kaczorek_dwa Re: ______WIERSZE________________ 20.02.12, 21:57 Chłód czuła kolanami chłód marmurowej posadzki na zewnątrz panował upał kopuła bazyliki objęła jej głowę za szybą Pietà jak senny kwiat twarz dziewiczej matki a On w poprzek na jej kolanach piękny i męski jak dziecko wzruszenie którego nie oczekiwała bliskie bólu zachwytu i wspomnień ekstazy jak pomieścić je niechciane wewnątrz jednej łzy w skurczu serca w tej modlitwie profana Rzym, sierpień 2011 Idalia Gaudyn Odpowiedz Link
jane_doe_hej Anne Sexton 21.02.12, 02:11 "Słowa" Anne Sexton O słowa należy dbać, nawet o te cudowne. Dla cudownych robimy najwięcej, czasami roją się jak owady i nie żądlą, lecz całują. Potrafią być niegorsze od palców. Potrafią być pewne jak skała, na której nie wahasz się usiąść. Potrafią być stokrotkami, ale i siniakami, Mimo to jestem zakochana w słowach. Są gołębiami spadającymi z sufitu. Są sześcioma nieskalanymi pomarańczami na moich kolanach. Są i drzewami, i kończynami lata, a także słońcem, jego ognistym obliczem. A jednak często mnie zawodzą. Tyle rzeczy chcę powiedzieć, tyle historii, obrazów, przysłów, etc. Lecz słowa nie dość się do tego nadają, całują mnie nie te co trzeba. Czasami wzbijam się jak orzeł ale na skrzydłach strzyżyka. Jednakże staram się uważać i być dla nich miła. Ze słowami i jajkami należy ostrożnie. Gdy się je uszkodzi, nikt ich nie naprawi. (przeł. Monika J. Sujczyńska) Odpowiedz Link
jane_doe_hej Re: Anne Sexton 21.02.12, 02:12 "Kiedy mężczyzna wchodzi w kobietę" Anne Sexton Kiedy mężczyzna wchodzi w kobietę jak fala która wgryza się w brzeg raz za razem i kobieta otwiera usta w rozkoszy, a zęby jej lśnią jak alfabet, zjawia się Logos dojący gwiazdę, i mężczyzna wewnątrz kobiety zawiązuje węzeł, by nic ich nigdy nie rozdzieliło, a kobieta wdrapuje się do środka kwiatu i połyka łodygę, i zjawia się Logos i puszcza z uwięzi ich rzeki. Ten mężczyzna, ta kobieta, zgłodniali w dwójnasób, usiłowali przedrzeć się przez zasłonę Boga i na chwilę zdołali, a jednak Bóg z właściwą sobie perfidią rozwiązuje węzeł. Dotknięcie Moja dłoń była miesiącami zapuszkowana. Poręcz w metrze i nic więcej. Może obtłuczona, myślałam, i dlatego ją zaplombowali. Ale kiedy tam zajrzałam, leżała spokojnie. Można z niej odczytać czas, pomyślałam, jak na zegarze, z tych pięciu kłykci i cienkich podziemnych żył. Leżała jak nieprzytomna kobieta karmiona przez rurki, o których nie wie. Zapadła się ta dłoń, drewniany gołąbek co wybrał odosobnienie. Odwróciłam ją i wnętrze dłoni było stare, z liniami narysowanymi jak w cienkiej koronce i wydzierganymi wzdłuż palców. Tłuste i miękkie i miejscami ślepe. Nieodporne i tyle. A wszystko to jest metafora. Zwyczajna dłoń: tylko wysamotniona za dotknięciem czegoś co jej odpowie dotknięciem. Moja suka tego nie zrobi. Jej ogon wymachuje za żabami w bagnie. Ja jestem tyle co puszka z pokarmem dla psów. Ona ma swój własny głód. Moje siostry tego nie zrobią. Żyją w szkole z wyjątkiem guzików i łez lejących się jak lemoniada. Mój ojciec tego nie zrobi. On jest częścią domu i nawet w nocy żyje w maszynie, którą zmontowała matka, a jego praca, jego praca wciąż ją naoliwia. Kłopot polega na tym że pozwoliłam zamarznąć swym gestom. Kłopot nie krył się w kuchni ani w tulipanach tylko w mojej głowie, mojej głowie. Nagle wszystko to odeszło w przeszłość. Twoja dłoń znalazła moją dłoń. Życia krwawy skrzep wdarł mi się w palce. Och, mój cieślo, zaczęła się odbudowa palców. Tańczą z twoimi. Tańczą na strychu i stąd aż do Wiednia. Na całą Amerykę żyje moja dłoń. Nawet śmierć jej nie zatrzyma krwi rozlewem. Nic jej nie zatrzyma, gdyż to jest królestwo z tego świata i z tamtego świata Odpowiedz Link
kristopherh Edgar Allan Poe 21.02.12, 03:13 Izrafel" Edgar Allan Poe Jest duch na niebie, co ma lutnię Z własnego serca ciepłych strun. Nikt tak nie śpiewa dziko-pięknie, Jak Izrafel, wśród gwiezdnych łun. Słysząc go, gwiazdy dziwem zdjęte, Jak legendowa niesie wieść, Stają zachwytem w czar ujęte I wszelka rzecz, która go słyszy, W skupionej milknie ciszy. W obłokach drżąca, Tarcz miesiąca Purpurą płonie, I tchnie miłością zrumieniona W eterów łonie. A z nią Pleady, Gwiazd gromady, Których jest siedem wśród przestrzeni, Stają w milczeniu odurzone Czarem tych pieni. I mówi ów płomienny chór, Złożony z gwiazd tak wielu, Że pieśni wdzięk i ognia żar Płonący w Izrafelu Pochodzą z jego żywej lutni, Drgających strun. Na której gra on, Boski pieca, Wśród gwiezdnych łun Lecz tam, gdzie jaśni mkną anieli U Niebios proga, Głębia jest myśli powinnością A Miłość gdy płomieniem strzeli Dorasta Boga. Tam błądzą rajskich dziewic krocie W świateł odmęcie. Podobne gwiazdom czczonym przez nas Na firmamencie. Więc to niesłusznie Izrafelu Najlepszy, bo najmędrszy bardzie, Że nasz śpiew ziemski beznamiętny, Chcesz mieć w pogardzie. Dla ciebie płoną na błękicie Ognie bez skazy. Udziałem twoim długie życie Górne ekstazy. Śpiewając w modrych świateł toni Wawrzyn na jasnej nosisz skroni. Toż nie dziw, że gdy w rytm ognisty Wlewasz twą miłość, radość, żal, Słucha w skupieniu chór gwiaździsty Aż skona w ciszy uroczystej Ostatnia z dźwięcznych fal. O tak! Tyś boskim niebios wieszczem Lecz tu, na naszym świecie Radość się miesza z bólu dreszczem I ziemskie tylko rośnie kwiecie. A blady cień twej szczęśliwości Gdy od niebiańskich padnie bram, Rozprasza dla nas ciemność nocy I za blask słońca starczy nam. Lecz gdybym był! Na gwiezdny pył, Rzucony w słońc etery A Izrafel na miejscu mym Do ziemskiej zstąpił sfery Nie tak by dziko, smętnie brzmiał Doczesny jego śpiew. Jak pieśń ma, co bijącym tętnem Echem płynęłaby namiętnym W bezmiar niebiańskich sfer. Odpowiedz Link
kristopherh Re: ______WIERSZE________________ 21.02.12, 03:27 Tomasz Drachal Ptasim odlotom opuszczone pióra nosząc w klapie myśli jak psy zaszczekane giną droga droga na dziur kieszeń iść za okno kaskadami pereł w glebę się przetrawić dawać rosnąć kwiatom jakże przyzwoitym – uporządkowanym jakich grządki uprawiają wszyscy żadni piękna na swój obraz wypaczeni Odpowiedz Link
dunant Anne Sexton 22.02.12, 00:10 "My" Anne Sexton Byłam owinięta w czarne futro i białe, a ty rozebrałeś mnie, pozostawiłeś w złotym świetle, potem nałożyłeś mi koronę, a śnieg prószył na zewnątrz ukośnymi strzałkami. Gdy dziesięciocalowy śnieg spadał jak gwiazdy w małych bryłkach wapienia, byliśmy wewnątrz swych ciał (w tej przestrzeni co nas pogrzebie), ty byłeś w moim ciele (w tej przestrzeni co nas przeżyje) i wpierw otarłam ręcznikiem twoje stopy do sucha, gdyż byłam twą niewolnicą, a ty nazwałeś mnie księżniczką. Księżniczką! Och, wtedy wstałam obleczona w złotą skórę, odrzuciłam psalmy i zdjęłam ubranie, a ty rozwiązałeś uzdę i rozwiązałeś lejce, a ja rozpięłam guziki, rozluźniłam kości i całą tę gmatwaninę, zniszczyłam kartki z Nowej Anglii, styczniową noc o dziesiątej godzinie i powstaliśmy jak pszenica, łan za łanem złota i zbieraliśmy żniwo, nasze żniwo. Przełożyła Teresa Truszkowska Odpowiedz Link
dunant Re: Anne Sexton 22.02.12, 00:11 "Kąpiel nago" Anne Sexton W połudntowo-zachodnim zakątku Capri odkryliśmy nieznaną grotę, gdzie nie było ludzi i weszliśmy do niej, by nasze ciała nie były już samotne. Ryby w naszym wnętrzu na chwilę zniknęły. Prawdziwe ryby nie zwracały uwagi. Nie zakłócaliśmy ich prywatnego życia. Spokojnie płynęliśmy nad nimi i poniżej, wypuszczając bąbelki powietrza jak białe baloniki, co wzlatywały ku słońcu w pobliżu łódki, w której włoski przewoźnik drzemał w kapeluszu zsuniętym na twarz. Woda była tak przejrzysta, że mogłam przez nią czytać książkę. Woda tak wynosiła, że mogłam kołysać się w niej oparta na łokciu. Leżałam jak na otomanie. Spoczywałam jak Czerwona Odaliska Matisse'a. Woda była dla mnie dziwnym kwiatem. Wyobraźcie sobie kobietę bez sukni i szala na posłaniu głębokim jak grobowiec. Ściany tamtej groty mieniły się wszystkimi barwami błękitu, a ty powiedziałeś: "Spójrz! Masz oczy koloru wody morskiej. Spójrz! Twoje oczy są lazurowe jak niebo." I moje oczy zamknęły się jakby je nagle ogarnął wstyd. Przełożyła Teresa Truszkowska Odpowiedz Link
ewelina333.3 Re: ______WIERSZE________________ 22.02.12, 02:39 Tomasz Drachal Ja poeta nazwano mnie poetą pusty śmiech mnie ogarnia Zaraz się przewrócę tyle liści pod nogami Tyle złudzeń słów tyle A nad nami kłębią się jak chmury na zawieję marzenia i porywa nas wiatr od drzewa do drzewa Odpowiedz Link
black_jotka Re: ______WIERSZE________________ 22.02.12, 16:54 Batsheba... Z łupiny lekkiej śliskiej materii uwolniona nocą Wykwita bielą przywołana słabym wieczornym światłem Strojna kształtami nie okazywanymi świeci jak latarnia Pełga płomieniem wzywającym ćmę na miłość ostatnią..R.B... Odpowiedz Link
jutta_t Anna Świrszczyńska 22.02.12, 21:18 Anna Świrszczyńska - "Wszystkie chwyty dozwolone" Chwytam się różnych rzeczy, śniegu, drzew, niepotrzebnych telefonów, czułości dziecka, wyjazdów, wierszy Różewicza, snu, jabłek, porannej gimnastyki, rozmów o błogich własnościach witamin, wystaw awangardowej sztuki, spacerów na kopiec Kościuszki, polityki, muzyki Pendereckiego, żywiołowych katastrof w obcych krajach, rozkoszy moralności i rozkoszy niemoralności, plotek, zimnego tuszu, zagranicznych żurnali, nauki włoskiego języka, sympatii dla psów, kalendarza. Chwytam się wszystkiego, żeby się nie zapaść w przepaść. Odpowiedz Link
samanta_ewa Beata Obertyńska 22.02.12, 21:44 Luty Jeszcze tyle tygodni! Po co wiosny czekać? Bielą mroźnego kwiatu sad dziś w nocy obrósł, Słońce między pnie poszło szafiry rozwlekać I siec prętami cienia, biały skrzący obrus. Na nisko zwisłą gałąź spada ciężko wrona I skrzydłem białe puchy zmiata od niechcenia Wtedy pod nią na śniegu, śmiesznie wydłużona, Modrą wronę kołysze modra gałąź cienia. Drzewom sen o jesieni w mróz jest jeszcze dalszy A przecież - patrz - w tym białym roziskrzonym pyle Płonie już oto pąsem gatunek najtrwalszy Ścigłych, zimowych jabłek...Przyleciały gile! Beata Obertyńska Odpowiedz Link
samanta_ewa "Cud"! Sylvia Plath 22.02.12, 21:49 "Cud"! Sylvia Plath Jakby mi dano w pysk. Proszę płacić, Za oglądanie moich blizn proszę płacić I za słuchanie serca - Ono znów stuka w ciszy. Proszę płacić, drogo płacić Za każde słowo i dotyk Lub kroplę krwi, Za włosów kosmyk, strzęp ubrania. Tak, tak Herr Doktor. Tak, tak Herr Wróg. Jestem pańskim dziełem. Pańską chlubą. Dziecięciem ze szczerego złota, Które roztapia byle krzyk. Miotam się jak opętana. Proszę nie myśleć, że nie doceniam pańskich starań. Popiół, popiół - Pan go rozgrzebuje, ogląda. Ciała i kości już nie ma - Mydło, Ślubna obrączka, Złota plomba, Herr Got, Herr Lucyfer, Strzeżcie się Strzeżcie. Z popiołu Wstanę płomiennowłosa By połknąć mężczyzn jak powietrze. Przeł. Ewa Fiszer Odpowiedz Link
seremine "Jestem pionowa" - Sylvia Plath 22.02.12, 21:52 "Jestem pionowa" Sylvia Plath Lecz wolałabym być pozioma. Nie jestem drzewem zakorzenionym w ziemi, Ssącym minerały i macierzyńską miłość, Żeby każdego marca rozbłysnąć liściem, Nie jestem też tak piękna jak kłąb ogrodowy, By wzbudzać okrzyk zachwytu wspaniałą barwą, Nieświadoma, że wkrótce utracę swe płatki. W porównaniu ze mną drzewo jest nieśmiertelne A główka kwiatu bardziej godna podziwu. Ja zaś pożądam długowieczności drzewa i śmiałości kwiatu. Dzisiejszej nocy, w bladym świetle gwiazd, Drzewa i kwiaty rozsiewają świeże zapachy. Przechadzam się pośród nich, lecz mnie nie widzą. Wyobrażam sobie, że kiedy śpię, Jestem do nich bardzo podobna- Myśli mi się mącą- To położenie jest dla mnie naturalne, Gdyż wtedy rozmawiam swobodnie z niebem, A stanę się użyteczna, gdy położę się już na zawsze: Wówczas drzewa choć raz mnie dotkną, a kwiaty znajdą dla mnie czas. Odpowiedz Link
seremine Re: ______WIERSZE________________ 22.02.12, 22:09 Ocalić od zapomnienia - - - - - - - - Ile razem dróg przebytych Ile scieżek przedeptanych Ile deszczów, ile śniegów Wiszących nad latarniami Ile listów, ile rozstań Ciężkich godzin w miastach wielu I znów upór, żeby powstać I znów iść i dojść do celu Ile w trudzie nieustannym Wspólnych zmartwień, wspólnych dążeń Ile chlebów rozkrajanych Pocałunków ? Schodów ? Książek ? Oczy twe jak piękne świece A w sercu źródło promienia Więc ja chciałbym twoje serce Ocalić od zapomnienia U twych ramion płaszcz powisa Krzykliwy, z leśnego ptactwa Długi przez cały korytarz Przez podwórze, aż gdzie gwiazda Wenus A tyś lot i górność chmur Blask wody i kamienia Chciałbym oczu twoich chmurność Ocalić od zapomienia ------ /Konstanty Ildefons Gałczyński Odpowiedz Link
seremine "Lady Łazarz" Sylvia Plath 22.02.12, 22:11 "Lady Łazarz" Sylvia Plath Znów to zrobiłam Co dziesięć lat Udaje mi się - Żywy cud, skóra lśni się Jak hitlerowski abażur, Prawa stopa Przycisk, Twarz bez rysów, żydowskie Cienkie płótno. Wrogu mój Zedrzyj sobie ze mnie ręcznik. Czyżbym wzbudzała strach? Nos, oczodoły, zębów pełny garnitur? Jutro Nie będzie mi już czuć z ust. Wkrótce, wkrótce Ciało, które żarła czarna jama Poczuje się na mnie jak w domu, Uśmiechnę się jak dama. Mam niespełna trzydzieści lat. I jak kot muszę umrzeć dziewięć razy. To był Trzeci Raz. Co za bezsens Unicestwiać tak każdą dekadę. Milion włókien. Pogryzając fistaszki tłum Pcha się, by Patrzeć jak mnie odwijają starannie. Strip - tease monstr. Panowie, panie Oto moje ręce Moje uda. Tak Może i zostały ze mnie tylko skóra i kości, Niemniej jestem tą samą kobietą. Pierwszy raz miałam dziesięć lat. Był to wypadek. Za drugim razem Chciałam wytrwać po kres i już nie wrócić. Kołysałam się Zamknięta w sobie jak muszla. Musieli wołać i wołać. Wygrzebywać ze mnie robaki jak lepkie perły. Umieranie Jest sztuką tak jak wszystko. Jestem w niej mistrzem. Umiem robić to tak, że boli Że wydaje się diablo rzeczywiste. Można by to nazwać powołaniem. Dosyć łatwo jest to zrobić w celi. Dosyć łatwo jest to zrobić i w tym trwać. To teatralny Powrót w dzień Na to samo miejsce i w tę samą twarz, by usłyszeć ten sam krzyk Odpowiedz Link
jutta_t Feliks Konarski 23.02.12, 17:31 Feliks Konarski Są ludzie tak szczęśliwi, że o nic nie proszą... Są nieba wciąż błękitne, które chmur nie noszą... Są lądy nie znające zimy ani jesieni... Są rzeki, w których woda szmaragdem się mieni... Są drzewa, których zieleń staje się okrutna... Są ptaki kolorowe jak Tycjana płótna... Są miasta wiecznie białe albo wiecznie złote... Skazane od powicia na słońca spiekotę! A ja bym chciał już wreszcie spojrzeć raz do góry I ujrzeć szare niebo, z na nim szare chmury- I z tych chmur, żeby deszczu szare krople błysły, A tuż u stóp zmęczonych szare fale Wisły... Szarym, jesiennym rankiem iść przez Marszałkowską, Pod szarym niebem usiąść ze swoją szrą troską... Znów się znaleźć w szarym wróbli tłumie Ja, szary, prosty człowiek... A świata nie rozumie. Odpowiedz Link
black_jotka Re: ______WIERSZE________________ 23.02.12, 18:47 Skończoność ~ Bolesław Leśmian Odpowiedz Link
black_jotka Re: ______WIERSZE________________ 23.02.12, 18:49 Com uczynił, żeś nagle pobladła? ~ Bolesław Leśmian Odpowiedz Link
black_jotka Re: ______WIERSZE________________ 23.02.12, 18:50 Do siostry ~ Bolesław Leśmian Odpowiedz Link
black_jotka Re: ______WIERSZE________________ 23.02.12, 18:53 Aniołowie ~ Bolesław Leśmian Odpowiedz Link
dunant Re: ______WIERSZE________________ 24.02.12, 00:03 Percy Bysshe Shelley - Strofy Gdy ktoś lampę roztrzaska, W ciemnym pyle światło jej kona; Gdy wiatr chmurę rozwieje, Gaśnie tęcza w niebie rozjarzona. Kiedy zerwie się struna, W zapomnieniu ginie pieśń zaczęta; Kiedy usta zamilkną, Słów najdroższych nikt już nie pamięta. Gasną blaski i tony, Kiedy zniszczył los lampę i lutnię: Tak i w sercu nie zabrzmi Żadna pieśń, gdy puste i smutne, Żadna pieśń, tylko lament Jak ów wiatr, co wśród ruin przeraża, Albo fale bijące W brzeg, żałobne, po śmierci żeglarza. Miłość, gdy się poczyna, Każe gniazdo bezpieczne porzucić, W kruchym, słabym zamieszkać — I utracić wszystko. Tak się smucisz, O miłości, tak płaczesz! Czemu szczęścia swego strzec nie umiesz? Co najkruchsze — wybierasz Na kołyskę, na dom swój, na trumnę. Będziesz miotać się w żalu, Niby kruki, które wiatr kolebie. I wyszydzi cię rozum — Zimne słońce na grudniowym niebie. W twoim gnieździe wysokim Każde źdźbło w marny pył się przemieni. Będziesz naga, wyśmiana, Gdy spadają liście w mrok jesieni Odpowiedz Link
dunant Re: ______WIERSZE________________ 24.02.12, 00:04 Anna Kamieńska - Czas Czas mój ..twój .. a może nasz czas biegnie uliczkami prostymi ..krętymi omija kałuże szczęścia i goryczy czekamy na czas który goni nieustannie nas wylicza .... sekundy minuty godziny biegnie i biegnie dogonić się nie może prysła iskierka nadziei stop stoi czas Odpowiedz Link
dunant Re: ______WIERSZE________________ 24.02.12, 00:06 SYLVIA PLATH *** zamówiłam tę czystą drewnianą skrzynkę toporną jak stołek i zbyt ciężką by ją dzwignąć mogłaby to być trumna dla karła albo dla mocno zbudowanego niemowlęcia gdyby nie panująca w niej wrzawa skrzynka jest zamknięta i groźna muszę z nią przebyć noc nie mogę się od niej oddalić nie ma w niej okien, więc nie widać, co jest w środku tylko mały otwór z siatką, żądnego wejścia przykładam oko do siatki jest tam ciemno, ciemno jakby się roiło od afrykańskich rąk malutkich i ugniecionych na eksport ciemnych w ciemności i wspinających się gniewnie jak mogę je uwolnić? najbardziej przeraża mnie hałas niezrozumiałych zgłosek są jak gawiedź rzymska każdy z osobna niestraszny, ale razem, mój Boże! wsłuchuję się w tę rozwścieczoną łacinę nie jestem Cezarem zamówiłam skrzynkę pełną szaleńców mogą sobie umrzeć, ale muszę ich karmić, jestem właścicielką zastanawiam się czy są głodne zastanawiam się czy zapomniałyby o mnie gdybym po prostu otworzyła zamki, cofnęła się i zamieniła w drzewo jest tu przecież biedrzeniec w płowych kolumnadach i są halki wiśni mogłyby mnie tak zaraz nie rozpoznać w mojej księżycowej sukni i żałobnym welonie nie jestem źródłem miodu dlaczego miałyby się skierować ku mnie? jutro będę ich słodkim bogiem, wypuszczę je skrzynka jest tu tylko chwilowo przekład Julia Hartwig Odpowiedz Link
rawik-is-me Re: ______WIERSZE________________ 24.02.12, 14:30 D W A W I A T R Y Julian Tuwim Jeden wiatr - w polu wiał, Drugi wiatr - w sadzie grał : Cichuteńko, leciuteńko, Liście pieścił i szeleścił, Mdlał... Jeden wiatr - pędziwiatr! Fiknął kozła, plackiem spadł, Skoczył , zawiał , zaszybował, Świdrem w górę zakołował I przewrócił się, i wpadł Na szumiący, senny sad, gdzie cichutko i leciutko Liście pieścił i szeleścił Drugi wiatr... Sfrunął śniegiem wiśni kwiat, Parsknął śmiechem cały sad, Wziął wiatr brata za kamrata, Teraz z nim po polu lata, Gonią obaj chmury, ptaki, Mkną, wplątują się w wiatraki, Głupkowate mylą śmigi, W prawo, w lewo, świst, podrygi, Dmą płucami ile sił, Łobuzują, pal je licho ! ... A w sadzie cicho, cicho ... Odpowiedz Link
rawik-is-me Re: ______WIERSZE________________ 24.02.12, 14:31 „Wiatraki” Z dala od ludzkich siedlisk Pośród pól, markotny - Rzadko kto go odwiedzał - A wiatrak stał samotny. Tęsknotą ramion z drewna Szalone wiatry zgarniał, A gdy ucichły - ziewał I mąki nie mełł w żarnach. I skrzypiąc sennie marzył O Don Kichocie z Manchy, Gdyby się kiedyś zdarzył, To chętnie by powalczył. Pewnego dnia o brzasku, Nastąpił czas upiorny, Tuż obok w huku, trzasku Stanęły trzy potwory. Ten w miejscu dwóch par ramion Trójdzielnym kręci śmigłem I nogę ma blaszaną, I świszczy to przebrzydle. Ze zbóż nie miele mąki, Gwizdaniem straszy ptaki, Wykręca jakimś prądem. Potrzebny komu taki ? Romantyzm licho wzięło, Gdy z kosą spoza płotów Do bitwy z nim stanęło Trzy wioski Don Kichotów. 23 lutego 2012 Maria Żemełko Odpowiedz Link
kristopherh Ludwik Jerzy Kern - Jastrząb i kura 24.02.12, 20:19 Ludwik Jerzy Kern - Jastrząb i kura Pewien jastrząb, co życie całe spędził w górze, podczas jakiejś wyprawy zakochał się w kurze. Różne dziwy się dzieją, gdy w grę wchodzi miłość. Jastrząb z kurą w ogromną popadli zażyłość. Jemu jedno szczególnie przypadło do smaku, to, że kura jest inna od znanych mu ptaków, że spokojna, że cicha, że nigdzie nie lata, że poza swym podwórkiem już nie widzi świata... I to były, jak sądzę, te powody główne, że jastrząb wybrał kurę, a nie jastrzębównę. Jej z kolei ogromnie podobało w nim się, że każdej chwili usiąść może gdzieś na gzymsie, i na wieży, i wyżej, wiele wyżej jeszcze, gdzieś na chmurach, co w sobie kryją zimne deszcze, a mimo to, wbrew swojej jastrzębiej naturze, woli dreptać po ziemi przy niej, przy swej kurze. Tak go zresztą po jakimś czasie opętała, że gdy wzlecieć miał chętkę, płakać zaczynała, jemu żal się robiło, szedł, przepraszał kurę i przysięgał, że nigdy nie poleci w górę. Dziś, po latach, gdy kura całkiem mu obrzydła, opuścić jej nie może, bo nie niosą skrzydła. Odwykły. Nic mu na to już pomóc nie mogę... Jastrzębie inne z tego niech mają przestrogę Odpowiedz Link
smieszka-on-line Re: ______WIERSZE________________ 24.02.12, 22:12 W lisim potrzasku zatrzymana chwilą miękkim dotykiem obezwładniającym Wstrzymana w biegu do celu nieznanego upadłaś chętnie w drżące powietrze Wibrujące w płucach pobudzone dreszczem w lisim potrzasku zostaniesz już wiecznie --z Netu--- Odpowiedz Link
rawik-is-me Re: ______WIERSZE________________ 25.02.12, 15:05 Chocolate Spoon - Jestem wolny Chcę żeby domem był mi cały świat, Chcę by tak było. Wszędzie granice, ja przekroczyć ich wciąż nie mam siły. Chcę żeby rzeka, która płynie tu, Nie umierała, drzewa nad rzeką. Ja jestem wolny, mam swoje zdanie, to czego pragnę to świat bez granic. Każdy człowiek powinien mieć swój dom na rozstaju dróg, Miejsce, w które się wraca ze świata, Gdzie spóźniony wędrowiec mógłby wreszcie odpocząć po latach. Ja jestem wolny, mam swoje zdanie, To czego pragnę to świat bez granic. Ja jestem wolny, mam swoje zdanie, To czego pragnę to świat bez granic. Odpowiedz Link
jutta_t Re: ______WIERSZE________________ 25.02.12, 19:26 "Filozofia miłości" Percy Bysshe Shelley Źródła spływają się w rzece A rzeki znów — w oceanie; Niebo ma w swojej opiece Wichrów radosne splątanie; Oddzielnych przedmiotów rzesza Boską decyzją tajemną Spotyka się, łączy, miesza — A ty — nie złączysz się ze mną? Spójrz, góry całuje słońce, Fale brzeg biorą w objęcia; Kwiat innym kwiatom na łące Nie skąpi choćby dotknięcia; Niebo ku ziemi twarz zwraca, Nów gwiazdom otwiera nawias: Trwa czuła żywiołów praca, A ty — ty ust mi odmawiasz! Przełożył Stanisław Barańczak Odpowiedz Link
jutta_t Rainer Maria Rilke - Los kobiety 25.02.12, 19:40 Rainer Maria Rilke - Los kobiety Jak król na łowach, kiedy chwyci szklankę w dłonie, aby pić z niej, bo mu pragnienie dokuczyło - i jak wypitą później odstawia na stronie właściciel, przechowując ją jakby niebyłą; tak los, spragniony również, być może, niejedną podnosił czasem do ust swoich dla wypicia, i którą później małość spełnionego życia, zbyt lękliwego, by ją rozbić, zbędną odstawia do serwantki, co trwożnie strzeżona przechowuje w swym wnętrzu jego kosztowności (lub rzeczy, które za takie ujść mogą). I stała obca, jak zawsze pożyczona, aż zestarzała się i oślepła w ciemności, nigdy nie będąc niezwykłą i drogą. Odpowiedz Link
jutta_t Maryla Wolska 25.02.12, 19:51 Jeden z... - na wieczór... ________________ 3 Nigdy dość z tobą wzrok się nie nawita Ni się z twą duszą nagadam do syta, Ni pojąć zdołam, żeś był rzeczywiście! Wytworny — w białym na szyi batyście I w ciemnomodry odzian frak z epoki Tej, co się w szale stroiła i loki, Datę swą znacząc na poległych liście I łamiąc białe wśród olszynki ręce... Dziwne nad sercem czynisz mym uroki, Ław krzemienieckich uczniu smutnooki, Żyw dotąd w młodej Szopena piosence! I dziś, gdy doba u proga złowieszcza, Tamtej, minionej, głusząc ton wysoki, Bezcennym czyni dobro postradane, Wszystek się dla mnie wdzięk jej w tobie streszcza, Cieniu, coś raczył paść na moją ścianę! Maryla Wolska Odpowiedz Link