Dodaj do ulubionych

Pluralizm po polsku

23.01.11, 14:00
Przez kilka lat podnoszony był niebywały rwetes zawłaszczeniu telewizji publicznej przez tendencyjne pro-pisowskie programy oraz takich dziennikarzy.
Ale oto nadleciała pierwsza jaskółka swobody i telewizja opłacana przecież przez nas obywateli będzie w końcu pluralistyczna i prowadzona zgodnie z duchem tolerancji.
A oto w jaki sposób zostanie to dokonane:
Poprzez decyzje o zdjęciu z anteny programów: Jana Pospieszalskiego "Warto Rozmawiać", Grzegorza Górnego i Tomasza Terlikowskiego "Wojna Światów", Tomasza Sakiewicza "Pod prasą", Anity Gargas "Misja Specjalna", Bronisława Wildsteina "Bronisław Wildstein przedstawia", Rafała Ziemkiewicza "Antysalon", Wojciecha Cejrowskiego "Boso przez świat" oraz zwolnienie grupy dziennikarzy produkujących "Wiadomości" pod kierunkiem Jacka Karnowskiego i Joanny Lichockiej z prowadzenia programu "Polityka przy kawie".

Wszystko mogę zrozumieć - ale co zawinił program "Boso przez świat"? Przecież ani słowa nie było w nim o polityce? - ale widać już sam autor programu o takich a nie innych poglądach nie jest mile widziany. A że program jest dobrze robiony? a czy to ważne?

I jakoś cisza panuje - żadne media nie protestują przeciwko tego typu czystkom? No ale to były programy tendencyjne, nietolerancyjne i w ogóle jakoś tak nieeuropejskie.
A tu wybory przecież za pasem i trzeba walczyć - i znowu będzie monotematycznie pluralistycznie a la SLD et consortes.
Obserwuj wątek
    • krezzzz100 Re: Pluralizm po polsku 23.01.11, 14:27
      Czemu wprowadzasz ludzi w błąd tzw "niepełną prawdą"? Nie uwierzę, że nie czytałeś o tym: wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Jan-Pospieszalski-bedzie-mial-nowy-program-w-TVP,wid,13061524,wiadomosc.html To po pirsze.

      A po drugie: i chwała ... że te badziewia znikają z anteny. Nareszcie te oszołomy prawicowe przestaną nas epatować obłąkańczą wizją rodem z psychiatryka. Nie dość czasu to robili? Media publiczne, zwłaszcza jedynka, były jawnie kaczyńsko-pospieszalsko-lubne. Dość tej szmiry. Bo to była szmira nachalno-propagandowa. Nie taka powinna być telewizja publiczna.

      Poza tym, programy wyczerpują swe formuły. Te wyczerpały dawno temu.

      Co do Cejrowskiego- toć to było mizoginistyczne, szowinisto-kulturowe barachło. Porównywalne chyba tylko z tym, co wypisuje Łysiak albo wypisał Kydryński.

      Oby nigdy więcej.
      • andrzej585858 Re: Pluralizm po polsku 23.01.11, 17:45
        krezzzz100 napisała:

        > Czemu wprowadzasz ludzi w błąd tzw "niepełną prawdą"? Nie uwierzę, że nie czytałeś o tym: wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Jan-Pospieszalski-bedzie-mial-nowy-program-w-TVP,wid,13061524,wiadomosc.html To po pirsze.

        Owszem, nie czytałem tego - ciekawe czy rzeczywiście do tego dojdzie, widać za duż protestów było i stąd ta nagła zmiana.
        >
        > A po drugie: i chwała ... że te badziewia znikają z anteny. Nareszcie te oszoło
        > my prawicowe przestaną nas epatować obłąkańczą wizją rodem z psychiatryka.

        Jakżez piękne zdanie , zwłaszcza ostatnia część. Gratuluję tak obiektywnej i fachowej diagnozy.

        i.
        >
        > Oby nigdy więcej.

        No tak - najlepiej część społeczeństwa zamknąć do psychiatryka i po problemie? Jakoś dziwnie PRL-em mi zapachniało albo nawet naszym wielkim sąsiadem - tam bez problemu zamykano w psychuszkach - jak widać ustrój niby umarł , tendencje pozostały.
        • dakota77 Re: Pluralizm po polsku 23.01.11, 17:51
          Andrzeju, gdybys potrafilmprzez chwile chlodno popatrzec na sytuacje w mediach publicznych, zobaczylbys zapewne, ze rownowagi w nich nie bylo. Za duzo glosu dawaly tym skrajnie prawicowym opiniom, nie dopuszczajacym do zadnej dyskusji, tylko gloszacym swoje opinie jak z ambony. Teraz wraca rownowaga.

          Ale po namysle, znajac twoje poglady, i przekonanie o tym, ze ludzie o przekonananiach prawocowych sa na kazdym kroku przesladowani- pewnie jednak tego nie dostrzerzesz.
          • andrzej585858 Re: Pluralizm po polsku 23.01.11, 18:09
            dakota77 napisała:

            > Andrzeju, gdybys potrafilmprzez chwile chlodno popatrzec na sytuacje w mediach
            > publicznych, zobaczylbys zapewne, ze rownowagi w nich nie bylo. Za duzo glosu d
            > awaly tym skrajnie prawicowym opiniom, nie dopuszczajacym do zadnej dyskusji, t
            > ylko gloszacym swoje opinie jak z ambony. Teraz wraca rownowaga.

            Ja doskonale wiem że był nadmiar programów związanych z jedna tylko opcją i ze to tez było niedobre. Sprzeciwiam się tylko właśnie stwierdzeniom że nie dopuszczano w tych programach do glosu osob o innych poglądach. Nawet w tak zaciekle atakowanym programie Pośpieszalskiego z reguły były osobe o poglądach diametralnie innych od prowadzącego.
            Teraz nie wraca równowaga - właśnie dlatego że likwiduje się wszystkie programy o zabarwieniu prawicowym, no chyba że program Lisa czy też Żakowskiego do takich zaliczymy.
            To jest właśnie równowaga według standardów lewicowo-liberalnych.
            >
            > Ale po namysle, znajac twoje poglady, i przekonanie o tym, ze ludzie o przekona
            > naniach prawocowych sa na kazdym kroku przesladowani- pewnie jednak tego nie do
            > strzerzesz.
            >
            Akurat nie mam takiego przekonania, wcale nie czuję sie prześladowany - nie odczuwam potrzeby organizowania różnego typu Marszów i ludzi o podobnych do moich pogklądach jest naprawdę dużo.
            Nie wyrażam tylko zgody na wysyłanie ludzi o innych niz moje poglądach do psychiatryków oraz na odgórne usuwanie z publicznych mediów ludzi - ktorzy inaczej opisują rzeczywistość.
            • dakota77 Re: Pluralizm po polsku 23.01.11, 18:16
              Ile razy widzialam Pospieszalskiego, "dyskutowal" wylacznie z ludzmi sie z nim zgadzajacymi. I nie, ja na pewno nie zamierzam twierdzic, ze w mediach nie ma miejsca na tego typu ultraprawicowe i ultrakatolickie poglady. Jesli widzowie tego chca, prosze bardzo, miesjce powinno byc dla kazdego. Ale nie bez kontry. Nie tak, ze te programy ida w najlepszych godzinach, a programy o innych, centrowych czy lewicowych pogladach w srodku nocy.

              A ci "odgornie usuwani z mediow ludzie", jak np. ekipa Wiadomosci, o ktorej mowisz, to ludzie, ktorzy nie maja pojecia o tym, czym jest obiektywne dziennikarstwo. I jako tacy, nie dlatego, ze ich poglady sa prawicowe, nie ma dla nich w mediach miejsca. Wiedza o tym, co przez ostatnie pare lat dzialo sie w "Wiadomosciach", pochodzaca z drugiej reki ( bo ja sama tam nie pracowala, ale moj maz i sporo znajomych owszem) jest, zapewniam, lepsza niz wiedza wyniesiona z mediow i dyskusji z sasiadami.
              • andrzej585858 Re: Pluralizm po polsku 23.01.11, 18:36
                dakota77 napisała:

                > Ile razy widzialam Pospieszalskiego, "dyskutowal" wylacznie z ludzmi sie z nim
                > zgadzajacymi.

                Rzadko oglądałem, ale jakoś zawsze widziałem także przedstawicieli innych opcji z polityków posłów SLD, także przedstawicieli organizacji gejowskich swego czasu, o ile pamiętam często pojawiała się p. Jaruga-Nowacka, a to chyba nie były osoby zgadzające sie z Pospieszalskim?

                I nie, ja na pewno nie zamierzam twierdzic, ze w mediach nie ma m
                > iejsca na tego typu ultraprawicowe i ultrakatolickie poglady. Jesli widzowie te
                > go chca, prosze bardzo, miesjce powinno byc dla kazdego. Ale nie bez kontry. Ni
                > e tak, ze te programy ida w najlepszych godzinach, a programy o innych, centrow
                > ych czy lewicowych pogladach w srodku nocy.

                A jakie to programy centrowe czy tez lewicowe byly nadawane w środku nocy? Akurat o północy to proram Pospieszalskiego był nadawany, podobnie jak "Misja specjalna" chyba bodajże program Widsteina miał lepsze godziny emisji.

                Wiedza o tym, co przez ostatnie pare lat dzialo sie w "Wiadomos
                > ciach", pochodzaca z drugiej reki ( bo ja sama tam nie pracowala, ale moj maz i
                > sporo znajomych owszem) jest, zapewniam, lepsza niz wiedza wyniesiona z mediow
                > i dyskusji z sasiadami.

                Byc może masz rację, oczywiście nie znam tych zagadnień "Od kuchni" - tylko że będzie to wymiana na ludzi o innych poglądach i zmienią się tylko akcenty.
                Niezbyt cenię Millera podobnie jak i całe SLD, - głównie za pazerność - ale czasem zdarza mu się powiedzieć cos bardzo szczerze i nie zacytuje teraz dokladnie tej wypowiedzi, ale sens jej był mniej więcej taki - żadna władza nie pozwoli sobie na wydarcie z rąk telewizji publicznej, zrobi wszystko aby podporządkować je swojej opcji.
                Tak że ta równowaga będzie najprawdopodobniej zgodna z pojęciem rownowagi prezentowanym przez aktualnie nam panujących.
                • slotna Re: Pluralizm po polsku 24.01.11, 19:59
                  > Rzadko oglądałem, ale jakoś zawsze widziałem także przedstawicieli innych opcji
                  > z polityków posłów SLD, także przedstawicieli organizacji gejowskich swego cza
                  > su, o ile pamiętam często pojawiała się p. Jaruga-Nowacka, a to chyba nie były
                  > osoby zgadzające sie z Pospieszalskim?

                  Nie chodzi o to, ze nie zapraszal, chodzi o to, ze nie pozwalal im dojsc do glosu.
                  • andrzej585858 Re: Pluralizm po polsku 24.01.11, 20:16
                    slotna napisała:


                    >
                    > Nie chodzi o to, ze nie zapraszal, chodzi o to, ze nie pozwalal im dojsc do glo
                    > su.

                    Nie pozwalał?? Ciekawe jak mógłby chociażby dla p. Jarugi-Nowackiej nie pozwolic dojść do głosu albo dla p. Arłukowicza którego tez widziałem w tym programie.

                    I to jest właśnie przykład na tendencyjny osąd.
                    • slotna Re: Pluralizm po polsku 24.01.11, 21:47
                      > Nie pozwalał?? Ciekawe jak mógłby chociażby dla p. Jarugi-Nowackiej nie pozwol
                      > ic dojść do głosu albo dla p. Arłukowicza którego tez widziałem w tym programie
                      > .

                      Tak, nie pozwalal. Dla pana Arlukowicza i pani Jarugi-Nowackiej mogl nie pozwolic dojsc do glosu np. pani Najfeld, no ale tak nie robil ;)
        • krezzzz100 Re: Pluralizm po polsku 23.01.11, 18:05
          Andrzeju, nie wciągniesz mnie w poważną rozmowę na temat "wartości" prezentowanych przez owe programy. To NIE TEMAT, rozumisz, bo nie ma nad czym deliberować... Możesz zgrywać powagę, ale rzecz się nie uda- nikt tu nikogo nie postuluje zamykać gdziekolwiek, więc mi nie imputuj bzdur, bo się zrobi jeszcze śmieszniej :D :D

          Wreszcie rzeczy wracają do normy. A jak nie rozumiesz, co się działo z mediami do tej pory, to przyjedź do Poznania do Teatru Ósmego Dnia na przedstawienie: "Paranoicy i pszczelarze". Warto :-) A jak nie, to choć poczytaj coś o tym: wyborcza.pl/1,75475,7407156,Pszczelarze_i_chor_paranoikow.html?as=2&startsz=x
          • andrzej585858 Re: Pluralizm po polsku 23.01.11, 18:40
            krezzzz100 napisała:

            >
            > Wreszcie rzeczy wracają do normy. A jak nie rozumiesz, co się działo z mediami do tej pory, to przyjedź do Poznania do Teatru Ósmego Dnia na przedstawienie: "Paranoicy i pszczelarze". Warto :-) A jak nie, to choć poczytaj coś o tym: wyborcza.pl/1,75475,7407156,Pszczelarze_i_chor_paranoikow.html?as=2&startsz=x

            Jasne że wracają do normy - świetnie oddaje to powyższy tytuł.
            • krezzzz100 Re: Pluralizm po polsku 23.01.11, 18:56
              Jak to miło się zgadzać :-) To jeszcze odpowiedz, kto tu kogoś do psychiatryka wysyłał- bo coś takiego rzuciłeś. Mam nadzieję, ze nie pozostaniesz gołosłowny. Szkoda tylko, że trzeba Cię do tego ponaglać.
              • andrzej585858 Re: Pluralizm po polsku 24.01.11, 19:37
                krezzzz100 napisała:

                > Jak to miło się zgadzać :-) To jeszcze odpowiedz, kto tu kogoś do psychiatryka
                > wysyłał- bo coś takiego rzuciłeś. Mam nadzieję, ze nie pozostaniesz gołosłowny.
                > Szkoda tylko, że trzeba Cię do tego ponaglać.

                Nie trzeba mnie do niczego ponaglać. Niestety ale nie siedze non stop w sieci. A kto wysyłał? poczytaj starsze posty i nawet na tym forum znajdziesz sformułowania o wysyłaniu do Tworek.
                Chociaż bardziej mialem na myśli przykladowo p. Niesiołowskiego, Palikota oraz im podobnych.
                Mam nadzieję że nie masz podobnych skłonności -
                • the_dzidka Re: Pluralizm po polsku 24.01.11, 19:55
                  > A kto wysyłał? poczytaj starsze posty i nawet na tym forum znajdziesz sformuło
                  > wania o wysyłaniu do Tworek.

                  A, to o mnie :) To ja wysyłałam. I tak nawiasem mówiąc, wszystko idzie w dobrzym kierunku, znaczy w tym kierunku Tworek, bo o szaleństwie pewnego prezesa mówi się ostatnio coraz głośniej i dobitniej. Szkoda, że dopiero teraz...
                  • andrzej585858 Re: Pluralizm po polsku 24.01.11, 21:56
                    the_dzidka napisała:

                    >
                    > A, to o mnie :) To ja wysyłałam. I tak nawiasem mówiąc, wszystko idzie w dobrzy
                    > m kierunku, znaczy w tym kierunku Tworek, bo o szaleństwie pewnego prezesa mówi
                    > się ostatnio coraz głośniej i dobitniej. Szkoda, że dopiero teraz...

                    Ano owszem, także i Twoja wypowiedź miałem na myśli - i widac że nadal w podobnym stylu wypowiadasz się - no cóż - ostatnio obrodziło nam w specjalistów od psychiatrii, nawet w rządzie znaleźli się - z wiadomym skutkiem.

                    >
                    • the_dzidka Re: Pluralizm po polsku 24.01.11, 22:26
                      > Ano owszem, także i Twoja wypowiedź miałem na myśli - i widac że nadal w podob
                      > nym stylu wypowiadasz się - no cóż - ostatnio obrodziło nam w specjalistów od p
                      > sychiatrii, nawet w rządzie znaleźli się - z wiadomym skutkiem.

                      Tak? A z jakim?
                      I uważaj, bo za chwilę zacznę się wypowiadać w stylu "zamknij gębę, jak do mnie mówisz". Albo powtórzę to, co koleżance Ginestrze, bo chyba nie sądzisz, ze twoje pajacowate przemówienia w starym dobrym kaczogomułkowskim stylu zmienią choć na jotę to, co myślę o niektórych twoich idolach. BTW, masz nakolanniki? Mogą się przydać, jak za długo będziesz klęczał przez prezesem - niekoniecznie vis-a-vis jego TWARZY.
                      • jota-40 Re: Pluralizm po polsku 24.01.11, 23:02
                        Biedny, biedny prezydent Kaczyński, taki spotwarzany przez wszystkich, również przez drugoobiegowe radomskie pismo! Ciekawe, że on sam nie wykazał się jakąś błyskotliwą elegancją, każąc dziadowi spieprzać, prawda? Powiesz mi na to, że dziad nie cieszy się ochroną równą prezydenckiej? właśnie dlatego można, a nawet należy odzywać się do niego uprzejmie. Jak również do małpy w czerwonym. I inne takie.
                        A w ogóle - człowiek, który ma poczucie własnej wartości oraz humoru nie przejmuje się szmatławcami, gdzie padają aluzje o kartoflach. Człowiek taki nie rozdmuchuje najmniejszych błahostek, nie obraża się, albowiem wie, że to nic nie warte piski.
                        No, ale nie każdy to potrafi.
                  • andrzej585858 Re: Pluralizm po polsku 24.01.11, 21:53
                    krezzzz100 napisała:

                    > No chyba to ze mną rozmawiałeś, a nie z kim innym. I to do mnie skierowałeś tą
                    > głupią uwagę. Nie wykręcaj kota ogonem, bo ja odpowiadam TYLKO za swoje słowa.

                    Ciekawe w którym miejscu zwrócilem się osobiście do Ciebie? To, że powyższa jak piszesz "głupia uwaga" znalazła się akurat w poście będącym odpowiedzią na Twój post - nie oznacza że była skierowana osobiście do Ciebie.
                    Tak jak przy tej okazji pozwolę sobie na zasygnalizowanie znamiennego wyroku - szkoda że wcześniej nasz wymiar sprawiedliwości nie reagował na podobne wygłupy - może spirala chamstwa nie bylaby tak potężna - a zaczęło sie od niewybrednych ataków na prezydenta:

                    wiadomosci.onet.pl/regionalne/warszawa/kara-za-zniewazenie-lecha-kaczynskiego,1,4130954,region-wiadomosc.html
                    • krezzzz100 Re: Pluralizm po polsku 24.01.11, 22:13
                      A tu: (wytłuszczone sedno)
                      andrzej585858 23.01.11, 17:45 Odpowiedz
                      krezzzz100 napisała:

                      > Czemu wprowadzasz ludzi w błąd tzw "niepełną prawdą"? Nie uwierzę, że nie czytałeś o tym: wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Jan-Pospieszalski-bedzie-mial-nowy-program-w-TVP,wid,13061524,wiadomosc.html To po pirsze.

                      Owszem, nie czytałem tego - ciekawe czy rzeczywiście do tego dojdzie, widać za duż protestów było i stąd ta nagła zmiana.
                      >
                      > A po drugie: i chwała ... że te badziewia znikają z anteny. Nareszcie te oszoło
                      > my prawicowe przestaną nas epatować obłąkańczą wizją rodem z psychiatryka.

                      Jakżez piękne zdanie , zwłaszcza ostatnia część. Gratuluję tak obiektywnej i fachowej diagnozy.

                      i.
                      >
                      > Oby nigdy więcej.

                      No tak - najlepiej część społeczeństwa zamknąć do psychiatryka i po problemie? Jakoś dziwnie PRL-em mi zapachniało albo nawet naszym wielkim sąsiadem - tam bez problemu zamykano w psychuszkach - jak widać ustrój niby umarł , tendencje pozostały.
                    • ready4freddy Re: Pluralizm po polsku 24.01.11, 22:13
                      aha. najpierw rozdzierasz szaty nad brakiem pluralizmu, zeby zaraz potem oklaskiwac skazanie na grzywne faceta, ktory nazwal urzednika panstwowego "palantem"? te przepisy o zniewazaniu glowy panstwa to jakis wyjatkowy idiotyzm, sluzacy wylacznie jako ewentualny bat na krytykow. ale odbija sie srodowiskom ludowo-narodowym czkawka, w koncu ktos doniesie na tych wszystkich prawych i sprawiedliwych publicystow, oskarzajacych prezydenta i premiera o udzial w spisku, zamachu, morderstwie.

                      tak a propos rozkrecania spirali chamstwa: bylem wtedy nastolatkiem, ale zywo zainteresowanym polityka, wiec pamietam. taki maly, pekaty, pyzaty, zawsze rozdziawiony do krzyku na innych, na czele rownie zawzietych palil kukle urzedujacego prezydenta, odsadzajac go od czci i wiary (mozna mniemac, ze rowniez z powodow czysto osobistych, zostal przezen wylany z intratnej posady) - kojarzysz tego osobnika, czy mam przypomniec nazwisko?
    • paszczakowna1 Re: Pluralizm po polsku 23.01.11, 14:59
      > I jakoś cisza panuje - żadne media nie protestują przeciwko tego typu czystkom?

      Serio? Ani słówka w Radiu Maryja, TV Trwam, "Niedzieli", "Gazecie Polskiej", "Najwyższym czasie" czy bodaj "Rzeczpospolitej"?

      Czy może to zdanie de facto ma brzmieć: "I jakoś cisza panuje - "Gazeta Wyborcza" nie protestuje przeciwko tego typu czystkom?"

      Powoli przestaję się dziwić obsesji prawicowych publicystów na punkcie Michnika - takie teksty, z których jasno wynika, że media to tak naprawdę "Gazeta Wyborcza" i TVN, a ich w ogóle są nie warto wspomnienia, najspokojniejszego człowieka mogłyby do stanu obsesji doprowadzić.
      • andrzej585858 Re: Pluralizm po polsku 23.01.11, 17:37
        paszczakowna1 napisała:

        >
        > Serio? Ani słówka w Radiu Maryja, TV Trwam, "Niedzieli", "Gazecie Polskiej", "N
        > ajwyższym czasie" czy bodaj "Rzeczpospolitej"?

        Ależ te media są tez definiowane takim samy językiem jak powyższe programy - jednym slowem ich protesty są nieistotne - bo kto przecież słucha tego bełkotu tak stylowo opisanego przez krezzz - i czyta oczywiście.
        >
        > Czy może to zdanie de facto ma brzmieć: "I jakoś cisza panuje - "Gazeta Wyborcz
        > a" nie protestuje przeciwko tego typu czystkom?"

        Zgoda - przecież jest to akurat gazeta która jest jak najbardziej kompetentna w kwestiach klasyfikacji programów na obiektywne i tendencyjne.
        >
        > Powoli przestaję się dziwić obsesji prawicowych publicystów na punkcie Michnika
        > - takie teksty, z których jasno wynika, że media to tak naprawdę "Gazeta Wybo
        > rcza" i TVN, a ich w ogóle są nie warto wspomnienia, najspokojniejszego człowie
        > ka mogłyby do stanu obsesji doprowadzić.

        Są warte wspomnienia - tylko tak dziwnie sklada się że prawie zawsze w określonym kontekście, trudno więc dziwić się powyższej obsesji.
        • jota-40 Re: Pluralizm po polsku 24.01.11, 00:38

          Andrzej napisał:
          "Ale oto nadleciała pierwsza jaskółka swobody i telewizja opłacana przecież przez nas obywateli będzie w końcu pluralistyczna i prowadzona zgodnie z duchem tolerancji.
          A oto w jaki sposób zostanie to dokonane:
          Poprzez decyzje o zdjęciu z anteny programów: Jana Pospieszalskiego "Warto Rozmawiać", Grzegorza Górnego i Tomasza Terlikowskiego "Wojna Światów", Tomasza Sakiewicza "Pod prasą", Anity Gargas "Misja Specjalna", Bronisława Wildsteina "Bronisław Wildstein przedstawia", Rafała Ziemkiewicza "Antysalon", Wojciecha Cejrowskiego "Boso przez świat" oraz zwolnienie grupy dziennikarzy produkujących "Wiadomości" pod kierunkiem Jacka Karnowskiego i Joanny Lichockiej z prowadzenia programu "Polityka przy kawie"."

          Pomijam Twoje świetlane teksty na temat zasady TKM, czyli kto ma władzę, ten ma telewizję. Pomijam też moja własną opinię n/t wyżej wymienionych dziennikarzy - od lat uchodzących za beton pisowski. Nie bardzo chcę się w tej kwestii wypowiadać, bowiem od bardzo dawna nie oglądam telewizji, właśnie dlatego, że programy tych wspaniałych dziennikarzy zaczęły mnie przyprawiać o ciężką depresję. Przestałam oglądać Wiadomości, a potem także inne programy publicystyczne i informacyjne w państwowej telewizji.
          I - tak - owe programy przez te wszystkie lata były opłacane również z moich podatków, niestety. Może więc czas na rewanż - teraz Ty się będziesz martwił o wykorzystanie twoich podatków. Ach, być może istotnie następuje pewna zmiana warty. Nie będę o to kruszyć kopii. Mam kiepską pamięć, jednak mętnie pamiętam, że TV za czasów Dworaka była niezłą, profesjonalnie robioną telewizją. Może zatem nie będzie tak źle.

