______WIERSZE________________

    • samanta_ewa Re: ______WIERSZE________________ 30.04.12, 03:53
      Marina Cwietajewa *** (Skąd tyle we mnie tkliwości?)

      Skąd tyle we mnie tkliwości?
      Nie po raz pierwszy — kędziory
      Jak twoje gładzę i jeszcze
      Ciemniejszych zaznałam — warg.

      Wschodziły i gasły gwiazdy
      (Skąd tyle we mnie tkliwości?)
      Wschodziły i gasły oczy
      I w oczach mych blask ich nikł.

      Cudowniejszymi pieśniami
      Śród ciemnej, przepastnej nocy
      (Skąd tyle we mnie tkliwości?)
      Mnie darzył śpiewaka głos.

      Skąd tyle we mnie tkliwości?
      I co z nią uczynić mam chłopcze
      Podstępny, śpiewaku wędrowny,
      Długorzęsy – jak nikt?
    • rawik-is-me Re: ______WIERSZE________________ 30.04.12, 16:37
      Marina Cwietajewa X X X z cyklu "Uczeń"

      Mottotongue_outowiedzieć Ci, o czym myślę?
      W deszczu - pod jednym płaszczem,
      W nocy pod jednym płaszczem,
      W grobie - pod jednym płaszczem.

      I

      O, móc być chłopcem twoim jasnowłosym -
      Przez tysiące lat!-
      Za twą purpurą w płaszczu ucznia prostym
      Przemierzać świat.

      Uławiać móc, skroś ciżby ludzkiej męty,
      Twą życiodajną twarz -
      Duszą, żyjącą tchnieniem twym świętym,
      Jak wiatru wiewem - płaszcz.

      Bardziej zwycięsko niźli król Dawid
      Ramieniem roztrącać dzicz.
      Od krzywd wszelakich móc cię wybawić -
      Płaszczem chroniącym ci być.

      Pomiędzy uczniami śpiącymi słodko
      Być tym, co nie będzie spać.
      Przy pierwszym kamieniu rzuconym przez motłoch
      Już nie płaszczem - tarczą się stać.



      (O, samowolnie nie ucinam wierszy!
      To nóż wyostrzony na włos!)
      ...I z uśmiechem najzuchwalszym - jako pierwszy
      Wstąpić na twój stos.

      (przeł. Joanna Salamon)
    • mala200333 Re: ______WIERSZE________________ 01.05.12, 07:55
      Marina Cwietajewa "Miłość"

      Jatagan? Płomień?
      Skromniej - nie tak krzykliwie!

      Ból, znajomy jak oczom - dłonie,
      Jak wargom -
      Dziecka własnego imię.
    • rawik-is-me Re: ______WIERSZE________________ 01.05.12, 11:00

      Z Tobą

      chciałbym biec do szczęścia
      łąkami wspomnień umajonych
      lecz nie naszych
      marzeniami buszować wśród traw i kwiecia
      niech zachwycą nas jej kaczeńce

      aż dla nas zaświeci słonce
      rozebrać się
      zrzucić za siebie skórę złudzeń
      nałożyć nową niewinną - dziecka

      z tą czystą na skrzydłach motylich
      wzbić się wysoko
      tam - gdzie zawsze tańczą motyle
      - gdzie kłopoty nie dolecą

      bądź mi łąką

      Leszek K.
    • ptrysla Re: ______WIERSZE________________ 04.01.13, 23:43
      Piotr Trysła "Jak będzie"

      jak będzie twoja tęsknota
      skracać mój metr oddalenia
      jak niecierpliwość na twarzy
      w soczystą pełnię przemieniasz
      nie umiem wyobrazić

      jak twoja przyszła miłość
      przychodzi bezradnie cała
      jak płoszysz się w niemym wstydzie
      chwili co naraz się stała
      nie potrafię przewidzieć

      jak nadchodząca twa troska
      pilnuje mojego trwania
      i jak już nie odwlekasz
      czego się jeszcze wzbraniasz
      nie mogę doczekać

      jak usiądziemy przed domem
      spokojni
      kochani
      starzy
      i tak będziemy siedzieć

      czy to się kiedyś zdarzy?
      nie mogę Ci powiedzieć

      trysla.blogspot.com
      • dunant Re: ______WIERSZE________________ 05.01.13, 00:23
        Dzięki za link.
      • mala200333 Re: ______WIERSZE________________ 07.01.13, 14:16
        Zaraz zerkne..
    • black_jotka Re: ______WIERSZE________________ 06.01.13, 18:51
      Bądź ze mną

      Będę wszystkim o co prosisz
      mgłą szczyty górskie przytula
      kwiatem goryczki
      na polanie górskiej wyhaftowanym
      kłującą kosodrzewiną
      w mrozach i wichrach zakochaną

