Dodaj do ulubionych

Mrożek by nie wymyślił!

26.01.11, 08:55
Przeczytałam na TVN24.pl: "Grupa mieszkańców z Gdańska Wrzeszcza zaapelowała do szefa gdańskiej rady miasta o zbieranie podpisów pod wnioskiem o beatyfikację Anny Walentynowicz..."

I zgłupiałam! Czy ja pijana jestem, czy co? Nie. Trzeźwa. I nie śpię.
Poziom absurdu mnie przerósł :P Mimo że ja mało dziwiąca się jestem.

Co będzie następne?
Obserwuj wątek
      • dakota77 Re: Mrożek by nie wymyślił! 26.01.11, 09:20
        Beatyfikacja to teraz uznanie czyjes madrosci? Zaslug politycznych? Podobno chodzi o zaslugi religijne, plus w gre wchodzi ptrzeba czynienia udowodnionych cudow?

        Moze jednak da sie innymi drogami wyrazac uznanie dla czyichs dokonan?
          • krezzzz100 Re: Mrożek by nie wymyślił! 26.01.11, 10:05
            Ja ten kabaret oglądam z coraz większym zaciekawieniem))) Właśnie z uwagi na możliwe do osiągnięcia granice absurdu. Wektor tego absurdu jest dla mnie jasny: beatyfikowany ma być Lech K. a z nim- wiadomo-kto. Przecież to za tchnieniem Lecha Walentynowicz się uaktywniła, no nie? Zatem: cel ejst dla mnei jasny. Ale interesujace są środki do osiągnięcia celu :D

            Chiałam nawet założyć poważny wątek w stylu: dlaczego aż tak głupia polaryzacja? I mniej więcje prosić o analizę tegoż zjawiska: narastania glupoty i absurdu. To moze się z nim tu podłączę- bo to chyba o to samo chodzi))) Że Jarkacz ma cel polotyczny nie jest tajemnicą, ale że znajduje klakierów a nawet gorliwych wyznawców: to musi być poważne. I o tym chciałam też pogadać. Ale najpierw się jednak chyba pośmieję: po co Walentynowicz: od razu Kaczyńskich na ołtarze!
      • ready4freddy Re: Mrożek by nie wymyślił! 26.01.11, 10:03
        wymysl to moze i realny, trudno ocenic, ale...

        Pomysłodawcy swój wniosek argumentują tym, że beatyfikacja byłaby formą upamiętnienia legendy Solidarności. - czyli chodzi chyba jednak raczej o "cos wiecej niz zwykly pomnik/nazwanie ulicy imieniem", i wpisuje sie w koncepcje "meczenstwa poleglych" w katastrofie.
      • spendoria Re: Mrożek by nie wymyślił! 26.01.11, 10:23
        "a znalas ja osobiscie i uwazasz, ze to kompletnie nierealny pomysl?
        czy tez tak dla zasady uwazasz, ze to glupia kobieta byla? "

        Nie znałam osobiście. Tak, uważam.
        Nic nie uważam dla zasady. Głupota/ brak głupoty nie ma tu nic do rzeczy.
        Beatyfikacja???? Bo ktoś nie był głupi, był opozycjonistą i zginął w katastrofie lotniczej? No proszę Cię.
        • meg_mag Re: Mrożek by nie wymyślił! 26.01.11, 10:49
          hmmmm, a ja wczoraj wlasnie rozmawialam na ten temat z osoba, ktora znala Walentynowicz wiele lat i wcale nie byla tym wnioskiem zaskoczona

          no i?

          to jaka osoba byla na co dzien nie musi byc zestawiane z faktem, ze miala pecha zginac w slusznej/nieslusznej katastrofie
          • jottka Re: Mrożek by nie wymyślił! 26.01.11, 10:56
            meg_mag, ale absurdalne w tym wydarzeniu nie jest domaganie się uznania świętości anny walentynowicz wg norm wyznania rzymskokatolickiego, tylko domaganie się podjęcia starań w tym kierunku od organu władzy samorządowej! świeckiego państwa, przypomnę. to tak jakbym od biskupa domagała się przydzielenia mi mieszkania z puli miejskiej z uwagi na moją trudną sytuację materialną..

            pani walentynowicz mogła świętością swoją przerastać matkę teresę i ojca kolbego razem wziętych, co nie zmienia faktu, że a/ ta świętość definiowana jest wg zasad konkretnego wyznania i b/ tylko hierarchowie tego wyznania mogą ją stosownie uhonorować. czemu nikt przytomny nie będzie stał przecież na przeszkodzie, ale nie o to w opisanym przypadku chodzi.
            • meg_mag Re: Mrożek by nie wymyślił! 26.01.11, 11:18
              aha, rozumiem i dziekuje za wyjasnienie, bo nie sledze polskich mediow, bardzo klarownie to napisalas

              czyli problemem nie jest taka czy inna ocena zycia Anny Walentynowicz, tylko sposob, w jaki sie za te ocene zabrano

              szkoda tylko, ze towarzyszy temu taki rechot i "swiete" oburzenie..., chyba ona sobie na to nie zasluzyla nijak...
              • krezzzz100 Re: Mrożek by nie wymyślił! 26.01.11, 11:33
                Meg mag, no ja tam nie wiem, czy nie zasłużyła. Cokolwiek usiłowała deprecjonować innych uczestników wiadomych wydarzeń...zupełnie jakby była ich spiritus movens (tych wydarzeń) i zarazem najjaśniejszą gwiazdą- no dobra, z panem Gwiazdą po pospołu((((
                Ładne to nie było.
                • ginestra Re: Mrożek by nie wymyślił! 26.01.11, 11:56
                  Myślę, że ten wniosek do prezydenta miasta o zbieranie podpisów w celu zgłoszenia prośby o beatyfikację Anny Walentynowicz warto postrzegać we właściwych proporcjach. Chyba to po prostu niewielka grupka ludzi zaproponowała, a nie jest to jakieś duże wydarzenie i duży temat. Po prostu media napisały o tym, więc to się wydaje jakąś dużą wiadomością, ale myślę, że w istocie jest to mała wiadomość.

                  Mam taką obserwację, że w Polsce, gdy jakaś osoba zmarła budzi wielki podziw swoją postawą życiową, to niektórzy chcą ten podziw wyrazić poprzez wniosek o beatyfikację. Tak było również w przypadku zmarłej siatkarki, Agaty Mróz (która zmarła krótko po urodzeniu córeczki), jeśli pamiętacie. Zdaje się, że wtedy politycy wystąpili z takim wnioskiem (nie pamiętam, ale chyba ludzie wokół Romana Giertycha).

                  Myślę jednak, że tak jak w przypadku Agaty Mróz, również w przypadku Anny Walentynowicz sprawa nie nabierze swojego biegu.

                  Nie mam wiedzy o tym jakie konkretnie warunki muszą być spełnione (oprócz udowodnionych cudów), aby kandydat na ołtarze został beatyfikowany, ale coś mi się obiło o uszy o warunku "świętości życia" czyli dana osoba musiałaby całym swoim życiem (albo: od jakiegoś momentu, np. od nawrócenia) jawnie i nieprzerwanie świadczyć o Jezusie, o wierze, być znakiem dla innych w jaki sposób można żyć na co dzień naśladując Jezusa.

                  Nie wiem jak było w przypadku Anny Walentynowicz pod tym względem. Może i całe życie świadczyła o Bogu i była takim drogowskazem dla innych, jawnie pokazywała, że to wszystko, co robi wiąże się z wyznawaniem Jezusa? Nie wiem. Oglądałam film o niej (pt. Strajk), ale nie pamiętam czy było tam powiedziane o tym aspekcie.
                  • jottka Re: Mrożek by nie wymyślił! 26.01.11, 12:11
                    ginestra napisała:

                    > Po prostu media napisały o tym, więc to się wydaje jakąś dużą wiadomością, ale myślę, że w istocie jest to mała wiadomość.

                    owszem, rzecz jako taka nie jest na pierwsze strony gazet, natomiast symptomatyczne jest samo zachowanie tej grupy, czyli pomieszanie porządków. a z tym w kraju naszym mamy poważne problemy od 1989 r., więc nie dziwi mnie odnotowanie zdarzenia przez media.

                    a procedury kościelne to co innego, ale też dany kościół jest od ich stosowania, a nie państwo. z tego, co pamiętam z historii, gdzieś tak do renesansu wystarczała "powszechna opinia świętości", czyli vox populi, żeby kogoś wynieść na ołtarze, później już nie ma tak dobrze - szczegółowe badanie życiorysu delikwenta rzecz najpierwsza:)
      • verdana Re: Mrożek by nie wymyślił! 26.01.11, 13:46
        Zgadzam się z Ginestrą. Jak z pomysłu grupy osób, ktorych wolalabym nie okreslać przymiotnikami, robi się wiedomość na pierwszą stronę, to powstaje wrażenie, ze cały kraj oszalał. A to tylko parę osób albo ma dziwny sposób myślenia, albo własnie chciało uzyskać to, co uzyskało - szum w mediach i zainteresowanie nie Walentynowicz, ale sobą.
        • jottka Re: Mrożek by nie wymyślił! 26.01.11, 14:22
          verdana napisała:

          > Zgadzam się z Ginestrą. Jak z pomysłu grupy osób, ktorych wolalabym nie okreslać przymiotnikami, robi się wiedomość na pierwszą stronę


          ale to tylko ginestra napisała, że to "wiadomość na pierwszą stronę", nikt poza tym tego nie twierdzi:) ja zauważyłam info na temat w dziale lokalnych wiadomości na portalu gw, tamże szedł link do strony miejskiej sopotu, która info podała i tyle. a samo zdarzenie jest na tyle osobliwe, że też bym o tym poinformowała, dziennikarzem będąc. michałek, ale charakterystyczny, proporcje zachowane.
            • ready4freddy Re: Mrożek by nie wymyślił! 26.01.11, 15:10
              bo w ogole koncepcja "pierwszej strony" sie zmienia. wiele newsow nie trafiloby nigdy na pierwsza strone papierowego wydania gazety, natomiast bez problemu moga sie znalezc - chocby na chwile - na glownej stronie portalu. albo moga tam trafic, bo ktos przeczytal w dziale regionalnym, i podlinkowal, za nim nastepny, i tworzy sie efekt kuli sniegowej, miliony linkuja, czyli jest to wazne -> trafia na glowna strone. niniejsze forum tez bylo juz kilka razy na glownej stronie :)
            • paszczakowna1 Re: Mrożek by nie wymyślił! 26.01.11, 15:58
              > E, czytałam już w paru miejscach - między innymi na głównej stronie Onetu. Inac
              > zej bym nie przeczytała...

              Na stronę główną Onetu trafiają często nieprawdopodobne michałki (w rodzaju "a na Facebooku jest grupa pięćdziesięciu osób co coś tam"), a jeden portal kopiuje od drugiego. Zgadzam się, że ta sprawa jest symptomatyczna dla stanu mediów raczej niż społeczeństwa
              • ready4freddy Re: Mrożek by nie wymyślił! 26.01.11, 20:55
                swoja droga pisanie "artykulow", ze "na fejsbuku cos tam, cos tam" to nie tylko polska specjalnosc, we Wloszech tez juz takie newsy czytam.
                jak to fajnie, ze jest jeszcze BBC news, gdzie na glownej mozna znalezc informacje o analizie czestotliwosci wystepowania slow w oredziach prezydenckich, z ciekawym komentarzem w dodatku :)
                • jota-40 Re: Mrożek by nie wymyślił! 26.01.11, 22:52
                  Verdana napisała:
                  "Dla mnie większym absurdem jest próba, czy kolejny Tupolew potrafi poderwać się z tej wysokości - przeprowadzona ma być we Wrocławiu.
                  Ciekawe, co chcą udowosnić. Dla mnie to dokladne powtórzenie pławienia czarownic. Jak spadnie - znaczy sie piloci niewinni:) Tylko tych kolejnych trochę szkoda. "

                  ... a może tym razem oddadzą samolot w łapy Czarnego Kota?...
                  I smieszno, i straszno, nu, kak tigra... i tak dalej. Ech.
                  • krezzzz100 Re: Mrożek by nie wymyślił! 27.01.11, 06:24
                    No dobra, fakty (mniej więcej) znamy, Drodzy Państwo, ale co pcha ludzi do konstruowania tak upiornych narracji? Od razu napomknę, że nie uważam tych narracji za "fakty medialne", nawet ósmego sortu, jak to sugerują niektórzy tu względem faktów będacych produkcją społecznościową typu Twarzoksiążka czy Potworum (heheh)...

                    Ale dobra, nie kłóćmy się o ich status ontyczno-medialny :D - one po prostu SĄ. Wszak tutaj, na tym prześwietnym (nie kpię) forumie, też istnieją z grubsza dwie narracje, i jedna z nich jest- nie ukrywajmy, bardziej "odczapna" (od-czapy). Ona jest faktem. Narracją tworzoną przez konkretnych ludzi w konkretnym celu. Na co odpowiada? Na jakie potrzeby? Jakie dyspozycje uruchamia? Co zamierza udowodnić? Co udowadnia? Dlaczego jest AŻ TAK odporna na rzeczywistość? Dlaczego aż tak posługuje się mitem? Dokąd zdolna jest dojść? Co ją może zdekodować od środka? Czy trzeba ją rozwalić od zewnątrz (byłoby niedobrze)? Innymi słowy: gdzie jest jej granica absurdu, która nie pozwoli jej dalej funkcjonować?

                    Takie se pytania stawiam o szóstej rano, gdy gawiedź domowa jeszcze śpi)))

                    Odpowiadam sobie z grubsza tak- to głos:
                    1. wykluczonych, pokrzywdzonych w czasie transformacji, którzy (subiektywnie bądź "obiektywnie") nie partycypują w podziale rozmaitych dóbr, w tym w postępie cywilizacyjnym (jakkolwiek go definiować),
                    2. bojących się o to, by "postęp" nie uderzył w ich status życiowy: rodziny, pracowy, inny społeczny
                    3. potrzebujących spójnych narracji usensawiajacych ich egzystencję, większych niż oni sami.
                    4. skłonnych do przerzucania winy na "tych drugich", najczęściej powiązanych systemowo,
                    5. skłonnych do aksjologizacji zewnętrznych (systemowych).