          Żałuję, że nikomu dotąd nie udało się przeforsować ustawy o radiofonii i telewizji, która pozwoliłaby naszej TV powalczyć o próbę osiągnięcia choćby jednej dziesiątej tego, co osiągnął ideał telewizji publicznej, czyli BBC...
        • ready4freddy Re: Pluralizm po polsku 24.01.11, 11:45
          reasumujac: nie wystarczy ci, ze w tych wszystkich wymienionych mediach czytasz i slyszysz to, co chcesz czytac i slyszec, ale chcialbys, zeby i wszechpotezna Gazeta Wyborcza przyznala ci racje, jednoczesnie skladajac samokrytyke, dobrze zrozumialem? przyznam, ze do tej pory wysmiewalem koncepcje wszechwladnego Michtrixu, ale twoj przyklad daje do myslenia: oni faktycznie mieszaja w glowach! tobie np. wmowili, ze sa wazniejsi niz inne media :) i furda tam twoja wlasna ocena tych innych mediow, wazne jest jedynie, ze GW wspomina o nich "wylacznie w okreslonym kontekscie" :))) moim zdaniem powinienes sie domagac odszkodowania, serio :)

          a ten pluralizm to mialby wygladac tak:
          a) kiedy rzadzi PiS (oby juz nigdy, tak na marginesie), w telewizji jest PiS (odzyskiwanie telewizji)
          b) kiedy nie rzadzi PiS, tez ma byc w telewizji PiS (pluralizm)
          c) TVN demaskuje antypluralistyczne nastawienie GW, i vice versa, podczas gdy w innych mediach Pospieszalski zgadza sie z Semka, a temu przytakuja Janke i Wildstein

          czy dobrze pojalem ludowo-narodowa koncepcje pluralizmu? aha, i jeszcze chcialem zapytac, bo rzadko mam okazje ogladac telewizje: czy podczas rzadow slawetnej koalicji ludowo-narodowej pod wodza Jaroslawa Kaczynskiego w latach 2005-2007 w TV nadal byly wylacznie programy prezentujace punkt widzenia SLD? i czy teraz, kiedy eliminuja te wszystkie cenne programy jednej opcji, czy oznacza to, ze zostanie masa programow opcji przeciwnej, czy moze wcale takich nie bylo?

          tak czy inaczej jestem zdania, ze telewizja publiczna to nie jest miejsce dla panow Pospieszalskich, tylko dla neutralnej informacji.
    • nula8 Re: Pluralizm po polsku 24.01.11, 09:37
      Po pierwsze - zdjęli też program Żakowskiego, a on chyba nie reprezentuje tej samej opcji, co reszta wymienionych przez Ciebie "dziennikarzy".
      Po drugie - Cejrowskiego program podróżniczy powinien raczej mieć tytuł: "jakie zabawne zwierzątka zamieszkują poza naszą katolicką cywilizacją", bo w takim tonie robi ten straszliwy program, w którym o ludziach mówi się bardziej protekcjonalnie niż o zwierzętach w programach przyrodniczych. Ja się nie dziwię, że ten program zdjęli, ja się dziwię, że wcześniej nikt nie protestował przeciwko niemu.
      Po trzecie - czy Ty naprawdę twierdzisz, że Pospieszalski prezentował dyskusję? W całym programie zwykle JEDEN gość reprezentujący inną opcję, eksperci (dla nich oglądałam ten program, bo takiej grupy oszołomów to ze świecą szukać) wszyscy jak jeden mąż kościelni, publiczność z jednej opcji. No i prowadzący, który nawet nie zachowywał pozorów bezstronności. Warto rozmawiać? Nawet Lis ma na widowni widzów z dwóch opcji. Może dla pozoru.
      Po czwarte, to trochę poza tematem, czytałam felieton obrończy Wildsteina o tym, jak to źle, że ściągają program Janka i jaka straszna i śmieszna zarazem jest ta nasza władza, że walczy z demokracją ściągając programy telewizyjne. Wildstein! Któremu wszyscy zapamiętają zdjęcie z TVP Szarika i Klosa. Takie zasługi dla demokracji ma ten cudowny "dziennikarz".
      • jota-40 Re: Pluralizm po polsku 24.01.11, 12:51
        R4F napisał:
        "a ten pluralizm to mialby wygladac tak:
        a) kiedy rzadzi PiS (oby juz nigdy, tak na marginesie), w telewizji jest PiS (odzyskiwanie telewizji)
        b) kiedy nie rzadzi PiS, tez ma byc w telewizji PiS (pluralizm)
        c) TVN demaskuje antypluralistyczne nastawienie GW, i vice versa, podczas gdy w innych mediach Pospieszalski zgadza sie z Semka, a temu przytakuja Janke i Wildstein "

        ...umarłam! ;))) Bardzo precyzyjnie wyraziłeś moje myśli, tylko wczoraj zanadto się zdenerwowałam, żeby je jakoś sensownie ubrać w słowa ;)).

        Najbardziej wzrusza mnie fakt, że ludzie tzw. prawicy najgłośniej lamentują z powodu GW, która chwali nie tych, co trzeba, o tych, co trzeba - nie wspomina, ogólnie, jako członkini elitarnego klubu "mediów polskojęzycznych" złą gazetą jest!
        A przecież mamy prasę katolicką, portale katolickie etc. Mieliśmy nawet pisowski "Dziennik" i pisowską "Rzepę". I co? Znam osobiście pewnego gorącego zwolennika PIS-u, który przez kilka lat wykłócał się ze mną, że Wyborcza to ohydna, stronnicza prasa, w przeciwieństwie do fantastycznego "Dziennika". W pewnym momencie wsiadam z nim do samochodu i co widzę? Wyborczą, wstydliwie ukrytą pod papierzyskami. Pytam i co się okazuje? No, niestety, "Dziennik" się zrobił nudny i nie do czytania, straszne, ale trzeba czytać Wyborczą, bo alternatywy brakuje ;).
        Wiemy przecież, o co chodzi - Wyborcza jest dziennikiem o największym zasięgu, ergo - wpływa na rzesze wyborców. I tyle.

        Swoją drogą, przed wojną mówiło się o "chrześcijańskich żyletkach" (w przeciwieństwie do wrażych, żydowskich), w '68 - o syjonistach; dziś znalazło się określenie "polskojęzyczne"... Odwieczna twarz tej samej hydry ;//.
        • paszczakowna1 Re: Pluralizm po polsku 24.01.11, 13:52
          >Mieliśmy nawet pisowsk
          > i "Dziennik" i pisowską "Rzepę".

          Ach, czego my to pisowskiego (przedtem PC-owego) nie mieliśmy. "Express Wieczorny" (chyba pierwsza ofiara, nie licząc "Tygodnika Solidarność, który jednak technicznie nadal żyje, więc się nie liczy), "Życie" (zabite nie raz, a dwa razy, osobliwość), teraz 'prawicowi publicysci' zarzynają "Rzeczpospolitą" i "Dziennik". Oczywiście, rynek prasy papierowej się kurczy, nikomu nie jest łatwo, ale daje to do myślenia. W warunkach rynkowych oni nie są w stanie funkcjonować, nic dziwnego, że takie larum podnoszą, gdy się ich od państwowych pieniędzy odcina. Cejrowskiego akurat to komercyjna stacja może by i wzięła (to zresztą wyjątek, bo on na pewno i na książkach nieźle zarabia), ale kto przy zdrowych zmysłach spodziewałby się zysków z Pospieszalskiego?

          > Wiemy przecież, o co chodzi - Wyborcza jest dziennikiem o największym zasięgu,
          > ergo - wpływa na rzesze wyborców. I tyle.

          Chodzi tak naprawdę o to, żeby pojęczeć. Jak to Kaczyński rwał szaty, że media jego rząd prześladują. Każdy rząd by chciał, żeby tak "prześladowały". Publiczna TV "odzyskana", przychylny Polsat, pełna symbioza z "Faktem" (takiego wsparcia brukowców żaden rząd nie miał), przejęta "Rzeczpospolita"... No ale były prywatne media o bezczelnie wrogim stosunku do PIS, cóż za brak pluralizmu.
          • jota-40 Re: Pluralizm po polsku 24.01.11, 19:02
            No, "Rzepa" chyba się przeraziła losem zarżniętego przez pisowskich żurnalistów "Dziennika" - który ostatnio stał się głównie dodatkiem do "Gazety Prawnej" ;) i - jak widać - mocno się odcina od Prezesa piórami swoich orlich felietonistów.
            Nie o to przecież chodzi, żeby w TVP zaistniała jedna tylko opcja. Był kiedyś taki program publicystyczny, nie pamiętam, niestety, jak się zwał - w niedzielne popołudnie. W latach 90-tych. Prowadzący radził sobie średnio, ale formuła dawała pole do popisu - zaproszeni dziennikarze różnych opcji komentowali wydarzenia tygodnia. Kłócili się zażarcie - pamiętam, że często występował tam Lipszyc (wtedy w GW), Wołek, Michalkiewicz, naprawdę - od sasa do lasa. Jednak oglądało się ciekawie! Czyli: można. Da się.
            • andrzej585858 Re: Pluralizm po polsku 24.01.11, 19:22
              jota-40 napisała:

              > Nie o to przecież chodzi, żeby w TVP zaistniała jedna tylko opcja. Był kiedyś t
              > aki program publicystyczny, nie pamiętam, niestety, jak się zwał - w niedzielne
              > popołudnie. W latach 90-tych. Prowadzący radził sobie średnio, ale formuła daw
              > ała pole do popisu - zaproszeni dziennikarze różnych opcji komentowali wydarzen
              > ia tygodnia. Kłócili się zażarcie - pamiętam, że często występował tam Lipszyc
              > (wtedy w GW), Wołek, Michalkiewicz, naprawdę - od sasa do lasa. Jednak oglądało
              > się ciekawie! Czyli: można. Da się.

              Pamiętam ten program - ale jak się nazywał? tego już sobie nie przypomnę i owczem tak powinno być, ale to oznacza że powinno byc miejsce także i dla Pośpieszalskiego oraz dla Cejrowskiego - tylko tyle, albo az tyle.
              A niestety - jakos w to nie wierzę
              • jota-40 Re: Pluralizm po polsku 24.01.11, 19:41
                Mam wrażenie, że tytuł był właśnie "Wydarzenia tygodnia". Oglądałam go wyjątkowo (jak na mnie) wiernie.
                Co do sposobu, w jaki GW przedstawia Kościół - cóż, nie za bardzo się z Tobą zgadzam. Nie jestem ślepo zapatrzoną fanką GW, wielokrotnie już miałam do Gazety rozmaite pretensje, zwłaszcza, kiedy nachalnie i prostacko promuje jakiś produkt bądź miejsce, robiąc im zawrotny PR: trudno, ich zbójeckie prawo. Natomiast - doprawdy! - nie trzeba jakiejś dzikiej propagandy, żeby zauważyć podział w polskim KK, on istnieje i jest faktem, czy tego chcesz, czy nie. I to zarówno wśród hierarchów, jak i wśród zwykłych księży.
                • andrzej585858 Re: Pluralizm po polsku 24.01.11, 20:13
                  jota-40 napisała:

                  Natomiast -
                  > doprawdy! - nie trzeba jakiejś dzikiej propagandy, żeby zauważyć podział w pol
                  > skim KK, on istnieje i jest faktem, czy tego chcesz, czy nie. I to zarówno wśró
                  > d hierarchów, jak i wśród zwykłych księży.

