Dodaj do ulubionych

Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu.

16.02.11, 21:33
Dawno nie dostałam tak historycznie (?) w łeb. Zwiedzaliśmy dziś opactwo cystersów w Lubiążu. Ogrom, jakiego nigdy nie widziałam. Największe, nieczynne już, opactwo na świecie, drugi co do wielkości obiekt sakralny na świecie (po hiszpańskim Eskurialu). Mieści w sobie trzy Wawele (wiki podaje 2,5), hektary dachów, setki (ponad 300) sal. Ogrom. Nie wiedziałam, że coś tak bombastycznego mieści się w Polsce.
Kiedyś [przebogate miejsce, niemal państwo z latyfundiami od Noteci po Oświęcim, własną walutą, własnymi przedsiębiorstwami, w tym kopalnią złota, feudalizm niespotykanej wielkości. Wszystko za sprawa mariażu z księciami śląskimi: opatem był człowiek świecki- książe. Tak działa ubogi cysters.

Ale nie to mnie tak bardzo uderzyło. Uderzył mnie ogrom grabieży i dewastacji tego …czegoś. Najpierw Prusacy, którzy wyrzucili cystersów i zaczęli grabież posiadłości, potem II wojna, potem Rosjanie do 1948 r., potem państwo polskie, które bez żenady grabiło opactwo, wywożąc co się da do Warszawy, a dzieła dokończyli okoliczni mieszkańcy, którzy wyszabrowali, co się tylko dało wynieść. Nikt, ale to nikt, aż do lat 80-tych się tym nie zajął. Pozwolono, by taka wielkość, taka świetność, poszła w cholerę. Zostały tylko mury i dach- acz w dobrym stanie, jak na to, co się z tym działo. Dziś zawiaduje tym pewna fundacja, która prowadzi mozolne restaurację tego molocha. Odnowili dach i trzy sale i szukają sponsora strategicznego (pomysł: moloch konferencyjno-hotelowy dla japiszonów).
Gdyby to się trafiło Hiszpanom, Włochom, Niemcom czy Francuzom- byłaby zabytkowa perła. Polacy mają NIC. Dosłownie: śmierdzące mury.

Kłębią się myśli. To miejsce to węzeł historycznej niesprawiedliwości, brutalności i barbarzyństwa. Wielki feudalizm, bombastyczny styl i wielki upadek. A nad tym wszystkim właśnie barbarzyństwo. Trudne kwestie: państwo polskie a tzw. Ziemie Odzyskane – grabione do cna przez wszystkich i celowo „zapomniane”. A nad tym- jakaś sprawiedliwość dziejów? Taki ogrom, że mógł tylko upaść? Na pewno? Chichot historii? Przeżuwam to, dawno mnie nic tak nie uderzyło.

pl.wikipedia.org/wiki/Opactwo_Cysters%C3%B3w_w_Lubi%C4%85%C5%BCu
Obserwuj wątek
    • nessie-jp Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 16.02.11, 23:17
      > Gdyby to się trafiło Hiszpanom, Włochom, Niemcom czy Francuzom- byłaby zabytkow
      > a perła. Polacy mają NIC. Dosłownie: śmierdzące mury.

      Chyba ci umknął drobny fakcik, że Francuzi czy tacy na przykład Włosi i Niemcy mieli troszeńkę inne koleje losów po 1945 r. A i przedtem także.

      • ananke666 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 12:48
        > Chyba ci umknął drobny fakcik, że Francuzi czy tacy na przykład Włosi i Niemcy
        > mieli troszeńkę inne koleje losów po 1945 r. A i przedtem także.

        A Czesi?
        Od razu wyznam, że nie znam dobrze ani nawet powierzchownie tematu. Cóś takiego mi się tylko obiło o uszy, że mimo ustroju zabytki czeskie mają się znacząco lepiej niż polskie.
    • mamalgosia Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 10:22
      Zgadza się. W czasie różnych wakacyjnych wędrówek widziałam mnóstwo miejsc, z których można by zrobić europejskie perełki, a tam albo nie dzieje się nic (tylko trawa rośnie nadzwyczajnie), albo robi się dziwne rzeczy (jak np odnowienie tylko jednej ściany, bo potem brakło funduszy). Szkoda, naprawdę szkoda

      W Libiążu nigdy nie byłam
      • krezzzz100 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 10:56
        Warto pojechać, by zobaczyć to zmarnowanie szans na cokolwiek pozytywnego. Nie da sie nijak uciec od tego, że wykonczyliśmy ostatecznie to sami- my, Polacy. Rosjanie wyszli w 1948, owszem, zniszczywszy sporo, ale sporo też pozostawiwszy: ostatecznie do końca ich pobytu funkcjonował tam szpital. I przez 40 lat panstwo i jego obywatele pozwalali na dewastację do cna. Gdzie szacunek dla kultury, dla historii tej ziemii, gdzie świadomość zabytku? Zabytkowymi meblami palono w piecach albo budowano z nich zagrody dla bydła, rzeźby tłuczono, obrazami wykładano podlogi. Co zaradniejsi sprzedawali- do dziś co rusz odnajdywany jest jakiś obraz czy rzeźba- gdzieś w Warszawie czy Gdańsku.
        Wolno tak? A może rzecz ukryjemy, jak ukrywamy i inne rzeczy z naszej niechlubnej przeszłości. Najwygodniej jest o tym nie mówić...
        • lezbobimbo Re: Krezz potrafi - przeszlosc a terazniejszosc 17.02.11, 12:45
          Och, Krezz, Krezzz Ty to rzeczywiscie jestes az tak naiwna czy lubisz celowo wprowadzac rozmówcow w emocjonalny blad?
          Opactwo JEST odrestaurowywane przez Polaków, nie wiem jak moglas przeoczyc kawal tekstu na Wikipedii o TERAZNIEJSZOSCI od roku 1989.
          Przepraszam forum, ale musze wkleic tu spory kawal rzeczywistosci, bo znowu Krezzz uwierzycie na slowo i bedziecie plakac wszyscy wspolnie ;)

          "Od 1989 prowadzone są intensywne prace renowacyjne lubiąskiego zespołu klasztornego, głównie dzięki staraniom wrocławskiej Fundacji Lubiąż. W roku 2000 zakończono wymianę dachów nad całym kompleksem.
          Od 1996 można zwiedzać najbardziej imponującą Salę Książęcą. (...) Sala ta uważana jest za jeden z najwybitniejszych zabytków śląskiego baroku. Odbywają się w niej wybrane koncerty corocznego Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans.
          Ukończono również renowację i udostępniono zwiedzającym refektarz opata oraz refektarz letni (2005). W chwili obecnej (wrzesień 2009) trwają prace konserwatorskie nad ostatnią wielką salą reprezentacyjną pałacu – biblioteką opata. Udostępniono także były kościół Najświętszej Marii Panny (niestety, z ubogim wyposażeniem). W całości obiekt można zwiedzać w drugi weekend maja każdego roku w trakcie Nocy Muzeów.
          Od roku 1998 Fundacja Lubiąż wraz z Agencją Artystyczną JEDYNKA z Wrocławia organizuje w drugi weekend maja cykliczne imprezy pod nazwą "Korso Pałacowe", w czasie których można zwiedzać zamknięte na co dzień sale, podziemia klasztorne, strychy oraz inne obiekty znajdujące się w renowacji.
          Od 2001 roku na terenie Opactwa odbywa się Slot art festiwal.
          Fundacja Lubiąż planuje również rozbudowę turystycznych atrakcji tej miejscowości, m.in. zamierza w przyszłości zbudować amfiteatr i bazę kajakową. Od czterech lat odbywa się tu festiwal muzyki elektronicznej Tunnel Electrocity.
          Od kilku lat dzięki współpracy Fundacji Lubiąż z Muzeum Dom Śląski (Haus Schlesien) w Königswinter w opactwie odbywają się wystawy poświęcone historii, kulturze i różnym przejawom życia mieszkańców Śląska.
          W 1997 roku ten Zespół Klasztorny odwiedził Michael Jackson."


          No i co, Krezzz? Gdzie to spychanie pod dywan niechlubnej przyszlosci i totalne zapuszczenie, he? Coroczne koncerty, festiwale, turysci, zwiedzanie, noce muzeów, wymienione dachy. Plany wybudowania amfiteatru na przyszlosc. Nawet Jacko tam brylowal, ale nie, Krezzz wymyslila sobie powrót do przeszlosci.

          I przez 40 la
          > t panstwo i jego obywatele pozwalali na dewastację do cna

          Masz zal do PRLu? Musze Cie rozczarowac, ale ten ustrój minal 22 lata temu, Armii Czerwonej tez tam dawno nie ma.
          Lubisz wywazac otwarte drzwi i plakac nad rozlanym mlekiem sowieckim? Placzesz nad nieaktualnymi informacjami.
          TERAZ Polacy staraja sie to opactwo odrestaurowywac, tylko tego nie uwzgledniasz, bo nie mialabys nad czym ronic perel slóz Twoich, co?

          >Gdzie szacunek dla kultury, dla historii tej ziemii, gdzie świadomość zabytku?

          Zapomnialas jeszcze dodac "gdzie byli rodzice" :P
          TERAZ Polacy maja szacunek i swiadomosc tego zabytku i odrestaurowywuja opactwo caly czas. Obiekt jest wielki, wiec duzo to jeszcze czasu i funduszy zajmie, ale juz mozna dawno to zwiedzac i cieszyc sie slunskim barokiem oraz koncertami i festiwalami tamze.
          Zapytam Cie tak samo - gdzie ta dewastacja, gdzie smierdzace mury?

          > Wolno tak? A może rzecz ukryjemy, jak ukrywamy i inne rzeczy z naszej niechlubn
          > ej przeszłości. Najwygodniej jest o tym nie mówić...

          Najwygodniej to Tobie plakac nad czyms, co jest PRZESZLOSCIA, bo terazniejszosc taka normalna i nudna.. Polacy odbudowuja cos teraz, nie da sie nad tym lamentowac, to sie nie sprzeda, co? To Krezzz sobie porozdziera retoryczne szaty nad dewastacjami z czasów sowieckich.
          Jak chcesz koniecznie biadac nad nadal nie naprawionymi dewastacjami z czasów perelowskich i hitlerowskich, to zadbaj o polskie synagogi. Przy synagogach i zniszczonych kirkutach mamy sie rzeczywiscie nadal czego wstydzic jako wandale, barbarzyncy i antysemici. Nie dosc, ze malo która synagoga w ogole przetrwala druga wojne i pozniejsze dewastacje perelowskie, to do dzisiaj nieliczne, uratowane obiekty sa nadal podpalane, okradane oraz obsmarowywane swastykami przez polskich nazistów.
          Na budowanie i pozlacanie kolejnych kosciolów, na swiatynie opacznosci, na Swiebodzineiro czy na poniemieckie opactwo barokowe z mumiami piastowskimi to oczywiscie znajda sie fundusze, ale zeby postawic przy resztce synagogi strazników to jakos dziwnie pieniedzy nie ma a nie ma. Dewastowane sa tez stare cmentarze poniemieckie oraz zapuszczone groby zolnierzy czerwonoarmijnych, którzy polegli walczac z hitlerowcami o ziemie, na ktorych sobie teraz radosnie bydlimy.
          Tutaj mozesz i powinnas jak najbardziej trabic na alarm, Krezz. Przekonaj prosze przecietnych Polaków oraz polskich decydentów, ze zabytki po Zydach oraz po innych mniejszosciach narodowych to tez zabytki i nasze dziedzictwo kulturowe. Wychowaj przecietnych Polaków, zeby wreszcie do nich doszlo, ze co "niepolskie" nie bylo niczyje.
          • krezzzz100 Re: Krezz potrafi - przeszlosc a terazniejszosc 17.02.11, 12:55
            Och, Lez, Lez, aleś Ty nieczytata albo rozmyślnie wprowadzająca czytelników w błąd. Napisałam o tym- o, tu:
            "Nikt, ale to nikt, aż do lat 80-tych się tym nie zajął. Pozwolono, by taka wielkość, taka świetność, poszła w cholerę. Zostały tylko mury i dach- acz w dobrym stanie, jak na to, co się z tym działo. Dziś zawiaduje tym pewna fundacja, która prowadzi mozolne restaurację tego molocha. Odnowili dach i trzy sale i szukają sponsora strategicznego (pomysł: moloch konferencyjno-hotelowy dla japiszonów)".
            W dodatku link dałam, byś mogła poszerzyć wiedzę choćby na poziomie wiki.

            Płakać nie musisz ani w żaden inny sposób zajmować się tym problemem. Ale nieumiejętnością czytania ze zrozumieniem nie musisz się obnosić.
            • lezbobimbo Re: Krezz potrafi - przeszlosc a terazniejszosc 17.02.11, 13:27
              krezzzz100 napisała:
              > Płakać nie musisz ani w żaden inny sposób zajmować się tym problemem. Ale nieum
              > iejętnością czytania ze zrozumieniem nie musisz się obnosić.

