jane_doe_hej Re: ______WIERSZE________________ 18.01.13, 01:35 Sidzina Kamil Urojenia To co mamy urojone, Żyje w nas, Żyje w dostatku Potęguje w nas cierpienie, Podtrzymuje wrażenie upadku. Podkreślenie bez namysłu, Tych wysiłków nierealnych To jest cel urojenia, Pozbycie się wszystkich świadków. Czeka śmiało, Na ognisko, Nie światełko; to banalne. Na ten wielki pożar zmyśleń, Urojenia są łatwopalne. Odpowiedz Link
mala200333 Joanna Kulmowa Nie wyrastaj z marzeń 20.01.13, 16:22 Joanna Kulmowa Nie wyrastaj z marzeń Podobno z tego się wyrasta, podobno to z czasem się zmienia. Ty się nie zmieniaj, już taki zostań, ty nie wyrastaj z marzenia. Choćby ci było z nim niewygodnie, choćby nawet z nim było źle ci, to je troszkę, odrobinkę odmień, ale go nie wyrzucaj na śmieci. Będą mówili, żeś jeszcze dzieciny, będą się może śmiali, a ty się z nimi nie licz, ty bądź taki, jaki jesteś nie inny. I gdybyś nawet nie mógł sprostać światu, co zmienia się i zmienia, to ty się nie martw, taki już zostań ty nie wyrastaj z marzenia. Odpowiedz Link
mala200333 Joanna Kulmowa Smutki Kiedy dzień już staje się 20.01.13, 16:46 Joanna Kulmowa Smutki Kiedy dzień już staje się ciemny, Króciutki Przychodzą do mnie smutki. Mają wielkie wielkie oczy Pełne łez I sierść miękką Jak puszysty szary pies. Lubią żeby gładzić je pomalutku. Szeptać: „Smutku dobry mój smutku!” Czasem trzeba je wziąć na ręce Nie bronić się przed nimi nie złościć. Wtedy już się nie smucą więcej. Układają się przy mnie do snu. A nazajutrz Potulnie Rozpływają się w dniu Pełnym radości Odpowiedz Link
mala200333 Joanna Kulmowa "Co to jest radość?" 20.01.13, 16:48 Joanna Kulmowa "Co to jest radość?" Co to jest radość? Niebo Kiedy nagle w kałuży zaświeci. Ciepły wiatr niespodziewany Co nam wybiega naprzeciw. I jeszcze: Wcześnie rano chleb Kiedy słońce w ostrzu noża tuż obok. I ni stąd ni zowąd Twój śmiech Mój śmiech. I tam w górze Dziko Rozpędzony obłok. Radość mała I radość wielka: Wielka jak chorągwi mokrych furkotanie Mała jak czerwona kropelka Biedronki Na białym tulipanie. Odpowiedz Link
mala200333 Joanna Kulmowa "Po co jest teatr?" 20.01.13, 18:31 Joanna Kulmowa "Po co jest teatr?" Ta drabina to schody do nieba, a ta miska pod schodami to księżyc. Tamten miecz to zwyczajny pogrzebacz, a z garnków są hełmy rycerzy. Ale kto w te czary nie uwierzy? To jest teatr. A teatr jest po to, żeby wszystko było inne niż dotąd. Żeby iść do domu w zamyśleniu, w zachwycie. I już zawsze w misce księżyc widzieć... Odpowiedz Link
mala200333 Re: Joanna Kulmowa "Rachela" 20.01.13, 18:32 Joanna Kulmowa "Rachela" Ona przyszła sama tu w tę swojskość obłąkana. A obłąkali ją w Konrada i w Kordiana A zagarnęli ją w szemrzące słowiańskie słowo jak różę pod słomę żeby okryło tuliło. Poplątali Racheli i świecę szabasową i płacz o Jerozolimo i płacz nad powstańczą mogiłą. Pragnęli widzieć pannę Rachelę. A wzięła na siebie za wiele. Czarny szal oczarowanie Jankielem i zapach żniwa i cień gruszy polnej i leci liście z drzewa co wyrosło wolne. I stało się opętanie. Na sen. Na chocholi taniec. Na wieczne nieoddanie za nic. Skoro przyszła sama tu. Odpowiedz Link
mala200333 Mam serce świerszcza trawa mi kołyską zapach .. 20.01.13, 18:33 Mam serce świerszcza trawa mi kołyską zapach drwa za oknem ciepłe zimowisko. Skrzydła niosą mnie w skoku nad zieleń wysoką. O! lekości serca dana głupim świerszczom - po prostu być i grać póki nie zadepczą. Joanna Kulmowa Odpowiedz Link
black_jotka Joanna Kulmowa "Lęku mojego powszedniego" 20.01.13, 18:35 Joanna Kulmowa "Lęku mojego powszedniego" Zazdroszcząc Giordanowi stosu Chrystusom ran odstępcom piętna Snuję się blada i przeciętna Wśród marzeń moich i kolosów. Cykuta pachnie mi we śnie bohaterowie milczą nadzy a w dzień unikam słowa NIE i drżę o uśmiech władzy. Więc tropię wzory i pozory za mitem rewiduję mit by je mój żal mój wstyd żem tak obrosła rdzą pokory. Niech mi wykrzyczą brud swój. Grzech. Zaprzaństwo w ostatecznym kręgu. Niech rozczarują mnie. I niech ośmielą mnie do lęku. Odpowiedz Link
kristopherh Re: Joanna Kulmowa "Lęku mojego powszedniego" 20.01.13, 19:28 Joanna Kulmowa "Gdybym miał dziesięć rąk" Gdybym miał dziesięć rąk to jedną drapałbym się w głowę. Drugą jadłbym lody czekoladowe. Trzecią grałbym w guziki. Czwartą szarpałbym dziewczyńskie warkoczyki. Piątą sprałbym tych dwóch od sąsiadki. Szóstą skubałbym kwiatki. Siódmą od niechcenia kierowałbym ulicznym ruchem. Ósmą łapałbym muchę. Dziewiątą waliłbym w ogromny bęben. A dziesiątą? Dziesiątej używać nie będę. Bo co? Bo rzecz wiadoma. Straszniem się napracował tamtymi dziewięcioma Odpowiedz Link
dunant Re: ______WIERSZE________________ 21.01.13, 00:38 Joanna Kulmowa- "Wół" Nie pamięta wół, jak cielęciem był. Nie może sobie przypomnieć, martwi się, martwi się ogromnie. Czy zawsze miałem rogi? I nogi? I głowę? I wielkie oczy wołowe? Czy byłem wołkiem, czy wołem? Czy ukończyłem szkołę? Czy miałem dobrą cenzurę? Czy dostawałem w skórę? Czy dawno mi uszy wyrosły? A może zawsze, zawsze, zawsze byłem dorosły? Pamiętam tak niewiele. Ach! Jakież ze mnie cielę! Odpowiedz Link
black_jotka Słowiki Maria Pawlikowska-Jasnorzewska 22.01.13, 21:30 Słowiki Maria Pawlikowska-Jasnorzewska Słowiki są dziś nieswoje. Bzy są jak chmury krzyżyków. Chcesz zabić serce moje? Przecież się nie zabija słowików Odpowiedz Link
samanta_ewa Jerzy Granowski 24.01.13, 19:09 Wyobraźnia w tunelu ciemność łoskot kół strach zamknięte przerażone oczy śnią pobudzoną wyobraźnią i kłębkiem nerwów potykamy się o równo ułożone podkłady toru który prowadzi do białego światła nie wiadomo dokąd ale zawsze jest nadzieja mówią że ten co przeszedł na drugą stronę życia widział w oddali blask boski czy ziemski nikt nie wie nocą nawet robaczek świętojański budzi radość lecz złudną bliskość celu jedynie gwizd lokomotywy wyjeżdżającej z tunelowej czeluści wyrywa z zamyślenia i oznajmia koniec klaustrofobicznego strachu... Jerzy Granowski Odpowiedz Link
mala200333 Re: ______WIERSZE________________ 24.01.13, 19:13 Antonio Machado Tęcza w nocy Do Madrytu którejś nocy idzie pociąg przez Guadarrama. Na wodzie stoi łuk tęczy, zbudowały go księżyc i woda. O kwietniowy księżycu popędzający obłoki! Matka trzyma chłopczyka śpiącego na jej kolanach. Śpi chłopczyk, a jednak widzi mijane zielone pola, drzewa w słońcu i złote motyle. Matka z pochmurnym czołem między wczoraj i jutrem widzi wygasły ogień i piec, a w nim pająki. Jest też zbolały podróżny, pewnie widzi niezwykłe rzeczy, mówi do siebie, a spojrzy, to nas przegania wzrokiem. Wspominam pola pod śniegiem i sosny na innych górach. A Ty, o Panie, co sprawiasz, że widzimy i widzisz dusze, powiedz, czy kiedykolwiek my wszyscy zobaczymy Twoje oblicze. tłum. Czesław Miłosz Odpowiedz Link
mala200333 Re: ______WIERSZE________________ 24.01.13, 19:17 Mieczysława Buczkówna Stacja Jeszcze w pocałunku pożegnania Z odjazdem twojego uśmiechu Okno otwarte Na pospieszne gwiazdy – rozkład Naszej krwi mimo soli płaczu Cisza wojny Śpiącej w leukocytach Bliskiego świtu nieczynne automaty Poczekalnie w dreszczach zegarów Przetaczanie pamięci z bocznych torów Małych zmartwień na światło narodzin zgonów Na kość zamarznięta Biel milczenia peronów Zadraśnięta cierniem radości powrotu Sygnał róży podnoszę Jakbym mogła zatrzymać w biegu Rozbroić Tak kiedy czekam Na spóźniony w śniegu z tomu „Jutrzejsze śniegi”, 1969 Odpowiedz Link
mala200333 Re: ______WIERSZE________________ 24.01.13, 19:39 Aleksander Błok Na kolei Marii Iwanownej Przy torze w rowie nie koszonym Leżąca - patrzy tak jak żywa. W szalu na włosy zarzuconym, I młoda tak, i urodziwa. Dostojnym krokiem szła, bywało, Na gwizd za lasem i dudnienie, I przemierzywszy peron cały, Czekała drżąca ze wzruszenia. Nadbiega troje oczu lśniących – Rumieniec żywszy jest jak gdyby: Być może ktoś z przejeżdżających Zatrzyma na niej wzrok zza szyby... Wagony, biegnąc tuż, miarowo Skrzypiały, drżały wciąć jednako; Milczały żółte, granatowe, W zielonych śpiewał lud i płakał*. Wstawali senni za szybami I obojętny wzrok rzucali Na peron, na ogródek z bzami, Na nią, na tych, co obok stali... Raz tylko w pierwszej klasie ułan, Na łokciu wsparłszy się niedbale, Uśmiechem po niej przemknął czułym... Przemknął - i pociąg ruszył dalej. Tak mknęła młodość bezcelowa, W marzeniach płonnych tonąc cała... Bezbrzeżna pustka kolejowa Gwizdkami w sercu świdrowała... Cóż serce dawno już ochłodło! Oddano tyle już ukłonów, I tyle spojrzeń już zawiodło, Rzucanych chciwie w głąb wagonów... Odstąpcie od niej z pytaniami, Cóż wam? A dla niej to kres doli. Miłością, błotem czy kołami Zmiażdżona – jednakowo boli. 14 czerwca 1910 Odpowiedz Link
kristopherh Re: ______WIERSZE________________ 24.01.13, 20:41 W. H. Auden Gare du Midi Nieokreślony ekspres, który nadjechał z Południa, Tłum przy barierce, gdzie sprawdzają bilety i twarz, Na której powitanie mer nie wymyślił Ani trąb, ani wstęgi: coś wokół ust Zakłóca przygodne spojrzenie litością i niepokojem. Śnieg pada. Chwytając mała walizkę Odchodzi szybko, by zarazić miasto, Którego straszna przyszłość może właśnie nadeszła. przełożył Jerzy S. Sito Odpowiedz Link
kristopherh Re: ______WIERSZE________________ 24.01.13, 20:42 Kazimierz Wierzyński Dworzec Są takie miasta, o których nie można, Choćby się nawet i chciało coś orzec: Uliczki, rynek, plebania pobożna – I tylko jedno jest zdarzenie: dworzec. Pociąg przychodzi raz w dzień regularnie. (O, melancholio stołecznych kurierów). Na jednej nodze drżą przed nim latarnie I salutują bez rąk pasażerów. Panny, co tęsknią z pustego peronu, Skąd wieje dusza prowincji i spleenu. Porywa dziwny świat okien wagonu. Podróż po bajkach. Trwa ona pięć minut. I każdy wraca powoli do domu. Żując tęsknotę tępą, nieodgadłą. W mieście nie mówi się o tym nikomu. Choć wszystko kryje się w słówku: przepadło. A za pociągiem, gdy rozwiane puchy Dymów zwisną nad polną pustoszą, Jak tajemnicze, żegnające duchy, Rampy się same do góry podnoszą. z tomu „Wróble na dachu”, 1921 Odpowiedz Link
kristopherh Re: ______WIERSZE________________ 24.01.13, 20:43 Władysław Szlengel MAŁA STACJA TREBLINKI Na szlaku Tłuszcz - Warszawa z dworca Warschau-Ost wyjeżdza się szynami i jedzie się wprost... I podróż trwa czasami pięć godzin i trzy ćwierci, a czasem trwa ta jazda całe życie aż do śmierci... A stacja jest maleńka i rosną trzy choinki, i napis jest zwyczajny: tu stacja Treblinki. I nie ma nawet kasy ani bagażowego, za milion nie dostaniesz biletu powrotnego... Nie czeka nikt na stacji i nikt nie macha chustką, i cisza tylko wisi, i wita głuchą pustką. I milczy słup stacyjny, i milczą trzy choinki, i milczy czarny napis, że... stacja Treblinki. I tylko wisi z dawna (reklama w każdym razie) zniszczony stary napis: "Gotujcie na gazie." Odpowiedz Link
smieszka-on-line Miłość Maria Pawlikowska-Jasnorzewska 24.01.13, 23:08 Miłość Maria Pawlikowska-Jasnorzewska Wciąż rozmyślasz. Uparcie i skrycie. Patrzysz w okno i smutek masz w oku... Przecież mnie kochasz nad życie? Sam mówiłeś przeszłego roku... Śmiejesz się, lecz coś tkwi poza tym. Patrzysz w niebo, na rzeźby obłoków... Przecież ja jestem niebem i światem? Sam mówiłeś przeszłego roku. Odpowiedz Link
mala200333 JEST Jest jeszcze taka miłość ślepa bo widoczna 26.01.13, 22:19 JEST Jest jeszcze taka miłość ślepa bo widoczna jak szczęśliwe nieszczęście pół radość pół rozpacz ile to trzeba wierzyć milczeć cierpieć nie pytać skakać jak osioł do skrzynki pocztowej by dostać nic za wszystko miej serce i nie patrz w serce odstraszy cię kochać - ks. Jan Twardowski Odpowiedz Link
rawik-is-me Ballada o łące Ernest Bryll 27.01.13, 15:30 Ballada o łące Ernest Bryll Przez noc z dziewczyną szedłem jak przez łąkę I tacy sobie byliśmy wzajemni Że wokół się czyniło ciszej, miękcej, ciemniej Jakbyśmy byli utulani w pąku Nagle ona krzyknęła całym ciepłym ciałem Zatrzepotała niby ptak skrzydłami Noc otworzyła swe płatki nad nami Dziewczyna uleciała — za nią ja leciałem Teraz leżymy troszeczkę zdyszani Ale myślący już o locie nowym Noc nam pulsuje cicho pod plecami Zapachem potu, trawy, lewady miodowej... Odpowiedz Link
rawik-is-me Re: dobranoc tobie Ernest Bryll ... 27.01.13, 15:43 Ernest Bryll ... dobranoc tobie. Choć w jednej pościeli leżymy, przecież tak trwożnie dalecy jak dwa kamyki, które miecz rozdzielił blizną granicy. Duchowni i świeccy przeciwko nam postawią straże. Stąd za przemyt ja głową a ty gardłem białym — odpowiemy... — Co się zdarzyło już nie pierwszej parze. ... dobranoc. Trzeba konceptu Morsztyna by w takie pióra stroić żarty. Ciężki jestem w dowcipie i w ciele; na klęski nie znajdę innej rady jak ta: paluchami sięgnąć po ciebie. I tak długo trzymać aż się granice rozstąpią pod nami. ... dobranoc. Znowu ziemia snu nas dzieli jak dwa odpryski skały. Dlatego śnię kamień że tobie ciężar, młyńskie żarno dla mnie a my jak kamień będziemy milczeli. Odpowiedz Link
rawik-is-me Re: dobranoc tobie Ernest Bryll ... 27.01.13, 15:44 Malowanie żony Ernest Bryll Takie są właśnie, co wołamy: żony; konstrukcja szczygła — a ten nie uniesie jesieni. Więcej liścia niż kwiatu — kwiat już znaczy owoc więcej wiatru niż rzeki... Gładzimy co rano uda, chcemy tak tkliwie jakby porcelany dźwięku jej ledwo dotknąć nim od tętna pryśnie. U palców lotki i tak jakby kowal walił Mozarta... Bo takie są właśnie małe jak ziarno, brak im tego ugru którym ciężarne kwitną. Ramiączko koszuli odsłania piersi (w renesansie duchy bywały tęższe, gotowe, by w biodra przyjąć błogosławieństwo)... A one bezbożne nie chcą przymierza, nieprzydatne garnkom znienawidzone przez kuchnię. I jeśli trzeba rodzinę równać do ogniska nie znicz to będzie, nie dostojny płomień lecz suchość dymu, ognik papierosa który osłaniasz w dłoniach przeciw wiatrom. Odpowiedz Link
rawik-is-me Ubieranie Ernest Bryll Najpierw kobiety są nagie 27.01.13, 15:45 Ubieranie Ernest Bryll Najpierw kobiety są nagie — takie je widzimy, gdy zakwitają z dziewczyn. To poczęcie pąka jeszcze tak zwięzłe, że jest raczej raną niż zaznaczeniem płatków; Utoczone z wody i ognia pękają jak kryształ od gwałtowności głosu... Jeszcze pierwsze blizny rozwijają się w tiule, w pobrzeże koronki — to nawet piękniej, ciało nie tak jawne, nie nagie — rozebrane. Jest już zapach domu, szelest pończochy zdjętej ostrożnie i szybko, zmiękczenie światła... Potem story zaciska się coraz to skrzętniej: więc czas jedwabi — ciało jest jak echo stłumione tym rozkwitem. Jeszcze w pełni cienia mija ostatni okres. Wtedy już dotknięcie jest okrucieństwem. Tak je zostawiamy obleczone po szyję — obojętni na to, jak się zmieniają w szelest suchszy od grochowin. Odpowiedz Link
rawik-is-me Kolęda o gwieździe Ernest Bryll 27.01.13, 15:46 Kolęda o gwieździe Ernest Bryll Każdy z nas w brzuchu kobiety jest gwiazdą Najpierw okrągłą, gładko utoczoną, Tą ulgą po miłości, tą miękkości miazgą Jeszcze w ból nie obrosłą cierniową koroną A potem gwiazda rośnie. Kolczaste promienie Rozpierają przeponę. Potem imię kruche Między uda rozdarte, napięte golenie Ze światłem krzyku wschodzi nad kopułę brzucha No cóż... Ciało się sklęśnie. Zapomną się rany, Obrosną ciemnym włosem na radość dla chłopów, Bo po cóż mają baby patrzeć ze łzą w oku W te gwiazdy niedowzeszłe, w życiu utytłane. Odpowiedz Link
mala200333 Boże Narodzenie Ernest Bryll Kiedy dziecko ... 27.01.13, 17:06 Boże Narodzenie Ernest Bryll Kiedy dziecko się rodzi i na świat przychodzi Jest jak Bóg, co powietrzem nagle się zakrztusił I poczuł, że ma ciało, że w ciemnościach brodzi Że boi się człowiekiem być. I że być musi Wokół radość. Kolędy szeleszczące złotko Najbliżsi jak pasterze wpatrują się w Niego I śmiech matki - bo dziecko przeciąga się słodko A ono się układa do krzyża swojego Odpowiedz Link
seremine Re: Kolęda o gwieździe Ernest Bryll 16.02.13, 17:00 Bardzo wzruszajacy i piękny zarazem. Odpowiedz Link
mala200333 "Epitafium" Ernest Bryll Gościu co powiem krótkie 27.01.13, 17:08 "Epitafium" Ernest Bryll Gościu co powiem krótkie będzie. Miasto w którym zjadasz obiad jest grobowcem; żeby odegrać tutaj życie zbudowano świeżo domy z gotyckiej cegły, pleśń wymalowano... Każdy trenuje sztukę zwykłego paplania wiarę w oszczędność. Przez ulicę płyną kobiety, które grając swe powiewne role nie chcą wiedzieć co gnije od asfaltem... Sztuka czasami się udaje. Smakował ci obiad nakupiłeś pamiątek. To jest wszystko. Idź już. Odpowiedz Link
mala200333 Ernest Bryll*** [Bóg] Może ten stary, z którym .. 27.01.13, 17:10 Ernest Bryll*** [Bóg] Może ten stary, z którym jechałem tramwajem To był Bóg... Czeka, żyje, starzeje się z nami Coś tam się mu udaje, coś tam nie udaje... Jednym skinieniem palca silniej niż dynamit Rozwaliłby to wszystko... Ale co rozwalać I jak z kawałków na nowo ustalać Nie wie... Powoli z teczuszki wyjmuje Ciało chleb i w palcach zżółkłych łamie, żuje Czasem on mnie częstuje, czasem ja częstuję I spożywamy Sobie Co tam mamy Odpowiedz Link
seremine Ernest Bryll "Ballada o drzewach" A chociażby.. 27.01.13, 17:21 Ernest Bryll "Ballada o drzewach" A chociażby je pocięli piłami A chociażby je kładli pokotem Nikt nie powie - Drzew zabijać nie wolno - Oto znowu są przy nas W ciemnym mieście Stołki o jelenich nogach Deski szaf huczące od wiatru Kredensy z grubych sosen Kredensy co są jak żubry Zamknięte w strasznych ścianach Nikt nie powie - Drzew nie wolno palić - Nowe lasy powstają w piecach Gromy świerków w burzy Muskularne wiązy Nikt nie powie - Kochajcie podłogę - Ale bieleją od ługu Podłogi - słońca naszych mieszkań Oto znowu są przy nas Torturowane przez drwali Z rozrywanych piłami jest stół A przytulcie się wieczorem do stołu - Już łopatą gałęzie odlatujące w niebo Korniki postukują jakbyś powiadał maleńkie "zdrowaś"... Odpowiedz Link
seremine Re: Ernest Bryll "Ballada o drzewach" A chociażb 27.01.13, 17:22 Ernest Bryll *** [Wiara] Może będziemy mogli doczekać, doprosić Dobić się w sobie wiary, co góry przenosi Lecz chociaż ruszą Alpy, Karpaty stadami My zostaniemy w miejscu. Kamiennie Ci sami. Odpowiedz Link
seremine Ernest Bryll *** [Uczyć się być mężczyzną...] 27.01.13, 17:24 Ernest Bryll *** [Uczyć się być mężczyzną...] Uczyć się być mężczyzną, z dzieciństwa odchodzić Gryźć ziemię, dyszeć i znów się podnosić Jakby się nowy człowiek w nas narodził Krwią potem opływał, o litość nie prosił... Odpowiedz Link
jutta_t Ernest Bryll "Cóż" Cóż, mężczyzna nie płacze. 27.01.13, 17:29 Ernest Bryll "Cóż" Cóż, mężczyzna nie płacze. Tego się uczyłem Od samego dzieciństwa. Coraz bardziej sucho Miałem pod powiekami. I wzrok był ostrzejszy I oddech spokojniejszy i świat jakby mniejszy I mój głos w świecie nie brzęczał tak krucho Cóż, mężczyzna nie płacze - bo zna swą bezsiłę Uczy się milknąć i w ciemność odchodzić Przyjaciół nie mieć, z wrogami się godzić I tęsknić za łzą jedną co by z bożą łaską Popłynęła mu z oczu zamiast ziaren Odpowiedz Link
jutta_t Ernest Bryll * * * (Przyjdą do nas...] 27.01.13, 17:30 Ernest Bryll * * * (Przyjdą do nas...] Przyjdź do nas Panie jak ktoś niewiadomy Nieważny - byśmy ciebie nawet nie poznali Wtedy mniej może będziemy kłamali Kiedy będziesz pełganiem - blaskiem świeczki skromnej Bo dla nas światło spojone ciemnością Z duchotą, sadzą co płomyk oblepia Niewiele zobaczymy kiedy nas oślepiasz Więc nam twoje wesele pomieszaj z żałością Przyjdź do nas Panie jak ktoś niewiadomy Będź dla nas z krwi i potu, strachu i kłopotów Choć świta kogut pieje znów nie jestem gotów Ciemne są moje strony... Odpowiedz Link
jutta_t Re: Ernest Bryll * * * (Przyjdą do nas...] .jeszcz 27.01.13, 17:31 Ernest Bryll * * * (Przyjdą do nas...] Przyjdź do nas Panie jak ktoś niewiadomy Nieważny - byśmy ciebie nawet nie poznali Wtedy mniej może będziemy kłamali Kiedy będziesz pełganiem - blaskiem świeczki skromnej Bo dla nas światło spojone ciemnością Z duchotą, sadzą co płomyk oblepia Niewiele zobaczymy kiedy nas oślepiasz Więc nam twoje wesele pomieszaj z żałością Przyjdź do nas Panie jak ktoś niewiadomy Bądź dla nas z krwi i potu, strachu i kłopotów Choć świta kogut pieje znów nie jestem gotów Ciemne są moje strony... Odpowiedz Link
jutta_t Ernest Bryll *** [Kamień] A chociaż to był kamień 27.01.13, 17:32 Ernest Bryll *** [Kamień] A chociaż to był kamień wesoło siedliśmy I jako chlebem spólnie dzieliliśmy Każdy trzymał go w dłoniach, rozgrzewał oddechem Umiękczał słowem, smarował uśmiechem Aż stał się cud - gdy w skale zapachniało zbożem I granit ciało gorące otworzył. Odpowiedz Link
jutta_t Ernest Bryll *** [Skąd to zmęczenie...] 27.01.13, 17:33 Ernest Bryll *** [Skąd to zmęczenie...] Skąd to zmęczenie w nas każdego rana Jakby każda noc była nie przespana Skąd twarze takie szare, skąd oczy takie stare Czemu gonimy tacy zadyszani, Jakby się nam ta ziemia chwiała pod stopami I skąd to, że nie wiemy, dokąd tak biegniemy. Stąd ten krzyk - szybciej, szybciej. Inaczej padniemy... Odpowiedz Link
mala200333 Re: Ernest Bryll *** [Skąd to zmęczenie...] 22.09.13, 11:39 Wyścig szczurów.. Odpowiedz Link
jutta_t Ach, jak mi smutno! Autor: Adam Asnyk 29.01.13, 22:37 Ach, jak mi smutno! Autor: Adam Asnyk Ach, jak mi smutno! Mój anioł mnie rzucił, W daleki odbiegł świat I próżno wzywam, ażeby mi zwrócił Zabrany marzeń kwiat. Ach, jak mi smutno! Cień mnie już otacza, Posępny grobu cień; Serce się jeszcze zrywa i rozpacza Szukając jasnych tchnień; Ale na próżno uciszyć się lęka I próżno przeszłość oskarża rozrzutną... Ciąży już nad nim niewidzialna ręka - Ach, jak mi smutno! Odpowiedz Link
jane_doe_hej Małgorzata Pietrzak KOBIETĄ BYĆ 01.02.13, 00:51 Małgorzata Pietrzak KOBIETĄ BYĆ Kobietą być mieć małe dłonie lecz wielkie serce nosić w nich barwy trosk i kolory szczęścia kobietą być odcieniem radości spokoju blaskiem kochać bez granic cierpliwie szczerze i zawsze jaśniej starzeć się godnie niespiesznie z wdziękiem być kobietą znaczy więcej niż tylko człowiekiem Odpowiedz Link
mala200333 Re: Małgorzata Pietrzak KOBIETĄ BYĆ 22.09.13, 11:39 Małe dłonie i wielkie serce.. Odpowiedz Link
seremine Re: Małgorzata Pietrzak KOBIETĄ BYĆ 25.09.13, 19:18 Zmarła na emigracji na raka... Odpowiedz Link
smieszka-on-line Re: ______WIERSZE________________ 03.02.13, 04:32 Ogród To wyzwanie rzucone dzikiemu, Krnąbrnemu morzu trawy; Miejsce, gdzie pamięta się o miłości, Gdzie jest się samotnym przez chwilę; Gdzie zapomina się głosów dzieci Wołających z zamkniętego pokoju; Miejsce, gdzie troskę jednej Gderliwej kobiety zastępuje Obfitość niemych pragnień. To stare królestwo człowieka. Na jego wezwanie, z ziemi, Wyłaniają się pączki pędów, Milczące eksplozje Sprawowanej bez grzechu władzy. / R. S. Thomas, tłum. Andrzej Szuba Odpowiedz Link
smieszka-on-line Re: ______WIERSZE________________ 03.02.13, 04:33 1. "Najbardziej powinni lękać się słów ci, którzy znają wagę słowa: pisarze, poeci. Dla nich słowo jest faktem." 2. "Poeta to wielki niemowa. On charczy swoją niemoc, bełkoce, jąka się, błądzi; ludzki jest jego wielki błąd." 3. "Nie piszę wierszy, kiedy chcę, lecz kiedy nie mogę, kiedy mam zalaną krtań i zduszone gardło." 4. "Niebo skrzypi piórami nieczytanych poetów." Anna Kamieńska Odpowiedz Link
smieszka-on-line Re: ______WIERSZE________________ 03.02.13, 04:34 "...Czuć sie zmarnowanym jako ludzkość ( nie tylko jako jednostka), zmarnowanym tak, jak przyroda każe marnować się poszczególnym kwiatom, to uczucie nad uczuciami. Któż jest zdolny do takiego uczucia? Zapewne tylko poeta. Ale poeci umieją zawsze znaleźć sobie pociechę." Fryderyk Nietzsche Odpowiedz Link
jane_doe_hej Szczęście Mieczysław Jastrun 08.02.13, 01:07 Szczęście Mieczysław Jastrun Kiedy cię tracę, odzyskuję ciebie, Gdy jestem z tobą, nasycić nie mogę Serca. W tobie są gwiazdy, mrok i ogień, Gałęzie wrące ptakami w ogrodzie — Wszystko, co wzrusza mnie w krótkiej przygodzie Życia. Gdy tracąc odzyskuję ciebie, Szczęście nieszczęściem się karmi, westchnienie Jest głosem, którym chce mówić milczenie, I nie zna prawdy ten, co nie wie, Że cień jest słońca sumieniem. Jesteś poza mną. Jak wśród nocy ciemnej Zbłąkani rąk swych szukamy. I jesteś, żyjesz dla siebie samej, We mnie. Odpowiedz Link