mala200333 Re: W lustrze..to co zwykle.. 08.02.12, 16:34 Anioł i Diabeł.Krzysztof Cwynar.wmv Odpowiedz Link
seremine Zamiast odbicia mego... 11.02.12, 22:40 Nudziłem się śmiertelnie. – Ta wystawa wywołuje wielkie emocje. – Na twarzy Sylwii rozkwitł pełen zachwytu uśmiech. W jej oczach grały wesołe iskierki, kiedy roztańczonym wzrokiem adorowała obrazy, pieszcząc spojrzeniem każdy cal wywieszonych płócien, jakby w obawie, że może umknąć jej jakiś drobny szczegół. Korzystając z okazji, gdy wokół nie było nikogo, ziewnąłem, nie próbując nawet zakryć ust. – We mnie wywołuje jedynie senność – odparłem. Przechadzaliśmy się ładnym szmaragdowym korytarzem, który szpeciły smętne pejzaże. Wszystkie były podobne – na każdym w równych proporcjach mieszały się błękit nieba, biel chmur, zieleń zieleni i chyba tylko na trzech czy czterech dało się wychwycić element wyłamujący się z monotonnej konwencji. Znacznie ciekawiej prezentowały się ramy obrazów – od prostych, wyglądających jak cztery zbite deski, po fikuśne, pozłacane, zajmujące więcej miejsca, niż same płótna. Z oddali, zza rogu korytarza dochodził podekscytowany głos przewodnika: – Zwróćcie uwagę na zdecydowane pociągnięcia, na grę światłocieniem… Nigdy nie byłem koneserem malarstwa, ale to, co widziałem w muzeum, zniechęciło mnie do niego jeszcze bardziej. Pomyślałem, że albo ja nie mam gustu, albo cała zgromadzona gawiedź, łącznie z Sylwią. Nikt mi nie wmówi, że nie jestem zdolny do poświęceń dla swojej kobiety. Dzielnie walczyłem z narastającą sennością, choć mój opór wyraźnie słabł. To, że zdecydowałem się pójść z Sylwią na wystawę, nie oznaczało jednak, że będę się wraz z nią zachwycał. Tak jak się spodziewałem, mój subtelny komentarz co do wartości eksponatów nie pozostał bez echa. Parsknęła pogardliwie, a jej twarz błyskawicznie zmieniła wyraz. Iskierki w oczach zastąpiły lodowate błyski, których chłód poczułem aż w kościach. Z policzków uszło chyba powietrze, bo rozciągnięte w uśmiechu wargi przemieniły się w krótką, wąską kreskę. Groźną, apokaliptyczną kreskę zagłady, jaką potrafi namalować tylko moja kochana Sylwia. – Ucz się od niego – skomentowała z godnością. Początkowo nie zrozumiałem, co miała na myśli, ale powędrowałem za jej wzrokiem i znalazłem odpowiedź kilka kroków dalej. Skręcaliśmy właśnie za róg, obok wyjątkowo mierżącego bohomaza z zamkiem w tle, i ukazała się przed nami szkolna wycieczka oprowadzana przez… Przewodnikiem, którego emfatyczny głos słyszałem już wcześniej, był Szymon. Nie kto inny, ale właśnie Szymon, mój kuzyn, ten sam oferma, którego za szkolnych lat ratowałem z niejednej kabały. Nic się nie zmienił, taką właśnie pociągłą, bladą twarz pamiętałem z czasów, kiedy piastował niechlubny urząd Największego Szkolnego Pośmiewiska. Również najwidoczniej nie zmądrzał z biegiem lat, o czym świadczył jego ubiór: niebieski garnitur z przyczepioną do piersi plakietką kontrastował z soczyście czerwonym krawatem, którego i tak pewnie niewielu zauważało, bo uwagę przyciągała nieodzowna czapka z daszkiem, zawadiacko przekrzywiona na bok. Jeśli mnie pamięć nie myliła, tę samą nosił dziesięć lat temu. – Zastosowanie barw… – Szymon?! – nie udało mi się powstrzymać zduszonego okrzyku. Nigdy nie spodziewałbym się go w takim miejscu. Szymon urwał w pół zdania; zarówno on, jak i kilkoro dzieci odwróciło się z ciekawością w moją stronę. – Co ty tutaj robisz? – bąknąłem, podchodząc do niego. Z wyższością, jakiej bym od niego nie oczekiwał, odparł: – Tak się składa, że uczę historii sztuki. A więc jednak zmienił się. Nabrał pewności siebie. Ale na pewno nie dorósł, oj nie. Obcesowo odwrócił się, by podjąć przerwany wykład. Uderzyło mnie jego zachowanie, ale nic nie powiedziałem, bo zwyczajnie było mi go żal. Biedak nie zauważał, jak ludzie pokazują go sobie palcami, chichocząc cicho. – Słuchajcie dalej – perorował, podchodząc z grupą do kolejnego eksponatu. – To arcydzieło nieznanego artysty budzi zachwyt kontrastem… Przez chwilę zastanawiałem się, czy to nie jakiś żart. Ktoś z tłumu gapiów wydał dziwny odgłos podobny do czknięcia, dzieci zerkały na siebie w zdumieniu. Zdecydowane pociągnięcia. Gra światłocieniem. Kontrast. Okolona czerwoną rameczką wisiała na ścianie żółta tabliczka z napisem: „Wyjście ewakuacyjne”. forum.erynie.pl/viewtopic.php?t=5788 Odpowiedz Link
mala200333 Re: W lustrze 12.08.20, 00:06 ano_oki napisał: > Co robisz rano w lustrze ??/ Odpowiedz Link