              Zrozumialam doskonale. Robisz gigantyczny problem z AKTUALNIE restaurowanego obiektu oraz slabo znasz historie "prapolskich" ziem tak ogólnie.
              Takie zale tu urzadzasz, ze moznaby pomyslec, ze perelowskie wladze NADAL oddaja kresowym analfabetom cenne mebelki na szaber. Wystarczy tymczasem doczytac to, co wkleilam o koncertach, festiwalach, odnawianych dachach, nocach muzealnych i otwieranych dla turystów odnowionych salach, aby zauwazyc stan OBECNY tu i teraz.
              Obiekt JEST restaurowany, tylko widac nie dosc szybko i nie dosc pompatycznie dla Ciebie. Spodziewasz sie, ze ubogie panstwo mialo odrestaurowac opactwo 2,5 raza wieksze od Wawelu tuz po wyborach w 1989?
              Powtorze po raz trzeci, pouzalaj sie lepiej nad zabytkami rzeczywiscie dewastowanymi NADAL w dzisiejszej Polsce (czyli synagogami na ten przyklad, albo nad macewami z kirkutów do dzisiaj tkwiacymi w CHODNIKACH na aktualnie polskich ziemiach).
    • marajka Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 11:09
      A co powiecie na to:

      www.pinger.pl/szukaj/po_tagu?t=%C5%BBelisz%C3%B3w
      Na dole są zdjęcia. Nie zwalałabym winy na "nietolerancyjnych katolików" ale właśnie na takie stereotypowe, polskie myślenie, na nieposzanowanie: nie nasze, można zniszczyć, ale mam dziwne przeczucie, że na zrujnowany kościół katolicki pieniądze szybciej by się znalazły, nie tylko dlatego, że większość mieszkańców wsi to katolicy.
      • krezzzz100 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 11:47
        Przepiękna rzecz. I taka szkoda(((

        Może i tak. Ale klasztor cysterski został zniszczony, a katolicki przecież. To coś większego, niż tylko wyznaniowość. Ja mam wrażenie, że zabytki są Polakom potrzebne tylko wtedy, gdy wzmacniają potrzebny im mit. Potrafią wówczas nawet zabytku kreować: vide odbudowa od zera Zamku Królewskiego w W-wie. Lepiej było burzyć i okradać zabytki na Śląsku, by budować "od nowa" warszawskie- bo przecież trzeba było tym coś udowodnić. Kilometry wagonów wiozły cegłę, drewno, wystrój wnętrz i dzieła sztuki z Ziem Odzyskanych do Warszawy. Jakby okradano nie swoje ziemie.
        Nic, tylko funkcyjny mit. Doraźność polityczna. Byle służyło jednej ekipie i jednej ideologii- jaka by ona nie była: czarna, czerwona czy jeszcze insza...
        • jottka Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 12:06
          um um um, że tak się wypowiem:) tu się za dużo problemów naraz krzyżuje, żeby można było jednozdaniowy osąd narodu od razu wydawać:)

          po primo - te tereny wraz z ich zabytkami itp. przez długie lata był traktowane jako zdobycz przejściowa; w sensie dosłownym - ludzie nie wiedzieli, czy "nie przyjdzie niemiec i nie wyrzuci", to się przekłada na stosunek do substancji materialnej. ponadto ze zdobyczy korzystano też dosłownie pełnymi rękami, na odbudowę stolicy pojechało setki wagonów z ziem odzyskanych. w szczecinie czy innym wrocławiu niezniszczone a piękne kamienice rozbierano w tym celu. i nie można tego bezmyślnie nazwać kradzieżą, bo to anachronizm - dzisiaj byłaby to kradzież (jadę do lipska i biorę sobie trochę cegły na dom:), w warunkach tużpowojennych to był rodzaj sprawiedliwości dziejowej, niech okupant choć trochę zapłaci za krzywdy, jakie wyrządził.

          po sekundo - ludność napływowa była w większości ludnością wiejską i to z regionów słabo zurbanizowanych (jeden lwów wiosny nie czyni:), nie umiała się odnaleźć w obcym pod wieloma względami świecie. do tej pory, twierdzą urbaniści, mamy problemy z rozwojem miast, bo właśnie nie mamy za sobą iluś set lat kultury mieszczańskiej, nie myślimy "miastem".

          a po tercjo - kwestia pieniędzy. na dolnym śląsku i nie tylko jest mnóstwo przepięknych zabytków, ale ich odbudowa lub konserwacja nie należą do priorytetów samorządowych, sprzedaż też bywa niełatwa, wiadomo.
          • krezzzz100 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 12:36
            Jottko, ależ to nie okupant płacił, ale sami ślązacy- to ich majętność poszła w pierony. To jakaż to sprawiedliwość dziejowa? Śląski, nie niemiecki, z dawien dawna klasztor to był. Ten argument moim zdaniem odpada.
            Odbudową Warszawy też żaden samorząd się nie zajmował, ino samo państwo. Czyli też- nie to. Dlaczego państw nie zależało na Śląsku? Bo poniemieckie? Gdańsk też był poniemiecki, a jakoś państwu na nim zależało.
            Wielkość tej grabieży dziwi. Jakby chciano zatrzeć historię. Albo potraktować wyłącznie jak łup wojenny. Jednak nawet wówczas: roztrwonić taki łup? Wierzysz, że cegła ze zrujnowanego umyślnie zabytku broni swą wartość? O to też pytam- bo to się w głowie nie mieści. To jak- przetopić zabytkowe złote zastawy na sztabki złota i wywieźć- w końcu też cenne? Ale bardziej cenne jako te zabytkowe, nieprawdaż? Czy Polacy nie potrafią liczyć?

            Wiadomo, że problem skomplikowany. Ale jest faktem, że Polacy roztrwonili niemal największy na świecie kompleks religijny i zabytkowy. Mieć coś takiego i się tego wyzbyć...trzeba być zdolnym, naprawdę.
            • jottka Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 12:57
              krezzzz100 napisała:

              > Jottko, ależ to nie okupant płacił, ale sami ślązacy- to ich majętność poszła w
              > pierony. To jakaż to sprawiedliwość dziejowa? Śląski, nie niemiecki, z dawien
              > dawna klasztor to był.

              krezz, no nie ma sensu robić wykładu z historii powojennej, nie?:) wrocław i okolice był niegdyś we władaniu piastów, ale bezpośrednio przed wojną nijak nie. śląsk i ślązacy byli traktowani z definicji jako "szwaby", nawet ci, którzy do polskości się przyznawali, nie twórz nowej historii.


              > Odbudową Warszawy też żaden samorząd się nie zajmował, ino samo państwo. Czyli
              > też- nie to. Dlaczego państw nie zależało na Śląsku? Bo poniemieckie? Gdańsk te
              > ż był poniemiecki, a jakoś państwu na nim zależało.

              znaczy nie rozumiem, o co chodzi - oczywiście, że państwo zajmowało się odbudową stolicy, ale i społeczeństwo było przekonane do tego działania. podobnie jak do tego, że szaber z ziem odzyskanych nie jest może działalnością chwalebną, ale też nie naganną. pierwsza dekada powojenna na śląsku, pomorzu, w zielonogórskim to są lata niepewności, napływu nowej ludności, wyrzucania starej, a gdańsku też to było. nie bardzo wiem, o co ci idzie.


              > Wielkość tej grabieży dziwi. Jakby chciano zatrzeć historię. Albo potraktować w
              > yłącznie jak łup wojenny. Jednak nawet wówczas: roztrwonić taki łup? Wierzysz,
              > że cegła ze zrujnowanego umyślnie zabytku broni swą wartość? O to też pytam- bo
              > to się w głowie nie mieści.


              ale ja nie bardzo rozumiem pytanie - czy ty je zadajesz ówczesnym czy dzisiejszym polakom? bo odpowiedź się szaleńczo zmienia w zależności od tego. wczuwając się w ówczesnego chłopa spod sambora, przeflancowanego nagle do świdnicy, spokojnie mogę sobie wyobrazić, że idzie i rąbie na cegły gotycki ratusz, bo priorytetem jest postawienie chlewika dla cudem uratowanego prosiaka. niemieckie cmentarze równano z ziemią i stawiano parki, z nagrobków robiono płyty chodnikowe, z dzisiejszego punktu widzenia odrażające, tylko co z tego. tamten czas nie był normalny, inne emocje i myśli rządziły ludźmi.

              natomiast dzisiejsze zaniedbania są zupełnie inną kwestią, tyle że wtedy zarzuty grabieży zabytków w latach 40. są nie z tej bajki.
                • ding_yun Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 13:55
                  ananke666 napisała:

                  > Swoją drogą, wolałabym, żeby odrestaurowano kilka pereł architektury, niż budow
                  > ano Bunkier Opatrzności Bożej.

                  Jaki tam bunkier, toż to Wielki Wyciskacz Do Cytrusów.
                  Dwa razy zaczynano budować tę świątynię. Dwa razy działo się wtedy w Polsce coś złego. Nie to że jestem przesądna, ale może Ktoś chce nam Coś przekazać...?
                  • lezbobimbo Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 14:31
                    ding_yun napisała:
                    > Dwa razy zaczynano budować tę świątynię. Dwa razy działo się wtedy w Polsce coś
                    > złego. Nie to że jestem przesądna, ale może Ktoś chce nam Coś przekazać...?

                    Przepraszam, ale to JEST przesądnosc. Uwazasz serio, ze Twoj bóg kara Polaków za brzydkie budynki? To jest irracjonalny wniosek, a rezultat takiego myslenia zaklada jednoczesnie bezsilnosc i niezla pokretnosc boska - budynek zbudowano, czyli Polacy jednak sa potezniejsi od boga. I ten bóg nie umie tego budynku zniszczyc, ale za to nieszczescia sprowadza na niewinne osoby?
                    Poza tym oczywiscie, zgadzam sie, marnowanie pieniedzy w ubogim panstwie na takie egomaniackie megabudownictwo na czesc bogatego kosciola to jest bardzo bezczelne i oburzajace.
                      • lezbobimbo Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 14:43
                        ananke666 napisała:
                        > > Przepraszam, ale to JEST przesądnosc.
                        > A to jest szczyt czepialstwa.

                        Ding Yun sama uzyla tego slowa, to odpowiedzialam. Rozumiem wolanie osoby wierzacej o pomste do nieba w przypadku marnowania pieniedzy publicznych, ale to nadal jest przesądnosc odczytywac jakies nieszczescia jako przekaz boski i odpowiedz z tego nieba.
                        • ananke666 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 15:07
                          > Ding Yun sama uzyla tego slowa, to odpowiedzialam. Rozumiem wolanie osoby wierz
                          > acej o pomste do nieba w przypadku marnowania pieniedzy publicznych, ale to nad
                          > al jest przesądnosc odczytywac jakies nieszczescia jako przekaz boski i odpowie
                          > dz z tego nieba.

                          Ding_yun rzuciła luźny tekst o wyciskaczu cytrusów, który w realu mógł swobodnie wystąpić jako lekki dowcip. W rodzaju "skończą budować i jak nic drugi potop będzie". Rzucanie się na każdą niewinną uwagę i wytaczanie taranów w rodzaju "Twoj bóg kara Polaków za brzydkie budynki? to irracjonalne" to jest czepialstwo, które kompletnie niczemu nie służy. Nie rób z siebie jazgotliwego ratlerka.
                          • lezbobimbo Re: ups! 17.02.11, 17:16
                            ananke666 napisała:
                            > Ding_yun rzuciła luźny tekst o wyciskaczu cytrusów, który w realu mógł swobodni
                            > e wystąpić jako lekki dowcip.

                            Zalapalam, ze akurat czesc o wyciskarce to byl dowcip.
                            Ale naprawde myslalam, ze reszte DingYun napisala na serio i serio sie pytala, czy moze jest przesądna. No to odpowiedzialam, ze tak itd.
                            Przepraszam za chwilowy brak poczucia humoru, myslalam, ze jak ktos wierzacy pisze tutaj na ponurym potworumie o nieszczesciach, co sie dzialy podczas budowy i ze Ktos chcial nam przekazac Cos, to akurat bylo na serio...
                            Zapewniam, ze akurat nie chcialam Ding zmiazdzyc taranem, tylko odpowiedziec na cos, co wydalo mi sie mysleniem magicznym NA SERIO. Zareagowalam za szybko, nie pytajac DY, czy zartuje.

                            <Rzucanie się na każdą niewinną uwagę i wytaczanie taranów (...) to jest czepialstwo
                            > , które kompletnie niczemu nie służy. Nie rób z siebie jazgotliwego ratlerka.

                            Ale ja CHCE byc jazgotliwym ratlerkiem-taranem! Bardzo mi sie ta ksywka podoba :)
                            • ding_yun Re: ups! 17.02.11, 17:33
                              lezbobimbo napisała:


                              >
                              > Zalapalam, ze akurat czesc o wyciskarce to byl dowcip.
                              > Ale naprawde myslalam, ze reszte DingYun napisala na serio i serio sie pytala,
                              > czy moze jest przesądna. No to odpowiedzialam, ze tak itd.

                              O masz, teraz dopiero zauważyłam.
                              Gdyby ktoś jeszcze miał wątpliwości tekst o przesądności to był ŻART.
                              Nie jestem przesądna tak ogólnie.
                              Tym bardziej nie uważam, że Bóg każe ludzi za próbę wybudowania tej świątyni.
                              <Uważam natomiast, że jest to co najmniej dyskusyjna inwestycja i w sposób żartobliwy dałam temu wyraz>

                              Natomiast tekst o wyciskaczu do cytrusów nie był żartem. Ta budowla naprawdę przypomina wyciskacz i to wcale nie jest śmieszne.
                              • lezbobimbo Re: ups! 17.02.11, 17:39
                                ding_yun napisała:
                                > Gdyby ktoś jeszcze miał wątpliwości tekst o przesądności to był ŻART.

                                Prosze o wybaczenie gnusnosci moich mysli! Nie bylo emotikonek i myslalam, ze piszesz tutaj o samych powaznych sprawach.

                                > Natomiast tekst o wyciskaczu do cytrusów nie był żartem. Ta budowla naprawdę pr
                                > zypomina wyciskacz i to wcale nie jest śmieszne.

                                Ciekawe, co bedzie nim wyciskane.. pewnie wierni z reszty kasy. A moze taka wielka cytryna spadnie z nieba jak w Monty Pythonie? Nikt sie nigdy nie spodziewa wielkiej cytryny, ale wreszcie Lichen wyszedl naprzeciw.
                                (wiem, wiem, piernicze teraz :)
                            • ananke666 Re: ups! 17.02.11, 19:31
                              > Ale naprawde myslalam, ze reszte DingYun napisala na serio...

                              Rozumiem, że pozajączkowało się, co jest serio a co nie i zareagowałaś przesadnie. Ok.

                              > Ale ja CHCE byc jazgotliwym ratlerkiem-taranem! Bardzo mi sie ta ksywka podoba
                              > :)

                              Nie chciej. Z jazgoczącym ratlerkiem mało kto ma ochotę nawiązywać kontakt. Najpierw się taki jazgot ignoruje, a jak czepia się toto nogawek, dostaje kopa. Mimo całej sympatii do zwierząt, są granice wytrzymałości.
                              Chcesz szabelką machać, to machaj, ale do poziomu ratlerka nie zjeżdżaj.
                              • lezbobimbo Re: ups! 17.02.11, 19:44
                                ananke666 napisała:
                                > Nie chciej. Z jazgoczącym ratlerkiem mało kto ma ochotę nawiązywać kontakt.
                                > Chcesz szabelką machać, to machaj, ale do poziomu ratlerka nie zjeżdżaj.

