______WIERSZE________________

    • seremine Re: ______WIERSZE________________ 08.02.12, 20:23
      Miłość nauczcie się doceniać
      W dwójnasób ceniąc ją z latami.
      Nie na ławeczce to westchnienia,
      I nie przechadzki pod gwiazdami.

      Wszystko w niej będzie : śnieg , zamiecie,
      Bo życie trzeba przeżyć razem.
      Dobrą pieśń trudno złożyć przecie,
      A miłość pieśni jest obrazem.

      W.Szczipaczow
    • jutta_t Tymoteusz Karpowicz 08.02.12, 23:43

      Tymoteusz Karpowicz

      Koło tańca miłosnego

      (kopia artystyczna)

      i z miłości zdjęła chustkę z włosów
      potem zdjęła włosy poza chustkę
      potem co mogło przypominać włosy
      potem co niczego już nie przypominało
      zachodziła go ze wszystkich stron szyi
      potem szyja zachodziła w strony
      potem strony zachodziły w szyję
      potem stronom było już bez stron
      potem szyjom było już bez szyi
      była wesoła zrywała się z ciała
      potem ciało zrywała z ciała
      potem co mogło nie pamiętać ciała
      potem co niczego już nie pamiętało
      była ciągle taka sama jego
      jak nie jego była taka sama
      jak nie taka sama była już nie jego
      jak nie sama była już nie taka
    • dunant Jonasz Kofta 09.02.12, 03:02
      Jak pięknie by mogło być

      Jak pięknie by mogło być

      Na ziemi wiecznie zielonej

      Wystarczy wiedzieć, gdzie wstaje świt

      I pójść, i pójść w tę stronę

      Wśród szczęku broni, zgiełku spraw

      Krzyczą Kasandry wszystko wiedzące:

      Tu mądrość świata na nic się zda

      Tu trzeba umieć spojrzeć w słońce

      Jak pięknie by mogło być

      Ziemia jest wielką jabłonią

      Starczy owoców, wystarczy cienia

      Dla tych, co pod nią się schronią

      Jak pięknie by mogło być

      Bo przecież jesteśmy ludźmi

      Jest sen zbyt straszny, aby go śnić

      Obudźmy się, obudźmy!

      Wśród krwi, pożogi toczy się gra

      Codziennie jest Sąd Ostateczny

      Tu mądrość świata na nic się zda

      Musimy znów stać się dziećmi

      Jak pięknie by mogło być

      Ziemia jest wielką jabłonią

      Starczy owoców, wystarczy cienia

      Dla tych, co pod nią się schronią

      Jak pięknie by mogło być...

      Przecież tak dobre jest życie

      Jonasz Kofta
    • black_jotka Halina Siemieniecka 09.02.12, 16:55
      Halina Siemieniecka

      W tańcu

      Kołują walcem tancerki bez skazy
      pastelowym muślinem wirujące mgnienia.
      Nad parkietem zielonych kręgów
      cienkim szalem, jak siecią chwytają marzenia.
      Podnoszą ramiona rytmem opętane
      czułe i drapieżne, pięknem obłąkane.

      W fokstrotach i rumbach
      w zapomnieniu toną.
      Nad miastem nad ziemią
      namiętnością płoną.
      W gwiazdach brokatów błyszczą
      ona i on z raju.
      Uniesienia z kwietnych sadów
      wykradają w maju.
      Tango, paso doble ku niebu ku słońcu
      pomykają ku ciszy na wszechświata końcu.
    • seremine Kurek Jan Lech 09.02.12, 19:40
      Kurek Jan Lech

      Poezja i logika

      Intencje nie zawsze z efektem współgrają,
      bo dobra poezja i matematyka,
      choć nie są siostrami, jedną matkę mają,
      której, najzwyczajniej, na imię logika.

      Gdy tezę masz jakąś do udowodnienia,
      lub w wersy chcesz zamknąć słowa bez ryzyka,
      to twoje wysiłki nabiorą znaczenia,
      gdy najpierw zapytasz, co na to logika.

      Zastanów się trochę, gdy myśli ubierasz
      w bezsens, którym pragniesz uwieść czytelnika,
      bo może cię za to kiedyś sponiewierać,
      logiczną oceną, bezwzględna krytyka.

    • seremine Re: ______WIERSZE________________ 09.02.12, 21:14
      Jean Cocteau

      Poeta - ktoś, kto pragnie w jasny dzień pokazać światło księżyca.
    • dunant Urszula Ambroziewicz 11.02.12, 00:48
      Urszula Ambroziewicz * * *

      Czy można
      tak w nieskończoność
      nasluchiwac kroków
      jak szumu deszczu
      wyczekiwać słońca
      w ścianach skutych lodem
      tak w nieskończoność
      wypatrywać oknem
      wylotu ulicy..

      a tam
      tylko
      szarość i obcość
      razem za ręce

      tak w nieskończoność
      czy można...
    • mala200333 Józef Baran 11.02.12, 16:05

      "DOPÓKI JESZCZE" Józef Baran

      dopóki jeszcze

      nie dotarłeś w sobie

      do najdalszych biegunów i planet

      dopóki możesz krzyknąć

      - eureka

      i zawiesić nad odkrytą ameryką

      flagę wiersza

      dopóki są w tobie

      nie zgłębione oceany

      nie rozbite atomy

      nie rozszczepione na czworo włosy

      dopóki możesz wierzyc w siebie

      jak w Boga

      którego nigdy nie widziałeś i nie zobaczysz

      dopóki nie pootwierałeś wszystkich zamkniętych szuflad

      i nie stwierdziłeś że są puste

      dopóki jeszcze

      p o t r a f i s z s i ę w y ł a m a ć

      z k a s y p a n c e r n e j r o z s ą d k u
    • black_jotka Re: ______WIERSZE________________ 11.02.12, 19:31
      "Fijołki" Adam Asnyk

      Te fijołki co mnie nęcą,
      Te nie siedzą skryte w trawie -
      Lecz spod długiej, ciemnej rzęsy
      Patrzą na mnie tak ciekawie.

      Spod tej rzęsy, co ocienia
      Piękniej niźli traw zieloność,
      W niebieskiego mgłę spojrzenia
      Patrzy na mnie nieskończoność.

      Niezmierzona, dziwna głębia!
      W niej sie wszystko, wszystko mieści:
      Wymarzone senne skarby,
      Czarodziejskich raj powieści.
    • black_jotka Re: ______WIERSZE________________ 11.02.12, 19:36


      Michał Anioł Buonarroti
      "Com esser, donna... "

      Jak może, pani, być, co z doświadczenia
      Znane, że dłużej przetrwa rzeźba żywa,
      Która dłoń z głazu twardego wyrywa,
      Niż twórca, co go czas w popiół zamienia?

      Przyczynę skutek trwałością zacienia,
      Więc sztuka walkę z naturą wygrywa.
      Wiem, bowiem z pięknym posągiem tak bywa:
      Czas i śmierć dziełu nie bronią istnienia.

      Więc mogę dwoje nas, czy w skały łonie,
      Czy w barwach, długim obdarzyć żywotem,
      Moją i twoją twarz kształtując, pani.

      Tak że i w tysiąc lat po moim zgonie
      Świat ujrzy piękność twą i mą nędzotę,
      I że kochałem ciebie, mnie nie zgani.

      Przełożył Leopold Staff
    • seremine Re: ______WIERSZE________________ 11.02.12, 23:40
      "Dzisiaj, zawsze dzisiaj" Octavio Paz laureat nagrody Nobla za 1990 r.

      Mówisz (i słychać głosy wielu deszczów)
      Nie wiem, co mówisz (dłoń zżółkła nas ochrania)
      Milkniesz (oddycha chmura ptaków)
      Gdzie my jesteśmy (zamyka nas purpura ciemnic)
      Śmiejesz się (rzeka sypko przebiera się w liście)
      I nie wiem gdzie idziemy (bo dzisiaj to jest jutro
      tu, pośrodku nocy)
      Dziś się otwiera i zamyka
      Nigdy się nie porusza i nie staje
      Serce co nigdy nie gaśnie.
      Dzisiaj - ptak co przysiada
      na kamiennej wieży

      Zawsze jest południe

      przełożyła Krystyna Rodowska
    • seremine "Smutne kroki" Philip Larkin 11.02.12, 23:41
      "Smutne kroki" Philip Larkin

      Po odlaniu się, człapiąc z powrotem przez pokój
      Po omacku do łóżka, rozchylam zasłony:
      Zaskakująco czysty księżyc, pęd obłoków.

      Czwarta. Pod przepaścistym i ogołoconym
      Przez wiatr niebem rzucają ostry cień korony
      Drzew. Jest coś pociesznego w tym pośpiesznym kroku,

      Jakim księżyc pomyka przez strzępiaste chmury —
      Kłaki armatnich dymów — wysoko nad domy,
      Gdzie, kamienną poświatą szlifując kontury

      Dachów, trwa absurdalny, odrębny, widomy
      Zewsząd — pastylka pasji, kunsztowny, ogromny
      Medalion melancholii! O, wyjące chóry

      Wilków pamięci! Wznosząc oczy, drży się lekko.
      Ta twardość, jasność, prosta i dalekowzroczna
      Otwartość intensywnie w nas zapatrzonego

      Oka budzi wspomnienie, jak dotkliwa, mocna
      Jest młodość — niepowrotna dziś i niewidoczna,
      Lecz wciąż nie mniej potężna w innych, gdzieś daleko.
      Przełożył
      Stanisław Barańczak
    • seremine "Piosenki miłosne po latach" Philip Larkin 11.02.12, 23:42
      "Piosenki miłosne po latach" Philip Larkin

      Nie wyrzuciła nut — niewiele miejsca w końcu
      Zajmowały w szufladzie
      Ich znajome okładki, wyblakłe na słońcu,
      Albo z kółkami śladów po mokrym wazonie,
      Pobazgrane przez dziecko, albo znów w napadzie
      Szału porządków starannie sklejone:
      Tak doczekały dnia, gdy, będąc dawno wdową,
      Znalazła je przypadkiem i stała, na nowo

      Zgłębiając, jak posłusznie akord się pochyla,
      Aby pomóc przez wąski
      Próg taktu przenieść długi, pozszywany z sylab
      Tren słowa; wierne echo młodości, jak drzewo
      Rozchylające wiosną zbudzone gałązki,
      Rozprzestrzeniało w niej tę świeżość śpiewną,
      Tę pewność czasu, który wciąż czekał w zapasie,
      Gdy grała te melodie po raz pierwszy. Właśnie

      To, ten blask, określany przez wytarte słowo
      "Miłość", wskrzesił w niej jeszcze
      Raz swój jasny początek, gwiazdę, co nad głową
      Obiecywała wtedy rozwiązanie, gładki
      Tok wszystkiego, niezmienny porządek, i szczęście.
      Ułożyć nuty w stos, strzepnąć z okładki
      Łzę — nie jest łatwo, gdy się ociągać z przyznaniem,
      Że nic z tego nie stało się i już nie stanie.
      Przełożył
      Stanisław Barańczak
    • seremine "Rozmowa w łóżku" Philip Larkin 11.02.12, 23:44

      "Rozmowa w łóżku" Philip Larkin

      Rozmowa w łóżku — trudno, żeby było prościej;
      Tak długą ma tradycję wspólne leżenie w pościeli:
      Emblemat dwojga ludzi w stanie zupełnej szczerości.

      A jednak coraz więcej czasu upływa w milczeniu.
      Za oknem wiatr to wznawia, to wstrzymuje pościg
      Za strzępami spłoszonych chmur, w odległym cieniu

      Pod horyzontem czają się dachy osiedli.
      Nic z tego nie dba o nas. Nic nie powie, czemu
      Właśnie teraz, gdy taki nas dystans oddzielił

      Od naszej osobności, coraz oporniej przybywa
      Na pomoc mowa czuła a jednocześnie prawdziwa,
      Lub choćby nie nieczuła i nie nieprawdziwa.
      Przełożył
      Stanisław Barańczak
    • dunant Norwid 12.02.12, 04:28
      Z: C. K. Norwida):

      „Jak gdy kto ciśnie w oczy człowiekowi
      Garścią fijołków i nic mu nie powie…
      *
      Jak gdy akacją z wolna zakołysze,
      By woń, podobna jutrzennemu ranu,
      Z kwiaty białymi na białe klawisze
      Otworzonego padła fortepianu…
      *
      Jak gdy osobie stojącej na ganku
      Daleki księżyc wpląta się we włosy,
      Na pałającym układając wianku
      Czoło – lub w srebrne ubiera je kłosy…
      *
      „Jak z nią rozmowa, gdy nic nie znacząca,
      Bywa podobną do jaskółek lotu,
      Który ma cel swój, acz o wszystko trąca,
      Przyjście letniego prorokując grzmotu,
      Nim błyskawica uprzedziła tętno –
      Tak…
      … lecz nie rzeknę nic – bo mi jest smętno.”

      (fragment z: „A Dorio ad Phrygium, Cyprian Kamil Norwid)
      • dunant Jalu Kurek 12.02.12, 04:28


        "Miłość" Jalu Kurek

        Pionowy słup przestrzeni nade mną nieruchomo trwa.
        Wykreślam zeń ciszę piękną jak zwycięstwo.
        Widzę cię: łuk, który za chwilę wyskoczy
        nad gmach.

        Myślę o tobie za często.

        Wbij swe zachwyty ubroczone w ranach
        w najświeższą ranę serca: w oczy.

        Tak oto
        w zarysie
        budują się historie światów.

        Ukochana,
        zbliż się.
        Oczyma mnie otul.
        Oczyma mnie uratuj.



        • dunant Re: Jalu Kurek 12.02.12, 04:29


          "Dwoje" Jalu Kurek

          Nie znalazł klucza do jej ciała,
          choć ją zaklinał bzami, Petrarką i łzami,
          runęła w przepaść nocy zamknięta,
          zrozpaczona,
          nieosiągalna,
          panna utkana z ziół,
          pełnią księżyca usrebrzona.

          On
          zaplątany w mitach,
          w słowotoku, w niepokoju
          okłamuje się dobrym humorem
          za wszystko, co mu się nie udało,
          nawet do spania
          nie zdejmuje koszuli smutku.

          I tak
          oboje
          przy sobie
          wbrew sobie.



          • dunant Re: Jalu Kurek 12.02.12, 04:29
            "Żona" Jalu Kurek

            Plecy sprężyste, chłodne, śniade, takie kocham.
            Piersi jawne, czyli duże, takie kocham.

            Kwiat, który zrywam
            nie w pocie czoła,
            w niebezpieczeństwie życia,
            oddaję tej,
            przez którą miłość topnieje,
            oddaję tej,
            przed którą miłość się ugina,
            oddaję tej,
            bez której nic nie istnieje.
            Żona moja zaklęta w taniec,
            w architekturę powietrza.

            Żona moja mała, malutka,
            ciepła od uśmiechu,
            smagła od kasztanowych włosów.
            Most,
            którym przechodzę do astronomii
            oraz do rzeczy zwyczajnych.
            • dunant Re: Jalu Kurek 12.02.12, 04:30
              Prześwietlony" Jalu Kurek

              Może twych oczu więcej nie zobaczę,
              warg twoich nie ucałuję.
              Zatruł mnie oddech twojego marzenia.
              Nawet kwiat, który ranną rosą płacze,
              także się kiedyś tobą struje.

              Może mi spali wyobraźnię
              twój wzrok, który nade mną stanął
              jak na obrazach płomienisty anioł.
              Może twój uśmiech roztopi mi zmysły,
              od żaru jestem na wskroś prześwietlony
              jak dzień w słonecznych płomieniach.

              Lecz nie upadnę w ciemność, blask już nie zgaśnie
              z mroku wytrysły,
              który przenika mnie do szpiku kości.
              Tym, co zaznałem, do szpiku kości.
              Stoję na progu światłości.
              • dunant Re: Jalu Kurek 12.02.12, 04:31


                "Ja w tobie" Jalu Kurek

                Kiedy mnie zewsząd szczelne ogarnie milczenie,
                kiedy w atramentową, gęstą wpłynę ciemność,
                może się wtedy właśnie w cichy szept przemienię,
                wejdę w ciebie jak oddech. I znów będziesz ze mną.

                Jak gdybym nagle znalazł się w nie swoim domu,
                nie przyległy do czasów, za wczesny, za późny,
                sługa prawdy, co służyć nie pragnął nikomu,
                głos w jubilerni naraz ostrzący i w kuźni.

                Idź prosto naprzód, który przemawiasz mym głosem.
                Nie drżyj. Rozświetlaj serce, myśl nikczemną deptaj.
                Pij ze mnie moc, jak słońce pije z kwiatów rosę.
                Całe życie krzyczałem, bym w tobie mógł szeptać.

                Wdychasz mnie i wydychasz z powietrzem, pamiętaj.
                Twój ból jest moim bólem. Jaki świat jest mały!
                Szept mój, obiegłszy noc od traw do firmamentu,
                z powrotem wpływa do warg, które go wydały.



                • dunant Re: Jalu Kurek 12.02.12, 04:31
                  "W ulewie twoich oczu" Jalu Kurek
                  Chmuro, która wybuchnąć nie możesz!
                  Czyje oczy na jaki szczyt mnie wynoszą?
                  Nie patrzyć — źle. Patrzyć — jeszcze gorzej.
                  Oczy się same o spojrzenie proszą.

                  W pośpiesznym marszu serca
                  zatrzymaj się,
                  stań.
                  Ty: blask.
                  Ja: cień.

                  Kochasz się w cieniu,
                  światłem się rzucasz nań.

                  Wolno oddzielasz od powieki dzień.
                  Wiem, że się zanosisz na burzę.
                  Ja — zawsze odpływam w oka mgnieniu.

                  Jeszcze raz
                  bity ulewą twych oczu, w gradowym pościgu,
                  spojrzę na elektryczny błysk,
                  gwałtowną różę wytrysłą w obłokach,

                  najtkliwsze światło twoje, które

                  które
                  kocham.

                  Świat można by podnieść na takim spojrzeniu,
                  a cóż dopiero różę,

                  a cóż dopiero chmurę.
                  • mala200333 Re: Jalu Kurek 12.02.12, 15:07

                    Jalu Kurek
                    CHORAŁ

                    Po nocy wstawał jasny ranek.
                    Na polach warkotał traktor.
                    Słońce wspinało się jak dziecko roześmiane
                    nad ziemią – matką.

                    Robotnik stanął na wawelskim moście
                    i pokazywał na miasto przepasane Wisłą.
                    Tu pod Krakowem Nowa Huta rośnie.
                    A wokół przemysł i rolnictwo.

                    Ludzie mówili o Polsce, o życiu,
                    o śmierci, o miłości, o wydatkach i bitwach.
                    Ale jak słońce wspinali się co rano
                    po szczeblach współzawodnictwa.

                    Zapada ciężki, siny zmierzch jak ołów.

                    Nas nie trzeba przerabiać w aniołów.
                    My – barbarzyńska fletnia północy.
                    Kochamy przemysł i rolnictwo.
                    Do góry idziemy z dołu.

                    Tu praca, praca i jeszcze raz PRACA,
                    która wałkonia w człowieka obraca.
                    Wzbogaca i odradza.

                    Anioły w nas się wcielą.
                    I niebo uweselą.

                    Do pracy was Polska wzywa.
                    Powstańcie, którzyście żywi!
                    Niech ziemia będzie szczęśliwa.
                    Niech ludzie będą szczęśliwi.
                • rawik-is-me Re: Jalu Kurek 12.02.12, 14:56

                  "ANKIETA PERSONALNA" Jalu Kurek

                  Coś robił? Gdzieś był? Coś wyznawał? Kto ciebie rodził?
                  Stan? Zawód? Studia? Rodzina? Stosunek?
                  Widziałem siebie wczoraj w locie muchy.
                  Rok temu byłem w liściu.
                  0 mało co nie wybuchłem piorunem,
                  brakło mi ćwierć atomu oddechu.
                  Głos lutni roztrzaskanej we mnie
                  nie odebrzmiał dotychczas, zaplątany w echu.
                  Urzędniku, który nie wierzysz w duchy, spójrz
                  gdzie się unosi nad czołem powodzi ognisty ptak
                  I pisz.
                  Zawód - drzazga myśląca.
                  Wzrost - od horyzontu po nieświadomość.
                  Pochodzenie - kurz opadły ze słońca.
                  Zamieszkały - pod różą
                  czyli między podróżą a podróżą.
                  • rawik-is-me Re: Jalu Kurek 12.02.12, 14:58

                    Jak znaleźć słowo...

                    Jak znaleźć słowo, aby wyraziło
                    Nagły krwi pożar, co imię ma Twoje,
                    Słowo jedyne, lecz które by było
                    Słów wszystkich matką i miłości zdrojem.

                    Jak opowiedzieć, gdy wieczoru zapach
                    Obraz Twój niesie, w woń zaczarowany,
                    Magią zaklęty w najpiękniejszych kwiatach,
                    W których Cię szukam, ciągle zakochany.

                    Jak mam wyrazić, kiedy we mnie śpiewasz
                    Miłości nutą najczulszą słowika,
                    Który, z księżycem srebrzonego drzewa,
                    Głosem przeczystym strun duszy dotyka.

                    Lecz choć szukałem sercem pełnym wzruszeń,
                    To nie znalazłem piękniejszego słowa,
                    Więc "bardzo kocham" znów powtarzać muszę,
                    I wciąż powtarzał będę to od nowa.
                    • mala200333 Re: Jalu Kurek 12.02.12, 15:12

                      „ŻONA”

                      Plecy sprężyste, chłodne, śniade, takie kocham.
                      Piersi jawne, czyli duże, takie kocham.

                      Kwiat, który zrywam
                      nie w pocie czoła,
                      w niebezpieczeństwie życia,
                      oddaję tej,
                      przez którą miłość topnieje,
                      oddaję tej,
                      przed którą miłość się ugina,
                      oddaję tej,
                      bez której nic nie istnieje.
                      Żona moja zaklęta w taniec,
                      w architekturę powietrza.

                      Żona moja mała, malutka,
                      ciepła od uśmiechu,
                      smagła od kasztanowych włosów.
                      Most,
                      którym przechodzę do astronomii
                      oraz do rzeczy zwyczajnych.
                      • mala200333 Re: Jalu Kurek 12.02.12, 15:14
                        Wysoka Gerlachowska
                        (fragmenty)

                        Tatry zanoszą się śniegiem
                        jak młoda dziewczyna łkaniem.

                        Czemu wy zanosicie się śniegiem,
                        góry umiłowane?

                        W śniegu jesteśmy ładniejsze.
                        Śnieg spada na nas niespodziewanie,
                        nagle - jak wiatr na drzewa,
                        albo na ludzi - kochanie.

                        Mięguszowieckie i Cubryna
                        "W śniegu jesteśmy ładniejsze..."

                        Jaką by mową ośpiewać tę zamieć
                        kurzawę ślepą i wściekłą
                        Jaki by obraz przywieść wam na pamięć

                        Rzecz poczętą z kamienia.
                        I ze słowika.
                        Bardziej niż piękną.

                        Tak piękną aż nieprawdziwą.
                        Rzecz nie do uwierzenia.

                        Tatry.
                        W blasku ostrzeją zęby gór.
                        Ja także oczy zaostrzę.
                        Ostrze na ostrze.
                        Mądrość milcząca i spiętrzona.
                        Skały żywe.
                        Ściany milczące.
                        Turnie życzliwe.
                        Tatry z żył moich wyprute, Tatry zdjęte z chmur,
                        które już wielu z nas zabiły.
                        Najtwardsze mięso ziemi
                        powstałe z piękności, z wybuchu i z siły.

                        I tylko Tatry niech w śniegu zapłaczą.
                        Za tobą. Za mną. Za nami.

                        Oto są sprawy najprostsze.
                        I nic
                        ponad Tatrami.
                        . . . . . . . . . . .

                        Woda jest czarna. Niebo jest czarne.
                        Ziemia jest czarna i zła.
                        Świat się przewrócił do góry nogami.
                        Zmarzły wydźwiga się z huku.
                        Skała wybucha i pęka.
                        Świnica zapada się w mgłach,
                        Zawrat się miota w kurzawie,
                        Kościelec zwarł się z Granatami.
                        Woda się wzdyma, wzbiera w Czarnym Stawie.
                        Kozi Wierch leci, upada w czeluście.
                        Wichrze halny - zmiłuj się nad nami!
                        Góry - przepuśćcie!

                        Nieulękłe w sklepieniach
                        po stopniach wkraczając w niebo
                        ścianami płyną miasta.
                        Na grzywie Lodowego okrakiem siedzi słońce,
                        odwala ciągle nowe skiby skał.

                        Jalu Kurek
                        • mala200333 Re: Jalu Kurek 12.02.12, 15:37
                          Kurek Jalu "Jasno wiedzieć"

                          Nie ma powrotu, ale jest nadzieja,
                          matka głupich, diament mądrości.
                          Stoję na brzegu zdziwienia, statek mój odpływa.
                          Doktotzy w piśmie! Nie wypełniło sie jeszcze,
                          co ma się stać. Podnoszę pięść na wysokość marzeń,
                          podnoszę śpiew na wysokość cierpienia,
                          ja - niepokonany, ja - nieprzekonany,
                          mąż umęczonej wyobraźni zwolniony z milczenia.

                          Mówią mi: oto zakręt, tam już ból ustaje.
                          W ostrej walce nadciąga opóźnione szczęście.
                          Miłość to przypadkowe rozmieszczenie atomów.
                          Mówią mi: ani porządek matematyczny,
                          ani bicie serca nie byłyby możliwe,
                          gdyby Bóg nie istniał. Więc mogę spać jak dawniej.
                          Młynie nie strudzony, olśniewające drzewo wiadomości
                          ,
                          myślcie za mnie, jestem znów spokojny.

                          Niech tylko wiersze spalę, niech ukryję
                          wstydliwe piętno żądzy, chustę Weroniki.
                          Nie myślę, więc nie jestem. Zstąpmy na dno studni.
                          Co słychać w ciszy? Mordercy nas oskarżąją.
                          Co widać? Huśtawkę księżyca, zagubione klucze czasu.
                          Trudny jest świat, trudniejszy dla poety
                          niźli dla filozofa. Jakaż nam nagroda?
                          Cały dobytek z popiołów uniesiony w czaszce.
                          • mala200333 Re: Jalu Kurek 12.02.12, 15:38
                            Namalowana

                            Podwójny wybuch piersi,
                            dwie rany zalepione dwoma ciemnymi kółkami, księżyc, kraina srebra.
                            Martwa natura, oblubienica Picassa, przerażona muza stulecia, wyłuskana z nylonu; posąg tkliwości, szyja skrzypcowa.
                            Smutek ją złapał za kolana, płynie popiołem w górę ud. Podwójna rzeka wezbrana uchodzi w czerń, w trójkąt, w punkt.
                            Promień światła na pół przecięty pod jej stopami zszarzał i zamilkł.
                            Zapłacz nade mną, geometryczna niewiasto,
                            bezużyteczna i trudna,
                            przede mną jeszcze tyle pragnienia.
                            1968
                            NAPRĄWSKA ROMANCA
                            Pojadę do Naprawy
                            z synkiem, co jeszcze nie rozkwitnął z pączka.
                            Pojadę do Naprawy
                            z córeczką szczebiocącą jak wróbel.
                            Pojadę do Naprawy
                            z żoną dojrzałą jak brzoskwinia.
                            Pojadę do Naprawy
                            w świętą pamięć matki zarastającą lasem. Pojadę do Naprawy,
                            będę tam z Różą, z Hanną, z Ewą i z Grzegorzem.
                            Pojadę do Naprawy na pachnące maliny.
                            Pojadę do Naprawy umyć się w pianie wiatru.

                            /Jalu Kurek/
                            • jutta_t Re: Jalu Kurek 12.02.12, 16:03
                              Kurek Jalu "Pamflet"

                              Komu stawiaja posągi mrówki?
                              Ukrzyżowanym geniuszom.
                              Komu wznoszą piramidy krety?
                              Zmarszczonym brwiom, nieskalanej instancji.
                              Płaczą koty wieczorne, pięści wsiąkaja w ściany,
                              szczygieł urwał generalną spowiedź.
                              Tam na błoniu błyszczy kwiecie.
                              Leży dziewczyna wywikłana z rozpaczy,
                              o mój rozmarynie, rozwijaj się.
                              Bawimy się dalej lalkami.
                              Z żabiego skrzeku podniesiona jest pieśń.
                              Kwiaty które mi podano, mają obcięte ręce.
                              Pod twą obronę uciekamy się, nieczuły święty,
                              zbaw naród przy kotlecie.

                              Gdyby uwierzyć w mowę tak oczywistą,
                              jak oczywistą jest sodycz cukru!
                              Cóż z tego, że się w kimś kochasz, najdroższa?
                              Okłamują nas całe stulecia zdrady.
                              Na co liczycie, śmiertelni? Nic tu nie znaczy waga,
                              podeptana jest cyfra i łokieć.
                              Na ustach czarownika eksploduje miłość
                              tryskając pianą raz po raz. Próżno pieje kogut,
                              nim zapiał umarła matka,
                              której tzrykrotnie się zaparł umiłowany syn.
                              Nad pajęczyną unosi się w letni poranek
                              pijany ptak, apostoł wymiotujący cudami,
                              które nie sprawdzają sie nigdy.

                              Czerwone maki na Monte Cassino.
                              Palą sia pseudonimy, odkrywa się biała pierś,
                              gwałtowny pomnik, smukła fontanna w skoku

                              Ja, konający, zeznaję przed narodem,
                              ja, który się sprawdzam nieustannie,
                              ja, który nie mogę się rozpoznać,
                              ja, oddzielony dokładnie od siebie
                              jak drzewo odarte z kory
                              spowiadam się w krzakach
                              rozkwitających na przestrzał:
                              za długo żyłem. A tak niewiele żyłem,
                              pochowany za życia
                              w dłoni milczenia.

                              Oczy ślepną, wargi milkną, nogi kuleją,
                              słychać przeraźliwe trąby objawienia.
                              Dopóki istnieje jeden sprawiedliwy,
                              nie żegnajcie się jeszcze z nadzieją.
                              W aureoli szybkostrzelnych księżyców
                              maszeruje armia nowego zbawienia.
                              Czyżby to była armia naszych synów,
                              podbitej sławy ojcowskiej dziedziców,
                              a nie - raz jeszcze wgnieciony w skorupę ziemi
                              nawóz pod przyszłe pokolenia.

                              Cierpki poeta trwożnie przypatruje się dziejom.
                              Wspomnijcie na zatoki pomordowanych,
                              które się kiedyś wyleją. Albo nie wyleją.
                              • kristopherh Re: Jalu Kurek 12.02.12, 18:00

                                Petrarca Francesco

                                Sonet 82 Nigdy nie byłem zmęczony kochaniem

                                Nigdy nie byłem zmęczony kochaniem
                                Ciebie, Pani, i nigdy sie nie zmęczę.
                                Lecz nienawidzić się nie jestem w stanie
                                Ani już płakać nie potrafię więcej.

                                Wolę grób raczej piękny a nieznany,
                                W nim odłączone od mej duszy ciało,
                                Na nim zaś ku mej zgubie wykowane
                                Niechby Twe imię nigdy nie widniało.

                                Lecz jeśli serce, w miłosnej ufności
                                Lgnące ku Tobie, zechcesz przyjąć, harda,
                                Raczże mieć nad nim choć trochę litości!

                                Mylisz się, sądząc, że tak, jak zechcesz, zrobię.
                                Już nie nasyci się mną Twa pogarda.
                                Dziękuję za to miłości i sobie.

                                (tłum. Jalu Kurek)
              • rawik-is-me Re: Jalu Kurek 12.02.12, 14:30
                Jalu Kurek miał niezwykłe poczucie humoru. W czasie promocji jednego ze swoich tomików, tak zachwalał go napisaną przez siebie fraszką:
                "Każdy może sobie siurkać,
                ze swojego Jalu Kurka..."
                • mala200333 Re: Jalu Kurek 12.02.12, 15:06



                  Jalu Kurek

                  Płomień nad Wisłą
                  (Poemat o Krakowie)
                  Fragment

                  DO MUZY WEZWANIE

                  Ty jesteś i lutnia i włócznia.
                  Lutnia, która dziurawi niebiosa.
                  Włócznia, która przebija mi bok.
                  Pastuszko bosa i złotowłosa!
                  Która sprowadzasz sen,
                  uśmiech i pokój.
                  Odbierz mi wzrok.
                  W żarliwość gwałtowną mnie okuj.
                  Chcę śpiewać miasto moje
                  jak ślepy Homer Troję.

                  Poezjo! Rzeko ognista.
                  Rzeko najczystsza.
                  Rzeko porywista.
                  Odłupana z nieba błyskawicą
                  jaskrawą,
                  chociaż bezkrwawą.
                  Ty jesteś słońcem,
                  oraz źrenicą.
                  Przelej się z mego serca
                  w miasto cudowne i śpiące,
                  panno przepyszna, panno drapieżna, panno bluźniercza!
          • dunant Re: Jalu Kurek 12.02.12, 04:33
            Jalu Kurek urodził się 27 lutego 1904 roku w Krakowie i wzrastał "w cieniu Uniwersytetu Jagiellońskiego - jak się zwierzył po latach - w atmosferze na pół mistycznej, na pół smutnej". Ojciec jego, Piotr, chłop spod Tarnowa, w poszukiwaniu roboty dotarł do Krakowa, gdzie po kilku latach uzyskał stanowisko starszego woźnego, a później nawet pomocniczego funkcjonariusza technicznego w Zakładzie Chemicznym Uniwersytetu. Matka, Rozalia z domu Panek, była góralką ze wsi Naprawa, koło Rabki, "ona - wspomina poeta - nadawała życiu naszemu smak, barwę, sens, kierunek. Było nas czworo rodzeństwa: najstarszy brat - Karol, siostra - Maria, średni brat - Ludwik; ja byłem dzieckiem najmłodszym. Rośliśmy w ciężkich warunkach, w dusznej izbie oświetlonej mdłą lampą gazową... Ojcowski zakład spoglądał oknami na Planty... - wspomina dalej Jalu Kurek - i dlatego dzieciństwo moje wykołysały szumiące drzewa. To kołysanie się drzew przyprawiło mnie od lat najwcześniejszych o liryzm, który stał się nieodłączny od mojej mowy jak wiatr od natury". Od dzieciństwa związany był też z rodzinną wsią matki, Naprawą, gdzie co roku spędzał miesiące wakacyjne. Kiedy miał lat siedem, rodzice oddali go do czterolet-129 niej szkoły podstawowej, w 1914 roku wstąpił do ośmioletniego gimnazjum, dziś imienia Bartłomieja Nowodworskiego. Najstarsze to gimnazjum w Polsce, założone w 1588 roku. Zdobywali w nim wiedzę m. in.: Jan Sobieski, Wespazjan Kochowski, Kazimierz Brodziński, Wojciech Bogusławski, Józef Bem, Jan Matejko, Stanisław Wyspiański, Lucjan Rydel, Kazimierz Tetmajer, Józef Conrad Korzeniowski, Tadeusz Boy-Żeleński.

            Próby rymowania podjął Kurek w dziesiątym roku życia, "myślę - wyznał później - że wojna i związany z nią powszechny nastrój w społeczeństwie wyzwoliły we mnie tę pasję". Pierwszy jego wiersz nosi tytuł Modlitwa w boju. Lektura była ulubionym jego zajęciem, "interesowały mnie - zwierzył się - książki Romain Rollanda i poezje Słowackiego. Rozczytywałem się w jego Godzinie myśli, byłem nieprzytomny z wrażenia". Później sięgnął do Oskara Wilde'a, Tadeusza Micińskie-go, Jerzego Żuławskiego, Rabindranata Tagore, Baude-laire'a, Verlaine'a, Rimbauda. W 1922 roku po raz pierwszy ukazał się jego wiersz w druku, w "Naszym Przeglądzie", były to Bzy z cyklu Kwiaty, podpisane Franciszek Kurek. Takie bowiem imię otrzymał poeta na chrzcie (trochę omyłkowo czy przez nieporozumienie, jak wyjaśnia w swej autobiografii pt. Mój Kraków). Imię Jalu, którym nazywano go od urodzenia - usankcjonowane przez władze - miało się stać odtąd imieniem własnym pisarza.

            Podejmując próby rymowania równocześnie zaczął pisać drobne rzeczy prozą. "Były to - wyznał - nowelki osnute przeważnie na tle egzotycznym". Natomiast buj-
            niejsze okazały się początki rozwoju jego drogi poetyckiej. Na lata gimnazjalne przypadają aż trzy jej etapy: pierwszy to liryka religijno-patriotyczna, drugi - powtórzmy za poetą - "apoteoza przyrody w stylu sielankowym, po prostu obrazki wiejskie", trzeci _ poświęcony kwiatom i miłości.
            W 1922 roku Kurek uzyskał świadectwo dojrzałości i zapisał się na Uniwersytet Jagielloński, na filologię polską i romanistykę. Równocześnie rozpoczął pracę dziennikarską w "Głosie Narodu", dzienniku chrześci-jańsko-demokratycznym, gdzie zamieszczał swoje wiersze, artykuły literackie, recenzje filmowe, pod pseudonimem "mafarka" i Jan Skowron.
            • rawik-is-me Re: Jalu Kurek 12.02.12, 14:59
              "BITWA DNIA Z NOCĄ"

              Wieczór,

              Radosny pielgrzym, przyodziany lasem
              stoi przed wsią. Okopał się. Czeka.

              Wypływa hasło do walki: cień.

              Rażony ciemnym zwycięzcą
              dzień
              zdjął słońce jak czapkę i schował za pasem.

              Zmierzch
              napiera gwałtownie na przestrzeń.

              Dzień
              pobity rumieni się, słania, chce uciec. Ucieka.

              Czerwony wstyd, łunę klęski, obwieszczając chmurom.

              Wtedy
              wieczór
              niezgrabnie nakrywszy go cieniem,
              na wsi zdobytej okrakiem siada jak na ławie.

              Niebo już jest gotowe.

              Teraz

              Noc
              wyzwala z siebie rodzicielski płacz,
              osiadły na mokrej trawie.

              Stąd
              przyjdzie armia nowa, niosąc wyiskrzony ziąb
              i ulewne milczenie.

              Głowę
              przechylasz w głąb:

              Już bitwa trwa między dołem a górą.

              Patrz:

              Gwiazdy wychodzą na front

              Autor: Jalu Kurek
              • rawik-is-me Re: Jalu Kurek 12.02.12, 15:03

                Jalu Kurek "Matce"

                Wszystko jest Twoje, po co sięgnę,
                matko rodzona.
                Co we mnie dobre i piękne,
                wziąłem z twojego łona.

                Czasem nachylam głowę noc gwiezdną
                ku twej skalistej ziemi.
                Piszę, wsłuchany pilnie w jedno:
                jak mówisz z głębi, od korzeni.

                Mowa twa prosta, czysta jak łza
                podsyca me serce i zżera.
                I rośnie we mnie, i trwa
                miłość, co nie umiera.
                • jutta_t Re: Jalu Kurek 12.02.12, 16:00
                  Białe sady

                  Moje myśli wciąż Ciebie szukają,
                  Błądząc pośród pamięci bezdroży,
                  Przed bramami wspomnienia przystają,
                  By tęsknoty marzeniem znów ożyć.

                  Kiedy sady okryją się bielą,
                  Przyjdziesz wiosny zapachu westchnieniem,
                  I sny zimy już nas nie rozdzielą,
                  Nie zapłaczą nostalgią jesienie.

                  Wiosna wszystko odmieni swym czarem,
                  Drogę do mnie Ci ścieląc kwiatami,
                  Aby w miłość przywrócić znów wiarę,
                  I uśmiechnąć się Twymi oczami.

                  Kiedy tylko zakwitną jabłonie,
                  W białym sadzie uklęknę przed Tobą,
                  I stęsknione wyciągając dłonie,
                  U stóp złożę mą miłość wraz z sobą.

                  - Jan Lech Kurek
    • mala200333 Jalu Kurek 12.02.12, 15:10

      -Miłość-

      Jalu Kurek

      Pionowy słup przestrzeni nade mną nieruchomo trwa.
      Wykreślam zeń ciszę piękną jak zwycięstwo.
      Widzę cię: łuk, który za chwilę wyskoczy
      nad gmach.

      Myślę o tobie za często.

      Wbij swe zachwyty ubroczone w ranach
      w najświeższą ranę serca: w oczy.

      Tak oto
      w zarysie
      budują się historie światów.

      Ukochana,
      zbliż się.
      Oczyma mnie otul.
      Oczyma mnie uratuj.
    • jutta_t Francesco Petrarca (1304-1374) 12.02.12, 16:12



      Francesco Petrarca (1304-1374)
      Sonet 132

      Jeśli to nie miłość – cóż ja czuję?
      A jeśli miłość – co to jest takiego?
      Jeśli rzecz dobra – skąd gorycz, co truje?
      Gdy zła – skąd słodycz cierpienia każdego?

      Jeśli z mej woli płonę – czemu płaczę?
      Jeśli wbrew woli – cóż pomoże lament?
      O śmierci żywa, radosna rozpaczy,
      Jaką nade mną masz moc! Oto zamęt.

      Żeglarz, ciśnięty złym wodom dla żeru,
      W burzy znalazłem się, podarłszy żagle,
      Na pełnym morzu, samotny, bez steru.

      W lekkiej od szaleństw, w ciężkiej od win łodzi
      Płynę nie wiedząc już sam, czego pragnę.
      W zimie żar pali, w lecie mróz mnie chłodzi.
      Przeł. Jalu Kurek
    • smieszka-on-line Jalu Kurek 12.02.12, 19:01
      Jasno wiedzieć

      Nie ma powrotu, ale jest nadzieja,
      matka głupich, diament mądrości.
      Stoję na brzegu zdziwienia, statek mój odpływa.
      Doktorzy w piśmie! Nie wypełniło się jeszcze,
      co ma się stać. Podnoszę pięść na wysokość marzeń,
      podnoszę śpiew na wysokość cierpienia,
      ja - niepokonany, ja - nieprzekonany,
      mąż umęczonej wyobraźni zwolniony z milczenia.

      Mówią mi: oto zakręt, tam już ból ustaje.
      W ostrej walce nadciąga opóźnione szczęście.
      Miłość to przypadkowe rozmieszczenie atomów.
      Mówią mi: ani porządek matematyczny,
      ani bicie serca nie byłyby możliwe,
      gdyby Bóg nie istniał. Więc mogę spać jak dawniej.
      Młynie niestrudzony, olśniewające drzewo wiadomości,
      myślcie za mnie, jestem znów spokojny.

      Niech tylko wiersze spalę, niech ukryję
      wstydliwe piętno żądzy, chustę Weroniki.
      Nie myślę, więc nie jestem. Zstąpmy na dno studni.
      Co słychać w ciszy? Mordercy nas oskarżają.
      Co widać? Huśtawkę księżyca, zagubione klucze czasu.
      Trudny jest świat, trudniejszy dla poety
      niźli dla filozofa. Jakaż nam nagroda?
      Cały dobytek z popiołów uniesiony w czaszce.

      Jalu Kurek
    • rawik-is-me Urszula Ambroziewicz 12.02.12, 20:58

      Urszula Ambroziewicz

      ***

      Teraz już wiem

      kiedy zabiorą mi wszystko

      dom i rodzinę

      przyjaciół i pracę

      kiedy oznaczą numerami

      wszystkich formatów

      kart w kartotekach

      i zatrzaśnie się zamek

      Pozostanę jeszcze ja

      sama

      A tego odebrać nie można
      • rawik-is-me Re: Urszula Ambroziewicz 12.02.12, 20:59
        Urszula Ambroziewicz

        ***

        tak boisz się cierpienia
        jak dziecko ciemnego pokoju
        włączasz płytę z muzyką
        stawiasz kwiaty
        zamykasz drzwi
        i jest dobrze – mówisz
        nie ma ich
        a ty – kim jesteś
        wpisany w ten kwadrat
        muzyczno-kwiatowy
        z tomikiem wierszy w ręku

        kim jesteś?
    • jane_doe_hej Cyprian Kamil Norwid 13.02.12, 00:53
      (Z: Cypriana K. Norwida):

      „Jak gdy kto ciśnie w oczy człowiekowi
      Garścią fijołków i nic mu nie powie…
      *
      Jak gdy akacją z wolna zakołysze,
      By woń, podobna jutrzennemu ranu,
      Z kwiaty białymi na białe klawisze
      Otworzonego padła fortepianu…
      *
      Jak gdy osobie stojącej na ganku
      Daleki księżyc wpląta się we włosy,
      Na pałającym układając wianku
      Czoło – lub w srebrne ubiera je kłosy…
      *
      „Jak z nią rozmowa, gdy nic nie znacząca,
      Bywa podobną do jaskółek lotu,
      Który ma cel swój, acz o wszystko trąca,
      Przyjście letniego prorokując grzmotu,
      Nim błyskawica uprzedziła tętno –
      Tak…
      … lecz nie rzeknę nic – bo mi jest smętno.”

      (fragment z: „A Dorio ad Phrygium, Cyprian Kamil Norwid)
    • jane_doe_hej Re: ______WIERSZE________________ 13.02.12, 00:55
      Yellow, yellow flower, and
      flower of industry,
      tough spikey ugly flower,
      flower nonetheless,
      with the form of the great yellow
      Rose in your brain !
      This is the flower of the World.”

      (original from: Allen Ginsberg “ In back of the real”wink

      „Żółty, żółty kwiat,
      kwiat przemysłu,
      twardy ostry i szpetny,
      mimo to kwiat –
      o kształcie ogromnej żółtej
      Róży w twym mózgu !
      Oto jest kwiat Świata”

      (fragment z: Allen Ginsberg “ In back of the real”,
      w przekładzie Bogdana Barana)
    • zamyslona_7 Stanislaw Grochowiak 14.02.12, 00:45
      Zamieć"" Stanislaw Grochowiak

      Bo teraz popatrz: znowu mamy śniegi
      Szklane trumienki twych powiek pokryte
      Zawiane usta -
      Pajęczyny lodu
      Śpią w twoich nozdrzach jak w maleńkich grotach

      Bo teraz poczuj: znowu wieją mrozy
      Żyły twe stygną jak kwiaty na szybie
      Na ciepłym języku usiadł anioł chłodu
      Szronem się pokrył strop podniebienia

      Bo teraz posłysz: drwale dzwonią w drzewa
      Sanie po śniegu jak po srebrnym chruście
      Ptak skostniał
      Zapadł
      I uderzył w biegun

      A dźwięk tak cienki jakby ktoś zakrzyknął
    • black_jotka Zbigniew Kabata 14.02.12, 15:37
      Zbigniew Kabata
      "Bobo"

      Tak wiele czasu spędziłem w pogoni
      za tym jednym słowem , które by gruchnęło
      pieśnią ogromną, jak ten dzwon co dzwoni
      na śmierć, na życie , na bojowe dzieło.

      Słowa szukałem , które by strzaskało
      płyty kamienne zapomnianych grobów,
      niechciane prawdy spod nich by wyrwało
      i w piersi nimi walnęło jak obuch.

      Dwa takie słowa znalazłem - jak hasło
      nimbem okryte złotej aureoli,
      słowa jak światło co nigdy nie zgasło
      i oczy ślepi i cieszy i boli.

      Być może zabrzmią dla innych inaczej
      te dwa najprostsze, najzwyklejsze słowa.
      Ja nimi czyny nieśmiertelne znaczę.
      Słuchajcie ludzie - to ARMIA KRAJOWA !

      I już nic więcej wyrzec nie potrafię.
      I nic już więcej powiedzieć nie trzeba
      Choć nimi w serca na ziemi nie trafię
      wiem , że odlecę do samego nieba.
      • black_jotka Re: Zbigniew Kabata 14.02.12, 15:39
        Rdzą nam dola na lufach osiadła
        w krzywe patrzeć kazała zwierciadła,
        wiodła szlakiem dobrym i złym.

        Napełniliśmy groby koślawe,
        a piosence oddaliśmy sławę,
        po polanach rozwłóczył ją dym.

        Niepotrzebnym i nieuznawanym,
        tym najbliższym i tym zapomnianym
        mój ubogi ofiaruję rym.

        Byłaś dla nas radością i dumą,
        jak stal prężna, jak żywioł surowa,
        ustom - pieśnią, sercu - krwawą łuną,
        Armio Krajowa.

        Zimny ogień, granat pod podłogą,
        łańcuvh co dzień spajany od nowa,
        zbrojne kroki nocą leśna drogą
        Armio Krajowa.

        W bohaterów prowadziłas ślady
        naród zwarty , jak grupa szturmowa,
        aż spłynęłaś krwią na barykady
        Armio Krajowa.

        Nie rabaty, nie barwy mundurów,
        nie orderu wstęga purpurowa,
        ale skowyt i krew spod pazurów,
        Armio Krajowa.

        Choc nagrodą było Ci wygnanie,
        kula w plecy , cela betonowa,
        co sie stało , nigdy nie odstanie,
        Armio Krajowa.

        Nas nie stanie, lecz Ty nie zaginiesz
        Pieśń Cię weźmie, legenda przechowa.
        Wichrem chwały w historię popłyniesz,
        Armio Krajowa.
        • black_jotka Re: Zbigniew Kabata 14.02.12, 15:40
          R. M. Rilke

          PANTERA

          Tak ją znużyły mijające pręty,
          że jej spojrzenie całkiem się zamąca.
          Jakby miał tysiąc prętów świat zaklęty
          i nie ma świata prócz prętów tysiąca.

          Jej miękki chód na opór nie napotka,
          wędrując wewnątrz najmniejszego pola -
          to jakby taniec siły wokół środka,
          w którym zdrętwiała trwa ogromna wola.

          Niekiedy źrenic unosi zasłonę
          cicho. - I obcy obraz się przedziera.
          Idzie przez ciała milczenie stężone -
          i w głębi serca bezgłośnie umiera.
    • kristopherh Re: ______WIERSZE________________ 14.02.12, 18:58

      Czuła retrospekcja
      Krystyna Cel

      Minęło już tyle lat
      ciebie nie ma
      a ja

      na przekór wszystkiemu
      żyję

      mocno nierozważnie
      biorę w ramiona
      mój cały świat

      czasem myślę o tobie
      słucham szumu twoich drzew
      zapalam cmentarny płomień

      czasem mówię o tobie
      innemu
      a czasem
      wrzucony w przestworza
      ginie w chmurach
      mój krzyk
Pełna wersja