Dodaj do ulubionych

Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca?

14.11.10, 12:25
Właśnie...
Pokątnie wyznam Wam, że istnieją takie rzeczy, które powinny zachwycać, a ja ich nie cierpię. Znaczy, każdy kulturalny człowiek powinien znać, a mnie an tyle odrzuciło, że na samo wspomnienie cierpnie mi skóra.
Więc, jak dla mnie to nie zachwyca:
cała literatura Coehlo
Lord Jim, Conrada
cała poezja Norwida to dla mnie bełkot pijaka,
Sto lat samotności przeczytałam tylko jedną stronę i książka poszybowała na podpałkę,
Sienkiewicz jak dla mnie w każdej książce popełnia autoplagiat :)
Żeby nie było jestem książkofilem, czytam wszystko i wszędzie, nawet etykietę z domestosa, ale w/w pozycji nie byłam w stanie...
a Wy, macie takie pozycje?


--
https://c.wrzuta.pl/wi14480/599d971e002953ab4c670746/0/bez%20tytulu
Urzekła mnie Twoja historia
Obserwuj wątek
    • melmire Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 14.11.10, 12:44
      Conrad!
      Zeromski! zawsze przypomina mi sie scena z pamietnikow jego corki, ktora chciala rannym powstancom czytac jego dziela, a oni protestowali. Wedlug niej to ich patriotyczna dusza sie wzdragala przed czytaniem Wielkiej Polskiej Literatury w tak trudnych czasach, a mnie, jak pomysle ze ktos moglby mnie na lozu bolesci katowac "Przedwiosniem" , to mi sie slabo robi.
      Z sf i fantasy nie moge przetrawic Clarke'a i Moorcooka, ze o "Mieczu prawdy nie wspomne :)
      Ciezko trawie filmy polskie typu : a on na nia popatrzyl, a ona na niego popatrzyla, po szybie splynala kropla a w szklance chlupotala herbata, i francuskie bazujace na "mamy takie strhaaaaszne problemy, wiec zbierzemy sie z rodzina/przyjaciolmi w domku na poludniu(bo jestesmy bogaci jak swinie), bedziemy jesc na wielkim stole wszyscy razem, na bialym, lopocacym obrusie, i rozpracujemy kto z kim sie przespal i dlaczego i sie pogodzimy, i bedzie git".

      --
      "Miotali tuowiami, co wspomagało bólowi świerzo przebitych stóp."
      "Pogoda ucichła za oknem, firanka, która była ozdobą na oknie przestała się chrzamotać"
    • the_dzidka Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 14.11.10, 12:51
      Bareja. Noszkurna, fafnaście IDENTYCZNYCH filmów, z TYMI SAMYMI aktorami grającymi WCIĄŻ TE SAME ROLE. Obleśne, nudne, dowcip ciężki jak armata. Jak długo można grać "krzywym zwierciadłem"?
      "Rejs" - już nawet nie próbuję znaleźć tam czegokolwiek.
      CoeLHo - potoczysta grafomania.
      Stachura - no nie lubię gości cierpiących na zatwardzenie i dających temu upust w tym, co piszą.
      SDM - zwłaszcza infantylizujące stare pryki ;)
      Książki MM :-P

      Jeszcze parę by się znalazło, ale nie chcę wyszukiwać na siłę - to powyższe przyszło mi do głowy w pierwszym odruchu.

      --
      Dzidka
      • melmire Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 14.11.10, 13:41
        Ogladanie Potterowych filmow bez znajomosci ksiazek podpada pod masochizm :)
        Ja za to nie znosze filmowego "Wladcy pierscieni" bo aktorzy pasuja mi do moich wieloletnich wyobrazen jak piesc do nosa. Ze o surfujacym na tarczy Legolasie czy Aragornie ucinajacym glowe wyslannikowi Saurona nie wspomne.
        --
        "Miotali tuowiami, co wspomagało bólowi świerzo przebitych stóp."
        "Pogoda ucichła za oknem, firanka, która była ozdobą na oknie przestała się chrzamotać"
        • slotna Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 14.11.10, 13:59
          > Ogladanie Potterowych filmow bez znajomosci ksiazek podpada pod masochizm :)

          Iii, ja tam ogladalam filmy z zupelna przyjemnoscia, a ksiazki sa dla mnie nieczytalne.

          --
          Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
    • slotna Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 14.11.10, 13:55
      Ja bym to podzielila: nie ma zachwycac (wedle krytykow itp.), ale bierze tlumy oraz ma zachwycac, bo jest Madre, Dobre i Piekne, ale dla mnie zazwyczaj nudne ;) Coelho jest imo w tej pierwszej grupie, razem z Wisniewskim od "Samotnosci w sieci" i Danem Brownem.

      Nie rozumiem jak mozna sie zachwycac Grzedowiczem, juz pomijam niedostatki fabularne, ale stylistycznie to jest dla mnie nie do przezycia, byk na byku.

      Nie trawie HP, przeczytalam tomy chyba 1-3 oraz 5, zaczelam majac 15 lat, wiec nie mozna mi zarzucic, ze bylam stary skwaszeniec :P Plytkie, naiwne i jakies takie niechlujne (moze kwestia tlumaczenia, moze).

      Z Wielkich Dziel jakos nie palam sympatia do "Lalki" (Wokulski zdaje sie dwa razy w identyczny sposob podsluchal Isobel i to mnie ostatecznie zniesmaczylo). Sienkiewicza zawsze za to lubilam, slicznie pisal, tak swobodnie, a ze zawsze ten zly porwal dobremu panne, a potem cos wybuchalo? Oh well ;) Nie rozumiem dziel Picassa, ni filmikow Warhola. Absolutnie nie znosze Szymborskiej i Twardowskiego, a koniecznosc interpretowania ich wierszy na polskim doprowadzala mnie do szewskiej pasji - nigdy nie umialam tego zrobic, bo jak dla mnie wystarczylo po prostu powtorzyc to, co tam napisane! I w ogole co to za poezja, co sie nie rymuje ;)

      Nie rozumiem i nie rozrozniam tych wszystkich smooth jazzow i innych chill outow. Poza tym mam personalnego hejta do Marcina Kydrynskiego.

      Hehe, jednak jestem skwaszeniec, moglabym tak bez konca ;))

      --
      Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
      • ssssen Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 15.11.10, 15:32
        Oj, jak wy mi przypominacie czego nie lubię! Szymborskiej nie cierpię! Przemądrzałe babsko, któremu się wydaje, że jeśli napisze cokolwiek i uśmiechnie się przy tym porozumiewawczo to od razu jest wielka poezja.

        Kupiłem kiedyś atlas. Geograficzny. Na okładce cytat z Szymborskiej: "Z domu, w którym nie ma atlasu należy się natychmiast wyprowadzić!" - to jest esencja tego, czego nie znoszę, poetyckiej bezmyślności - proponowałbym raczej zakupić atlas, wyszłoby taniej i szybciej, niż przeprowadzka. Ale nieee, pani Wisława musi być ę, ą, ach to subtelne poczucie humoru, bon mot musi być (nawet gdy nie ma sensu...)
        • ding_yun Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 15.11.10, 16:05
          ssssen napisał:

          > Oj, jak wy mi przypominacie czego nie lubię! Szymborskiej nie cierpię! Przemądr
          > załe babsko, któremu się wydaje, że jeśli napisze cokolwiek i uśmiechnie się pr
          > zy tym porozumiewawczo to od razu jest wielka poezja.
          >
          > Kupiłem kiedyś atlas. Geograficzny. Na okładce cytat z Szymborskiej: "Z domu, w
          > którym nie ma atlasu należy się natychmiast wyprowadzić!" - to jest esencja te
          > go, czego nie znoszę, poetyckiej bezmyślności - proponowałbym raczej zakupić at
          > las, wyszłoby taniej i szybciej, niż przeprowadzka. Ale nieee, pani Wisława mus
          > i być ę, ą, ach to subtelne poczucie humoru, bon mot musi być (nawet gdy nie ma
          > sensu...)

          Wymieniłaś jako wady akurat wszystko, co u Szymborskiej lubię :P
    • onion68 Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 14.11.10, 18:32
      Głupio się przyznać, ale - "Bracia Karamazow" Dostojewskiego. Może to i ładnie napisane, cóż, jeśli śmiertelnie nudne (IMO). Jestem pod koniec pierwszego tomu, w międzyczasie były inne książki, już mi się chyba nie chce nawet dalej walczyć. Nie zachwycił mnie także recenzowany w superlatywach film "Jestem miłością". Ponadto podpisuję się pod Dzidką w sprawie Barei.
      Aha, należę też do osób, które w żaden sposób nie mogą dopatrzeć się błyskotliwości, klasy i inteligencji w osobnikach pokroju Kuby Wojewódzkiego czy Majewskiego Szymona.
      --
      ...how I feel about life. Full of loneliness and misery and suffering and unhappiness, and it's all over much too quickly.
    • kkokos Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 14.11.10, 20:11
      sienkiewicz - świetne do 14. roku życia, potem nieczytalne
      fantasy jako takie. nuuda, panie, a tolkien to w dodatku pióro ciężkie jak kowadło. no a filmy to już w ogóle poniżej wszelkiej tolerancji
      penderecki. górecki. a nawet szymanowski.
      śpiew operowy. en mass, choć tak po mieszczańsku, wręcz kwintesencyjnie po mieszczańsku lubię kilka arii z oper XIX-wiecznych - nessun dorma, chór niewolników, libiamo :) - i dwie opery w całości: czarodziejski flet i carmen :)
      zanussi (pewnie poza barwami ochronnymi, bo się w młodym garlickim z brodą (ach!) podkochiwałam) i kieślowski. no trzy kolory nie do strawienia, a już radziwiłowicz snujący się jako duch za cierpiącą szapołowską w bez końca na zmianę śmieszył i żenował
      lynch
      monty pyton. no jak ma śmieszyć, jak nie śmieszy? małe dawki, wybrane skecze - ok., patrząc globalnie - nie i jeszcze raz nie.
      opowieści z narni. nuuda, panie.
      krystyna janda - w każdej roli identyczna
      stachura i wojaczek - no z tego to chyba nie da się nie wyrosnąć? :)
      mały książę. taka sobie opowiastka z pretensjonalną ideologią.