                                Za pozno, juz dawno strasze w piwnicach. Jak ktos nie bedzie chcial nawiazac ze mna kontaktu przez moje czepialstwo na potworum to trudno, taki los. Jakos przezyje brak takiego ktosia w moim zyciu :-)
                                • ananke666 Re: ups! 18.02.11, 01:56
                                  lezbobimbo napisała:

                                  > Za pozno, juz dawno strasze w piwnicach.

                                  Mnie się wydaje, że lepiej rozmawiać, niż jazgotać równie zajadle, co bez sensu. Ale każdemu według potrzeb jego.
              • krezzzz100 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 13:09
                No, nie ma co ukrywać, że dzieli nas spojrzenie na standardy cywilizacyjno-kulturowe. Szabrownictwo z ziem odzyskanych jest procederem;1. nagannym, 2. idiotycznym.
                Poza tym, w Gdańsku też doszło do wymiany ludności: niemieccy gdańszczanie wybili, a przybyli przesiedleńcy z Wilna.

                Pytanie zadaję wszystkim żyjącym. Bo tak się składa, że owa fundacja nie ma dziś również żadnej pomocy państwa. To jest fundacja prywatna. DZISIEJSZE państwo także nie zajęło się problemem. Pytam o stosunek Polaków do kultury-własnej i cudzej. Idiotyczny i barbarzyński stosunek. Wolno mi?

                Inne emocje, inne relacje, powiadasz. No owszem, każdy okres przynosił inne emocje i inne relacje. Ale -wolno o nie pytać? O to , co z tego wynika? To nie są zabronione pytania?

                • lezbobimbo Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 14:21
                  krezzzz100 napisała:
                  > No, nie ma co ukrywać, że dzieli nas spojrzenie na standardy cywilizacyjno-kult
                  > urowe. Szabrownictwo z ziem odzyskanych jest procederem;1. nagannym, 2. idiotyc
                  > znym.

                  ŁAŁ, ze tak zakrzykne po staropolsku, a to mociumpanie sensacyja! Moja przedwojenna prababcia spadlaby z dinozaura, jakby to uslyszala.
                  Patrzajcie dobre ludzie, jaka wiesc! Przestepstwa wojenne, wandalizm i szabry powojenne som gópie! Niewlasciwe! Wreszcie, 60 lat po drugiej wojnie i 20 lat po upadku peerelu ktos to zauwazyl.
                  A ja tyle lat mialam niewlasciwe spojrzenie na standardy kulturowe i szabrowalam zabytki, aby lepic z barokowych plafonów koryta dla moich swinek. Ale teraz sie dowiedzialam, luski spadly z mych smierdzacych naganna chciwoscia slepi; jako marynotrawna córa oddaje spalone dawno mebelki i przysiegam poprawe! Krezzz, czy mi wybaczysz, czy pokochasz tak jak wybrane zabytki?

                  > Poza tym, w Gdańsku też doszło do wymiany ludności: niemieccy gdańszczanie wybi
                  > li, a przybyli przesiedleńcy z Wilna.

                  A jaki to ma w ogole zwiazek z odrestaurowaniem wielkiego opactwa? Kresowi przesiedlency, których przepedzono z ziemi, na której mieszkali odkad sie urodzili, mieli sie przejmowac odnawianiem wypasionych zabytków poniemieckich, zniszczonych przez dzialania wojskowe? Nie rozumiesz, ze przesiedlency mogli miec zdziebko inne i bardziej palace problemy?

                  > Pytanie zadaję wszystkim żyjącym. Bo tak się składa, że owa fundacja nie ma dzi
                  > ś również żadnej pomocy państwa. To jest fundacja prywatna. DZISIEJSZE państwo
                  > także nie zajęło się problemem

                  Wszystkim zyjacym! Czemu sie tak ograniczasz, martwych czerwonoarmijców tez moglabys zapytac o to i owo.
                  Bo wszyscy zyjacy teraz (Polacy jak mniemam, chyba ze rzeczywiscie masz zal do calej ludzkosci) to jest jednoczesnie rzad terazniejszy, rzad perelowski oraz przesiedlency kresowi i czerwonoarmisci.
                  Sila Twej pompatycznosci jest strasznie chybiona - pytasz Wszystkich Zyjacych o juz restaurowany obiekt i jednoczesnie masz zal do prywatnej fundacji, ze "tylko" 3 wielkie sale z KILKUSET zostaly starannie odrestaurowane z molocha 2,5 raza wiekszego od Wawelu?
                  Nie umiesz sie cieszyc z tego co masz, widze. I wydaje Ci sie, ze konserwacja zabytków to jest blyskawiczne odnawianie mieszkania, co? Szast, prast, caly Wawel ma byc na wczoraj?
                  Zaczynam wspolczuc tej fundacji poddanej Twojej niecierpliwosci i chloszczacym biczom Twojej niesprawiedliwej oceny.
                  Ciesz sie, ze w ogole to jest restaurowane, sa w Polsce zabytki, i to w samym srodku miast polskich, po których od czasów wojny tylko kikuty z pustymi oczodolami okien strasza.

                  Skoro to panstwo sie wypielo na te "smierdzace mury" ruszaj do tego PANSTWA, nie do nas. To nie tutejsze prywatne forum zarzadza zabytkami polskimi. Zawstydzaj decydentów polskich. Pisz te skargi do odpowiednich resortów odpowiedniego ministerstwa, pisz skargi do wojewodów i dyrektorow muzealnych. Pisz wnioski do Unii o przyznanie dukatów. Wspomagaj te prywatna fundacje, zamiast jej wypominac, ze "tylko" 3 sale i wszystkie dachy odnowione.

                  <No owszem, każdy okres przynosił inne emocje i inne relacje.<To nie są > zabronione pytania?

                  Zabronione Pytania! Zakazana Archeologia! Niewygodni Badacze! Wszyscy Zyjacy! Nie moge spac, bo trzymam opactwo!
                  Jaka szkoda, ze nie pytalas juz wtedy, bys sama jedna zapobiegla przejmowaniu poniemieckich zabytków przez perelowskich szabrowników, których przepedzono specjalnie w tym celu, aby mogli opactwo dewastowac.
                  To, co tu uprawiasz w tej chwili, to nie sa zabronione pytania, tylko kompletnie chybione lamenty przed niewlasciwymi osobami.
                  I w dodatku o nie ten obiekt lamentujesz co trzeba. Udajesz, ze restaurowane, barokowe opactwo w ktorym sa urzadzane koncerty i festiwale to smierdzace mury i pytasz wszystkich zyjacych, dlaczego smierdza. Sumienia nie macie, opactwo zescie zapuscili! Jak szmate rzuciliscie, mumie o podloge, chrust i na pól!
                  • krezzzz100 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 14:38
                    No widzisz, pojęłaś :-) Stara prawda, ale jara- som gópie. I nigdy dość przypominania i analizowania zjawiska. Bo widzisz, Lez, czasem stare pytania przynoszą nowe odpowiedzi. Czasem stare odpowiedzi nie są wystarczające. Dla mnie nie są. A że dla Ciebie są- Twoja sprawa. Ja pytam, Ty nie pytasz- ot, rzeczywistość. Ja, pytając, się czegoś dowiem, albo nie, Ty, nie pytając, nie dowiesz się na pewno.

                    Pokocham zabytki, które zechcę. To mi też wolno. Ty możesz nie kochać żadnych. A już w żadnym razie tych zaniedbanych za czasów PRL.

                    A co Gdańsk ma wspólnego ze Śląskiem. A poczytaj wcześniejsze posty- Lez, naprawdę...

                    Zapewne gwałciciel, gdy gwałci, też ma inne, bardziej palące potrzeby, niż brać pod uwagę ofiarę. Ale mnie wolno tę różnice perspektyw roztrząsać, prawda?

                    A pytam, pytam, czerwonych też pytam. Jak czytają to forum, to pewnie mi odpowiedzą. wiesz, ciekawi mnie, dlaczego Prusacy tak to potraktowali. I czerwoni też. Wyobraź sobie, ze także to mnie interesuje. I jeszcze parę innych kwestii, których nie chwytasz. Nie pierwszy raz, zresztą. No, ale nie musisz 8chwytać). Tylko, po cóż się wypowiadać w kwestii, której się nie chwyta?

                    Fundacja robi dobrą robotę, ale, że tak rzeknę kolokwialnie, pada na pysk.

                    Pytania zadaję ludziom myślącym. Jak widać, nie do Ciebie te pytania kieruję.

                    Mury śmierdzą, bo budynek 40 lat stoi nieogrzewany. Jak jeszcze trochę tak postąpi, to będzie nie do uratowania. No, tak działa biologia. Trochę szkoda, no nie?

                    Koncerty urządzane są w dwu salach. Reszta leży odłogiem, bo fundacja cudów nie uczyni.

                    Uff...że też takie rzeczy trzeba tłumaczyć((((
                    • jottka krezz.. 17.02.11, 14:53
                      zadajesz dziesiątki pytań, które dotyczą różnych dziedzin i różnych epok, mieszasz ze sobą przeróżne pojęcia, ani nie wiadomo, o co właściwie pytasz, ani czego właściwie chcesz się dowiedzieć. to się nie dziw, że bimbo zaczęła się śmiać.


                      jeśli ktoś mnie zapyta, czy kradzież jest zła, to odpowiem, że tak. jeśli ktoś mnie zapyta, czy pochwalam szaber, to odpowiem, że nie. ale jeśli ktoś mnie zapyta, czy polacy (bądź rosjanie) dopuszczali się przestępstwa, wyrzucając niemców z ich mieszkań w szczecinie czy wrocławiu i zajmując ich mienie, to też odpowiem, że nie. bo była wojna i rządziły inne reguły.

                      i od razu uprzedzając ewentualny zarzut - nie, nie uważam, że wojna jest dobra itp., ale nie da się wygłaszać sądów jednoznacznie potępiających z pozycji człowieka żyjącego wiele lat w pokoju i spokoju. a twoje pytania dziwnie przypominają zdumienie nastolatki, że świat jest zły i zróbcie coś z tym! no możemy się starać, ale nie naprawimy zła przez to, że nagle uznamy, że przodkowie to świnie były, bo bez zastanowienia rozpirzyły poniemieckie zabytki. kontekst decyduje, w ich dobrze uzasadnionym pojęciu te zabytki nie były cennym dobrem, czasem wręcz przeciwnie. wraz ze zmianą warunków (wojna się skończyła) można było przejść do refleksji i cywilizacji, ale nie wcześniej.
                      • krezzzz100 Re: krezz.. 17.02.11, 15:57
                        No widzisz, jedni pytają, a drudzy nie. Ludzie ponadto pytają z różnych perspektyw, a nie- jednej dozwolonej. Ja np. pytam o granicę szabrownictwa, te prywatną i tę dozwoloną przez państwo. Taka jestem naiwna, że o to pytam.

                        Ciekawi mnie Twoje ujęcie szabrownictwa. Ogólnie złe, ale w czasie wojny -ok. No to już rozumiem, dlaczego tak rzucono się na Grossa. Wszak wolno było zająć cudze mienie, bo wojna. Wolno było tak sobie ukraść, bo wojna. Ciekawi mnie, co jeszcze było "wolno"...I jakie to dziś znajduje usprwiedliwienie.

                        Ciekawi mnie też wiele bardziej szcaegóówych kwestii: jak można śląskie opactwo potraktować jako poniemieckie, skoro poniemieckim nie było. Jak można niszczyć własną już (bo przynależną do Polski) tak cenną rzecz. Po co w jednej części kraju budować od zera, w drugiej do zera niemal niszcząc coś, co dane jest za darmo. Ciekawi mnie też, dlaczego po wojnie ta refleskja, o której piszesz, nie przyszła przez 40 lat. Jaka to mentalność za tym stoi, na czym się ona opiera. No, takie naiwnoty mnie interesują.

                        Mnie w ogóle ciekawią takie tłumaczenia. Ich granice treściowe i funkcyjne. Ile można w takich usprawiedliwiających narracjach zmieścić...

                        W wątku obok masz takie fajne tłumaczenie się "tamtymi czasami" w wykonaniu Kydryńskiego. A w wątku dotyczącym Natashy inne. Wszystkie one bardzo mnie interesują.
                        Pozwolisz, że wsłucham się i w Wasze tłumaczenia?

                        Chętnie wysłucham, co było można według Ciebie w "tamtym czasie". Wiem już, że wolno było wywalić Niemca, Ślązaka z jego mieszkania, zająć jego mienie i czuć się z tym ok (domniemywam, że ok). Bo że Żyda majątek wolno było zająć to łoczywiste (ino świnia Gross coś nam w tym obrazie psuje). Tak, wiem, nie rozumiesz co ma do tego opactwa Gross. No trudno...

                        Interesuje mnie też teraźniejsza refleksja nad tymi zjawiskami. Widoczna także na forum.
                    • lezbobimbo Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 17:03
                      krezzzz100 napisała:
                      < Stara prawda, ale jara- som gópie. I nigdy dość przypominania i analizowania zjawiska

                      Ty serio myslisz, ze ktokolwiek czytajacy to forum lubi dewastowac zabytki i dotychczas nie wiedzial, ze to fe? Zjawisko szabru, o którym nas z przejeciem informujesz, przebrzmialo kilkadziesiat lat temu. Wywazasz otwarte drzwi, odkrywasz Ameryke, zapewne zaraz nas zaczniesz pytac, jak moglismy pozwolic na wpuszczenie Krzyzaków do Polski.
                      "Hello, is this Yesterday News? Krezzz will be changing her subscription to Behind The Times."
                      Analiza w ogole Ci nie wychodzi, bo epoki mylisz i kto za co odpowiada. Wszyscy zyjacy, dobre!

                      > Pokocham zabytki, które zechcę. To mi też wolno.

                      To sobie kochaj, ja Cie tylko informuje, ze bezgraniczny bezsens Twoich lamentów w ogóle nie zacheca innych, aby kochali opactwo razem z Toba. Mozna z Ciebie tylko drzec lacha, bo mieszasz histerie z historia.

                      > Zapewne gwałciciel, gdy gwałci, też ma inne, bardziej palące potrzeby, niż brać
                      > pod uwagę ofiarę. Ale mnie wolno tę różnice perspektyw roztrząsać, prawda?

