznaję. Pan pracujący nad książką w sumie dobrze robi, ma szanse być lepszy od Dana Browna...

          --
          "Trzeba dać napis, żeby wpuszczać tylko w krawatach. Klient w krawacie jest
          mniej awanturujący."
      • slotna Re: Pół roku po... 29.10.10, 10:13
        [url=http://cato234.salon24.pl/243435,czesc-ii-fizyk-prof-m-dakowski-w-spr-katastrofy-smolenskiejPuszczania sie poreczy czesc druga.[/url]

        Mam nadzieje, ze pan profesor znajdzie swoje miejsce.

        --
        Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
      • slotna Re: Pół roku po... 29.10.10, 10:14
        Puszczania sie poreczy czesc druga.

        Mam nadzieje, ze pan profesor znajdzie swoje miejsce.

        --
        Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
        • andrzej585858 Re: Pół roku po... 28.11.10, 14:38
          Po okresie wyśmiewania i traktowania tych wszystkich co mieli jakiekolwiek wątpliwości chociażby w kwestii śledztwa, za oszołomów których miejsce jest w Tworkach, nawet nasi posłowie zaczynają mieć coraz więcej wątpliwości. O dziwo, nie są to posłowie PIS-u nawet.
          Szkoda że tak późno. Swoją drogą ciekawe co usłyszymy jeszcze za pół roku?

          wiadomosci.onet.pl/raporty/katastrofa-smolenska/posel-psl-prawda-o-katastrofie-smolenskiej-jest-za,1,3921497,wiadomosc.html
          • the_dzidka Re: Pół roku po... 28.11.10, 21:57
            Wytłumacz mi łaskawie, jakim cudem nieudolny, bezradny, nieobyty, sterowany przez swojego brata prezydent małego kraiku w Europie Środkowej miałby stanowić aż tak potężne zagrożenie dla Rosji, że Rosjanie postanowili go wyeliminować. Co było tą jego tajną bronią? Dęte, z namaszczeniem wygłaszane przemówienia?
            I dlaczego Rosja postanowiła zrobić to w tak idiotycznie spektakularny i widowiskowy sposób, skoro istnieją rosyjskie służby specjalne oraz trucizny, którymi owe służby posługują się, jak wiemy, wręcz doskonale?
            Nieszczęściem dla Polski są ludzie, których megalomania i rozdęte ego jest tak potworne, że wszędzie dopatrują się bycia jakimś Chrystusem narodów, jakimś przedmurzem, jakimś kołem ratunkowym, jaką potęgą, z którą świat musi się liczyć. I trwają w tych durnych marzeniach zamiast zakasać rękawy, wziąć się do roboty i gonić tę resztę Europy, która podobno nam butów niegodna czyścić.
            Świat się z nami wcale liczyć nie musi i tego nie robi. Rozjazgotanego ratlerka można co najwyżej odsunąć niecierpliwie nogą, żeby tak nie hałasował.
            Katastrofy się zdarzają. Uwierz w to wreszcie. Ich wyjaśnianie zajmuje nieraz lata. To elementarna wiedza, na poziomie programów z National Geographic. Polecam.

            --
            Dzidka

            Słońce grzało. Jogurty pracowicie wypychały wieczka.
            • ding_yun Re: Pół roku po... 28.11.10, 23:09
              Całkowicie zgadzam się z dzidką. Od siebie powiem, że bardzo, bardzo chcę, żeby śledztwo w sprawie katastrofy prowadzone było fachowo i przejrzyście. W przeciwnym razie ciągle będąc narastać wokół tego tragicznego wypadku mity męczeńskiej śmierci.
            • paszczakowna1 Re: Pół roku po... 29.11.10, 09:48
              > Wytłumacz mi łaskawie, jakim cudem nieudolny, bezradny, nieobyty, sterowany prz
              > ez swojego brata prezydent małego kraiku w Europie Środkowej miałby stanowić aż
              > tak potężne zagrożenie dla Rosji, że Rosjanie postanowili go wyeliminować

              Oj, jak Ty nic nie rozumiesz. Jakby byl nieudolny, to by go ruskie nie zabily. Jak go zabily, to znaczy, ze byl udolny. QED.