      • slotna Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 14.11.10, 20:37
        > fantasy jako takie. nuuda, panie, a tolkien to w dodatku pióro ciężkie jak kowa
        > dło. no a filmy to już w ogóle poniżej wszelkiej tolerancji

        Niewiele czytalam, ale to, co czytalam jest ROZNE. Tak jak sa dobre i zle kryminaly, humoreski itp. Czci Sagi o Wiedzminie bede bronic do upadlego ;)

        > krystyna janda - w każdej roli identyczna

        Yes, dodam, ze tak samo mam z Nicole Kidman. Nigdy nie widze postaci, tylko te aktorki.

        --
        Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
        • paszczakowna1 Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 14.11.10, 23:05
          > > fantasy jako takie. nuuda, panie, a tolkien to w dodatku pióro ciężkie ja
          > k kowa
          > > dło. no a filmy to już w ogóle poniżej wszelkiej tolerancji
          >
          > Niewiele czytalam, ale to, co czytalam jest ROZNE. Tak jak sa dobre i zle krymi
          > naly, humoreski itp. Czci Sagi o Wiedzminie bede bronic do upadlego ;)

          Tolkien się może nie podobać (choć mnie się podobam i nie zgadzam się by pióro miał ciężkie* - przyciężkie jest natomiast tłumaczenie Skibniewskiej, zwłaszcza dialogi), Sapkowski może się nie podobać (osobiście lubię, choć powieści to on pisać nie umie), ale jak komuś nie podoba się Pratchett, to ma w dziób. ;-)

          * z wyjątkiem wyjątków
          • kkokos Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 14.11.10, 23:22
            paszczakowna1 napisała:

            >>>>ale jak komuś nie podoba się Pratchett, to ma w dziób. ;-)

            <wyniośle i dystyngowanie>
            no więc bardzo, ale to bardzo podoba mi się stwierdzenie ananke666, że w tym wątku nie będzie rejtanić. sugerowałabym wzięcie przykładu i trzymanie rąk w kieszeniach <oddala się z godnością w kierunku łoża>
            • paszczakowna1 Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 15.11.10, 13:04
              > <wyniośle i dystyngowanie>
              > no więc bardzo, ale to bardzo podoba mi się stwierdzenie ananke666, że w tym wą
              > tku nie będzie rejtanić. sugerowałabym wzięcie przykładu i trzymanie rąk w kies
              > zeniach <oddala się z godnością w kierunku łoża>

              Ja tylko chciałam z właściwą mi delikatnością i subtelnością Pratchetta polecić.
          • ananke666 Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 15.11.10, 00:27
            paszczakowna1 napisała:

            > Sapkowski może się nie podobać (osobiście lubię, choć powieści to on
            > pisać nie umie)

            Sapkowskiego gubi - no nie, gubi może nie, ale trochę zaniża jakość - nagromadzenie szczegółów i przemądrzałość. Chociaż czytałam wszystkie powieści kilka-hehe-krotnie, część drugo- i trzecioplanowych postaci mi się dalej myli. Z trylogią husycką jest jeszcze gorzej, zagęszczenie postaci, imion i przydomków tworzy gdzieniegdzie bezosobowy tłum. Czasem miałam wrażenie, że połowa akapitu to imiona, a charakterystyczny styl krótkich zdań-dopowiedzeń był wszędzie i tworzył nieco zatęchły, przemądrzalski klimacik. Co dobre, a to jest bardzo dobre, powinno być rozsądnie i z umiarem dawkowane. Nie było. Co więcej, na podstawie pięcioksiągu wiedźmińskiego wyraźnie widać dwie rzeczy: pierwsza, że on się w trakcie uczył powieść pisać i pierwszy tom jest najgorszy, nie ze względu na fabułę czy postaci, ale ze względu na szarpaną narrację i pewne niezdarności (no cóż, mnie osobiście lekko żenuje, kiedy wiedźmini w Kaer Morhen mówią "Kim jest to dziecko, Wilku? Kim jest ta dziewczynka?", skoro znacznie bardziej prawdopodobne, że powiedzieliby coś w zgoła innym, mniej dramatycznym stylu. Druga to taka, że Sapkowski jest specjalistą od opowiadań, ma skłonność do zbaczania w tym kierunku i wyraźnie widać w pierwszych tomach, które partie powieści tworzyłyby świetne, zwarte opowiadania. Kawałek "Krwi elfów" można spokojnie wyjać z tekstu, zatytułować subtelnie jak młotkiem "Róża z Shaerrawedd" i puścić do druku jako osobną rzecz, gdyby powieść nie istniała.

            Co nie zmienia faktu, że wiedźmactwo czytałam w te i nazad bliżej nie sprecyzowaną ilość razy.
            --
            Tupecik
            • ready4freddy Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 15.11.10, 07:23
              zaprawde powiadam Ci, nie znasz Ty sagi o wiedzmaku, dopokis jej nie odsluchala z audiobooka, co ja wlasnie od jakiegos czasu czynie :D pan lektor co prawda czesto sprawia wrazenie, ze czyta to pierwszy raz w zyciu, gora drugi, i ze w ogole za czesto nie czyta, bo wywala sie czasem na trudnych slowach, ale za to jak zajedzie nilfgaardzka mowa, to kapcie spadaja (i zaraz uszy sobie niemi zatykac trzeba :DDD)

              --
              hey, I just got a call from some crazy blankety-blank claiming he found a real live dead alien body.
            • the_dzidka Za pozwoleniem! 15.11.10, 08:59
              Byłabym za unikaniem tego typu dyskusji w tym konkretnym wątku - za chwilę jego główny cel, czyli wymienianie, co nie zachwyca, rozmyje się we wzajemnych pros i contras "a ja uważam, że jednak [tu wstawić, co] ponieważ..."

              --
              Dzidka
            • slotna Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 15.11.10, 19:41
              Nie czytalam trylogii, natomiast czytalam rozne, niezwiazane z wiedzminem opowiadania i chyba wszystkie bez wyjatku uznalam za gnioty. Co do sagi, "Wieza jaskolki" faktycznie wydaje sie dojrzalsza niz pierwsze trzy tomy, ale "Pani Jeziora" jest imo slaba, to przeskakiwanie Ciri zwlaszcza. Calosc jednak uwielbiam.

              --
              Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
          • slotna Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 15.11.10, 12:47
            > ale jak komuś nie podoba się Pratchett, to ma w dziób. ;-)

            Pratchett jest niebywale meczacy. Nigdy nie moge nadazyc za fabula ukryta gleboko pod bon motami.

            --
            Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
          • croyance Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 15.11.10, 14:16
            *nadstawia dziob*
            No wlasnie, Pratchett ... przeczytalam 'Going Postal' i szalenie mi sie podobalo, ale nasteone ksiazki mnie nie wciagnely ... przez 'Unseen Academicala' nie przebrnelam, wysiadlam w polowie ... Moze to dlatego, ze czytalam wiele podobnych ksiazek (Tom Holt, Robert Rankin) i wydaje mi sie to juz wtorne ... *ucieka*

            Kolejna rzecz mi sie przypomniala ... Tracey Emin i jej 'dziela'. Goshhhhhhh.
            --

            Sprawdz, co slychac w Narnii
            • paszczakowna1 Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 15.11.10, 16:10
              > No wlasnie, Pratchett ... przeczytalam 'Going Postal' i szalenie mi sie podobal
              > o, ale nasteone ksiazki mnie nie wciagnely ... przez 'Unseen Academicala' nie p
              > rzebrnelam, wysiadlam w polowie ... Moze to dlatego, ze czytalam wiele podobnyc
              > h ksiazek (Tom Holt, Robert Rankin) i wydaje mi sie to juz wtorne ... *ucieka*

              Nie dziwne, bo wszystko po "Going Postal" jest znacznie, ale to znacznie słabsze od poprzednich. Szczytowy okres jest, IMO, od "Guards, guards" do "Going postal" włącznie, poprzednie bywają niezłe, natomiast po "Going postal" niewiele już jest dobrego. Ale jeśli spodobało ci się "Going Postal", to masz przed sobą niezły stosik dobrych Pratchettów.

              Toma Holta znam tylko "Przenośne drzwi", a Rankina co jest dobre? Chyba w ogóle nie czytałam.
              • retro-story Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 15.11.10, 17:24
                Ooo, ja próbowałam czytać "Guards, Guards" i nie zmogłam. Cały czas mi się wydawało, że słyszę sztuczny śmiech w tle.

                Czego jeszcze nie trawię:
                - Małego Księcia (łopatologia)
                - Gwiezdnych Wojen (uwaga, bluźnierstwo: tylko starszych części! Bo nowsze z Natalie Portman nawet lubię)
                - Gry w klasy
                - Doktora House'a
                - "Keeping up appearances", "Fawlty Towers" i innych "Jeeves and Wooster".

                Aha, "Sto lat samotności" trzeba niestety przeczytać do końca - pierwsze -set stron nudne, ale ostatni rozdział wynagrodzi wszystko.

                --
                Retro-Story
                retro-story.blogspot.com/
          • ssssen Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 15.11.10, 15:26
            Dziękuję za przypomnienie - nie podobają mi się książki Pratchetta, choć tak do "Trzech Wiedźm" czytałem to dobrowolnie. A potem? Te same grepsy, to samo rozśmieszanie na siłę, brakuje tylko nagranych oklasków spoza kadru. Do tego fabuła służy Pratchettowi tyko jako rusztowanie dla "zabawnych" metafor i dialogów.

            No to kiedy odstanę w dziób? :)
          • anutek115 Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 16.11.10, 19:00
            paszczakowna1 napisała:
            , ale jak komuś nie podoba się Pratchett, to ma w dziób. ;-)

            Ale Pratchett to nie jest fantasy. To jest sama prawda :)))).

            --
            W życiu niewiasty można rozróżnić siedem okresów: niemowlę,
            dziewczynka, dziewczyna, młoda kobieta, młoda kobieta, młoda kobieta i młoda kobieta. (G.B. Shaw)
    • ananke666 Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 14.11.10, 21:11
      Chociaż wśród Waszych niestrawieństw są rzeczy, które lubię bardzo-bardzo, chwilowo nie będę przy nich rejtanić... Dołożę swoje.

      Odyseja kosmiczna Kubricka. Nuuuda. A sekwencja loootu w świaaaatła z wytrzeszczonym okiem nieznośna, dziesięć razy za długa i nudna do urzygu.

      --
      Tupecik
      • paszczakowna1 Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 14.11.10, 23:02
        > Odyseja kosmiczna Kubricka. Nuuuda. A sekwencja loootu w świaaaatła z wytrzeszc
        > zonym okiem nieznośna, dziesięć razy za długa i nudna do urzygu.

        O, siostrzana duszo! Ja dwa razy to oglądałam, i dwa razy miałam wrażenie, że oglądałam w stanie upojenia alkoholowego, bo po obejrzeniu nic konkretnego z tego nie pamiętałam.
    • onion68 Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 14.11.10, 21:45
      Dodam jeszcze oskarowca siedmiokrotnego bodajże pt. Titanic, który nie dość, że nie zachwyca mnie, to nawet wywołuje uczucie zażenowania, podobnie "Ogniem i mieczem" Hoffmana, nie zachwycił także "To nie jest kraj dla starych ludzi" braci Coen - dla mnie był przeciętny po prostu.
      "Krakowska żałoba" Moniki Piątkowskiej z książek (tyle było zachwytu na FK).

      --
      ...how I feel about life. Full of loneliness and misery and suffering and unhappiness, and it's all over much too quickly.
      • jottka Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 14.11.10, 22:03
        nieno, titanic to nie jest film do zachwytu, to jest film do zarykiwania się ze śmiechu:) znaczy ja rżałam przez czas jakiś, potem wyłączyłam tv, bo w końcu wiadomo kto zabił i nie trzeba się męczyć aż do końca.

        to zresztą chyba globalny przypadek filmów jamesa camerona, nie wiem, czy ktoś pamięta 'otchłań' (the abyss) tegoż genijusza, gniot ozdobny, który się przegryzł na drugą stronę i budzi łzy radości u bezsilnej widowni. to akurat oglądałam w kinie i ku mojemu zachwytowi identyczne reakcje jak u mnie film wywoływał u pewnej zasłużonej profesor filmoznawstwa, więc poczułam się dowartościowana tym faktem:)

        no i ja sie nie tylko nie zachwycałam 'krakowską żałobą', ale szczęśliwie nie pamiętam nawet, o co tam chodziło:) ale ja jestem w ogóle odporna na latynosów i realizm magiczny, a to ponoć naśladownictwo miało być. tego.


        a poza tym, kkokos, z drobnym wyjątkiem lyncha, siem zgadzam absolutnie:)
      • kaliope3 Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 14.11.10, 22:44
        Ja titanica do tej pory nie widziałam i nie zamierzam:)Właściwie z wszystkimi wymienionymi tu przypadkami się zgadzam (w nie zachwycaniu),dorzucę jeszcze Mickiewicza (szczególnie Pana Tadeusza). Pamiętam jak kiedyś miałam się zachwycić Złym porucznikiem Abla Ferrary i mało że się nie zachwyciłam to jeszcze wydrwiłam i bardzo naruszyłam poczucie godności pewnego pana, przekonując się przy okazji że jest to jakiś niemal święty film dla większości mężczyzn.Ciekawe dlaczego...A,pamiętam też jak mi wszelka dogma wychodziła strasznie bokiem i nie zachwycała ani w ząb. Może jeszcze na koniec wyznam ze skruchą że mnie zupełnie nie zachwyca George Clooney...naprawdę,jest dla mnie taki sam w każdym filmie,nic nie poradzę;)
          • slotna Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 16.11.10, 19:53
            > O, a ja uwazam, ze Brad Pitt jest wyjatkowy przecietny i nie moge skumac, o co
            > chodzi, ze niby jest przystojny ...

            Dla mnie jest wrecz brzydki, ma rozdete nozdrza, szeroka zuchwe i wypchane, chomicze policzki. Wiem, ze moze sie podobac, ale akurat stanowi przeciwienstwo mojego typu ;)

            --
            Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
              • slotna Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 16.11.10, 20:13
                > Zachwyt: tinyurl.com/26uf8fh

                Bardzo dobry link, poogladalam sobie Clooney'a :) Kiedys nie ogladalam prawie wcale tv, nie interesowalam sie filmami i wiedzialam tylko, ze to koles z jakiegos (durnego zapewne) amerykanskiego serialu. Pozniej widzialam kawalek "Gniewu oceanu" i generalnie myslalam, ze Clooney to nudny pieknis bez charakteru. A potem obejrzalam "Confessions of a dangerous mind", pare Coenow itp. i oj, jak go polubilam, no bardzo.

                --
                Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
                • turzyca Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 16.11.10, 20:55
                  Bo ja mam wrazenie, ze Clooney, Pitt i jeszcze Depp to sa po prostu dobrzy aktorzy. I do tego ladni. Jak sa zrobieni na slodko to sa lepcy do mdlosci i nudni jak odpustowe slodycze. Ale dobrze mesko doprawieni i wyeksponowani w sensownej roli moga zachwycac do bezdechu. Z mlodszych takim aktorem na pewno bylby Ledger, no ale nie bedzie...

                  A, i jeszcze DiCapriego dotyka taka sama zasada, zeby trzymac sie tematu watku. Zdecydowanie nie zachwycal mnie w Titanicu, mimo ze cale otoczenie wzdychalo, ale chyba walczy z ta oblepiajaca go slodycza i ostatnio mozna na niego patrzec bez wiekszych mdlosci.

                  Taki Bruce Willis to chyba nigdy nie mial takich problemow, nie? No ale to przystojny, a nie ladny facet.
                  --
                  24 kilo klonow.
                  • dakota77 Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 16.11.10, 21:02
                    Depp z wymienionej trojki to nie tyle dobry, co ocierajacy sie o geniusz aktor, moim zdaniem. Ledger tez zaczal pokazywac talent na granicy geniuszu, szkoda, ze juz nie zobaczymy go w nowych filmach:(.
                    No ale fakt, ze wymienieni sa swietnymi aktorami i odpowiednio podani nie sa wymoczkowaci. Pitt przekonal mnie do siebie w 12 Malp, no a obaj z Clooneyem byli rewelacyjni w Burn After Reading Coenow:)
                    Di Capro mi sie nie podoba kompletnie, ale jest dobrym aktorem.
                    --
                    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
                  • slotna Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 16.11.10, 21:09
                    > Bo ja mam wrazenie, ze Clooney, Pitt i jeszcze Depp to sa po prostu dobrzy akto
                    > rzy. I do tego ladni. Jak sa zrobieni na slodko to sa lepcy do mdlosci i nudni
                    > jak odpustowe slodycze. Ale dobrze mesko doprawieni i wyeksponowani w sensownej
                    > roli moga zachwycac do bezdechu. Z mlodszych takim aktorem na pewno bylby Ledg
                    > er, no ale nie bedzie...

                    Co do Pitta, to nie wiem, za malo widzialam chyba, bo nie pamietam zadnej roli, ktora by mnie zachwycila. Ale nie odrzuca. Depp natomiast troche tak, uwazam, ze przegina z wyglupami i zawsze, ale to zawsze, widze jego samego, a nie postac. Nie lubie tego. Dlatego np. nie trawie Nicole Kidman i Krystyny Jandy.

                    --
                    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
    • marajka Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 14.11.10, 22:59
      Coelho to raczej nie jest pisarz, którym wypada się zachwycać, przeciwnie, wypada krytykować i dziwić się ,że zachwyca;)

      Jeśli chodzi o mnie to:
      "Pan Tadeusz" - podobno trzeba do niego dorosnąć. No to czekam, czekam i nie dorastam.
      Świetlicki. Nie żebym nie lubiła, ale zachwycać nie zachwyca. A wszyscy się nim podniecają.
      "Władca pierścieni". Przebrnęłam przez jakąć 1/20 drugiego tomu. Koszmarrrr.
      Mangi, anime i daleko pojęta sztuka Dalekiego Wschodu.
      --
      Słowa palą, więc pali się słowa...
      • ratyzbona Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 14.11.10, 23:17
        Ja ogólnie jestem przypadkiem beznadziejnym bo zazwyczaj podoba mi się to co ma mi się podobać - czyli uwielbiam Tolkiena, rozumiem dlaczego Titanic dostał kilkanaście Oscarów, podobał mi się Bergman itp. No ale nawet ja znam swoje granice więc po kolei:

        - Mały Książę - ludzie to cytują na okrągło a ja widzę w tym tylko i wyłącznie bardzo egzaltowaną powiastkę z dość banalnym przesłaniem. jak się ma 13 lat może się to wydać odkrywcze - ale winno się z tego wyrosnąć

        - Krótki film o zabijaniu Kieślowskiego - o ile nie odsadzę całej jego twórczości od czci i wiary ( Niebieski jest piękny) o tyle ten film jest bez sensu i na dodatek nagina rzeczywistość

        - Oscar i Pani Róża oraz wszelkie inne powieści tego autora - wiem że wielu czytelników się wzrusza ale dla mnie każda z nich to stek bzdur podlanych pseudofilozoficznym sosem

        - Żeromski - nigdy nie zrozumiem dlaczego on jeszcze jest w lekturze.

        Co do poetów to nawet tych których nie kocham bronię bo każdego poetę można uznać za geniusza i grafomana - bo oceniać należy wiersze a nie poetę jako takiego. Mickiewicz bredził i pisał genialnie podobnie jak Norwid, Słowacki i każdy inny który chwycił za pióro. Tak więc odrobinę współczucia dla poetów;)
        --
        zpopk.blox.pl/html
        • nikadaw1 Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 15.11.10, 02:25
          piosenki Dżemu.
          Obywatel Kane.
          filmy Arronofskiego.
          Charlie Chaplin - ani mnie śmieszy, ani wzrusza.
          stare Bondy z Connerym i tym drugim. nie przemawia do mnie seksism, groteskowość przestępców, megaśmieszna scenografia i rekwizyty, walki z łamaniem krzeseł itp.

          standardowo nie da się czytać tych wszystkich Żeromskich, lordów Jimów, literaturę łagrową ledwo ledwo, a każda książka Herlinga Grudzińskiego przyprawiała mnie o ból zębów.
          --
          Spacerowiczka
          • slotna Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 15.11.10, 05:12
            > standardowo nie da się czytać tych wszystkich Żeromskich, lordów Jimów, literat
            > urę łagrową ledwo ledwo, a każda książka Herlinga Grudzińskiego przyprawiała mn
            > ie o ból zębów.

            Z lekturowych Stiller (hehe, Croyance kiedys pisala, ze wszedzie daje Zydow i homoseksualistow (chyba?), to ja wszedzie wtykam Stillera) kiedys pieknie pojechal po Iwaszkiewiczu, cytujac jakies 3 zdania ktoregos dziela po kolei i punktujac wszystkie bledy (duzo). Ale nie to chcialam powiedziec, chcialam powiedziec, ze "Inny swiat" przeczytalam jako lekture, jedna z nielicznych (zazwyczaj czytalam duzo wczesniej albo wcale, czytanie na rozkaz mi nie wychodzi, co zreszta uwazam za glupie i denerwujace, ale tak juz mam) i szalenie mi sie podobalo. Zdaje sie, ze zainteresowana bylam osoba autora, bo niedlugo wczesniej zmarl i NIE zrobilo prowokacje, zbierajac podpisy pod jego kandydatura na prezydenta. Ale ponoc nie jestem reprezentatywna, poniewaz Grzesiukowe "Na marginesie zycia" czytalam od dziecinstwa co najmniej dwa razy do roku, jakos podtrzymywalo mnie duchu.

            W ogole mam ochote skomentowac kazdy post w tym watku, ale doskonale wiem, ze jestem nieprzytomna, dopiero wrocilam z dlugiej podrozy samochodowej.

            --
            Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
    • ssssen Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 15.11.10, 15:18
      Oj wiele rzeczy. Kilka bez namysłu wymienię:

      "Gra w klasy" - nie wytrzymałem nawet 10 stron.

      "Koncerty brandenburskie" - nudaaaa! Niektórzy podobno proponują to na początek słuchania muzyki "klasycznej" - brrrr. Nigdy by mnie to nie zachęciło.

      Gombrowicz - próbowałem czytać "Transatlantyk" i "Ferdydurke", ała. Żenuje mnie fakt, że mam z tym panem podobne poglądy na wiele spraw - to dopiero jazda!

      Harry Potter - próbowałem pierwszego tomu, dziękuję, tak drewnianego języka i sztampowej fabuły wcześniej nie czytałem.

      Audiobooki - modne toto, ale ja nie mogę znieść, kiedy informacje są mi podawane w tak wolnym tempie.

      I pewnie wiele innych, ale to przypomniało mi się od razu, bez namysłu.
      • ding_yun Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 15.11.10, 16:04
        Trochę poza tematem, ale ja nie lubię jeszcze muzyki poważnej. Nie czuję, nie rozumiem, usypiam, na koncertach się męczę i wiercę na siedzeniu choć jestem raczej spokojną osobą. Robiłam wiele prób i podejść w różnych momentach mojego życia i w końcu odpuściłam. W tej dziedzinie umrę niedouczona.
              • croyance Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 16.11.10, 12:55
                No tak, ale - jak wiemy chociazby z forum SuSa - prawdziwe wielbicielki maja nieco inne zdanie :-) (Pamietacie dyskusje o 'Twilight-mums'?)

                Notabene, mam kolezanke Amerykanke, dziewczyna bardzo inteligentna, z doktoratem, widzialam jej prezentacje i badania: rewelacja, a wpadla w to jak sliwka w ... bloto ;-/ Na FB ciagle jakies cytaty lzawe ze Zmierzchu daje, o Edwardzie marzy ... WTF?

                Przypomniala mi sie jeszcze jedna rzecz do watku, ale sprawa to delikatna.
                Nie chcialabym obrazic nikogo, ani tez rozpetac dyskusji religijnej, ale ... nigdy nie moglam zrozumiec fenomenu JPII.

                Po prostu kompletnie, ale to kompletnie nie rozumiem, dlaczego uwazany jest za autorytet, czy chociazby za interesujacego mowce. Widzialam go na zywo, sluchalam ... i nic. Wiem, wiem, wiem, wiem, ze to tylko moja osobista opinia, a nie prawda objawiona, ale po prostu nigdy nie moglam zrozumiec, dlaczego uwaza sie go za osobowosc (abstrahuje zupelnie od wszystkich kwestii typu hierarchia w KK etc.). Zaskoczylo mnie, co pisala tu kiedys Dzidka, ze czula od niego taka dobra energie - nie kwestionuje tego, ale ja okazalam sie na caly fenomen totalnie odporna.

                Nigdy, nawet podczas mlodosci oazowej :-) nie ruszalo mnie, ze papiez jest Polakiem, a gdy go sluchalam, to zaraz zapominalam, co powiedzial. A juz Ratzingera np. lubie, bo taki demoniczny wyglad ma i wydaje mi sie bardziej ciekawa osoba (znowu, abstrahuje od tresci tego, co mowi, mowie tylko o powierzchownym wrazeniu).

                --

                Sprawdz, co slychac w Narnii
                • verdana Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 16.11.10, 13:44
                  A bo to temat do innego watku - zachwyca, choć nie powinno.
                  Mnie, jak wiadomo zachwyca HP. I o zgrozo, bo romansow nie znoszę - Nora Roberts w niektórych książkach. I King. O!
                  I "Potwory i spółka" mój najukochanszy flm wszechczasów.
                  Chyba watek założę.
                  Jesli chodzi o obecnego papieża to czekam na konklawe. Rozumiem, jak najbardziej , ze ktoś mogł być przymusowo w Hitlerjugendt i nie mam pretensji. Jednak ktos, kto był w Hitlerugend i kiedykolwiek później poczul się dostatecznie godny by być papiezem - nie , tego nie jestem w stanie darować.
                  --
                  Mops i kot

                  img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                  • croyance Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 16.11.10, 14:20
                    Do Ratzingera na pewno mozna sie przyczepic, ale akurat tego Hitlejugend bym sie nie czepiala. Nie mozna pociagac do odpowiedzialnosci dzieciaka, w dodatku w tamtych czasach. Z Wikipedii wynika, ze (wklejam ponizej) ojciec Ratzingera byl 'wrogiem nazizmu', a sam Ratzinger 'odmawial uczestnictwa w spotkaniach'. 14-letni kuzyn Ratzingera, chlopiec z zespolem Downa, zostal zamordowany (eugenika). Czy 14-letni Ratzinger mial mozliwosc NIE zostac zapisanym do tej organizacji? Z dalszych informacji wynika, ze nie brak udzialu w walkach, co wiecej, zdezerterowal ...

                    'Following his 14th birthday in 1941, Ratzinger was conscripted into the Hitler Youth — as membership was required by law for all 14-year old German boys after December 1939[9] — but was an unenthusiastic member who refused to attend meetings.[10] His father was an enemy of Nazism, believing it conflicted with the Catholic faith. In 1941, one of Ratzinger's cousins, a 14-year-old boy with Down syndrome, was taken away by the Nazi regime and killed during the Aktion T4 campaign of Nazi eugenics.[11] In 1943, while still in seminary, he was drafted into the German anti-aircraft corps as Luftwaffenhelfer.[10] Ratzinger then trained in the German infantry, but a subsequent illness precluded him from the usual rigours of military duty. As the Allied front drew closer to his post in 1945, he deserted back to his family's home in Traunstein after his unit had ceased to exist, just as American troops established their headquarters in the Ratzinger household. As a German soldier, he was put in a POW camp but was released a few months later at the end of the war in the summer of 1945.'

                    --

                    Sprawdz, co slychac w Narnii
                    • croyance Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 16.11.10, 14:29
                      W Hitler Youth byl tez Solomon Perel, ktory napisal na ten temat ksiazke ('Ich war Hitlerjunge Salomon'), czego nikt rozsadny mu przeciez nie zarzuca, bo nie mial innego wyjscia. IMHO jakie wyjscie mial Ratzinger? A inni mlodzi chlopcy?

                      --

                      Sprawdz, co slychac w Narnii
                    • verdana Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 16.11.10, 14:53
                      Ja nie podciagam do odpowiedzialnosci dziecka - musiało.
                      Tylko osiemdziesięciolatka, ktory nie jest w stanie powiedzieć "Musiałem, trudno, ale to jednak dykwalifikuje mnie jako największy autorytet moralny".
                      --
                      Mops i kot

                      img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                      • croyance Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 16.11.10, 15:13
                        Ale dlaczego dyskwalifikuje? Skoro musial, to musial. Rownie dobrze mozna powiedziec, ze zgwalcona kobieta nie moze zostac swieta, bo -chociaz nie ze swojej winy - ale nie jest juz dziewica.
                        Zreszta Kosciol wywodzi sie od Piotra, ktory trzykrotnie zaparl sie Jezusa wobec swiadkow, a poproszony o wsparcie w czasie, gdy Jezus modlil sie i bal smierci - spal.

                        --

                        Sprawdz, co slychac w Narnii
                  • ding_yun Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 16.11.10, 17:15
                    verdana napisała:

                    > Jesli chodzi o obecnego papieża to czekam na konklawe. Rozumiem, jak najbardzie
                    > j , ze ktoś mogł być przymusowo w Hitlerjugendt i nie mam pretensji. Jednak kto
                    > s, kto był w Hitlerugend i kiedykolwiek później poczul się dostatecznie godny b
                    > y być papiezem - nie , tego nie jestem w stanie darować.

                    Powiem szczerze, ze nigdy nie myslalam o tym w ten sposob. Ale zasialas we mnie ziarno niepewnosci. Bo KK wymaga jednak od swoich wiernych dazenia do postawy heroicznej (Kosciol, podkreslam, a nie chrzescijanstwo). Wyroznil jako swieta kobiete, ktora umarla w wyniku donoszenia ciazy, ktora z medycznego punktu widzenia powinna byc natychmiast usunieta. Uczynil blogoslawiona dziewczynke, ktora wolala dac sie zabic niz zgwalcic (bl. Karolina Kozkowna). Tym bardziej postawy heroicznej powinien oczekiwac od Papieza. Wedlug tej logiki, Ratzinger powinien dac sie zabic, zeby nie byc w organizacji odpowiedzialnej za mordowanie ludzi.
                    Chcialabym podkreslic, ze to nie jest moja osobista opinia na temat obecnego Papieza i nie wyrazam tutaj swojego osobistego stosunku do tej sprawy. To tylko glosne rozwazania, czy logike zastosowana przez KK daloby sie w ten sposob przylozyc to sprawy Ratzingera.
                    • verdana Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 16.11.10, 17:35
                      Uwazam, ze nie nalezy karać, obwiniać, nawet mieć szczególnych wyrzutów sumienia, jesli w mlodosci wolało sie przeżyć i być w faszystowskiej organizacji, niż ryzykować. Nie czynię dorosłych odpowiedzialnych za wybór dziecka. Ale uwazam, ze czlowiek sam, w swoim sumieniu, powinien sobie powiedzieć - to plama na moim życiorysie, nie mogę ludziom pokazywaćpokazanie, ze Hitlerjugendt nie jest istotne - można było należeć i nic z tego nie wynika, ze można to sobie w 100 - a nie 99,9% darować. Trudno, moja kariera nie została przez to zrujnowana, ale papiezem, czyli najwyższym autorytetem moralnym być juz nie powinienem.
                      To samo powiedzialabym o kimś, kto jako 16-latek donosił na UB, nawet z przymusu. Kara - nie. Hańba - nie. Niewybaczalne - także nie. Ale w sumieniuczlowieka, ktory ma być nieomylny, ktory innym ma prao mówić co dobre, a co zle powinny powstać wątpliwosci, ze nie jest godzien. A nie powstały. To dla mnie oznacza, ze nie jest godzien...
                      --
                      Mops i kot

                      img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                    • croyance Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 16.11.10, 19:06
                      Ale wg tej logiki, Jezus nie powinien zostawiac sprawy w rekach Piotra, ktory sie go trzy razy zaparl. Piotr powinien dac sie zabic razem z Jezusem (w koncu zginal smiercia meczenska, ale to bylo POZNIEJ), i zaryzykowac zycie dla wiary. Nie zrobil tego, bo sie bal, a byl to dorosly chlop. Co tu porownywac do niego czternastoletniego chlopca (ktory zreszta w koncu zdezerterowal)!
                      --

                      Sprawdz, co slychac w Narnii
                        • verdana Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 16.11.10, 20:29
                          Nie - Jezus wybaczył Piotrowi. To zupełnie co innego, niz gdyby Piotr wybaczył sobie i powiedział "A tam, zaparłem się trzy razy, ale musiałem i tak mogę być swiety, to nie miało znaczenia".
                          Czym innym jest wybaczenie komuś - i wybaczać jak najbardziej należy. Czym innym całkowite wybaczenie sobie i przejście do porzadku dziennego nad tym, co się kiedyś zrobilo, choćby przynosiło ujmę.
                          Jak najbardzie uwazam, ze kardynalowi nalezało całkowicie wybaczyć, to co musiał zrobić w mlodosci. natomiast to,że kardynał ochoczo sam sobie przebaczył i uznał, ze to mu nie przeszkadza zostać papiezem- to dla mnie skresla go z listy autorytetów moralnych.
                          --
                          Mops i kot

                          img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                            • verdana Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 17.11.10, 15:04
                              I powinna wybaczyć, jestem o tym przekonana.
                              Jedyna osoba, ktora nie powinna sobie az do tego stopnia wybaczyć jest on sam. Fakt, ze potrafił to sobie odpuscić do tego stopnia, by uznać, ze ma prawo być najwazniejsza osobą w KK, jest dla mnie nie do przyjęcia.
                              --
                              Mops i kot

                              img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                • ssssen Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 16.11.10, 15:09
                  Podpisuję się pod tym obiema rękami. Kult JP2 to tylko kolejny dowód na zakompleksienie a jednocześnie (!) megalomanię wielu naszych rodaków. Większość z nich nie potrafi zrozumieć prognozy pogodny, a udają, że rozumieją nauki JP2. Ja się przyznaję - nie rozumiem ich. Nigdy nawet nie próbowałem zrozumieć - jakoś nie interesują mnie przekonania faceta, który dobrowolnie rezygnuje z seksu. Taki facet nie może być normalny ;)
                • the_dzidka Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 17.11.10, 12:14
                  > Przypomniala mi sie jeszcze jedna rzecz do watku, ale sprawa to delikatna.
                  > Nie chcialabym obrazic nikogo, ani tez rozpetac dyskusji religijnej, ale ... ni
                  > gdy nie moglam zrozumiec fenomenu JPII.

                  Och, jak ja nie lubię takiego asekurowania sie i przepraszania z góry!
                  Oczywiście to nie tylko do Ciebie, tylko tak ogólnie. Kurczę, zawsze jest "z góry przepraszam, jesli kogoś urażę..." - a potem się rozmaici wyznawcy tego i owego uwazają za takie mimozy...
                  --
                  Dzidka
                  • paszczakowna1 Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 17.11.10, 14:12
                    > > Nie chcialabym obrazic nikogo, ani tez rozpetac dyskusji religijnej, ale
                    > ... ni
                    > > gdy nie moglam zrozumiec fenomenu JPII.

                    Ale jednakowoż lepiej by to było zrobić w osobnym wątku, bo ten rozwaliłaś papieżami lepiej niż ja Pratchettem.

                    A JPII był podobno (znaczy, znam dwie osoby znające go osobiście, katoliczkę i ateistę) bardzo sympatycznym i inteligentnym rozmówcą, no i miał charyzmę. Ja go cenię za rzecz na ogół mało zauważalną - on naprawdę dużo robił w dyskursie wiara-nauki ścisłe, miedzy innymi załatwił wreszcie rehabilitację Galileusza (no i nazwał tak swój samolot - mała rzecz, a cieszy) i pozamykał gęby (niestety, chwilowo) katolickim antyewolucjonistom i innym świrom spod znaku Płaskiej Ziemi.
                      • paszczakowna1 Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 17.11.10, 21:46
                        > Rzecz w tym (i nie jest to OT), ze ja nie uwazam, ze mial charyzme. I nie widzi
                        > alam, zeby byl sympatycznym i inteligentnym mowca.

                        No, ale nie znałaś go osobiście, a ja napisalam "rozmówcą". Ludzie znali go jako biskupa i uważali, że był sympatyczny, inteligentny i dało się z nim pogadać.

                        A co do fenomenu w Polsce - no co się dziwisz, nasz człowiek i tak daleko zaszedł. Brzeziński + Małysz w jednym i razy dziesięć. Mógł być charyzmatyczny jak beczka z kiszoną kapustą, a i tak bylibyśmy zachwyceni.
                      • paszczakowna1 Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 17.11.10, 22:02
                        > Paszczakówna, nie strasz mnie. Myślałam, że Płaska Ziemia to coś w rodzaju Lata
                        > jącego Potwora Spaghetti!

                        A nie, ja tylko w przenośni, nie Płaska Ziemia dosłownie. Miałam na myśli to całe bractwo od: teoria ewolucji to tylko teoria, geologia to kłamstwo, szczepionki to ZUO, Big Bang to herezja*, chemtrailsy to... cośtam itp. Ostatnio się jakoś namnożyło takich w połączeniu z katolicyzmem. Za czasów JPII siedziało to cicho (a może tylko dostępu do internetu nie miało?), słychać było głównie fundamentalistów protestanckich, a teraz się do mainstreamu przenosi. I egzorcystów też jakoś trzymał krócej.

                        * w końcu jezuita to wymyślił, a jezuici są podejrzani.
                          • ananke666 Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 18.11.10, 02:20
                            > Nieno, istnieje coś takiego jak Flat Earth Society

                            Coś mi się kiedyś obiło o uszy, że istnieje. Stąd natychmiastowe skojarzenie. Ale myślałam, że to taka sama parodia, jak Niewidzialny Różowy Jednorożec. Nie chce mi się zagłębiać w ich stronę, ale to chyba nie może być serio?
                            --
                            Tupecik
                    • ding_yun Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 17.11.10, 17:07
                      paszczakowna1 napisała:


                      > Ale jednakowoż lepiej by to było zrobić w osobnym wątku, bo ten rozwaliłaś papi
                      > eżami lepiej niż ja Pratchettem.

                      Ekhm, czuję się w obowiązku powiedzieć, że nie sama Croyance jest odpowiedzialna, ale ja również i Verdana takoż bo podjęłyśmy dyskusję w tym wątku, choć można było założyć nowy. Można przenieść tę dyskusję.
                      >
                  • croyance Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 17.11.10, 14:46
                    Ja tez tego nie lubie, ale z moich doswiadczen forumowych wynika, ze jak sie dokladnie nie uscisli w 100% o co chodzi, to potem sie robi dyskusja, albo i awantura, na trzy drzewka. Nie chce mi sie odpisywac na 150 zarzutow pozniej, w ktorych dokladnie powiedzialabym to, co napisalam asekuracyjnie ...

                    --

                    Sprawdz, co slychac w Narnii
                • turzyca Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 17.11.10, 18:26
                  ale ... ni
                  > gdy nie moglam zrozumiec fenomenu JPII.

                  Dla mnie to jest jeden z tych wielkich papiezy rewolucjonistow, ktorzy wstrzasaja Kosciolem. Owszem II Sobor Watykanski byl juz poteznym trzesieniem, ale to dzieki niemu tamte zmiany zostaly umocnione i rozwieniete. Bardzo latwo skupic sie na kwestiach, no powiedzmy, obyczajowych, w ktorych faktycznie byl dosc konserwatywny i przez ten pryzmat postrzegac calosc jego dzialania. Ale on naprawde byl rewolucjonista pierwszej wody. Paszczakowna sporo juz napisala, ja dorzucilabym jeszcze m.in. dialog z innymi religiami. To co on zrobil nam sie teraz wydaje dosc normalne, ale mysle, ze dla wielu katolikow sama mysl o takim zachowaniu bylaby szokiem jeszcze zaledwie 20 lat przed jego pontyfikatem (akurat koncowka pontyfikatu Piusa XII). To co on robil bylo kiedys zupelnie niewyobrazalne. Pierwszy papiez, ktory wszedl do synagogi! Pierwszy papiez, ktory wszedl do meczetu! No i ekumenizm wewnatrz chrzescijanski. To jest olbrzymia rewolucja, do ktorej jestesmy juz tak przyzwyczajeni, ze nie zauwazamy jej wielkosci. Przy czym ja mam wrazenie, ze od 5 lat mamy w tych obszarach nie tylko zastoj, ale wrecz regres. Ale uczciwie zastrzegam, ze jesli mialabym sie gdzies okreslic, to jestem raczej na mocno lewym skrzydle Kosciola, wiec osoby nieco bardziej na prawo moga te zmiany odbierac inaczej.
                  --
                  24 kilo klonow.
              • ananke666 Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 16.11.10, 17:17
                Mnie uczono, że muzyka klasyczna jest wykonywana na klasycznych instrumentach (czyli takich, których nie włącza się do kontaktu) i czerpie z klasycznych form :) Może to myślenie łopatologiczne, ale w innych językach myślą podobnie. Jest classical music a o serious music nie słyszałam...
                --
                Tupecik
                • dakota77 Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 16.11.10, 17:29
                  Mnie jakos zgrzyta mowienie uzywanie wymienne okreslec muzyka powazna/klasyczna. Klasycyzm to tylko jeden okres, to moze zaciemniac obraz. Z drugiej strony, jak muzyke Mozarta, czysty pop jego czasow, okreslac mianem powaznej?:)

                  --
                  "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
                    • ratyzbona Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 16.11.10, 18:27
                      Jako wielka fanka muzyki klasycznej muszę stwierdzić że to określenie dostarcza bardzo wielu problemów. Otóż - kiedy mówi się muzyka poważna to sugeruje się od razu w tym stwierdzeniu że nie dla maluczkich, że w operze i w filharmonii, że tylko kiedy człowiek jest w garniturze no i że ogólnie straszna nuda - z drugiej jednak strony- trudno nazwać muzyką klasyczną utwory, które powstały kilkanaście lat temu a są na orkiestrę i można je usłyszeć praktycznie wyłącznie w filharmonii - stąd konieczność wykorzystywania tego określenia. W sumie uważam że spokojnie można uznać że do Schönberga mamy muzykę klasyczną ( absolutnie nie klasycystyczną!) - a ta dzieli się już na pod gatunki. Co do nienawiści do muzyki klasycznej to muszę stwierdzić, że stwierdzenie iż lubi się muzykę klasyczną lub się jej nie lubi zawsze jest zbyt szerokie - to taka ilość utworów że zawsze znajdzie się coś co się spodoba lub nie spodoba. Ja jestem regularnym gościem w filharmonii ale bojkotuję Mahlera nie jestem w stanie słuchać Chopina ( takie plumkanie) i przysypiam na dużych fragmentach Bacha. Myślę że zamiast chodzić do filharmonii najlepiej oswajać klasykę w domu - trzeba naprawdę lubić ten gatunek żeby odsiedzieć trzy godziny na operze w wykonaniu koncertowym po polsku do którego nie dołączono libretta z której zrozumiało się jedynie jedną linijkę brzmiącą ,,no cóż" ( moje ostatnie przeżycie w filharmonii)
                      --
                      zpopk.blox.pl/html
                      • croyance Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 16.11.10, 19:11
                        Heh, nas znajomi zabrali na koncert w Budapeszcie, a potem nastapila dluga dyskusja, kto jak gral. Jak Boga kochal, nie jestem w stanie powiedziec, kto gral dobrze, a kto zle - corka znajomych gra na flecie i podobno jest wielka gwiazda, ale ja tego w ogole nie slysze, nie jestem w stanie odroznic jej gry od gdy malego Jasia :-( A sluch mam, poczucie rytmu tez ... Wiem, ze gustu sie czlowiek uczy i trzeba go sobie wyrobic, ale dla mnie to wszystko brzmi autentycznie tak samo. Krojansiarz slucha czasem Classic FM w samochodzie, i ja nigdy nie wiem, gdzie sie nowa piosenka zaczyna ...
                        --

                        Sprawdz, co slychac w Narnii
                  • kkokos Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 16.11.10, 20:17
                    oj po prostu dziś się częściej mówi muzyka klasyczna pod wpływem angielskiego i tyle. takie małpowanie, które w tym wypadku wyszło na dobre. bo określenie muzyka poważna odstrasza, brzmi napuszenie - a dodatkowo przekłamuje, bo spora jej część powstała dla rozrywki i jest radosna i pełna energii
                    • ananke666 Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 16.11.10, 21:28
                      kkokos napisała:

                      > oj po prostu dziś się częściej mówi muzyka klasyczna pod wpływem angielskiego i
                      > tyle. takie małpowanie, które w tym wypadku wyszło na dobre.

                      Dla mnie to żadne małpowanie, tylko konsekwencja. Muzyka klasyczna to muzyka w klasycznej formie (tzn, zakorzenionej w historii i kulturze) wykonywana na klasycznych (tzn, pędzanych człowiekiem, nie prądem) instrumentach. Odstępstwa mogą sobie być gdzieniegdzie, ale główne założenia są właśnie takie. Proste jak konstrukcja cepa.
                      --
                      Tupecik
                      • ready4freddy Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 17.11.10, 10:15
                        trzeba tylko zdefiniowac "zakorzenienie w historii i kulturze": na angielskiej wiki np. mowa o "tradycji muzyki liturgicznej i swieckiej krajow Zachodu", i teraz: czy country grane na banjo jest muzyka klasyczna, czy nie jest?

                        --
                        miecz przeznaczenia ma dwa ostrza... scyzoryk przeznaczenia ma dwa ostrza, korkociag, srubokret i otwieracz do konserw.
                        • ananke666 Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 17.11.10, 13:24
                          ready4freddy napisał:

                          > trzeba tylko zdefiniowac "zakorzenienie w historii i kulturze": na angielskiej
                          > wiki np. mowa o "tradycji muzyki liturgicznej i swieckiej krajow Zachodu"

                          Uznaj mój tekst za skrót :) nie ma sensu tu zagłębiać się w szaleństwo szczegółów. Normalne, że Europejczyk pomyśli w pierwszym, a pewnie i drugim oraz piątym rzędzie o "tradycji muzyki liturgicznej blablabla" a nie na przykład o muzyce japońskiej, chociaż ma ona szacowny rodowód artystyczny i historyczny. Poważny i niepoważny też.

                          > czy country grane na banjo jest muzyka klasyczna, czy nie jest?

                          Nie jest. Country grane na banjo będzie muzyką rozrywkową, choć dajmy na to stara ballada country o marności świata tego w najbardziej potocznym rozumieniu może być i klasyczna, i poważna :)
                          --
                          Tupecik
                          • ready4freddy Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 17.11.10, 21:58
                            ananke666 napisała:

                            > ready4freddy napisał:
                            >
                            >
                            > > czy country grane na banjo jest muzyka klasyczna, czy nie jest?
                            >
                            > Nie jest. Country grane na banjo będzie muzyką rozrywkową, choć dajmy na to sta
                            > ra ballada country o marności świata tego w najbardziej potocznym rozumieniu m
                            > oże być i klasyczna, i poważna :)

                            przyznaje, ze nie rozumiem: jest grane na klasycznym, recznie napedzanym instrumencie, i jest juz solidnie osadzone w tradycji kulturowej, zachodniej nawet.

                            --
                            lody ruszyly, panowie przysiegli! defilade poprowadze osobiscie!
                            • ananke666 Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 18.11.10, 02:18
                              > przyznaje, ze nie rozumiem: jest grane na klasycznym, recznie napedzanym instru
                              > mencie, i jest juz solidnie osadzone w tradycji kulturowej, zachodniej nawet.

                              Owszem, ale nie wywodzi się z muzyki pomyślanej jako dzieło sztuki, tylko prosto od muzyki ludowej, czystej rozrywki.

                              Rychło dojdziemy do wniosku, że właściwie rozróżnienie może wprowadzić i głuchy. Jeśli instrumentu używa koleś we fraku i z fryzurą kretyna, najlepiej w zgrai podobnych sobie, a przed nimi siedzi nabzdyczona i wystrojona publiczność, to ani chybi grają muzykę klasyczną/poważną. Ja w każdym razie jestem blisko takiego wniosku...
                              --
                              Tupecik
                              • ssssen Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 18.11.10, 08:39
                                > Owszem, ale nie wywodzi się z muzyki pomyślanej jako dzieło sztuki, tylko prost
                                > o od muzyki ludowej, czystej rozrywki.


                                Uważasz, że każdy utwór klasyfikowany jako "muzyka kalsyczna" był pomyślany jako dzieło sztuki? Oj, grząsko się robi ;)

                                Dajmy sobie spokój z próbami definiowania, zrobili to za nas mądrzejsi muzykolodzy.

                                I pamiętajmy, że to, co stereotypowo nazywa się "muzyką klasyczną" powstawało w ciągu kilkuset lat, to nie tylko Bach, Mozart i Chopin! W porównaniu z tym historia muzyki rockowej czy jazzowej to mgnienie oka! A próbujecie zdefiniować "muzykę klasyczną" jednym zdaniem...
                                • ananke666 Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 18.11.10, 12:09
                                  > Uważasz, że każdy utwór klasyfikowany jako "muzyka kalsyczna" był pomyślany jak
                                  > o dzieło sztuki? Oj, grząsko się robi ;)

                                  Grząsko jest wszędzie na pograniczu. Norma.

                                  > Dajmy sobie spokój z próbami definiowania, zrobili to za nas mądrzejsi muzykolo
                                  > dzy.

                                  Marnie im poszło, dyskusje trwają.

                                  > I pamiętajmy, że to, co stereotypowo nazywa się "muzyką klasyczną" powstawało w
                                  > ciągu kilkuset lat, to nie tylko Bach, Mozart i Chopin! W porównaniu z tym his
                                  > toria muzyki rockowej czy jazzowej to mgnienie oka! A próbujecie zdefiniować "m
                                  > uzykę klasyczną" jednym zdaniem...

                                  Ponieważ my, prostaczki, potrzebujemy niekiedy uproszczonego pojęcia. Przydaje nam się w rozmowie i w sklepie muzycznym dajmy na to.

                                  --
                                  Tupecik
                      • ratyzbona Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 17.11.10, 13:34
                        Cóż uznawanie muzyki klasycznej za taką która jest wykonywana na instrumentach napędzanych przez ludzi odrzuca całą niemal XX wieczną tradycję gdzie dodaje się co raz to nowe nie napędzane przez ludzi instrumenty. Ale w sumie to ciekawe - spieramy się o nazewnictwo a wszyscy i tak wiedzą o co chodzi :)
                        --
                        zpopk.blox.pl/html
            • ssssen Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 17.11.10, 11:41
              > Ja odrzuciłam. Nie lubię tego określenia i staram się nie stosować. Używam term
              > inu "muzyka klasyczna".

              Które jest równie błędne jak "muzyka poważna". To tak, jakbyś wrzuciła Beatlesów, Janis Joplin, Metallicę, Milesa Davisa i Dodę do jednego worka z napisem "muzyka popularna" i twierdziła że taką lubisz/nie lubisz :)))
              • ananke666 Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 17.11.10, 13:06
                > Które jest równie błędne jak "muzyka poważna". To tak, jakbyś wrzuciła Beatlesó
                > w, Janis Joplin, Metallicę, Milesa Davisa i Dodę do jednego worka z napisem "mu
                > zyka popularna" i twierdziła że taką lubisz/nie lubisz :)))

                Nie widzę związku. Co to ma wspólnego z lubieniem albo nie? Nic o żadnym lubieniu nie wspomniałam.
                --
                Tupecik
                  • ananke666 Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 17.11.10, 15:51
                    ssssen napisał:

                    > Fakt, niezręcznie to napisałem.
                    >
                    > A chodziło mi tylko o to, że pojęcie "muzyka klasyczna", tak jak pojęcie "muzyk
                    > a popularna", jest zbyt ogólnikowe i tak naprawdę mylące.

                    Oczywiście, ale jakoś trzeba było to podzielić i nazwać w miarę krótko, a innych określeń raczej nie ma. Jest "klasyczna", jest "poważna" i zwykle występują jako synonimy. To są ledwie punkty zaczepienia, za którymi czai się morze teorii, jednak przeciętnemu człowiekowi te punkty wystarczą, żeby z grubsza oddzielić jedno od drugiego, nie recytując przy tym kilometrowych definicji.
                    Moim zdaniem jednak "klasyczna" ma więcej sensu. Zawiera odniesienie do rodzaju instrumentów, do pewnych, często ściśle określonych form muzycznych, do historii. Idealna nie jest, bo nie sposób jednym słowem objąć tak wielkiego działu, ale jednak na coś konkretnego wskazuje. "Poważna" - no cóż, to moje osobiste zdanie oczywiście, ale zawiera głównie lekceważący stosunek do muzyki popularnej, rozrywkowej.
                    --
                    Tupecik
                    • ssssen Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 18.11.10, 08:48
                      ananke666 napisała:

                      > trzeba było to podzielić i nazwać w miarę krótko,

                      Naprawdę "trzeba"?

                      > i, jednak przeciętnemu człowiekowi te punkty wystarczą, żeby z grubsza oddzieli
                      > ć jedno od drugiego, nie recytując przy tym kilometrowych definicji.

                      I mylić się.
                      Czy naprawdę "przeciętny człowiek" musi znać definicje takiej muzyki, nie słuchając jej? Po co? Żeby powymądrzać się podczas imprezy? A kiedy ktoś zaczyna tej muzyki słuchać to otwierają mu się oczy i sam dochodzi do wniosku, że to co wcześniej w swojej ignorancji nazywał muzyką klasyczną/poważną ma milion odcieni i nie da się jej tak trywialnie określić.

                      > ale jednak na coś konkretnego wskazuje.

                      Ale jak wyżej - po co ma wskazywać? Czy typowy Polak oprócz polityki, meteorologii, medycyny, prawa, skoków narciarskich tudzież formuły 1 musi również koniecznie mieć coś do powiedzenia na temat "muzyki klasycznej"?

                      Jestem w stanie zaakceptować określenie "muzyka klasyczna", jeśłi ma służyć do odstraszania ludzi, którzy nie chcą mieć z nią nic do czynienia ;)
                      • ananke666 Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 18.11.10, 12:07
                        > Naprawdę "trzeba"?

                        Dla ciebie może i nie, ale wierz mi, przydaje się.

                        > I mylić się.
                        > Czy naprawdę "przeciętny człowiek" musi znać definicje takiej muzyki, nie słuch
                        > ając jej?

                        A czemu akurat nie słuchając?

                        > Po co? Żeby powymądrzać się podczas imprezy?

                        Po to, żeby wiedzieć, że płyty z Couperinem w sklepie muzycznym nie znajdzie na półce z rockiem, a na półce z klasyczną Metallica nie stoi? Powód równie dobry jak każdy inny. Przy tym bardzo praktyczny.

                        > A kiedy ktoś zaczyna tej
                        > muzyki słuchać to otwierają mu się oczy i sam dochodzi do wniosku, że to co wc
                        > ześniej w swojej ignorancji nazywał muzyką klasyczną/poważną ma milion odcieni
                        > i nie da się jej tak trywialnie określić.

                        Jak większość dziedzin sztuki. Jednakże mimo tej ignorancji i odcieni, określenie funkcjonuje. Ba, nawet artyści się nim posługują, młotki jedne, wykształciuchy fałszywe. I co gorsza, nie jest uznawane za trywialne (wg słownika pwn - 'niewybredne, banalne, pospolite, prostackie, ordynarne, wulgarne' - zwłaszcza trzy ostatnie przymiotniki budzą wątpliwości).

                        > Ale jak wyżej - po co ma wskazywać? Czy typowy Polak oprócz polityki, meteorolo
                        > gii, medycyny, prawa, skoków narciarskich tudzież formuły 1 musi również koniec
                        > znie mieć coś do powiedzenia na temat "muzyki klasycznej"?

                        Typowy, czyli jaki? To jest dopiero określenie do kitu, które nie wskazuje kompletnie niczego. Sądząc z kontekstu, dość pogardliwe.

                        Nie, nie musi. Ale może. Jakieś pojęcia do tego mu się przydadzą, nawet tak mało precyzyjne.

                        > Jestem w stanie zaakceptować określenie "muzyka klasyczna", jeśłi ma służyć do
                        > odstraszania ludzi, którzy nie chcą mieć z nią nic do czynienia ;)

                        Ja dla odmiany nie widzę w owej muzyce nic przerażającego, ale może mało strachliwa jestem.

                        --
                        Tupecik
      • turzyca Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 16.11.10, 21:04
        > "Koncerty brandenburskie" - nudaaaa! Niektórzy podobno proponują to na począte
        > k słuchania muzyki "klasycznej" - brrrr. Nigdy by mnie to nie zachęciło.

        Mnie zachwyca. Jako muzyka do sluchania w tle. :D Swietnie mi sie przy niej pracuje, nie zajmuje umyslu, nie odrywa od pracy i stanowi znakomita kurtyne dzwiekowa. Zapomnialam sobie ich nagrac na ostatni wyjazd do archiwum i zalowalam kazdego dnia.
        Ale do traktowania solo sa zdecydowanie zbyt nudne.

        > Gombrowicz - próbowałem czytać "Transatlantyk" i "Ferdydurke", ała. Żenuje mnie
        > fakt, że mam z tym panem podobne poglądy na wiele spraw - to dopiero jazda!

        5 lat temu napisalabym to samo. A potem nagle mi sie cos odmienilo i zaczelo zachwycac, Transatlantyk czytalam w drodze na emigracje i bylam bardzo zirytowana, ze przesiadki mnie odrywaja od tak pasjonujacej lektury.

        > Audiobooki - modne toto, ale ja nie mogę znieść, kiedy informacje są mi podawan
        > e w tak wolnym tempie.

        To samo tyczy sie w moim przypadku wiekszosci filmow. Brakuje mi jakiejs taki opcji forwardowania z dzwiekiem. Ale okazalo sie, ze audiobooki sa swietnym rozwiazaniem na te sytuacje, w ktorych marnuje mnostwo czasu, nie mogac czytac. Powroty do domu chociazby - trzeba uwazac na wspolsprawcow ruchu drogowego, do tego ksiazka z kierownicy spada, a brakuje reki zeby ja przytrzymac. A audiobook sam wpada do ucha i nie zajmuje oczu. Do szorowania lazienki tez sa swietne. A poza tym dzieki temu, ze "czytam" je w tle, mimochodem wylacznie, poznaje takze to, na przeczytanie czego nigdy nie znajdowalam czasu, a uwazam, ze powinnam znac. (Chocby po to, zeby wiedziec, ze mnie nie zachwyca.)
        --
        24 kilo klonow.
        • moleslaw Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 17.11.10, 06:42
          Nie lubię i nie zachwyca mnie Tom Cruise,Brad Pitt i Antonio Banderas jednoczesnie "Wywiad z wampirem" to jeden z moich ulubionych filmów :-) Za to zachwyca i porywa mnie Johny Depp uwielbiem i już!

          Co do aktualnego papieża mam tylko jedną uwagę,ktoś napisał że nie przeszkadzało to(hitlerjugend epizod) katolikom w wybraniu Ratzingera na papieża, niestety to nie ogół katoloków wybiera głowę kościoła na ziemi.Aczkolwiek mam do tej osoby stosunek obojętny :-)
          --
          forum.gazeta.pl/forum/f,63251,_MOLE_KSIAZKOWE_.html
      • ready4freddy Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 17.11.10, 23:05
        nie zgodze sie, skorupiaki sa wysmienite (bynajmniej nie smierdza ryba), i glowonogi (glownie osmiornice, kalmary mniej). ale wszystko co w muszlach to faktycznie: bueee!

        natomiast jak dla mnie: trufle. gdyby tyle nie kosztowaly, i nie byly owiane calym tym mistycyzmem, ze ich malo, ze trzeba szukac z psem albo i swinia, nikt by tego nie jadl, maja obrzydliwy, petrochemiczny zapach, przypominajacy jako zywo ten zwiazek, ktorego dodaja do gazu ziemnego w miejskich instalacjach, zeby go bylo czuc. jedyne, co w nich fajne to chyba samo zbieranie - tzn. wyobrazam sobie, ze snucie sie bladym switem w towarzystwie psa przez jesienne wzgorza w okolicach Alby, gdzie rosna najlepsze trufle (i sa wyjatkowo piekne krajobrazy), z perspektywa upicia sie z radosci po powrocie jakims nebbiolo czy dolcetto - tak, to musi byc fajne. ale same trufle jako takie absolutnie nie :)

        --
        lody ruszyly, panowie przysiegli! defilade poprowadze osobiscie!
        • ananke666 Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 18.11.10, 02:23
          > jedyne, co w nich fajne to chyba samo zbieranie - tzn. wyobrazam
          > sobie, ze snucie sie bladym switem w towarzystwie psa przez jesienne wzgorza w
          > okolicach Alby, gdzie rosna najlepsze trufle (i sa wyjatkowo piekne krajobrazy)
          > , z perspektywa upicia sie z radosci po powrocie jakims nebbiolo czy dolcetto -
          > tak, to musi byc fajne.

          Przyznam, że do mnie bardziej przemawia wersja ze świnią. Knur tropiący... Nie wiem, czy świnia wypije nebbiolo albo dolcetto, ale ponoć piwko to chętnie...
          --
          Tupecik
    • nessie-jp Woody Allen 22.11.10, 00:33
      Nie zachwyca, a wręcz sprawia mi bolesną przykrość oglądanie filmów Woody'ego Allena. Zresztą -- jakich filmów. Na żadnym nie wysiedziałam dłużej niż 20 minut.

      Mam wstręt do wszelkich powieści i filmów "obyczajowych", czyli ona jego panie tego, a on wcale i jaka to tragedia, a jeszcze dziecko z tego będzie. Albo stary człowiek i rozliczne morza, stara kobieta i mnóstwo żarcia, kąpanie się w fontannach, żal za zmarnowanym życiem na tle kontynentu rozdartego wojną (i 1000 słoni). Może to być ubrane w dowolnie "głębokie" szatki, niestety dla mnie pozostaje niestrawne.

      --
      If only I had an enemy bigger than my apathy I could have won
      • onion68 Re: Woody Allen 22.11.10, 21:55
        Jak tak, to ja mówię - Quentin Tarantino! No nie znoszę dziada i poronionych dzieł jego. Pulp fiction jeszcze obejrzałam nawet z jakąś przyjemnością, ale uważam, że się facet nieznośnie powtarza, że epatuje chamstwem i przemocą. Wiem, że to niby ma być cytat, pastisz i żart, ale ja nie kupuję tego. Myślę, że prawda jest taka, iż to alibi tylko, żeby właśnie pokazać to mięcho, flaki i bezwzględnych antybohaterów.
        --
        Mogłabym robić nie wiadomo co, ale nic nie robię. Jak to przyjemnie robić to, na co ma się ochotę.
        • nessie-jp Re: Woody Allen 22.11.10, 22:19
          onion68 napisała:

          > Jak tak, to ja mówię - Quentin Tarantino!

          O, jak najbardziej! Z tym że ja nie czuję do niego jakiejś specyficznej niechęci (jak do nieszczęsnego Allena), tylko po prostu nuuuuudzi facet śmiertelnie. Z Kill Billa obejrzałam tylko początkowe naście minut, bo na resztę nie starczyło mi sił...

          --
          Każde zdanie kończy nagłym mruczeniem i jeszcze się tym szczyci.
        • kolczykizoldy Re: Woody Allen 24.11.10, 16:47
          onion68 napisała:
          > Jak tak, to ja mówię - Quentin Tarantino! No nie znoszę dziada i poronionych dz
          > ieł jego. Pulp fiction jeszcze obejrzałam nawet z jakąś przyjemnością, ale uważ
          > am, że się facet nieznośnie powtarza, że epatuje chamstwem i przemocą. Wiem, że
          > to niby ma być cytat, pastisz i żart, ale ja nie kupuję tego. Myślę, że prawda
          > jest taka, iż to alibi tylko, żeby właśnie pokazać to mięcho, flaki i bezwzglę
          > dnych antybohaterów.

          Zgadzam się z Onion w całej rozciągłości.
          Na mojej liście są także:

          - dzieła Larsa von Triera

          - bracia Cohen - dawniej w sumie ich filmy mnie ani grzębiły ani ziały, ale po obejrzeniu tego obrzydliwego oraz wtórnego gniota 'No country for old men' obraziłam się na nich śmiertelnie ;)
          • onion68 Re: Woody Allen 24.11.10, 17:08
            > obejrzeniu tego obrzydliwego oraz wtórnego gniota 'No country for old men' obra
            > ziłam się na nich śmiertelnie ;)

            O matko! Nie jestem sama, jak miło :)

            Co do Allena, to niektóre jego filmy uwielbiam, ale kompletnie nie mogę dostrzec żadnych walorów jego opowiadań - a na biblionetce prawie wyłącznie zachwyty nimi ;)
            --
            Mogłabym robić nie wiadomo co, ale nic nie robię. Jak to przyjemnie robić to, na co ma się ochotę.
        • anutek115 Re: Woody Allen 24.11.10, 19:54
          onion68 napisała:

          > Jak tak, to ja mówię - Quentin Tarantino! No nie znoszę dziada i poronionych dz
          > ieł jego. (...) Wiem, że
          > to niby ma być cytat, pastisz i żart, ale ja nie kupuję tego. Myślę, że prawda
          > jest taka, iż to alibi tylko, żeby właśnie pokazać to mięcho, flaki i bezwzglę
          > dnych antybohaterów.

          Moim zdaniem świete słowa i zgadzam się z każdym.Ponadto polecam "Popcorn" Bena Eltona (jak i całego Bena Eltona, tak, wiem, że to nie ten watek :)), tam sobie każdy chętny poczyta, do czego ten "pastisz" i puszczanie oka do widza oraz liczenie na jego inteligencję i, ekhm, poczucie humoru a la twórca dzieła może doprowadzić.

          Z rzeczy, które mnie nie zachwycają, a powinny - Mona Lisa. No nie mogę patrzeć. Tak, wiem, dzieło sztuki, tak, proporcje, perspektywa, przełamywanie czegoś tam, wylatywanie nad poziomy - a ja nie mogę patrzeć i już. Nie widze żadnego wylatywania, tylko mało interesującą babkę o za dużych rękach, która nie ma w sobie nic, ale to nic nadzwyczajnego.

          Muzyka Beethovena, z nielicznymi wyjątkami (VII Symfonia). Grzmiące, za podniosłe, za monumentalne, za hałasliwe i, podobnie jak w wypadku Mony Lisy, odrzuca mnie nachalnie lansowany pogląd, że to Wielka Muzyka Jest, bezdyskusyjnie, a jak nie jest, toś trąba. No, jestem trąba, trudno.

          Znakomita większość dzieł nagrodzonych Oscarem, z "Angielskim pacjentem", "Filadelfią" i "Forrestem Gumpem" na czele.

          Większość tzw. symboli seksu do mnie kompletnie nie przemawia, zadnych dogłębnych dygotów na widok Bradów Pittów i innych Johnny Deppów nie odczuwałam nigdy, o naszych krajowych Zakościelnych nawet nie wspominam. Z kobietami jest lepiej, ale po pierwsze primo, ja tu nie target, a po drugie primo, nawet one mi się podobają w nietypowych rolach, natomiast nachalne lansowanie np. Angeliny Jolie na seksbombę jest dla mnie podejrzane.

          Żeromski i jego wszyscy, bez wyjątku doprowadzający mnie do białej gorączki POZYTYWNI bohaterowie. Tak ich nienawidzę, że aż maturę z nich pisałam :)). Gombrowicz, Witkacy, "Ulisses", "Paragraf 22"...

          Z innej beczki - owoce morza, kawior i szampan, mam niewiarygodnie trywialny gust kulinarny, do wykwintnych restauracji ze mną chodzić nie ma po co :D.

          --
          W życiu niewiasty można rozróżnić siedem okresów: niemowlę,
          dziewczynka, dziewczyna, młoda kobieta, młoda kobieta, młoda kobieta i młoda kobieta. (G.B. Shaw)
      • paszczakowna1 Re: Woody Allen 23.11.10, 23:17
        > Nie zachwyca, a wręcz sprawia mi bolesną przykrość oglądanie filmów Woody'ego A
        > llena.

        Woody Allen mnie żenuje. W sensie - przykro mi się robi, jak to oglądam, bo czuję się tak, jakby ktoś znajomy przy mnie robił z siebie idiotę. Co ciekawe, nie jest to reakcja odosobniona, i być może nawet świadczy o talencie Allena. Tym niemniej nie lubię.
    • ananke666 Re: Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 24.11.10, 21:03
      Jazz. Pięć minut w towarzystwie jazzu wnerwia mnie niemożebnie.
      Blisko za nim galopuje techno, trance i podobne, rap i jeszcze by się znalazło parę... Nie mogę, staram się nie słyszeć, a jeśli głośność jest taka, że nie mogę zignorować, to ciśnienie mi rośnie i przeobrażam się w potwora.
      --
      Tupecik
    • nessie-jp Analiza antyzachwytów 25.11.10, 01:19
      Tak się zastanawiam nad niektórymi wymienionymi w tym wątku pozycjami -- głównie Pratchettem -- i sobie myślę, że chyba wszystko zależy od NASTAWIENIA, z jakim się początkowo do dziełka podchodzi.

      Zaczęłam czytać Pratchetta, kiedy nikt o nim nie słyszał, a w żadnym razie nie twierdził, że to jest coś kul, super, dżezi, trendi i w ogóle buty spadają z wrażenia. Gdyby ktoś mi tak te książki zareklamował, a potem bym przeczytała, to... chyba bym była rozczarowana.

      A że podeszłam do Pratchetta właśnie jak do miłego czytadła, to się miło rozczarowałam i bardzo polubiłam. Nie wszystkie, ale swoje ulubione mam.

      I identycznie jest z Sapkowskim -- jakoś ominął mnie zbiorczy narodowy szał na tego autora, czytałam, owszem, z przyjemnością, zaczynając od opowiadań, przebrnęłam nawet dwa tomy Sagi. Opowiadania nadal uważam za świetne, ale też -- gdyby ktoś wpierał we mnie, że to genijusz, co nad poziomy wylata i tak dalej, byłabym okropnie rozczarowana.

      Kolejny przykład: Incepcja. Bardzo sympatyczny film, miło spędzony czas, może trochę dłużyzn na końcu. A podobno wielu ludzi było rozczarowanych. Dlaczego? Bo szli na Wielki Przełomowy Film. Ja poszłam na film polecony mi jako "trochę szmira, trochę SF, ale może ci się spodobać". I się spodobał :)

      Tak więc, moi mili, należy PESYMISTĄ być! Wtedy to i Żeromski potrafi zachwycić (mnie zachwycił, bo nastawiałam się na całkowitą niestrawność, a tu niespodzianka... strawił się!).

      --
      Każde zdanie kończy nagłym mruczeniem i jeszcze się tym szczyci.
      • ananke666 Re: Analiza antyzachwytów 25.11.10, 02:18
        Prawda. Pratchetta zawsze traktowałam jak czytadło, są części lepsze i gorsze, ale zaczęłam zanim w ogóle jego nazwisko szerzej wypłynęło.
        Sapkowskiego znam od absolutnego początku w fantastyce, czyli od konkursu, na który nadesłał pierwsze wiedźmackie opowiadanie. Mam do tej pory ten numer "Fantastyki" i do dziś pamiętam, jak okropnie, okropnie mi się to opowiadanie podobało.

        Do Żeromskiego nie nastawiałam się wcale, podeszłam jak do rzeczy nieznanej. No i nie polubiliśmy się.
        --
        Tupecik