                    To oczywiście uogólnienie (nie bijcie). Szukam po prostu jakichś linii. Wydaje mi się, że tacy ludzie mogą, kierując się tymi liniami, wzmacniać każdą swoją klęskę/krzywdę/nieudanie przerzuceniem ich na "tę drugą stronę"- oczywiście winną. Każdy element zaczyna być "dopasowywany" do tej narracji, której naturą jest kontra/odpór/obrona.
                    Ale nadal nie mam odpowiedzi na pytania o granice absurdu? Wszak ludzie nauczyli się już odróżniać mit od rzeczywistości? Czy nie? Czy to jednak dla części niezbywalny atawizm? Czy jest na sali psycholog społeczny (może być hobbysta)????

                    • andrzej585858 Re: Mrożek by nie wymyślił! 27.01.11, 07:03
                      krezzzz100 napisała:

                      >
                      > To oczywiście uogólnienie (nie bijcie). Szukam po prostu jakichś linii. Wydaje
                      > mi się, że tacy ludzie mogą, kierując się tymi liniami, wzmacniać każdą swoją
                      > klęskę/krzywdę/nieudanie przerzuceniem ich na "tę drugą stronę"- oczywiście win
                      > ną. Każdy element zaczyna być "dopasowywany" do tej narracji, której naturą jes
                      > t kontra/odpór/obrona.

                      Analiza godna wspomnianego Mrożka
                      Ponieważ zaliczam się do tej odpornej na rzeczywistość grupy - przynajmniej pobieznie odpowiem na niektóre pytania.
                      Przede wszystkim wcale nie czuję się skrzywdzony i postawiony niejako poza nawias społeczeństwa. Jakoś nigdy nie odczuwałem potrzeby partycypacji w podziale rozmaitych dóbr.
                      Podobnie jak nie potrzebuje potrzeby usensowienia swojej egzystencji gdyż podisda ona swój sens - no chyba że wiarę uznaje się za taki czynnik.
                      Nie odczuwam także potrzeby przerzucania winy na innych - chyba że za taka uznaje się potrzebę postrzegania bardziej obiektywnego niż subiektywnego.
                      Myślenie w kategoriach przerzucania winy na innych jest właśnie postrzeganie Kościoła czy tez w ogóle religii jako zjawiska wstecznego, negatywnego - wręcz odpowiedzialnego za winy zło całego świata. Ten sam schemat jak przypadku traktowania kazdej krytyki zwróconej w stronę Kościoła jako atak na wszystkie świętości.

                      Kreowanie rzeczywistości zgodnie z włsasnymi poglądami i rozumieniem postepu jest nawet tak prozaiczna rzecz jak stworzenie mitu dobrego Gierka i zlego Gomułki i adekwatnie dobrego Komorowskiego i zlego Kaczyńskiego.
                      Bardzo rzadko pojawi się głos rozsądku podobny do tego jaki znalazlem w wywiadzie z Cimoszewiczem zamieszczonym w najnowszym numerze "Wprost" .
                      Analizując przemowienie wygłoszone przez obecnego prezydenta w trakcie jego ostatniej wizyty w USA dziennikarz zwraca uwagę na gafy popełnione przez prezydenta - gdy przykladowo mowi o siekaniu kapusty, robieniu bigosu itp. Pada znamienne spostrzeżenie - gdyby powiedział to Kaczyński mielibyśmy trzy lata kpienia w mediach.
                      I w ten właśnie sposob kreuje się rzeczywistość. Kaczyński po prostu musi być zły, niedostosowany, szukający wszędzie spisków - .

                      Kwestia wspomnainej tutaj inicjatywy związanej z p. Walentynowicz jest czyms tak marginalnym że nie warto tym sobie nawet głowy zaprzątać. Zawsze bowiem znajdzie się grupa "nawiedzonych" i to obojetnie w jakiej grupie społecznej czy też wyznaniowej.
                      Gdyby istnial choc cień takiej możliwości to wcale by nie zdziwiła mnie gdyby przykladowo po smierci Stalina pojawiła się inna grupa z podobnym wnioskiem. Zresztą swoista spoleczna beatyfikacja miala miejsce w przypadku "Che" Guevary - czczonego prawie jak świętego.

                      > Ale nadal nie mam odpowiedzi na pytania o granice absurdu? Wszak ludzie nauczyl
                      > i się już odróżniać mit od rzeczywistości? Czy nie? Czy to jednak dla części ni
                      > ezbywalny atawizm? Czy jest na sali psycholog społeczny (może być hobbysta)????

                      Ciekawe czy przekroczeniem granic absurdu nazwiesz swoista ankietę zamieszczoną na łamach "Nie" pod znamiennym tutyłem: "Jak skończy Jarosław Kaczyński?" w ramach ktorej znani politycy i publicyści wypowidają tak nieslychane i absurdalne opinie że chyba nawet Mrożek by tego nie wymyślił?
                      Na czele oczywiście pojawiająca sie i na tym forum o chorobie psychicznej i tym podobnych spostrzezeniach? To nie przekracza juz granic absurdu? Czy ludzie wyglaszający tak nonszalancko podobne tezy maja choć cien pojecia czym jest choroba psychiczna? Gdyby mieli - to podobne osądy i zyczenia nigdy by nie ujrzały światła dziennego.
                      Dla mnie jest to chamstwo - ale pewnie teraz takie nowoczesne standardy obowiązują
                      >
                      • krezzzz100 Re: Mrożek by nie wymyślił! 27.01.11, 07:49
                        Analiza godna Mrożka- nie wiem, czy to komplement czy komplement a rebour :-) Przyjmijmy, że to drugie, ale dlaczego, skoro taka absurdalna (mniemam, ze o to chodzi z tym Mrożkiem), ochoczo: 1. podjąłeś się analizy tego absurdum? 2. przypisałeś się do jednej z grup? widać, że w tej analizie coś jednak jest...Zaryzykuję wstępną odpowiedź, że jest- właśnie owo absurdum, którego deponentem jest pewna grupa narracyjna. Cokolwiek- dziękuję za potwierdzenie :-)

                        To na razie tyle, poczekam na dalsze głosy. Ale odpowiem, ino ciut później...

                      • slotna Re: Mrożek by nie wymyślił! 27.01.11, 13:05
                        > Nie odczuwam także potrzeby przerzucania winy na innych - chyba że za taka uzna
                        > je się potrzebę postrzegania bardziej obiektywnego niż subiektywnego.
                        > Myślenie w kategoriach przerzucania winy na innych jest właśnie postrzeganie Ko
                        > ścioła czy tez w ogóle religii jako zjawiska wstecznego, negatywnego - wręcz od
                        > powiedzialnego za winy zło całego świata.

                        Nie wiem, kto postrzega religie jako odpowiedzialna za winy zlo calego swiata, ale wiem, kto nawet w watku o beatyfikacji JPII nadaje na PO.