              A poza tym przeciez Domagal sie Prawdy o Katyniu (cokolwiek by to mialo znaczyc) i jezdzil do Gruzji, i Czeczenie wspieral moralnie (jeszcze za czasow prezydentury W-wy nadal rondu imie Dudajewa, swoja droga Walcowa powinna krzyzem w kosciele lezec w podziece za te prezydenture, bo po takim bezholowiu kazdy prezydent miasta wydawalby sie geniuszem organizacji). Przeciez to oczywiste, ze tak przepotwornego zagrozenia nie mozna bylo pozostawic przy zyciu.
            • andrzej585858 Re: Pół roku po... 29.11.10, 12:39
              the_dzidka napisała:


              > Świat się z nami wcale liczyć nie musi i tego nie robi. Rozjazgotanego ratlerka
              > można co najwyżej odsunąć niecierpliwie nogą, żeby tak nie hałasował.
              > Katastrofy się zdarzają. Uwierz w to wreszcie. Ich wyjaśnianie zajmuje nieraz l
              > ata. To elementarna wiedza, na poziomie programów z National Geographic. Poleca
              > m.

              Proponuję powyższe uwagi przesłać do posła Arłukowicza - jakby nie patrzeć z SLD oraz posła Kłopotka - ciekawe dlaczego to oni właśnie mówią o mataczeniu.
              Poza tym, gdzie tutaj jest mowa o zamachu? To, że i takie głosy są podnoszone to raczej tylko margines - tutaj chodzi o sposób prowadzenia śledztwa!!
              W jakim normalnie prowadzonym śledztwie moźliwa jest zamian treści zeznań i to zamiana przeprowadzona przez zainteresowaną stronę - a nasi a jakze potulnie godzą się na to, w ogóle pasywność naszych władz jest porażająca.
              Ale to też trzeba chcieć zobaczyć.


              >
              • the_dzidka Re: Pół roku po... 30.11.10, 15:16
                (...)
                > Ale to też trzeba chcieć zobaczyć.

                Wiesz, Andrzeju, ja nie tyle nie chcę zobaczyć, ile się nie przypatruję, ponieważ interesuje mnie teraźniejszość i przyszłość, a nie bicie piany i mędzenie nad tematem.
                Ale: rzeczywiście nie padło nigdzie słowo 'zamach", ale że tak cię kulturalnie spytam: z kogo robisz idiotę? Śledztwo niewłaściwie prowadzone? Znaczy się chcą coś ukryć! A co mogą chcieć ukryć? Ano, że to nie było tak, jak wskazują na to fakty? Ano czyli skoro nie tak, to JAK było? No właśnie...
                Poza tym z piperzenia (literówka celowa) tych wszystkich, którzy narzekają na śledztwo, że dlaczego Rosjanie je prowadzą (a bo na ich ziemi ta katastrofa miała miejsce!), żądają międzynarodowej komisji i proszą o pomoc USA (to już jest skandal, żeby niedomyty matołek z obłędem w oczach krzyczał po kościołach w Stanach za wszystkich Polaków!) - otóz z tego ich piperzenia wyłazi jasno: "KGB-owskie pachołki zabili Prawdziwego patriotę i Męża Stanu, a wy, pachołki tych pachołków, staracie się to ukryć!!!"
                Ale to też trzeba chcieć zobaczyć.

                --
                Dzidka

                Słońce grzało. Jogurty pracowicie wypychały wieczka.
                • andrzej585858 Re: Pół roku po... 30.11.10, 16:13
                  the_dzidka napisała:

                  > (...)

                  > Ale: rzeczywiście nie padło nigdzie słowo 'zamach", ale że tak cię kulturalnie
                  > spytam: z kogo robisz idiotę? Śledztwo niewłaściwie prowadzone? Znaczy się chcą
                  > coś ukryć! A co mogą chcieć ukryć? Ano, że to nie było tak, jak wskazują na to
                  > fakty? Ano czyli skoro nie tak, to JAK było? No właśnie...

                  A ja tak prozaicznie zapytam się - czy w bardzo prozaicznym i normalnym śledztwie mozliwa jest zamiana protokołów zeznań? Mam jakieś dziwne przekonanie graniczące z pewnością że w kazdym normalnie prowadzonym śledztwie taka zamiana dokumentów skończyłaby się aresztowaniem wszystkich osób biorących w tym udział.
                  Tutaj - żaden problem, prosze bardzo zamieniamy protokoły zeznań. Czarne skrzynki oddamy gdy przyjmiecie nasz protokół itd. itp.

                  > Poza tym z piperzenia (literówka celowa) tych wszystkich, którzy narzekają na ś
                  > ledztwo, że dlaczego Rosjanie je prowadzą (a bo na ich ziemi ta katastrofa miał
                  > a miejsce!), żądają międzynarodowej komisji i proszą o pomoc USA (to już jest s
                  > kandal, żeby niedomyty matołek z obłędem w oczach krzyczał po kościołach w Stan
                  > ach za wszystkich Polaków!) - otóz z tego ich piperzenia wyłazi jasno: "KGB-ows
                  > kie pachołki zabili Prawdziwego patriotę i Męża Stanu, a wy, pachołki tych pach
                  > ołków, staracie się to ukryć!!!"

                  Jakbyś także odrzuciła właśnie taki styl patrzenia tylko z całkiem innych pobudek, jak ten reprezentowany przez niedomytego matołka - tak z ciekawości, a skąd wiesz że niedomyty? bardzo to mnie zaintrygowało - i spojrzała na to co dzieje się z śledztwem to moż, podobnie jak posłów też by Ciebie cos zaniepokoiło.
                  Jeszcze raz powtarzam - to nie chodzi o interpretację w myśl z góry przyjętej tezy, ale tylko i wyłącznie o sposób prowadzenia sledztwa.
                  Ciekawe czy rodzinę Olewników tez okreslisz jako nawiedzonych - a przecież gdyby nie ich upór w dochodzeniu prawdy, śledztwo dawno temu zostałoby zakończone, wszystkie błędy zaklepane i wszyscy byliby szczęśliwi - poza rodziną. Ale cóż tam.
                  Tutaj mnożą się wątpliwości wokół sposobu prowadzenia śledztwa i to jest problem i dziwi niefrasobliwość polskich władz - a nie jakieś teorie spiskowe.

                  Skrajne opinie zarówno z jednej jak i z drugiej strony są kompletnie niepotrzebne.

                  > Ale to też trzeba chcieć zobaczyć.
                  - Właśnie, to trzeba chcieć zobaczyć.
                  >
            • anutek115 Re: Pół roku po... 29.11.10, 15:53
              the_dzidka napisała:

              > I dlaczego Rosja postanowiła zrobić to w tak idiotycznie spektakularny i widowi
              > skowy sposób, skoro istnieją rosyjskie służby specjalne oraz trucizny, którymi
              > owe służby posługują się, jak wiemy, wręcz doskonale?

              O, to, to, to! Pomijając, że zgadzam się z kazdym twoim slowem, Dzidko, to to własnie rozdwojenie jaźni zawsze mnie zdumiewalo u naszych licznych rosjanożerców. Z jednej strony KGB to zlowroga organizacja doskonale wykształconych geniuszy zła z mackami wszedzie, z drugiej wykonuje spektakularny zamach na oczach świata, kierując wszystkie oczy na Rosje, Smoleńsk i Katyn, prowokując do zadawania niewygodnych (dla siebie) pytan, i nic a nic sie to naszym rosjanozercom ze soba nie kłóci. Interesujaca logika.

              > Katastrofy się zdarzają. Uwierz w to wreszcie. Ich wyjaśnianie zajmuje nieraz l
              > ata. To elementarna wiedza, na poziomie programów z National Geographic. Poleca
              > m.
              >

              "
              O tym, że gdy spada skomplikowany i nafaszerowany techniką samolot, trzeba przeprowadzić tysiące czynności, świadczy dobitnie przykład słynnego nowojorskiego wodowania airbusa ze 150 pasażerami na pokładzie, okrzykniętego "cudem na rzece Hudson”. Mimo że do zdarzenia doszło 15 stycznia 2009 na oczach setek świadków i zostało ono zarejestrowane przez kamery, badanie jego przyczyn i okoliczności pod dużą presją mediów i opinii publicznej zajęło Amerykanom grubo ponad rok.

              Przyczyn niektórych katastrof nie udaje się ustalić nigdy. Przykładem zaginięcie airbusa linii Air France nad Atlantykiem z 228 pasażerami na pokładzie, do którego doszło 1 czerwca 2009. Samolot przepadł i prawdopodobnie nigdy nie poznamy wszystkich okoliczności tej tragedii."

              A czasem, o dziwo, to Rosjanie mają rację! Tak, takie rzeczy też sie zdarzaja! Chociaz bardzo, bardzo nie podobaja się tzw. "drugiej stronie".

              "Rzecznik Skyguide, Roger Gaberell potwierdził informacje strony rosyjskiej na temat okoliczności kolizji baszkirskiego Tu-154 i Boeinga 757 kurierskiej firmy DHL. Oświadczył dzisiaj rano w Zurychu, iż prawdą jest - jak podawały wcześniej moskiewskie źródła - że szwajcarski kontroler lotów, kierujący w tym momencie pięcioma samolotami, dopiero na 50 sekund przed ostatecznym zderzeniem nakazał tupolewowi baszkirskich linii obniżyć pułap lotu."

              fakty.interia.pl/news/szwajcaria-badanie-przyczyn-zderzenia-tu-154-i-boeinga-757,278209,
              --
              W życiu niewiasty można rozróżnić siedem okresów: niemowlę,
              dziewczynka, dziewczyna, młoda kobieta, młoda kobieta, młoda kobieta i młoda kobieta. (G.B. Shaw)
              • andrzej585858 Re: Pół roku po... 17.12.10, 15:35
                anutek115 napisała:


                >
                > A czasem, o dziwo, to Rosjanie mają rację! Tak, takie rzeczy też sie zdarzaja!
                > Chociaz bardzo, bardzo nie podobaja się tzw. "drugiej stronie".

