______WIERSZE________________

    • mala200333 Re: ______WIERSZE________________ 15.11.13, 10:43
      Adam Asnyk

      Daremne żale - próżny żal

      Daremne żale - próżny trud,

      Bezsilne złorzeczenia!
      Przeżytych kształtów żaden cud

      Nie wróci do istnienia.

      Świat wam nie odda, idąc wstecz,

      Znikomych mar szeregu -
      Nie zdoła ogień ani miecz

      Powstrzymać myśli w biegu.

      Trzeba z żywymi naprzód iść,

      Po życie sięgać nowe...
      A nie w uwiędłych laurów liść

      Z uporem stroić głowę.

      Wy nie cofniecie życia fal!

      Nic skargi nie pomogą -
      Bezsilne gniewy, próżny żal!

      Świat pójdzie swoją drogą.
    • mala200333 Re: ______WIERSZE________________ 15.11.13, 17:29
      Jestem Twoja

      Wiem .
      że jestes tam
      tak bardzo blisko,
      że ...nie potrafię
      Cię nazwać,
      a Twoja obecność
      nigdy mnie nie opuszcza.
      Wiem ,że jesteś blisko
      w najczarniejsze noce
      i w najradośniejsze dni.
      Wiem , że kochasz
      kiedy się budzę
      i całujesz...
      Nie powiem o Tobie
      nikomu, przecież wiesz.
      A kiedy sen się spełni
      będziesz mój ,
      tak naprawdę
      i pójdziemy
      przed siebie,
      a Ty
      przygotujesz mi tosty
      z dżemem...
      a ja naleję Ci
      herbaty łyk,
      kochany mój...


      Ivonne 15 listopada 2013
    • jutta_t Re: ______WIERSZE________________ 16.11.13, 23:06
      ZIMOWE IMPRESJE

      płatki śniegu za oknem
      niczym srebrne motyle
      tańczą w podmuchach wiatru
      jak dmuchawce
      i tyle w nich czaru, ciepła i lekkości
      że w sercu jak w kawiarence
      na falach miłości
      płynącej ku przestworzom
      po gwiaździstym niebie
      niosąc nam promyk światła
      kołysząc mnie i Ciebie

      autor: Sławomir Kuracki (sjk)
    • jutta_t Re: ______WIERSZE________________ 17.11.13, 17:29
      Tam,gdzie wiatr(w jezyku cyganskim,odoj kaj bałwał)

      Tam,gdzie wiatr śpiewa pieśni,
      jesienią modlą się do Boga
      liście złote
      i Cyganka czarna.
      W lasach,
      u krzyżowych dróg,
      gdzie wiatry śpiewają pieśni,
      Cyganka Boga prosi
      i liść złoty spada .

      /Bronisława Wajs(Papusza) 1952 rok/
    • mala200333 Re: ______WIERSZE________________ 17.11.13, 18:03


      PIEŚŃ CYGAŃSKA
      Z PAPUSZY GŁOWY UŁOŻONA
      (gili romani Papuszakre szerestyr utchody)

      W lesie wyrosłam jak złoty krzak,
      w cygańskim namiocie zrodzona,
      do borowika podobna.
      Jak własne serce kocham ogień.
      Wiatry wielkie i małe
      wykołysały Cyganeczkę
      i w świat pognały ją daleko...

      Deszcze łzy mi obmywały,
      słońce, mój ojciec cygański, złoty,
      ogrzewało mnie
      i pięknie opaliło mi serce.

      Z modrego zdroju nie czerpałam sił,
      tylko przemyłam oczy...
      Niedźwiedź po lasach się włóczy
      jak srebrny księżyc,
      wilk boi się ognia,
      nie ugryzie Cyganów.

      Cyganeczka daleko wędruje po lesie,
      rży cygański koń,
      budzi obcych,
      raduje cygańskie serce.
      Wiewiórka na cygańskiej budzie
      orzechy gryzie.

      Oj, jak pięknie żyć,
      słyszeć to wszystko!
      Oj, jak pięknie
      widzieć to wszystko!

      Oj, jak pięknie
      czarne jagody zbierać
      jak cygańskie łzy!
      Oj, jak pięknie żyć,
      na Wielkanoc słuchać pieśni ptaków!

      Oj, jak pięknie przy namiocie,
      śpiewa sobie dziewczyna,
      płonie wielkie ognisko!
      Oj, jak pięknie, ludzie, z daleka
      wielkanocnych pieśni ptaków słuchać,
      kwilenia dzieci, i tańca, i śpiewania
      chłopaków i dziewczyn.

      Oj, jak pięknie żyć,
      nocami chodzić nad rzekę,
      ryby zimne jak chłodna woda
      chwytać w ręce!

      Oj, jak pięknie grzyby zbierać,
      miłość nieść,
      ziemniaki piec w ognisku...
      A koń cygański już czeka na murawie,
      kiedy wóz będzie gotów do drogi...

      Oj, jak pięknie nocami bez snu
      słuchać, jak żaby ślicznie przygrywają!
      Na niebie Kura z Kurczętami
      i Cygański Wóz
      całą przyszłość Cyganom wróżą,
      a srebrny księżycuszek,
      ojciec indyjskich pradziadów,
      światło nam niesie,
      w namiocie przygląda się dzieciom,
      Cygance służy swym światłem,
      żeby dziecko jej przewinąć było łatwiej.

      Oj, jak pięknie spoglądać w niebo,
      niebieskości jego różne w sercu ciułać!
      Oj, jak pięknie
      czarne oczy, smagłą twarz całować!

      Oj, jak pięknie szumi nam las –
      to on mi śpiewa piosenki.
      Oj, jak pięknie odpływają rzeki,
      to one mi serce cieszą.
      Jak pięknie wpatrzeć się w toń rzeki
      i powiedzieć jej wszystko.

      Bo nikt mnie nie zrozumie,
      tylko lasy i wody.
      To, co tu opowiadam,
      wszystko, wszystko już dawno minęło
      i wszystko, wszystko ze sobą wzięło –
      i moje lata młode.

      1950/1951
      /Papusza/
    • seremine Re: ______WIERSZE_____Papusza 17.11.13, 19:26
      https://scontent-a-ord.xx.fbcdn.net/hphotos-prn2/q71/1455977_498384766926354_2101139595_n.jpg
    • mala200333 Re: ______WIERSZE________________ 18.11.13, 20:52


      Nie mam wyjścia

      Idę tęsknić
      Idę tęsknić
      Dość mam już salonów świata
      Idę tęsknić
      Bo szczęśliwej tej udręki
      Nie zaznałem lata całe... całe lata

      Idę tęsknić
      Idę tęsknić
      Spada za mną wspomnień krata
      Idę tęsknić
      Noc przytula się do ręki
      a kochana... a ubrana tylko w zapach

      Idę tęsknić
      stamtąd nigdy się nie wraca
      albo wraca się...
      I wraca się... już nie ten

      Andrzej Poniedzielski
    • mala200333 Re: ______WIERSZE________________ 19.11.13, 18:55
      Książka „Tmolim al hasaf" od wielu lat aż się prosi o tłumaczenie na język polski. Poniżej publikujemy jej fragment w przekładzie Natana Grossa (ur. 1919 w Krakowie - zm. 2005 w Tel Awiwie).
      Beniamin Tena (Tenenbaum) nie ma nawet notki biograficznej w polskiej edycji wikipedii.

      Wspomnienia, wspomnienia... Czym nagle jak Choni
      Wstał obcy, nieznany nikomu, ze snu?
      Ot, znów jestem chłopcem i bieda mnie goni
      Po mieście dzieciństwa, wśród szumu i dżdżu.

      I znowu mnie trawi głód chleba i wiedzy,
      Przede mną świat obcy, zdziwiony i zły.
      Ubogi wór marzeń dźwignąłem na plecy
      A w nim me wzruszenia, pragnienia i sny.

      A życie me tli się, jak gwiazda zgubiona,
      Błądząca w bezkresie, samotna wśród nieb.
      I wciąż na rozdrożu!— w którą iść stronę?'
      I ciągle problemy: czy być, czy też nie?

      Więc być?... Wpleść się mocno w łańcucha ogniwa
      Swych dziadów? Nie widzieć, gdzie przystań, gdzie kres?
      Po drodze cierniowej pokoleń od nowa
      Rozpocząć wędrówkę udręki i łez?

      Więc dzielić- obelgi i jęki narodu
      Co ginął od ognia, od miecza, od kul?
      Jak kozioł ofiarny, dla zła i dla mordu,
      Jak królik doświadczeń na łzy i na ból?

      Którego historii strzęp każdy krwią broczy,
      Gdzie kreska jest każda jak zgliszcze, jak gruz
      O strachu dzieciństwa! Jak dławisz po nocy
      Krtań chłopca, co Żydem się rodził i rósł!

      O sceno, — fantomie, co w mrok się zapadasz
      I znów błyszczysz w świetle pożogi i krwi!
      Na zgliszczach milczący tan wiedzie gromada.
      Ten tan lunatyczny pokoleń przez łzy.

      Tan strachu, raniący jak ostrze niewoli,
      Żarzącą się żagiew wśród ruin i mgły,
      Wspomnienie idących na rzeź stad pokoleń,
      Co jeszcze wśród ryku wciąż idą, jak szły.

      Gromada—pochodnia, co w mrokach wciąż bada
      Jak zrzucić zły los, co z nią w jedno się splótł
      Na imię mu Tytus, Haman, Torquemada
      A jego pieczęcią palącą — galut.

      Synowie królewscy, od słońca i dumy
      Pijani, wichurą z pustynnych szli dróg!
      To plemię zdobywców, któremu z piorunów
      Objawił naukę sam Stwórca, sam Bóg!

      Wspaniałość Mojżeszów, czy sędziów w świątyni
      I króla, co śpiewał swe psalmy wśród róż.
      I wizja proroków — ta fala wciąż płynie,
      To światło w ciemnościach, to kompas wśród mórz!

      Jak mogło się stać, że tak nisko upadli,
      Że są zbici, skopani, wyśmiani jak psy?
      Czyż naprawdę to ich potomkowie wybladli.
      Ci biedacy z Nalewek, kapcany i kpy?

      Więc być... Jak ta szkapa bez oczu, bez nerwu
      W kieracie dni krążyć za jęczmień, czy chleb
      I dłoń swą kaleczyć o kolce bez przerwy —
      I w dno melancholii powoli kłaść łeb?

      Czy krążyć, handlować, wciąż maleć i maleć
      I ginąć jak pisklę rzucone na śnieg?
      A może się zerwać, spróbować odwalić
      Ten losu głaz, który na źródle nam legł?!

      Jak znamię Kaina, tak piętno udręki,
      Jak gdyby z szafotu wzywa i drwi:
      Oto jest naród wybrany... na męki
      Na podłą pogardę, na kąpiel we krwi.


      Więc, nie być... Czyż można ze statku co tonie
      Skraść łódź i popłynąć w mórz błękit i dal.
      Porzucić gromadę, co ginie w ogromie,
      Wymazać ją z serca, na pastwę zdać fal?

      Czy zdoła człek serce wydrapać z swej piersi,
      Bliźniego odtrącić, rzec: nie znam cię, idź!
      Umierać ze strachu na myśl o drapieżcy —
      A ludziom się wkoło przymilać i kpić?

      Nieliczni się zmogli, więź wspólną zerwali,
      Uciekli po cichu przed świtem, przed dniem,
      Ścigani przekleństwem tych, którzy zostali,
      Uciekli owiani przyszłości swej snem.


      Wśród nich były karły, robaki. Lecz bardy
      i wielcy geniusze wśród nich byli też!
      Wyciągnęli ramiona, ale świat z pogardą
      Choć tak się doń śmiali — odtrącił ich precz!

      Tu mosty spalili — a nikt nie użyczy
      Obcemu przestrzeni na piędź ni na włos...
      Widziałem ich tam, nad czarną goryczy,
      Jak błogosławili, przeklinać chcąc los.

      Widziałem jak błądzą milczący i sami
      W bezmiarach obczyzny wśród śmiechu i kpin
      Przychodzą i tłuką rannymi rękami,
      Jak fala o tamę: otwórzcie nam drzwi!


      Więc nie być?... Nienawiść jak klatka dokoła
      Pogarda jak mur: ani wejść, ani wyjść!
      I plują w twarz: „Żyd!" Każdy nerw pomsty woła.
      Wre gniewem bezsilnym i kipi i drży.

      Pamiętam ten wieczór, jak dziś, na Wierzbowej:
      Studenci z wszechnicy, kultury cna straż —
      Jak hieny wypadli, w twarz pluli Żydowi
      I znowu wracali, i znów pluli w twarz!

      Jakżeśmy z mym druhem milczeli we dwoje!
      Jak pieczęć plwocin paliła nam skroń.
      Minęły już lata — a hańby tej zdroje
      nie zmyją najczystsze, ni mórz zimna toń.


      Więc nie być?... Przygarbić swe plecy i kwita?
      I ślinę ścierając powiedzieć: to deszcz — ?!
      Na morzu zawiści, jak łódka rozbita
      Się chwiać, póki otchłań nie zamknie swych kleszcz?

      A może wybuchnąć i serca swe wzmocnić
      I grzbiet wyprostować i chwycić za ster,
      Naciągnąć swój żagiel na wicher swobodny,
      Za cel ocalenia jedyny wziąć brzeg?

      Znów wrócić do tamtych od słońca zgorzałych,
      Co wyszli z pustyni, jak burza, jak wichr,
      Jak oni z pustyni, — tak my z rozszalałej,
      Bagnistej otchłani udręki i krwi.
      Tekst opracowany przez redaktorów Erec Israel na podstawie materiałów Chaima Gellera oraz Natana Grossa. Cytowanie i kopiowanie mile widziane.
    • mala200333 Re: ______WIERSZE________________ 19.11.13, 19:25
      https://scontent-a-ord.xx.fbcdn.net/hphotos-frc3/q71/s720x720/1459200_626223467435424_1527339168_n.jpg
    • mala200333 Re: ______WIERSZE________________ 20.11.13, 07:01
      https://scontent-b-ord.xx.fbcdn.net/hphotos-frc3/q71/1422435_626657960725308_1708825623_n.jpg
    • dunant Re: ______WIERSZE________________ 21.11.13, 00:58
      *Trzeba marzyć*
      Żeby coś się zdarzyło
      Żeby mogło się zdarzyć
      I zjawiła się miłosć
      Trzeba marzyć

      Zamiast dmuchać na zimne
      Na gorącym się sparzyć
      Z deszczu pobiec pod rynnę
      Trzeba marzyć

      Gdy spadają jak liscie
      Kartki dat z kalendarzy
      Kiedy szaro i mgliście
      Trzeba marzyć

      W chłodnej, pustej godzinie
      Na swój los się odważyć
      Nim twe szczęście cię minie
      Trzeba marzyć

      W rytmie wietrznej tęsknoty
      Wraca fala do plaży
      Ty pamiętaj wciaż o tym
      Trzeba marzyć

      Żeby cos się zdarzyło
      Żeby mogło się zdarzyć
      I zjawiła się miłosć
      Trzeba marzyć


      Janosz Kofta
      • mala200333 Re: ______WIERSZE________________ 07.12.13, 17:19
        STRINGI BABCI KINGI

        Raz nad morzem, babcia Kinga
        szła na plaży, w skąpych stringach.
        Szła powoli przez tę plażę,
        a za Kingą jak gówniarze,

        chłopcy różni podążali - stare pryki,
        też i mali, szli za Kingą i cmokali.
        Widok, rzadki - taka pupa,
        nawet tu, w sprośnych Chałupach.

        Idzie babcia w mini – stringach,
        jedni mówią - Ach, ta Kinga,
        gęba stara, patrzeć szkoda.
        Inni mówią - Dupa młoda.

        Wiem - czytają inne Babcie,
        lecz za słowa mnie nie łapcie
        że obrażam, że świntuszę
        widzę stringi więc tak muszę

        opisywać me wrażenia,
        to nie sen, nie przywidzenia,
        to wspomnienie, chędożenia.
        Idzie Kinga Szuka cienia,

        a chłopaki Ciągle za nią
        - może odprowadzę panią -
        pyta jeden, pyta drugi,
        chcą u Kingi mieć zasługi.

        - Będę pieścił cię szalenie,
        czekam na twe pozwolenie,
        tylko zdejm te durne stringi -
        mówią tak do babci Kingi.

        Ale babcia, skromna Kinga,
        uwielbiała seks, lecz w stringach.
        Taka teraz durna moda,
        dupa goła, lecz przeszkoda

        jest - jak wejdę w ciebie???
        pyta jeden szczawik młody,
        który co dopiero wylazł
        na brzeg, z morza zimnej wody.

        Kinga okiem go zmierzyła,
        a że doświadczona była,
        rzekła - Stringi mają małe dziurki,
        w sam raz dla twej cieeeeeenkiej rurki.

        ………………………….
        (korwit 07.12.2013)
    • seremine Re: ______WIERSZE________________ 21.11.13, 17:27
      Wieczorem

      Kazimiera Zawistowska

      Z tęczy i ze krwi chmury łunę plotą,
      Niebo się krasi bajecznymi kwiaty —
      Płyną obłoczne purpury, granaty,
      Fiolety wstęgą przetykane złotą.

      I cała ziemia zdaje się pieszczotą.
      Utkaną z kwiatów, słońca i uśmiechu.
      I cała ziemia zdaje się bez grzechu,
      Jedną olbrzymią miłosną tęsknotą.

      Więc wśród tych blasków, co się złotem jarzą,
      Ramiona w przestrzeń gdzieś szlą uścisk miękko —
      I na pierś czyjąś chce się upaść twarzą

      I otoczonym być kochaną ręką —
      I z ust spragnionych wszystkie przelać skargi
      W czyjeś kochane, czyjeś słodkie wargi.
    • jerzy_55 Re: ______WIERSZE________________ 24.11.13, 09:21
      Jesteś znowu
      Julian Tuwim

      Jesteś znowu! Mój Boże! Jak mi serce bije!
      Jak mi sie wzrok owiośnił! Jak świat rozradował!
      Tylem nocy Cię w snach, nazbyt krótkich, całował!
      Tylem dni dzień ten tęsknił, co przyszedł i żyje!

      I jest! O teraz właśnie! Jest ten dzień powrotny,
      Wypłakany, kochany nowy dzień spotkania.
      Dzień wszystkiej mej nadziei, całego czekania,
      Gdym Cię piastował w sercu, stęskniony, samotny!

      I jakże to wypowiem? I jakiemu słowu
      Powierzę ową radość, drżącą, niespodzianą,
      Że obudzę się jutro z duszą rozkochaną,
      Z uśmiechem szczęścia w ustach: "Jesteś! jesteś znowu!"
    • seremine Re: ______WIERSZE________________ 25.11.13, 18:25
      https://scontent-a-ord.xx.fbcdn.net/hphotos-ash3/q71/994660_629144353810002_340445771_n.jpg

      Agnieszka Lipska
      • wirujacypunkt Re: ______WIERSZE________________ 25.11.13, 22:00
        Wiersz który bardzo lubię znalazłam w necie.
        Autor podpisuje się pseudonimem ''marsjanin''.

        Wolność

        Anonimowy artysta, drukarz twoich marzeń.
        Sławny indywidualista, spec od skojarzeń.
        Liryczny lichwiarz. Łotr na bazarze.
        Ten co piórem gasi pragnie, gdy upał w nadmiarze.
        Cała ta monotonność, cały ten ciąg zdarzeń,
        Jak wojna w bąblach od codziennych poparzeń.
        A jednak dusza w nim wolna, bo został pisarzem.

        Piękny moim zdaniem wiersz.
        Jesteś wolny, niezależnie od okoliczności jeżeli potrafisz piórem wyrazić wszystkie swoje myśli.
        • mala200333 Re: ______WIERSZE________________ 25.11.13, 22:06
          Wlasnie....drukarz twoich marzeń.
    • jane_doe_hej Re: ______WIERSZE________________ 26.11.13, 00:58
      Są takie dziwne miłości
      które się nigdy nie kończą
      I chociaż słowa kocham
      nie powiesz nigdy więcej
      nie kłamiesz kiedy kocham
      szepczesz codziennie… lub częściej.

      Nigdy już nie zobaczysz twarzy
      wpatrzony w twarz przecież będąc
      Nie oszukujesz wcale…
      gdy mówisz kocham sercem.
      Kochając kochasz ale…
      kocham nie powiesz więcej.

      Waldemar Seferyński 25.11.2013
    • kristopherh Re: ______WIERSZE________________ 26.11.13, 01:50
      Wieczór
      Dobry pod gwiazdami
      dobrych chwil dla ciebie
      podniebne zostawiam westchnienie.

      Z trzeciej planety od słońca
      ślę obrazy naszej przeszłości
      do Syriusza mknie wspomnienie.

      Jakiś okruch świetlisty
      na czarnym aksamicie nieba
      siecze smugą srebrną spełniając marzenie.

      Rozbłysła złotym sztyletem
      w kopule nad Ziemią
      tyle jej życia ile oka mgnienie.

      Prawda... Księżyc dziś piękny kochanie
      jak kolczyk złoty który mam od ciebie
      kielich czasy napełniony prawie...spełnieniem.

      autorbig_grinanuta Krystyna Sroka
    • seremine Re: ______WIERSZE________________ 26.11.13, 10:12
      MOJE AUTKO MA OSIEMNAŚCIE KÓŁ


      Często w drogę wyruszam przed świtem,
      nie ważna przy tym aura — mam dotrzeć do celu.
      I choć bywa, że opady utrudniają życie,
      to ja siedzę w aucie — wiernym przyjacielu.

      Silnik równo mruczy — sam się o to staram,
      dbam o każdy podzespół jak tylko potrafię,
      ale bywa, że ostro dam jemu po garach,
      a ono dobrze się spisuje w najtrudniejszej trasie.

      Czasem włączam radio lub muzykę country,
      lubię, gdy towarzyszy w tle ciepłe nagranie.
      Lecz zawsze najważniejsze, czy silnik gra równo
      i kiedy koniec podróży — ja u celu stanę.

      Dalekie trasy, ciągle nowe miejsca,
      skupiona uwaga z obawy przed kraksą,
      ładunek sprawdzony — by się nie przemieszczał,
      a dla mnie kierownica, pedał gazu, klakson!

      Za oknem krajobrazy, drzewa mi migają,
      nowe wioski i miasta, a często ekrany.
      Gdy droga jest równa — to dopiero jazda!
      Ale — niestety — są jeszcze radary...

      Trzymam fason, nie łamie mnie byle przeszkoda,
      policjant wciąż nie jest mi bratem, a... kraską...
      Tachometr sprawdzony — gdzież moja swoboda?
      Czuję się kawalerzystą — konie mam pod maską.

      el.żukrowska
    • seremine C.K. Norwid i Jan Lechoń o Adamie Mickiewiczu w... 26.11.13, 19:42
      C.K. Norwid i Jan Lechoń o Adamie Mickiewiczu w rocznicę śmierci :
      1. C.K. Norwid
      Coś ty zrobił Atenom, Sokratesie
      "...Coś ty uczynił ludziom, Mickiewiczu?
      Więc mniejsza o to, w jakiej spoczniesz urnie,
      Gdzie? kiedy? w jakim sensie i obliczu?
      Bo grób twój jeszcze odemkną powtórnie,
      Inaczej bedą głosic twe zasługi
      I łez wylanych dziś będą sie wstydzić,
      A lać ci będą łzy potęgi drugiej
      Ci, co człowiekiem nie mogli Cię widzieć..."

      2. Jan Lechoń
      Śmierć Mickiewicza
      "Więc wtedy oni płakać zaczęli jak dzieci
      I szeptali z przestrachem: "Przed nami noc ciemna!
      Ten księżyc, który teraz nad Stambułem świeci
      Patrzcie, jaki jest inny niż ten nasz znad Niemna".

      A on w tej samej chwili myślał: "Jak to blisko!
      Słyszę pieśń, co śpiewano nad moją kołyską,
      Widzę zioła i kwiaty nad Świtezi tonią,
      I jeszcze tylko chwila, a dotknę je dłonią".
    • jerzy_55 Re: ______WIERSZE_______jesiennie 26.11.13, 20:26
      Chora na jesień...

      Zachorowałam...
      zachorowałam na jesień,
      na jesienną słotę,
      i niepogodę,
      i chłód niepokojący,
      i mrok wczesny,
      i wiatr zimnem przenikający,
      i chmurność i pochmurność,

      zachorowałam na jesień...
      na słabość,
      i ospałość,
      i ponuractwo,
      takie jesienne złapałam dziwactwo...
      na jesień zachorowałam...

      autor: Weronika Wer
    • seremine Widziałem kruka. Mierzyliśmy się przez chwilę .. 28.11.13, 18:51

      Widziałem kruka.
      Mierzyliśmy się przez chwilę wzrokiem
      szukając czegoś uchwytnego jednocześnie,
      jakiejś pozagatunkowej jedności, tego samego głodu
      burczącego w trzewiach wszystkim, głodu który zmusza
      szczęki i dzioby do wspólnej zachłanności życia. Jakby spłaszczone
      gardło grzechotnika zastygło ostatecznie nad nami
      patrzyłem na kruka a kruk patrzył na mnie
      a dookoła miasto kipiało w poranku,
      czułem jak dojrzewając przelewa się przez nieświadome niczego wiadukty,
      kipi na szynach, rozlewa się rozkołysanym echem trotuarów. Miasto rwało
      przez nasze spojrzenia brudnymi potokami ulic a na kółkach dymu
      już dyndali pierwsi nałogowi palacze tytoniu szurając pożółkłymi nogawkami
      o parapety parkingów i natychmiast wszędzie włączano wycieraczki,
      światła przeciwmgielne ale nic nie było widać, tylko zmrożone kły gwiazd
      kłapały, kłapały, tylko my z krukiem mierzyliśmy się jeszcze wzrokiem
      i on patrzył na mnie a ja patrzyłem na niego,
      ale to nie było już to samo.

      Wracałem do tego spojrzenia w stygnących sylwetkach starych ludzi,
      poprzez czarne nagłówki gazet, czyjaś gwałtowna śmierć
      tak samo potrafiła zatrzymać mnie na dłużej
      aż któryś z ostatnich gołębiarzy zdradził mi, że kruki żyją sto lat,
      zamieszkują ruiny starożytnych miast na skrajach pustyń
      i odtąd, gdy widuję kruka omijam jego spojrzenie,
      patrzę przez ramię na drugą stronę ciemnej ulicy,
      coraz śmielej sam zerkam w to, czego nie objęło Jego Słowo.

      Marek Sztarbowski
    • jutta_t Re: ______WIERSZE________________ 29.11.13, 00:18
      W łupinie marzeń
      Marzenia płyną łódką
      bywją jak łupina
      coż,chwilą czasem krótką
      lecz warte Kupidyna

      A jeśli w dal płyną
      nieznaną jakąś rzeką
      spojrzeniem złym czy drwiną
      bez marzeń tyś kaleką ...

      Dlatego niech przygarnie
      ramieniem dobra fala
      uśmiechnij się figlarnie
      odpłynąć nie pozwalaj...

      Bożena Czarnota
    • mala200333 Re: ______WIERSZE________________ 29.11.13, 05:06
      Najpiękniejsze piosnki
      Adam Asnyk

      Najpiękniejszych moich piosnek
      Nauczyła mnie dzieweczka,
      Mistrzem bowiem były dla mnie
      Harmonijne jej usteczka.

      Te usteczka brzmiały zawsze
      Jakąś piosnką świeżą, nową,
      Każdy uśmiech był melodią,
      Śpiewem było każde słowo.

      Wszystko o czym serce śniło,
      Wszystko, o czym nawet nie śni,
      Odbijało się w jej oczach
      I płynęło w słodkiej pieśni.

      Więc mnie zawsze przy jej boku,
      Wpatrzonego w jej oblicze,
      Kołysały śpiewne mary,
      Czarodziejskich brzmień słodycze.

      Czegom uchem nie dosłyszał,
      Tom z usteczek koralowych
      Sam ustami swemi chwytał.
    • jerzy_55 Re: ______WIERSZE________________ 29.11.13, 19:02
      Miłego wieczoru i dobrej nocy...

      Kiedy już siwa twa głowa
      William Butler Yeats

      Kiedy już siwa twa głowa, osnuta snem, zamyśleniem,

      Pochyli się nad kominkiem, weź w ręce tę książkę i czytaj,

      Czytaj powoli i wspomnij, jak niegdyś twój uśmiech rozkwitał,

      I wspomnij, jakim głębokim oczy mroczyły się cieniem.

      I wspomnij, jak wielu kochało uśmiech łagodny i jasny,

      Kochało — szczerze lub złudnie — czar, co radość twą zdobił.

      Lecz jeden człowiek miłował duszę wędrowną w tobie

      I wtedy miłował najbardziej, gdy w żalu twe oczy gasły.

      Schylając się nisko, nisko ponad tlejącym ogniskiem,

      Pomyśl, trochę ze smutkiem, o tym, jak miłość odeszła.

      Czy uleciała na skrzydłach, by w górach wysokich zamieszkać?

      Czy może twarz swą ukryła wśród gwiazd zamieci srebrzystej?

      Przełożył
      Zygmunt Kubiak
    • jerzy_55 Re: ______WIERSZE________________ 29.11.13, 19:09
      https://scontent-a-ord.xx.fbcdn.net/hphotos-ash3/q71/1462945_727245557305172_1752704843_n.jpg
    • mala200333 Juliusz Słowacki Stokrotki Miło po listku rwać 30.11.13, 18:58
      Juliusz Słowacki

      Stokrotki

      Miło po listku rwać niepełną stokroć
      I rozkochanych słów różaniec cedzić,
      Miło przy ludziach było raz powiedziéć,
      Że się kochamy, i mówić po stokroć.

      Miło zabłądzić pod lipowe cienie
      Z kwiatkami w ręku – i patrząc ukradkiem,
      Wzajemnie mówić obrywanym kwiatkiem:
      Kochasz!… i pani kochasz mnie szalenie…

      Gdy nas różowa poróżniała sprzeczka,
      A zgody ciągłe zabraniały świadki,
      Pamiętasz, luba, jak te białe kwiatki,
      Jeden mówił: nie – a drugi: troszeczka.

      Dzisiaj samotny – dzisiaj bez nadziei
      Błądząc po skałach… wszystkie moje smutki
      Zbiegły się razem do białej stokrotki,
      Co była siostrą stokrotek w alei.

      Rwałem ją… listki leciały w błękicie
      Aż na jezioro, ze skały, gdziem siedział,
      I wiesz, co listek ostatni powiedział?
      Luba, że jeszcze kochasz mnie nad życie.
Pełna wersja