                        > Analizując przemowienie wygłoszone przez obecnego prezydenta w trakcie jego ost
                        > atniej wizyty w USA dziennikarz zwraca uwagę na gafy popełnione przez prezydent
                        > a - gdy przykladowo mowi o siekaniu kapusty, robieniu bigosu itp. Pada znamienn
                        > e spostrzeżenie - gdyby powiedział to Kaczyński mielibyśmy trzy lata kpienia w
                        > mediach.

                        A ze powiedzial to Komorowski, mozesz o tym przeczytac tylko na niszowym blo... eee, chwila, chwila, gdzie to przeczytales? :D

                        > Ciekawe czy przekroczeniem granic absurdu nazwiesz swoista ankietę zamieszczoną
                        > na łamach "Nie" pod znamiennym tutyłem: "Jak skończy Jarosław Kaczyński?" w r
                        > amach ktorej znani politycy i publicyści wypowidają tak nieslychane i absurdaln
                        > e opinie że chyba nawet Mrożek by tego nie wymyślił?

                        Podobno czytasz "NIE" regularnie. Jakim cudem umknal ci fakt, iz tygodnik ten od poczatku swego istnienia posluguje sie satyra, krzywym zwierciadlem, specyficznym jezykiem etc.?
                        • andrzej585858 Re: Mrożek by nie wymyślił! 29.01.11, 01:03
                          slotna napisała:

                          .
                          >
                          > A ze powiedzial to Komorowski, mozesz o tym przeczytac tylko na niszowym blo...
                          > eee, chwila, chwila, gdzie to przeczytales? :D

                          Ostatni numer "Wprost" - wywiad z Cimoszewiczem. Blogów żadnych nie czytuję - tak gwoli ścisłości.

                          >
                          > Podobno czytasz "NIE" regularnie. Jakim cudem umknal ci fakt, iz tygodnik ten o
                          > d poczatku swego istnienia posluguje sie satyra, krzywym zwierciadlem, specyfic
                          > znym jezykiem etc.?

                          No i powyższy wpis jest dla mnie przykladem iz Urban osiągnął swój cel. Dla zdecydowanej większości jest to tylko krzywe zwierciadło - szkoda tylko że takim nie pozostaje.
                          • slotna Re: Mrożek by nie wymyślił! 29.01.11, 01:34
                            > Ostatni numer "Wprost" - wywiad z Cimoszewiczem. Blogów żadnych nie czytuję -
                            > tak gwoli ścisłości.

                            Doskonale. “Wprost” to nie media, poniewaz pisze o wpadkach Komorowskiego. Gdyby pisal o wpadkach Kaczynskiego, nalezalby do wrazego spisku i wtedy dopiero mozna byloby go podciagnac pod te plugawa nazwe.

                            > No i powyższy wpis jest dla mnie przykladem iz Urban osiągnął swój cel. Dla zde
                            > cydowanej większości jest to tylko krzywe zwierciadło - szkoda tylko że takim n
                            > ie pozostaje.

                            Nie jestem zadna “zdecydowana wiekszoscia”, a jedna jedyna osoba. Nie napisalam, ze “NIE” _jest_ krzywym zwierciadlem, tylko, ze _posluguje_ sie srodkami stylistycznymi, ktore mozna pod takie okreslenie podciagnac: tak jak i satyra i specyficznym jezykiem. Oczywiscie, ze nie takim pozostaje. Ot, chocby jest jedynym periodykiem, ktory mial jaja pisac o aferach, ktorych inne nie tknelyby nawet kijem.

                            Swoja droga, skad wiesz jaki byl cel Urbana i dlaczego sadzisz, ze ktokolwiek chcialby, aby jego pismo polityczne traktowane bylo calkowicie niepowaznie? ;)
                    • rozdzial43 Re: Mrożek by nie wymyślił! 27.01.11, 18:23
                      krezzzz100 napisała:

                      > Wszak tutaj, na tym prześwietnym (nie kpię) forumie, też istnieją z grubsza dw
                      > ie narracje, i jedna z nich jest- nie ukrywajmy, bardziej "odczapna" (od-czapy)
                      > . Ona jest faktem. Narracją tworzoną przez konkretnych ludzi w konkretnym celu.

                      Zgadzam się, że jedna z narracji jest IMHO "odczapna", z tym, że ja widzę na tym prześwietnym (nie kpię) forumie trzy, a nie dwie, podstawowe narracje. Nie jestem też pewna, czy mowa będzie o tej samej.

                      > Na co odpowiada?
                      Na granice i założenia, które podważa. Poszukuje źródeł identyfikacji alternatywnych dla stereotypów reprezentowanych przez poprzednie pokolenia. Co wynika z głębokiego przekonania, że dotychczasowe autorytety powstrzymują rozwój.

                      >Na jakie potrzeby?

                      IMHO na potrzebę skrystalizowania poprzez konfrontację swych poglądów społecznych, religijnych i politycznych. I z mniej ważnych potrzebę aprobaty i statusu w obrębie grupy.

                      >Jakie dyspozycje uruchamia?

                      Poddaje otrzymane mądrości próbie, jakkolwiek bolesny byłby to proces. Z trudnością w odróżnieniu krytycznego myślenia od zwyczajnego przeciwstawiania się "podawanej" wiedzy.

                      >Co zamierza udowodnić?

                      Że zwraca się przeciwko otrzymanym wartościom i wszelkiemu naciskowi, bo to ogranicza rozwój i wolność.

                      > Co udowadnia?
                      IMHO głęboką wiarę w mit moralności tymczasowej.

                      > Dlaczego jest AŻ TAK odporna na rzeczywistość? Dlaczego aż tak
                      posługuje się mitem?

                      Lekceważy konieczność wysiłku, a w skrajnych wypadkach jej pojęcie jest poza jej możliwościami.

                      > Dokąd zdolna jest dojść?
                      Wierzę w rozwój i zmianę, tworzące bazę dla wzajemnego szacunku, ukształtowania własnych wartości i ocen oraz w większości przypadków do ukształtowania logicznego i pozbawionego emocji osobistego poglądu.

                      Co ją może zdekodować od ś
                      > rodka? Czy trzeba ją rozwalić od zewnątrz (byłoby niedobrze)? Innymi słowy: gdz
                      > ie jest jej granica absurdu, która nie pozwoli jej dalej funkcjonować?

                      Znaczy się: UJEDNOLICIĆ?! Ups, nie radzę. Wielu próbowało i fatalnie to wyszło (towarzysz Mao na pewno by się ze mną nie zgodził). Różnorodność i wielorakość IMHO dobra jest i nie ma się co ta boczyć :)
        • jota-40 Re: Mrożek by nie wymyślił! 26.01.11, 14:35
          To fakt, ale i kraj trochę oszalał. A przynajmniej oszalała spora grupa osób. Od momentu katastrofy spirala nakręcana jest niemiłosiernie. Najwyższe diapazony. Najcięższe oskarżenia: o krew na rękach, mord, zamach, zdradę stanu, kondominium i co tam jeszcze.
          Chciałabym mieć Złotą Rybkę. Niechby mi dała moc postawienia Prezesa przed sądem - ale tak, żeby musiał się stawić osobiście. Wytoczyłabym mu proces o destabilizowanie państwa, bo to, co wyczynia z nizin swoich rozszalałych ambicji zaczyna zakrawać na horror.
          Wiele było takich chwil w czasie tego roku, kiedy zaczynałam się bać. I nie pocieszają mnie argumenty, że to małe grupki, oszołomy etc.
          Ten pomysł z beatyfikacją A.W. dorzucam do koszyczka z Wielkopomnymi Ideami, wziętymi prosto z histerii Jarosława K.
          • ginestra Re: Mrożek by nie wymyślił! 26.01.11, 14:57
            jota-40 napisała:

            > Ten pomysł z beatyfikacją A.W. dorzucam do koszyczka z Wielkopomnymi Ideami, wz
            > iętymi prosto z histerii Jarosława K.