                No cóż ta jak to okresliłaś "druga strona" widziała także wine po stronie rosyjskiej jeżeli chodzi o ta konkretna katastrofę, ale tak mogli przecież myśleć tylko zaprzysięgli "rusofobowie" oraz zwolennicy teorii spiskowej.
                A jednak okazuje się że nawet premier Tusk ma wątpliwości. Może jednak w końcu powoli zacznie być normalnie i nie będzie się traktować ludzi którzy mają wątpliwości za oszołomów.
                Szkoda że tak późno.

                wiadomosci.onet.pl/kraj/tusk-czesc-odpowiedzialnosci-za-katastrofe-lezy-po,1,4085245,wiadomosc.html
                >
                >
                • slotna Re: Pół roku po... 19.12.10, 01:10
                  > No cóż ta jak to okresliłaś "druga strona" widziała także wine po stronie rosy
                  > jskiej jeżeli chodzi o ta konkretna katastrofę, ale tak mogli przecież myśleć
                  > tylko zaprzysięgli "rusofobowie" oraz zwolennicy teorii spiskowej.

                  Walisz w chochola. Jest roznica miedzy przekonaniem o "winie rowniez po stronie rosyjskiej", a przekonaniem (a nawet czesta pewnoscia) o celowym spowodowaniu katastrofy przez te strone; jest roznica miedzy prowadzeniem sledztwa, a dajmy na to, ogladaniem zarejestrowanego filmu: prawdopodobnie NIGDY nie uda sie uzyskac stuprocentowej pewnosci co do przyczyn katastrofy (zwlaszcza, ze zazwyczaj jest ich wiele, nakladajacych sie na siebie i stad w ogole tragedia) i - surprise, surprise! - to jest NORMALNE. O tym probowala wlasnie przekonac cie Anutek, ale kto by tam czytal posty, do ktorych sie odnosi.

                  > A jednak okazuje się że nawet premier Tusk ma wątpliwości.

                  Watpliwosci odnosnie CZEGO? Zastanawia sie, czy to byl zamach?

                  Może jednak w końcu
                  > powoli zacznie być normalnie i nie będzie się traktować ludzi którzy mają wątp
                  > liwości za oszołomów.

                  Te delikatne "watpliwosci", ktore spowodowaly przyczepienie owym ludziom latki oszolomow masz ladnie sportretowane tutaj (cytaty doslowne, ze zrodlami). Normalnosc pelna geba. Milej zabawy.

                  --
                  Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
                  • andrzej585858 Re: Pół roku po... 20.12.10, 21:55
                    slotna napisała:


                    >
                    > Walisz w chochola. Jest roznica miedzy przekonaniem o "winie rowniez po stronie
                    > rosyjskiej", a przekonaniem (a nawet czesta pewnoscia) o celowym spowodowaniu
                    > katastrofy przez te strone; jest roznica miedzy prowadzeniem sledztwa, a dajmy
                    > na to, ogladaniem zarejestrowanego filmu: prawdopodobnie NIGDY nie uda sie uzys
                    > kac stuprocentowej pewnosci co do przyczyn katastrofy (zwlaszcza, ze zazwyczaj
                    > jest ich wiele, nakladajacych sie na siebie i stad w ogole tragedia) i - surpri
                    > se, surprise! - to jest NORMALNE. O tym probowala wlasnie przekonac cie Anutek,
                    > ale kto by tam czytal posty, do ktorych sie odnosi.

                    POsłużę się Twoim sformułowaniem - walisz właśnie w chochoła - czy ja kiedykolwiek mówiłem o jakichkolwiek teoriach spiskowych? To, że zawsze znajdą się ludzie którzy lubują się w tego typu teoriach jest kwestią marginalną - nadzieja polskiej lewicy niejaki p. Palikot nie takie brednie wygaduje i co z tego - mam traktowac to poważnie?
                    Więc może zajmij się tym co naprawdę jest niedobre od początku - i o czym niejednokrotnie pisałem. Przede wszystkim serwilistycznym podejściem naszego rządu.
                    Teraz dopiero premier zorientowal się że wyniki śledztwa prowadzonego przez Rosjan są nie do przyjęcia? a dlaczego od razu bez podjęcia jakiejkolwiek nawet próby oddane zostało ono w ręce Rosjan? Dlaczego nasi prokuratorzy nie brali od początku udzialu w przesłuchaniach? Dlaczego po prostu klamano w kwestii sprawdzenia terenu po katastrofie? - na głębokość pół metra ziemię przekopano - takie zapewnienia padały.
                    Nasze służby archeologiczne miały juz po tygodniu sprawdzić wszystkie ślady - jak zapewniał premier - a kiedy wyjechały? - po upływie pół roku?
                    Skandaliczna zamiana protokołów z przesłuchania kontrolerów - tez po upływie pół roku - przy całkowitej bierności strony polskiej.
                    A teraz Rosjanie występują do strony polskiej z wnioskiem o przesłuchanie wszystkich osob które były na miejscu katastrofy - a więc setek osób!!!
                    wiadomosci.onet.pl/raporty/katastrofa-smolenska/zaskakujaca-prosba-rosjan-ws-katastrofy-tu-154,1,4087392,wiadomosc.html
                    To o czym to wszystko świadczy? że nastąpi dalsze przeciąganie?
                    I to nie ma żadnego związku z spiskiem, zamachem itp. - to świadczy tylko i wyłącznie o bierności naszych władz przez okres co najmniej pół roku.
                    A takie to było przecież jasne - prezydent kazał lądować, piloci byli ulegli , Rosjanie bez żadnej winy - i tak walono w tego chochoła.
                    >
                    > > A jednak okazuje się że nawet premier Tusk ma wątpliwości.
                    >
                    > Watpliwosci odnosnie CZEGO? Zastanawia sie, czy to byl zamach?

                    Może przeczytasz wypowiedż premiera odnośnie czego ma wątpliwości? a nie ciągle tylko o zamachu mówisz?
                    Wątpliwości związane z sposobem prowadzenia dochodzenia mają już nie tylko "oszołomy" od Kaczyńskiego ale także i przedstawiciele innych ugrupowań - nawet i SLD. Czyżby też zaczynają ulegac manii spiskowej?

                    • onion68 Re: Pół roku po... 20.12.10, 22:41
                      A takie to było przecież jasne - prezydent kazał lądować, piloci byli ulegli , Rosjanie bez żadnej winy - i tak walono w tego chochoła.

                      A jak inaczej? Warunki były jakie były, takie mamy akurat bohaterstwo i tajemnicę jak w przypadku tych nieszczęsnych, którzy jechali do zbioru jabłek. Niedostosowanie postępowania do panujących warunków. Jak ktoś napisał, winą Rosjan jest to, że nie odebrali małpie brzytwy?

                      Nie rozumiem, jakie może mieć znaczenie, kiedy i na jaką głębokość tam kopano, chyba tylko dla kieszeni podatników.
                      --
                      Mogłabym robić nie wiadomo co, ale nic nie robię. Jak to przyjemnie robić to, na co ma się ochotę.
                      • slotna Re: Pół roku po... 20.12.10, 22:55
                        > A jak inaczej? Warunki były jakie były, takie mamy akurat bohaterstwo i tajemni
                        > cę jak w przypadku tych nieszczęsnych, którzy jechali do zbioru jabłek. Niedost
                        > osowanie postępowania do panujących warunków. Jak ktoś napisał, winą Rosjan jes
                        > t to, że nie odebrali małpie brzytwy?
                        >
                        > Nie rozumiem, jakie może mieć znaczenie, kiedy i na jaką głębokość tam kopano,
                        > chyba tylko dla kieszeni podatników.

                        Wlasnie bardzo chcialabym sie dowiedziec, czym jest ten stan posredni. Jesli ktos mowi:

                        - sledztwo jest tragicznie zle prowadzone!
                        - Rosjanie falszuja dowody, przeciagaja, oszukuja!
                        - rzad robi wszystko, zeby sledztwo nie bylo lepiej prowadzone, olewa sprawe, hanba!
                        - nigdy sie nie dowiemy, co stalo sie naprawde!
                        - ale to wcale nie byl zamach, nie jestem oszolomem! nie nie nie!

                        ... to co wlasciwie mysli? Ze co to bylo? UFO?

                        --
                        Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
                        • andrzej585858 Re: Pół roku po... 23.12.10, 13:32
                          slotna napisała:

                          > >
                          > > Nie rozumiem, jakie może mieć znaczenie, kiedy i na jaką głębokość tam ko
                          > pano,
                          > > chyba tylko dla kieszeni podatników.

                          Nie ma żadnego znaczenia - znaczenie ma udzielanie w imieniu rządu kompletne nieprawdziwych informacji, może warto na to zwrócić uwagę?
                          >
                          > Wlasnie bardzo chcialabym sie dowiedziec, czym jest ten stan posredni. Jesli kt
                          > os mowi:
                          >
                          > - sledztwo jest tragicznie zle prowadzone!

                          A jest dobrze prowadzone?
                          > - Rosjanie falszuja dowody, przeciagaja, oszukuja!

                          Oczywiście zamiana protokołów z przesłuchania to banalna i rutynowa czynność. Szkoda że nie w każdej sprawie, podobnie jak przesłuchanie zwykłych turystów czego domaga się teraz strona rosyjska - to także rutynowa i banalna czynność - ciekawe tylko co ona ma współnego z katastrofą?
                          Przeciąganie tak - ale stwierdzenia o fałszowaniu i oszukiwaniu to już nadużycie

                          > - rzad robi wszystko, zeby sledztwo nie bylo lepiej prowadzone, olewa sprawe, h
                          > anba!

                          Znowu wniosek wzięty z sufitu - rząd zbyt nonszalancko podszedł do śledztwa, zwłaszcza na samym początku. Całe szczęście że jednak widać zmiany na lepsze.
                          Gdybym pół roku napisał że pierwszy etap śledztwa zakończy się takimi wnioskami jakie zaprezentowal teraz premier - to pewnie zostałbym wykpiony na wszelkie możliwe sposoby.

                          > - nigdy sie nie dowiemy, co stalo sie naprawde!

                          A niby dlaczego mamy nie dowiedzieć się - co się stało? Skąd taki wniosek? - to że jest prowadzone w sposob tendencyjny to jedna kwestia, ale czy oznacza to że jego wynik będzie niezgodny ze stanem faktycznym? Mam nadzieję że jednak nie - zwłaszcza że jednak pomimo upływu czasu nie słabnie zainteresowanie jego przebiegiem.

                          > - ale to wcale nie byl zamach, nie jestem oszolomem! nie nie nie!

                          To już pozostawiam bez komentarza.
                          >
                          > ... to co wlasciwie mysli? Ze co to bylo? UFO?

                          Podobnie jak genialną konkluzję.

                          Jak widzę nadal postawa kpienia jest najbardziej wiarygodna? Zwłaszcza że wymieszanie prawdziwych spostrzeżeń z kompletnie bzdurnymi jest tak tendencyjne że uniemożliwia to dyskusję.
                          >
                          • slotna Re: Pół roku po... 23.12.10, 23:43
                            > slotna napisała:
                            > > > Nie rozumiem, jakie może mieć znaczenie, kiedy i na jaką głębokość

                            Nie ja, tylko Onion.

                            > Nie ma żadnego znaczenia - znaczenie ma udzielanie w imieniu rządu kompletne n
                            > ieprawdziwych informacji, może warto na to zwrócić uwagę?

                            Nie wiem, co nazywasz “kompletnie nieprawdziwa informacja”. Ze archeolodzy mieli wyjechac? Wyjechali. Ze mieli wyjechac wczesniej? Tak widocznie mialo byc, zdarzaja sie obsuwy. Tobie zawsze wszystko wychodzi?

                            >A jest dobrze prowadzone?

                            Podejrzewam, ze znakomicie (za taka forse, z takim cisnieniem, taka ekipa etc.), zwlaszcza w porownaniu z przecietnymi sledztwami - tak na logike.

                            >Oczywiście zamiana protokołów z przesłuchania to banalna i rutynowa czynność.

                            No nie mow, z zawodu jestes sledczym? ;) Wez no napisz cos konkretnego.

                            >Szkoda że nie w każdej sprawie, podobnie jak przesłuchanie zwykłych turystów czego >domaga się teraz strona rosyjska - to także rutynowa i banalna czynność - ciekawe tylko co >ona ma współnego z katastrofą?

                            Co “banalna czynnosc” ma wspolnego z “katastrofa”? Hmm, literke “a”? ;) Turysci namietnie szabrowali resztki, nie watpie, ze nie umknelo to twojej uwadze.

                            >Przeciąganie tak - ale stwierdzenia o fałszowaniu i oszukiwaniu to już nadużycie

                            Znaczy, TY nie uwazasz, ze Rosjanie falszuja i oszukuja, tak? Cieszy mnie to niezmiernie. (O co chodzi z protokolami?)

                            >Znowu wniosek wzięty z sufitu - rząd zbyt nonszalancko podszedł do śledztwa, zwłaszcza na samym początku.

                            Czyli olewa sprawe. Co ci nie pasuje?

                            >Gdybym pół roku napisał że pierwszy etap śledztwa zakończy się takimi wnioskami jakie >zaprezentowal teraz premier - to pewnie zostałbym wykpiony na wszelkie możliwe sposoby.

                            Gdyby babcia miala wasy. Pytalam cie juz, o co chodzi z wypowiedzia premiera.

                            >A niby dlaczego mamy nie dowiedzieć się - co się stało? Skąd taki wniosek? - to że jest >prowadzone w sposob tendencyjny to jedna kwestia, ale czy oznacza to że jego wynik >będzie niezgodny ze stanem faktycznym? Mam nadzieję że jednak nie - zwłaszcza że jednak >pomimo upływu czasu nie słabnie zainteresowanie jego przebiegiem.

                            Hehehe, Andrzeju, jesli uwazasz, ze sledztwo jej zle prowadzone, to nie bedziesz mial pewnosci, czy jego wynik jest zgodny ze stanem faktycznym, nawet jesli - o, niespodzianko - rzeczywiscie tak bedzie. Ergo, wynik sledztwa nie bedzie mial dla ciebie absolutnie zadnego znaczenia, oczywiscie poza okazja do bicia piany. Dlatego masz sie nie dowiedziec, co sie stalo i stad ten wniosek.

                            >To już pozostawiam bez komentarza.
                            >(...)
                            >Podobnie jak genialną konkluzję.

                            Bardzo zaluje, szczerze jestem ciekawa, co tak naprawde uwazasz.

                            >Jak widzę nadal postawa kpienia jest najbardziej wiarygodna?

                            Nie rozumiem co to zdanie (pytanie?) oznacza.

                            >Zwłaszcza że wymieszanie prawdziwych spostrzeżeń z kompletnie bzdurnymi jest tak >tendencyjne że uniemożliwia to dyskusję.

                            Byc moze ty uwazasz czesc tych sformulowan za bzdurna (co ci sie chwali), ale to nie zmienia faktu, ze sa ludzie, ktorzy je wyglaszaja wszystkie naraz. Nie bierz moze wszystkiego tak do siebie, co?

                            --
                            Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
                    • slotna Re: Pół roku po... 20.12.10, 22:50
                      > POsłużę się Twoim sformułowaniem - walisz właśnie w chochoła - czy ja kiedykolw
                      > iek mówiłem o jakichkolwiek teoriach spiskowych?

                      A czy ja cie nazwalam oszolomem?

                      To, że zawsze znajdą się ludzi
                      > e którzy lubują się w tego typu teoriach jest kwestią marginalną

                      Zwlaszcza, gdy sa to ludzie pokroju szefa wielkiej partii.

                      - nadzieja po
                      > lskiej lewicy niejaki p. Palikot nie takie brednie wygaduje i co z tego - mam t
                      > raktowac to poważnie?

                      Cytaty, pliz. Z uzasadnieniem. Najlepiej w odpowiednim watku.

                      > Więc może zajmij się tym co naprawdę jest niedobre od początku - i o czym nieje
                      > dnokrotnie pisałem. Przede wszystkim serwilistycznym podejściem naszego rządu.
                      > Teraz dopiero premier zorientowal się że wyniki śledztwa prowadzonego przez Ro
                      > sjan są nie do przyjęcia?

                      Premier raczej nie mial szansy sie w niczym zorientowac _zanim_ uzyskal “kluczowe elementy rosyjskiego raportu”. Teraz je uzyskal i teraz moze wyglosic swoja ocene. Wyglaszanie kategorycznych ocen a priori jest charakterystyczne dla typu ludzi, ktorych w moim prywatnym slowniku umieszczam w katalogu oszolomow, fakt. Ciesze sie, ze premier nim nie jest. Mowi natomiast, ze rzad zglosil zastrzezenia do rosyjskiego raportu i czeka na wyniki: dopiero, jesli strona rosyjska tych zastrzezen nie przyjmie, raport bedzie “nie do przyjecia”. W moim odczuciu, jak najbardziej slusznie.

                      Strasznie mi sie nie chce teraz rozbierac reszty twoich dramatycznych oskarzen i pytan, wszystkie co prawda sa na jedno kopyto, ale jednak musze poguglac itp.

                      > Może przeczytasz wypowiedż premiera odnośnie czego ma wątpliwości?

                      Przeczytalam i nie widzialam w niej nic, co by uzasadnialo twoj dmiacy ton, spytalam wiec, co ty w niej widziales. Na razie nadal nie wiem co. Szerzej opisalam to wyzej.

                      > a nie ciągle tylko o zamachu mówisz?
                      > Wątpliwości związane z sposobem prowadzenia dochodzenia mają już nie tylko "osz
                      > ołomy" od Kaczyńskiego ale także i przedstawiciele innych ugrupowań - nawet i S
                      > LD. Czyżby też zaczynają ulegac manii spiskowej?

                      Mowie o zamachu, bo to zwolennikow teorii zamachu zasadniczo okresla sie mianem oszolomow. A od tego zaczales. Ja nie widze nic wstrzasajacego w wypowiedzi Tuska, ale tez nie czytam jej pod wplywem uprzedzen. To sledztwo jest tak olbrzymie, ilosc czynnosci jakie trzeba przy nim wykonac, protokolow etc. jest tak niewyobrazalnie wielka, ze podejrzane wrecz by bylo, gdyby calosc przebiegala jakos nieslychanie gladko. Natomiast zwracanie uwagi na konkretne, faktyczne nieprawidlowosci jest jak najbardziej sluszne, zdrowe i potrzebne, wiec nie rozumiem, czym sie tak goraczkujesz. Wlasnie to, ze premier sprawy nie olewa, dodaje mi otuchy. Nie rozumiem w jaki sposob mialabym to uznac za potwierdzenie jakichs wobec niego podejrzen.

                      --
                      Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
                      • andrzej585858 Re: Pół roku po... 26.12.10, 17:07
                        slotna napisała:

                        Natomiast zwracanie uwagi na konkretne, faktyczne niepra
                        > widlowosci jest jak najbardziej sluszne, zdrowe i potrzebne, wiec nie rozumiem,
                        > czym sie tak goraczkujesz. Wlasnie to, ze premier sprawy nie olewa, dodaje mi
                        > otuchy.

                        Chyba to poczucie otuchy było nieco na wyrost. Prezydent Miedwiediew wypowiedział się dość jednoznacznie:

                        "Prezydent zaznaczył też, że trzeba doprowadzić do zakończenia śledztwa bez jego upolityczniania, bez robienia sobie wyrzutów. Mam nadzieję, że polskim kolegom starczy rozumu i woli do przyjęcia odpowiednich wniosków, bez jakichkolwiek zbytecznych komentarzy - powiedział Miedwiediew.."

                        Wnioski trzeba będzie przyjąć, bez zbytecznych komentarzy.
                        Parafrazując słowa św. Augustyna - Moskwa powiedziała, sprawa skończona.
                        A co będzie jezeli polskim kolegom nie starczy rozumu? I nadal będą mieli wątpliwości? Może wtedy zaczną żałować swojej zbytniej uleglości na początku - tylko że to juz faktycznie będzie za późno.
                        >
                        • slotna Re: Pół roku po... 27.12.10, 01:11
                          > Chyba to poczucie otuchy było nieco na wyrost. Prezydent Miedwiediew wypowiedzi
                          > ał się dość jednoznacznie:

                          Alez ja nie pisalam o Miedwiediewie, tylko o Tusku!

                          > "Prezydent zaznaczył też, że trzeba doprowadzić do zakończenia śledztwa bez jeg
                          > o upolityczniania, bez robienia sobie wyrzutów. Mam nadzieję, że polskim kolego
                          > m starczy rozumu i woli do przyjęcia odpowiednich wniosków, bez jakichkolwiek z
                          > bytecznych komentarzy - powiedział Miedwiediew.."

                          Tez mam taka nadzieje. Nie chce, aby sledztwo bylo upolityczniane (bo i po co? to mu tylko zaszkodzi) i zeby padaly zbyteczne komentarze (bo jak wyzej). Czepianie sie dla czepiania, z gory, tylko byle pokazac, ze nie wierzymy Ruskim jak psom, nic dobrego nikomu nie przyniesie.

                          > Wnioski trzeba będzie przyjąć, bez zbytecznych komentarzy.

                          Khem, khem, w tym samym newsie: "Pod koniec ubiegłego tygodnia rosyjski Międzypaństwowy Komitet Lotniczy MAK otrzymał od strony polskiej uwagi dotyczące swojego raportu na temat katastrofy pod Smoleńskiem. Polska zawarła je w 148-stronicowym dokumencie. Rosyjski komitet lotniczy zajmuje się teraz weryfikacją polskich uwag, ze szczególnym uwzględnieniem dużej liczby detali technicznych". Czy ty wiesz, co znaczy slowo "zbyteczne"?

                          --
                          Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka