mala200333 Re: Przy winie 09.08.12, 16:38 Moze wieczorne wino postawi mnie na jutro na nogi? Odpowiedz Link
black_jotka Re: Przy winie 10.08.12, 16:39 rzymski poeta Horacy...... Cytaty z jego utworów w rodzaju: „Mądrze jest topić smutki i trudy życia w łagodnym winie”, „Któż napiwszy się wina, wspomina ciężkie wojowanie albo biedę” albo „Miło jest rozpuścić troski i strachy w winie, słodkim napoju Bachusa” – do dziś znajduje się wypisane na ściankach czy dnie starożytnych pucharów albo amfor służących przechowywaniu trunku. Inny, również rzymski poeta Owidiusz pisał, że „Troska znika i rozpuszcza się w obfitym winie”. Odpowiedz Link
mala200333 Re: Przy winie 14.08.12, 01:02 Stół jest stołem, wino winem w kieliszku, co jest kieliszkiem i stoi stojąc na stole. A ja jestem urojona, urojona nie do wiary, urojona aż do krwi Odpowiedz Link
seremine Re: Przy winie 08.11.13, 17:51 mala200333 napisała: > Stół jest stołem, wino winem > w kieliszku, co jest kieliszkiem > i stoi stojąc na stole. > A ja jestem urojona, > urojona nie do wiary, > urojona aż do krwi A ja nie jestem urojona.. Odpowiedz Link
mala200333 Skoro: Przy winie 17.08.12, 20:44 sphotos-a.xx.fbcdn.net/hphotos-snc6/183694_3141235109053_2005002520_n.jpg Odpowiedz Link
mala200333 Re: Przy winie 23.08.12, 15:17 Z Netu.. ...Za pierwsze ślady winnej latorośli, uważa się odkrycia rosyjskich (radzieckich) uczonych, którzy zdefiniowali ponad 60 gatunków winnej latorośli na Zakaukaziu. Miały one tam formę lian pnących się w lesie w poszukiwaniu najkorzystniejszych warunków egzystencji. Natomiast za pierwsze ślady produkcji wina (winiarstwa) uważa się powszechnie gliniane wazy do wina, odkryte w Armenii (płd i płd-zach Kaukaz) datujące się ponad 2 000 lat p.n.e. Od tych zamierzchłych czasów, możemy przyjąć, iż „kultura wina” towarzyszy naszej cywilizacji na dobre i na złe. Jej najbardziej dynamiczny rozwój nastąpił w basenie Morza Śródziemnego dzięki rozwojowi upraw winnej latorośli i winiarstwa w Egipcie, Grecji, a także [a może przede wszystkim] w całym praktycznie Imperium Rzymskim. Ogromne zasługi położyli tutaj również Fenicjanie, którzy w swoich śmigłych łodziach żaglowych przemierzali Morze Śródziemne wzdłuż i w poprzek, przewożąc [handlując] tak wino w amforach jak i sadzonki winnej latorośli. Nawet w czasach barbarzyńskich winogrodnictwo i winiarstwo rozwijało się dalej dzięki Zakonom Benedyktynów i Cystersów . Jeszcze do XV-go wieku, wierni przyjmowali komunię pod postacią chleba i wina, co stanowiło przecież nieodłączny element liturgii chrześcijańskiej. Na całe szczęście barbarzyńcy zawsze odczuwali lęk przed zakonnikami, posądzając ich o konszachty z diabłem. Rozwój winiarstwa i jego kultury trwałby zupełnie niezakłócony do dzisiaj dnia, gdyby nie Krzysztof Kolumb. Odkrycie Ameryki i w konsekwencji rozwój wymiany towarowej pomiędzy Nowym a Starym Światem, spowodowało przywleczenie do Europy niewinnego z pozoru robaczka, o zgoła niegroźnej nazwie filoksera (phylloxera). Rzeczona filoksera tak rozsmakowała się korzeniach winnej latorośli, iż dokonała w dosyć szybkim tempie, to czego uprzednio nie udało się dokonać plemionom barbarzyńskim, a mianowicie zniszczyła praktycznie całe winiarstwo europejskie. W latach 1860 do 1880 „pod topór i ogień” poszły miliony hektarów upraw, w tym wszystkie francuskie crus. Chichot jednak historii sprawił, iż jedyny skuteczny ratunek przyszedł do nas, do Starego Świata, nie skąd indziej jak z……Ameryki. Odkryto tam bowiem, w stanie Missouri, szczep winny całkowicie odporny na działalność filoksery. Szczep ten o nazwie ozark stał się od tego czasu podkładką ogrodniczą dla wszystkich winnic, chroniąc je skutecznie przed wyzej opisanym robakiem made in USA. Odpowiedz Link
mala200333 Re: Przy winie 27.08.12, 00:08 sphotos-b.xx.fbcdn.net/hphotos-ash3/574643_3167545566798_1768301239_n.jpg Odpowiedz Link
seremine Korek dla wina 27.08.12, 16:00 KOREK Złoty okres korka rozpoczął się dopiero w XVII w., wkrótce po wynalezieniu butelki (butelki w obecnym kształcie, tzn. takim który pozwala na jej położenie, a więc przechowywanie w niej wina), która pozwoliła na pełne wykorzystanie tego daru natury. Krótko mówiąc, korek jest po to, aby zamknięte nim wino [w butelce], nie tylko nie wylało się, ale również, żeby nie było narażone na kontakt z niepożądanymi czy to zapachami, czy to nadmierną wilgocią.. Szlachetne wina, aby prawidłowo dojrzewać w butelkach muszą mieć zapewniony niewielki, ograniczony dostęp do tlenu. Innymi słowy dobre zamknięcie butelki musi zapewniać zarazem szczelność jak i nieszczelność, tak aby nieco tlenu z powietrza mogło zawsze penetrować do środka. Dlatego też technologia produkcji najlepszych korków do butelek jest skomplikowana, a nawet bardzo skomplikowana. Wszystkie korki stosowane w winiarstwie, pochodzą z dębów korkowych, które rosną praktycznie tylko w jednym miejscu na świecie, a jest to Półwysep Iberyjski (głównie Portugalia). W mniejszych ilościach spotkać je można również na Sardynii, Korsyce i w Prowansji. Kora korkowa chroni drzewo przed utratą wody, mrozem, bakteriami i drobnoustrojami, jest nieprzepuszczalna dla wody i powietrza, natomiast oddychanie odbywa się za pomocą umieszczonych w korku tzw. przetchlinek Drzewa odziera się z kory po raz pierwszy po 25-30 latach ich życia. Kolejny zabieg można przeprowadzić dopiero po kolejnych 10 latach, gdyż tak długo trwa proces odrastania kory. Po zdjęciu kory z dębu, suszy się ją pod gołym niebem przynajmniej przez 6 miesięcy. Następnie gotuje się i dezynfekuje. Kolejny etap, czyli selekcja płatów kory, wymaga wielkiego doświadczenia i dlatego zajmują się tym wyłącznie odpowiednio wyszkoleni, najlepsi pracownicy. Wyselekcjonowane płaty tnie się w poprzek na pasy o szerokości odpowiadającej dokładnie wymaganej długości korków i, następnie wytłacza się z nich korki. Aby korek nie stawiał zbędnego oporu podczas umieszczania w butelce, pokrywa się go warstwą parafiny lub silikonu. Odpowiedz Link
jerzy_55 Re: Przy winie 27.08.12, 17:52 www.youtube.com/watch?v=UXvOvd5xVYU&feature=youtu.be Odpowiedz Link
jutta_t Re: Przy winie 20.09.12, 19:11 Świat wina został totalnie zaskoczony pra-premierą filmu. Filmu pt. „A YEAR IN BURGUNDY”. Filmu innego niz wszystkie, albowiem nie powstał tym razem ani produkt enoturystyczny sławiący uroki Burgudii, ani film winiarski opisujący zwiewność i totalną niepowtarzalność burgundów. Nie jest to film, w którym prezentowałaby się jakaś gwiazda, albo przynajmniej gwiazdeczka. Nie jest to wreszcie film w najmniejszym stopniu fabularny, bardzo daleko mu również do papki telewizyjnej. „A YEAR IN BURGUNDY” jest kroniką życia., Życia rodzin winiarskich. Kroniką ich trosk, klęsk, sukcesów, wysiłków i radości życia (joie de vivre). Reżyser filmu, Amerykanin David Kennard (wywiad poniżej), do czasu kiedy otrzymał propozycję realizacji, miał tylko mgliste pojęcie o Burgundii, gdzie, jak słabo kojarzył, robi się podobno całkiem niezłe wina (nigdy przedtem tutaj nie był). Czas jaki spędził przy realizacji filmu, zaowocował wydarzeniem zaiste niezwykłym, bowiem film, który wyreżyserował, pokazuje ten zupełnie niepowtarzalny region winiarski oczyma jego mieszkańców; producentów wina. Pierwsze komentarze podkreślają, iż dotychczasowe realizacje kinematograficzne ukazywały albo wielkość burgundów, albo wielkość historyczno geograficzną samego regionu. Jedno z dwojga. Żaden film natomiast nie zaprezentował dotychczas kapitalnego wprost miszmaszu z jakim mamy tam do czynienia. Cudownego i do granic możliwości rozwiniętego, typowo francuskiego, joie de vivre, ze znojem mega ciężkiej pracy dla wytworzenia największych win świata. Pracy trwającej 365 dni w roku. Pracy bez przerwy. Pracy w dzień i w nocy. Pracy bez względu na okoliczności. Pracy w piątek, świątek i niedziele. Ten świat ukazany został przez pryzmat losów siedmiu rodzin-klanów ( le domaine Leroy, le domaine Perrot-Minot, le domaine Morey-Coffinet, le domaine Bruno Clavelier, le domaine Mortet, le domaine Michel Gay et Fils et le domaine Dominique Cornin). Rodzin szczycących się nie tylko ogromnymi rezultatami i sukcesami winiarskimi, ale również równie wielkimi, wielopokoleniowymi tradycjami, niejednokrotnie sięgającymi tutaj dwudziestu kilku pokoleń wstecz. Ekipa filmowa spędziła w Burgundii dokładnie rok czasu, rejestrując dylematy, zwyczaje i sukcesy codziennego życia bohaterów filmu. Dzięki temu powstał film, który jest o wiele więcej niż tylko dokumentem, czy też tylko przewodnikiem turystycznym, czy też tylko oglądadełkiem dla Pan i dla Panów sprzed telewizorów, czy też tylko filmem fabularnym. Producentem filmu jest Martine Saunier, eksporter burgundów na rynek amerykański, która sfinansowała go z własnych, prywatnych środków w tajemnicy przed całym środowiskiem. Jak sama powiada, kiedy tylko go pokazała czołowym dystrybutorom win i negocjantom (hurtownikom), nie kryli oni swojego totalnego zaskoczenia. Nie zdawali sobie bowiem dotychczas sprawy, iż produkt jakim tak zapamiętale handlują, posiada drugie dno. Tym drugim dnem są znoje i radości życia codziennego, praca i tradycja, kapryśny i nieprzewidywalny klimat, gradobicia, które w ciągu jednej nocy mogą zniszczyć plony całorocznych upraw, upały w czasie winobrania kiedy pracownicy mdleją ze zmęczenia i trzeba zbierać w środku nocy, zbyt gorąco, albo zbyt zimno, zbyt małe opady, albo zbyt duża ilość deszczu, zbyt mała amplituda temperatur pomiędzy dniem a nocą, albo zbyt późne przymrozki np. w maju itp. itd. Przede wszystkim jednak duma z wyprodukowania wielkiego rocznika. Kolejnego smaczku dodaje fakt, iż muzykę do filmu skomponował Thomas Morey, pochodzący z jednej z najbardziej znanych i uznanych rodzin winiarskich Burgundii Domaine Morey-Coffinet. Realizacja wywołała tak ogromne poruszenie, iż już teraz wiadomo, ze jest ona „skazana na sukces”, tym bardziej, ze od razu znalazł się chętny inwestor, który zlecił rozpoczęcie realizacji podobnego materiału, ale tym razem o Szampanii. Prace już się rozpoczęły. Od siebie dodam, ze nie posiadam się z radości, iż taki właśnie film powstał. Nie tylko pokazuje on bowiem, ale wręcz udowadnia, ze to wcale nie wino jest najważniejsze ! Ważniejsze [ dla niektórych ], wydaje się być otoczenie wina rzeczonego. Innymi słowy, sfera poza kieliszkiem, a nie tylko w jego środku. Ta sferę osobiście zwykłem nazywać „kulturą wina”. Wczoraj wieczorem miała miejsce w Paryżu, zamknięta premiera prasowa, a sam film będzie dystrybuowany na DVD od końca bieżącego roku. - Adam Stankiewicz - Odpowiedz Link
black_jotka Re: Przy winie 01.10.12, 03:08 mala200333 napisała: > A może wina? Chętnie! Odpowiedz Link
mala200333 : Przy winie 02.10.12, 05:34 Stół jest stołem, wino winem w kieliszku, co jest kieliszkiem i stoi stojąc na stole. A ja jestem urojona, urojona nie do wiary, urojona aż do krwi. Odpowiedz Link