            Joto-40, zacytowałam tylko to zdanie, choć o Jarosławie Kaczyńskim w Twoim poście jest więcej mowy. Chciałam po prostu powiedzieć, że według mnie wcale niekoniecznie istnieje związek pomiędzy pomysłem grupy mieszkańców dzielnicy Gdańska, żeby beatyfikować Annę Walentynowicz, a Jarosławem Kaczyńskim.

            Uczulam na to, że bardzo łatwo (jak zauważam wokół) jest łączyć wszystko z Jarosławem Kaczyńskim, co nie jest, moim zdaniem, fair.

            Ja mam wrażenie, że Jarosława Kaczyńskiego Anna Walentynowicz kompletnie nie interesuje (tzn. może ją i ceni, owszem, ale żeby chciał jej beatyfikacji, to raczej nie przypuszczam; przynajmniej ja nie słyszałam, żeby się o niej w ogóle szczególnie wypowiadał, może Wy słyszeliście).
        • ssssen Re: Mrożek by nie wymyślił! 27.01.11, 14:15
          Te "parę osób" w naszym kraju to około "liczba osób uprawnionych do głosowania * frekwencja wyborcza * procent głosów oddanych na PiS". Czyli kilkaset tysięcy osób, a taka masa ludzi potrafi już podpalić kraj. Na szczęście większość jest już w wieku nie pozwalającym na czynne robienie zadym, kończy się tylko na debilnych pomysłach, a prasa-ścierwojady łaknie takich newsów jak kania dżdżu.
          • krezzzz100 Re: Mrożek by nie wymyślił! 27.01.11, 17:48
            Odpowiadam.
            Najpierw co do tego, co napisałam Jota. Tak, strach przed nowinkami technologicznymi (bank, komórka, internet), co powoduje swoisty rodzaj samowykluczenia, przerzuconego na tych „złych”, którzy ulegają tym nowinkom.
            Do Ssssen- otóż to, nie musi być większość, by zdezorganizować społeczność. Był już taki moment, że zaczęłam się bać...bo to było aż niemożliwe, ze się dzieje, ale się działo, bez ingerencji państwa i samej społeczności. Na szczęście się to zmienia. Ale powoli- jak w chocholim tańcu niemal...
            Teraz co Andrzeja, no, nie sposób nie widzieć, że mentalność religijna nie jest mentalnością zasadniczo dyskursywną, zwłaszcza zaś: autodyskursywną. Nie widzi siebie pośród innych dyskursów i nie obserwuje swego dyskursu krytycznie i spoza tego dyskursu. Nie potrafi traktować siebie nieabsolutystycznie. Nie twierdzę, że każde wydanie religijności takie jest, ale wiele jest odsłon religijności ku temu ciąży. Polskie wydanie w pewnych środowiskach takie niewątpliwie jest- czynnikiem dodatkowo obciążającym jest homogeniczność polskiego społeczeństwa. A jak się na to nałoży neurotyczno-paranoiczny wymiar tego, co pod podszewką polska tkwi, to …klękajcie narody, co? A reszta: wio stąd! Wszyscy, którzy ośmielą się skrytykować te absolutystyczną narrację, to szatańskie pomioty, ludzie złej woli…Taka to narracja, widoczna także w Twoich postach. Pardon za szczerość.
            • andrzej585858 Re: Mrożek by nie wymyślił! 28.01.11, 22:56
              krezzzz100 napisała:

              > Odpowiadam.
              > Najpierw co do tego, co napisałam Jota. Tak, strach przed nowinkami technologic
              > znymi (bank, komórka, internet), co powoduje swoisty rodzaj samowykluczenia, pr
              > zerzuconego na tych „złych”, którzy ulegają tym nowinkom.

              To naprawdę jest zadziwiająca analiza - dlaczego nie boję się banku, komórki ani internetu? - nie mam pojęcia. Może więc uzmyslowisz mi dlaczego nie boje się? a powinienem przecież.

              > Do Ssssen- otóż to, nie musi być większość, by zdezorganizować społeczność. Był
              > już taki moment, że zaczęłam się bać...bo to było aż niemożliwe, ze się dzieje
              > , ale się działo, bez ingerencji państwa i samej społeczności. Na szczęście się
              > to zmienia. Ale powoli- jak w chocholim tańcu niemal...
              > Teraz co Andrzeja, no, nie sposób nie widzieć, że mentalność religijna nie jest

              > . A jak się na to nałoży neurotyczno-paranoiczny wymiar tego, co pod podszewką
              > polska tkwi, to …klękajcie narody, co? A reszta: wio stąd! Wszyscy, którz
              > y ośmielą się skrytykować te absolutystyczną narrację, to szatańskie pomioty, l
              > udzie złej woli…Taka to narracja, widoczna także w Twoich postach. Pardon
              > za szczerość.

              Wio stąd? - jako komentarz do powyższej analizy pozwolę sobie przytoczyć dośc leciwy dowcip z okresu gdy wychwalano na kazdym kroku zdobycze rewolucji komunistycznej.
              Oto taki jeden krzykacz obwieszczał gdzieś na rogu ulicy:
              - Gdy przyjdzie rewolucja, wszyscy beda jeździć czarnymi limuzynami, każdy będzie mial telefon, każdy otrzyma kawałek ziemi...
              - A ja nie chcę czarnej limuzyny - protestuje jakiś glos z tłumu - ani telefonu, ani kawałka ziemi...
              - Gdy przyjdzie rewolucja - ciągnął dalej rozpalony mówca - to będziesz, chamie, robił to, co ci każą!"

              I niestety, ta absolutystyczna narracja, łącznie z używaniem sformułowania typu szatańskie pomioty - zamienionym na "oszołomy" , "moherowe berety" itp, itd. - jest jakże czesto spotykana.
              Jednym slowem społeczeństwo jako takie - musi - byc zuniformizowane i posiadac prawie jednolite poglądy - oczywiście w ramach tolerancji.
              Tak jak w powyższym dowcipie - a co z tymi ktorzy maja inny ogląd rzeczywistości? -
              • krezzzz100 Re: Mrożek by nie wymyślił! 29.01.11, 12:48
                No, ale tak jest, że często zachowawczość wynika ze strachu, przerzucanego na "zło" nowinkarstwa, czy Ci się to podoba, czy nie. Co w tym zadziwiającego? Nie masz innych argumentów?

                Absolutystyczna narracja powiązana jest w prostej linii z odmową dyskursywności i autodyskursywności- już o tym pisałam. Takie są narracje fundamentalistyczne, w tym znakomita część zachowawczo-religijnych.
                Twoja postawa, prezentowana na tym forum, jest czystą ilustracją powyższego. Właśnie o to mi chodzi.
    • nessie-jp Re: Mrożek by nie wymyślił! 26.01.11, 17:29
      spendoria napisała:

      > Przeczytałam na TVN24.pl: "Grupa mieszkańców z Gdańska Wrzeszcza zaapelowała do
      > szefa gdańskiej rady miasta o zbieranie podpisów pod wnioskiem o beatyfikację
      > Anny Walentynowicz..."

      Rzeczywiście kabaret. Cudnie przy okazji widać, jak łatwo ośmieszyć ideę, osobę czy nawet całą religię.


      > Co będzie następne?

      No jak to. Wniosek do Rady Miasta, żeby Jarosław Kaczyński był Papieżem, a Lech
      • jota-40 Re: Mrożek by nie wymyślił! 26.01.11, 18:21
        Znałam ten kawałek SP, a jednak nie skojarzyłam ;)); tymczasem genialnie pasuje, fakt.

        @ Ginestra:
        Nie napisałam, że jest bezpośredni związek. Twierdzę jednak, że od wielu miesięcy nakręca się atmosferę; głównym architektem tego zjawiska jest - moim zdaniem - Kaczyński. Oczywiście, że Anna Walentynowicz może i niespecjalnie go obchodzi; chociaż, o ile się nie mylę, była w kapitule orderu Orła Białego, razem z Gwiazdą?... W każdym razie, to towarzystwo, jako bardzo niechętne Wałęsie, było mocno promowane przez Lecha. Tym samym zbliżone jest i do Jarosława.
        Jednak to nie on - zapewne - jest pomysłodawcą konkretnego planu beatyfikacji. On tylko rozwija zamęt. Patrz "Biesy".
      • verdana Re: Mrożek by nie wymyślił! 26.01.11, 20:24
        Nienienie.
        Dla mnie większym absurdem jest próba, czy kolejny Tupolew potrafi poderwać się z tej wysokości - przeprowadzona ma być we Wrocławiu.
        Ciekawe, co chcą udowosnić. Dla mnie to dokladne powtórzenie pławienia czarownic. Jak spadnie - znaczy sie piloci niewinni:) Tylko tych kolejnych trochę szkoda.
          • jota-40 Re: Mrożek by nie wymyślił! 27.01.11, 10:46
            Dlaczego analiza krezzzz100 ma być godna Mrożka? Jest w niej coś absurdalnego, jakiś pure nonsense?... Osobiście nie dostrzegam.
            Zgadzam się z określeniem cech grupy odczapowej. Dodałabym jeszcze (w przypadku osób mocniej zaangażowanych w tzw. życie publiczne) - nadmiar ambicji, przy braku umiejętności przekuwania ich w sukces, co rodzi oczywistą frustrację. No i przaśna, polska zawiść. A także - pewna nieprzystawalność do wszelkich nowoczesnych form życia - lęk przed kartą bankową, internetem, komórką etc. (mam tu na myśli nie tylko Prezesa, również sporą część starszych osób): strach przed rozszalałą technologicznie rzeczywistością rodzi tęsknotę za dawnymi, dobrymi czasami. Przypominam, że w ankietach całkiem spory procent społeczeństwa ocenia bardzo pozytywnie lata gierkowskie.
            • andrzej585858 Re: Mrożek by nie wymyślił! 29.01.11, 01:25
              W ramach cyklu "Mrożek by nie wymyślił" znalazłem takie to oto zdanie autorstwa p. prof. M Środy:

              "Nalezy budować kółka samokształceniowe, edukacyjne, gdzie mlodzi ludzie będą się uczyli cnót obywatelskich, etyki, wzajemnej komunikacji i zaufania oraz postaw opartych na tolerancji, zasadach równości i poszanowaniu różnorodności - szkoły państwowe tym się nie zajmują, państwowe programy uczą jak przegrywać powstania, kochać katechetę i dyskryminować kobiety"

              Wydaje mi się że na forum jest dość liczne grono pedagogów pracujących w panstwowych szkołach. Może więc wytłumaczą dla mnie w jaki sposób uczą kochać katechetów, no i dlaczego dyskryminują kobiety?
              Powyższe zdania to jak dla mnie istne curiosum. Poza tym to co tak barwnie zostalo opisane to kiedyś nazywało się chyba nauką patriotyzmu? - no ale teraz nie nalezy odwoływać się do tak nieokreslonego precyzyjnie pojęcia. Zresztą jezeli naród może byc pojęciem fikcyjnym?

              Tak całkiem na marginesie moglaby p. prof. zwrócic uwagę korekcie na bardziej sumienne wykonywanie swoich obowiązków. Jakoś nie bardzo chce mi się wierzyć aby p. prof. nie wiedziała o tym że w 2012 r. w Polsce odbędą sie mistrzostwa Europy a nie mistrzostwa świata - jak to napisała w swoim felietonie.
              A tak narzeka się na korektę w książkach MM.
              • verdana Re: Mrożek by nie wymyślił! 29.01.11, 14:14
                Dlaczego dyskryminują kobiety? Kajo autorka książki o podrecznikach i podreczników mogę Ci to wytłumaczyć.
                W podrecznikach ojcowie czytają gazetę i tłumaczą matematyke, a mamy sprzatają, a gdy zaczynają oglądać film, tracą z oczu swoje obowiazki i obiad sie przypala. W podrecznikach zawsze brat tłumaczy zawiłe rzeczy siostrze. W podrecznikach ojciec tłumaczy synowi, że "MY, chłopy, tio załatwimy doskonale, a kobiety potrafią tylko marudzić". Gdy prosi się o ilustracje do podrecznika, to okazuje się, że grafik narysował sąd - sędziowie, prokurator, adwokat - faceci, a przed barierką dla swiadkow- cycata idiotka w mini. I redakcja "nie widzi problemu".
                Przegrywanie powstań jest w minimum programowym, gdzie musi się omawiać wszystkie kolejne klęski, a powstanie wielkopolskie czy powstania śląskie można skwitować jednym zdaniem.
                • anutek115 Re: Mrożek by nie wymyślił! 29.01.11, 20:00
                  Jako pedagog dopiszę się pod tym, co napisała Verdana, i też mogę ci to i owo wytłumaczyć:

                  W podręczniku do historii zdjęcie portretu Jana III Sobieskiego, Marysieńki i ich dzieci podpisane było "Jan III Sobieski z synami" (wyjasnię ci, że miał on też córki, na portrecie jak najbardziej obecne).

                  Jestem anglistką, i dlatego własnie uczę z podręcznika (wydawnictwa Oxford), w którym na zdjęciu oglądać można rodzinę oddającą się następującym zajęciom: dzieci grają w scrabble, mama czyta książkę, tata przygotowuje kolację dla całej rodziny. Moje koleżanki uczące polskiego na próżno szukałyby podobnej ilustracji w podręcznikach, z których uczą. Tam normą są, opisane przez Verdanę, tatuś z synkiem budujący skomplikowane budowle lub naprawiają samochód, mamusia z siostrą zamiatają kuchnię lub kroją warzywa na zupę.

                  Odnośnie kochania katechety, w mojej szkole katecheta bił dzieci. Nie spotkało go za to NIC złego, za to sporo nieprzyjemności miała mama, która chciała zabrać dziecko z jego lekcji religii, i przyjąć je w innym kościele. Katecheta nie jadał w stołówce, bo nie pospolitował się z tłumem. Miał osobny pokoik, który panie sprzątaczki urządziły sprzętami przyniesionymi z własnego domu. Nie przestrzegał dzwonków (przychodził na lekcje, kiedy chciał, wypuszczał dzieci na przerwy, kiedy mu się podobało). Wszystkie dzieci wiedziały, że nie ma sensu się na niego skarżyć i prosić o interwencję, bo jest nietykalny, i można sobie co najwyżej kłopotów narobić (parę osob sobie narobiło). Może go i nie kochały, ale wiedzieć, że to nie jest zwykły, podlegający normalnym procedurom nauczyciel, wiedziały doskonale...
                  • andrzej585858 Re: Mrożek by nie wymyślił! 30.01.11, 15:37
                    Czy kwestia doboru ilustracji jest na tyle ważnym kryterium? ewentualnie podpisów pod nimi? Czy w takim bądź razie normą powinna byc wersja podręcznika angielskiego - no ale wtedy ojcowie mogą zbuntowac się - bo przeciez dyskryminacja mężczyzn ma miejsce.

                    Nie pamiętam już na którym to amerykańskim uniwersytecie miało miejsce następujące wydarzenie. Otóż zlikwidowano tam jedną z sekcji sportowych - męskich oczywiście. Argumentacja była następująca - musi być zachowana równowaga pomiędzy ilością sekcji męskich i kobiecych, a o ta jedną męską było za dużo. Tak więc w imie poprawności została zlikwidowana.
                    Jak dla mnie paranoja. Chyba nie w ten sposób powinno uczyć się szacunku dla ludzi - niezależnie od płci.

                    W ostatnim numerze "Polityki" jest artykuł autorstwa Tomasza Walata w którym autor opisuje zachodzące przemiany w mentalności społeczeństwa szwedzkiego.

                    "Paradoksalnie: do feminizmu nikt się nie chce w Szwecji dzisiaj głośno przyznawać. Jestem za pełnym równouprawnieniem mężczyzn i kobiet, ale nie jestem feministką - mowi większość przepytywanych w tej kwestii. Doszło do tego, że feminizm stał się w Szwecji podejrzanym terminem, jak niektóre inne - izmy. Petra Ostergren, czołowa krytyczka tego ruchu, w eseju "Brzydkie słowo na f.." zarzuca koleżankom, zwłaszcza tzw. neofeministkom, pozbawiony wiarygodności radykalizm i wrogość wobec szwedzkich mężczyzn, , których stosunek do kobiet porównuje się z islamskimi talibami. Feministki oskarża sie ostatnio o wszystko, nawet o zaangażowanie szwedzkich żołnierzy i żołnierek w Afganistanie, wyslanych tam rzekomo w celu uwolnienia tamtejszych kobiet z okrywających je od stóp do głów burek".

                    Jeżeli powyższy opis odpowiada prawdzie, to oznacza on jedno - wszelkie skrajności są czyms niedobrym. Przenoszenie konkretnych zdarzeń i zachowań na ogół. czy to narodu, grup czy też tak jak w tym przypadku mężczyzn - jest zachowaniem bezpodstawnym.
                    Podobnie jak uogólnienie zaprezentowane przez p.prof. Środę o tym jakoby szkoła uczyła dyskrymimnować kobiety - programy szkolne gwoli ścisłości.
                    Swoją drogą brzmi to paradoksalnie , zwłaszcza że środowisko szkolne jest tak mocno sfeminizowane. Kobiety przy pomocy programów szkolnych ucza jak dyskryminowac kobiety - to akurat jest godne Mrożka.

                    Natomiast jezeli chodzi o katechetów - nie jestem specjalnym zwolennikiem nauczania religii w szkole. Tym bardziej że praktycznie biorąc katecheci delikatnie mówiąc nie są osobami posiadającymi predyspozycje do bycia nauczycielem. Z tego też powodu dochodzi do sytuacji opisanych przez Ciebie. Pomimo wszystko jednak bezradnośc szkoły i rodziców w tym przypadku jest zadziwiająca.
                    Słowo daję, ale ja zachowałbym się w takim przypadku bardzo niedemokratycznie - po prostu mówiąc brutalnie - dostałby ode mnie po gębie. Byc może perswazja rodem ze Starego Testamentu przyniosłaby efekt.
                    Tylko że tacy katecheci i księża - nie są tożsami z Kościołem i jego misją. A takie uogólnienia niestety mają miejsce.
                    • jota-40 Re: Mrożek by nie wymyślił! 30.01.11, 15:53
                      "Natomiast jezeli chodzi o katechetów - nie jestem specjalnym zwolennikiem nauczania religii w szkole. Tym bardziej że praktycznie biorąc katecheci delikatnie mówiąc nie są osobami posiadającymi predyspozycje do bycia nauczycielem. Z tego też powodu dochodzi do sytuacji opisanych przez Ciebie. Pomimo wszystko jednak bezradnośc szkoły i rodziców w tym przypadku jest zadziwiająca. "

                      Z tego, co wiem, dyrektor nie ma możliwości zwolnienia katechety, pozostaje to w gestii władz kościelnych.
                    • krezzzz100 Re: Mrożek by nie wymyślił! 30.01.11, 17:06
                      andrzej585858 napisał:

                      > Tylko że tacy katecheci i księża - nie są tożsami z Kościołem i jego misją. A t
                      > akie uogólnienia niestety mają miejsce.

                      Kiedyś jeden z polskich teologów zapytał Benedykta, czy kościół, jako ten święty, jeżeli z niego wykluczymy wszystkich jego profanujących go urzędników i wiernych, pozostanie nadal świętym, bo chyba jednak nie, Benedykt pokiwał głową, że się zgadza, po czym obrady poszły swoim torem, czyli nic w tej materii nie ustalono (obradowano nad dokumentem o winach kościoła).

                      Ta anegdota pokazuje, jak kościół postrzega siebie (może pozostać i bez jednego człowieka) i winy, które uczynił.

                      Ta anegdota ilustruje
                      • andrzej585858 Re: Mrożek by nie wymyślił! 30.01.11, 17:33
                        krezzzz100 napisała:

                        >
                        > Ta anegdota pokazuje, jak kościół postrzega siebie (może pozostać i bez jednego
                        > człowieka) i winy, które uczynił.
                        >
                        > Ta anegdota ilustruje

                        Chyba wymyślona przez ateistę gdyż wątpię aby teolog zadał takie pytanie odnośnie świętości Kościoła.
                        Poza tym, chyba nie ilość stanowi o świętości? w tym przypadku Kościoła?
                        • krezzzz100 Re: Mrożek by nie wymyślił! 30.01.11, 17:43
                          Teolog, jak najbardziej, współpracujący z Benedyktem :-) Normalne, logiczne pytanie. Benedykt je zrozumiał i zaakceptował- w przeciwieństwie do Ciebie.
                          Pytanie było o zbiór pusty- czy pusty kościół (bez ludzi) będzie jeszcze świętym, skoro wszystkich wykluczyć- jak Ty to zrobiłeś w odniesieniu do owych katechetów.
                          Bo ileż można w kościele zmieścić win? Bez liku? A winy to ludzie.
                          • andrzej585858 Re: Mrożek by nie wymyślił! 30.01.11, 18:29
                            krezzzz100 napisała:

                            > Teolog, jak najbardziej, współpracujący z Benedyktem :-) Normalne, logiczne pyt
                            > anie. Benedykt je zrozumiał i zaakceptował- w przeciwieństwie do Ciebie.
                            > Pytanie było o zbiór pusty- czy pusty kościół (bez ludzi) będzie jeszcze święty
                            > m, skoro wszystkich wykluczyć- jak Ty to zrobiłeś w odniesieniu do owych katech
                            > etów.
                            > Bo ileż można w kościele zmieścić win? Bez liku? A winy to ludzie.

                            Myślę że teolog z powyższej anegdoty nie znał innej.

                            "Zapytano kiedyś Lutra, co Bog robił przez całą wieczność, zanim zabrał się do stwarzania świata.

                            - Siedział w brzozowym gaju - miał odpowiedzieć Luter - obcinał gałązki i przygotowywał rózgi, aby nimi chlostać tych, którzy w przyszłości będą zadawać głupie pytania"

                            Zwłaszcza gdy Kościół traktuje się jako pusty zbiór.
                    • dakota77 Re: Mrożek by nie wymyślił! 30.01.11, 17:26
                      A przedstawianie rodziny w taki sposob, zeby nie wygladalo na to, ze kobieta nadaje sie tylko do garow, a mezczyzna jedynie moze dzieci uczyc obslugi komputera uwazasz za te przesadna skrajnosc wlasnie?! Porownujesz to do dziwnych przypadkow politycznej poprawnosci, jak ta sprawa z druzyna. Rece opadaja. Otoz tak, dobor ilustracji w podreczniku, tresc czytanki, przedstawienie rol plciowych chocby w serialu ma znaczenie. Ksztaltuje swiadomosc dziecka. Ja a nic nie chcialabym, zeby szkola wpajala mojemu potencjalnemu dziecku przekonanie, ze tatus jest z natury, jako mezczyzna, inteligentniejszy i zdolnejszy, a zycziowym powolaniem mamusi jest krojenie warzyw i mycie wanny. Jesli ty tego nie widzisz.... No coz. Rece opadaja.
                      • andrzej585858 Re: Mrożek by nie wymyślił! 30.01.11, 17:42
                        dakota77 napisała:

                        . Ja a nic nie chcial
                        > abym, zeby szkola wpajala mojemu potencjalnemu dziecku przekonanie, ze tatus je
                        > st z natury, jako mezczyzna, inteligentniejszy i zdolnejszy, a zycziowym powola
                        > niem mamusi jest krojenie warzyw i mycie wanny. Jesli ty tego nie widzisz.... N
                        > o coz. Rece opadaja.

                        A w ktorym miejscu coś takiego napisałem? Ja pisze o skrajnościach - jezeli kwestie równouprawnienia postrzega się m. in. jako kwestiach arytmetycznych to chyba nie tędy droga?
                        I wcale nie uważam że jestem zdolniejszy od swojej żony i lubię kroić warzywa a także i sprzątać , chociaz ostatnio , uczciwie się przyznaję , troche sie lenię.
                        Jakoś do tego aby w domu sprzątać, przygotowywac posiłki i pomagać w codziennym czynnościach nie potrzebowałem specjalnych programow szkolnych - takie rzeczy powinno wynosić się z domu.
                        • dakota77 Re: Mrożek by nie wymyślił! 30.01.11, 17:49
                          A jesli dziecko ma w domu zle wzorce, to szkola juz nie powinna czy nie musi pokazywac tych dobrych? Czy to, co dziecko widzi w podreczniku, musi sie klocic z tym, co widzi na co dzien, jelsi na szczescie wynosic z domu odpowiednie wzorce? Tu nie chodzi o jakies skomplikowane programy, tu chodzi o to, by autorzy i ilustratorzy podrecznikow czasem przez chwile pomysleli.
                          • andrzej585858 Re: Mrożek by nie wymyślił! 30.01.11, 18:17
                            dakota77 napisała:

                            Tu nie chodzi o jakies skomplikowane programy, tu chodzi o to, by autorzy i
                            > ilustratorzy podrecznikow czasem przez chwile pomysleli.

                            Z powyższym zgodzę się jak najbardziej. Tylko że oprócz dobrego podręcznika potrzebny jest także i dobry nauczyciel.
                            Chociaż dobry to jeszcze za mało - jeszcze musi mu się chcieć.
                            >
                        • meg_mag Re: Mrożek by nie wymyślił! 31.01.11, 09:21
                          andrzej585858 napisał:

                          > Jakoś do tego aby w domu sprzątać, przygotowywac posiłki i pomagać w codzienny
                          > m czynnościach nie potrzebowałem specjalnych programow szkolnych - takie rzeczy
                          > powinno wynosić się z domu.

                          pewnie, ze powinno, ale sie b. czesto nie wynosi. moi Rodzice ucza juz kolejne pokolenie, dzieci swoich dawnych uczniow i twierdza, ze buractwo sie dziedziczy i nauczyciel ma do wykonania prawdziwa "orke na ugorze", czasami jednak udaje sie niektorych ucywilizowac, mimo przekonan wyniesionych z domu
                    • slotna Re: Mrożek by nie wymyślił! 30.01.11, 20:02
                      > Swoją drogą brzmi to paradoksalnie , zwłaszcza że środowisko szkolne jest tak m
                      > ocno sfeminizowane. Kobiety przy pomocy programów szkolnych ucza jak dyskrymino
                      > wac kobiety - to akurat jest godne Mrożka.

                      To jeszcze nic! Wyobraz sobie, sa tacy, ktorzy twierdza, ze kobiety potrafia innym kobietom prasowac piersi albo zgola wycinac lechtaczke! To jest dopiero godny Mrozka absurd, takie twierdzenie, nie? A nie ze tam kobiety ucza jak dyskryminowac. Ale oczywiscie to bzdura. Kazda nauczycielka wie, ze jej zawod jest sfeminizowany, bo jest przezarabisty, powszechnie szanowany i wspaniale platny - faceci po prostu nie maja na taka prace szans.
                      • verdana Re: Mrożek by nie wymyślił! 31.01.11, 13:40
                        Tak, bo dziecko z podrecznika bardzo często przede wszystkim pamięta ilustracje.
                        oczywiscie, ze czytanka o gotujacej zupę mamie nie jest niczym złym. Natomias jest fatalne, jesli w podreczniku zawsze zupę gotuje mama, a tata w tym czasie czyta gazetę.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka