samanta_ewa Re: ______WIERSZE________________ 30.04.12, 03:53 Marina Cwietajewa *** (Skąd tyle we mnie tkliwości?) Skąd tyle we mnie tkliwości? Nie po raz pierwszy — kędziory Jak twoje gładzę i jeszcze Ciemniejszych zaznałam — warg. Wschodziły i gasły gwiazdy (Skąd tyle we mnie tkliwości?) Wschodziły i gasły oczy I w oczach mych blask ich nikł. Cudowniejszymi pieśniami Śród ciemnej, przepastnej nocy (Skąd tyle we mnie tkliwości?) Mnie darzył śpiewaka głos. Skąd tyle we mnie tkliwości? I co z nią uczynić mam chłopcze Podstępny, śpiewaku wędrowny, Długorzęsy – jak nikt? Odpowiedz Link
rawik-is-me Re: ______WIERSZE________________ 30.04.12, 16:37 Marina Cwietajewa X X X z cyklu "Uczeń" Mottoowiedzieć Ci, o czym myślę? W deszczu - pod jednym płaszczem, W nocy pod jednym płaszczem, W grobie - pod jednym płaszczem. I O, móc być chłopcem twoim jasnowłosym - Przez tysiące lat!- Za twą purpurą w płaszczu ucznia prostym Przemierzać świat. Uławiać móc, skroś ciżby ludzkiej męty, Twą życiodajną twarz - Duszą, żyjącą tchnieniem twym świętym, Jak wiatru wiewem - płaszcz. Bardziej zwycięsko niźli król Dawid Ramieniem roztrącać dzicz. Od krzywd wszelakich móc cię wybawić - Płaszczem chroniącym ci być. Pomiędzy uczniami śpiącymi słodko Być tym, co nie będzie spać. Przy pierwszym kamieniu rzuconym przez motłoch Już nie płaszczem - tarczą się stać. (O, samowolnie nie ucinam wierszy! To nóż wyostrzony na włos!) ...I z uśmiechem najzuchwalszym - jako pierwszy Wstąpić na twój stos. (przeł. Joanna Salamon) Odpowiedz Link
mala200333 Re: ______WIERSZE________________ 01.05.12, 07:55 Marina Cwietajewa "Miłość" Jatagan? Płomień? Skromniej - nie tak krzykliwie! Ból, znajomy jak oczom - dłonie, Jak wargom - Dziecka własnego imię. Odpowiedz Link
rawik-is-me Re: ______WIERSZE________________ 01.05.12, 11:00 Z Tobą chciałbym biec do szczęścia łąkami wspomnień umajonych lecz nie naszych marzeniami buszować wśród traw i kwiecia niech zachwycą nas jej kaczeńce aż dla nas zaświeci słonce rozebrać się zrzucić za siebie skórę złudzeń nałożyć nową niewinną - dziecka z tą czystą na skrzydłach motylich wzbić się wysoko tam - gdzie zawsze tańczą motyle - gdzie kłopoty nie dolecą bądź mi łąką Leszek K. Odpowiedz Link
ptrysla Re: ______WIERSZE________________ 04.01.13, 23:43 Piotr Trysła "Jak będzie" jak będzie twoja tęsknota skracać mój metr oddalenia jak niecierpliwość na twarzy w soczystą pełnię przemieniasz nie umiem wyobrazić jak twoja przyszła miłość przychodzi bezradnie cała jak płoszysz się w niemym wstydzie chwili co naraz się stała nie potrafię przewidzieć jak nadchodząca twa troska pilnuje mojego trwania i jak już nie odwlekasz czego się jeszcze wzbraniasz nie mogę doczekać jak usiądziemy przed domem spokojni kochani starzy i tak będziemy siedzieć czy to się kiedyś zdarzy? nie mogę Ci powiedzieć trysla.blogspot.com Odpowiedz Link
black_jotka Re: ______WIERSZE________________ 06.01.13, 18:51 Bądź ze mną Będę wszystkim o co prosisz mgłą szczyty górskie przytula kwiatem goryczki na polanie górskiej wyhaftowanym kłującą kosodrzewiną w mrozach i wichrach zakochaną Mogę być potokiem górskim spadającym w szaleństwie na łeb na szyję gdy zimnem chłodzi strudzone pragnienie gasi ze stóp wymywa zmęczenie Widokiem gdzieś tam w oddali gdzie pozostało zwykłe życie Tylko bądź ze mną cię proszę Lech Kamiński Odpowiedz Link
mala200333 Zagaś mi oczy, Twój obraz - Rainer Maria Rilke 10.01.13, 22:09 Zagaś mi oczy, Twój obraz Rainer Maria Rilke Zagaś mi oczy, Twój obraz nie zgaśnie, Uszy mi zasłoń, usłyszę Cię zawsze, Bez nóg za Tobą pójdę nad przepaście, Bez ust zaklinać będę imię najłaskawsze. Dłonie mi odejm, i tak Cię obejmie Serce me niczym ramieniem stęsknionym, Wyrwij mi serce, myśl zostanie we mnie, Gdy i myśl zechcesz płomieniem wypalić, Wtedy uniosę Cię w krwi mojej fali. Przełożyła Wanda Markowska Odpowiedz Link
jane_doe_hej Re: ______WIERSZE________________ 12.01.13, 04:10 Zdarzone i zapisane w 1982 roku w jesieni, w pierwszej jesieni stanu wojennego. Przyjechałam do chorej matki, do domu nad rzeką, w którym w młodości mieszkałam. Popatrzyłam przez otwarte okno: Jestem. Współżywa, współczynna,współwinna. Współzielona, Współdrzewna. Współistnieję. Ty jeszcze nie wiesz co to znaczy. Obdarowana ;przenikaniem. Znikam, jestem. Współtrwam ( z To- bą) w tym szklistym dniu ( z tym szklistym dniem w którym znikam) który znika ze mną tak lekko. Nie wiem co to znaczy. Współotwarta z oknem, współpłynna z rzeką. Jestem żeby wiedzieć znikam? Znikam żeby wiedzieć jestem? Całą ale całej nigdzie nie ma. Współprzelatująca, współniebna. Pół wieku żyłam po to! Pisany na skrawkach udartego papieru, w wielkim pośpiechu, tak mówił się bez zatrzymania cały tekst, bez jednej poprawki. ( pisany bez myśli o pisaniu. Bez myśli o czymkolwiek.) Jestem. I kropka. To cała tajemnica szczęśliwego życia. I ZEN o tym mówi, i Jan od Krzyża. To dane jest nam wszystkim po to, żebyśmy wiedzieli, jakimi moglibyśmy być. Jakimi powinniśmy być. "Cała ale całej nigdzie nie ma." Stracić siebie to zyskać siebie. I ... - duża kropka. Krystyna Miłobędzka Odpowiedz Link
mala200333 Re: ______WIERSZE________________ 12.01.13, 04:16 Trzeba marzyć Żeby coś się zdarzyło Żeby mogło się zdarzyć I zjawiła się miłość Trzeba marzyć Zamiast dmuchać na zimne Na gorącym się sparzyć Z deszczu pobiec pod rynnę Trzeba marzyć Gdy spadają jak liście Kartki dat z kalendarzy Kiedy szaro i mgliście Trzeba marzyć W chłodnej, pustej godzinie Na swój los się odważyć Nim twe szczęście cię minie Trzeba marzyć W rytmie wietrznej tęsknoty Wraca fala do plaży Ty pamiętaj wciąż o tym Trzeba marzyć Żeby coś się zdarzyło Żeby mogło się zdarzyć I zjawiła się miłość Trzeba marzyć Jonasz Kofta Odpowiedz Link
mala200333 Rozmyślania na dworcu 12.01.13, 16:38 Rozmyślania na dworcu Na wszystkich dworcach świata W poczekalniach, na peronach Każda rozmowa o życiu Zostaje niedokończona Podróżni różni Nic się nie różnią Na dworcach każdy Staje się próżnią Jest tak jak wszędzie Szczęście, nieszczęście Tylko, że w pędzie Tylko, że częściej Na wszystkich dworcach świata Daleką drogą olśnienie Toczysz się losu koleją Po swoje przeznaczenie Suma powrotów i pożegnań Daje w efekcie zero Niektórym życie jak pociąg Niektórym życie jak peron Wsiadają, wysiadają W bufetach piwem się raczą Przyjeżdżają, odjeżdżają Płaczą Gubią się, odnajdują Walizy taszczą Zjadani, wypluwani Dworców studrzwiową paszczą Niech wszystko działa Zgodnie z rozkładem Pociąg odchodzi Ja, nie pojadę ..Jonasz Kofta Odpowiedz Link
mala200333 Re: ______WIERSZE________________ 13.01.13, 14:08 Bądź Ty mi dobrym Kazimiera Zawistowska Bądź Ty mi dobrym — zejdź sercu mojemu Jaśnią podobną ciepłu słonecznemu — Bądź duszy mojej morzu burzliwemu Kojącą ciszą współsennej zatoki, Zwartej łagodnie gór kwietnymi stoki... Bądź ustom moim jak trunek miłosny, Po którym serce skwita kwiatem wiosny! Bądź ustom moim słodki i litosny... I na te usta, do Twych ust tęskniące, Kładź się jak rosy napoje rzeźwiące. Bądź oczom moim czarem wizyj sennych, Wyprzędłą baśnią mirażów promiennych, Wonnym pąkowiem zieleni wiosennych, Opleć mi duszę jak urocze ziele, By w ślad stóp moich chodziło wesele... Odpowiedz Link
jutta_t Re: ______WIERSZE________________ 13.01.13, 16:26 Ewa Kazimiera Zawistowska I Usnął Adam, skroń sparłszy o warkocze Ewy, I w śnie Panu się kłaniał — bo stworzeniu z gliny, Sad Edenu Pan otwarł z mnogością zwierzyny, I dał jagód soczystość i zbóż złotych siewy, I sytemu łask szczodrych — otworzył bok lewy, I żywemu dał kwiatu powstać z jego kości. Więc olśnion, wzrok napasłszy krasą tej piękności, Usnął Adam, skroń sparłszy o warkocze Ewy. I cisza — w łąk kobiercu śpi Adam, śpią trzody, Edeńskie im wonieją zdrzemane ogrody... I tylko, wraz z gwiazdami nad zacisznym rajem, Dwie par źrenic bezsennych patrzy w siebie wzajem — I do Ewy płonącej, złotowłosej głowy, Wąż pnie ciała gibkiego oplot szmaragdowy. II "Zakazanego straż mi Drzewa dana, A więc stul oczy — bo gdy krew jagody, Łaknących ust Twych zwabi kraśne miody, To swą urodą cała zesromana, Już nie poniesiesz pokłonu dla Pana, Bo tak potężne wyśnią raje Tobie, Usta Adama w tej płomiennej dobie, Że padniesz, jako winnym sokiem pjana, Na jego łono..." Ponad Ewy głową, Wąż swoją wstęgę zgina szmaragdową, Do pożądliwych jej wtulając dłoni, Szkarłatny owoc przeklętej jabłoni, I cisza — potem z Świadomości Drzewa Soczysty owoc zgryzła biała Ewa... Odpowiedz Link
mala200333 Szymborska Wisława Utopia 13.01.13, 18:04 Szymborska Wisława Utopia Wyspa na której wszystko się wyjaśnia. Tu można stanąć na gruncie dowodów. Nie ma dróg innych oprócz drogi dojścia. Krzaki aż uginają się od odpowiedzi. Rośnie tu drzewo Słusznego Domysłu o rozwikłanych wiecznie gałęziach. Olśniewająco proste drzewo Zrozumienia przy źródle, co się zwie Ach Więc To Tak. Im dalej w las, tym szerzej się otwiera Dolina Oczywistości. Jeśli jakieś zwątpienie, to wiatr je rozwiewa. Echo bez wywołania głos zabiera i wyjaśnia ochoczo tajemnice światów. W prawo jaskinia, w której leży sens. W lewo jezioro Głębokiego Przekonania. Z dna odrywa się prawda i lekko na wierzch wypływa. Góruje nad doliną Pewność Niewzruszona. Ze szczytu jej roztacza się Istota Rzeczy. Mimo powabów wyspa jest bezludna, a widoczne po brzegach drobne ślady stóp bez wyjątku zwrócone są w kierunku morza. Jak gdyby tylko odchodzono stąd i bezpowrotnie zanurzano się w topieli. W życiu nie do pojęcia. Odpowiedz Link
mala200333 Re: ______WIERSZE________________ 13.01.13, 18:08 Szymborska Wisława "Nic dwa razy" Nic dwa razy sie nie zdarza I nie zdarzy. Z tej przyczyny Zrodziliśmy sie bez wprawy I pomrzemy bez rutyny. Choćbyśmy uczniami byli Najtępszymi w szkole świata, Nie będziemy repetować Żadnej zimy ani lata. Żaden dzień sie nie powtórzy, Nie ma dwóch podobnych nocy, Dwóch tych samych pocałunków, Dwóch jednakich spojrzeń w oczy. Wczoraj, kiedy twoje imię Ktoś wymówił przy mnie głośno, Tak mi było, jakby róża Przez otwarte wpadła okno. Dziś, kiedy jesteśmy razem, Odwróciłam twarz ku ścianie. Róża? Jak wygląda róża? Czy to kwiat? A może kamień? Czemu ty sie, zła godzino, Z niepotrzebnym mieszasz lękiem? Jesteś- a więc musisz minąć. Miniesz- a więc to jest piękne. Uśmiechnięci, wpółobjęci, Spróbujemy szukać zgody, Choć różnimy sie od siebie, Jak dwie krople czystej wody. Odpowiedz Link
black_jotka Kazimiera zawistowska "Swięte" 13.01.13, 19:33 Kazimiera zawistowska "Swięte" I powstały, jak świetlne meteory, Z łun pożarnych poczęte i krwawej topieli Drogę z tronów krwią znacząc aż do mniszych celi - Jak sznur rannych gołębi, lecący w przestwory. Roztwonił się Chrystusów ogród różnowzory, Bladym kwiatem, podjętym z śmiertelnej pościeli - Cudnych twarzy różaniec opłatkowej bieli, Słodkimi wonnościami zbyt pełne amfory. I po rajskich kobiercach, po niebieskim łanie, błądzą dziewy męczenne i koronne panie - Te wszystkie, co obliczem zwróconym od ziemi W snach widziały Aniołów z skrzydłami białemi, I korne, wciąż czekały w płomiennej tęsknocie, Oblubieńca swojego, w purpurze i złocie. Odpowiedz Link
black_jotka Kazimiera Zawistowska spadłe liście 13.01.13, 19:34 Kazimiera Zawistowska spadłe liście Na srebrne stawu zwierciadło lecą I świecą złotem, i miedzią świecą, I lecą trwożne jak błędne duchy, Jak serc porwanych krwawe okruchy. Wiatrem rzucone serc krwawych strzępy Między pobrzeżne szuwarów kępy, Jakby łzy lecą, jakby krew kwiatów, Jak pocałunki słane z zaświatów. Więc lecą... lecą - a gdy na fali Pierścien się mglistych świateł rozpali, To się w tej smętnej płonią jasności Niby korowód cmentarnych gości, I w mętne stawu zwierciadło lecą, I świecą złotem, i jak krew świecą... Odpowiedz Link
jerzy_55 Jesienną nocą Kazimiera Zawistowska 13.01.13, 21:06 Jesienną nocą Kazimiera Zawistowska III O, przyjdź ty do mnie — bom dziwnie samotna, Noc się nade mną rozełkała słotna I dziwnie jestem tej nocy samotna... Strugami deszczu mży mgielna szaruga, Noc pełna cieni, wystygła i długa, Przedzgonnych psalmów snuje hymn pokutny, Łka w strunach deszczu w rytm niezmiernie smutny, W mgłach odrętwiałych łka swój hymn pokutny. I jak wid śmierci leci mi nad głową Ta noc rozgrana ulewą deszczową... O przyjdź ty do mnie — przyjdź w tę ciszę mroczną, A oczy moje przy tobie odpoczną, Oczy, zasnute mgieł oponą mroczną. I wzlecę w jasne oczu twoich głębie Jako za światłem tęskniące gołębie. I spiję niebo z gwiazd złotymi ćwieki!... I przymknę pijane rozkoszą powieki, Wypiwszy niebo z gwiazd złotymi ćwieki. Odpowiedz Link
mala200333 Re: ______WIERSZE________________ 14.01.13, 03:45 Sara Naomni Historia Mailowa Szedł diabełek młody, ogonem zarzucił i mailowej poczty adres komuś wrzucił. Za nim biegnie w trwodze anioł na swej nodze. Tamten zawsze mieszał, a ten głowę zwieszał. - Po cóż, ty to robisz? -Wszak to już się stało Klick i znowu poszło, w eter poleciało. Dwoje ludzi czyta, już gorączką płonie. Anioł Losu pyta: -Dać im rozum w dłonie? -Nie tego jest żoną, wszystko ułożone, -On się z Bogiem godzi, do kościoła chodzi. W koło diabeł biegał, o miłości bredził, gonił i naganiał, ku sobie prowadził. Niesfornych popychał, aż wreszcie zatrzasnął ! Anioł gorzko płakał, aż nareszcie zasnął. Odpowiedz Link
mala200333 Ziemianin Adam spowiedź 15.01.13, 01:18 Ziemianin Adam spowiedź Jesień spowiada się do ula Co pusty stoi na brzegu pasieki Tak trudno jej sobie coś przypomnieć Bo jakież jesień może mieć grzechy Odpowiedz Link
mala200333 Re: ______WIERSZE________________ 15.01.13, 01:26 Baczyński Krzysztof Kamil Psy W oczach psów można unieść nieba biały tulipan. Kogo kochasz kochając przydrożne psy, chodząc w ulicach wiatrem spalonych, na szybach zastygając oczami szklanymi jak łzy? Kogo kochasz kochając w ich oczach maleńkie kobiety orientalnych snów, kiedy boisz się twarz ich jak kwiat wziąć do ręki i ostrożnie układasz mozaiki słów? Kogo kochasz? w tych oczach zastygł czas dyluwialnych, zwierzęcych epok i żółte, fosforyczne talerze gwiazd wprawione w oczy jak w niebo. Jakże spokojne ich twarze obrosłe sierścią - osadem - miłością lat, kiedy bijesz na oślep rękami jak wiosłem we wrogi obraz nieba i ziemi, w świat. Rzuć, rzuć magię wirujących kół, podnieś ręce do potęgi łap, wtul się w sierść przyjacielską i płyń przez zarosłe czaszkami wybrzeża lat. Odpowiedz Link
zamyslona_7 O, wybudujcie domy, jasne, wielkie domy. 15.01.13, 01:29 Baczyński Krzysztof Kamil Polacy Oto rozmawiam z cieniami rycerzy w głuchej, wygasłej urnie mojej ziemi, a głosy jak organy rosną i strudzeni, tyle wieków zwalając, co nad nimi leżą, tyle serc w jeden kamień skutych, nim odwalą, jak ciemność stygną we mnie i jak wiatr się żalą. O! straszne, straszne dzieje. Widzę morza głuche, ziemię z niebem złączoną, a jak step w posuchę, i tętent burz pod ziemią, i tłumy wśród ogni wijące się jak węże pocięte w kawały, i twarze, twarze groźne, o! twarze podobne obliczom w śnie zabitych. To znów nagle wały, mury, miecze się wznoszą, krzyk rozcina ziemię; a potem cisza. Tylko stoją nieme posągi bohaterów - trzech lub dwu herosów, a popod nimi przepaść zieje - do dna głosu. Jeszcze, jeszcze pochody na dalekich lądach, gdzie huragany armat rwą na strzępy ziemię, na morzach lśniących, gdzie zamknięci w prądach mocują się z żyłami golfstromów pod niemi. I jeszcze, jeszcze da1ej - gdzie stąpną - zwycięscy. I tam jeszcze, w ojczyźnie, z dłońmi zgorzałemi, tam zawsze podeptani, tam zawsze na klęsce jak na trumnie orkanu - wieniec serc na ziemi. I tak mijają lata: rzeki, miasta niosą jak czarną krę pożogi odbitą aż do dna, i ciemność, ciemność głuchą. Wyje ziemia głodna rykiem z pól wyoranym, wydartym z pogromów, a na niej stoją widma rozrąbanych domów, gdzie na zgwałconych sercach pohańbione ciała, jakby się męka boża w ludziach ciałem stała. O straszne, straszne dzieje. Huczy czas nad nami. Kiedy z szubienic dzwony sinych ciał zagrają, wywloką nas na bruki pokrajane łzami, na oświęcimskie kaźnie i warczącą zgrają do gardeł nam przypadną. My będziemy żyli i tysiąc lat po śmierci w gałęziach szubienic, płoszący życie z ślepi tych, co nas zabili. Ja rozmawiam z cieniami umarłych rycerzy, nad grobowiskiem ziemi, sam jak krzyż zgorzały, i mówię: "O, przeklęty ten, który nie wierzy wystygłym prochom ludu i serc żywych grozie; bo kto na swojej klęsce - klęskę ducha mierzy, O! tego nie wybawi płomienisty orzeł. Bo kto nie kochał kraju żadnego i nie żył chociaż przez chwilę jego ognia drżeniem, chociaż i w dniu potopu w tę miłość nie wierzył, to temu żadna ziemia nie będzie zbawieniem". O, wybudujcie domy, o, nazwijcie wreszcie Polskę - Polską, nie krzywdą, a miłość - miłością, i niechaj biegną rzeki, a na każdym mieście niech słup srebrzystych skrzydeł tryśnie jako - kościół, kościół ciał odkupienia. Każdy jako posąg śród liści, nie z marmuru, stoi - sobie mały, ale rosnący w kształtach jak jabłka dojrzałe, wszyscy razem w kopułę, co odbije głosy walnych trąb archanielskich jak lawiny nieba, by chleb był dla miłości, nie miłość dla chleba, by czas był tym rosnącym, a nie krwi łakomym. O, wybudujcie domy, jasne, wielkie domy. Odpowiedz Link
zamyslona_7 Baczyński Krzysztof Kamil Erotyk W potoku włosów 15.01.13, 01:31 Baczyński Krzysztof Kamil Erotyk W potoku włosów twoich, w rzece ust kniei jak wieczór - ciemnej wołanie nadaremne, daremny plusk. Jeszcze w mroku owinę, tak jeszcze róża nocy i mienie świat gałązka, strzępem albo gestem, potem niemo sie stoczy, smuga przejdzie przez oczy i powiem: nie będąc - jestem. Jeszcze tak w ciebie płynąc, niosąc cię tak odbitą w źrenicach lub u powiek zawisłą jak łzę, usłyszę w tobie morze delfinem srebrnie ryte, w muszli twojego ciała szumiące snem. Albo w gaju, gdzie jesteś brzozą, białym powietrzem i mlekiem dnia, barbarzyńcą ogromnym, tysiąc wieków dzwigając trysnę szumem bugaju w gałęziach twoich - ptak. Dedykacja: Jeden dzień - a na tęsknotę - wiek, jeden gest - a już orkanów pochód jeden krok - a otoś tylko jest w każdy czas - duch czekający w prochu. Odpowiedz Link
dunant Re: O, wybudujcie domy, jasne, wielkie domy. 25.01.13, 00:48 Baczyński Krzysztof Kamil Improwizacja dla Anny Pogrzeb, Mży śnieg. Na trumnę spadają, jak echo kroki ziemi. Spokojnie umiera wspomnienie wbite na krzyż cmentarzy i bije daleko jak dzwon obcego serca szary tłumu wieniec. A dookoła drzewa zastygłe czekają przed drzwiami nieba jak przed drzwiami raju, Kto ostom twarz układał w rozpaczliwe maski i kto wam twarze obce jak dymy rozwiewał? Jest przecież cicho. Dymi niebo płaskie. Kto tak powoli gasił gwiazdę mego gniewu? Wysoko dzwoni ziemia na kopule czynu i obojętność twarzy jest już tylko gliną. Nie mów. Jaskółki śniegu kołują i niżej opada wszystko - ot o kilka piędzi ktoś mi przeżegna wieczór mijając przed krzyżem. Ktoś wśród nocy na krzyżu zawiesi mi księżyc. Teraz jest zawsze. Czarny ścieg kopaczy. Ulatuje wysoko gołąb twego płaczu Odpowiedz Link
dunant Re: O, wybudujcie domy, jasne, wielkie domy. 25.01.13, 00:50 Baczyński Krzysztof Kamil Kiedy ludzie będą braćmi Wstęp Wolność niosę [?] I Pisz poemat, poeto, bez muz, liść niesiony przez wiatr, wyśmiany przez wiatr, i ogłuchnij: widzisz przecież ten świat, unoszony na falach nowyro zim, jesieni, wiosen i szalejących ziemskich lat. W wizjach feerii wypłoszonych spod powiek glob się jawi nagle obmyty z krwi i uśmiecha się zwykle przytłoczony człowiek jak Chrystus ludzki - zrzucający krzyż. Chcę pieśni jak burza i ogień, i gest ręki płowego dziecka, chcę prostych jak strzału chodnik. Nie chcę pieśni o sobie, biję w pieśń i werbel na trwogę, na trwogę zbrodni. II Po ruinie wstaje świt. Boli jeszcze północ z ognia, drzewa nie porosłe korą. Dzwony opóźnione biją na pokój, a bzy zakwitają obce ludziom, sprawom i porom. Znaki są widne prorokom, ludzie widzą zieleń i drzewa zwykłe, kołys rzek. Prorocy: ziemi każdy bolesny szelest i krew stuleci zamkniętą w pąkach drzew, a na skrzyźowaniu dróg i nieba słychać turkot odjeźdżającyd1 golgot, nowy dzień świętego chleba i jasne doliny, co rok zielone leszczyną i olchą. Po polach brodzą krowy, ludzie śnią pod gwiazdami, spalone domy rosną moa1ą trawą. Nie wracajcie, pielgrzymi, gdzie najemną pracą kominy nad miastem, wiatraki - obłudnie błogosławią. III Po bulwarach - szerokich wichrach miasta - chodzi ta klęska bez synów, ojców i sióstr, zdawaio się przed chwilą: przez rzekę statek jak karawan - pejzaż umarłych krzyżów niósł. Kona jeszcze w trosce krajobraz domów płonących, umiera cala ziemia w każdym przydrożnym krzyżu i pięści - graniastostupy lontów, podrzucone pod ziemię, dymią, wybuchną duszami wróconymi nagle z wszystkich frontów. IV Szło... dychała wiosna po ulicach, po wsiach, spotkały się oczy ludzi i szły szeregiem, gęsto ludzie wzbierali, spływała na rzekach kra, oczy świeciły jak ogień - ogień jak szkło. Uciekały wilki, uciekł szatan, spłoszona trwoga biła o mur, wchodzili ludzie w góry, nieśli naręcza świata, schodzili ludzie z gór. Wiosna w każdym jaśminie, po nocach świat wybuchał i każdy niósł wysokie pieśni, usnął zmęczony Bóg. To sen o nawróceniu nieśli, łkała ziemia głucha, uciekała nienawiść wezbrana od trwóg. Przyszli ludzie ci sami powtórzeni przez Boga, anioły o rękad1 twardyro chodziły wśród nich, sprawcy drżeli, chowali serca - czarny dym spalenisk, kolumnami - nie zapisana przestrzeń - anioły szły. Stąpały słonie pokoleń i lekkie lat gazele, chodzili zwykli ludzie po przestrzeniach, ledwo lont zagasł podrzucony pod lonty wojen, zaczęli ósmy wielki dzień stworzenia. Odpowiedz Link
mala200333 Re: ______WIERSZE________________ 16.01.13, 02:10 Strug Renata Tesknota Gdzie gołębie z ufnością siadają na dłoni, a róże za złotówkę dają wprost ze dzbana, gdzie świeże obwarzanki czekają od rana i dzwony na wieżycach wciąż dzwonią i dzwonią... Gdzie słońce twarz ogląda w trąbce hejnalisty, co gwar miasta wstrzymuje na cztery minuty, a ,,Adaś" do cokoła na wieki przykuty z brązową rezygnacją o swym losie myśli... Gdzie witrażem świetlistym w rzece się odbija nadwiślańskich kamienic i placów uroda, z dostojeństwem i dumą Jej Wysokość Woda stare mury kościołów i Wawelu mija... Gdzie to miasto najmilsze, gwarne, kolorowe - tęsknię. Jego przestrzeni brak mi i szczodrości; Ono świata nie dzieli na swoich i gości, tylko serce otwiera. Chylę przed Nim głowę Odpowiedz Link
rawik-is-me SMUTKI I RADOŚCI OBJAWÓW STAROŚCI ! 16.01.13, 13:18 SMUTKI I RADOŚCI OBJAWÓW STAROŚCI ! Idę ulicą - ktoś mi się kłania. Oddaję ukłon - znam przecież drania: ta twarz, ten uśmiech i ten błysk w oku ... To miły facet, znam go od roku. Jakże u diabła on się nazywa? ... Dziura, w pamięci. Czasem tak bywa. Wtedy myśl smutna w głowie się rodzi: Nic nie poradzisz - starość nadchodzi. Z trzeciego piętra schodzę radośnie, bo w kalendarzu ma się ku wiośnie, no i spaceru gna mnie potrzeba zwłaszcza, że słońce i błękit nieba... Gdy już po parku idę alei nagle pot zimny koszulę klei, bowiem pytanie w głowie mi tkwi: czy aby kluczem zamknąłem drzwi? W śpiesznym powrocie znów myśl się rodzi: Nic nie poradzisz - starość nadchodzi. Siedzę i czytam. Nagle myśl żywa jakimś pragnieniem z fotela zrywa. Robię trzy kroki, staję przy szafie i jak to cielę na nią się gapię ... Pojęcia nie mam, po co ja wstałem? Czego tak bardzo i nagle chciałem? Oj, coraz bardziej mi to już szkodzi, że ta nieszczęsna starość nadchodzi. Jadę na urlop - prasuję spodnie. żeby wśród ludzi wyglądać godnie. Biorę walizkę, pędzę nad morze ... Lecz tam zamiast śledzić dziewczyny hoże, zamiast podziwiać plażowe akty ... ...Czy wyłączyłem wtyczkę z kontaktu? Może dom spłonął? Strach we mnie godzi ... Tak to jest kiedy starość nadchodzi. Żeby nie znaleźć się kiedyś w nędzy zaoszczędziłem trochę pieniędzy. W dużej kopercie, zamkniętej klejem, dobrze ukryłem je przed złodziejem. I teraz ... już od paru miesięcy nie mogę znaleźć moich tysięcy. Ech, nie pojmiecie tego wy młodzi jak miło żyć gdy starość nadchodzi. Pomimo moich najlepszych chęci nie zawsze mogę ufać pamięci. Więc by jej pomóc, a przez nią sobie, czasem na chustce węzełki robię. A potem jeden Bóg wiedzieć raczy co który węzeł ma dla mnie znaczyć? Choć mi się nawet nieźle powodzi, wciąż mam kłopoty. Starość nadchodzi. Dwa razy dziennie - raz przy śniadaniu, a potem w obiad, po drugim daniu zażywam leki, tabletki białe: cztery połówki i cztery całe. Często się pieklę /bom nie aniołem/, gdy w obiad nie wiem czy rano wziąłem? Tę gorycz klęski wątpliwie słodzi wiedza, że oto starość nadchodzi. Żuję kolację - w niej polędwica me podniebienie smakiem zachwyca. Pogodnie dumam o tej starości ... Czy ona musi stale nas złościć? Przecież jest piękna. Masz sporo czasu ... Chcesz iść nad wodę, albo do lasu, to sobie idziesz - nikt ci nie broni. Z łóżka zbyt wcześnie też nikt nie goni, bowiem nie musisz pędzić do pracy jak wszyscy twoi młodsi rodacy. Co prawda wigor z wolna przekwita, lecz po co wigor u emeryta? Podwyżki pensji już nie wyprosisz, należną gażę poczta przynosi ... Spokojnie patrzysz jak świat się zmienia, gdyż wiek ci daje m ą d r o ś ć spojrzenia ... Więc wiwat starość! Niechaj nam służy, nawet gdy trochę chwilami nuży. Bowiem - jak sądzę - w tym jest rzecz cała, by jak najdłużej ta starość trwała ... Wiersz Reinera Kerna "Das Alter kommt auf seine Weise" spolszczył /i uzupełnił/ Tadeusz Rejniak Odpowiedz Link
jane_doe_hej Czekaj cierpliwie Biegnę zza góry ostatniej... 17.01.13, 02:17 Czekaj cierpliwie Biegnę zza góry ostatniej przez wszystkie rzeki płynę jeziora pokonam - i będę Będę ze świtaniem na promyku spłynę - i będę Aby zmazać ślady twych łez Będę Lech Kamiński Odpowiedz Link
mala200333 Czerwone trzewiczki. Sexton Anne 17.01.13, 19:48 Sexton Anne Czerwone trzewiczki Stoję w kręgu w martwym mieście i zawiązuję czerwone trzewiczki... Nie są moje. To buty mojej matki. Wcześniej należały do jej matki. Przekazywane z rąk do rąk jak posąg, ale ukrywane jak wstydliwe listy. Dom i ulica skąd pochodzą są ukryte i wszystkie kobiety też są ukryte... Odpowiedz Link