      Mogę być potokiem górskim
      spadającym w szaleństwie
      na łeb na szyję
      gdy zimnem chłodzi
      strudzone pragnienie gasi
      ze stóp wymywa zmęczenie

      Widokiem gdzieś tam w oddali
      gdzie pozostało zwykłe życie

      Tylko bądź ze mną cię proszę

      Lech Kamiński
    • mala200333 Zagaś mi oczy, Twój obraz - Rainer Maria Rilke 10.01.13, 22:09
      Zagaś mi oczy, Twój obraz
      Rainer Maria Rilke

      Zagaś mi oczy, Twój obraz nie zgaśnie,

      Uszy mi zasłoń, usłyszę Cię zawsze,

      Bez nóg za Tobą pójdę nad przepaście,

      Bez ust zaklinać będę imię najłaskawsze.



      Dłonie mi odejm, i tak Cię obejmie

      Serce me niczym ramieniem stęsknionym,

      Wyrwij mi serce, myśl zostanie we mnie,

      Gdy i myśl zechcesz płomieniem wypalić,

      Wtedy uniosę Cię w krwi mojej fali.

      Przełożyła
      Wanda Markowska
    • jane_doe_hej Re: ______WIERSZE________________ 12.01.13, 04:10

      Zdarzone i zapisane w 1982 roku w jesieni, w pierwszej jesieni stanu wojennego. Przyjechałam do chorej matki, do domu nad rzeką, w którym w młodości mieszkałam. Popatrzyłam przez otwarte okno:
      Jestem. Współżywa, współczynna,współwinna. Współzielona,
      Współdrzewna. Współistnieję. Ty jeszcze nie wiesz co to znaczy.
      Obdarowana ;przenikaniem. Znikam, jestem. Współtrwam ( z To-
      bą) w tym szklistym dniu ( z tym szklistym dniem w którym znikam) który znika ze mną tak lekko. Nie wiem co to znaczy.
      Współotwarta z oknem, współpłynna z rzeką. Jestem żeby
      wiedzieć znikam? Znikam żeby wiedzieć jestem? Całą ale całej
      nigdzie nie ma. Współprzelatująca, współniebna. Pół wieku
      żyłam po to!

      Pisany na skrawkach udartego papieru, w wielkim pośpiechu, tak mówił się bez zatrzymania cały tekst, bez jednej poprawki. ( pisany bez myśli o pisaniu. Bez myśli o czymkolwiek.)
      Jestem. I kropka. To cała tajemnica szczęśliwego życia. I ZEN o tym mówi, i Jan od Krzyża. To dane jest nam wszystkim po to, żebyśmy wiedzieli, jakimi moglibyśmy być. Jakimi powinniśmy być.
      "Cała ale całej nigdzie nie ma." Stracić siebie to zyskać siebie. I ... - duża kropka.
      Krystyna Miłobędzka
    • mala200333 Re: ______WIERSZE________________ 12.01.13, 04:16
      Trzeba marzyć

      Żeby coś się zdarzyło
      Żeby mogło się zdarzyć
      I zjawiła się miłość
      Trzeba marzyć
      Zamiast dmuchać na zimne
      Na gorącym się sparzyć
      Z deszczu pobiec pod rynnę
      Trzeba marzyć

      Gdy spadają jak liście
      Kartki dat z kalendarzy
      Kiedy szaro i mgliście
      Trzeba marzyć
      W chłodnej, pustej godzinie
      Na swój los się odważyć
      Nim twe szczęście cię minie
      Trzeba marzyć
      W rytmie wietrznej tęsknoty
      Wraca fala do plaży
      Ty pamiętaj wciąż o tym
      Trzeba marzyć
      Żeby coś się zdarzyło
      Żeby mogło się zdarzyć
      I zjawiła się miłość
      Trzeba marzyć

      Jonasz Kofta
    • mala200333 Rozmyślania na dworcu 12.01.13, 16:38
      Rozmyślania na dworcu


      Na wszystkich dworcach świata
      W poczekalniach, na peronach
      Każda rozmowa o życiu
      Zostaje niedokończona

      Podróżni różni
      Nic się nie różnią
      Na dworcach każdy
      Staje się próżnią

      Jest tak jak wszędzie
      Szczęście, nieszczęście
      Tylko, że w pędzie
      Tylko, że częściej

      Na wszystkich dworcach świata
      Daleką drogą olśnienie
      Toczysz się losu koleją
      Po swoje przeznaczenie

      Suma powrotów i pożegnań
      Daje w efekcie zero
      Niektórym życie jak pociąg
      Niektórym życie jak peron
      Wsiadają, wysiadają
      W bufetach piwem się raczą
      Przyjeżdżają, odjeżdżają
      Płaczą

      Gubią się, odnajdują
      Walizy taszczą
      Zjadani, wypluwani
      Dworców studrzwiową paszczą

      Niech wszystko działa
      Zgodnie z rozkładem
      Pociąg odchodzi
      Ja, nie pojadę ..Jonasz Kofta
    • mala200333 Re: ______WIERSZE________________ 13.01.13, 14:08


      Bądź Ty mi dobrym
      Kazimiera Zawistowska

      Bądź Ty mi dobrym — zejdź sercu mojemu

      Jaśnią podobną ciepłu słonecznemu —

      Bądź duszy mojej morzu burzliwemu



      Kojącą ciszą współsennej zatoki,

      Zwartej łagodnie gór kwietnymi stoki...



      Bądź ustom moim jak trunek miłosny,

      Po którym serce skwita kwiatem wiosny!

      Bądź ustom moim słodki i litosny...



      I na te usta, do Twych ust tęskniące,

      Kładź się jak rosy napoje rzeźwiące.



      Bądź oczom moim czarem wizyj sennych,

      Wyprzędłą baśnią mirażów promiennych,

      Wonnym pąkowiem zieleni wiosennych,



      Opleć mi duszę jak urocze ziele,

      By w ślad stóp moich chodziło wesele...
    • jutta_t Re: ______WIERSZE________________ 13.01.13, 16:26
      Ewa
      Kazimiera Zawistowska

      I



      Usnął Adam, skroń sparłszy o warkocze Ewy,

      I w śnie Panu się kłaniał — bo stworzeniu z gliny,

      Sad Edenu Pan otwarł z mnogością zwierzyny,

      I dał jagód soczystość i zbóż złotych siewy,



      I sytemu łask szczodrych — otworzył bok lewy,

      I żywemu dał kwiatu powstać z jego kości.

      Więc olśnion, wzrok napasłszy krasą tej piękności,

      Usnął Adam, skroń sparłszy o warkocze Ewy.



      I cisza — w łąk kobiercu śpi Adam, śpią trzody,

      Edeńskie im wonieją zdrzemane ogrody...

      I tylko, wraz z gwiazdami nad zacisznym rajem,



      Dwie par źrenic bezsennych patrzy w siebie wzajem —

      I do Ewy płonącej, złotowłosej głowy,

      Wąż pnie ciała gibkiego oplot szmaragdowy.



      II



      "Zakazanego straż mi Drzewa dana,

      A więc stul oczy — bo gdy krew jagody,

      Łaknących ust Twych zwabi kraśne miody,

      To swą urodą cała zesromana,



      Już nie poniesiesz pokłonu dla Pana,

      Bo tak potężne wyśnią raje Tobie,

      Usta Adama w tej płomiennej dobie,

      Że padniesz, jako winnym sokiem pjana,



      Na jego łono..."



      Ponad Ewy głową,

      Wąż swoją wstęgę zgina szmaragdową,

      Do pożądliwych jej wtulając dłoni,



      Szkarłatny owoc przeklętej jabłoni,

      I cisza — potem z Świadomości Drzewa

      Soczysty owoc zgryzła biała Ewa...
    • mala200333 Szymborska Wisława Utopia 13.01.13, 18:04
      Szymborska Wisława

      Utopia

      Wyspa na której wszystko się wyjaśnia.
      Tu można stanąć na gruncie dowodów.
      Nie ma dróg innych oprócz drogi dojścia.
      Krzaki aż uginają się od odpowiedzi.

      Rośnie tu drzewo Słusznego Domysłu
      o rozwikłanych wiecznie gałęziach.

      Olśniewająco proste drzewo Zrozumienia
      przy źródle, co się zwie Ach Więc To Tak.

      Im dalej w las, tym szerzej się otwiera
      Dolina Oczywistości.

      Jeśli jakieś zwątpienie, to wiatr je rozwiewa.

      Echo bez wywołania głos zabiera
      i wyjaśnia ochoczo tajemnice światów.

      W prawo jaskinia, w której leży sens.

      W lewo jezioro Głębokiego Przekonania.
      Z dna odrywa się prawda i lekko na wierzch wypływa.

      Góruje nad doliną Pewność Niewzruszona.
      Ze szczytu jej roztacza się Istota Rzeczy.

      Mimo powabów wyspa jest bezludna,
      a widoczne po brzegach drobne ślady stóp
      bez wyjątku zwrócone są w kierunku morza.
      Jak gdyby tylko odchodzono stąd
      i bezpowrotnie zanurzano się w topieli.

      W życiu nie do pojęcia.
    • mala200333 Re: ______WIERSZE________________ 13.01.13, 18:08
      Szymborska Wisława

      "Nic dwa razy"

      Nic dwa razy sie nie zdarza
      I nie zdarzy. Z tej przyczyny
      Zrodziliśmy sie bez wprawy
      I pomrzemy bez rutyny.

      Choćbyśmy uczniami byli
      Najtępszymi w szkole świata,
      Nie będziemy repetować
      Żadnej zimy ani lata.

      Żaden dzień sie nie powtórzy,
      Nie ma dwóch podobnych nocy,
      Dwóch tych samych pocałunków,
      Dwóch jednakich spojrzeń w oczy.

      Wczoraj, kiedy twoje imię
      Ktoś wymówił przy mnie głośno,
      Tak mi było, jakby róża
      Przez otwarte wpadła okno.

      Dziś, kiedy jesteśmy razem,
      Odwróciłam twarz ku ścianie.
      Róża? Jak wygląda róża?
      Czy to kwiat? A może kamień?

      Czemu ty sie, zła godzino,
      Z niepotrzebnym mieszasz lękiem?
      Jesteś- a więc musisz minąć.
      Miniesz- a więc to jest piękne.

      Uśmiechnięci, wpółobjęci,
      Spróbujemy szukać zgody,
      Choć różnimy sie od siebie,
      Jak dwie krople czystej wody.
    • black_jotka Kazimiera zawistowska "Swięte" 13.01.13, 19:33
      Kazimiera zawistowska "Swięte"

      I powstały, jak świetlne meteory,
      Z łun pożarnych poczęte i krwawej topieli
      Drogę z tronów krwią znacząc aż do mniszych celi -
      Jak sznur rannych gołębi, lecący w przestwory.

      Roztwonił się Chrystusów ogród różnowzory,
      Bladym kwiatem, podjętym z śmiertelnej pościeli -
      Cudnych twarzy różaniec opłatkowej bieli,
      Słodkimi wonnościami zbyt pełne amfory.

      I po rajskich kobiercach, po niebieskim łanie,
      błądzą dziewy męczenne i koronne panie -
      Te wszystkie, co obliczem zwróconym od ziemi

      W snach widziały Aniołów z skrzydłami białemi,
      I korne, wciąż czekały w płomiennej tęsknocie,
      Oblubieńca swojego, w purpurze i złocie.
      • black_jotka Kazimiera Zawistowska spadłe liście 13.01.13, 19:34

        Kazimiera Zawistowska
        spadłe liście


        Na srebrne stawu zwierciadło lecą
        I świecą złotem, i miedzią świecą,
        I lecą trwożne jak błędne duchy,
        Jak serc porwanych krwawe okruchy.

        Wiatrem rzucone serc krwawych strzępy
        Między pobrzeżne szuwarów kępy,
        Jakby łzy lecą, jakby krew kwiatów,
        Jak pocałunki słane z zaświatów.

        Więc lecą... lecą - a gdy na fali
        Pierścien się mglistych świateł rozpali,
        To się w tej smętnej płonią jasności

        Niby korowód cmentarnych gości,
        I w mętne stawu zwierciadło lecą,
        I świecą złotem, i jak krew świecą...
    • jerzy_55 Jesienną nocą Kazimiera Zawistowska 13.01.13, 21:06
      Jesienną nocą
      Kazimiera Zawistowska

      III



      O, przyjdź ty do mnie — bom dziwnie samotna,

      Noc się nade mną rozełkała słotna

      I dziwnie jestem tej nocy samotna...



      Strugami deszczu mży mgielna szaruga,

      Noc pełna cieni, wystygła i długa,



      Przedzgonnych psalmów snuje hymn pokutny,

      Łka w strunach deszczu w rytm niezmiernie smutny,

      W mgłach odrętwiałych łka swój hymn pokutny.



      I jak wid śmierci leci mi nad głową

      Ta noc rozgrana ulewą deszczową...



      O przyjdź ty do mnie — przyjdź w tę ciszę mroczną,

      A oczy moje przy tobie odpoczną,

      Oczy, zasnute mgieł oponą mroczną.



      I wzlecę w jasne oczu twoich głębie

      Jako za światłem tęskniące gołębie.



      I spiję niebo z gwiazd złotymi ćwieki!...

      I przymknę pijane rozkoszą powieki,

      Wypiwszy niebo z gwiazd złotymi ćwieki.
    • mala200333 Re: ______WIERSZE________________ 14.01.13, 03:45
      Sara Naomni

      Historia Mailowa


      Szedł diabełek młody,
      ogonem zarzucił
      i mailowej poczty
      adres komuś wrzucił.

      Za nim biegnie w trwodze
      anioł na swej nodze.
      Tamten zawsze mieszał,
      a ten głowę zwieszał.

      - Po cóż, ty to robisz?
      -Wszak to już się stało
      Klick i znowu poszło,
      w eter poleciało.

      Dwoje ludzi czyta,
      już gorączką płonie.
      Anioł Losu pyta:
      -Dać im rozum w dłonie?

      -Nie tego jest żoną,
      wszystko ułożone,
      -On się z Bogiem godzi,
      do kościoła chodzi.

      W koło diabeł biegał,
      o miłości bredził,
      gonił i naganiał,
      ku sobie prowadził.

      Niesfornych popychał,
      aż wreszcie zatrzasnął !
      Anioł gorzko płakał,
      aż nareszcie zasnął.
    • mala200333 Ziemianin Adam spowiedź 15.01.13, 01:18
      Ziemianin Adam

      spowiedź

      Jesień spowiada się do ula
      Co pusty stoi na brzegu pasieki
      Tak trudno jej sobie coś przypomnieć
      Bo jakież jesień może mieć grzechy
    • mala200333 Re: ______WIERSZE________________ 15.01.13, 01:26
      Baczyński Krzysztof Kamil

      Psy


      W oczach psów można unieść nieba biały tulipan.
      Kogo kochasz kochając przydrożne psy,
      chodząc w ulicach wiatrem spalonych,
      na szybach zastygając oczami szklanymi jak łzy?
      Kogo kochasz kochając w ich oczach maleńkie
      kobiety orientalnych snów,
      kiedy boisz się twarz ich jak kwiat wziąć do ręki
      i ostrożnie układasz mozaiki słów?
      Kogo kochasz? w tych oczach zastygł czas
      dyluwialnych, zwierzęcych epok
      i żółte, fosforyczne talerze gwiazd
      wprawione w oczy jak w niebo.
      Jakże spokojne ich twarze obrosłe
      sierścią - osadem - miłością lat,
      kiedy bijesz na oślep rękami jak wiosłem
      we wrogi obraz nieba i ziemi, w świat.
      Rzuć, rzuć magię wirujących kół,
      podnieś ręce do potęgi łap,
      wtul się w sierść przyjacielską i płyń
      przez zarosłe czaszkami wybrzeża lat.
      • zamyslona_7 O, wybudujcie domy, jasne, wielkie domy. 15.01.13, 01:29
        Baczyński Krzysztof Kamil

        Polacy

        Oto rozmawiam z cieniami rycerzy
        w głuchej, wygasłej urnie mojej ziemi,
        a głosy jak organy rosną i strudzeni,
        tyle wieków zwalając, co nad nimi leżą,
        tyle serc w jeden kamień skutych, nim odwalą,
        jak ciemność stygną we mnie i jak wiatr się żalą.

        O! straszne, straszne dzieje. Widzę morza głuche,
        ziemię z niebem złączoną, a jak step w posuchę,
        i tętent burz pod ziemią, i tłumy wśród ogni
        wijące się jak węże pocięte w kawały,
        i twarze, twarze groźne, o! twarze podobne
        obliczom w śnie zabitych. To znów nagle wały,
        mury, miecze się wznoszą, krzyk rozcina ziemię;
        a potem cisza. Tylko stoją nieme
        posągi bohaterów - trzech lub dwu herosów,
        a popod nimi przepaść zieje - do dna głosu.

        Jeszcze, jeszcze pochody na dalekich lądach,
        gdzie huragany armat rwą na strzępy ziemię,
        na morzach lśniących, gdzie zamknięci w prądach
        mocują się z żyłami golfstromów pod niemi.
        I jeszcze, jeszcze da1ej - gdzie stąpną - zwycięscy.
        I tam jeszcze, w ojczyźnie, z dłońmi zgorzałemi,
        tam zawsze podeptani, tam zawsze na klęsce
        jak na trumnie orkanu - wieniec serc na ziemi.
        I tak mijają lata: rzeki, miasta niosą
        jak czarną krę pożogi odbitą aż do dna,
        i ciemność, ciemność głuchą. Wyje ziemia głodna
        rykiem z pól wyoranym, wydartym z pogromów,
        a na niej stoją widma rozrąbanych domów,
        gdzie na zgwałconych sercach pohańbione ciała,
        jakby się męka boża w ludziach ciałem stała.

        O straszne, straszne dzieje. Huczy czas nad nami.
        Kiedy z szubienic dzwony sinych ciał zagrają,
        wywloką nas na bruki pokrajane łzami,
        na oświęcimskie kaźnie i warczącą zgrają
        do gardeł nam przypadną. My będziemy żyli
        i tysiąc lat po śmierci w gałęziach szubienic,
        płoszący życie z ślepi tych, co nas zabili.

        Ja rozmawiam z cieniami umarłych rycerzy,
        nad grobowiskiem ziemi, sam jak krzyż zgorzały,
        i mówię: "O, przeklęty ten, który nie wierzy
        wystygłym prochom ludu i serc żywych grozie;
        bo kto na swojej klęsce - klęskę ducha mierzy,
        O! tego nie wybawi płomienisty orzeł.
        Bo kto nie kochał kraju żadnego i nie żył
        chociaż przez chwilę jego ognia drżeniem,
        chociaż i w dniu potopu w tę miłość nie wierzył,
        to temu żadna ziemia nie będzie zbawieniem".

        O, wybudujcie domy, o, nazwijcie wreszcie
        Polskę - Polską, nie krzywdą, a miłość - miłością,
        i niechaj biegną rzeki, a na każdym mieście
        niech słup srebrzystych skrzydeł tryśnie jako - kościół,
        kościół ciał odkupienia. Każdy jako posąg
        śród liści, nie z marmuru, stoi - sobie mały,
        ale rosnący w kształtach jak jabłka dojrzałe,
        wszyscy razem w kopułę, co odbije głosy
        walnych trąb archanielskich jak lawiny nieba,
        by chleb był dla miłości, nie miłość dla chleba,
        by czas był tym rosnącym, a nie krwi łakomym.
        O, wybudujcie domy, jasne, wielkie domy.
        • zamyslona_7 Baczyński Krzysztof Kamil Erotyk W potoku włosów 15.01.13, 01:31
          Baczyński Krzysztof Kamil

          Erotyk

          W potoku włosów twoich, w rzece ust
          kniei jak wieczór - ciemnej
          wołanie nadaremne,
          daremny plusk.

          Jeszcze w mroku owinę, tak jeszcze róża nocy
          i mienie świat gałązka, strzępem albo gestem,
          potem niemo sie stoczy,
          smuga przejdzie przez oczy
          i powiem: nie będąc - jestem.

          Jeszcze tak w ciebie płynąc, niosąc cię tak odbitą
          w źrenicach lub u powiek zawisłą jak łzę,
          usłyszę w tobie morze delfinem srebrnie ryte,
          w muszli twojego ciała szumiące snem.

          Albo w gaju, gdzie jesteś
          brzozą, białym powietrzem
          i mlekiem dnia,
          barbarzyńcą ogromnym,
          tysiąc wieków dzwigając
          trysnę szumem bugaju
          w gałęziach twoich - ptak.
          Dedykacja:
          Jeden dzień - a na tęsknotę - wiek,
          jeden gest - a już orkanów pochód
          jeden krok - a otoś tylko jest
          w każdy czas - duch czekający w prochu.


        • dunant Re: O, wybudujcie domy, jasne, wielkie domy. 25.01.13, 00:48
          Baczyński Krzysztof Kamil

          Improwizacja dla Anny

          Pogrzeb,

          Mży śnieg. Na trumnę spadają, jak echo
          kroki ziemi. Spokojnie umiera wspomnienie
          wbite na krzyż cmentarzy i bije daleko
          jak dzwon obcego serca szary tłumu wieniec.
          A dookoła drzewa zastygłe czekają
          przed drzwiami nieba jak przed drzwiami raju,
          Kto ostom twarz układał w rozpaczliwe maski
          i kto wam twarze obce jak dymy rozwiewał?
          Jest przecież cicho. Dymi niebo płaskie.
          Kto tak powoli gasił gwiazdę mego gniewu?
          Wysoko dzwoni ziemia na kopule czynu
          i obojętność twarzy jest już tylko gliną.

          Nie mów. Jaskółki śniegu kołują i niżej
          opada wszystko - ot o kilka piędzi
          ktoś mi przeżegna wieczór mijając przed krzyżem.
          Ktoś wśród nocy na krzyżu zawiesi mi księżyc.
          Teraz jest zawsze. Czarny ścieg kopaczy.
          Ulatuje wysoko gołąb twego płaczu
          • dunant Re: O, wybudujcie domy, jasne, wielkie domy. 25.01.13, 00:50
            Baczyński Krzysztof Kamil

            Kiedy ludzie będą braćmi


            Wstęp
            Wolność niosę [?]

            I
            Pisz poemat, poeto, bez muz,
            liść niesiony przez wiatr, wyśmiany przez wiatr,
            i ogłuchnij: widzisz przecież ten świat,
            unoszony na falach nowyro zim, jesieni, wiosen
            i szalejących ziemskich lat.
            W wizjach feerii wypłoszonych spod powiek
            glob się jawi nagle obmyty z krwi
            i uśmiecha się zwykle przytłoczony człowiek
            jak Chrystus ludzki - zrzucający krzyż.

            Chcę pieśni jak burza i ogień,
            i gest ręki płowego dziecka,
            chcę prostych jak strzału chodnik.
            Nie chcę pieśni o sobie,
            biję w pieśń i werbel na trwogę,
            na trwogę zbrodni.

            II
            Po ruinie wstaje świt.
            Boli jeszcze północ z ognia,
            drzewa nie porosłe korą.
            Dzwony opóźnione biją na pokój, a bzy
            zakwitają obce ludziom, sprawom i porom.
            Znaki są widne prorokom, ludzie widzą zieleń
            i drzewa zwykłe, kołys rzek.
            Prorocy: ziemi każdy bolesny szelest
            i krew stuleci zamkniętą w pąkach drzew,
            a na skrzyźowaniu dróg i nieba
            słychać turkot odjeźdżającyd1 golgot,
            nowy dzień świętego chleba
            i jasne doliny, co rok zielone leszczyną i olchą.

            Po polach brodzą krowy, ludzie śnią pod gwiazdami,
            spalone domy rosną moa1ą trawą.
            Nie wracajcie, pielgrzymi, gdzie
            najemną pracą
            kominy nad miastem, wiatraki - obłudnie błogosławią.

            III
            Po bulwarach - szerokich wichrach miasta -
            chodzi ta klęska bez synów, ojców i sióstr,
            zdawaio się przed chwilą: przez rzekę statek
            jak karawan - pejzaż umarłych krzyżów niósł.

            Kona jeszcze w trosce krajobraz domów płonących,
            umiera cala ziemia w każdym przydrożnym krzyżu
            i pięści - graniastostupy lontów,
            podrzucone pod ziemię, dymią, wybuchną
            duszami wróconymi nagle z wszystkich frontów.

            IV
            Szło...
            dychała wiosna po ulicach, po wsiach,
            spotkały się oczy ludzi i szły szeregiem,
            gęsto ludzie wzbierali, spływała na rzekach kra,
            oczy świeciły jak ogień - ogień jak szkło.
            Uciekały wilki, uciekł szatan,
            spłoszona trwoga biła o mur,
            wchodzili ludzie w góry, nieśli naręcza świata,
            schodzili ludzie z gór.
            Wiosna w każdym jaśminie, po nocach świat wybuchał
            i każdy niósł wysokie pieśni, usnął zmęczony Bóg.
            To sen o nawróceniu nieśli, łkała ziemia głucha,
            uciekała nienawiść wezbrana od trwóg.
            Przyszli ludzie ci sami powtórzeni przez Boga,
            anioły o rękad1 twardyro chodziły wśród nich,
            sprawcy drżeli, chowali serca - czarny dym spalenisk,
            kolumnami - nie zapisana przestrzeń - anioły szły.

            Stąpały słonie pokoleń i lekkie lat gazele,
            chodzili zwykli ludzie po przestrzeniach,
            ledwo lont zagasł podrzucony pod lonty wojen,
            zaczęli ósmy wielki dzień stworzenia.
    • mala200333 Re: ______WIERSZE________________ 16.01.13, 02:10
      Strug Renata

      Tesknota

      Gdzie gołębie z ufnością siadają na dłoni,
      a róże za złotówkę dają wprost ze dzbana,
      gdzie świeże obwarzanki czekają od rana
      i dzwony na wieżycach wciąż dzwonią i dzwonią...
      Gdzie słońce twarz ogląda w trąbce hejnalisty,
      co gwar miasta wstrzymuje na cztery minuty,
      a ,,Adaś" do cokoła na wieki przykuty
      z brązową rezygnacją o swym losie myśli...
      Gdzie witrażem świetlistym w rzece się odbija
      nadwiślańskich kamienic i placów uroda,
      z dostojeństwem i dumą Jej Wysokość Woda
      stare mury kościołów i Wawelu mija...
      Gdzie to miasto najmilsze, gwarne, kolorowe -
      tęsknię. Jego przestrzeni brak mi i szczodrości;
      Ono świata nie dzieli na swoich i gości,
      tylko serce otwiera. Chylę przed Nim głowę
    • mala200333 Re: ______WIERSZE________________ 16.01.13, 02:22
      https://dareklewandowski.yh.pl/blog/wiersz.jpg
      • mala200333 Re: ______WIERSZE________________ 16.01.13, 02:23
        https://www.marhan.pl/Wiersze/wiersz_213ab.jpg
    • mala200333 Re: ______WIERSZE________________ 16.01.13, 02:24

    • rawik-is-me SMUTKI I RADOŚCI OBJAWÓW STAROŚCI ! 16.01.13, 13:18


      SMUTKI I RADOŚCI OBJAWÓW STAROŚCI !
      Idę ulicą - ktoś mi się kłania.
      Oddaję ukłon - znam przecież drania:
      ta twarz, ten uśmiech i ten błysk w oku ...
      To miły facet, znam go od roku.
      Jakże u diabła on się nazywa?
      ... Dziura, w pamięci. Czasem tak bywa.
      Wtedy myśl smutna w głowie się rodzi:
      Nic nie poradzisz - starość nadchodzi.

      Z trzeciego piętra schodzę radośnie,
      bo w kalendarzu ma się ku wiośnie,
      no i spaceru gna mnie potrzeba
      zwłaszcza, że słońce i błękit nieba...
      Gdy już po parku idę alei
      nagle pot zimny koszulę klei,
      bowiem pytanie w głowie mi tkwi:
      czy aby kluczem zamknąłem drzwi?
      W śpiesznym powrocie znów myśl się rodzi:
      Nic nie poradzisz - starość nadchodzi.

      Siedzę i czytam. Nagle myśl żywa
      jakimś pragnieniem z fotela zrywa.
      Robię trzy kroki, staję przy szafie
      i jak to cielę na nią się gapię ...
      Pojęcia nie mam, po co ja wstałem?
      Czego tak bardzo i nagle chciałem?
      Oj, coraz bardziej mi to już szkodzi,
      że ta nieszczęsna starość nadchodzi.

      Jadę na urlop - prasuję spodnie.
      żeby wśród ludzi wyglądać godnie.
      Biorę walizkę, pędzę nad morze ...
      Lecz tam zamiast śledzić dziewczyny hoże,
      zamiast podziwiać plażowe akty ...
      ...Czy wyłączyłem wtyczkę z kontaktu?
      Może dom spłonął? Strach we mnie godzi ...
      Tak to jest kiedy starość nadchodzi.

      Żeby nie znaleźć się kiedyś w nędzy
      zaoszczędziłem trochę pieniędzy.
      W dużej kopercie, zamkniętej klejem,
      dobrze ukryłem je przed złodziejem.
      I teraz ... już od paru miesięcy
      nie mogę znaleźć moich tysięcy.
      Ech, nie pojmiecie tego wy młodzi
      jak miło żyć gdy starość nadchodzi.

      Pomimo moich najlepszych chęci
      nie zawsze mogę ufać pamięci.
      Więc by jej pomóc, a przez nią sobie,
      czasem na chustce węzełki robię.
      A potem jeden Bóg wiedzieć raczy
      co który węzeł ma dla mnie znaczyć?
      Choć mi się nawet nieźle powodzi,
      wciąż mam kłopoty. Starość nadchodzi.

      Dwa razy dziennie - raz przy śniadaniu,
      a potem w obiad, po drugim daniu
      zażywam leki, tabletki białe:
      cztery połówki i cztery całe.
      Często się pieklę /bom nie aniołem/,
      gdy w obiad nie wiem czy rano wziąłem?
      Tę gorycz klęski wątpliwie słodzi
      wiedza, że oto starość nadchodzi.

      Żuję kolację - w niej polędwica
      me podniebienie smakiem zachwyca.
      Pogodnie dumam o tej starości ...
      Czy ona musi stale nas złościć?
      Przecież jest piękna. Masz sporo czasu ...

      Chcesz iść nad wodę, albo do lasu,
      to sobie idziesz - nikt ci nie broni.
      Z łóżka zbyt wcześnie też nikt nie goni,
      bowiem nie musisz pędzić do pracy
      jak wszyscy twoi młodsi rodacy.
      Co prawda wigor z wolna przekwita,
      lecz po co wigor u emeryta?
      Podwyżki pensji już nie wyprosisz,
      należną gażę poczta przynosi ...

      Spokojnie patrzysz jak świat się zmienia,
      gdyż wiek ci daje m ą d r o ś ć spojrzenia ...
      Więc wiwat starość! Niechaj nam służy,
      nawet gdy trochę chwilami nuży.
      Bowiem - jak sądzę - w tym jest rzecz cała,
      by jak najdłużej ta starość trwała ...

      Wiersz Reinera Kerna "Das Alter kommt auf seine Weise" spolszczył /i uzupełnił/ Tadeusz Rejniak
    • jane_doe_hej Czekaj cierpliwie Biegnę zza góry ostatniej... 17.01.13, 02:17
      Czekaj cierpliwie

      Biegnę zza góry ostatniej
      przez wszystkie rzeki płynę
      jeziora pokonam - i będę

      Będę ze świtaniem
      na promyku spłynę - i będę

      Aby zmazać ślady twych łez
      Będę

      Lech Kamiński
    • mala200333 Czerwone trzewiczki. Sexton Anne 17.01.13, 19:48
      Sexton Anne

      Czerwone trzewiczki


      Stoję w kręgu
      w martwym mieście
      i zawiązuję czerwone trzewiczki...
      Nie są moje.
      To buty mojej matki.
      Wcześniej należały do jej matki.
      Przekazywane z rąk do rąk jak posąg,
      ale ukrywane jak wstydliwe listy.
      Dom i ulica skąd pochodzą
      są ukryte i wszystkie kobiety też
      są ukryte...
Pełna wersja