Dodaj do ulubionych

W trosce o dobro Kościoła - GW a Kościół

17.10.12, 20:00
Mam nieodparte wrażenie, że to co możemy przeczytac na łamach GW w artykułach poruszających w jakikolwiek sposób tematykę związaną z Kościołem a konkretnie z Kościolem katolickim jest wręcz kalką metod walki z religią jaka była toczona w latach realnego socjalizmu.
Oczywiście, artykuły stoją na o wiele wyższym poziomie, i pisane są wręcz z troską o oblicze Koscioła. Można nawet powiedzieć że redaktorzy boleją nad tak niskim poziomem intelektualnym a także moralnym Kóscioła, gdyż szczerze pragną aby było całkiem inaczej.
Problem polega na tym że tej troski wcale nie ma, a ścislej biorąc ja jej wcale nie widzę, a wręcz odwrotnie. Widzę chęć zepchnięcia Kościoła wręcz do kruchty, aprobatę tylko dla tych których można określić jako liberalnych - przypomina mi to cos w rodzaju koncesjonowanych księży i katolików w czasach PRL. Czyli akceptowano księzy-patriotów i stowarzyszenia współdziałające z władzą. Reszta to byli księża dzialający na szkodę ludowej ojczyzny.
Teraz zmieniło się słownictwo - ale cel pozostał ten sam.
Tak więc będę starał się sygnalizować takie teksty i zwracać uwagę na to nad czym z taka troską pochylają sie redaktorzy GW.

wyborcza.pl/1,75478,12683693,Wielki_stres_wielebnych__Ksieza_katoliccy_czuja_sie.html?utm_source=HP&utm_campaign=wyborcza&utm_content=cukierek1&utm_medium=AutopromoHP
Dzisiaj w GW omówienie jak zaznaczono "unikatowych" badań dotyczących wypalenia zaowodowego wśród duchownych. Pomijam już określenie wypalenie zawodowe jako niezbyt przystające do tego co określane jest jako "powołanie" a nie zawód. Unikatowa jest ilość duchownych objetych tym badaniem: Przebadano 97 duchownych chrześcijańskich, w tym 40 protestanckich, 34 katolickich i 23 prawosławnych.
Bardzo reprezentatywna grupa. Oczywiście wnioski jakie wyciągnięto z tych badań warte są publikacji na pierwszych stronach GW. Obraz jaki nam sie jawi jest wręcz ponury. Najgorzej mają księża katoliccy - gdyż nie mają rodziny. Nie mają więc gdzie odreagować stresu. Wnioski więc narzucają sie same. Efektem tego wypalenia są patologie.
I w ten sposób kształtujemy jakże obiektywny i naukowy rzecz jasna obraz duchowieństwa. To, że nie jest on zbyt zgodny z rzeczywistością to nie jest już przecież istotne. Informacja poszła w świat.


Obserwuj wątek
    • andrzej585858 Re: W trosce o dobro Kościoła - GW a Kościół 30.10.12, 19:59
      Ponownie GW pochyla się z troską nad polskim Kościołem. Tym razem w kontekście wypowiedzi o. Rydzyka który zwrócił się do ojca jednego z prominentnych członków KRRiT. Owszem. mogę zgodzić się z faktem że było to słowa nieprzemyślane i w sumie niepotrzebne. W niczym to jednak nie zmienia faktu że decyzje Rady odnośnie koncesji są co najmniej dziwne. Zgodne z litera prawa, ale czy na pewno z duchem? Nic więc dziwnego że padają potem ostre słowa.


      Czy biskupi wyciągną z tego wnioski i zrozumieją, że wprzęganie Kościoła w politykę - a to robi o. Rydzyk wchodząc w sojusze z PiS i Solidarną Polską - podważa autorytet Kościoła? Czy Episkopat dostrzeże, że katolicki świat nie kończy się na mediach toruńskiego redemptorysty? Mało tego - to hołubiony przez Episkopat ojciec dyrektor może Kościół wykończyć.

      Więcej... wyborcza.pl/1,75968,12770463,Rydzyk_kontra_wykladowca_seminarium_duchownego__A.html?utm_source=HP&utm_campaign=wyborcza&utm_content=cukierek1&utm_medium=AutopromoHP#ixzz2AoHFoCHG

      Ale te zdanie wręcz mnie rozbawiło. Szanowna p. redaktor - katolickiego świata nie wykonczył Marks, rewolucja francuska ani ostatnio Dawkins, tym bardziej nie zrobi tego o. dyrektor. Nie martwcie się więc tak bardzo. Jedna rzecz mnie ciekawi - jakos w latach PRL nie przeszkadzał fakt że Kościół zabierał głos w sprawach tzw. politycznych a teraz przeszkadza?
      • andrzej585858 Re: W trosce o dobro Kościoła - GW a Kościół 31.10.12, 15:31
        Tym razem GW piórem p. Środy pochyliła się nad ciezkim losem ateistów w naszym kraju. Z konieczności muszą udawać osoby wierzące, w innym przypadku narażone są bowiem na ostracyzm, nie ma szans na zrobienie kariery w tym także politycznej -:ciekawe więc skąd wziął się taki Palikot i inne jego gwiazdy?} Nawet musi uczestniczyć w budowie kościoła zamiast domu kultury!! - Obraz jaki wyłania się z tego felietonu jest wręcz przerażający - oto przedstawicielka uciśnionej i dyskryminowanej mniejszości na łamach największej polskiej gazety codziennej pisze o dyskryminacji ateistów.
        Jak to skomentować? - Pomroczność jasna?, wirus filipiński? czy może coś innego?
        Zamiast własnego komentarza pozwolę sobie na umieszczenie komentarza jednego z internautów jaki znalazł się pod tym wiekopomnym dziełem.

        "neticus

        Zaiste żyjemy w różnych światach, bo mnie się zdaje, że to bycie wierzącym jest ostatnio powodem do dyskryminacji, a nie bycie ateistą. Bycie wierzącym, zwłaszcza katolikiem, jest passe, za to obnoszenie się z ateizmem jest cool, trendy i jazzy. Nawiasem mówiąc, islamu nikt nie zaatakuje, bo przecież można by łatwo dostać po łbie od wyznawcy, a wiadomo, że katolik nadstawi (nominalnie) drugi policzek, więc jest wymarzoną ofiarą agresji wszystkich Pani naśladowców...

        Pani ma obsesje, proszę Pani i nie potrafi Pani ich ukryć.
        Strachu przed pustką "po" też Pani nie potrafi ukryć, wyziera z każdego zdania tej okolicznościowej wierszówki.

        Przeraża mnie, ile szkód Pani wyrządziła w życiu umysłowym tego pokręconego kraju."

        Więcej... wyborcza.pl/1,75968,12772167,Ateista_i_smierc.html?v=1&obxx=12772167#opinions#ixzz2At1prEmG
        • andrzej585858 Re: W trosce o dobro Kościoła - GW a Kościół 12.11.12, 19:56
          Znana z "pilnowania" polskiego Kościoła dziennikarka "Wyborczej" Katarzyna Wiśniewska alarmuje, że "księża grają Smoleńskiem".

          Słowo "grają" znaczy w tym konkretnym kontekście, że media i katolickie opisują i komentują najnowsze wydarzenia związane z tragedią smoleńską.

          Wiśniewska wskazuje palcem naczelnego tygodnika "Niedziela" ks. Ireneusza Skubisia oraz naczelnego "Gościa Niedzielnego" ks. Marka Gancarczyka. Obaj wskazują, że władze nie poradziły sobie z wyjaśnieniem tragedii.

          W sumie, twierdzi Wiśniewska:

          " Widać, że w Kościele odnawia się skłonność do wchodzenia w polityczną grę Smoleńskiem. Dzisiaj, kiedy teorie spiskowe - jak widać z sondaży - rozprzestrzeniają się coraz silniej, ma to jeszcze gorszy skutek niż tuż po katastrofie. Sączenie takich tez przez duchownych może być bardziej toksyczne niż wynurzenia zespołu Macierewicza."

          Tak, my też wiemy, że rządowa narracja - w tylu miejscach podważona, że całkowicie obalona - sypie się, i że każdy artykuł w tej sprawie przybliża moment załamania się kolejnych linii okopów.
          A fakt, że "Wyborczej" i władzy nie udało się zastraszyć księży i mediów katolickich - cieszy niezmiernie.
          • andrzej585858 Re: W trosce o dobro Kościoła - GW a Kościół 14.11.12, 22:29
            Wstrząsający wywiad z R. Graczykiem odslaniajacy rzeczywistość środowiska GW i metod pracy dziennikarskiej.

            wpolityce.pl/wydarzenia/40641-korporacja-propagandy-michnik-maleszka-spolegliwi-dziennikarze-i-fortuny-z-akcji-roman-graczyk-odslania-kulisy-gazety-wyborczej.
            Warto przeczytać, łatwiej będzie wtedy zrozumieć mechanizm tworzenia artykułów dotyczących Kościoła.
            • andrzej585858 Re: W trosce o dobro Kościoła - GW a Kościół 03.12.12, 13:15
              GW nadal upiera sie w kształtowaniu obrazu Koscioła zgodnie z swoimi standardami. Pierwsze zdanie komentarza GW związanego z rocznicą powstania Radia Maryja świadczy o tym dobitnie:

              "Terenowy obrazek z apolityczności Kościoła. Miejsce akcji: Toruń. Dziesięciu hierarchów i kilkudziesięciu księży świętuje jubileusz "katolickiego głosu" razem z politykami PiS i Solidarnej Polski.
              Kościelno-polityczny sojusz wykuwany od lat przez Ojca Dyrektora biskupi postanowili przyklepać w ramach prezentu na 21. urodziny Radia Maryja, które obchodzono w sobotę"

              Termin apolityczności" jest tutaj kluczowy. Nie jestem i nigdy nie byłem zwolennikiem języka i sposobu komentowania naszej rzeczywistości przez Radio Maryja. Ale tego typu sformułowania są po prostu paskudne. Czy aby w oczach GW uchodzić za "apolitycznego" przedstawiciela Kościoła nalezy pluc jadem na o. Rydzyka? Czy nie można spotkac się z poslami PIS-u? Czy nawet, o zgrozo, posiadac podobnego zdania na temat aktualnych wydarzen i ich oceny?
              Jak widac "apolitycznym" jest się wtedy gdy wygłasza się podobne osady jak GW, a w ogóle najlepiej to księża powinni mowic o ekologii i aniołkach, wtedy nikt im niczego nie zarzuci.
              • andrzej585858 Re: W trosce o dobro Kościoła - GW a Kościół 05.12.12, 14:23
                GW jeszcze do niedawna pozytywnie wypowiadająca się na temat Palikota teraz dostrzega kompletny brak programu i pomysłu na polityczne istnienie. Tak, najpierw promuje się światlych i liberalnych politykow, pozwala sie im zaistnieć i poslugiwac rynsztokowym jezykiem a teraz dopiero widac jak na dłoni że jedyne co mają do powiedzenia ludzie spod znaku Palikota to wrzaskliwy antyklerykalizm?

                " Poseł Ruchu Palikota Armand Ryfiński sypnął na blogu mądrościami z okazji Adwentu.
                „Ciekawe, jakie postanowienia adwentowe postawili sobie duchowni??? Nie będą przez trzy tygodnie kupować działek i nieruchomości z 99-proc. bonifikatą, po prostu wezmą je za darmo? Czy może nie będą jeździć samochodem, będąc pijanym jak bela? Czy w tym okresie przestaną molestować i gwałcić dzieci? Ci bardziej wytrwali być może nie będą wtedy » pokazywać ptaszka uczennicom « czy kazać młodzieży zlizywać bitą śmietanę z kolan i molestować dzieci, ale czy to wystarczy? Czy wynagrodzą ofiarom pedofilii ich cierpienia?”.

                Wzruszająca jest ta troska o sumienia duchownych i sposób, w jaki poseł RP walczy o świeckie państwo. Czyli przyłożyć na odlew, bez proporcji i miary. Ryfiński stara się wykreować taki wizerunek Kościoła, który w rzeczywistości jest bohomazem. Bo taki Kościół - w którym księża zajmują się wyłącznie gwałceniem dzieci, a w wolnych chwilach się upijają i rozbijają samochodami - łatwo jest krytykować.

                Z Kościołem prawdziwym - w którym nadużycia się zdarzają, ale nie stanowią przecież jego istoty - Ruch Palikota jakoś nie daje sobie rady. Unika poważnej dyskusji o świeckości państwa, a zamiast tego idzie w tani antyklerykalizm. W ostatnich wyborach partii Palikota udało się dzięki temu wejść do Sejmu z dobrym wynikiem, ale nie sądzę, żeby ludzie po raz kolejny dali się nabrać na hałaśliwe, absurdalne pomysły. Wątpię, czy wyborców uwiedzie na przykład niedawna zapowiedź skierowania pozwów przeciwko Sejmowi o naruszenie dóbr osobistych Ruchu Palikota. Sejm wedle RP narusza je krzyżem wiszącym w sali obrad.

                Podobnie ośmiesza się Ryfiński populistyczno-kaznodziejskimi postulatami: "Należy opodatkować kler, Kościół, zlikwidować im wszystkie ulgi, aby zaczęli żyć w taki sposób, jakiego wymagają od swoich owieczek".

                Czyli: państwo wychowawcą Kościoła. Myślałam, że te czasy już minęły, a partia roszcząca sobie prawa do bycia obrońcą laickiego państwa nie musi sięgać po hasła rodem z "Trybuny Ludu". Ryfiński idzie jeszcze dalej. "Kler zawsze z diabłem spał, dlatego jak zwykle będą pouczali wiernych, straszyli ich piekłem, a sami po mszy będą jak zawsze prowadzili grzeszne życie i popełniali wszystkie możliwe grzechy" - napisał.

                Ryfiński oskarża Kościół o całe zło tego świata, a sam posługuje się zwykłą mową nienawiści. Do ostatnio modnego stylu - obłędnego polowania na wroga - już tylko krok."

                Pouczać Kościół można bowiem jedynie w sposób wywazony i mądry, czyli tak jak to robi GW. Przykro mi bardzo ale nie widze specjalnej różnicyw treści. Jedyna różnica to tylko forma. Jedni walczą z religią posługując się właśnie "mową nienawiści" inni robią to bardziej subtelnie, cel natomiast pozostaje ten sam.
                • andrzej585858 Re: W trosce o dobro Kościoła - GW a Kościół 10.12.12, 14:52
                  Jasna i zdecydowana wypowiedź red. Terliwoskiego dotycząca próby profanacji ocztwiście nie podoba się GW. Oto co napisał red. Terlikowski:

                  "Atak na Jasnogórską Panią to rzecz w Polsce niesłychana. Rany na jej Obliczu, jak dotąd, zadawane były obcymi rękoma. Teraz na ten straszny akt poważył się jednak nasz rodak. I nie ma wątpliwości, że oznacza to nową jakość „debaty publicznej” w Polsce. Mowa nienawiści wobec Kościoła przyniosła efekty.

                  Wielomiesięczne medialne szczucie przeciw Kościołowi, próba uczynienia go odpowiedzialnym za wszystkie problemy Polaków, przedstawiania jako instytucji wrogiej i obcej przyniosło rezultaty. Palikot, Lis, Biedroń, Ryfiński, Urban i wielu, wielu innych mogą być z siebie dumni. Ich działania przyniosły rezultaty. Ci wszyscy, którzy bronili, jak niepodległości, faceta, który podarł Biblię, którzy robili sobie z nim zdjęcia i ci, którzy przekonywali, że darcie Biblii niczego nie dowodzi, że to tylko kreacja, która nie powinna przeszkadzać w promowaniu bluźniercy przez telewizję publiczną mogą już teraz zobaczyć skutki swojego działania. Jest nim niesłychany atak na największą narodową świętość, na ikonę, która dla niemal wszystkich Polaków jest symbolem polskości.



                  Ten atak, nawet jeśli był dziełem szaleńca, ma swoich ojców, ale przede wszystkim jest dowodem na to, że walka o dusze Polaków wkroczyła w nowy etap. Szatan, i ci, którzy – często nie świadomie – jemu służą, nie obawia się już reakcji Polaków i uderza w miejsce, które dotąd się było wolne od bluźnierstwa, w Oblicze Tej, która była niekwestionowalną Królową Polski. To pokazuje, czego możemy się spodziewać w najbliższym miesiącach, jak wzmogą się ataki na Kościół, ale także na życie ludzkie. W takiej sytuacji konieczna jest jedność, współpraca, wspólna obrona najważniejszych wartości i Mistycznego Ciała Chrystusa. Ale przede wszystkim, teraz widać to jeszcze lepiej, konieczna jest modlitwa za Polskę, za nas Polaków. Dzisiaj zaś trzeba się modlić o wybaczenie tej strasznej profanacji. O taką modlitwę proszę też ojcowie paulini."

                  A cóż mamy w odpowiedzi?

                  " Terlikowskiego festiwal nienawiści" - www.tokfm.pl/blogi/but-w-butonierc/2012/12/kto_podal_te_puszke_z_farba__terlikowskiego_festiwal_nienawisci/1#BoxSlotII2img

                  "Tomasz Terlikowski oskarżając swoim wpisem na facebooku kilku polityków i publicystów o spowodowanie ataku na obraz Matki Boskiej Częstochowskiej paradoksalnie sam bierze udział w nagonce, tyle że z innej strony barykady. Wymieniając z nazwiska - według niego - winnych czy raczej prowodyrów tego wstrętnego aktu wandalizmu, stygmatyzuje ich w sposób jednoznacznie negatywny. "

                  www.tokfm.pl/blogi/pisany-wieczora/2012/12/sztachety_juz_nie_wystarcza/1#BoxSlotII2img
                  A jak można okreslić niewybredne ataki Palikota i jemu podobnych na Kościół i w ogole na religię? jak działania pozytywne? nieustanne wyśmiewanie się z religii działaniem pozytywnym? Milczec wobec coraz bardziej obecnego obrażającego i wręcz poniżającego jezyka tych podobno nowoczesnych przedstawicieli podobno elit?
                  • andrzej585858 Re: W trosce o dobro Kościoła - GW a Kościół 11.12.12, 16:11
                    Smutny i beznadziejny tekst:
                    Tak, przyczyny ataku są znane, jest nią ciągle podgrzewana atmosfera niechęci nie tyle do Kościoła, ale do religii jako takiej. Zasłanianie się Rydzykiem i gronem konserwatywnych biskupów w niczym nie zmienia faktu że celem ataku jest religia.
                    Istnieje przyzwolenie na bagatelizowanie sfery sacrum, tak bardzo istotnej dla ludzi wierzących, chcecie szacunku dla innych, to zacznijcie tak się zachowywać, traktujcie z szacunkiem także osoby wierzące, nawet jeżeli jest to wiara na pograniczu zabobonu.


                    "Przyczyny ataku na obraz Matki Bożej na Jasnej Górze zostały ujawnione, zanim zdążyła je zbadać prokuratura.
                    Cudowną ikonę dwoma kubłami czarnej farby oblał w niedzielę 58-latek ze Świdnicy, być może niepoczytalny. Niby działał sam, ale już wiadomo, że miał szerokie plecy. Prawicowe media podchwyciły myśl abp. Wacława Depo, który uznał, że atak jest "skutkiem trwającej od dłuższego czasu antykościelnej i antychrześcijańskiej nagonki niektórych ugrupowań politycznych i mediów". W portalu Wpolityce.pl europoseł PiS Janusz Wojciechowski ogłasza: "Jutro usiądą różni Haliccy, Rozenki i Wenderlichy i orzekną, że to wynik nienawiści, którą szerzy Ojciec Rydzyk, Radio Maryja, no i oczywiście PiS. Nie, Panowie! Ten atak na Jasnej Górze, tak jak atak na moje oraz Prawa i Sprawiedliwości biuro w Łodzi i śmierć Marka Rosiaka - to wasz siew i wasze żniwo!".

                    Czyli klasyka: Tuska wina. Co jednak wspólnego ma śmierć człowieka ze znieważeniem (nieudanym ze względu na kuloodporną szybę) obrazu? Widać, że prawicowi doktrynerzy zatracili już miarę.

                    Kościelni eksperci mają jeszcze szerszą perspektywę. Paulin o. prof. Zachariasz Jabłoński nie wyklucza, że mężczyzna "działał pod wpływem pewnych sił, które wciąż pokazują, że nie liczą się z najważniejszymi i największymi dla naszego Narodu świętościami".

                    Małgorzata Bochenek z "Naszego Dziennika" rozwija: "Nie da się ukryć, że odpowiedzialność za to, co się stało, spada na wszystkich, którzy rozpętali i przyzwolili na wojnę z krzyżem, z Biblią, z Kościołem".

                    Wygląda na to, że oprócz Tuska za "farbiarzem" stali ci, którzy kwestionują obecność krzyża w Sejmie czy szkołach, zwolennicy świeckiego państwa no i Nergal, bo na zamkniętym koncercie podarł Biblię.

                    Jeszcze większą przenikliwością wykazał się ks. Waldemar Chrostowski: „Najwyższy czas, by położyć kres prawdziwej mowie nienawiści, którą bez opamiętania szerzą prominentni przedstawiciele partii politycznych, w czym niechlubny prym wiedzie Janusz Palikot. Najwyższy czas, by przede wszystkim w Kościele przywrócić zachwianą jedność, kładąc kategoryczny kres podziałom na katolików »przedsoborowych « i »posoborowych «, »zamkniętych « i »otwartych «, »toruńskich” i »łagiewnickich «, »radiomaryjnych” i »tygodnikowych «. Wszelkie podziały tworzą również przedpole dla nieprzyjaciół Kościoła”.

                    Pytanie tylko, kto wedle ks. Chrostowskiego, bywalca mediów ojca Rydzyka, znanego m.in. z krytyki abp. Józefa Życińskiego, jest odpowiedzialny za te podziały? Zapewne to wina tych "otwartych". Czyli współwinne ataku na obraz jest m.in. środowisko "Tygodnika Powszechnego".

                    Prokuratura powinna koniecznie pójść tym śladem: ktoś, kto wylewa kubeł farby na jasnogórski obraz, nie może być nikim innym niż katolickim intelektualistą, pykającym fajkę a la ks. Boniecki, patrzącym przychylnym okiem na postulaty laickiego państwa, gustującym do tego w muzyce death metal.

                    PS Casting na śledczego i tak wygrywa ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski: "Tym, co mnie najbardziej w tej sprawie zaszokowało, jest fakt, że Lech Wałęsa, który ma w klapie marynarki Matkę Boską Częstochowską, udaje, że w ogóle nie wie, o co chodzi". Powiedzmy sobie wprost: skoro udaje, też jest podejrzany."

                    wyborcza.pl/1,75968,13026337,Kto_stoi_za_atakiem_na_Matke_Boza_.html
                    • andrzej585858 Re: W trosce o dobro Kościoła - GW a Kościół 25.12.12, 14:23
                      Dobry komentarz dotyczący manipulacji dokonywanych przez GW nawet na tekstach biblijnych:

                      www.areopag21.pl/areopag21/artykul_2801_gw-bije-zony.html


                      Zastanawiam się, ile w tym tekście prawdziwej ignorancji Autorki GW - jakoś trudno mi w nią uwierzyć - a ile zamierzonego utrwalania stereotypów o nauczaniu Kościoła. O co chodzi? O fragment tekstu w dzisiejszej GW, komentujący sprzeciw środowisk katolickich wobec przyjęcia konwencji o zapobieganiu i zwalczania przemocy wobec kobiet.

                      „Zdarza się też, że domowi oprawcy szukają nieraz w religii usprawiedliwienia dla własnego postępowania, bo w końcu w Liście do Kolosan przykazano: «Żony, bądźcie poddane mężom». To przeciwko takiemu wykorzystywaniu religii do usprawiedliwiania własnego okrucieństwa powinny protestować środowiska katolickie - przecież to tzw. bogobojni mężowie, którzy traktują żony jak worek treningowy, ale w każdą niedzielę przystępują do komunii, uwłaczają katolicyzmowi, a nie konwencja, która chce kobiety chronić” - brzmi fragment artykułu.

                      O konwencji była już na @21 dyskusja (tu ukłon wobec o. Mądela), nie chcę więc odnosić się do niej samej, choć jako komentarz do niej można uznać dzisiejsze, przedświąteczne przemówienie Benedykta XVI do kurii rzymskiej (całość: ekai.pl/wydarzenia/temat_dnia/x61845/kto-broni-boga-ten-broni-czlowieka/).

                      Nie daje mi jednak spokoju przeczytany fragment z GW. Zastanawiam się, ile w tym ignorancji, a ile przemyślanej strategii utrwalania fałszywych stereotypów o nauczaniu Kościoła, w tym wypadku poprzez nieprawdziwą interpretację Pisma zrobioną w dodatku w sposób niezwykle emocjonalny (emocje jak wiadomo pomagają utrwalić przekaz). Dziwię się, gdyż przecież każdy w miarę wykształcony człowiek wie, że to zdanie św. Pawła w pełni brzmi: „Żony bądźcie poddane mężom, jak przystało w Panu”, a kolejne: „Mężowie, miłujcie żony i nie bądźcie dla nich przykrymi”. I że nie można ich inaczej zrozumieć jak oddanie się sobie w miłości. Oddanie/poddanie się miłości, którą mąż obdarowuje żonę. Dodanie, że w miłości nie ma miejsca na przemoc jest właściwie zbędne.
                      Przyjmuję, że są mężczyźni, którzy w tak prostacki, jak w przytoczonym cytacie, interpretują fragment listu św. Pawła, ale nie mogę w to uwierzyć, że takiej interpretacji są uczeni klerycy w seminariach. I taką głoszą z ambon. Ja osobiście takiej nie słyszałam. Być może źle słucham. Ale nie mogę też uwierzyć w to - w tekście nie ma żadnego na to dowodu - że bogobojni mężowie (gdyby byli bogobojni nie biliby żon!) po potraktowaniu małżonki jak worka treningowego - jak pisze Autorka - w niedzielę przystępują do komunii świętej.
                      Zastanawiam się jak reagować na takie teksty? Jak przeciwstawiać się takim i innym stereotypom?
                      • andrzej585858 Re: W trosce o dobro Kościoła - GW a Kościół 09.03.13, 07:59


                        Niezwykle pouczający dialog na temat dzisiejeszego Kościoła w Polsce wywiązał się podczas dzisiejszej rozmowy Adama Michnik w programie Andrzeja Morozowskiego w TVN24. Prowadzący zapewnił gościowi tak wspaniały komfort przytakiwania i zgadywania myśli w lot, że redaktor naczelny "Gazety Wyborczej" mógł w końcu bez przeszkód wyłożyć dlaczego mu się nie podoba obecny Kościół. Oto zapis tej niezwyklej rozmowy:

                        Andrzej Morozowski: Jak pan ocenia rolę Kościoła obecnie. W czasach komuny, człowiek taki jak pan czuł za sobą poparcie Kościoła, prawda?

                        Adam Michnik: Wie pan, to bardziej skomplikowane było. Bez żadnej wątpliwości rola Kościołą była fantastyczna, niesłychanie pozytywna.

                        - Dlaczego dzisiaj nie jest?

                        - Ja myślę, że takie postacie jak kardynał Wyszyński, ówczesny kardynał Wojtyła - ich rola jest nie do przeceniania. Jak dzisiaj? Generalne pytanie o to, co się stało ze zbiorową świadomością polskiego Kościołą katolickiego w Polsce. Sygnały były wcześniej, ale naprawdę, tak, jak ja obserwuję to, to pewne pęknięcie nastąpiło po śmierci Jana Pawła II, tzn. pewne hamulce przestały działać. I tak jak wtedy słyszeliśmy głosy stanowcze bardzo, wielu biskupów w tym prymasa Glempa, w tym nuncjusza, w tym kardynała Dziwisza pod adresem Radia Maryja, teraz po prostu zanikło absolutnie - to po prostu przestało istnieć. W tej chwili można odnieść wrażenia, że najważniejszym kapłanem...

                        - No, wręcz mamy listy Episkopatu, który twierdzi, że nie ma wolności słowa, bo Telewizja Trwam nie dostanie miejsca na multipleksie...

                        - No tak, to jest coś, czego nasi biskupi będą bardzo żałowali, dlatego, że w moim przekonaniu oni wzywają Krajową Radę do działań bezprawnych, dlatego, że Krajowa Rada mówi: każdy podmiot może dostać, pod takimi i takimi warunkami, i dla Telewizji Trwam tu nie może być wyjątku. Nasi biskupi, jakby nie słyszeli tego.

                        - Mnie się wydaje, że to jest bardzo niepokojące, zważywszy, że i Ojciec Święty i kardynał Wyszyński wielokrotnie deklarowali: Kościół dla siebie nie oczekuje żadnych przywilejów.

                        - A to dlaczego Kościół się tak zmienił, według pana?

                        - To jest bardzo ciekawe pytanie, do socjologów, do socjologów religii, co takiego się stało w potężnym Kościele katolickim, że w momencie, kiedy on osiągnął swój największy sukces, historyczny - upadek komunizmu, gdzie nasi kapłani i biskupi mieli swój ogromny udział - że nagle ta fala zaczęła się odwracać.

                        - Jako autor książki "Kościół, lewica, dialog", której bym dzisiaj oczywiście w tej formie nie napisał, ale pewnego ducha jej bym bronił, ja bym powiedział tyle - że gdzieś upłynął duch Jana Pawła II. Bo mnie nie chodzi o konkretne postulaty, nie. Jan Paweł II w sprawach powiedzmy obyczajów, był taki twardo... konserwatywny. Ale jednocześnie to był kapłan, którego język był całkowicie wolny od nienawiści. On mówił: "Droga Kościoła jest człowiek, z każdym trzeba rozmawiać, każdego trzeba uszanować, tam nie było miejsca na mowę nienawiści.

                        - A jak dziś słucham niektórych kazań, to muszę powiedzieć, że przerażony jestem, bo to z Ewangelią nic wspólnego nie ma. Ja byłęm nardzo zaprzyjaźniony z księdzem profesorem Józefem Tischnerem, byłem bardzo zaprzyjaźniony z księdzem Januszem Pasierbem - to był inny katolicyzm, nie w sensie artykułów wiary, ale w sensie języka. Ja czułem się szanowany, z wszystkimi moimi nieprawidłowościami i grzechami. Chciał ze mną rozmawiać, chciał mnie wysłuchać. Dzisiaj ja w kółko słyszę tylko jedno - mam stać na baczność, a jeżeli nie, to jestem wykluczony jako wróg Kościoła, wróg Polski, wróg religii. I to jest niebezpieczne.


                        Uff... Zabrakło jedynie wspólnego wezwania obu panów redaktorów do Kościoła o pilną poprawę i żal za grzechy...
                        • andrzej585858 Re: W trosce o dobro Kościoła - GW a Kościół 26.03.13, 09:57
                          Paweł Wroński w "Gazecie Wyborczej" z charakterystyczną dla siebie i swojego środowiska troską pochyla się nad losem polskich katolików. Jego zdaniem papież Franciszek jest nadzieją katolików w Polsce. Jak uzupełnia, tej "wielkiej prześladowanej grupy społecznej". Jednak kto sądzi, że Wroński ma na myśli prześladowanych przez żądnego zdjęcia krzyża Palikota czy tych, którym nie podoba się program finansowania in vitro - jest w błędzie.

                          Prześladowani są ci, którzy co niedziela trwają z ewangeliczną cierpliwością w kościelnych ławach, słuchając kazań o prawdzie katastrofy smoleńskiej i o władzy walczącej z krzyżem. Którzy się wstydzą za bzdury w Radiu Maryja. I ci usiłujący trzymać się prawd rozumu, nie tylko wiary, gdy w gablocie ogłoszeń parafialnych widzą zapowiedź wizyty księdza egzorcysty i ostrzeżenie, że uprawianie kendo prowadzi do Lucyfera

                          - tłumaczy Wroński, których prześladowanych ma na myśli.

                          Ci katolicy trzy lata temu wstydzili się za bałwochwalcze szopki wyczyniane przez fanatyków wokół krzyża, patrząc równocześnie z przerażeniem na pogardę otaczającą "moherowe babcie" z różańcami. Wstydzą się za księży, którzy epatują butą, bogactwem, żądzą pieniędzy. Nie uważają Chrystusa ze Świebodzina za arcydzieło architektury współczesnej, ale z niesmakiem przyjmują okładki "Newsweeka" i występy Janusza Palikota

                          - kontynuuje Wroński. A nas zastanawia, na podstawie jakich badań socjologicznych redaktor Wroński wyodrębnił i scharakteryzował taką właśnie grupę prześladowanych katolików. Być może jednak żadnych badań nie było, a rzecz rozegrała się wyłącznie w przenikliwym umyśle wybitnego redaktora.

                          Papież Franciszek jest nadzieją tych katolików, którzy w słowach profesorki Krystyny Pawłowicz nie doczekali się ewangelicznej miłości bliźniego dla homoseksualistów. A jeszcze bardziej było im wstyd, gdy widzieli tchórzostwo posłów PO głosujących tak, by "podobało się proboszczowi"

                          - wylicza Wroński. I ani słowa o wolności sumienia i fakcie, że dla katolików to kobieta i mężczyzna razem są obrazem Boga i nigdy nie będzie nim dwóch panów, ani dwie panie. Bo tylko kobieta i mężczyzna razem są obdarzeni darem przekazywania życia. Z tym, że to nie pasuje do teorii redaktora Wrońskiego.

                          Czy jest ich wielu?

                          - pyta sam siebie Wroński. I spieszy, by sobie odpowiedzieć:

                          Zapewne proporcjonalnie do liczby księży, których horyzont nie ogranicza się do perspektywy "Naszego Dziennika" oraz "Gazety Polskiej". Czyli zaskakująco dużo.

                          - i tu znowu redaktor Wroński pozostawia nas z dręczącym pytaniem: skąd wie? Policzył?

                          Papież Franciszek jest nadzieją tych katolików nie dlatego, że zmieni nauczanie Kościoła w sprawie aborcji, in vitro czy stosunku do małżeństw homoseksualnych. Takie przekonanie byłoby naiwnością. Nauczanie Kościoła w tej kwestii jest spójne i nie zmieni się, dopóki nie zmieni się definicja życia (od poczęcia), a małżeństwo nie przestanie być sakramentem. Rozwiązanie tych problemów nie zależy od Kościoła, ale od decyzji mądrych i odważnych polityków, którzy działają w imieniu ogółu i nie boją się ekskomuniki biskupa

                          - pisze katolik-inaczej Wroński.

                          Franciszek może zmienić polski Kościół przykładem

                          - łudzi się Wroński. No, może niekoniecznie, bo chyba w związek partnerski nie wstąpi, choćby nie wiem jak bardzo redaktor "GW" sobie tego życzył.

                          Papież Franciszek mówił o Kościele służebnym, pomagającym ludziom. W Polsce taka postawa była rzadkością. Specjaliści od bruzdy genetycznej i lewackich ideologii przeważali nad duchownymi skłonnymi pochylić się nad człowiekiem. Na pierwszym planie była obrona Kościoła przed prawdziwymi lub wyimaginowanymi zagrożeniami i realizacja boskiego planu zbawienia na Ziemi, chociaż nie każdy chce być zbawiany na siłę

                          - i tu widać, jak niewiele Wroński wie o Kościele i jak bardzo Kościół pomaga ludziom. Od działalności hospicyjnej poczynając, na działalności charytatywnej kończąc. W jednym się jednak zgadzamy z Pawłem Wrońskim. Papież Franciszek, to wspaniały dar. Od Ducha Świętego dla całego Kościoła.
                          • andrzej585858 Re: W trosce o dobro Kościoła - GW a Kościół 03.04.13, 14:32


                            Jednym z ulubionych sposobów manipulacji bolszewickiej było tzw. sączenie jadu. Trującego jadu. Dziś te metodę stosuje „Gazeta Wyborcza” wobec polskiego Kościoła Katolickiego i polskich duchownych.

                            Co pewien czas zespół „Gazety” wzmacnia się w pełni oddaną osobą, gotową dla kariery wypełniać zamówienia ideowe tego antyklerykalnego dziennika, przybierającego maskę obiektywnego, a nawet życzliwego Kościołowi medium. Po jakimś czasie większość dziennikarzy piszących „pod linię” „Gazety”, zaczyna powoli utożsamiać się z tym, co robi na zamówienie. Po kilku latach wdrażania się w odpowiednie koleiny światopoglądowe, stają się samodzielnymi ambasadorami ideologii wyznawanej przez kierownicze gremia pisma. Co zdolniejsi, własnymi pomysłami merytorycznymi i formalnymi rozwijają samodzielnie właściwy kierunek myślenia. Do takich młodych zdolnych i ślepo oddanych w służbie walki z Kościołem Katolickim należy niejaka Katarzyna Wiśniewska, specjalizująca się w sprawie dla „gazety” priorytetowej, jako pisma lewicowego. Pod pewnym względem przypomina innego dziennikarza „Gazety”, swego czasu wziętego publicysty Lesława Maleszki. Przypomina z jego okresu tajnej współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa. Lesławowi Maleszce pseud. „Ketman”, nie wystarczało przekazywanie rutynowych informacji o swoich kolegach z opozycyjnego podziemia, o ich konspiracyjnych spotkaniach, o tajnych drukarniach i funduszach. Pragnął wnosić własne pomysły i propozycje, własną makiaweliczną strategię do rozprawienia się z opozycją. Wzbogacał wytarte metody zalecane i stosowane przez SB. Równie pełna inwencji w dzisiejszej walce z Kościołem jest kipiąca nienawiścią do wszystkich klechów, bez względu na miejsce jakie w hierarchii duchowieństwa zajmują, owa wspomniana młoda dziennikarka.

                            Właśnie jej specjalną umiejętnością jest subtelne sączenie jadu. Oto próbka jej talentu. Poruszyła, że się tak wyrażę, bardzo ostatnio modny nurt w Kościele katolickim – życie w ubóstwie. Nurt, jak wiemy nadany przez nowo wybranego papieża Franciszka I. Argentyński namiestnik na Stolicy Piotrowej nawołuje do zrezygnowania z przepychu i bogactwa, jakim otaczają się niektórzy biskupi, na rzecz życia skromnego, na rzecz warunków, w jakich egzystują miliony wiernych na całym świecie.

                            Prostolinijny, by nie rzec prymitywny propagandzista, który chciałby pokazać zdemoralizowany obraz naszych hierarchów, napisałby mocnymi słowami mniej więcej takim językiem: - „Polscy biskupi oburzeni apelami papieża o ubóstwo”. Tak, byłyby one dosadne. Samych biskupów pokazywałyby też w mocno negatywnym świetle, ale jako ludzi otwartych, którzy w sposób jednoznaczny odrzucają propozycje papieża.

                            To byłoby zbyt proste. Nachalne. Aby naprawdę zdyskredytować polskich duchownych, trzeba ich zarysować jako ludzie dwulicowych. Tę ich pokrętna naturę, najlepiej oddaje subtelne zdanie: - „Apele papieża o ubóstwo nie w smak polskim hierarchom”. - Nie protestują wprawdzie głośno, ale nie są zachwyceni, oj, nie są – sugeruje autorka tekstu.

                            A następnie też metodą bolszewicką – z tym, że mamy akurat do czynienia z własnym autorskim wkładem – jest powołanie się na źródło nie do sprawdzenia: „Od znajomego wiem o parafii, w której księża wprost wyrażają niezadowolenie ze zbyt małej tacy”. No, proszę, tacy są polscy duchowni – mówi Wiśniewska. - Ja niczego nie przesądzam – zdaje się dopowiadać. - To akurat wiedza, którą ma mój znajomy.

                            I na koniec jeszcze jeden chwyt. Oczywiście bez żadnych ubocznych intencji. Z całą bezstronnością. Fotografia ilustrująca tekst Wiśniewskiej. Parking. Na pierwszym planie: luksusowa wersja skody – superb, obok niej mercedes. Na drugim planie kilka innych luksusowych limuzyn. Pod zdjęciem podpis: - Samochody uczestników spotkania plenarnego Konferencji Episkopatu Polski.

                            www.stefczyk.info/blogi/sprawy-wewnetrzne/bezstronnosc-gazety-w-czystej-postaci,7114349416
                            • andrzej585858 Re: W trosce o dobro Kościoła - GW a Kościół 07.05.13, 14:03
                              Rzut oka na początek programu Tomasza Lisa na drugim programie– znakomity serial angielski „Downtown Abbey” na jedynce jeszcze się nie zaczął.

                              Zdawało mi się, że prawa tego groteskowego widowiska też mają jakieś granice. Ale nie. Małżeństwo Terlikowskich posadzono naprzeciw księdza Wojciecha Lemańskiego. Zdawało mi się, że to duchowni są od obrony nauki Kościoła. Ale nie, ksiądz Lemański wykorzystuje swoje pięć minut już nie na krytykę, ale na drwiny z listu biskupów na temat In vitro. Nie po raz pierwszy i zapewne nie po raz ostatni. Lis basuje, kibicuje, pomaga.

                              Jutro, może pojutrze Katarzyna Wiśniewska napisze w „Wyborczej” setny, a może już dwusetny tekst o tym, jak bardzo polski Kościół jest autokratyczny i jak bardzo tłumi indywidualności oraz dyskusję. Co właśnie zobaczyliśmy na załączonym obrazku. Nie wiem tylko, co na to redaktor Aleksandra Klich, inna wybitna reformatorka Kościoła z Czerskiej. Która kilka dni temu wyznała, że tylko czeski ksiądz Tomasz Halik wart jest uwagi. Jakże to? A ksiądz Lemański tak się stara.

                              Stara się, choć przypływ kontestacji jest u niego stosunkowo świeżej daty. Trwa od czasu, kiedy popadł w konflikt z dyrektorką szkoły, w której uczył religii, a arcybiskup Hoser poparł nie jego, a jego antagonistkę. To Niesiołowski polskiego Kościoła. Ten jak wiadomo dostrzegł wszystkie wady, ba zbrodnie Kaczyńskiego, kiedy ten nie przyjął go do PiS. Ksiądz Lemański jest równie ideowy.

                              Ale to lepiej, będzie tym wierniejszy, tym gorliwszy. Pytanie tylko komu. I tu nasuwa się wniosek ostateczny.

                              Po co te podchody, te rady, te nieustannie trudności z reformowaniem instytucji od dołu, jeśli nie z boku? Dlaczego nie powołacie własnego Kościoła? Jest już potencjalny prymas, ksiądz Lemański właśnie. Będzie to powtórka z austriackiej akcji „Wir sind Kirche”, tyle że dramat powtórzy się w formie farsy. Jak często w dziejach.

                              Są i inni kandydaci do kościelnych godności. Z pewnością redaktor Wiśniewska dobrze by się prezentowała w biskupiej purpurze. Piotr Pacewicz, Janina Paradowska, ba nawet Marek Beylin, także nie pogardzą takim wyzwaniem. Redaktor Klich wolałaby pewnie biskupstwo w Czechach.

                              Byłby tylko kłopot z Tomaszem Lisem. Niedoszły prezydent zapewne żądałby dla siebie Stolicy Apostolskiej. Tylko ona pomieściłaby takie ego. Ale nie ma gwarancji, że nowy Kościół przekroczyłby granice jednego kraju, Polski. A prymas Lemański i jego świątobliwość Lis nie zmieściliby się chyba pod jednym dachem.

                              Pytanie na koniec. Po co to wszystko ozdabiają takie postaci jak Terlikowscy? Znam argument, że to wszystko koszty nieustającej ewangelizacji. Ale akurat w tym przypadku mnie on nie przekonuje.
                              • andrzej585858 Re: W trosce o dobro Kościoła - GW a Kościół 19.05.13, 15:09
                                Koniec świata :-)) GW wietrzy spisek!! Z jakiego powodu? Ano dlatego że dotychczasowy ulubieniec robi cyrk z idei swieckiego państwa. Żal, a tak mogło być pięknie.

                                " Ruch Palikota chce obowiązkowych badań epidemiologicznych dla księży. Bo duchowni udzielający komunii mogą przenosić choroby zakaźne.
                                Z takim pismem do ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza wystąpili Janusz Palikot, Piotr Chmielowski oraz Roman Kotliński (eksksiądz, wieloletni wydawca szczującego przeciwko Kościołowi pisma "Fakty i Mity"). Troszczą się: "Czy podawanie komunikanta rękami nie grozi zakażeniem?". Stąd pomysł na obowiązek posiadania aktualnych książeczek sanepidu. Rzecznik RP Andrzej Rozenek przekonywał w TVN 24, że skoro książeczkę musi mieć sprzedawca hot dogów w budce, to dlaczego nie ksiądz?

                                Podpowiadam, że można od razu przy ołtarzach zainstalować umywalki i pojemniki z mydłem. I mycie rąk mydłem jako stały element mszy świętej wprowadzić. A jeśli któryś proboszcz się nie zastosuje, zamknąć mu parafię.

                                To tylko jeden z rozlicznych pomysłów Palikota na wzięcie Kościoła w karby - pomysłów, które nie mają wiele wspólnego z racjonalnym rozdziałem Kościoła od państwa, na którym ponoć tak zależało Palikotowi i który pozwolił jego partii wejść do Sejmu. Dziś widać, że idea była słuszna, ale jej realizacja zmieniła się w cyrk.

                                W grudniu 2012 r. Palikot stwierdził, że "aktualnie największym problemem Polski są wszechobecni księża i biskupi". Dlatego najchętniej zakazałby duchownym chodzenia w sutannach w miejscach publicznych. - Nie mam żadnego problemu z tym, żeby dawać pełną swobodę funkcjonowania Kościoła, ale jeżeli ktoś przychodzi na uroczystości publiczne, nie powinien przychodzić w stroju biskupa. W kościele czy klasztorze tak, ale nie na ulicy - powiedział.

                                Koloratki precz z naszych ulic - czyli pomysły rodem z PRL, które z przyzwoitym świeckim państwem miało tyle wspólnego co demokracja ludowa z demokracją.

                                Co z symbolami religijnymi w miejscach publicznych? Zamiast sensownego projektu ustawy niedawno dziesięciu posłów RP pozwało Sejm o naruszenie dóbr osobistych - ich wolność sumienia i wyznania miał naruszyć krzyż wiszący w sali plenarnej. W styczniu 2013 r. warszawski sąd orzekł, że jednak nie narusza, co oburzyło RP, ale wątpię, by wstrząsnęło wyborcami na tyle, by w następnych wyborach gremialnie poparło Palikota i jego kabaretowy antyklerykalizm.

                                Równie błazeńska była niedawna interpelacja do MEN Ruchu Palikota, że dzieci na lekcji religii uczą się o cudach, m.in. o przemianie wody w wino w Kanie Galilejskiej: "Czy do pomyślenia jest, aby w szkole wbrew ustawie o wychowaniu w trzeźwości dawano przykład produkcji alkoholu, w dodatku nazywając to cudem?".

                                Nauka o jednym z filarów wiary chrześcijańskiej - ukrzyżowaniu - zasłużył sobie na interpelację o "propagowaniu okrucieństwa". Ruch Palikota pochylił się nad Chrystusem i "nakazem ciężkiej pracy, jaką jest niesienie krzyża". Żaden satyryk lepiej by tego nie wymyślił. Partia zarzekała się, że policzy, ile budżet państwa kosztują pensje dla katechetów. To akurat by się przydało. Cóż, jeździli po gminach, jakoś się nie doliczyli.

                                Nadużycia w Kościele? Proszę bardzo, partia Palikota i na nie ma sposób: przyłożyć na odlew. Poseł Ruchu Palikota Armand Ryfiński na blogu zalecił księżom z okazji Adwentu postanowienia przedświąteczne: "Czy w tym okresie przestaną molestować i gwałcić dzieci?".

                                Z Kościołem prawdziwym - w którym są kłopoty, ale księża przecież nie są demonami gwałcicielami - Ruch Palikota nie daje sobie rady. Unika poważnej dyskusji o świeckości, a zamiast tego idzie w tanie pomysły fajerwerki. Podobnie ośmiesza się populistyczno-kaznodziejskimi postulatami: "Należy opodatkować kler, Kościół, zlikwidować im wszystkie ulgi, aby zaczęli żyć w taki sposób, jakiego wymagają od swoich owieczek" (z bloga Ryfińskiego).

                                Czyli: państwo wychowawcą Kościoła, a z wychowankiem żadna współpraca nie jest możliwa. A nawet wspólne świętowanie. Według RP kardynał czy prymas nie powinien przychodzić na opłatek do Sejmu przed Wigilią.

                                Ruchowi Palikota udało się jedno: ośmieszyć ideę świeckiego państwa. I dać duchownym do ręki argument, że w Polsce trwa agresywna, choć idiotyczna walka z Kościołem. A może to sabotaż byłego wydawcy pisma "Ozon" trzymającego z katolicką konserwą?!

                                wyborcza.pl/1,75248,13932601,Cyrk_u_Palikota_czyli_sto_pomyslow_na_osmieszenie.html
                                • andrzej585858 Re: W trosce o dobro Kościoła - GW a Kościół 26.05.13, 15:25


                                  Ogromnym grzechem jest mówienie o prezydencie Komorowskim: Komoruski – uważa Michnik.

                                  Zainteresowała nas szczgólnie jedna wypowiedź z wczorajszej debaty budynku Agory „Czy grozi nam faszyzm”. Adam Michnik powiedział publicznie:

                                  „Klucz ma w ręku Kościół. Klucz w ręku ma katolicki Kościół. Gdyby Kościół równie chętnie ogłaszał, że te wszystkie zachowania i czyny, czyny - to jest grzech. Że grzechy istnieją nie tylko w sferze seksualnej, ale istnieją również w sferze duchowej, i że to jest ogromny grzech mówienia publicznie z transparentami o polskim prezydencie: Komoruski. To znaczy, że trudno oczekiwać, że będzie się szanowanym jeśli nie szanujemy siebie, własnego państwa itd.” - powiedział Michnik.

                                  Portal Fronda.pl poprosił o komentarz do słów Michnika ks. Roberta Skrzypczaka teologa, wykładowcę na Papieskim Wydziale Teologicznym w Warszawie: - Pan Adam Michnik ma rację, że Kościół ma klucze tylko, że są to klucze podarowane przez Pana Jezusa Piotrowi i apostołom. Są to klucze związywania i rozwiązywania. Są to klucze do Królestwa Niebieskiego.

                                  Nie podoba mi się sprowadzania nadprzyrodzonej misji Kościoła, która polega na przeprowadzaniu ludzi przez Paschę Jezusa z tego świata do życia wiecznego - tego, aby transponować to na język polityki.

                                  Wtedy bowiem trafimy na niebezpieczeństwo, na żądanie, aby kompetencją Kościoła nie było nazywanie grzechem tego, co jest odstępstwem od wiary, ale żeby grzechem nazywać wyrażanie braku sympatii do jakiegoś polityka. Bardzo prosimy wszystkich od pana Michnika do innych osób zajmujących się komentowanie polityki, żeby nie posługiwali się misją Kościoła i misją Jezusa Chrystusa do swoich politycznych porachunków. Bardzo prosimy żeby nie włączać nas w walkę polityczną. Nie toczymy walki przeciwko komuś personalnie. Naszą misją jest głoszenie Jezusa Chrystusa, a nie zapewnianie piaru czy szacunku takiemu czy innemu politykowi. Na szacunek zapracowuje się swoją pracą – mówi ks. Robert Skrzypczak.
                                  • sebalda Re: W trosce o dobro Kościoła - GW a Kościół 26.05.13, 17:19
                                    Bardzo prosimy żeby nie włączać nas w walkę polityczną. Nie
                                    > toczymy walki przeciwko komuś personalnie. Naszą misją jest głoszenie Jezusa C
                                    > hrystusa, a nie zapewnianie piaru czy szacunku takiemu czy innemu politykowi

                                    Czytam, oczy przecieram, jeszcze raz czytam. Rozumiem, że KK w Polsce nie sprzyja żadnej partii? Że żaden ksiądz nie bierze udziału w manifestacjach partyjnych przed pałacem prezydenckim i marszach z pochodniami? Że nie wpuszczono Jarosława Kaczyńskiego na Jasną Górę, żeby agitował? Miałam omamy wzrokowe i słuchowe. Nie błogoslawiono kiboli i nie nazywano ich prawdziwymi patriotami? Tych samych kiboli, ktorych tak broni Kaczyński i jego partia? Przed wyborami w Kościołach nie było agitacji??? Nie, wcale. Można by długo mnożyć przykłady mieszania się KK do polityki, oj długo.
                                    Jak można być tak zakłamanym? Koszmar.
                                    • andrzej585858 Re: W trosce o dobro Kościoła - GW a Kościół 27.05.13, 16:50
                                      sebalda napisała:
                                      . Można by długo mnożyć przykłady mieszania s
                                      > ię KK do polityki, oj długo.

                                      Oczywiście że Kościół miesza się do polityki.
                                      Polityka nie obejmuje tylko zagadnień dotyczących gospodarki, infrastruktury, stosunków międzynarodowych, czy bezpieczeństwa, ale poprzez nią rozstrzyga się wiele kwestii dotyczących moralności, czy wręcz życia ludzkiego (aborcja, in-vitro). Co więcej polityka nie jest jakąś sferą która toczy się gdzieś tam w telewizorze ale ona dotyka sytuacji bardzo konkretnych ludzi. Z tej perspektywy zaangażowanie Kościoła w politykę (opowiadanie się za konkretnymi wartościami i rozwiązaniami prawnymi, nie partiami!) jest wręcz jego obowiązkiem. Jezus nie uczył nas, że każdy ma się martwić wyłącznie o siebie ale, tego że jesteśmy też odpowiedzialni za los innych ludzi. „Zaprawdę powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili"(Mt 25, 40). Jeśli w wyniku aborcji, czy in-vitro giną całkowicie bezbronne osoby, to nie można milczeć, podobnie jeśli w wyniku adopcji dzieci przez homoseksualistów niewinne dzieci miałyby być skazywane na posiadanie dwóch tatusiów. Kościół musi upominać się o los tych osób. Kto jak nie Kościół ma to robić?
                                      Poza tym Kosciół nie uczestniczy czynnie w życiu politycznym. To, że takie dzialania podejmują konkretni księża nie jest czymś co należy na pewno pochwalać.

                                      > Jak można być tak zakłamanym? Koszmar.

                                      Tez mnie to ciekawi. Ks. Lemanski - idol, a przecież też czynnie angażuje się w działalność społeczno-polityczną, natomiast ks. Małkowski na Krakowskim Przedmiesciu to zło.
                                      Czym się obaj różnią? - na pewno tym że jeden z nich nie wystepują przeciwko hierarchii, ciekawe który?
                                      Koszmarem jest pouczanie co jest grzechem a co nie, przez ludzi stojących poza Kościołem, a nawet podważających nauczanie Kościoła.
                                      • sebalda Re: W trosce o dobro Kościoła - GW a Kościół 27.05.13, 21:25
                                        Ale Kościół w Polsce nie tylko miesza się do polityki, ale wyraźnie sprzyja jednej partii, a tu ksiądz się zarzekał, że tego nie robi. To nie jest hipokryzja i kłamanie w żywe oczy? Nie mówimy o opowiadaniu się po stronie wartości, ale po stronie konkretnej partii. I wypieraniu się tego.
                                        Grzechem jest nawoływanie do nienawiści. Grzechem w wymiarze globalnym, nie tylko religijnym. Pod mianem grzechu mamy często na myśli nie tylko grzechy główne wymienione w Kościele, ale złe i krzywdzące zachowania w wymiarze uniwersalnym. I w tym pojęciu każdy, także osoba spoza Kościoła, może się wypowiadać na temat tego, co jest złe, grzeszne.
                                        Różnie różni ludzie pojmują grzech i zło. Dla mnie piętnowanie ludzi jest złem i grzechem. Mam prawo tak uważać?
                                        Ks. Lemański chce prawdy i poszanowania wszystkich ludzi, to takie straszne? Krytyka to zawsze występowanie przeciwko? Naprawdę nie widzisz różnicy między konstruktywną krytyką, która dawałaby szansę na oczyszczenie, a atakiem? Uważasz, że w naszym Kościele nie było zamiatania spraw pod dywan, unikania odpowiedzialności? Nie było pazerności? To wszystko wyssane z palca pomówienia? Nie zgadzasz się z moją tezą, że ojciec przyznający się do ludzkich słabości jest bardziej wiarygodny dla dzieci niż ten, który robi co innego, a wymaga czego innego? Wymagający od siebie, a nie tylko od dzieci???
                                        • andrzej585858 Re: W trosce o dobro Kościoła - GW a Kościół 29.05.13, 08:30
                                          Mylisz znowu pojęcia. Znajdź choć jedną oficjalną wypowiedź Episkopatu w której jest zawarte stwierdzenie o popieraniu jednej partii - jakiejkolwiek partii. To, co mowią i robią czasem szeregowi księża jest tylko i wyłącznie ich zdaniem. Nie powinni zbyt jednoznacznie tego robić, ale czasem to robią.
                                          Mój kolega z lat szkolnych, ktory jeszcze w latach 90-tych był rektorem seminarium otwarcie mówił że będzie glosował na SLD gdyż nie cierpi ZCHN. I co z tego? - tez nie powinien tego robić, a robił.
                                          Nie ma tutaj żadnego wypierania się, tylko trzeba czytać uważnie. Tak, nawoływanie do nienawiści jest grzechem. Zwłaszcza tej o podłożu ideologicznym. Polecam w tej mierze chociażby lekturę tego artykułu:

                                          wiadomosci.onet.pl/regionalne/kielce/ksiadz-infulat-jozef-wojcik-z-suchedniowa-napisal-,1,5520144,wiadomosc.html
                                          To, o czym ks. Wójcik dzieje się nieustannie. Szydzenie, wyśmiewanie połączone z nieustannym promowaniem tych wszystkich którzy bądź odeszli z KOścioła bądź podważają nieustannie jego nauczanie. Naprawdę pora spojrzec właśnie nieco szerzej i wyjść poza lekturę GW i innych medió negatywnie nastawionych wobec KOścioła.
                                          Trzeba przede wszystkim zrozumieć że Kościół jako taki to nie utopia. Jego czlonkami sa żywi ludzie wraz z swoimi ułomnościami. Koscó jest nieustannie niszczony przez zło wyrządzane prze jego własnych członków, ale też nieustannie walczy z tym złem.
                                          Największe zas zło wyrządzają ci którzy stoją poza Kościołem i albo z niewiedzy, albo tez powodowani złymi intencjami próbują wmowić że KOściół powinien składac się wyłącznie z samych świętych. A jezeli takim nie jest to to ktoś temu jest winny - kto? - oczywiście zła hierarchia.
                                          Poprzez utożsamianie grzechu z grzesznikiem, ciągle próbuje się podwazać wiarygodność KOścioła. Ten proces trwa od samego początku istnienia KOścioła. Wystarczy przesledzić jego historię. Wszelkie herezje są nieodmiennie związane z utopijnym dążeniem do stworzenia wspólnoty ludzi doskonałych. I na tym idealistycznym podejściu bazują wlasnie ci wszyscy naprawiacze KOścioła.
                                          Nie można jednoczesnie walczyć z złem w KOściele i jednocześnie wspomagać tych którzy zwalczają Kościół z przyczyn ideologicznych. Wspominałem wczesniej o Tertulianie - i nadal polecam lekturę jego dzieł a przynajmniej zapoznanie się z jego biografią. Walcząc z grzechem, znalazł się w efekcie poza Kosciołem. Podobnie jak wielu innych.
                                          A wystarczy chociażby zapoznać się z biografami innych odnowicieli życia religijnego w KOściele takich jak chociazby św. Kolumban, sw Bernard - potrafili bardzo ostro ktytykowac papieży, a jednoczesnie byli w Kościele.
                                          Nikt niczego nie zamiata pod dywan. Tylko nie można służyć dwóm panom.
                                          • sebalda Re: W trosce o dobro Kościoła - GW a Kościół 29.05.13, 10:29
                                            Rodzice wychowują przez przykład. Jak ojciec pali dwie paczki papierosów dziennie, nie może się dziwić, że jego syn też będzie palił. Jak jestem bałaganiarą, jaką siłę mają moje napomnienia, żeby syn miał porządek w pokoju? Mogę napomnieć, to moje zadanie, ale nie mogę go za ten bałagan ostro karcić i wyzywać od bałaganiarzy, bo mi się roześmieje w nos. Jeśli chcę naprawdę coś wyegzekwować, zmianę, poprawę muszę zacząć od siebie. Jak się przyznam, że nie lubię sprzątać, ale od dziś walczę z lenistwem i dbam o porządek, to z czasem i on może się nauczy.
                                            Rodzice, nauczyciele, księża powinni jednak świecić przykładem. Jeśli im coś nie wychodzi, powinni umieć przyznać się do błędu i pracować nad tym. Dopiero wtedy są wiarygodni jako wychowawcy i przewodnicy. Dlatego tak ważna jest wyrażona jasno i głośno skrucha Kościoła (jako zwierzchności). Ja jej nie widzę i nie słyszę. Widzę tylko ciągłe, wybacz, ciskanie się biskupów, ciągły lament, jak to Kościół jest atakowany. Ciągle ani oni (biskupi), ani tacy ludzie jak Ty, nie widzą różnicy między krytyką a atakiem. Im hierarchia głośniej biada nad atakami, tym bardziej się pogrąża, bo ludzie zaczynają myśleć, że coś jest na rzeczy.
                                            Ja nie chcę idealnych księży, chcę uczciwych, umiejących się przyznać do błędów, pracujących nad nimi, zadośćczyniących skrzywdzonym, przepraszających, gdy taka konieczność i spuszczających nieco z tonu w potępianiu innych, dopóki sami się nie poprawią.
                                            Czy ja naprawdę za dużo wymagam???
                                            • sebalda Re: W trosce o dobro Kościoła - GW a Kościół 30.05.13, 13:33
                                              I jeszcze uwagi. Nikt nie jest święty, to wiemy wszyscy. Niemniej jedni starają się bardziej, inni mniej. Są zawody, których wybór jednak nakłada na wykonujących go większe wymagania. Jaki zawód wymaga więcej w kwestiach moralnych i etycznych: nauczyciela czy elektryka, lekarza czy przedstawiciela handlowego, księdza czy mechanika?
                                              Chrystus głosi pokorę, dlaczego jego ziemscy przedstawiciele są ostatni do jej okazywania? Dlaczego najgłośniej wyrzekają, gdy podlegają krytyce? Jak to się ma do nauk katolicyzmu? Jaki to daje przykład wiernym? Iść w zaparte? Jaki też świetny argument przy tłumaczeniu swoich słabości dla wiernych. Skoro ksiądz grzeszy i nie przyznaje się otwarcie do tego, to tym bardziej ja, przeciętny katolik mogę grzeszyć, przecież on jest bliżej Boga, a taki z niego hipokryta i grzesznik! Żeby choć potrafił przeprosić, ponieść konsekwencje swoich grzechów, żeby choć zadośćuczynił. Nie, nie robi tego, w zamian obraża się i jeszcze głośniej grzmi, jaki to upadek obyczajów nastąpił! Naprawdę nie widzisz w tym jakiegoś nieporozumienia???
                                              • andrzej585858 Re: W trosce o dobro Kościoła - GW a Kościół 30.05.13, 19:29
                                                Polecam lekturę:

                                                www.areopag21.pl/plusy_i_minusy_j.f._libickiego/artykul_3514_jak-padna-w-proch-zarzuty-wobec-kosciola262382303b.html
                                                Pomijam już taki drobny fakt, skąd wiesz ktory ksiądz i w jaki sposób nie ponosi konsekwencji swoich czynów?
                                                Poza tym naprawdę proponuje bardziej uważną lekturę dokumentów kościelnych i ciut mnie GW i im podobnych mediów. Mam nadzieje że ten wpis senatora w jakiejś mierze pomoże. I zaznaczam od razu - nie jest on z mojej bajki, ale w tym przypadku ma 100 procent słuszności.
                                                • sebalda Re: W trosce o dobro Kościoła - GW a Kościół 31.05.13, 00:11
                                                  Kompletnie nie rozumiem, co ma ten tekst do rzeczy? Czy jeśli jakiś lekarz bierze łapówki albo jest pijany podczas operacji, to tracimy zaufanie do wszystkich lekarzy? Czy myślimy, że nie ma tysięcy wspaniałych i zaangażowanych lekarzy??? Czy jeśli nauczyciel nadużywa władzy, zmusza do seksu uczennice albo uwodzi je na wycieczce szkolnej, przestaniemy posyłać dzieci do szkoły??? Czy to, że są tysiące wspaniałych, oddanych księży i sióstr ma oznaczać, że przymkniemy oko na zbrodnie sióstr z Hiszpanii? Czy jeśli ten pijany chirurg zostanie przyłapany na gorącym uczynku, nie odpowie za to??? Nie straci prawa do wykonywania zawodu? Czy nie odpowie za swój czyn, dlatego że to się tak rzadko zdarza, że nie ma o czym mówić?
                                                  Przecież zostało dowiedzione, że zaciera się ślady nieślubnych dzieci księży, że ksiądz, który nie wezwał pogotowia do rodzącej jego dziecko kobiety nie poniósł prawnych konsekwencji tego, został jedynie wysłany do innej parafii, że księża podejrzewani o pedofilie też byli tylko przesuwani i mogli to robić innym dzieciom? Czy jeśli takich przypadków było bardzo mało, to umniejsza ich ciężar.?
                                                  Jeśli ktoś kogoś zamorduje, to będziemy to bagatelizować, bo przecież cała jego rodzina to tacy wspaniali ludzie, pomocni i oddani innym? Co to w ogóle za argumenty???
                                                  • andrzej585858 Re: W trosce o dobro Kościoła - GW a Kościół 31.05.13, 20:45
                                                    Czy ktoś twierdzi że umniejsza rangę występku danego księdza fakt że inni postępują w porządku? Przecież cały czas nie o to chodzi. Nikt nie chce zamiatać sprawy pod przyslowiowy dywan. Problem polega tylko na sposobie przedstawiania tych wszystkich wykroczeń. Jezeli nie widzisz czy tez nie chcesz widzieć ze tego typu sprawy są wykorzystywane do ataku na, nawet nie na Kosciół katolicki, ale na religię jako taką, to nic na to nie poradzę.
                                                    Naprawdę warto mieć nieco bardziej wszechstronny ogląd świata. Chociażby taki jaki posiada senator Libicki.

                                                    A gwoli pewnej nauki polecam reportaż jaki został zaprezentowany w dzisiejszym magazynie "Interwencje" na Polsacie.

                                                    www.interwencja.polsat.pl/
                                                  • sebalda Re: W trosce o dobro Kościoła - GW a Kościół 31.05.13, 23:46
                                                    Nie przyszło Ci przez myśl, że sprawy są przedstawiane tak jak są, ponieważ Kościół NADAL zamiast się oczyścić, krzyczy, jak to go biją??? Gdyby hierarchia od początku głośno i wyraźnie powiedziała: tak, zawiniliśmy, nie dość stanowczo i skutecznie reagowaliśmy na błędy, ale to się zmieni, sprawa wyglądałaby zupełnie inaczej. Biskupi są momentami wręcz aroganccy, nie chcą rozmawiać, jedyne co robią, to ciągle się obrażają. Chciałabym zobaczyć, usłyszeć, przeczytać choć jedną rzecz ze strony hierarchii, która nie byłaby wyrazem oburzenia, a skruchy. Jestem przekonana, że stosunek wszystkich zniesmaczonych postawą biskupów, w tym mediów, diametralnie by się zmienił, gdyby ci choć raz pokazali dobrą wolę w wykazaniu skruchy. Od wiernych wiecznie jej wymagają, pouczają z ambon nie tylko wiernych, ale już rządzących naszym państwem, bez ogródek, sami natomiast nie chcą wykazać minimum dobrej woli. Dobrej woli nie w pobłażaniu, nie w tym, by nagle zgodzić się na odstąpienie od pewnych kwestii doktrynalnych, tego nikt nie chce, ale w pokazaniu, że przyznają się do błędów i postarają się je naprawić i na przyszłość im zapobiegać.
                                                    Myślę, że na tym zakończę dyskusję z Tobą, Andrzeju, bowiem uważam ją za całkowicie bezowocną, jesteś tak zasklepiony w swoich poglądach, że nie ma rzeczy, która pozwoliłaby Ci przejrzeć na oczy i zrozumieć, jak wielki błąd popełniasz tak totalnie bezkrytycznie podchodząc do obrazu dzisiejszego Kościoła (jako hierarchii) w naszym kraju. Wiem, że i Ty masz o mnie podobne mniemanie, że też uważasz mnie za tkwiącą w uporze, zatem nasza dyskusja jest tylko nic niewnoszącą przepychanką. Trochę mi żal, bo myślę, że to wszystko nie jest wyrazem Twojej złej woli, wiem, że kiedyś byłeś inny, mniej zaślepiony, nie wiem, co się z Tobą stało, ale to chyba nieodwracalne:( Naprawdę szkoda.
                                                    Zostań z Bogiem i uprawiaj dalej swoje poletko, ale tutaj już naprawdę samotnie i w całkowitej izolacji. Wieczną zagadką dla mnie pozostanie, dlaczego robisz to tutaj, na forum tak wrogiej gazety. To już pozostanie Twoją słodką tajemnicą.
                                                  • andrzej585858 Re: W trosce o dobro Kościoła - GW a Kościół 01.06.13, 11:11
                                                    sebalda napisała:

                                                    > Nie przyszło Ci przez myśl, że sprawy są przedstawiane tak jak są, ponieważ Koś
                                                    > ciół NADAL zamiast się oczyścić, krzyczy, jak to go biją??? Gdyby hierarchia od
                                                    > początku głośno i wyraźnie powiedziała: tak, zawiniliśmy, nie dość stanowczo i
                                                    > skutecznie reagowaliśmy na błędy, ale to się zmieni, sprawa wyglądałaby zupełn
                                                    > ie inaczej.

                                                    Cały czas powtarzam, zamiast czytać tylko i wyłącznie teksty atakujące warto siegnąć także do tego co pisze nazwijmy to umownie strona obwiniana. Chociazby do czegos takiego:

                                                    episkopat.pl/aktualnosci/4919.1,Rzecznik_Episkopatu_Ksiazka_Overbeeka_jest_jednostronna.html
                                                    Nie będę przytaczał innych dokumentów gdyż mam dziwne wrażenie że i tak po nie nie sięgniesz. Chociaż może mylę się.


                                                    Biskupi są momentami wręcz aroganccy, nie chcą rozmawiać, jedyne co
                                                    > robią, to ciągle się obrażają. Chciałabym zobaczyć, usłyszeć, przeczytać choć
                                                    > jedną rzecz ze strony hierarchii, która nie byłaby wyrazem oburzenia, a skruchy
                                                    > . Jestem przekonana, że stosunek wszystkich zniesmaczonych postawą biskupów, w
                                                    > tym mediów, diametralnie by się zmienił, gdyby ci choć raz pokazali dobrą wolę
                                                    > w wykazaniu skruchy.

                                                    Mediów?? A ktorych? GW, Lisa? i im podobnych? - nie wierz w bajki. Gdyby naprawdę chodziło im o współdziałanie to iny byłby ton artykułów. Na razie to ja jestem zniesmaczony tym jak manipuluje się opinią publiczną.


                                                    Od wiernych wiecznie jej wymagają, pouczają z ambon nie ty
                                                    > lko wiernych, ale już rządzących naszym państwem, bez ogródek, sami natomiast n
                                                    > ie chcą wykazać minimum dobrej woli. Dobrej woli nie w pobłażaniu, nie w tym, b
                                                    > y nagle zgodzić się na odstąpienie od pewnych kwestii doktrynalnych, tego nikt
                                                    > nie chce, ale w pokazaniu, że przyznają się do błędów i postarają się je napraw
                                                    > ić i na przyszłość im zapobiegać.

                                                    No tak rządzących nie można upominać - zwłaszcza gdy postepują niegodnie - to nie uchodzi.
                                                    Poza tym - taka jest własnie rola KOscioła i kapłanów aby pouczać, a wierny czasem powinien wykazac minimum dobrej woli i zastanowić się nad tym dlaczego poucza.
                                                    I nikt nie każe stosowac sie do jakichkolwiek zalecen politycznych plynących z ambony - wyobraz sobie że mam bardzo krytyczny stosunek chociazby do o. Rydzyka. Tylko że ani on, ani inni kapłani uprawiający politykę, czy też niegodni kaplani nie są tożsami z Kościołem ani jego nauczaniem.

                                                    > Trochę mi żal, bo myślę, że to wszystko nie jest wyrazem Twojej zł
                                                    > ej woli, wiem, że kiedyś byłeś inny, mniej zaślepiony, nie wiem, co się z Tobą
                                                    > stało, ale to chyba nieodwracalne:( Naprawdę szkoda.

                                                    Nie wiesz co się stało, gdyż bezkrytycznie powtarzasz brednie propagowane przez kilka osób. I rozczaruję Ciebie - zawsze byłem tak samo zaślepiony i od samego pocxzątku te zaslepienie było nieodwracalne - niestety.

                                                    > Zostań z Bogiem i uprawiaj dalej swoje poletko, ale tutaj już naprawdę samotnie
                                                    > i w całkowitej izolacji. Wieczną zagadką dla mnie pozostanie, dlaczego robisz
                                                    > to tutaj, na forum tak wrogiej gazety. To już pozostanie Twoją słodką tajemnicą

                                                    Zadna tajemnica - ktoś musi uprawiac ten ugór, a ja jestem bardzo odporny na róznego typu wyzwiska, nawet te związane z diagnoza choroby psychicznej. Zresztą to zagrania typowe dla tzw. postepowej lewicy.
                                                    A jak widzisz , ja nie mam w zwyczaju obrażac się.
                                                    > .
                                                  • andrzej585858 Re: W trosce o dobro Kościoła - GW a Kościół 01.06.13, 19:37
                                                    Jak zwykle GW wyznacza normy moralne i mówi co wolno a co nie wolno:


                                                    "Mamy własne sumienie, w którym rozstrzygamy, co dobre, a co złe. Oni jednak roszczą sobie prawo do mierzenia naszych czynów własnym sumieniem. I do ograniczania nam wolności wyboru. Robią to także politycy opozycji, ale rządzący, mając więcej władzy, mają też więcej odpowiedzialności za sprawy publiczne.

                                                    Epatowanie sumieniem wydaje się zresztą zabiegiem marketingowym. Sumienie brzmi dumnie. W rzeczywistości chodzi o poglądy - motywowane zapewne także własnym interesem polityka."

                                                    wyborcza.pl/1,75968,14018030,Sumienie_rzadzacych_nie_jest_prawem.html
                                                    Zadziwia mnie powyższy fragment. My - ludzie lewicy mamy własne sumienie i chcemy zmusić wszystkich do tego aby postępowlai zgodnie z naszym sumieniem. Sumienie lewicy - ciekawe pojecie.


                                                    Owszem - tylko że jest jeden podstawowy problem, bardzo dobrze to określili biskupi austriaccy gdy podniosła się wrzawa po opublikowaniu encykliki "Humanae Vitae":

                                                    "Istnieje wolność sumienia, ale nie wolność kształtowania sumienia".

                                                    Szkoda, że o tym podstawowym fakcie nie chcą pamiętać ani tez wiedzieć politycy lewicy.
                                                  • andrzej585858 Re: W trosce o dobro Kościoła - GW a Kościół 07.06.13, 09:04
                                                    Ponownie "Prefekt Kongregacji Nauki Wiary" GW zabiera głos. Oczywiście wiedza p. Wiśniewskiej związana zarówno z nauczaniem Kościoła jak i motywami decyzji abp Hosera jest dogłębna.

                                                    " Znany ksiądz Wojciech Lemański zapewne wkrótce przestanie być proboszczem. Ma też zakaz wypowiadania się w mediach. Tak postanowił jego przełożony abp Henryk Hoser, ordynariusz warszawsko-praski. Nie podoba mu się, że w wielu sprawach ks. Lemański - jak twierdzi hierarcha - "podważa nauczanie Episkopatu".
                                                    Jak jest naprawdę? Ks. Lemański ani razu nie wypowiedział się w sposób sprzeczny z nauczaniem Kościoła. Za to nieraz w sposób sprzeczny z retoryką polskich biskupów. Tam, gdzie hierarchowie obrażają ludzi korzystających z in vitro i oskarżają ich o mordowanie zarodków, ks. Lemański mówi rozsądnie i mocno: "Wiedza o człowieku, rozwój procedur medycznych, wyrafinowana technika i nowe technologie zmieniają się w takim tempie, że niektóre wypowiedzi doktorów Kościoła, synodów, papieży, a nawet świętych na temat człowieka budzą dziś nasze zażenowanie i zawstydzenie". To cytat z jego listu do Agnieszki Ziółkowskiej, pierwszego dziecka z in vitro w Polsce, która urażona słowami hierarchów postanowiła wystąpić z Kościoła. Ks. Lemański to jedyny kapłan, który zwrócił się bezpośrednio do niej i zachęcał, by pozostała w Kościele.

                                                    Czy to pojednawczy język ks. Lemańskiego tak przeszkadza abp. Hoserowi ? Czy może jego zaangażowanie w sprawy dialogu z Żydami? A może raczej bezkompromisowość ks. Lemańskiego, który w ważnych dla Kościoła sprawach nie wahał się krytykować Episkopatu, wytykać biskupom ich niedociągnięć - co jednak zawsze robił z klasą i bez niepotrzebnych emocji?

                                                    Nieraz czytałam entuzjastyczne wpisy na forach pod tekstami ks. Lemańskiego. Moją uwagę zwróciły szczególnie komentarze ludzi dalekich od Kościoła: "Ksiądz, a mówi ludzkim głosem", "Jeszcze się nawrócę!".

                                                    Ks. Lemański przybliża Kościół nie tylko katolikom, ale też niewierzącym. Pokazuje jego ludzką twarz, bez zadęcia i pseudodostojeństwa, bez uników czy kościelnej nowomowy, której często używają zwłaszcza biskupi.

                                                    Abp Hoser, pozbawiając ks. Lemańskiego stanowiska i nakładając mu knebel, właśnie tej brzydkiej twarzy Kościoła broni. Przykro to stwierdzić, ale właśnie ordynariusz warszawsko-praski jest jednym z tych hierarchów, którzy oddają Kościołowi niedźwiedzią przysługę: grożąc politykom ekskomuniką, faworyzując mierne, ale wierne pisma katolickie, abp Hoser od dawna zraża do siebie ludzi, którzy od Kościoła oczekują dziś otwartości i wielkoduszności. Tego doświadczają właśnie od ks. Lemańskiego. Dziwne, że powszechna sympatia dla ks. Lemańskiego tak uwiera jego zwierzchnika - powinien się cieszyć, że ksiądz z jego diecezji do Kościoła przyciąga, zamiast od niego odpychać.

                                                    Niestety to nie pierwszy raz, kiedy księża cieszący się uznaniem i autorytetem są uciszani. Tak samo było w sprawie ks. Adama Bonieckiego z "Tygodnika Powszechnego", któremu księża marianie zabronili występowania w mediach, bo ośmielił się powiedzieć, że krzyż niekoniecznie musi wisieć w Sejmie.

                                                    Teraz przyszła kolej na ks. Lemańskiego. Zakazy abp. Hosera spowodują, że proboszcz (nawet były) podwarszawskiej Jasienicy stanie się jeszcze bardziej popularny, a nurt "katolicyzmu podziemnego", który tworzą duchowni tępieni przez kościelnych decydentów, zostanie wzmocniony. Szkoda tylko samego ks. Lemańskiego."

                                                    Owszem szkoda ks. Lemańskiego, gdyż bardziej szkodzi niż pomaga. Entuzjastyczne wpisy i poparcie jest wyrazane z reguły przez ludzi którzy tak naprawdę są albo juz na bakier z Kościołem, albo sa w ogóle poza nim.
                                                    Tymczasem swoim zachowaniem ks. Lemanski daje tylko pożywkę dla teoretyków koscielnych z GW i tego typu mediów. Smutno.
                                                  • andrzej585858 Re: W trosce o dobro Kościoła - GW a Kościół 13.06.13, 08:40
                                                    Oto jak wygląda nieustanne jątrzenie GW. Mam wrażenie że dawni redaktorzy tygodnika "Argumenty" wielce zasłuzonego na polu walki z Kościołem moga z dumą spoglądać na następców:


                                                    Z pomysłem religii na maturze czas się rozstać - radzi biskupom Katarzyna Wiśniewska ("Gazeta", 11 czerwca). Akurat. Już widzę, jak jej posłuchają. Przecież już teraz jasno deklarują, że odmowa, jaką dostali od rządu, nie zamyka sprawy. "Nie rozdzieramy szat, będziemy próbowali coś z tym zrobić" - oświadczył bp Marek Mendyk po zeszłotygodniowych rozmowach w Ministerstwie Edukacji.
                                                    Ustępowanie oponentom i akceptowanie niepowodzeń nie leży w naturze Kościoła. Kościół ma czas, Kościół poczeka. Nie udało się tym razem, może uda się za rok. Nie załatwiliśmy z tym rządem, to załatwimy z następnym. Nie uzyskaliśmy wszystkiego za jednym zamachem, to podzielimy sprawę na etapy i uzyskamy po kawałku.

                                                    Tak właśnie było z religią w szkołach - najpierw pojawił się tylko postulat, żeby lekcje odbywały się w budynkach szkolnych, nie w pomieszczeniach parafialnych. Gdy ktoś zgłaszał podejrzenia, że za chwilę będziemy wpisywać na świadectwach oceny z religii, padały zaprzeczenia: ależ skąd, nie o to chodzi! Po kilku latach okazało się jednak, że jak najbardziej o to chodzi, i dziś już mamy oceny z religii na państwowych świadectwach szkolnych, mimo że program katechezy nie podlega żadnej kontroli ze strony państwowych władz oświatowych.

                                                    W minionych latach państwo wielokrotnie wychodziło Kościołowi naprzeciw, uwzględniając część jego postulatów i zawierając z nim kompromisowe porozumienia w różnych sprawach. Jednak te kompromisy nigdy nie były przez Kościół traktowane jako stan docelowy i trwały, a jedynie jako etap w osiąganiu celów maksymalnych, w myśl logiki: dziś udało się nam wsunąć w drzwi czubek stopy, więc jutro wsuniemy całą nogę, a pojutrze wejdziemy do środka.

                                                    Tak było z lekcjami religii, tak było z drakońską ustawą antyaborcyjną, która - choć podobno "kompromisowa" - już przestała biskupom wystarczać, i tak samo jest z zakazem handlu w niedzielę. Choć w 2007 r., za rządów PiS, pod presją Kościoła kazano zamknąć sklepy w najważniejsze święta państwowe i - nie wiadomo, z jakiej racji - kościelne, dziś już ten "kompromis" nie satysfakcjonuje biskupów. Domagają się, by absurdalny zakaz rozszerzyć na wszystkie niedziele.

                                                    Taktykę Kościoła najlepiej opisał Tomasz Krzyżak, komentując w "Rzeczpospolitej" słowa abp. Józefa Michalika, który zaproponował, by szukać kompromisu w sprawie in vitro: "Dziś arcybiskup mówi o kompromisie politycznym. I dobrze. Bo przyjęcie ustawy, nawet niedoskonałej, ale w jakiś sposób chroniącej zarodki, pozwoli na poszukiwanie rozwiązań, które docelowo doprowadzą do zakazu stosowania w Polsce in vitro". Trudno o jaśniejsze postawienie sprawy, choć sam autor pisze to z aprobatą, najwyraźniej nie uświadamiając sobie, że sformułował akt oskarżenia i zdemaskował biskupów, dla których kompromis jest tylko podstępem. Sposobem na uśpienie czujności partnera i na zdobycie pola, z którego za chwilę będzie można ruszyć do dalszej ofensywy.

                                                    W epoce PRL opozycja stosowała podobną taktykę w walce z komunistyczną władzą, starając się po kawałku wydzierać spod jej kontroli kolejne obszary życia społecznego. Okopywała się na świeżo zdobytych terytoriach i po chwili podejmowała próbę odbicia następnych. "Rozmawiamy jak Polak z Polakiem" - twierdził Lech Wałęsa, lecz za tym miło brzmiącym określeniem kryły się zacięte zmagania śmiertelnych wrogów, którzy wzajemnie starali się przechytrzyć.

                                                    Jest coś niepokojącego w tym, że dziś Kościół podobnie rozmawia z demokratycznie wybranymi władzami Rzeczypospolitej. "

                                                    A dla mnie niepoważne jest to, że w momencie gdy wyborcy chcą aby respektowac ich prawa to władze Rzeczypospolitej uwazaja że maja prawo je ignorować.
                                                  • andrzej585858 Re: W trosce o dobro Kościoła - GW a Kościół 01.07.13, 09:53


                                                    Ewa Siedlecka z „Gazety Wyborczej” ładnie pokazała, jaki był cel wielkiej akcji potępienia dla Ewy T. nauczycielki, która miała w młodości zabić swojego pasierba, a po wyjściu na wolność i zatarciu wyroku, skończyć teologię, zostać nauczycielką, a wreszcie ekspertem MEN. I wbrew zapewnieniom nie chodzi o bezpieczeństwo dzieci, ale o kolejne uderzenia w Kościół.

                                                    Publicystyka „Gazety Wyborczej” nawet nie udaje, że w całej dyskusji chodziło o samą kobietę, prawo skazanych za bicie dzieci do pracy w szkole. Ona otwarcie oznajmia, że problemem jest Kościół, katecheza w szkole i ludzie, którzy nie wyznają lewackich poglądów na wychowanie, którzy chcą dzieci wychować do „pokory i posłuszeństwa”.

                                                    „Wychowanie do pokory, posłuszeństwa i bojaźni bożej to dla wielu w Polsce ciągle ideał” - oznajmia Siedlecka i sugeruje, że to jest główny problem. „Problem też w tym, że wychowanie polska szkoła praktycznie zostawiła Kościołowi, który robi to na lekcjach religii. Poglądy zaś Kościoła na wychowanie "Ewa T." odzwierciedla chyba wiernie: posłuszeństwo autorytetowi rodziców, pokora, dyscyplina. I "karcenie" - jak trzeba. To element pojęcia "tradycyjnej rodziny". "Ewa T." zapomniała o elementach kluczowych -miłości i współczuciu. Ale Kościół, dając jej magisterium z teologii i rekomendując na katechetkę, tego nie zauważył” - oznajmia Siedlecka.

                                                    A w podsumowaniu wskazuje, że problemem jest szkolna katecheza. „Może po raz kolejny należy postawić pytanie: czy w szkole powinny być nauczane treści, na które nie ma ona żadnego wpływu?Bo Kościół katolicki - jak każde inne wyznanie - ma prawo nauczać tego, co uzna za stosowne. Ale na własny rachunek i odpowiedzialność”.

                                                    I to by było na tyle, jeśli chodzi o troskę o dzieci redaktorów „GW”. Im nie jest wszystko jedno, tylko w jednej sprawie, by dokopać Kościołowi. Wszystko inne to tylko narzędzia.
                                                  • andrzej585858 Re: W trosce o dobro Kościoła - GW a Kościół 08.07.13, 12:54
                                                    Wszystko jest już jasne. Redaktor naczelny GW kanonizował Jaruzelskiego, a red, Wisniewska odpowiedzialna za Kościół odwoluje abp Hosera - to może od razu i papieża?
                                                    Doczekałem czasów, że cos do czego nawet "Trybuna Ludu" nie wzywała jest możliwe teraz.

                                                    wyborcza.pl/1,75968,14241099,Arcybiskupie__moze_emerytura_.html?utm_source=HP&utm_medium=AutopromoHP&utm_content=cukierek1&utm_campaign=wyborcza#Cuk#Cuk
                                                  • andrzej585858 Re: W trosce o dobro Kościoła - GW a Kościół 13.07.13, 12:01
                                                    Odelegowana na odcinek Kosciół red. Wiśniewska alarmuje.
                                                    Biskup Hoser zlamal ustawę o wieku emerytalnym :-))). Naprawdę troska GW o Kościół jest wręcz niezwykła:

                                                    "Poniedziałek. Kościół nic sobie nie robi z ustawowego wieku emerytalnego i na emeryturę wysyła 52-latka, który nadepnął na odcisk biskupowi.
                                                    Zamiast chwalić jego elaboraty o diable w in vitro, sugeruje, że zwolennicy sztucznego zapłodnienia to nie zbrodniarze, albo że przed kościołem może stać pomnik ku czci pomordowanych Żydów.

                                                    Ale ks. Wojciech Lemański, odwołany proboszcz Jasienicy, odesłać się nie da. Mówi, że abp Henryk Hoser na spotkaniu w cztery oczy w 2010 r. zachował się "niestosownie", i czyni aluzję do kard. O'Briena, który robił klerykom awanse seksualne. Ks. Lemański zostawia media z tym rebusem.

                                                    Wtorek. Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski demaskuje Lemańskiego jako marionetkę lewackich mediów: "Jego oświadczenie to dno"; "Miód na serce dla sekty z ul. Czerskiej, która będzie go lansować na autorytet moralny i męczennika". Cenne uwagi w ustach księdza lansowanego przez "Gazetę Polską", jej stałego felietonisty, który w ramach autonomii Kościoła agitował za Jarosławem Kaczyńskim.

                                                    Piotrowi Zarembie zainteresowanie świeckich mediów sprawą ks. Lemańskiego "przypomina aktywność Urzędu do spraw Wyznań" (wpolityce.pl). Czy w demokracji a la Zaremba ludziom bez święceń kapłańskich krytykować decyzji kościelnych nie wolno? "Wszystko tu jest obrzydliwe" - wyznaje Zaremba. Też tak uważam.

                                                    Środa. " Rzeczpospolita" ma déja vu: "Czy w podobną histerię nie popadły lewicowe media, kiedy zakaz wypowiedzi otrzymał ksiądz Boniecki? Przyjaciel Moniki Olejnik i Nergala, chętnie krytykujący ojca Rydzyka i mówiący, że krzyża w Sejmie właściwie mogłoby nie być". A wystarczyłoby, by ks. Lemański rzekł kilka ciepłych słów o Rydzyku - i już abp Hoser spojrzałby na niego łaskawie.

                                                    "Nasz Dziennik" dyskretnie umacnia przyjaźń z hierarchią. "Mądry, odważny pasterz zawsze jest solą w oku wszelkiej maści lewactwa" - pisze Sebastian Karczewski w tekście "Operacja - zniszczyć ks. abp. Hosera". Księża dziekani diecezji warszawsko-praskiej zapewniają arcybiskupa o "kapłańskiej solidarności i modlitewnej więzi" w dniach "wielkiej medialnej kampanii nienawiści". Tylko kto tu jest pokrzywdzony - ks. Lemański czy abp Hoser?

                                                    Konflikt robi się coraz bardziej krwawy. "Parafianie Jasienicy straszą nowego proboszcza kijami" - donosi Fronda.pl. Czy zamieszczone obok zdjęcie złowrogich grabi zrobiono w Jasienicy? Czy przyniósł je z plebanii ten prowokator Lemański? A może dostarczyły je kluby "Tygodnika Powszechnego", które też bronią księdza.

                                                    Czwartek. Ks. Lemański nieoczekiwanie opowiada, co zaszło w 2010 r. Abp Hoser zapytał go, czy jest obrzezany. Niestosowne? Owszem. I bardzo smutne: okazało się (dla tych, którzy jeszcze mieli złudzenia), że uprzedzenia wobec Żydów to nie jest niszowy problem kilkunastu księży czy radiomaryjnych publicystów, ale kościelnych szczytów.

                                                    Piątek. W "Naszym Dzienniku" wysyp księżowskich listów poparcia dla Wspaniałego Arcypasterza. Który dekanat jeszcze nic nie napisał, wystąp! Prawicowe media odetchnęły: żadnego molestowania nie było, to tylko "antysemickie grepsy" (rp.pl). O co więc tyle krzyku, lemingi? "

                                                    wyborcza.pl/1,75968,14270616,Bronia_Hosera_przed_lewactwem.html?utm_source=HP&utm_medium=AutopromoHP&utm_content=cukierek1&utm_campaign=wyborcza#Cuk#Cuk
                                                  • andrzej585858 Re: W trosce o dobro Kościoła - GW a Kościół 31.07.13, 18:13
                                                    Ja mam tylko jedno pytanie - dlaczego redaktorzy GW oddelegowani na front walki z Kosciołem są tak beznadziejni? Oto nowy popis "eksperta" od Kościoła red. Wiśniewskiej:

                                                    "Watykan powinien się poważnie zastanowić nad zabezpieczeniem papieskiej podróży do Polski w 2016 r. Nie zdziwiłabym się, gdyby obok entuzjastycznych uścisków bezkrytycznego tłumu, na papieskich szatach - niczym na marynarce prezydenta Komorowskiego - wylądowało jakieś jajko rzucone przez jednego z najwierniejszych synów Kościoła.
                                                    Na przykład takiego, który naukę katolicką pogłębia przez lekturę "Frondy" lub słuchanie nauk ks. Dariusza Oko z Uniwersytetu Jana Pawła II w Krakowie.

                                                    Oni wiedzą bowiem, że ciepłe słowa papieża o homoseksualistach były co najmniej niestosowne, o ile nie dowodziły wręcz lekkiej niepoczytalności Franciszka."

                                                    wyborcza.pl/1,75968,14363251,Wedle_prawicowych_katolikow_czlowiek_w_samolocie_tepieje_.html?utm_source=HP&utm_medium=AutopromoHP&utm_content=cukierek1&utm_campaign=wyborcza#Cuk#Cuk
                                                    Najgorsze jest to, że redl. Wisniewska doskonale wie że 90% czytelników GW nie zada sobie trudu i nie zweryfikuje tego co napisała i jak nieprawdziwe sa oceny zaprezentowane w tym artykule. A już interpretacja jest istnym kwintesencja demagogii - no cóż, no a stawianie na jednej płaszczyźnie papieża i Komorowskiego to naprawdę żart sezonu - nie ta klasa p. redaktor.
                                                  • andrzej585858 Re: W trosce o dobro Kościoła - GW a Kościół 01.08.13, 15:30
                                                    Trafna diagnoza ks. Oko odnośnie poziomu reprezentowanego przed GW:



                                                    "Jakie zarzuty uważa Ksiądz za nieprawdziwe i najbardziej krzywdzące?

                                                    Chyba manipulacje niezawodnej pani Wiśniewskiej, jej już trwałe stoczenie się do poziomu prymitywnego tabloidu, jej wulgarny język i insynuacje, które szpecą zwłaszcza kobietę, np. określenie „gejożerca”. Mowa nienawiści w czystej postaci. Telewizja TVN przeprowadziła przedwczoraj ze mną wywiad, w którym zrobiłem mikro-wykład o papiestwie, przez kilka minut powiedziałem chyba około stu zdań, z jakich stacja ta wybrała tylko kilka „najlżejszych”, najłatwiejszych dla widzów, ale wyrwanych z całego kontekstu. I to one stają się podstawą do frontalnego ataku na mnie. Tymczasem również przedwczoraj byłem gościem programu „Tak czy nie” pani Agnieszki Gozdyry w Polsat News, w którym wypowiadałem się także na ten temat wywiadu papieża Franciszka przez około kwadrans, zrobiłem jakby mini-wykład na temat znaczenia jego nauczania. Postawiłem tezy, które stoją w oczywistej sprzeczności z tekstem pani Wiśniewskiej. Moją interpretację potwierdziły komentarze Radia Watykańskiego i KAI. Jednak o tej audycji i o tych komentarzach redaktorka Gazety Wyborczej nie wspomina już ani słowem. Czy może być bardziej wyraźny przykład dziennikarskiej nieuczciwości, dążenia do „dołożenia” znienawidzonemu księdzu za wszelką cenę, wszelkimi, najbardziej nawet niegodziwymi metodami?"

                                                    wpolityce.pl/wydarzenia/59321-ks-oko-odpowiada-polityce-i-gazecie-wyborczej-jezeli-z-taka-zajadloscia-lza-mnie-najwieksi-wrogowie-kosciola-to-widocznie-dobrze-mu-sluze
                                                    Niestety, tak jak wczoraj juz zwrociłem uwagę - rzetelność artykułów zamieszczanych w GW i ich poziom powoli siega dna - niestety.
                                                  • andrzej585858 Re: W trosce o dobro Kościoła - GW a Kościół 02.08.13, 19:31
                                                    To jest dopiero szczyt manipulacji. Tym razem w wykonaniu M. Olejnik:

                                                    "Papież Franciszek wstrząsnął homofobami w Polsce. Zapewne nasz Episkopat do tej pory nie potrafi się pozbierać po jego słowach. Papież powiedział dziennikarzom: "Jeśli ktoś jest homoseksualistą, poszukuje Boga oraz ma dobrą wolę, to kimże ja jestem, by go osądzać?"."

                                                    wyborcza.pl/1,75968,14374148,Wzgorze_Papieskie.html
                                                    Wstrząsnął? Episkopat nie może pozbierać się? Szkoda że pani redaktor zapomniała dodać że przy okazji papiez powołał się na Katechizm Kościoła Katolickiego ktory wyraźnie naucza, że orientacja homoseksualna nie jest grzechem, lecz czyny homoseksualne już tak.

                                                    Papież wypowiedzial opinię jak najbardziej zgodną z nauczaniem Kościoła, ale co to obchodzi GW i i jej redaktorów? Najwazniejsze aby dowalić Kosciolowi - nawet za pomocą papieża.
                                                  • andrzej585858 Re: W trosce o dobro Kościoła - GW a Kościół 16.08.13, 16:54

                                                    Manifest historycznego ateizmu w wydaniu „GW”
                                                    Oj zabolało dziennikarzy „Gazety Wyborczej” (ze szczególnym uwzględnieniem Pawła Wrońskiego) kazanie arcybiskupa Henryka Hosera, który przypomniał, że na rzeczywistość także historyczną można i trzeba spoglądać także z perspektywy wiary, a do tego powiedział, że Matka Boża może wspierać ludzi, którzy jej wierzą. Takiej zbrodni arcybiskupa puścić płazem nie wolno. Paweł Wroński postanowił więc obśmiać treść kazania abp Hosera.

                                                    I robi to z pasją, godną lepszej sprawy. „Historycy spierali się o to, kto był autorem planu kontrofensywy znad Wieprza. Czy Józef Piłsudski, czy gen. Tadeusz Rozwadowski, a może francuski doradca gen. Maxime Weygand, któremu hołdy po bitwie składała endecja? Inni wskazywali, że powodem klęski bolszewików była nadmierna pewność siebie Michaiła Tuchaczewskiego czy niesubordynacja konarmii Siemiona Budionnego. Jest też koncepcja, że najważniejsze było złamanie sowieckich szyfrów, dzięki czemu Piłsudski znał zamiary przeciwnika. Teraz wszystko jasne. Matka Boska się objawiła i przestraszyła bolszewicką tłuszczę. Jest problem z dowodami. Ks. Józef Maria Bartnik twierdzi, że o Świętej Panience mówili bolszewiccy jeńcy. Wydaje się jednak, że najważniejszym dowodem jest obraz Jerzego Kossaka "Bitwa Warszawska". Na czele wojsk polskich biegnie z krzyżem ks. Ignacy Skorupka, obok żołnierze, skauci, ochotnicy, a z chmur wyłania się Matka Boska Łaskawa” - oznajmia Wroński.

                                                    Kłopot polega tylko na tym, że Kossak swój obraz oparł na konkretnych przekazach, których ślady można znaleźć w ówczesnych mediach, a także w zeznaniach sowieckich jeńców. Przytaczają je liczni badacze, głównie, co zrozumiałe, duchowni. Ale takie drobiazgi, jak fakty, Wrońskiego nie zajmują. One chce, za wszelką cenę obśmiać samą możliwość tego, że Bóg wspomaga ludzi, którzy mu wierzą, że nie jest Bogiem dalekim, ale bliskim, i że walczy w imię dobrej sprawy. I dlatego Wroński odwołuje się także do innych argumentów. „Nie pierwszy raz święci wsparli szeregi Wojska Polskiego. Na obrazie "Bitwa pod Grunwaldem" Jana Matejki polskie zastępy błogosławi z nieba św. Stanisław. Dlaczego św. Stanisław, skoro to Matka Boska prowadziła nas zwykle do zwycięstwa? Może Matce Boskiej nie było zręcznie wspierać Polaków walczących z zakonem jej imienia, więc wypchnęła do roboty św. Stanisława? Obraz Matki Boskiej ochronił także klasztor jasnogórski podczas oblężenia Szwedów. I uczynił to, choć paulini przed oblężeniem obraz z klasztoru wywieźli” - kpi Wroński, który najwyraźniej nie rozumie, że chrześcijan nie chronią obrazy, ale Matka Boża, która wspiera swoje dzieci, nawet jeśli Jej ikona jest w innym miejscu.

                                                    Kompletnym niezrozumieniem natury Bożej pomocy wykazuje się także Wroński w innym zdaniu, gdy sugeruje, że Matka Boża mogłaby skonfudować licznych ateistów, Żydów czy ewangelików. I wreszcie, gdy sugeruje, że polskie wojsko zamiast walczyć (w Powstaniu Warszawskim na ten przykład) powinno się modlić, skoro modlitwa jest tak skuteczna. „Może trzeba było się modlić, zamiast walczyć?” - kpi odnoszac się do polskich klęsk, jakby zupełnie nie rozumiejąc, że z chrześcijańskiego punktu widzenia przegrana może być zwycięstwem...

                                                    Cały jego tekst jest jednak przede wszystkim dowodem na to, że „Gazeta Wyborcza” nie jest w stanie zaakceptować innego, niż ateistyczne spojrzenia na rzeczywistość. Dla niej Boże wstawiennictwo to fikcja. A każdego, kto myśli inaczej będzie ona wykpiwać, jako świra. W wielkim skrócie oznacza to, że za świra musi ona uznać każdego, kto poważnie traktuje Pismo Święte czy chrześcijaństwo.
                                                  • andrzej585858 Re: W trosce o dobro Kościoła - GW a Kościół 01.09.13, 16:34
                                                    Jak zwykle naczelny "Teolog" GW w formie: "Episkopat straszy edukacją seksualną i etyką" - tytuł jak z podręcznika dla tych ktorzy chcą wydawac brukowiec i znaleźć czytelnika.
                                                    Nieważne że nie ma żadnego straszenia a jedynie przypomnienie o czyms tak prozaicznym jak wartości chrześcijańskie. Ale o tym nie można mówic gdyz jest to "straszenie".
                                                    Walka z KOsciołem coraz bardziej przypomina czasy PRL.

                                                    wyborcza.pl/1,75248,14529595,Przed_rozpoczeciem_roku_szkolnego__Episkopat_straszy.html?utm_source=HP&utm_medium=AutopromoHP&utm_content=cukierek1&utm_campaign=wyborcza#Cuk
                                                  • andrzej585858 Re: W trosce o dobro Kościoła - GW a Kościół 24.09.13, 10:59
                                                    Rzetelność GW:

                                                    W dzisiejszym wydaniu "Gazety Wyborczej" ukazał się artykuł pt. "Kościół kontra ART.eria. Kuria 'aresztuje' wystawione w Alejach obrazy". W związku z tą publikacją Biuro Prasowe Kurii Metropolitalnej w Częstochowie opublikowało komunikat, głos zabrał również rzecznik ks. Piotr Zaborski.



                                                    Treść Komunikatu publikujemy w całości:

                                                    W związku z publikacją Gazety Wyborczej: Kościół kontra ART.eria. Kuria "aresztuje" wystawione w Alejach obrazy - informujemy, że Kościół częstochowski nie zajmował dotychczas żadnego stanowiska odnośnie wystawy ART.eria i nie "aresztował" żadnych obrazów.

                                                    Ponadto, gdyby Gazeta opublikowała rzeczywistą wypowiedź rzecznika Kurii, z pewnością nie byłoby nieporozumień i przekłamań jakoby to księża bądź "kuria" usunęli wspomniane obrazy z wystawy w Alejach. W niedzielę 15 września osoby, które poczuły się urażone treściami umieszczonymi na obrazach, przyniosły je do Kurii i pozostawiły. Pracownicy odbierający je, nie mieli wiedzy, że są one częścią jakiejś wystawy.
                                                    Ponieważ na tylnej części obrazów widniało nazwisko dyrektora Muzeum Częstochowskiego, został on poinformowany o niniejszych pracach. Dyrektor wyraził chęć ich zobaczenia. I tak się stało. Nie potrafił jednak wskazać właściciela. Nie zabrał też prac. Obrazy ciągle pozostają do odebrania w siedzibie Kurii. Do tej pory nikt się po nie nie zgłosił.

                                                    Biuro Prasowe Kurii Metropolitalnej w Częstochowie

                                                    Częstochowa, 23 września 2013 r.

                                                    Głos w sprawie zabrał też rzecznik prasowy archidiecezji częstochowskiej, ks. Piotr Zaborski.

                                                    - Nie wiemy kto zerwał obrazy i zaniósł je do siedziby kurii. Taką informację przekazałem w piątek "Gazecie Wyborczej". Moje słowa: "nie wiem" zostały zamienione na: "nie chce powiedzieć", a jest to różnica dość znacząca - mówi rzecznik kurii biskupiej. - "Kiedy zadzwoniłem do redakcji z prośbą o sprostowanie, usłyszałem, iż taka interpretacja jest dopuszczalna".

                                                    - Jest spora rozbieżność między informacjami zamieszczonymi w "Gazecie Wyborczej" a rzeczywistością - podkreśla ks. Zaborski. - W piątek autoryzowałem swoją wypowiedź, niestety pomimo autoryzacji została dokonana w niej zmiana. Można znaleźć tam informacje, jakoby to "księża sami pozrywali obrazy". Jest to nieprawda. Po pierwsze, Kościół nie wypowiadał się dotychczas na temat festiwalu ART.eria, mimo iż od strony moralnej i religijnej pozostawia on wiele do życzenia. Po drugie, to nie księża "aresztowali" obrazy, nie księża je zrywali. Otrzymałem informacje, iż obrazy zostały przyniesione do kurii i pozostawione w poczekalni. Nie wiemy kto zerwał obrazy i zaniósł je do siedziby kurii.

                                                    - Niektóre media nie przekazują faktów, tylko je tworzą w taki sposób, aby uderzyć w Kościół - ubolewa rzecznik. - Po tym artykule otrzymałem bardzo dużo obraźliwych telefonów i maili, atakujących wprost kurię częstochowską i księży. Boli mnie to, że osoby, które ten tekst przeczytały mogą się uprzedzić do Kościoła. Pokazuje się nas, jako ludzi szerzących mowę nienawiści. Z powodu nierzetelności dziennikarzy "Gazety Wyborczej", obraz Kościoła ukazywany jest w niekorzystnym świetle - powiedział ks. Piotr Zaborski.

                                                    www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/z-zycia-kosciola/art,15942,oswiadczenie-kurii-ws-aresztowania-obrazow.html
                                                  • andrzej585858 Re: W trosce o dobro Kościoła - GW a Kościół 24.10.13, 08:36
                                                    Krokodyle łzy GW, czyli nie udało się - ale będziemy nadal otaczac opieką tzw. niepokornych księży:

                                                    "Ksiądz przyjął knebel medialny, który nałożył na niego abp Henryk Hoser. Kapłan postanowił nie wypowiadać się więcej w mediach, bo Kongregacja ds. Duchowieństwa odrzuciła jego odwołanie od zakazu.
                                                    To sukces Kościoła, w którym obowiązuje układność i ślepe posłuszeństwo przełożonym. Krytyka Kościoła? Zapomnij. Dlatego abp Hoser ukarał ks. Lemańskiego. Twierdzi, że narusza on naukę Episkopatu w kwestiach bioetyki, m.in. in vitro. Nie podobało mu się także, że kapłan potępiał opieszałość Kościoła w rozwiązywaniu problemów z pedofilią wśród księży i krytykował przywiązanie duchownych do bogactw materialnych.

                                                    Ktoś może się dziwić: dlaczego ks. Lemański tak nagle zmienił zdanie? Jeszcze w poniedziałek mówił, że będzie występował w mediach aż do wydania ostatecznej decyzji przez Watykan. Ja się nie dziwię. Ks. Lemański ma podstawy, żeby obawiać się kolejnych restrykcji kurii - nawet suspensy - jeśli nie zamilknie. Nie bez powodu w komunikacie kurii warszawsko-praskiej podającym decyzję Kongregacji, który brzmiał jak triumf, kanclerz kurii przeprosił "wszystkich, którzy doświadczyli moralnego zamętu" wskutek słuchania ks. Lemańskiego.

                                                    A tuż po ogłoszeniu decyzji Kongregacji głos zabrał w KAI znawca prawa kanonicznego ks. Piotr Majer z Uniwersytetu Jana Pawła II i niemal groził, że "jeśli po decyzji Kongregacji ds. Duchowieństwa ks. Lemański nie zrewidowałby swego dotychczasowego postępowania, okazywałby lekceważenie decyzji potwierdzonej przez Stolicę Apostolską", to zgodnie z prawem kanonicznym powinien być sprawiedliwie ukarany.

                                                    Ale na miejscu abp. Hosera nie cieszyłabym się zbytnio, że niewygodny ksiądz zamilkł, bo to ks. Lemański jest wygranym serialu pt. "Jak pozbyć się księdza". Po jego stronie stanęli parafianie, list poparcia wciąż podpisują internauci (ponad 15 tys. podpisów). Ludzi ujął styl duszpasterzowania ks. Lemańskiego - proboszcz z Jasienicy nie antagonizował, unikał łatwego potępiania. Nie traktował Kościoła jak złotego pałacu, którego brud się nie ima. W ten sposób przybliżał Kościół także niewierzącym.

                                                    Ale abp Hoser dopatruje się w naukach ks. Lemańskiego "moralnego zamętu", dlatego potraktował go nie tylko zakazem występowania w mediach, ale także odebraniem probostwa. Arcybiskup w osobliwy sposób pojmuje moralność: nie bał się zamętu, trzymając przez wiele lat na stanowisku proboszcza księdza pedofila z wyrokiem sądowym.

                                                    To nie pierwszy raz, kiedy księża z autorytetem - nie z nadania, ale z wyboru ludzi - są uciszani. Tak samo było z ks. Adamem Bonieckim z "Tygodnika Powszechnego", któremu księża marianie zabronili wypowiadania się w mediach, bo stwierdził, że krzyż nie musi wisieć w Sejmie.

                                                    Ks. Boniecki powiedział w jednym z wywiadów: "Kiedy ktoś nam wytknie błąd albo kiedy sama sytuacja go ujawni, wpadamy w złość. Złość wywołaną naruszeniem autoportretu. A ta, w mgnieniu oka, w sposób automatyczny, przenosi się na tych, którzy tę niedoskonałość w nas nam samym pokazali, czyli na tych, którzy zwyczajnie mieli rację".

                                                    Ks. Lemański naruszył nieskazitelny autoportret niektórych duchownych, dlatego musi milczeć. Oby nie za długo. "

                                                    wyborcza.pl/1,75968,14832560,Ks__Lemanski_bedzie_milczal__Ale_to_on_wygral.html
                                                    Ks. Lemanski nie naruszył "nieskazilenych autoportretów duchownych" -- swoim zachowaniem wprowadzał zamęt i podważał nauczanie Kościoła. I dlatego musi milczeć - i oby wyciągnął z tego wnioski, że kapłanowi, a zwłaszcza proboszczowi nie jest po drodze z wszystkimi, zwłaszcza z tymi którzy atakują Kosciół
                                                  • andrzej585858 Re: W trosce o dobro Kościoła - GW a Kościół 05.06.15, 12:30
                                                    Jak to GW "obiektywnie" podaje informacje dotyczące wypowiedzi hierarchów. Oto przykład:

                                                    "Gazeta Wyborcza" dokonała nadinterpretacji słów kard. Dziwisza, co z kolei wywołało "niepotrzebne zamieszanie i burzę" – ocenia rzecznik prasowy archidiecezji krakowskiej ks. Robert Nęcek. Chodzi o wczorajsze wypowiedzi metropolity krakowskiego nt. prezydenta elekta.

                                                    Kraków, dnia 5 czerwca 2015 roku

                                                    Oświadczenie

                                                    Na skutek medialnych nieścisłości, które wywołały zamęt wokół słów kardynała Stanisława Dziwisza rzekomo wypowiedzianych na Wawelu i przed Bazyliką Mariacką w uroczystość Bożego Ciała, pragnę zauważyć, że pełne słowa metropolity krakowskiego dotyczące prezydenta elekta brzmiały następująco:

                                                    1. Na rozpoczęcie liturgii w Katedrze Wawelskiej – „Cieszymy się, że jest wraz z nami prezydent elekt, dla którego prosimy od Boga o pomoc w spełnieniu wszystkiego, o czym marzy społeczeństwo. Niech to marzenie stanie się rzeczywistością”.

                                                    2. Na zakończenie uroczystości przez Bazyliką Mariacką przy czwartym ołtarzu: „Nie tylko, że wypada mi podziękować, ale czynię to z całego serca. Za obecność Rodziców i Pana Prezydenta elekta. Kraków jest Jego miastem”.

                                                    Jak więc w tym kontekście rozumieć słowa „Gazety Wyborczej”, w której napisano, że Metropolita Krakowski powiedział <„liczę, że od sierpnia w Polsce będzie lepiej” – zwrócił się wczoraj podczas uroczystości Bożego Ciała kard. Dziwisz do prezydenta elekta Andrzeja Dudy”>. Czy nie jest to przesadna nadinterpretacja słów krakowskiego biskupa, która wywołała niepotrzebne zamieszanie i burzę?


                                                    Ks. dr hab. Robert Nęcek
                                                    Rzecznik Prasowy Archidiecezji Krakowskiej"

                                                    ekai.pl/wydarzenia/polska/x89745/nadinterpretacja-gazety-wyborczej-ws-slow-kard-dziwisza-o-prezydencie-elekcie/
                                                  • andrzej585858 Re: W trosce o dobro Kościoła - GW a Kościół 03.09.15, 20:22
                                                    Komentarz wyjątkowo na czasie i jakże trafny:

                                                    "Świat dziennikarzy „Gazety Wyborczej” musi być straszny. Polska to – dla nich – kraj pełzającej teokracji, w której prezydentem jest kardynał, a Sejm składa się z czterystu sześćdziesięciu duchownych.

                                                    Za rogiem każdej ulicy czai się w nim – zapewne – jakiś wojowniczy zakonnik z wodą święconą w butelce i nożem rodem z powieści Dana Browna, który tylko czyha, by ujawnić antykerykała, oskalpować go i wskazać Państwowej Inspekcji Pracy do zwolnienia, a służbom specjalnym (tym, co pukały do Adama Michnika o szóstej rano zamiast mleczarza) do aresztowania.

                                                    Innego, niż taka wizja świata, wyjaśnienia publikowania i dyskutowania nad anonimowych (bo właśnie ukazał się drugi z nich) paszkwili człowieka podpisującego się jako „Frater in Christo” nie widać. Gdyby redaktorzy „Gazety Wyborczej” uznawali Polskę za normalny demokratyczny kraj, z w miarę wolną prasą, to nie drukowaliby anonimów, ale zamówili tekst u kogoś, kto ma odwagę podpisać się z imienia i nazwiska. Takich osób zresztą nie brakuje. I Jan Hartman i Magdalena Środa i nawet Konrad Sawicki (choć ten oczywiście nieco delikatniej i z otwarcie-katolickich założeń) chętnie przyładowaliby Kościołowi za obronę życia i hipokryzję. Tyle, że wtedy nie byłoby wrażenia, że dzieje się coś strasznego, że krytycy Kościoła muszą się kryć za pseudonimami, bo na ich życie, zdrowie i pracę czyhają katolickie bojówki.

                                                    Idąc dalej tym tropem „Gazeta Wyborcza” powinna zacząć już teraz drukować wywiady z anonimowymi księżmi, anonimowymi biskupami i anonimowymi kardynałami. Oni także, jak „Frater in Christo” mogliby wylewać kubły pomyj na Kościół, a dziennikarze i redaktorzy mieliby materiał na kolejne wielkie debaty. Dodatkową zaletą takiego rozwiązania byłoby także to, że dzięki temu nikt nie mógłby sprawdzić, czy przypadkiem anonimowy kardynał nie jest kobietą i czy nie pracuje w redakcji od wielu już lat. Wyznawcy „wyborczego antyklerykalizmu” byliby zaś coraz bardziej przekonani, że ich idole walczą ze smokiem, który pożera „antyklerykalne dziewice”, gdy tylko się one ujawnią.

                                                    Ciekawi mnie tylko, jak tę straszliwą wizję Polski, godzą oni z rzeczywistością, w której najbardziej antyklerykalni z ich publicystów nadal wykładają na uniwersytetach i uznawani są za autorytety, antyklerykalna partia (choć podzielona na skutek wariarctw jej liderów) nadal zasiada w parlamencie, a antyklerykalny brukowiec, jakim jest ich własna redakcja, nadal uchodzi za opiniotwórczy? Ale może takich pytań nie należy zadawać ludziom cierpiącym na antykościelną manię prześladowczą!"

                                                    www.fronda.pl/a/terlikowski-kilka-pomyslow-dla-antyklerykalnego-brukowca,56191.html
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka