mala200333
10.08.13, 17:57
Julian Tuwim był pierwszym poetą masowym: tworzył kabaretowe skecze, humoreski, satyry i szmoncesy (m.in. dla teatrzyku Qui pro Quo), które powtarzała ulica. Pisał teksty teatralne i operowe libretta, szlagiery (jak "Miłość ci wszystko wybaczy" czy "Na pierwszy znak" Hanki Ordonówny). Zapewniło mu to sławę i pieniądze - i choć uważał ją za twórczość drugiego sortu, z lekką muzą nie potrafił zerwać (mawiał, że pracując trzy dni w miesiącu dla kabaretu, ma potem 27 na pisanie wierszy).
Jego wiersze i teksty wciąż żyją w kulturze masowej (choć czasem o tym nie wiemy): wiele interpretowali genialnie Ewa Demarczyk i kompozytor Zygmunt Konieczny (m.in. "Grande Valse Brillante", "Tomaszów"), Marek Grechuta śpiewał "Mandarynki i pomarańcze" (czyli Tuwimowski "Sen złotowłosej dziewczynki") i "Zadymkę", wreszcie to Tuwima śpiewa Czesław Niemen - "Mimozami jesień się zaczyna" ("Wspomnienie")...
Poetycki geniusz polszczyzny, autor "Lokomotywy" i ekstatycznych liryków - to Tuwim, jakiego znamy. A co z obrazoburcą, rewolucjonistą, poetą reżimowym, mistykiem? Co z Żydem, który uciekając przed antysemityzmem, został komunistą?