                      O czym Ty pierniczysz, krwawa maz?
                      Ja pisze, ze przesiedlency przepedzeni ze swych rodzimych wsi kresowych do miast poniemieckich mieli zupelnie inne problemy niz dbanie o zabytki zniszczone przez Sowietów, a Ty porownujesz potrzeby bezdomnych ludzi do potrzeb GWALCICIELI? Ludziom grunt sie pod nogami usunal, kiedy zostali przepedzeni, a Ty sie dziwisz, ze nie chcieli Ci konserwowac opactwa.
                      Od bezdomnych przesiedlenców drugiej wojny swiatowej chcesz po kilkudziesieciu latach wymagac swiadomosci, bo Ty dzisiaj to opactwo pokochalas i szabrowaniem na budowe swoich zagród i domów Ci je zgwalcili. Z jakiej choinki sparklacej szalenstwem Ty sie urwalas?

                      > A pytam, pytam, czerwonych też pytam. Jak czytają to forum, to pewnie mi odpowi
                      > edzą. wiesz, ciekawi mnie, dlaczego Prusacy tak to potraktowali. I czerwoni też

                      Kwik! Ty serio odpowiedzi oczekujesz nie dosc, ze na retoryczne lamenty, to od dawno niezyjacych osób?
                      Ja piernicze pelargonie po raz drugi. Prusacy? A dlaczego nagle wmiksowujesz Niemców do dewastacji perelowsko-sowieckich? Kto jak kto, ale akurat pruski król, Niemcy zwyczajni i nawet hitlerowcy tego opactwa nie niszczyli.
                      No jak pisalam, kompletnie mieszasz historie z Twoja histeria.
                      Jakich czerwonych masz na mysli - wladze perelowskie, które pozwolily na dewastacje? Oni maja czytac to forum w roku 2011 i odpowiadac Ci na oskarzenia?
                      A to sie mocno zdziwisz. Jesli rzeczywiscie oczekujesz jakis odpowiedzi, a nie masowego przylaczania sie do biadania nad swiadomoscia kulturalna wszystkich zyjacych Polaków.

                      > Fundacja robi dobrą robotę, ale, że tak rzeknę kolokwialnie, pada na pysk.

                      To pomoz tej fundacji, zamiast pytac Wszystkich Zyjacych teraz, dlaczego dopuscili do szabrownictwa za czasów peerelu. Przekazuj 1% swego podatku. Naswietlaj sprawe w mediach, rób dobry pijar fundacji i slaskiego baroku, zeby wiecej osob sie zainteresowalo. Sciagaj tam bogatych turystów i wycieczki szkolne. Zdobywaj fundusze unijne. Pisz do obecnego rzadu, do OBECNEGO panstwa, do odpowiednich resortów, zeby sie az tak panstwo nie wypinalo.
                      Jesli w ogole chcialas pomóc zabytkowi, to bierzesz sie za to zupelnie od dupy strony. Moglas napisac na forum cos w stylu "zabytek potrzebuje pomocy, jest fundacja, ale nie wyrabia sie na zakretach, czy moglibyscie sie dolaczyc albo przekazac znajomym" - to nie, zaczelas plakac o perelowskim szabrowaniu, pierniczyc kocopoly o gwalcicielach-przesiedlencach i ze wszyscy zyjacy Polacy zniszczyli te zabytki. ZERO konstruktywnych dzialan czy prósb.
                      Oczywiscie, bo o tyle latwiej jojczyc "jak mogliscie do tego dopuscic, wszyscy zyjacy!" na jakims niszowym forum niz ruszyc sie sprzed kompa i rzeczywiscie sprobowac cos naprawic, a internetu uzywac do komunikacji, zamiast monologów.

                      > Mury śmierdzą, bo budynek 40 lat stoi nieogrzewany.

                      To idz ogrzewaj te mury. Dachy sa odnowione, wiec wystarczy, ze wylozysz kase na ogrzanie tych kilkuset sal, ktore tak Cie bola.
                      • krezzzz100 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 17:42
                        Nie rzucaj sie tak, Lez, bo Ci żyłka jaka strzeli. Serio.
                        O co pytam, to już tyle razy wyjaśniałam, że naprawdę...Hołownia by pojął, no pardon.
                        Wiesz, Platon i paru innych też już nie żyją, a ludziska się do nich odnoszą.
                        Ano, oczekuje odpowiedzi. I może Cie zdziwię- często je otrzymuję.
                        Tutaj też. Tylko trzeba umieć czytać. I słuchać.
                        Ty mi na ten przykład swoimi wypowiedziami wiele objaśniłaś. Serio, serio...
                        • kaliope3 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 17:50
                          Hej, chwileczkę. Oczekujesz odpowiedzi i chcesz ponoć dyskutować. Nie będę powtarzać tego co Jottka napisała, zrobiła to oszczędnie i jasno. Rzucasz pytaniami na prawo i lewo, twierdzisz z przekąsem,że nikt jakoś nie jest w stanie Ci racjonalnie odpowiedzieć, czemu nie odniosłaś się do tego co Ci napisała Kebbe np-wyjątkowo rzeczowo i na temat? Obawiam się,że jeśli nie zrezygnujesz z tonu protekcjonalnego i nie przestaniesz się zachowywać jak pani profesor testująca małby w labolatorium to niedługo raczej nikt Ci żadnych odpowiedzi na żadne pytanie nie udzieli.
                          • rozdzial43 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 18:08
                            Obawiam się,że jeśli nie zrezygnujesz z tonu pro
                            > tekcjonalnego i nie przestaniesz się zachowywać jak pani profesor testująca mał
                            > by w labolatorium to niedługo raczej nikt Ci żadnych odpowiedzi na żadne pytani
                            > e nie udzieli.

                            Uhuu huu!
                            Bimbojówka wpadła na forum, once more time, damen und herren!

                            Nie bój nie bój, udzieli się Krezzzz, udzieli i tego i owego. Skąd to przekonanie, że bimby rozmaite to sól tego forum, a po bimbach ino pustynia.

                            A Wy najlepiej ją WYGAŚCIE, wyszarzcie z niesmakiem i adorujcie się wśród swych tfurczych tematuf pięćdziesiąty raz z kolei bimbając jedno i to samo.

                            Albo dajcie ludziom spokojnie pogadać i nie róbcie znów gromadnego magla.
                            • kaliope3 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 18:20
                              Dziękuję uprzejmie za dobre rady. Gdybym miała w zwyczaju "wygaszać" kogokolwiek zrobiłabym to już dawno z Twoim nickiem. Swego czasu podsumowałaś mnie stwierdzeniem: " to już szczyt uprzedzenia", czytając jedną moją wypowiedź, nigdy wcześniej ze mną nie dyskutując na żaden temat. Jakoś przeżyłam tę druzgocącą opinię i nie zrezygnowałam z czytania dalszych Twoich wypowiedzi. To co przed chwilą napisałaś jest mocno krzywdzące dla wszystkich osób nie myślących jak Krezzz ( bo swojej szanownej opinii tu nie raczyłaś przedstawić). Wkroczyłaś ochoczo bo ZNOWU ktoś skrytykował Krezzz, wcześniej krytykowaną przez inne forumowiczki.Ani chybi komando. Szkoda mi Cię, bardzo się ograniczasz wiesz? I naprawdę nie musisz odpisywać,że uwielbiasz się ograniczać i że to sens Twojego istnienia.
                              • rozdzial43 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 18:35
                                kaliope3 napisała:

                                > Ani chybi komando. Szkoda mi Cię, bardzo się ograniczasz wiesz? I naprawdę nie
                                > musisz odpisywać,że uwielbiasz się ograniczać i że to sens Twojego istnienia.

                                Jedyną przyczyną, dla której nie będę odpisywać na Twoje posty do mnie w tym tonie jest obawa, że znów zrobicie z intelektualno - rozrywkowego forum zwykły magiel. Nie zamierzam - ze względu na szacunek i sympatię do wielu tu forowiczów - Wam w tym pomagać, nakręcajcie się beze mnie. Ale jak macie się tradycyjnie rozkręcić z tym maglem, to poddaję pod rozwagę przeniesienie się na fejsbuka. Dlaczego te występy muszą być publiczne?
                                • kaliope3 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 18:47
                                  Moja droga;), czyżbyś odmawiała mi prawa do wypowiadania się? Czy Twoim zdaniem nie powinnam dać wyrazu niezadowolenia z formy (zauważ) dyskutowania w wydaniu Krezzz, tylko dlatego, że inne osoby z tego czy innego powodu miały do niej jakieś zastrzeżenia? Toż to zakrawa na zwykłą cenzurę. Nie powinnam tu pisać bo krytykuję inteligentną i oczytaną dyskutantkę? Nie zapominaj z łaski swojej,że w dyskusji to, jaką ona formę przybiera też jest istotne. Śmiem twierdzić,że jestem na tym forum troszkę dłużej od Ciebie, czytam je codziennie i nie pojmuję dlaczego chcesz odebrać mi prawo do wypowiadania się. Na ogół nie rzucam się z głową w wir gorących dyskusji, wolę czytać, z rzadka coś pisząc, najczęściej na tematy neutralne. Piszę co myślę, a to,że akurat jest to krytyczne wobec Krezzz nie powinno Cię uprawniać do wydawania takich sądów.
                                  • rozdzial43 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 19:19
                                    kaliope3 napisała:

                                    > Moja droga;), czyżbyś odmawiała mi prawa do wypowiadania się? Czy Twoim zdaniem
                                    > nie powinnam dać wyrazu niezadowolenia z formy (zauważ) dyskutowania w wydaniu
                                    > Krezzz, tylko dlatego, że inne osoby z tego czy innego powodu miały do niej ja
                                    > kieś zastrzeżenia?

                                    Mimo, że jestem na tym forum zapewne o wiele krócej od Ciebie, to poproszę Cię: zastanów się, czy warto było się włączyć do dyskusji wspierając takie wypowiedzi Bimby skierowane do Krezzzz? cytuję:
                                    "To, co tu uprawiasz w tej chwili, to nie sa zabronione pytania, tylko kompletnie chybione lamenty przed niewlasciwymi osobami".
                                    "Mozna z Ciebie tylko drzec lacha, bo mieszasz histerie z historia".
                                    "O czym Ty pierniczysz, krwawa maz?"
                                    "Z jakiej choinki sparklacej szalenstwem Ty sie urwalas?"
                                    "No jak pisalam, kompletnie mieszasz historie z Twoja histeria".
                                    " zaczelas plakac o perelowskim szabrowaniu, pierniczyc kocopoly o gwalcicielach-przesiedlencach i ze wszyscy zyjacy Polacy zniszczyli te zabytki". Koniec cytatu.

                                    Kaliope, włączając się do rozmowy ze swoją krytyczną uwagą do już krytykowanej i prowokowanej Krezzzz podkręcasz magiel, jednoznacznie dając wsparcie rozemocjonowanej dyskutantce, której wypowiedzi ocierają się miejscami o prostactwo. Łatwo też przewidzieć co będzie dalej (w końcu tyle razy odgrywano ten spektakl) - włączą się inne głosy różnych bimb, podkręcając emocje aż do regularnej pyskówki.

                                    Ja się nie dziwię, że irytuje Cię sposób prowadzenia dyskusji przez Krezzzz. Ale jeśli koniecznie musisz dać temu wyraz, poczekaj na stosowną chwilę, zrób to samodzielnie, łącząc tę uwagę z merytorycznymi argumentami. Nie wspieraj ewidentnej bojówki, w której kilka piskliwych głosów zacznie zawodzić nad rzekomą głupotą, ślepotą i niedojrzałością pojedynczej ofiary. A jeśli już nie możesz zdzierżyć kogoś konkretnego, tak Cię denerwuje, daj sobie spokój z dyskusją z kimś takim.

                                    Przecież i tak widać gołym okiem, że nie da się zadziobać harda Krezzzz :D
                                    • krezzzz100 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 19:39
                                      Dziekuję, Rozdziale, za głos normalności :-) Obawiam się tylko, że moje podziękowanie to pocałunek śmierci dla Ciebie- ale mimo wszystko zaryzykuję :-)

                                      No cóż, szanowne panie nie widzą, że ... dostarczają mi odpowiedzi. Tyle razy podawałam im klucz do tego, by się mogły obronić. Nie widzą. A mnie właśnie o to niewidzenie chodzi. O to wypieranie. I o te narracje oparte na tym wypieraniu. Można im wprost, a one nic)))
                                      Jak płaszczaki, które rzucają się w oburzeniu, gdy im wspomnieć, że istnieje trzeci, a nawet czwarty wymiar. Tylko dwuwymiar i szlus! Niczego nie można łączyć wyżej ;D ;D Że dom...że Stasiek..że drzewo...wszystko widza oddzielnie...
                                      Teraz już mnie tylko interesuje stopień owego procederu. Nie ukrywam.
                                      O rety...


                                      • lezbobimbo Re: aha aha 17.02.11, 23:04
                                        krezzzz100 napisała:
                                        > No cóż, szanowne panie nie widzą, że ... dostarczają mi odpowiedzi. Tyle razy p
                                        > odawałam im klucz do tego, by się mogły obronić. Nie widzą. A mnie właśnie o to
                                        > niewidzenie chodzi.

                                        Taaaak, oczywiscie, Krezzz wcale nie pisala jak idiotka, tylko tak caly czas wybornie udawala. Te wszystkie puste slowa to bylo tak SPECJALNIE. A to zes nas nabrala, masz wrodzony talent!
                                        Sama oto przyznajesz, ze wcale nie chodzilo Ci o zadne zabytki, tylko o ten Twoj nieskonczony lament pelen wyzszosci. Lament pod tytulem "jakie te ludzie barbarzynskie, jakie wandale, gwalciciele, jak nic swiadomosci nie majO, jakie to forum pelne plaszczaków, co nie chca sie bawic w puste zabawy umyslowe" ..nie to co Krezzz, intelektualna królewna niebytu.

                                        >Tylko dwuwymiar i szlus! Niczego nie można łączyć wyżej ;D

                                        No, z Ciebie to holistka totalna. WSZYSTKO Ci sie laczy, najwieksze bzdury wynikaja jedna z drugiej. Kazda igla to dla Ciebie metafizyczne widly. Wszyscy zyjacy Polacy to gwalciciele budynków, wszyscy Austriacy to gwalciciele wlasnych córek, az nie wiadomo co gorsze. A jak ludzie sa drobnomieszczanscy, to skonczy sie to nastepnym Hitlerem. Swiat jest dla Ciebie tragedia, co tylko czeka aby sie zdarzyc. A jak nie ma tragedii i sensacji, to sobie takie stworzysz z niczego.
                                        Po co jakies konkrety nudziarskie, jesli mozesz laczyc jedne puste slowa z drugimi i tworzyc sobie cale nieistniejace swiaty z najmniejszych przeslanek. Jak to jest, tak zyc w Twej sensacyjnej glowie? :D
                                    • slotna Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 19:57
                                      Krezzzz zostala na forum przyjeta milo, po czym proproszona o wiecej staran przy formulowaniu mysli. Ja na przyklad autentycznie bylam ciekawa, co ona ma do powiedzenia, ale niestety nie bylam w stanie sie przebic przez jej posty. Krezzzz zadeklarowala, ze sie sprezy albo juz nie bedzie poruszac swoich ogolnikowych konikow, ale tego nie zrobila. Nadal pisze niechlujnie i na - dla mnie przynajmniej - wysokim poziomie abstrakcji. Do tego ktorys juz raz zamiast odpowiedz na prosbe o wyjasnienie, co miala na mysli, pisze zamiast tego, ze hoho, jakie reakcje, hoho, ona nas sobie obserwuje z ciekawoscia, no no no, interesujace... Ja uwazam to za niskie, glupie i wredne.

                                      Sama dyskutuje z nia w watku obok, czy uwazasz, ze ja tez - nie zgadzajac sie z nia - powinnam zamilknac, bo Krezzzz sie poczuje osaczona? No wez.
                                      • rozdzial43 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 20:42
                                        slotna napisała:

                                        > Do tego ktorys juz raz zamiast odpowiedz n
                                        > a prosbe o wyjasnienie, co miala na mysli, pisze zamiast tego, ze hoho, jakie r
                                        > eakcje, hoho, ona nas sobie obserwuje z ciekawoscia, no no no, interesujace...
                                        > Ja uwazam to za niskie, glupie i wredne.

                                        E tam, wyluzujmy się. Ja w tych tekstach widzę potrzebę zachowania dystansu do nas, która przejdzie Krezzzz kiedy dojdzie do przekonania, że to nic wstydliwego, ani infantylnego pisać sobie na forum Fani Małgorzaty Musierowicz. A już potrzeby zachowania dystansu nie ma potrzeby analizować, bo nie widzę żeby taka potrzeba była potrzebna ;)

                                        > Sama dyskutuje z nia w watku obok, czy uwazasz, ze ja tez - nie zgadzajac sie z
                                        > nia - powinnam zamilknac, bo Krezzzz sie poczuje osaczona? No wez.

                                        No coś Ty, krytykuj jej tok rozumowania ile wlezie, spieraj się, punktuj i wytykaj, tym bardziej że Krezzzz bardzo często nie ma racji. Bardzo często, a właściwie prawie zawsze, rację na tym forum mam tylko ja :D
                                        Ale rób to - jak dotąd - czyli samodzielnie, tam gdzie jest to potrzebne, nie podkręcając magla i nie dołączając się do nakręcania sytuacji, kiedy wiele dziobie jedną.
                                        • slotna Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 21:27
                                          > E tam, wyluzujmy się. Ja w tych tekstach widzę potrzebę zachowania dystansu do
                                          > nas, która przejdzie Krezzzz kiedy dojdzie do przekonania, że to nic wstydliweg
                                          > o, ani infantylnego pisać sobie na forum Fani Małgorzaty Musierowicz. A już pot
                                          > rzeby zachowania dystansu nie ma potrzeby analizować, bo nie widzę żeby taka po
                                          > trzeba była potrzebna ;)

                                          Krezzzz weszla na forum jak taran, bez kompleksow i "potrzeba dystansu" jest ostatnia rzecza, o jaka bym ja posadzala. Zreszta taka potrzebe realizowalaby przeciez od poczatku; a tu mamy schemat zupelnie inny. Krezzzz glosi niezrozumiala teze, kilka osob probuje od niej wydebic o co w ogole chodzi (no bo moze cos ciekawego, tak? - sama tak mialam), po czym nie dowiaduja sie co prawda niczego na temat, ale za to slysza, ze sa obiektem obserwacji, szalenie interesujace, nieprawdaz, cha cha. To ja sie pytam co to ma byc?

                                          > No coś Ty, krytykuj jej tok rozumowania ile wlezie, spieraj się, punktuj i wyty
                                          > kaj, tym bardziej że Krezzzz bardzo często nie ma racji. Bardzo często, a właśc
                                          > iwie prawie zawsze, rację na tym forum mam tylko ja :D
                                          > Ale rób to - jak dotąd - czyli samodzielnie, tam gdzie jest to potrzebne, nie
                                          > podkręcając magla i nie dołączając się do nakręcania sytuacji, kiedy wiele dzio
                                          > bie jedną.

                                          A jesli ktos zechce dolaczyc do mojej dyskusji w watku obok, to juz bedzie dziobanie, bo bedzie dwie na jednego? Po czym poznac, ze ktos nie krytykuje samodzielnie? Po czym poznalas to u Kaliope?
                                          • ding_yun Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 21:35
                                            slotna napisała:


                                            >
                                            > Krezzzz weszla na forum jak taran, bez kompleksow i "potrzeba dystansu" jest os
                                            > tatnia rzecza, o jaka bym ja posadzala. Zreszta taka potrzebe realizowalaby prz
                                            > eciez od poczatku; a tu mamy schemat zupelnie inny. Krezzzz glosi niezrozumiala
                                            > teze, kilka osob probuje od niej wydebic o co w ogole chodzi (no bo moze cos c
                                            > iekawego, tak? - sama tak mialam), po czym nie dowiaduja sie co prawda niczego
                                            > na temat, ale za to slysza, ze sa obiektem obserwacji, szalenie interesujace, n
                                            > ieprawdaz, cha cha. To ja sie pytam co to ma byc?
                                            >
                                            Zgadzam się, miałam to samo.
                                          • nessie-jp Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 21:40
                                            > po czym nie dowiaduja sie co prawda niczego
                                            > na temat, ale za to slysza, ze sa obiektem obserwacji, szalenie interesujace, n
                                            > ieprawdaz, cha cha. To ja sie pytam co to ma byc?

                                            To prawda, że tak pozwolę sobie dołączyć, zamaglować z zahuziajóziować (bo ten Józio akurat wybitnie na to zasłużył).

                                            Krezz stawia jakieś mętne tezy, których zupełnie nie umie obronić ani nawet przejrzyście zaprezentować. Z chwilą, kiedy zdaje sobie sprawę, że nic z tego
                                              • lezbobimbo Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 23:59
                                                krezzzz100 napisała:
                                                > Tyle, że to prawda, a nie żaden zbity wazonik :-) I też się dziwię, że za każdy
                                                > m razem trzeba Wam to tłumaczyć))))

                                                Kwik ponowny! Taaa..
                                                Skoro to prawda, to tym bardziej nie mozna traktowac niczego, co tu piszesz powaznie. Skoro tak wyraznie nie chcesz z nikim tu rozmawiac, tylko wrzucic byle co i sobie obserwowac jak sie preparaty klebia. Po co sie w ogole trudzisz z pisaniem, forum moglabys przeciez sprawdzac milczac i nigdy nie piszac.. Lubisz sobie zapaskudzac doswiadczenie i wkladac brudny palec do szkielka, ktore masz rzekomo obserwowac? To przeciez jest ekstremalnie.. nienaukowe i niehigieniczne ;)
                                          • rozdzial43 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 22:22
                                            slotna napisała:

                                            >
                                            > A jesli ktos zechce dolaczyc do mojej dyskusji w watku obok, to juz bedzie dzio
                                            > banie, bo bedzie dwie na jednego? Po czym poznac, ze ktos nie krytykuje samodzi
                                            > elnie? Po czym poznalas to u Kaliope?

                                            U Kaliope, bo weszła w zaostrzoną już dyskusję pomiędzy Bimbą a Krezzzz, w odpowiedzi na sarakstyczno-ironiczną odpowiedź Krezz, zaczynając post: ej no chwileczkę i odwołując się do dwóch innych jeszcze nicków, co do których wygłosiła wyrazy uznania i aprobaty. Ewidentnie się powołała.

                                            A to, czy prowadzisz dyskusję samodzielnie, czy potrzebujesz wsparcia i aprobaty grupy widać z daleka. Naprawdę chcesz, żebym to rozwijała?
                                            • kaliope3 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 22:28
                                              Pytanie nie do mnie, ale moich wypowiedzi dotyczące, więc sobie pozwolę-ależ bardzo proszę, rozwijaj! No i odnieś się może do tego co Ci odpowiedziałam. Owszem powoływałam się i co z tego? Przypominasz sobie może na czyje posty i o jakim wydźwięku? Ja wiem, że wrzucić do jednego worka jest szybko, wygodnie i efektownie, ale to nie działa.
                                    • kaliope3 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 21:51
                                      Ale dlaczego uważasz, że swoją wypowiedzią "wspieram" to, co napisały wcześniej inne osoby, których to forma wypowiedzi Tobie się nie podoba? Jedyne wpisy na jakie się otwarcie powołałam były autorstwa Jottki i Kebbe. Obydwa kulturalne, rzeczowe, logiczne. Obawiam się, że sama się zapętlasz w pewnym momencie uznając,że skoro Bimbo krytykowała, to każda inna osoba, nie biorąca szczególnie aktywnego udziału w dyskusji, na pewno jest jej naśladowczynią. Otóż wyznam Ci, być może Cię to zszokuje, że, jakkolwiek mam do Bombo skrajnie odmienny stosunek niż Ty, nie czytałam tych wcześniejszych Jej wypowiedzi.Tak Bimbo-nie czytałam,przyznaję się.Są na pewno porywające, ale trochę dla mnie za długie, tak jaki i wpisy niektórych innych osób;).Nic nie poradzę-nie mam na to czasu.
                                      Ponadto, Rozdziale, wydaje mi się, że Krezzz, jak sama zresztą skonstatowałaś, radzi sbie doskonale bez niczyjej pomocy.Ja mogę podziwiać wiedzę jaką najwyraźniej dysponuje, ale żadna wiedza, choćby największa, nie uprawnia moim zdaniem do traktowania współdyskutantów jawnie z góry.
                                      • kebbe Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 21:58
                                        kaliope3 napisała:
                                        Tak Bimbo-nie czytałam,p
                                        > rzyznaję się.Są na pewno porywające, ale trochę dla mnie za długie, tak jaki i
                                        > wpisy niektórych innych osób;).Nic nie poradzę-nie mam na to czasu.
                                        mam podobnie :)
                                        (zaraz oberwiemy, że z książek czytamy pewnie takie nie dłuższe niż 50 stron i to dużym drukiem :P )
                                • kebbe Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 21:07
                                  rozdzial43 napisała:
                                  Ale jak macie się tradycyjnie r
                                  > ozkręcić z tym maglem, to poddaję pod rozwagę przeniesienie się na fejsbuka. Dl
                                  > aczego te występy muszą być publiczne?

                                  Sorry rozdział, ale co to za rozstawianie po kątach? Jeżeli tak Ci tu ciężko w tym maglu, to chyba nikt Cię na siłę nie trzyma. Matko i córko, przenigdy tego nie pojmę, co to za maniera "nie podoba mi się tu, nie będę się nakręcać, więc wy sobie idźcie stąd". I Ty mówisz o szacunku dla forowiczów?
                                  • rozdzial43 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 21:20
                                    kebbe napisała:

                                    > Sorry rozdział, ale co to za rozstawianie po kątach? Jeżeli tak Ci tu ciężko w
                                    > tym maglu, to chyba nikt Cię na siłę nie trzyma.

                                    Mam nadzieję, że nie sądzisz Kebbe, że bywam tu dla czytania wypowiedzi forowiczów, o których sądzę, że wprowadzają magiel? Nie wiem, skąd miałoby się wziąć u Ciebie takie przekonanie. Otóż, żeby uniknąć nieporozumień, zapewniam Cię, że bywam tu MIMO tych wypowiedzi. Nie wiem, czy będziesz kontynuować tę rozmowę w tym wątku, ale - a propos rozstawiania po kątach - może stosowniej byłoby na privie, co?

                                    Matko i córko, przenigdy tego
                                    > nie pojmę, co to za maniera "nie podoba mi się tu, nie będę się nakręcać, więc
                                    > wy sobie idźcie stąd". I Ty mówisz o szacunku dla forowiczów?

                                    Opcję fejsbuka poddałam rozwadze forowiczek. Nie histeryzuj z tym wypędzaniem, bo uznam, że to Ty nie masz do mnie szacunku, uderzając w ten populistyczny dzwon. Gdybyś tak sprawnie reagowała na ocierające się o prostactwo wypowiedzi Bimbo, nie byłoby potrzeby prowadzenia wiele razy tej samej rozmowy.
                                    A jeśli ta rozmowa ma zmierzać do uświadomienia mi, że ja tu nie rządzę, to darujmy sobie może jej kontynuację, za pozwoleniem.
                                    • kebbe Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 21:51
                                      rozdzial43 napisała:

                                      Nie wiem, czy będziesz kontynuować tę rozmowę w
                                      > tym wątku, ale - a propos rozstawiania po kątach - może stosowniej byłoby na pr
                                      > ivie, co?
                                      >
                                      a co tak niestosownego znalazło się w mojej wypowiedzi, że nie nadawała się na forum?

                                      Gdybyś tak sprawnie reagowała na ocierające się o prostactwo wypowiedzi Bim
                                      > bo, nie byłoby potrzeby prowadzenia wiele razy tej samej rozmowy.

                                      hm, nie przypominam sobie żeby Bimbo sugerowała innym opuszczenie forum, bo jej się ton wypowiedzi nie podoba.
                                      Nie mam zamiaru niczego Ci uświadamiać, natomiast skłonność do histerii zauważam raczej w Twoich postach. Nie wypowiadasz się w temacie wątku za to naskakujesz na kaliope tylko dlatego, że śmie zgadzać się z Bimbo. Masz jakąś obsesję na jej punkcie czy co?

                                      • rozdzial43 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 22:11
                                        kebbe napisała:

                                        > a co tak niestosownego znalazło się w mojej wypowiedzi, że nie nadawała się na
                                        > forum?

                                        A to, że jednak chcąc - nie chcąc, w merytorycznym wątku Krezzzz - robimy magiel.

                                        > hm, nie przypominam sobie żeby Bimbo sugerowała innym opuszczenie forum, bo jej
                                        > się ton wypowiedzi nie podoba.

                                        Nie wątpię, że sobie " nie przypominasz" otwartych obelg, wprawdzie bez "wynocha" na końcu. A "tępego prymitywa" jako pieszczotliwe określenie forowicza o odmiennych poglądach przypominasz sobie? A "ty paranoiczko, histeryczko" - pamiętasz, czy nie? A "ty mały trollu, ciesz się, że bana nie dostałeś" - coś Ci to mówi?

                                        Nie? No tak, przecież jako osoba wrażliwa i z poczuciem sprawiedliwości na pewno zareagowałabyś, gdybyś to widziała, prawda? A jeśli widziałaś, to czemu milczałaś, co? Dlaczego znów trzeba prowadzić tę rozmowę o elementarnych zasadach kultury i szacunku. Czy nie obowiązują one osób, które lubisz?

                                        > Nie mam zamiaru niczego Ci uświadamiać, natomiast skłonność do histerii zauważa
                                        > m raczej w Twoich postach. Nie wypowiadasz się w temacie wątku za to naskakujes
                                        > z na kaliope tylko dlatego, że śmie zgadzać się z Bimbo. Masz jakąś obsesję na
                                        > jej punkcie czy co?

                                        Na punkcie Bimbo, czy Kaliope? Zresztą, nie będę się droczyć, śmieszne jest to, co sugerujesz. Nie ma zgody na agresję w wydaniu Bimbo i bagatelizujących ten problem zadeklarowanych klakierek. Pogódź się z tym.
                                    • ding_yun Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 21:34
                                      Że na forum rozgrywają się co jakiś czas nudne, bo powielane według tego samego schematu, pseudointelektualne pyskówki, to nie zaprzeczę. Kilka razy pisałam, co sądzę na ten temat, powtarzać się nie będę. Niemniej w tym konkretnym wątku znany mechanizm "huzia na Józia" nie ma zastosowania. Podpisuję się pod słowami Słotnej - kilka osób prosiło Krezz, żeby formułowała swoje wypowiedzi mniej ogólnie bo na forum jest się po prostu trudno do nich odnieść. Co dla mnie osobiście jest przykre bo ogólnie cenię i lubię czytać posty Krezz - te, które napisane są konkretnie i traktują o czymś. Ale nie zmienia to faktu, że Krezz lubi uderzać w ton protekcjonalny i pełen wyższości, zwłaszcza jak jej się zwróci uwagę. A temu będę się przeciwstawiać siłom i gondościom osobistom. Niezależnie od tego kto jeszcze ma zamiar się temu sprzeciwiać ;)
                                          • ding_yun Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 23:27
                                            krezzzz100 napisała:

                                            > Ja tez polubiam))) Tem godność osobistom )))) Nikt mi nie będzie dyktował, z ja
                                            > kiego poziomu abstrakcji mam mówić. Jak nie rozumie, to jego rzecz.

                                            Właśnie. O tym mówię. Krezzz, ja nie próbuję Cię obrazić sugerując Ci, żebyś przeszła (nie zeszła! przeszła) ze sfery abstrakcji do sfery konkretu. Podobnie nie dyktuję Ci tego, jak masz mówić, jakich słów używać, jak formułowac wypowiedzi. Stwierdzam tylko, że gdybyś formułowała wypowiedzi konkretniej i używała prostszego języka (na tyle na ile da się go uprościć bez szkody dla meritum wypowiedzi) to mnie i innym forumowiczom łatwiej byłoby się do Twoich wypowiedzi odnieść. Jak wspominałam lubię czytać Twoje posty, dowiedziałam się z nich kilku ciekawych rzeczy i wyłącznie dlatego sugeruję Ci zmianę tonu - bo wiem, że jeśli go nie zmienisz to rozmowa nie będzie możliwa. Gdyby nie zależało mi na rozmowie z Tobą, w ogóle o nic takiego bym nie prosiła, po prostu omijałabym Twoje wypowiedzi i bez żalu zarejestrowała Twoje odejście z forum.

                                            Po kolejnej Twojej wypowiedzi w stylu pouczającym i baaardzo protekcjonalnym odnoszę natomiast wrażenie, że to Ty nie chcesz dyskutować z nami. Piszę na tym forum od początku jego powstania, a na forum macierzystym ponad trzy i pół roku. Nikomu nigdy nie odmawiałam prawa do niczego, ani do wyrażania własnych sądów, ani prawa do pisania. W ogóle niezwykle rzadko odnosiłam się do kogoś osobiście, starałam się poprzestać na dyskusji na argumenty. Natomiast jak czytam Twoje wypowiedzi to zadaję sobie pytanie - po co? Po co w ogóle tu piszesz, skoro na każdym kroku dajesz nam do zrozumienia, że tak bardzo odstajemy od Twojego poziomu? Wspominałaś kiedyś o tym, że prowadzisz zajęcia ze studentami. Ja jestem prawdopodobnie w wieku Twoich studentów, a specjalizuję się w dziedzinie mającej niewiele wspólnego z tematami na które tu dyskutuję. Niewątpliwie jestem amatorką i mam na te tematy wiedze mniejszą od Twojej. I dlatego właśnie tu piszę. To forum to dla mnie rozrywka, odskocznia od codziennych zajęć, ale też pewna forma rozwoju. Tym bardziej cieszę się, jeśli spotykam tu ludzi mądrzejszych od siebie (a spotykam). A i głupców chętnie wysłucham, oni też mają swoją opowieść.
                                            Ale po co Ty tu piszesz Krezz, tego pojąć nie mogę.
                                            • krezzzz100 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 08:36
                                              Możesz przyjąć, Ding, że Krez jest głupia jak co tam chcesz, i że nie potrafi prościej. Krez to wprost napisała i nie zamierza z tego zejść))). Nie potrafię , i już :-)
                                              A już bardziej serio- nie da się prościej. Rozdział w poprzednim wątku zrozumiała, o co lotto-czyli można było zrozumieć. Tłumaczyłam Wam zresztą raz po raz- ale Wam się nie podoba właśnie poziom abstracji: tymczasem ten poziom abstracji to samo sedno. Nie moja wina, że operujecie na takim poziomie, na jakim operujecie, a ja na innym. Ale wściekanie się z powodu, iż ktoś inny operuje na innym, jest śmieszne. Stąd moje drobne złosliwości- w odpowiedzi na Wasze złośliwości i atak. To Wy mnie zaatakowałayście za to, że...nie rozumiecie. Ja się naprawde starałam powiedzieć inaczej- tak, by do Was trafiło: raz z jednej strony oświetlić, raz z drugiej. Nie trafiło. Cóż...Dla mnie powody tego nietrafienia są jasne. Dla Was nie muszą.

                                              Mogę być głuuupia, naiwna, złośliwa i co tam jeszcze... Serio :-) Co wiem, to wiem, i wystarczy.

                                              Mam tylko jedną prośbę- poskromnijcie tego bulteriera Lez, bo wstyd na pół forum. Ja sobie z nią poradzę jakby co, ale wiecie...no, fajne forum, a tu takie cóś...Kurski Jacuś się w niej co jakiś czas zadomawia, czy co..
                                              • ding_yun Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 11:02
                                                krezzzz100 napisała:

                                                > Możesz przyjąć, Ding, że Krez jest głupia jak co tam chcesz, i że nie potrafi p
                                                > rościej. Krez to wprost napisała i nie zamierza z tego zejść))). Nie potrafię ,
                                                > i już :-)
                                                > A już bardziej serio- nie da się prościej. Rozdział w poprzednim wątku zrozumia
                                                > ła, o co lotto-czyli można było zrozumieć.

                                                Brawo dla Rozdział, pochwała w dzienniku się należy. A tak serio, wyobraź sobie, że ja też kilka razy zrozumiałam o co Ci chodzi, tylko uważam, że jak coś przekazuję to moim obowiązkiem jest uczynić przekaz jak najjaśniejszym. Kilka osób, w tym wzmiankowana rozdział, mówiła, że Twoje posty nie są przejrzyste. Wiesz po co autor się męczy, prawda? Żeby czytelnik nie musiał.

                                                Tłumaczyłam Wam zresztą raz po raz-
                                                > ale Wam się nie podoba właśnie poziom abstracji: tymczasem ten poziom abstra
                                                > cji to samo sedno
                                                . Nie moja wina, że operujecie na takim poziomie, na jakim
                                                > operujecie, a ja na innym. Ale wściekanie się z powodu, iż ktoś inny operuje n
                                                > a innym, jest śmieszne.

                                                Ależ kto się wścieka? Mój post był pełen uprzejmego dystansu i grzecznie zapytywał co zatem tu robisz? Po co dyskutujesz z bandą nieuków operującą na innym poziomie? Nadal czekam na odpowiedź. Nie ukrywam, że to bardzo interesujący problem naukowy, naprawdę ciekawie się obserwuje Twoje działania na forum.

                                                Nie trafiło. Cóż...Dla mnie powody tego nietrafie
                                                > nia są jasne. Dla Was nie muszą.

                                                Jakaś Ty mądra.
                                                Wiesz co, dawno nikogo takiego nie spotkałam, prostactwo ubrane w ładne słówka, ale słoma z butów i poczucie niższości wychodzi, oj wychodzi. Jesteś osobą zupełnie bez klasy. Powiedziałabym dlaczego, ale wystarczy, że ja to wiem. Ty nie musisz.
                                            • nessie-jp Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 00:34
                                              klymenystra napisała:

                                              > Jako osoba wysoce wykształcona powinnaś wiedziec, że niezrozumiałośc tekstu jes
                                              > t jednak winą nadawcy...

                                              A u nas niestety nadal panuje moda na mętne, chaotyczne, źle przygotowane, wewnętrznie niespójne i nieprzemyślane wywody, które mają samą retoryką tak porazić słuchaczy, żeby się bali odezwać, nie mówiąc już o merytorycznym zgłębianiu tematu. Miałam nieprzyjemność mieć taką lektorkę na studiach
                                              • krezzzz100 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 08:46
                                                No widzisz, Nessie, a ja naiwnie założyłam, że na tym forum takie dywagacje są dla kogoś interesujące. Że takie wypady abstrakcyjne...itd...I że nikt nie weźmie tego za to, o czym napisałaś. Że jak ktoś czegoś nie zrozumie, to nie będzie się rzucał, że to wydumane, ino że się przyzna, że nie rozumie, albo że go to nie interesuje, i- albo się postara zrozumieć, albo nie i już, ale nie będzie bruździł, że ktoś sie osmiela, że to pseudonaukowość. Ech, stare żużyte numery, zacznijcie wyzywać od wykształciuchów))).... A tu nie- ma byc urawniłowka: albo wszyscy rozumieja, albo nikt! Mój błąd, przyznaję, że tak założyłam (ale ten bład miał pewne metodlogiczne postawy, heheh((( ). Nie żałuję, bo coś mi się potwierdziło. Coś ważnego. Może kiedyś o tym napiszę.

                                                W każdym razie, może stanąć na tym, żem winna mętnym chaotycznym wywodom, itd...obiecuję ich nie zmieniać :-)
                                                  • ding_yun Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 10:36
                                                    klymenystra napisała:

                                                    > Mam bloga :)
                                                    > A Twój onanizm skończy się tym, że nikt Ci nie będzie odpowiadał i będziesz sob
                                                    > ie monologowac - a to chyba nie jest cel dysksuji?

                                                    Daj spokój Klymenystra, ja to samo starałam się przedłożyć kilka postów wyżej i zostałam w kulturalny sposób poinformowana, że jak jestem za głupia, żeby zrozumieć Krezz, to już nie jest Krezz wina. Ty też jesteś za głupia i się nie starasz, pani Krezz jest z nas niezadowolona i zaraz wlepi nam po jedynce i na tym się skończy.
                                                  • klymenystra Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 10:39
                                                    Ja jestem naiwna, wiesz? Tzn. wierzę w moc logicznych argumentów (choc doświadczenie podpowiada mi, że są jednostki wyjątkowo odporne, więc nieprzemakalne). Ale onanizm intelektualny i rozkoszowanie się własnym głosem (czyli bełkotem) to rzeczy, które mnie irytują na forach. Więc, jako don Kichot, wyruszam na walkę z wiatrakami.
                                                  • klymenystra Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 11:18
                                                    Bo potrzebuję odpoczynku intelektualnego od rzeczy, którymi się teraz zajmuję. Twoje posty zaś upewniają mnie w słuszności ciągłej pracy nad moimi tekstami, by były jasne, przejrzyste, kartezjańskie wręcz w miarę możliwości. Nawet jeśli postmodernistyczne w metodzie i w ideologii, to nie w formie.
                                                  • anutek115 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 11:41
                                                    Ja się, jak dotąd, w "dyskusjach" z Krezzz nie udzielałam, nie sądzę, by ona wiedziała, że istnieję (po tym wpisie też nie zamierzam się udzielać, z przyczyn własnej głupoty i niedostatecznego poziomu abstrakcji, na którym operuje mój banalny w swej prostocie, by nie rzec prostactwie, umysł), w dodatku często zgadzam sie z Bimbo (nawet jeśli nie co do formy, to co do treści :)), co mnie oczywiscie dyskwalifikuje w oczach Oświeconych-I-Jedynie-Właściwych-Uczestników-Pod-forum, ale ulegne lubiacej archiwalną robotę częsci mojej duszy i sobie powklejam, a co!

                                                    Krezzz oto napisała (tylko w tym jednym watku i nie są to wszystkie jej wypowiedzi w tym tonie):

                                                    "Że jak ktoś czegoś nie zrozumie, to nie będzie się rzucał, że to wydumane, ino że się przyzna, że nie rozumie, albo że go to nie interesuje, i- albo się postara zrozumieć, albo nie i już".

                                                    "Wam się nie podoba właśnie poziom abstracji: tymczasem ten poziom abstracji to samo sedno. Nie moja wina, że operujecie na takim poziomie, na jakim operujecie, a ja na innym. Ale wściekanie się z powodu, iż ktoś inny operuje na innym, jest śmieszne".

                                                    "Ja się naprawde starałam powiedzieć inaczej- tak, by do Was trafiło: raz z jednej strony oświetlić, raz z drugiej. Nie trafiło. Cóż...Dla mnie powody tego nietrafienia są jasne. Dla Was nie muszą. ".

                                                    "No cóż, szanowne panie nie widzą, że ... dostarczają mi odpowiedzi. Tyle razy podawałam im klucz do tego, by się mogły obronić. Nie widzą. A mnie właśnie o to niewidzenie chodzi. O to wypieranie. I o te narracje oparte na tym wypieraniu. Można im wprost, a one nic))) Jak płaszczaki, które rzucają się w oburzeniu, gdy im wspomnieć, że istnieje trzeci, a nawet czwarty wymiar. Tylko dwuwymiar i szlus! Niczego nie można łączyć wyżej ;D ;D"

                                                    "też się dziwię, że za każdym razem trzeba Wam to tłumaczyć)))) "

                                                    "Nikt mi nie będzie dyktował, z jakiego poziomu abstrakcji mam mówić. Jak nie rozumie, to jego rzecz".

                                                    i po prostu królewskie:

                                                    "Krez to wprost napisała i nie zamierza z tego zejść))). Nie potrafię , i już :-)
                                                    A już bardziej serio- nie da się prościej. (...) Stąd moje drobne złosliwości- w odpowiedzi na Wasze złośliwości i atak"

                                                    Boże, zakrzyknęło cos w mej prostackiej duszy, następna!Następna, która pisze prosto, tak, że nie da sie prosciej, i nie jej winą jest, że większość forum jej nie rozumie, i następna, która odpowiada na ataki forum!!!! A sama niewinna jest, operuje na wyższym poziomie abstrakcji i obserwuje grono dorosłych, niegłupich osób (może warto o tym pamiętać, co?), które spotyka sie na prywatnym forum, by pogadać o sprawach nie pasujacych do tematyki forum macierzystego, jak szczury laboratoryjne, albo zgoła pierwotniaki (bo szczur to jakąś tam inteligencje ma, nieprawda), i informuje te osoby, że są obserwowane, że Krezzz wyciąga wnioski na podstawie ich zachowań, że to taki, panie dziejku, socjologiczny eksperymencik, a jak się ktos dał wkręcić i poczuł urażony, to, ho, ho, ile to naszej operującej na wyższym poziomie abstrakcji Krezzz powie, no, no!

                                                    Otóż, moim skromnym zdaniem Krezz może samą siebie upewniać, że operuje na wyższym stopniu abstrakcji, prowadzi obserwacje, które ach! jakich jej odpowiedzi dostarczają!, i w ogóle, znalazła wygodne poletko, na którym bedzie robic za naukowy autorytet, co to się nad maluczkimi pochyla ze szkiełkiem i okiem. A fakty sa takie, że Krezz nie umie przyjac krytyki, także (a może przede wszystkim) słusznej, nie uznaje wlasnych potknięć, nie znosi konkurencji (jeszcze, nie daj Bóg, ktoś zna więcej niz ona trzysylabowych słów, i co wtedy?), źle znosi fakt, że nie robi na tym forum za królową umysłów, i wskutek tego wszystkiego jest wobec rozmówców niegrzeczna, protekcjonalna i nieustannie daje im do zrozumienia, że to oni mają problem, skoro nie chcą (a raczej, z racji dysfunkcji umyslowych, nie potrafią) skorzystać na kontaktach z nią. A potem dodaje emotki z usmieszkami, że to niby takie puszczenie oczka i żarcik, a jak ktos nie rozumie, to mu nie tylko poziom abstrakcji, ale i poczucie humoru szwankuje.

                                                    Cóż, już wkrótce zostanie jej tylko obserwacja, bo podejrzewam, że większość rozmówców przestanie się w rozmowy z nią wdawać. Nikt bowiem (i jest to moja obserwacja, która się chętnie z Krezz podzielę) nie lubi byc obrażany. Nawet pierwotniaki operujace na niskim poziomie abstrakcji. Który to stopień pozwala im jednak odróżnić świadomą obrazę od "omskniecia się" palca na klawiaturze czy użycia niefortunnego porównania.
                                                  • krezzzz100 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 11:56
                                                    No witaj, Anutku :-) Czytam Cię ja, czytam, i się często z Toba zgadzam.

                                                    Cieszę się, że sporo z tego, co widzisz, widzisz dobrze. Choć nie wszystko.
                                                    Co do tej obserwacji zgoda, ale przecież nigdy tego nie ukrywałam :-) Widać jest co obserwować- czy to takie złe? Mechanizmy ataku zawsze są ciekawe. Mechanizmy obrony przed innym poziomem abstracji czy wprost treści czyichś wypowiedzi, też.
                                                    A że się bawię...jeden rzuca obelgami, wyzywa od prymitywów, inny się bawi. Ludzie różne som.

                                                    Każdy dał się wkręcić. I Ty, i ja, i inni...))) To tak działa. Ważne, by łapać jednak nad tym kontrolę.

                                                    Krez też nie lubi byc obrażana lub częstowana "niefortunnymi porówananiami".
                                                    Trochę obiektywizmu, Anutku :-) Bronić grupy latwo jest, no nie?

                                                  • andrzej585858 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 22:53
                                                    anutek115 napisała:

                                                    >
                                                    > Cóż, już wkrótce zostanie jej tylko obserwacja, bo podejrzewam, że większość ro
                                                    > zmówców przestanie się w rozmowy z nią wdawać. Nikt bowiem (i jest to moja obse
                                                    > rwacja, która się chętnie z Krezz podzielę) nie lubi byc obrażany. Nawet pierwo
                                                    > tniaki operujace na niskim poziomie abstrakcji. Który to stopień pozwala im jed
                                                    > nak odróżnić świadomą obrazę od "omskniecia się" palca na klawiaturze czy użyci
                                                    > a niefortunnego porównania.

                                                    Przedzieram się pracowicie przez ten wątek który w zadziwiający sposób urósł do rozmiarów niebotycznych, ale musiałem zatrzymać się po to aby wyrazić swoje uznanie dla Anutka.

                                                    Pewnie zabrzmi to jak pocałunek śmierci ale z nikim innym nie zgadzanie się nie sprawiało mi takiej przyjemności jak z Anutkiem i nawet jak sobie zażyczy to kukardki przywdzieję aby sprawić przyjemność tudzież ogolę się :-))

                                                    Tylko drobna uwaga - obrażany jestem w miarę regularnie, ale wiem że istnieją wyższe racje niż moje osobiste odczucia. Zresztą - naprawdę warto przejmować się tak nieistotnymi sprawami?
                                                    Ale może jestem pierwotniakiem? Chociaż nie widzę w tym akurat nic nagannego.
                                                    >
                                                  • anutek115 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 11:43
                                                    ding_yun napisała:
                                                    > Daj spokój Klymenystra, ja to samo starałam się przedłożyć kilka postów wyżej i
                                                    > zostałam w kulturalny sposób poinformowana, że jak jestem za głupia, żeby zroz
                                                    > umieć Krezz, to już nie jest Krezz wina. Ty też jesteś za głupia i się nie star
                                                    > asz, pani Krezz jest z nas niezadowolona i zaraz wlepi nam po jedynce i na tym
                                                    > się skończy.

                                                    Spaczona kontaktami na FB muszę napisać, Ding_yun, że polubiam ten wpis. Ze szczególnym uwzględnieniem uwagi o wlepianiu jedynki :))).
                                                  • krezzzz100 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 11:12
                                                    No, ale na razie watki się rozrastają. Sama się temu dziwię))) Zaczęłam bawić, nie ukrywam (choć zaczynam się nudzić, czeg też nie ukrywam). Bo dzieją się tu rzeczy społecznie interesujące- mianowicie, gdy w jakimś tam watku elegancko stwierdziłam, że kończę, bo nie mam nic więcej na temat do powiedzenia, to Dakota skoczyła na mnie...że kończę. No to teraz nie kończę, tylko sie przyglądam widowisku, które po części reżyseruję :-)

                                                    Patrzmy zatem, co dalej...kiedy wygaśnie i na czym...)))
                                                  • kaliope3 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 11:25
                                                    Wiecie co, to aż żal. Mam nadzieję, że w świecie realnym Krezzz ma duże i zacne grono słuchaczy czekających na każde jej słowo jak na komunię i z odpowiednia refleksją przyjmujące wszelkie jej, w dowolnej formie, przedstawione spostrzeżenia by na koniec skwitować wypowiedź gromkimi brawami. Tak na pewno jest, trzeba w to wierzyć:)
                                                  • dakota77 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 11:33
                                                    Jakby miala, nie musialaby sie swoii swiezymi odkryciami o tym, czym jest zlo, dzielic z pierwotniakami. Czekam na watek, w ktorym Krezz nam doniesie, ze dziewczynki nie maja siusiaka, powie, ze jestesmy glupie, bo nie chcemy z nia tej sensacji dokladnie przedyskutowac, w koncu nam zarzuci, ze nie czytamy Freuda.

                                        • kaliope3 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 22:25
                                          Nie poczuwałabym się do sukcesu w tej materii na Twoim miejscu. W dalszym ciągu uważam, jeśli to możliwe bardziej niż wcześniej, że Krezzz zachowuje się protekcjonalnie, niegrzecznie czasem ( chyba rozumiesz, że można być świnią bynajmniej nie używając wulgaryzmów?) i z wyższością. Ty natomiast, w swojej potężnej niechęci do Bimbo, jesteś po prostu zaślepiona i obrażasz wszystkich, którzy mają czelność przypadkiem wyrazić pogląd podobny do wygłaszanego przez nią. Nie jesteś ani odrobinę bliższa do podwyższenia poziomu dyskusji na tym forum.
                                          • rozdzial43 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 22:46
                                            kaliope3 napisała:
                                            > W dalszym ciągu uważam, jeśli to możliwe bardziej niż wcześniej, że Krezzz zachowuje się prote
                                            > kcjonalnie, niegrzecznie czasem ( chyba rozumiesz, że można być świnią bynajmni
                                            > ej nie używając wulgaryzmów?) i z wyższością. Ty natomiast, w swojej potężnej n
                                            > iechęci do Bimbo, jesteś po prostu zaślepiona i obrażasz wszystkich, którzy maj
                                            > ą czelność przypadkiem wyrazić pogląd podobny do wygłaszanego przez nią. Nie je
                                            > steś ani odrobinę bliższa do podwyższenia poziomu dyskusji na tym forum.

                                            Niech chciałam Cię obrazić i jeśli pochopnie zaliczyłam Cię do bimbojówki, to musisz mi wybaczyć, ale - nie czytając - wpisałaś się pod coraz ostrzejszymi postami Bimby. Nie mam żadnej niechęci do Bimby, ale niekiedy forma prowadzenia przez nią dyskusji jest nie do zaakceptowania. I zawsze będzie budzić mój sprzeciw. Żałuję, że nie budzi Twojego.
                                            • kaliope3 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 22:59
                                              Piszę, jeśli przyjdzie mi na to chęć, w odpowiedzi na coś, co ktoś inny napisał i z potrzeby wyrażenia własnego poglądu.Nie odpowiadam za to co piszą inni dyskutanci, ani nie poczuwam się do nadzorowania kogokolwiek. Na tym forum wypowiadają się osoby pełnoletnie, które, zakładam, same potrafią się bronić. Poczułam się dotknięta protekcjonalnością postów Krezzz już wcześniej w innych także wątkach. Czytałam sobie bez odzywania się, ale jej ostatnie radosne konstatacje na temat ciemnej masy forumowiczek to już nie jedynie lekkie uszczypliwości. Skoro taką przyjemność sprawia Krezzz naigrawanie się z mułowatości i ciężkości myślenia innych, niech sobie znajdzie forum gdzie będzie mogła zmierzyć się z wartymi siebie przeciwnikami.Jak widać tu wciąż zadaje pytania na które jakoś nie otrzymuje właściwej swoim założeniom odpowiedzi, biedaczka.No ileż można.
                                              • paszczakowna1 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 23:56
                                                > No to super, bo my tez sie swietnie bawimy, obserwujac Krezzz:). Wszyscy sa zad
                                                > owoleni:)

                                                Czy ja wiem... Też się do pewnego momentu dobrze bawiłam (chyba jako pierwsza doświadczyłam specyficznego sposobu dyskursu Krezzz*), ale teraz już brzuszek** boli. Co za dużo, to niezdrowo.

                                                * - Ple, ple, ple.
                                                - Ale o co chodzi?
                                                - Ple, ple, ochjakajajestemzajebista, ple.
                                                - Weź, powiedz o co chodzi, bo nic nie rozumiem.
                                                - Gupiajesteśimaszwszy.

                                                ** Naprawdę, od jakiegoś czasu się czuję na tym forum jak przeżarty Cudaczek Wyśmiewaczek. Chyba czas na przerwę.
                                              • dakota77 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 23:21
                                                Tez jestem ciekawa. Za to dosc latwo wskazac miejsca, w ktorych Krezzz traktuje nas protekcjonalnie, w kolejnej juz dyskusji. No ale my tu jestesmy pierwotniakami, ktore nie lapia jej wizji, a jesli mamy szczescie, to moze nawet malpami w klatkach, ktore maja sluzyc jej obserwacjom i eksperymentom. Partnerami w dyskusji nie jestesmy ani przez moment, nie taka nasza rola.
                                        • kebbe Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 22:26
                                          rozdzial43 napisała:
                                          > Bo w porę machina została zatrzymana. I dokonała tego, nie chwaląc się - mła ;)

                                          Nie pochlebiaj sobie rozdział. Zarzucasz innym "robienie magla w merytorycznym wątku", a gdzie tu można znaleźć Twoją merytoryczną wypowiedź?
                                          Na koniec, bo widzę, że rozmowa z Tobą nie większego sensu: nie czytuję wszystkich wypowiedzi Bimbo. Zdarzało mi się też w przeszłości odnosić do nich krytycznie. W przeciwieństwie do Ciebie nie śledzę jednak domniemanych spisków, bojówek, zawodowego związku klakierek itp. I kto tu jest śmieszny? EOT z mojej strony.
                                          • nessie-jp Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 22:35
                                            > Nie pochlebiaj sobie rozdział. Zarzucasz innym "robienie magla w merytorycznym
                                            > wątku",

                                            A mnie interesuje coś innego.

                                            Może mi ktoś wyjaśnić, dlaczego mianowicie prywatne, maleńkie, z samej swojej natury "maglowe" PODforum innego, merytorycznego forum ma być nagle miejscem jakichś debat publicznych, a prywatne, wewnętrzne wypowiedzi mają tu być nie na miejscu?

                                            Chyba coś się komuś pomyliło. Forum główne jest gdzie indziej. To jest właśnie mały kącik wydzielony na potrzeby plotkarskie i co tam panie w polityce. Na prywatne rozmowy prywatnych ludzi o, przepraszam za wyrażenie, dupie Maurycego i zjeżdżalniach.

                                            Czy mogę się dowiedzieć, jakim prawem jedna forumowiczka czuje się znienacka powołana do określania, co wolno na tym forum i do czego ono ma służyć, skoro do tej pory służyło do czegoś innego?
                                          • rozdzial43 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 22:39
                                            kebbe napisała:

                                            > Zarzucasz innym "robienie magla w merytorycznym
                                            > wątku", a gdzie tu można znaleźć Twoją merytoryczną wypowiedź?

                                            Obraziłaś się, kiedy zaproponowałam przeniesienie się z tą rozmową na priv. Zdecyduj się na coś.

                                            > Na koniec, bo widzę, że rozmowa z Tobą nie większego sensu: nie czytuję wszystk
                                            > ich wypowiedzi Bimbo.

                                            Uwielbiam to po prostu. Nie wiem dokładnie o czym mowa, ale zabiorę głos. Nic tu nie trzeba śledzić, samo się rzuca w te oczy.
                                            I z mojej strony EOT, dobranoc Kebbe. Niech Ci się przyśnią dwa puchate zwierzęta :D

                            • kaliope3 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 21:56
                              Pewnie masz rację, znasz tyle mądrych i długich słów.Jednakowoż odpowiedź jakiej udzieliła Ci Kebbe była zdecydowanie na temat i związana z ściśle z Twoimi pytaniami. W tej chwili dałaś mi do zrozumiemia ,że oczekiwałaś z góry czegoś kompletnie innego,czyli ustawiłaś sobie jakąś tezę i po prostu czekasz aż ktoś ją potwierdzi.Wybacz, ale to faktycznie nie jest dyskusją w takiej postaci. Osoby z Tobą polemizujące mogą sobie żyły wypruć przedstawiając rzeczowe argumenty, ale to nie są te argumenty jakich Ty oczekujesz.Andrzej też dokładnie tak "dyskutuje".
                        • nessie-jp Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 17:55
                          krezzzz100 napisała:
                          > Tutaj też. Tylko trzeba umieć czytać. I słuchać.

                          O, gdybyś tylko się tego nauczyła, dziewczyno, to świat nagle stałby się dla ciebie o wiele bardziej zrozumiały!

                          Dziecinady, obrażalstwo, tupanie nóżkami i pilne wertowanie słownika wyrazów wielosylabowych niewiele ci pomogą, skoro nie chcesz i nie umiesz uzasadnić swoich tez (ani nawet sama do końca nie wiesz, jakie to tezy).

                          A to stereotypowe myślenie o tym, jacy to POLACY są straszni i be, bo była wojna i komuna... Powtarzam, dziecinada, naiwność i gimnazjum.
                        • lezbobimbo Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 18:05
                          krezzzz100 napisała:
                          > Wiesz, Platon i paru innych też już nie żyją, a ludziska się do nich odnoszą.
                          > Ano, oczekuje odpowiedzi. I może Cie zdziwię- często je otrzymuję.

                          Co ma filozof piszacy za swego zycia odpowiedzi i pytania o sens zycia, w ogole wspolnego z dawno niezyjacymi Prusakami, co dbali o budynki i dawno przebrzmialymi perelowskimi wladzami, co nie dbaly o te same budynki?
                          Pytalas Wszystkich Zyjacych teraz, od których oczekujesz odpowiedzi, jak moglismy my, zyjacy teraz, dopuscic do tego, aby nasi bezdomni przodkowie szabrowali zabytki na swoje zagrody, gdy ich perelowskie wladze mialy to gdzies.
                          Kiedy zyjacy dzisiaj odpowiadaja Ci, co mysla o Twoich rewelacjach (opactwo niszczeje a nikt mu nie pomoze! szabrowanie jest fe!), albo gdy ja w mej nieskonczonej lagodnosci taranowej sugeruje, jak mozesz sama RZECZYWISCIE pomóc w zbieraniu kasy na konserwowanie zabytku i jak wplynac na wladze, zeby sie nie wypinaly, to ignorujesz te odpowiedzi. W ogole do Ciebie nie dochodza te komunikaty zwrotne.
                          Oczekujesz chyba, zeby cale forum wyznalo Ci po prostu "tak, my Polacy zyjacy teraz to jestesmy gwalciciele budynków, nic kultury nie uszanujemy, kazda kuleczke popsujemy albo ukradniemy" i posypalo glowy popiolem.
                          Zabytkowi taka retoryka w ogole nie pomagasz, wspolników nie zyskujesz, nawet dialogu nie prowadzisz, tylko sie sama osmieszasz.
                    • kebbe Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 18:10
                      krezzzz100 napisała:
                      > A pytam, pytam, czerwonych też pytam. Jak czytają to forum, to pewnie mi odpowi
                      > edzą.
                      Czerwonych? Znaczy się kogo? Tych Indian z sąsiedniego wątku , co to im duszy odmawiali?

                      > Koncerty urządzane są w dwu salach. Reszta leży odłogiem, bo fundacja cu
                      > dów nie uczyni.
                      >
                      > Uff...że też takie rzeczy trzeba tłumaczyć((((

                      No, zasadniczo z cudami to jest w dzisiejszych czasach ciężko...ale już przynajmniej wiem, na jakiej płaszczyźnie się poruszasz i czego oczekujesz. Trzeba było tak od razu :)
            • lezbobimbo Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 13:08
              krezzzz100 napisała:
              > Jottko, ależ to nie okupant płacił, ale sami ślązacy- to ich majętność poszła w
              > pierony. To jakaż to sprawiedliwość dziejowa? Śląski, nie niemiecki, z dawien
              > dawna klasztor to był.

              Sorry, ale co Ty chromolisz? Slaski to znaczy niemiecki albo czeski, tylko jak widze jestes z tych Polaków, którzy nadal powtarzaja propagande perelowska ;) Taaaa, stuprocentowo homogeniczni, prapolscy Polanie od 3000 lat mieszkali na terenach wyrysowanych przez Stalina w Jalcie, nie uswiadczysz miedzy nimi Niemca, Zyda, Czecha, Tatara ani Ukrainca.
              Obiekt wznoszony przez niemieckich artystów i budowniczych na wypasione potrzeby niemieckich opatów i ksiazat. Myslisz, ze tam katoliccy Polacy z kresów po polsku rozmawiali i nad zabytkami cmokali?
              Podczas rozbiorów król pruski skasowal zakon i przejal opactwo na wlasnosc. Ale nie dewastowal przeciez. Dopiero zawierucha dziejów przekazala poniemieckie tereny i zrujnowane wojna obiekty swiezo powstalemu panstwu perelowskiemu. Dzisiaj opactwo JEST restaurowane. Placzesz nad PRL, a dzisiejszej rzeczywistosci nie widzisz.

              > Wielkość tej grabieży dziwi. Jakby chciano zatrzeć historię.

              Ale grabiez to bylo dawno, za czasów Peerelu. Masz zal do perelowskich wladz? Masz zal do sowieckiej armii, która tam przechodzila?
              TERAZ to opactwo Polacy odbudowuja, jak na tym samym artykule wikipedzianym moglas przeczytac - na wszelki wypadek wkleilam stan terazniejszy w moim komciu tam wyzej.
              Dlaczego urzadzasz bolesnej pamieci rapsod nad aktualnie restaurowanym opactwem?
              Jak juz tez pisalam, poplacz nad dewastowanymi synagogami i kirkutami lepiej - tutaj rzeczywiscie zacieramy historie. Tutaj mamy rzeczywiscie sie czego wstydzic i tutaj mozesz bic na alarm.
              Mam nadzieje tez, ze Twoje zale sa poparte bardziej konstruktywnymi czynami - czy dzialasz na rzecz jakiejkolwiek fundacji od ratowania zabytków poza biadaniem na prywatnym podforum? A moze ksztalcisz mlodziez chociaz, albo starsze osoby? Oprowadzasz wycieczki i tworzysz swiadomosc CALEGO naszego kulturowego dziedzictwa, rowniez po etnosach, które wyginely?
              Ale skoro sama nie znasz historii Polski, to ja nie wiem jak Ty chcesz budzic w przecietnych Polakach swiadomosc, ze zabytki po Zydach i Niemcach to tez zabytki.
              • krezzzz100 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 13:25
                No co Ty nie powiesz...Śląsk polski nie istnieje/ ciekawe, zaiste.
                A gdzie twierdzę, że Śląsk TYLKO polski jest? Nadal zawodzi Cię umiejętność czytania?
                I czy z tego, że Śląsk jest niehomogeniczny, wynika, że można o jego zabytki nie dbać? Mówimy tu o tym, że Polska nie dba o zabytki, które są na jej terytorium.

                Tak właśnie, dziś się o ten kompleks nie dba. Państwo się wypięło. Trzy sale odnowione na kilkaset to nic. Obiekt niszczeje. Jedź, zobacz, posłuchaj, a może pojmiesz problem. Choć nie wygląda na to.

                A czasy PRL to co? - kambr, ordowik, sylur czy dewon, że się o nich ma nie pamiętać? Niepolski to problem? A czyj? Ech, znawczyni historii polskiej zaczynając się od 1989 r... A przedtem to białe niedźwiedzie na Śląsku hasały. Historia PRL to nie historia Polski?

                Tak właśnie działam- przybliżając Ci problem na forum. Mogę, nie? W nadziei, że białe plamy w Twojej świadomości historycznej i kulturowej się wypełnią.
                Nie ośmieszaj się, Lez. Przekieruj swoja agresję na kopanie ogródka, albo na naukę czytania ze zrozumieniem.
              • ready4freddy Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 17:40
                lezbobimbo napisała:

                > Sorry, ale co Ty chromolisz? Slaski to znaczy niemiecki albo czeski, tylko jak
                > widze jestes z tych Polaków, którzy nadal powtarzaja propagande perelowska ;)

                w tym ferworze walki z propaganda cos ci sie nieco pokrecilo. czeski, niemiecki i polski jak najbardziej, jak pokazuje historia.
            • turzyca Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 01:35
              > Odbudową Warszawy też żaden samorząd się nie zajmował, ino samo państwo. Czyli
              > też- nie to. Dlaczego państw nie zależało na Śląsku? Bo poniemieckie? Gdańsk te
              > ż był poniemiecki, a jakoś państwu na nim zależało.

              Nie dam rady przebic sie przez caly watek, ale te jedna rzecz warto sobie uswiadomic i miec w pamieci podczas calej tej dyskusji.

              Granica na Odrze i Nysie zostala uznana przez RFN w 1992 roku. Tak, dopiero w 1992. Decyzja podjeta zostala pod koniec 1991, uprawomocnila sie w 1992.

              Czyli teoretycznie do 1992 nie mozna bylo miec pewnosci, ze Niemcy nie wejda na swoje. Teraz nam to sie wydaje absurdalne, ale moja rodzina zostala wysiedlona spod Lwowa wlasnie pod niemiecka granice i oni podczas wszystkich zadraznien polsko-niemieckich pakowali walizki - zeby jak znow przyjdzie wojsko i zazada od nich opuszczenia domu, to zeby nie trzeba sie bylo pakowac w pospiechu. Oni to zagrozenie odczuwali jako realne, w koncu raz juz im sie to przytrafilo. I to w przypadku ojcowizny - majatku do ktorego mieli prawo od stuleci. A jaki jest sens inwestowac w cudza wlasnosc, z ktorej moga Cie wysiudac w kazdym momencie i na pewno nie zwroca Ci ani grosza z zainwestowanej kasy?

              A Gdansk mial przed II wojna swiatowa inny status, nie byl czescia Niemiec.

              > Wiadomo, że problem skomplikowany. Ale jest faktem, że Polacy roztrwonili niema
              > l największy na świecie kompleks religijny i zabytkowy. Mieć coś takiego i się
              > tego wyzbyć...trzeba być zdolnym, naprawdę.

              Miec? A mielismy?
    • kebbe Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 14:27
      Nie odkryłaś Ameryki krezzzz, opactwo w Lubiążu to niestety typowy przykład losu zabytkowego kompleksu na terenie Polski w XX wieku. To pierwsza rzecz. Druga to kwestia odbudowy. Otóż chcąc to zrobić porządnie i nie spieprzyć zabytku jeszcze bardziej potrzeba czasem naprawdę, możesz mi wierzyć, kilkunastu albo kilkudziesięciu lat ciężkiej pracy i olbrzymich nakładów finansowych. Wydaje mi się także, że myli Ci się restauracja z konserwacją. W Lubiążu są prowadzone stałe prace konserwatorskie mające na celu zachowanie tkanki zabytkowej w jak najlepszym stanie. Te zabiegi, choć nie widać ich spektakularnych efektów, także nie są tanie. Tak się składa, że obecnie nie ma jakoś trendu na odmalowanie na szybko ścian, żeby było ładnie. Ważne jest natomiast zabezpieczenie zabytku przed podpadnięciem w ruinę przy jak najmniejszym ingerowaniu w oryginalną strukturę.
      Mi przy tej okazji nasuwa się natomiast nieco inne pytanie: dlaczego Kościół w Polsce nie poczuwa się do odpowiedzialności za niszczejące dzieła sztuki i architektury sakralnej? Czy nie lepiej byłoby, zamiast na ziszczony koszmar historyka sztuki pt. Licheń, znaleźć środki na konserwację chociażby założeń w Lubiążu?
      Z drugiej strony wiem, że są proboszczowie, często w małych miejscowościach, którzy z własnych oszczędności odnawiają zabytkowe kościółki i kapliczki na terenie swoich parafii. Opactwo tynieckie jest natomiast przykładem sprawnie zarządzanej ( i to przez opata, tyle, że za pieniądze ze zgniłej UE) zabytkowej nieruchomości.
        • kebbe Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 14:54
          ananke666 napisała:

          straszliwy pomiot bazyliki św. Piotra i Taj Mahal.

          :D :D
          ...przestaje to jednak być śmieszne, kiedy się pomyśli ile pieniędzy na to zmarnotrawiono. Na otarcie łez zostaje już tylko największy na świecie posąg Jezusa, błogosławiący sortowni śmieci, czy na co on tam patrzy. Mnie takie rzeczy bardziej przerażają niż fakt, że w ciągu jednego sezonu nie odnowiono wielkiego opactwa. Wiecie, co nagle to po diable, jak to mówią ...;)