                  Oczywiście że istnieje - wręcz nienormalne byłoby gdyby nie istniały takie podziały - chodzi o sposób ich przedstawiania i wydawanie przy tym cenzurek. Problem w tym że te cenzurki najczęściej sa mało obiektywne, a czasem delikatnie mowiąc nieelegancki- czyli paskudnie tendencyjne gdyz podporządkowane opcjom politycznym aktualnie popieranym przez GW
                  • ready4freddy Re: Pluralizm po polsku 24.01.11, 21:29
                    nadal nie moge zrozumiec, dlaczego to dla ciebie takie wazne: jest tyle innych mediow, w ktorych nie tylko napisza obiektywne cenzurki, ale jeszcze potepia gazetowyborczy brak obiektywizmu. czemu upierasz sie, ze GW tez ma pisac to, co chcesz przeczytac? tym bardziej, ze jak sam piszesz, nie jest to nieprawda, tylko inna interpretacja i komentarz?
              • ready4freddy Re: Pluralizm po polsku 24.01.11, 21:33
                andrzej585858 napisał:

                > Pamiętam ten program - ale jak się nazywał? tego już sobie nie przypomnę i owcz
                > em tak powinno być, ale to oznacza że powinno byc miejsce także i dla Pośpiesza
                > lskiego oraz dla Cejrowskiego - tylko tyle, albo az tyle.
                > A niestety - jakos w to nie wierzę

                dla Pospieszalskiego powinno byc miejsce wylacznie w telewizji, ktora sobie sam stworzy za wlasne pieniadze. ten czlowiek zwyczajnie oklamuje publicznosc, to juz nie jest kwestia pogladow, tylko faktow. podobnie zreszta czyni niejaki Kaczynski Jaroslaw, ale u polityka to wlasciwie zawod, a dziennikarz ma informowac, nie oszukiwac. poza tym nadal pytam: czy w telewizji pozostana programy "innej opcji", osierocone przez odejscie pana Pospieszalskiego, czy moze nie bylo takich programow wcale i "dyskutowal" sam ze soba poniekad?
                • anutek115 Re: Pluralizm po polsku 28.01.11, 20:52
                  ready4freddy napisał:
                  poza tym nadal pytam: czy w telewizji pozostana programy "inne
                  > j opcji", osierocone przez odejscie pana Pospieszalskiego, czy moze nie bylo ta
                  > kich programow wcale i "dyskutowal" sam ze soba poniekad?
                  >

                  R4F, pytanie nie do mnie, ale swego czasu na forum macierzystym dokonałam analizy programów publicystycznych TV publicznej, to co mi tam, zgwałcę netykietę i się zacytuję, co się będzie podsumowanie marnowało:

                  forum.gazeta.pl/forum/w,25788,110054265,110830815,Re_Solidarni_2010.html
                  I to by było na tyle w kwestii pluralizmu w mediach. Tylko, że to podsumowanie zostało przez Andrzeja skomentowane jako "pięć minut, które wreszcie dla siebie mają ci inaczej-niż-w-"obowiązujący sposób"-myślący" (te pięć minut dziwnie mi sześć lat przypominało, ale ja mam widać zaburzoną percepcję) i żadne darcie szat z powodu dominowania jednej opcji nie nastąpiło.
                  • andrzej585858 Re: Pluralizm po polsku 30.01.11, 15:56
                    anutek115 napisała:


                    > I to by było na tyle w kwestii pluralizmu w mediach. Tylko, że to podsumowanie
                    > zostało przez Andrzeja skomentowane jako "pięć minut, które wreszcie dla siebie
                    > mają ci inaczej-niż-w-"obowiązujący sposób"-myślący" (te pięć minut dziwnie mi
                    > sześć lat przypominało, ale ja mam widać zaburzoną percepcję) i żadne darcie s
                    > zat z powodu dominowania jednej opcji nie nastąpiło.

                    Sześć lat? Może i sześć lat - owszem nadmiernie reprezentowana była jedna opcja - ale już powoli wraca do normy i teraz tak jak przez wiele lat nie będzie tak nieobiektywnych programów jak programy Wildsteina czy też Pośpieszalskiego - w ktorym - występowały także nawet - o zgrozo - przedstawicielki organizacji feministycznych i gejowskich i nikt im głosu wbrew pozorom nie odbierał.
                    No - ale to było badziewie i słusznie już go nie będzie. Zapanuje nam publistyka wzorowana na programie p. Lisa.

                    Tak całkiem odczapowo przypomniała mi się scena z kabateru jeszcze z okresu PRL gdy B. Smoleń wypowiedział słynną swego czasu kwestię:
                    "Patrzcie no. Amerykanie to grzeczny naród, najpierw napadną a potem przeproszą. A mnie kto k.... przeprosi za te 40 lat?"
                    >
                    • anutek115 Re: Pluralizm po polsku 30.01.11, 18:32
                      andrzej585858 napisał:

                      > anutek115 napisała:
                      >
                      >
                      > > I to by było na tyle w kwestii pluralizmu w mediach. Tylko, że to podsumo
                      > wanie
                      > > zostało przez Andrzeja skomentowane jako "pięć minut, które wreszcie dla
                      > siebie
                      > > mają ci inaczej-niż-w-"obowiązujący sposób"-myślący" (te pięć minut dziw
                      > nie mi
                      > > sześć lat przypominało, ale ja mam widać zaburzoną percepcję) i żadne da
                      > rcie s
                      > > zat z powodu dominowania jednej opcji nie nastąpiło.
                      >
                      > Sześć lat? Może i sześć lat - owszem nadmiernie reprezentowana była jedna opcj
                      > a - ale już powoli wraca do normy i teraz tak jak przez wiele lat nie będzie t
                      > ak nieobiektywnych programów jak programy Wildsteina czy też Pośpieszalskiego -
                      > w ktorym - występowały także nawet - o zgrozo - przedstawicielki organizacji
                      > feministycznych i gejowskich i nikt im głosu wbrew pozorom nie odbierał.

                      ""Warto rozmawić" (chociaż twardo obstaję przy tym, że ten program powinien się nazywać ""Warto mówić", bo waha łabym się nazwać rozmową to, co tam prezentowano) to się na łamach publicznej nawet rok dłużej produkował, od 2004, ale skąd wiesz, że tym przedstawicielom organizacji gejowskich nikt głosu nie odbierał nie pojmuję, skoro sam twierdziłeś na macierzystym, że rzeczonego programu nie oglądasz ("w ostatnim programie Pośpieszalskiego jako jeden z najwazniejszych gośći wystepował prof. Ćwiąkalski - nikt mu głosu nie ucinał ani nie przerywał - chociaż nie oglądałem całego programu.", "Kompletnie nie wiem co w telewizji publicznej a i w prywatnych tez - dzieje się, ani nawet jacy dziennikarze maja swoje programy. Od lat po prostu nie oglądam").

                      > No - ale to było badziewie i słusznie już go nie będzie.

                      Owszem, chociaż to ty powiedziałeś, nie ja.
                      • slotna Re: Pluralizm po polsku 30.01.11, 20:04
                        > ""Warto rozmawić" (chociaż twardo obstaję przy tym, że ten program powinien się
                        > nazywać ""Warto mówić", bo waha łabym się nazwać rozmową to, co tam prezentowa
                        > no) to się na łamach publicznej nawet rok dłużej produkował, od 2004, ale skąd
                        > wiesz, że tym przedstawicielom organizacji gejowskich nikt głosu nie odbierał n
                        > ie pojmuję, skoro sam twierdziłeś na macierzystym, że rzeczonego programu nie o
                        > glądasz

                        Mnie jedno naprawde ciekawi: skoro Andrzej (juz wszystko jedno, ogladajac czy nie) upiera sie, ze reprezentowane sa obie opcje, dzialacze gejowscy, feministki etc. maja glos, jest normalna, neutralnie moderowana dyskusja - to o co u diabla chodzi z placzem, ze usunieto program prawicowy???
                    • onion68 Re: Pluralizm po polsku 30.01.11, 20:27
                      > Tak całkiem odczapowo przypomniała mi się scena z kabateru jeszcze z okresu PRL
                      > gdy B. Smoleń wypowiedział słynną swego czasu kwestię:
                      > "Patrzcie no. Amerykanie to grzeczny naród, najpierw napadną a potem przeproszą
                      > . A mnie kto k.... przeprosi za te 40 lat?"

                      Andrzej, wybacz, ale mam wrażenie, że chyba nikogo oprócz Ciebie nie bawią dowcipy z czasów PRL i do nich się odnoszące. Są tragicznie nudne i brodate. Aby dowcip bawił, musi być aktualny lub uniwersalny. W dodatku ten zacytowany zabawny nie był chyba nawet w chwili wygłoszenia :/
                    • ready4freddy Re: Pluralizm po polsku 03.02.11, 14:43
                      andrzej585858 napisał:


                      > Tak całkiem odczapowo przypomniała mi się scena z kabateru jeszcze z okresu PRL
                      > gdy B. Smoleń wypowiedział słynną swego czasu kwestię:
                      > "Patrzcie no. Amerykanie to grzeczny naród, najpierw napadną a potem przeproszą
                      > . A mnie kto k.... przeprosi za te 40 lat?"

                      calkiem odczapowo: aresztowali go, czy od razu rozstrzelali za te odwage?
        • andrzej585858 Re: Pluralizm po polsku 24.01.11, 19:19
          jota-40 napisała:


          >
          > Najbardziej wzrusza mnie fakt, że ludzie tzw. prawicy najgłośniej lamentują z p
          > owodu GW, która chwali nie tych, co trzeba, o tych, co trzeba - nie wspomina, o
          > gólnie, jako członkini elitarnego klubu "mediów polskojęzycznych" złą gazetą je
          > st!

          Pojęcie "media polskojęzyczne" jest totalną głupotą, i wcale mi sie nie podoba. Złą gazetą jest nie dlatego że prezentuje okresloną wizję świata, ale za propagowanie właśnie jedynie słusznej wizji świata.

          > A przecież mamy prasę katolicką, portale katolickie etc. Mieliśmy nawet pisowsk
          > i "Dziennik" i pisowską "Rzepę". I co?

          I nic. Wyobraż sobie że w ogóle nie czytam prasy katolickiej, za wyjątkiem TP i to od czasu do czasu, podobnie jak prasy tzw. prawicowej "Dziennika" to nawet nigdy w ręku nie miałem nie mowiąc o "Gazecie Polskiej".
          Za to czytam regularnie "Nie" Urbana - "Przegląd Tygodniowy" "Angorę" swego czasu "Fakty i Mity" od czasu do czasu "Politykę" a w czasach PRL prenumerowalem tygodnik "Argumenty" organ czegoś takiego jak Towarzystwo Krzewienia Kultury Świeckiej
          Tak więc lektury mam jak najbardziej słusznie lewicowe a nawet wręcz lewackie i oczywiście antykościelne.
          Obraz świata prezentowany przez te media nie nastraja mnie wcale optymistycznie a wręcz przeciwnie.

          > .
          > Wiemy przecież, o co chodzi - Wyborcza jest dziennikiem o największym zasięgu,
          > ergo - wpływa na rzesze wyborców. I tyle.

          Oczywiście że tak - zwłaszcza gdy za wszelką cenę próbuje stworzyć wizję zacofanego polskiego Kościoła, dzieląc hierarchow na postępowych , liberalnych i tych wstecznych, a wszystko to oczywiście w ramach troski.
          To, że słusznie piętnuje niezbyt chrześcijańskie postępowanie o. dyrektora jest jedyna pozytywną rzeczą. w tej kwestii.
          Nieraz już wspominałem cos co dla mnie bylo szczytem obludy GW - opublikowanie w ramach dodatku tłumaczenia apokryficznej tzw. Ewangelii Judasza wraz z odpowiednim komentarzem. 99@ społeczeństwa czytających kupilo ten tekst wraz z komentarzem, a że prawda jest całkiem inna? to wie o tym tylko niewielkie grono specjalistów.
          >
          > Swoją drogą, przed wojną mówiło się o "chrześcijańskich żyletkach" (w przeciwie
          > ństwie do wrażych, żydowskich), w '68 - o syjonistach; dziś znalazło się określ
          > enie "polskojęzyczne"... Odwieczna twarz tej samej hydry ;//.

          Z tym zgadzam się jak najbardziej - paskudne wyjątkowo
          • ready4freddy Re: Pluralizm po polsku 24.01.11, 21:08
            andrzej585858 napisał:

            > Za to czytam regularnie "Nie" Urbana - "Przegląd Tygodniowy" "Angorę" swego cz
            > asu "Fakty i Mity" od czasu do czasu "Politykę" a w czasach PRL prenumerowalem
            > tygodnik "Argumenty" organ czegoś takiego jak Towarzystwo Krzewienia Kultury Św
            > ieckiej
            > Tak więc lektury mam jak najbardziej słusznie lewicowe a nawet wręcz lewackie i
            > oczywiście antykościelne.

            ktore z tych pism jest lewackie, i co rozumiesz przez "lewacki", bo chyba znow mamy problem semantyczny?

            > Obraz świata prezentowany przez te media nie nastraja mnie wcale optymistycznie
            > a wręcz przeciwnie.

            czy to masochizm, czy po prostu lubisz poczytac o czyms przygnebiajacym, obejrzec jakiegos apokaliptycznego Mad Maxa i poczuc Weltschmerz? bo nie rozumiem :)
          • paszczakowna1 Re: Pluralizm po polsku 24.01.11, 21:38
            > I nic. Wyobraż sobie że w ogóle nie czytam prasy katolickiej, za wyjątkiem TP i
            > to od czasu do czasu, podobnie jak prasy tzw. prawicowej "Dziennika" to nawet
            > nigdy w ręku nie miałem nie mowiąc o "Gazecie Polskiej".
            > Za to czytam regularnie "Nie" Urbana - "Przegląd Tygodniowy" "Angorę" swego cz
            > asu "Fakty i Mity" od czasu do czasu "Politykę" a w czasach PRL prenumerowalem
            > tygodnik "Argumenty" organ czegoś takiego jak Towarzystwo Krzewienia Kultury Św
            > ieckiej
            > Tak więc lektury mam jak najbardziej słusznie lewicowe a nawet wręcz lewackie i
            > oczywiście antykościelne.
            > Obraz świata prezentowany przez te media nie nastraja mnie wcale optymistycznie
            > a wręcz przeciwnie.

            ??? Czy ja dobrze zrozumiałam? Omijasz starannie prasę, która ewentualnie mogłaby być Ci bliższa ideologicznie (i jak tu ma taka prasa prosperować, jak?), i z pełną świadomością wybierasz tą, która popiera wizję świata bardzo od Twojej odległą (nie wnikając w semantykę, lewackie czy coś). Po czym narzekasz, że takową popiera, i nastrajasz się pesymistycznie.

            Gdzie tu sens?
      • krezzzz100 Re: Pluralizm po polsku 02.02.11, 15:43
        To Ty nie wiesz, że Varga to pijak narkoman i brzydko się wyraża?? :D I że programy o książkach też są dla pięknoduchów?? :D
        Psujesz tylko mit, zarezerwowany dla jedynych niesłusznie zaatakowanych spadnięciem z anteny. Innym się zwyczajnie należało)))
      • ginestra Re: Pluralizm po polsku 02.02.11, 16:31
        Wprawdzie link adresowany jest do Andrzeja (chyba), ale ciekawie się czyta ten artykuł i chciałabym dwa słowa o nim powiedzieć.

        Faktycznie szkoda, że zostały zdjęte z anteny ostatnie programy o książkach. Ja rzadko w ogóle oglądam telewizję, ale na któryś z programów książkowych czasem natrafiałam i ciekawie było posłuchać co mówią o książkach i jak czytają ich fragmenty. A więc szkoda, że programy zdjęte i tu się zgadzam z autorem, że powinny takie programy być.

        Natomiast w artykule jest, moim zdaniem, trochę za dużo goryczy i ironii pod adresem takich osób jak Grochola, Cichopek czy Ibisz. Mnie się to nie podoba i uważam, że naprawdę Kasia Cichopek nie jest odpowiedzialna za to, że tak mało osób kupuje powieści polskich pisarzy, np. Jerzego Pilcha. Z jednej strony rozumiem dlaczego jest ta gorycz i ironia - autor jest rozgoryczony tym, że zmniejsza się czytelnictwo, a do tego programy o książkach spadają z anteny telewizyjnej, a w telewizji pojawiają się ciągle jakieś niskich lotów programy rozrywkowe - ale z drugiej strony nie mogę się zgodzić z tym jego myśleniem.

        Moim zdaniem, książki takie jak "Sexy mama" autorstwa Kasi Cichopek należą do innego gatunku niż powieści współczesnych polskich pisarzy i te gatunki wcale nie konkurują ze sobą i poczytność książki Cichopek nie powinna zagrażać poczytności książki Pilcha.

        Co do kwestii jak zachęcić ludzi do sięgania po ambitną współczesną literaturę polską, to można (albo: warto) faktycznie zastanowić się w jaki sposób ją ludziom przybliżać.
        Może rzeczywiście postarać się o jakąś ciekawszą formułę programu o książkach (wcale nie taką, jaką ironicznie przedstawia autor: w konwencji Idola czy You can dance, ale zupełnie inną, ale skutecznie zachęcającą).

        A kolejną, nie mniej ważną sprawą (a raczej: najważniejszą), jest moim zdaniem to, że te książki powinny same też być na tyle ciekawe i atrakcyjne dla ludzi, żeby chcieli po nie sięgać. Przyznam się, że choć programy o książkach niekiedy zdarzyło mi się obejrzeć i ciekawie mi się słuchało tego, co mówili, to nie kupiłam i nie przeczytałam żadnej z polecanych tam książek, bo wszystkie wydawały mi się jakieś depresyjne albo udziwnione albo np. pokazujące świat w sposób, który do mnie kompletnie nie przemawia i na dzień dobry już nie zgadzałam się z proponowaną wizją tego świata. Nie pamiętam już w ogóle tytułów tych książek, jedynie ten "Traktat o łuskaniu fasoli" zapamiętałam i wydał mi się fajny, ale potem, jak miałam już książkę w ręku w księgarni, to okazało się, że jest bardzo droga i z przekartkowania wynikło, że jest to książka wymagająca dużego skupienia podczas czytania, jakiegoś smakowania tej opowieści przy herbacie, codziennie po parę godzin, a mój tryb życia nie bardzo temu sprzyja niestety. Więc została w zawieszeniu (może kupię).

        Nie wiem na ile jestem reprezentatywną próbką czytelników polskich, ale po prostu treści tych książek (z ich zapowiedzi) po prostu często kompletnie mnie nie zachęcają, bo budzą skojarzenia albo z jakimś narzekaniem (eseje) albo z czymś tragicznym albo depresyjnym albo jakimiś historiami kobiecymi, które nie zachęcają mnie - nie żebym gustowała w jakichś purytańskich książkach, ale po tego typu historie nie chcę po prostu sięgać, bo już przeczytanie o czym taka książka jest powoduje we mnie jakieś zmęczenie, poza tym nie jest dla mnie (a myślę, że i dla wielu kobiet) przyjemne czytanie, na przykład, o zabawnych perypetiach kobiety, która ma żonatego kochanka:

        Typu na przykład ta książka:
        "["Klara", autorka: Izabela Kuna;
        Zaskakujący debiut prozatorski utalentowanej aktorki, scenarzystki i blogerki. Tragikomiczny portret współczesnej singielki Klary, wciąż szukającej szczęścia. Klara nie ma męża ani dzieci. Za to ma prawie czterdzieści lat, narzekającą mamusię i żonatego kochanka... Wciąż się odgraża, że umrze, kłóci się z matką, odchodzi i wraca do swego Aleksa, i upija się, czym popadnie, z przyjaciółką Wronką. Losy Klary poznajemy z absurdalnych scenek. Z pozoru zabawny pastisz życiowych seriali i powieści, a tak naprawdę bolesna prawda o braku porozumienia między ludźmi i naszych obyczajach. Pieprzny język, prawdziwe emocje."

        Na pewno wielu osobom takie książki się podobają i ja jak najbardziej to rozumiem i nie oceniam.

        Chciałam natomiast jakoś wczuć się w temat artykułu podanego przez Ready4freddy'ego i podać trochę optymizmu (nie, nie, czytelnictwo nie spada, na przykład ja czytam książki) i złapałam się na tym, że nie mogę szczerze tego powiedzieć, bo faktycznie polskich współczesnych powieści nie kupowałam od lat.

        Kupuję natomiast w każdym miesiącu jakąś książkę zagraniczną i ją czytam, bo mam takich przyjaciół, którzy mi polecają ciągle dobre książki tego typu i jedna w drugą są one po prostu świetne i naprawdę nie jest to literatura klasy B, bo większość otrzymuje nagrody typu Booker Prize albo jest do nich nominowana.

        Po tym artykule postanowiłam jednak zbadać rynek polskich powieści i dać szansę naszym autorom i może jakąś ich książkę kupić, ale - i to chciałam przekazać - coś musi być na rzeczy, że te książki nie przyciągają czytelników. I nie wiem czy to jest tylko sprawa zdejmowania z anteny tych programów, czy też tego, że te książki z opisów i fragmentów nie są zachęcające. (Raz jeszcze powtórzę, nie chodzi o to, że czytelnik chce tylko książek niskich lotów i "Sexy mamy", ale te wyższych lotów mogłyby być jakieś bardziej "przemawiające do serca").

        Pozdrawiam!

        PS. Przypomniałam sobie, że teraz czytam jednak polską książkę, pożyczoną i bardzo dobrą: "Długi marsz" Sławomira Rawicza. Okazuje się, że ja jestem jednak, mimo wszystko, od lat wierna polskim książkom, ale tylko tym wspomnieniowym, opisującym czyjeś przeżycia. A powieści współczesne i eseje nie bardzo mi podchodzą....

        • slotna Re: Pluralizm po polsku 02.02.11, 18:11
          @ Cichopki i Ibisze
          Varga drwi z TVP, ktora ponoc miala miec misje kulturalna, finansowana z abonamentu, ale jakos jej nie ma; Cichopki i Ibisze to synonim tandety, tak wizualnej, jak i umyslowej. Pojawiaja sie regularnie w telewizji, a ze akurat wydali ksiazki, Varga ironicznie proponuje, zeby moze o tych wlasnie dzielach w TVP rozmawiac. W zadnym momencie nawet nie sugeruje, ze Pyza moglaby zaszkodzic Pilchowi.

          @ "Traktat o luskaniu fasoli"
          Bardzo przyjemnie i szybko sie czyta, z wyjatkiem malej dluzyzny w samym srodku (po prostu jedna scena ciagnie sie jak guma od gaci). Chociaz faktycznie jest to rodzaj ksiazki, ktora mozna smakowac godzinami. Dorwalam ja w malej, irlandzkiej bibliotece, kiedy akurat mialam glod polskich ksiazek, a obdarowywano mnie droga pocztowa nowosciami mlodych zdolnych, gdzie co strona to byk gramatyczny, stylistyczny, rzeczowy albo i trzy naraz. "Traktat" byl przemilym wytchnieniem.

          @ nie, nie, czytelnictwo nie spada, na przykład ja czytam książki

          Mam problem z tym zdaniem - czy to sarkazm czy nie? Bo nie jest to dla mnie oczywiste.
          • ginestra Re: Pluralizm po polsku 02.02.11, 20:53
            @ nie, nie, czytelnictwo nie spada, na przykład ja czytam książki
            >
            > Mam problem z tym zdaniem - czy to sarkazm czy nie? Bo nie jest to dla mnie ocz
            > ywiste.

            To nie sarkazm. Zdanie to miało wyrażać jakby z mojej strony empatię dla autora - czytając o tym, że tak mało kupuje się i czyta książek w Polsce, jak gdyby chciałam wejść z autorem w dialog i pocieszyć go, że jednak nie jest tak źle, na zasadzie: "panie autorze, niech pan się nie martwi, niech pan wie, że niektórzy jednak czytają i kupują książki, na przykład ja". No, ale zreflektowałam się potem, że nie jestem jednak dobrym przykładem kogoś, kto wspiera rodzimych pisarzy i dla kogo warto nie zdejmować z anteny tych programów.

            Jeszcze co do programów, to ja ich chyba obejrzałam zbyt mało, żeby się kategorycznie wypowiadać, to fakt, ale na podstawie tych kilku, które oglądałam, to nie jestem w stanie stwierdzić dlaczego nie zachęciły mnie do kupienia, ani nawet do przeczytania tych książek, o których była mowa. I mam dwie hipotezy: albo te książki były niezachęcające albo osoby prowadzące program i ich goście nie byli w stanie tak mi o nich opowiedzieć, żeby wydały się zachęcające. Może formuła tych programów jest rzeczywiście taka, że nie zachęca do sięgnięcia po te książki? Może powinny te programy być żywsze, może zaproszeni goście powinni być bardziej "zwykli", jak przyjaciele, którzy opowiadają o tym jaką fajną książkę przeczytali, a nie tacy intelektualiści, ugrzecznieni, siedzący równiutko obok siebie itp.? Czyli - może faktycznie dobrze, że zostały zdjęte z anteny i oby na ich miejsce powstały nowe, ciekawsze?

            Jeszcze co do wyboru książek do takich programów. Zawsze tam był czytany fragment danej omawianej książki jako głos zza kadru (prócz tego, że osoby w programie czytały też krótkie fragmenty). Nie wiem dlaczego żaden z tych fragmentów nie zachęcił mnie do sięgnięcia po książkę (może jest na forum ktoś, kogo one zachęciły?), a wiem po sobie, że mnie wystarczy usłyszeć fragment, żeby "zachorować" na książkę i chcieć dowiedzieć się co było dalej. Tak było kiedyś z powieściami czytanymi w odcinkach dawno temu w radiu, w "Rozgłośni harcerskiej", za moich czasów licealnych, kiedy spieszyłam się na łeb na szyję ze szkoły (dojeżdżając autobusem), bo była czytana powieść po południu. Albo były takie słuchowiska w soboty wieczorem w radiu i też wciągały bardzo. Albo czasem wystarczy mi przeczytać fragment książki i już ona wciąga i chce się ją kupić i dowiedzieć co dalej. Przecież są takie książki. Dlaczego nie wybiera się takich porywających książek do tych programów telewizyjnych o książkach (tych, co je mają zdjąć z anteny)?

            Słotna, dzięki za rekomendację "Traktatu o łuskaniu fasoli". Myślę, że zrobię do niego drugie podejście. :)

            Co do Kasi Cichopek i Krzysztofa Ibisza, to rzeczywiście można to i tak rozumieć, że są synonimem tandety, i że na ich występy pieniądze się znajdują. Ja tej myśli chyba nie zrozumiałam wcześniej. Wydaje mi się też, że autor chce także powiedzieć, że być może dlatego, że tak mało jest programów o książkach, ludzie durnieją i potem lubią takie programy, jak te z Cichopek. Ja się z tym nie do końca zgadzam, bo uważam, że zawsze są potrzebne jakieś lżejsze programy, takie dla przeciwwagi, i że można lubić i dobrą literaturę i Taniec z gwiazdami, i że jedno i drugie jest OK. (Fakt, że niektóre programy są okropne, np. Top Model, jak dla mnie). Myślę, że tu autor ocenia jednak nieprawdziwie ludzi, uważa, że w tym kraju ludzie są głupi i hołdują tylko niskim rozrywkom, prawie nie czytają. Myślę, że w ostatecznym rozrachunku tak nie jest. A dwa, że nic złego w kupieniu "Sexy mamy" i takie książki też są potrzebne. Jakby w księgarniach były same książki o tragedii w Jedwabnie albo Masłowska albo eseje Pilcha albo książki typu "Gnój" (akurat przypomniałam sobie, że o niej mówiono m.in. w tym programie) plus te wszystkie "feministyczne", gdzie (cytuję z recenzji czytelnika nt. "Klary") "na trzydzieści stron książki dwadzieścia to wulgaryzmy", to naprawdę chyba przyszłoby człowiekowi oszaleć.

            Podobnie autor artykułu sugeruje, że autorzy książek muszą się zniżać do poziomu tych durnych programów, bo ich nikt nie chce czytać (oczywiście mówił to nie całkiem poważnie, ale sens był mniej więcej taki, że ludzie nie potrzebują już dobrych pisarzy, nie potrzebują książek, bo wolą te programy itp.) Podał za przykład Grocholę, która zniżyła się do poziomu Tańca z gwiazdami, a przecież ona wzięła udział w tym programie dla siebie, żeby się rozerwać i korona jej z głowy nie spadła, że jest pisarką, a poszła potańczyć i trochę endorfin sobie przysporzyć u boku fajnego faceta.

            Mnie po prostu nie podoba się w artykule ten ton wyższości i przedstawianie sprawy tak, że to ludzie są tacy ogłupieni telewizją itp., że nie czytają Tokarczuk czy Pilcha i biedni pisarze musieliby się upokorzyć, żeby się ludziom spodobać, a prawda jest też taka, że gdyby ci pisarze pisali lepsze książki, to by ludzie sami po nie chętnie sięgali i je czytali zamiast oglądać Kubę Wojewódzkiego czy You can dance. To znaczy, ja nie mówię, że Tokarczuk czy Pilch źle piszą, tylko po prostu mnie fragmenty ich twórczości (gdzieś czytałam drukowane te fragmenty "na zachętę") kompletnie nie zachęciły. :(

            Myślę, że warto może, żeby pan Varga czy inne osoby, które chciałyby propagować literaturę, również przez telewizję, zastanowiły się szerzej nad całą sprawą.

            Moja teza jest taka (w punktach):
            1). dobra książka sobie utoruje drogę do czytelników i tak (vide: Harry Potter - jakoś dzieci oderwały się od gier komputerowych i zaczęły czytać książki Rowling i nie potrzebowały programów, w których "gadające głowy" im mówią, że to fajna książka);
            2). mimo wszystko, zanim dobra książka stanie się znana, miło jest jak ktoś ją zarekomenduje, więc programy TV rekomendujące dobre książki są jak najbardziej pożądane, a poza tym ciekawie się słucha o książkach i na pewno to ożywia intelektualnie ludzi, tylko trzeba umieć taki program zrealizować w taki sposób, żeby był interesujący i przystępny, i żeby faktycznie pod jego wpływem ludzie chcieli sięgać po książki;
            3) jak programy nie spełniają tego warunku, to bardzo dobrze, że spadają z anteny, tylko niech na ich miejsce koniecznie powstaną nowe, bardziej interesujące i skuteczne.

            To jakby tyle ode mnie.
            Pozdrawiam
            • slotna Re: Pluralizm po polsku 02.02.11, 21:16
              No, ale zreflektowałam się
              > potem, że nie jestem jednak dobrym przykładem kogoś, kto wspiera rodzimych pisa
              > rzy i dla kogo warto nie zdejmować z anteny tych programów.

              Gdybys nawet "wspierala rodzimych pisarzy", w sensie kupowala ich ksiazki i tak nie mialoby to zadnego znaczenia w obliczu danych statystycznych, ktore jasno pokazuja, ze czytelnictwo spada. Wydawalo mi sie to tak oczywiste, ze podejrzewalam ironie, ale pewnosci miec nie moglam.

              > Co do Kasi Cichopek i Krzysztofa Ibisza, to rzeczywiście można to i tak rozumie
              > ć, że są synonimem tandety, i że na ich występy pieniądze się znajdują. Ja tej
              > myśli chyba nie zrozumiałam wcześniej. Wydaje mi się też, że autor chce także p
              > owiedzieć, że być może dlatego, że tak mało jest programów o książkach, ludzie
              > durnieją i potem lubią takie programy, jak te z Cichopek. Ja się z tym nie do k
              > ońca zgadzam, bo uważam, że zawsze są potrzebne jakieś lżejsze programy, takie
              > dla przeciwwagi, i że można lubić i dobrą literaturę i Taniec z gwiazdami, i że
              > jedno i drugie jest OK.

              A jakie ogladalas programy przed era Big Brothera? Albo nawet przed era telenoweli brazylijskich? Nie zmienil ci sie troche gust aby? Ludzie durnieja (po prawdzie nie wiem, czy to dobre slowo w tym kontekscie, ale niech juz bedzie), owszem, ale telewizja publiczna nie jest od tego, zeby im to durnienie ulatwiac. Taka teze imo postawil autor.

              Myślę, że tu autor ocenia jednak nieprawdziwie ludzi, uważa, że
              > w tym kraju ludzie są głupi i hołdują tylko niskim rozrywkom, prawie nie czyta
              > ją. Myślę, że w ostatecznym rozrachunku tak nie jest.

              Ale tu nie ma nic do myslenia: tu sa dane.

              A dwa, że nic złego w kup
              > ieniu "Sexy mamy" i takie książki też są potrzebne. Jakby w księgarniach były s
              > ame książki o tragedii w Jedwabnie albo Masłowska albo eseje Pilcha albo książk
              > i typu "Gnój" (akurat przypomniałam sobie, że o niej mówiono m.in. w tym progra
              > mie) plus te wszystkie "feministyczne", gdzie (cytuję z recenzji czytelnika nt.
              > "Klary") "na trzydzieści stron książki dwadzieścia to wulgaryzmy", to naprawdę
              > chyba przyszłoby człowiekowi oszaleć.

              W ksiegarniach nie ma zabraknac harlekinow i horrorkow. Ma zabraknac promowania podobnej chaly w telewizji, ktora ponoc ma misje, finansowana z pieniedzy widzow.


              > Podobnie autor artykułu sugeruje, że autorzy książek muszą się zniżać do poziom
              > u tych durnych programów, bo ich nikt nie chce czytać (oczywiście mówił to nie
              > całkiem poważnie, ale sens był mniej więcej taki, że ludzie nie potrzebują już
              > dobrych pisarzy, nie potrzebują książek, bo wolą te programy itp.) Podał za prz
              > ykład Grocholę, która zniżyła się do poziomu Tańca z gwiazdami, a przecież ona
              > wzięła udział w tym programie dla siebie, żeby się rozerwać i korona jej z głow
              > y nie spadła, że jest pisarką, a poszła potańczyć i trochę endorfin sobie przys
              > porzyć u boku fajnego faceta.

              Nie. Autor (ironicznie, owszem) twierdzi, ze autorzy musieliby sie znizyc do poziomu tych durnych programow, nie po to, zeby ktos ich czytal, tylko zeby w ogole pojawic sie w telewizji. Bo ma byc "ciekawie dramaturgicznie".

              > Słotna, dzięki za rekomendację "Traktatu o łuskaniu fasoli". Myślę, że zrobię d
              > o niego drugie podejście. :)

              Tylko zeby nie bylo na mnie, ze nudne jest :)

              > 1). dobra książka sobie utoruje drogę do czytelników i tak (vide: Harry Potter
              > - jakoś dzieci oderwały się od gier komputerowych i zaczęły czytać książki Rowl
              > ing i nie potrzebowały programów, w których "gadające głowy" im mówią, że to fa
              > jna książka);

              Akurat Harry Potter jest dla mnie synonimem znakomitej kampanii medialnej w tej branzy.


              > 2). mimo wszystko, zanim dobra książka stanie się znana, miło jest jak ktoś ją
              > zarekomenduje, więc programy TV rekomendujące dobre książki są jak najbardziej
              > pożądane, a poza tym ciekawie się słucha o książkach i na pewno to ożywia intel
              > ektualnie ludzi, tylko trzeba umieć taki program zrealizować w taki sposób, żeb
              > y był interesujący i przystępny, i żeby faktycznie pod jego wpływem ludzie chci
              > eli sięgać po książki;

              O, wlasnie to mowi Varga! Zrobmy ksiazkowego Idola. Tylko, ze on zartuje...

              > 3) jak programy nie spełniają tego warunku, to bardzo dobrze, że spadają z ante
              > ny, tylko niech na ich miejsce koniecznie powstaną nowe, bardziej interesujące
              > i skuteczne.

              A nie spelniaja? No tak, wedle twojej jednoosobowej grupy badawczej. Bo o tym w artykule akurat nie ma ani slowa. Schymalla powiedziala "»Hurtownia « schodzi z anteny, bo wprowadzam sobotnio-niedzielny program poranny, w którym stałym modułem będą książki", a nie "»Hurtownia « schodzi z anteny, bo nikt nie czyta ksiazek, ktore sa tam polecane, a w ogole program ma zalosna ogladalnosc nawet jak na program misyjny”...
            • dakota77 Re: Pluralizm po polsku 02.02.11, 21:20
              Alez oczywiscie, ze na wszystko powinno byc miejsce, takze na Taniec z Gwiazdami i kabarety. Przecietny czlowiek nie sama kultura wysoka zyje. Tylko misja telewizji publicznej swoje, a praktyka swoje. W TVP nie ma miejsca na porzadna kulture, a na piosenke biesiadna i durne teleturnieje jakos zawsze.
              • ginestra Re: Pluralizm po polsku 02.02.11, 23:16
                Tak ogólnie odpowiadając, to może napiszę tak, że po prostu podzieliłam się swoimi odczuciami jako widza tych programów (zastrzegam, że oglądałam je parę razy tylko). Byłam ciekawa jakie wrażenie z tych programów mają inni odbiorcy (z forum). Nie chodziło mi, że moja opinia, jednoosobowa, ma być wiążąca.

                Uważam, że programy o książkach są potrzebne, bez dwóch zdań, tylko nie wiem czy akurat w takiej formule jak teraz były. Mnie te obecne niezbyt satysfakcjonowały. Nie chodzi mi też o zrobienie programu o książkach w formule Idola, bo to faktycznie by była farsa, ale w innej, ciekawej. Trudno tak na biegu wymyślić jak by miał taki program wyglądać, ale myślę, że można go zrealizować tak, żeby nie był taki, jak te rozrywkowe programy, a jednocześnie żeby był ciekawszy (no, ale na pewno nie 10-cio minutowy).

                Nie bez znaczenia, moim zdaniem, jest też dobór książek do takiego programu. Jeśli omawiane są np. cztery książki, a wszystkie, jedna w drugą, dołujące i podobne do siebie, to naprawdę trudno jest to czasem oglądać. Myślę, że jest badana oglądalność i między innymi dlatego ten program spada z anteny, że ta oglądalność jest mała (o tym artykuł nie mówił, ale ja myślę, że tak jest). Myślę, że oglądalność by wzrosła, gdyby właśnie program ten był ciekawszy, gdyby trochę inne książki były dobierane, gdyby może to nie była taka dyskusja bardzo formalna... Na pewno nie dorówna oglądalnością Tańcowi z gwiazdami, ale gdyby miał sporą oglądalność obiektywnie, to chyba można by się tym cieszyć. I to by mówiło o tym, że misja telewizji w zakresie kultury jest pełniona (w odniesieniu do książek przynajmniej).

                Co do formuły tych programów, to można by ją ożywić zapraszaniem gości, którzy są właśnie pisarzami lub innymi znanymi osobami i np. po omówieniu w czasie antenowym jakiejś książki jednej czy dwóch byłoby powiedziane, że teraz, dajmy na to, gość programu Grochola i uczestnicy programu będą czytali w domu konkretną książkę, której nie znają, a za dwa tygodnie te same osoby przyjdą i będą się dzieliły wrażeniami z niej. Czyli ten gość by musiał przyjść dwa razy: teraz i za dwa tygodnie (program mógłby być co tydzień, natomiast, żeby dać więcej czasu na przeczytanie książki to można by wyznaczyć, że za dwa tygodnie będzie omawiana ta konkretna; a za tydzień - książka jeszcze wcześniej zapowiedziana) Wówczas widzowie mieliby możliwość np. równolegle z Grocholą czytać książkę i potem włączyć TV i dowiedzieć się co Grochola o niej myśli i ci uczestnicy programu, którzy ją czytali też w tym czasie i skonfrontować ją ze swoimi odczuciami. Albo, jeśli by nie czytali tej książki, to by mieli po prostu raz wspomniane co to za książka i za 2 tygodnie mieliby pogłębioną jej analizę i na pewno to oczekiwanie by tworzyło klimat większego zainteresowania. Książki by można wybierać z różnego klucza, a nie tylko "nagrody Nike". Program mógłby być nie tylko w studio, ale też obejmować jakieś wizyty u ludzi albo w empiku czy w kafejkach. Oczywiście musiałby być spokojny i bez pośpiechu. Na to potrzebne pieniądze, owszem, ale myślę, że można by to realizować naprawdę niskobudżetowo, a po prostu w żywszy sposób, z większym przekonaniem, że te książki ludziom opowiadającym o nich coś osobiście dały i bardziej różnicując książki i to już samo z siebie przyciągnęłoby ludzi. Jeśli też program dawałby oprócz wiadomości kulturalnych też rodzaj odprężenia, to na pewno ludzie oglądaliby chętnie.

                Co do obniżenia lotów, to pewnie tak jest, zgadzam się, że ludzie bardziej tolerują różne durne programy, których kiedyś nie było, więc na pewno gust trochę może się im uelastycznia (mnie, jak myślę, też). Jednakże, widzę też po sobie, że to nie jest taki bezwolny proces, bo np. Big Brothera czy Baru nie oglądałam, bo mnie odrzucały same z siebie. Podobnie Top Model. W Idolu nie mogłam znieść okropnego, poniżającego Wojewódzkiego, ale zauważyłam, że potem się zmienił na lepsze i jego programy nawet czasem oglądam. Myślę, że człowiek pozostaje jednak jakoś sobą i tak bezmyślnie nie ulega wszystkiemu.

                Co do tej misji telewizji, to rzeczywiście, telewizja publiczna mogłaby bardziej się przykładać do realizowania jej i dbać o to, żeby procentowo te słabe programy nie były w przewadze.

                Co do Harrego, to ja myślę, że ta medialna kampania była trochę później, już po pierwszym sukcesie książki wśród czytelników, bo nie spodziewano się, że aż tak się ta książka spodoba.
                No, ale jeśli nie Harry, to były też inne książki, które w krótkim czasie bardzo spodobały się czytelnikom i po prostu to ich walory obroniły się i nie potrzebowały one dużej reklamy (ostatnio przeczytałam książkę The Kite Runner, po polsku ukazała się jako Chłopiec z latawcem - chyba ona by była przykładem takiego sukcesu; jej autor, Khaled Hosseini, był lekarzem i pisał ją wieczorami ok. 2 lat. Potem wydał i pracował jeszcze jako lekarz 1,5 roku po jej ukazaniu się, ale potem stało to się niemożliwe, bo popularność tej książki uniemożliwiła mu zwykłą pracę, proszono go też o pomoc przy komisji ONZ, bo książka mówiła o życiu w Afganistanie, więc chciano, aby był doradcą, od razu zaczęto kręcić film na podstawie książki itp. Sam nie spodziewał się takiego sukcesu. Książka jest bardzo dobra, choć ma wiele scen, bez których człowiek, być może, byłby szczęśliwszy, gdyby ich nigdy nie czytał, więc nie wiem czy polecać). W moim odczuciu są książki, które właśnie potrafią obronić się same.

                Co do tego spadku czytelnictwa, to rzeczywiście, podane są te statystyki. Jednakże nie wiem czy to odzwierciedla stan faktyczny... Aż trudno uwierzyć, że 62% nic nie czyta, nawet pożyczonej książki albo religijnej ;). Z tego, co widzę wśród ludzi, to czytają, nie tylko w mieście, ale i na wsi, wypożyczają z biblioteki, pożyczają sobie nawzajem, a książki religijne to krążą w społeczeństwie naprawdę aktywnie. Samo starsze pokolenie w Polsce, chodzące do kościoła, to pewnie z 62% ludzi i oni na pewno czytają te krążące książki o Fatimie i o św. ojcu Pio (choć nie tylko takie, bo np. moja znajoma starsza pani na wsi, gdzie mam dalszą rodzinę, podczas mojej wizyty czytała "Kwiat pustyni", o tej pięknej modelce z Etiopii). Czy Wam się wydaje, że naprawdę ludzie tak żyją, że nie czytają żadnej książki?

                Nie chcę kwestionować statystyk, ale wizja z artykułu jednak nie całkiem mnie przekonuje.
                No nic, wypowiedziałam się, to dam szansę innym. :)
                • ready4freddy Re: Pluralizm po polsku 03.02.11, 10:15
                  ginestro, ale wlasnie na tym polega problem: telewizja publiczna ma ponoc misje, dlatego utrzymuje sie czesciowo z podatkow - posrednio przez dotacje budzetowe, bezposrednio przez abonament. OPROCZ tego zarabia na reklamach. trzeba sie zdecydowac: albo celem jest sprzedaz reklam, i wtedy trzeba osiagnac wysoka ogladalnosc, najlepiej przez rozrywkowy charakter programu (tylko wtedy trzebaby zrezygnowac z pobierania podatkow i przejsc na charakter calkowicie komercyjny), albo jest misja, i wtedy ogladalnosc nie ma znaczenia, liczy sie tresc. rozrywka juz jest, w stacjach komercyjnych, ktore zawsze wybiora gwiazdy na lodzie albo film kosztem chocby i najciekawszego programu o ksiazkach, i takie ich zbojeckie prawo. ale telewizja publiczna nie ma sie z nimi scigac!
                  • rozdzial43 Re: Pluralizm po polsku 03.02.11, 19:39
                    ready4freddy napisał:

                    >> albo jest misja, i wtedy ogladalnosc nie ma znaczenia, liczy sie tresc. rozrywk
                    > a juz jest, w stacjach komercyjnych, ktore zawsze wybiora gwiazdy na lodzie alb
                    > o film kosztem chocby i najciekawszego programu o ksiazkach, i takie ich zbojec
                    > kie prawo. ale telewizja publiczna nie ma sie z nimi scigac!

                    Przekonuje mnie to, co napisałeś.

                    Upodobanie do tandety, nie wymagających wysiłku rozrywek masowych (włącznie z fotografowaniem lub omawianiem publicznym cudzej fałdy tłuszczu lub zmarszczki) to rys wynikający nie tylko z indywidualnej psychologii, ale także element współczesnej kultury. Cały przemysł piękności, mody, w tym telewizyjny, żeruje na narcyzmie, wykorzystuje go do własnych celów i podsyca.

                    Ale programy komercyjne w stylu Top model, Big Brother, czy o czym tu jeszcze była mowa, to nie kultura jest, tylko biznes. A ten zawsze będzie się kierował zbójeckim rynkowym prawem popytu i podaży.

                    Publiczna telewizja z misją musi mieć zupełnie inne kryteria doboru programów, na pewno musi być wyłączona z walki o widza masowego. Potrzebne są jakieś instytucjonalne rozwiązania, określenie adresatów telewizji z misją, kontroli nad jakością materiałów i sposobu finansowania. Uważam, że jest potrzebna taka nisza, pytanie tylko czy nie tworzą jej już rozmaite programy typu Discovery?

                    Muszę przy tym wszystkim dodać, że ja swoje upodobanie do tandety też mam i znakomicie odpoczywam przy programie np. Mam talent, albo Salon sukien ślubnych.
                • slotna Re: Pluralizm po polsku 03.02.11, 10:54
                  > Tak ogólnie odpowiadając, to może napiszę tak, że po prostu podzieliłam się swo
                  > imi odczuciami jako widza tych programów (zastrzegam, że oglądałam je parę razy
                  > tylko). Byłam ciekawa jakie wrażenie z tych programów mają inni odbiorcy (z fo
                  > rum). Nie chodziło mi, że moja opinia, jednoosobowa, ma być wiążąca.

                  Ale ja tego nie tykalam, czepialam sie tylko wnioskow z felietonu, ktory odebralam zupelnie inaczej :)

                  Myślę, że jest badana
                  > oglądalność i między innymi dlatego ten program spada z anteny, że ta oglądaln
                  > ość jest mała (o tym artykuł nie mówił, ale ja myślę, że tak jest).

                  Na pewno jest obiektywnie mala, bo programy kulturalne nigdy nie osiagna ogladalnosci TzG czy Mam talent, ale to nie jest powod, zeby je zrzucac z anteny. R4F dobrze mowi.

                  > Co do formuły tych programów, to można by ją ożywić zapraszaniem gości, którzy
                  > są właśnie pisarzami lub innymi znanymi osobami i np. po omówieniu w czasie ant
                  > enowym jakiejś książki jednej czy dwóch byłoby powiedziane, że teraz, dajmy na
                  > to, gość programu Grochola i uczestnicy programu będą czytali w domu konkretną
                  > książkę, której nie znają, a za dwa tygodnie te same osoby przyjdą i będą się d
                  > zieliły wrażeniami z niej.

                  Eee, nuda ;) Pisarzy i tak sie przeciez zaprasza, to klasyka gatunku, nie wiem co mialby urozmaic Empik. Jeszcze kamera z reki i bedzie Lars von Trier ;) A jesli to ma byc Grochola, to ja odpadam. Grochola ma swoje miejsce wlasnie w programach rozrywkowych i pismach kobiecych. Jej nie trzeba promowac w zaden inny sposob, a juz na pewno nie udajac przed widzami, ze to jakas kultura.

                  > Co do Harrego, to ja myślę, że ta medialna kampania była trochę później, już po
                  > pierwszym sukcesie książki wśród czytelników, bo nie spodziewano się, że aż ta
                  > k się ta książka spodoba.

                  W Polsce? No nie. Doskonale pamietam szum wokol pierwszego wydania, to bylo raptem dziesiec lat temu, trzy lata po oryginale - wtedy juz na pewno bylo wiadomo, ze na tym mozna swietnie zarobic, bedzie film itd. Poza tym znow, to poziom Grocholi.

                  > Czy Wam się wydaje, że naprawdę ludzie tak żyją, że nie czyt
                  > ają żadnej książki?

                  Plepleple, dowody anegdotyczne, plepleple, a statystyki swoje. Owszem, znam ludzi, ktorzy nie czytaja zadnych ksiazek. Rowniez starszych: z dwoch moich babc, jedna czytala mnostwo, ale teraz nie moze, bo by jej oko wypadlo, druga nie czytala zadnych ksiazek od kiedy pamietam. Dziadek przynalezny do babci pierwszej rowniez. Dzienniki i gazety sportowe za to jak najbardziej. Chyba, ze uprzesz sie liczyc modlitewnik, babcia no2 zakladala go rozancem.
                  • ginestra Re: Pluralizm po polsku 03.02.11, 12:32
                    Dzięki za oba komentarze.

                    Ready4freddy, mnie też podoba się Twoje wyjaśnienie na czym polega działalność telewizji publicznej. Jest mi trochę wstyd, że nie postrzegałam spraw w ten sposób i wydawało mi się, że oglądalność koniecznie musi być jakimś kryterium. Czuję wręcz ulgę, że nie musi, i że jak najbardziej telewizja publiczna ma prawo w ogóle nie patrzeć na to czy jej programy gromadzą przed telewizorami wielu widzów czy mało. Ma prawo tworzyć programy, które obejrzy nawet garstka osób. Jest w tym racja.

                    Ja pisząc te posty patrzyłam na sprawy stawiając się zarówno w skórze widza, który dostrzega, że program jest trochę zbyt statyczny, jak i twórcy programu (bo gdybym tworzyła jakiś program, to bym się przejmowała tym czy ma on oglądalność i gdyby nie miał, to bym czuła się w obowiązku go ulepszać). Tymczasem telewizja publiczna jest chyba jedyną, która nie musi się przejmować oglądalnością i to jest jej wielki przywilej.

                    W tym kontekście nie umiem jednak odpowiedzieć sobie na pytanie czy na przykład, gdyby w ramówce były latami programy naprawdę strasznie nudne, choć mówiące o kulturze i nikt by ich nie ulepszał, to czy byłoby to OK i czy nie byłoby to jakimś brakiem szacunku wobec widza.
                    Uczucia podpowiadają mi, że nie byłoby to OK, i że jednak trzeba być wyczulonym na to czy ludziom się programy podobają czy nie. Nie wiem natomiast czy obiektywnie to, co mi mówią uczucia jest zgodne z ideą telewizji publicznej. Może właśnie nie ma obowiązku ulepszać.

                    A być może chodzi o złoty środek: jakieś ulepszanie owszem, ale też i prawo do tego, aby nawet monotonne czy mało atrakcyjne wizualnie programy istniały, jeśli realizują misję.

                    Słotna - co do Grocholi jako gościa programu, to to był przykład po prostu. Wydała mi się jakby dobrą kandydatką na gościa programu, bo myślę, że nie robiłaby problemu z przyjściem do programu literackiego o nieco swobodnej formule. Jakoś czuję przez skórę, że inni pisarze mogliby robić z tym problemy. W sumie nie wiem - a może by nie robili?
                    Ponadto myślę, że gośćmi mogłyby być też i inne znane osoby, niekoniecznie pisarze i poeci. Chodzi po prostu o rozmowę o książce, taką bardziej swojską, jak między przyjaciółmi a nie krytykami (w tej mojej propozycji programu, jednej z wielu, jakie można by realizować).

                    Co do gości jako takich (w sensie: znanych osób), w programach literackich, to być może faktycznie są już teraz zapraszani, tylko w tych, co ja oglądałam, to akurat ich nie było.

                    Co do Harrego, to miałam na myśli sukces książki w Wlk. Brytanii. W Polsce to faktycznie już książka pojawiła się jako sławna.

                    Co do czytelnictwa w Polsce, to rozumiem to, że ze statystykami trudno dyskutować i przyjmuję je do wiadomości. Chciałam podrzucić trochę optymizmu, bo ja gdzie się obejrzę, to widzę, że coś tam ludzie czytają.

                    No, ale być może faktycznie jest tak, że tak mało ludzi w Polsce czyta cokolwiek.
                    Z drugiej strony, jest też możliwość, że po prostu do badania wzięto jakąś grupę, która mało czyta i tak im wyszło. Wiem, że przeprowadzający badania starają się, aby ta grupa respondentów obejmowała ludzi z różnym wykształceniem i w różnym wieku, ale nie wiem jak to jest w praktyce - czy czasem nie mieli pecha i nie trafili na ludzi nie czytających.
                    No nie wiem co o tym sądzić.

                    Wracając do roli telewizji jako (m.in.) medium propagującego czytanie książek, to myślę, że wobec faktu, że 62% ludzi w Polsce NIC nie czyta, jako pewne wyzwanie jawi się zachęcenie tej grupy do czytania. I teraz pojawia się pytanie: jak to zrobić? Jak miałyby wyglądać programy, które by właśnie tę grupę ludzi zachęcały? Czy tak jak te, które teraz mają spaść z anteny (że parę osób wysławiających się jak krytycy literaccy omawia w przewadze depresyjne książki nagrodzone nagrodą Nike) czy może by trzeba wymyślić - wciąż w TV publicznej - jakąś inną formułę programu? Oto jest pytanie.
                    I czy w ogóle możliwe jest zachęcenie ludzi do czytania poprzez telewizję?

                    Ten powyższy paragraf, który teraz napisałam, to chyba mogłaby być kwintesencja moich wcześniejszych postów. Wszystko krąży wokół tematu jak te programy mogłyby wyglądać, żeby telewizja mogła pełnić bardziej swoją misję (np. w kwestii zachęcania do czytania).

                    A może chodzi tu nie o jakość programów, tylko o ich częstotliwość? Jeśli by były one nadawane bardzo często, to może ludzie by zaczęli czytać z samego faktu, że są ciągle epatowani książkami (tak jak zachęcili się do tańca, bo tyle jest programów tanecznych)?

                    A jakby już się zachęcili, to koniecznie coś trzeba by poradzić na ceny książek i na słabe zaopatrzenie bibliotek... Myślę, że wszystko jest jakoś wykonalne, choć wiele spraw zazębia się o siebie. Chodzi mi o takie wyobrażenie sobie całościowego wyjścia z problemu spadku czytelnictwa, nawet przy założeniu, że mamy idealnych, mądrych polityków. Co by można zrobić i czy gdyby nawet to wszystko zrobiono, to czy ludzie chcieliby sięgać po książki?

                    Myślę, że to są ciekawe tematy do rozważań. Myślę, że ich punktem uchwytu będzie jednak to czy wierzymy w chęć ludzi do czytania, rozwijania się itp. czy nie.
                    • iwoniaw Czy ludzi naprawdę należy zachęcać do czytania? 03.02.11, 13:58
                      A ja się zastanawiam, ilekroć czytam takie alarmistyczne artykuły "ludzie nie czytają, olaboga, a jak czytają to Grocholę i H.Pottera, upadek obyczajów", skąd przekonanie, że powszechne czytanie i to książek "na poziomie", jest pożądaną normą. Przecież coś podobnego nie miało miejsca nigdy i nigdzie, a cywilizacja jakoś się toczy. Mało tego, wraz ze wzrostem ilości i dostępności mediów wszelakich (prasa, tv, internet, audiobooki wreszcie) jeszcze nigdy powszechna edukacja* w dziedzinie dowolnej nie była tak łatwo osiągalna jak dziś bez konieczności** kontaktu z książką papierową.

                      *i tak, tu możnaby dyskutować, jak do "misji" mają się programy w publicznej tv - ale niekoniecznie w kontekście promowania czytelnictwa. Mi np. brakuje kursów językowych, ( które chyba jeszcze po 1989 były w ramówce TVP), czy programów popularnonaukowych typu "Sonda", a nawet bloków dla dzieci w różnym wieku. O dobrych (znaczących kulturowo, edukacyjnych itd.) filmach w normalnych (dla pracujących od rana ludzi, którzy muszą wstać przed 7.00 znaczy) godzinach nie mówię nawet.

                      **którą to konieczność niektórzy zapewne bez żalu ograniczyliby do minimum i - co należy podkreślić - niekoniecznie dotyczy to nieczułych chamów bez obycia i potrzeb duchowych; do niektórych opera czy malarstwo też w końcu nie przemawia aż tak silnie, by z upodobaniem spędzali godziny na kontemplacji dzieł ambitnych z ww. sztuk. Co nie znaczy również, że ktoś tu wyklucza możliwość żywienia głębokiej namiętności do obcowania z książką, nawet "ambitną" - owszem, na własnej skórze widzę (i pewnie pół forum też), że można, a wręcz jest nie do wyplenienia, ale to naprawdę nie oznacza, że ktoś, kto preferuje inne formy przekazu jest mniej wrażliwy, mniej wykształcony i mniej obyty w kulturze.

                      Generalnie ilość osobników nie-analfabetów (i to niezależnie od tzw. wskaźnika alfabetyzacji), którzy wykorzystywali umiejętność pisania i czytania do czegoś innego niż praca zarobkowa i czysta rozrywka na średnim poziomie zawsze była liczona w pojedynczych procentach, o ile nie w promilach. Pomijając już ten aspekt, że takiemu Sokratesowi np. to się nawet pisać nie chciało ;-)
                      • slotna Re: Czy ludzi naprawdę należy zachęcać do czytani 03.02.11, 20:06
                        > A ja się zastanawiam, ilekroć czytam takie alarmistyczne artykuły "ludzie nie c
                        > zytają, olaboga, a jak czytają to Grocholę i H.Pottera, upadek obyczajów", skąd
                        > przekonanie, że powszechne czytanie i to książek "na poziomie", jest po
                        > żądaną normą. Przecież coś podobnego nie miało miejsca nigdy i nigdzie,
                        > a cywilizacja jakoś się toczy. Mało tego, wraz ze wzrostem ilości i dostępności
                        > mediów wszelakich (prasa, tv, internet, audiobooki wreszcie) jeszcze nigdy pow
                        > szechna edukacja* w dziedzinie dowolnej nie była tak łatwo osiągalna jak dziś [
                        > u]bez[/u] konieczności** kontaktu z książką papierową.

                        Tez sie zastanawiam, dlatego "durnienie" spoleczenstwa wzielam w cudzyslow. Poza tym nieczytanie ksiazek to nie to samo, co nieczytanie w ogole: sa blogi, strony hobbystyczne, fora... :)

                        Swoja droga, odebralam wczoraj piec zamowionych ksiazek z ksiegarni i nagle do mnie dotarlo, ze zadna z nich nie jest fikcja. Od dawna niemal nie kupuje beletrystyki w porownaniu z tym, co wczesniej, kiedy mialam przeciez znacznie mniej pieniedzy. Odswiezam sobie tylko czasem Christie, Chmielewska i pokrewne (kiedy ostatnio bylam w swoim mieszkaniu, dorwalam po kolei pare wczesnych Musierowicz, "Na marginesie zycia" Grzesiuka, "Dzieci z Bullerbyn" i "Tryumf chirurgow" - lubie ksiazki, ktore juz znam ;)), Pratchetta i Kinga kupuje z rozpedu w second-handach i wlasciwie tyle. Sapkowski po wiedzminie kompletnie mi sie nie podoba, reszta polskiej fantastyki, ktora probowalam, wydala mi sie zalosna. Zagraniczna z kolei wydaje mi sie strasznie grozna, gruba i trudna, wiec obchodze wielkim lukiem ;) Co do reszty, musialabym zamawiac, bo kroluja cuda w stylu Danielle Steel, ale nie wiem co i kolo sie zamyka. Z drugiej strony, gdybym miala jeszcze czytac beletrystyke na biezaco, to naprawde juz bym nie miala czasu. A wszystkiego i tak przeciez nie dam rady.

                        I kurde, jakos nie czuje sie przez to glupsza.
                      • paszczakowna1 Re: Czy ludzi naprawdę należy zachęcać do czytani 04.02.11, 22:13
                        > *i tak, tu możnaby dyskutować, jak do "misji" mają się programy w publicznej tv
                        > - ale niekoniecznie w kontekście promowania czytelnictwa.

                        Pomijając kwestię, czy czytelnictwo w ogóle należy promować - czy aby na pewno do tego najlepiej nadaje się telewizja? Moim zdaniem, telewizję bije tu na głowę internet, prasa drukowana i radio. Książek czytam sporo i różnych, ale nie włączyłabym telewizora na program, w którym ktoś gada o tym, jakie to książki przeczytał. (Inna rzecz, że ja w ogóle nie czuję telewizji, więc pewnie nie jestem targetem.)
                    • ready4freddy Re: Pluralizm po polsku 03.02.11, 14:38
                      ginestra napisała:

                      > Dzięki za oba komentarze.
                      >
                      > Ready4freddy, mnie też podoba się Twoje wyjaśnienie na czym polega działalność
                      > telewizji publicznej. Jest mi trochę wstyd, że nie postrzegałam spraw w ten spo
                      > sób i wydawało mi się, że oglądalność koniecznie musi być jakimś kryteri
                      > um. Czuję wręcz ulgę, że nie musi, i że jak najbardziej telewizja publiczna ma
                      > prawo w ogóle nie patrzeć na to czy jej programy gromadzą przed telewizorami wi
                      > elu widzów czy mało. Ma prawo tworzyć programy, które obejrzy nawet garstka osó
                      > b. Jest w tym racja.
                      >
                      > Ja pisząc te posty patrzyłam na sprawy stawiając się zarówno w skórze widza, kt
                      > óry dostrzega, że program jest trochę zbyt statyczny, jak i twórcy programu (bo
                      > gdybym tworzyła jakiś program, to bym się przejmowała tym czy ma on oglądalnoś
                      > ć i gdyby nie miał, to bym czuła się w obowiązku go ulepszać). Tymczasem telewi
                      > zja publiczna jest chyba jedyną, która nie musi się przejmować oglądalnością i
                      > to jest jej wielki przywilej.

                      nikt nie broni tworcom monitorowac ogladalnosci. powiem wiecej, jesli nikt nie bedzie ogladac, to taki program jest marnotrawieniem srodkow i czasu antenowego. ale niski wskaznik ogladalnosci powinien byc tylko impulsem do ulepszania programu (moze przeniesienie na inna godzine? sprawniejszy prowadzacy? ciekawsza formula), ale nie do zdjecia go z anteny i zastapienia czyms czysto rozrywkowym. no i oczywiscie widelki tej mierzonej ogladalnosci musza byc zupelnie inne niz dla komedii czy kina akcji, inaczej zawsze bedzie mozna powiedziec, ze "nikt tego nie oglada" (bo np. obejrzy to 100 osob, zamiast 1000, ktore obejrzalyby film).
                      to jak z transportem publicznym - zawsze beda takie trasy, na ktorych autobus bedzie jezdzil pustawy, i trzeba do niego dokladac; to nie znaczy jednak, ze trzeba likwidowac polaczenie, sa inne srodki, np. mniejszy autobus :) wlasnie dlatego infrastruktura, komunikacja publiczna, i tym podobne powinny byc panstwowe, nie prywatne - to moj punkt widzenia oczywiscie.
                  • rozdzial43 Re: Pluralizm po polsku 03.02.11, 19:09
                    slotna napisała:

                    > Owszem, znam ludzi, ktorzy nie czytaja zadnych ksiazek. Rowniez starszych: z dwoch moich babc,
                    > jedna czytala mnostwo, ale teraz nie moze, bo by jej oko wypadlo,


                    ????
                    Słotna, wybacz, ale jak to: wypadło??

                    Musiałam po prostu spytać, no.
                    • slotna Re: Pluralizm po polsku 03.02.11, 19:56
                      Ma wysokie cisnienie w tym oku po prostu. Wydlubywali juz jej raz na zywca lyzeczka i cos tam gmerali i nie chce powtarzac doswiadczenia. Zarzucila tez robienie na drutach, zostala tylko przy krzyzowkach i niestety, komputerowym pasjansie. Kiedys moj wujek nazwal ja Babcia Cyklop i jakos tak sie przyjelo, zwlaszcza, ze dziadek z kolei wykazuje niesamowite przywiazanie do swojej skrzynki z narzedziami i kiedy jeden z wnukow spoznil sie z oddaniem mlotka, nastapily sceny gorszace. Wiec jest babcia Cyklop i dziadek Hefajstos.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka