Dodaj do ulubionych

Odkrywanie zagadki sztolni nr 3 w masywie Gontowej

25.09.13, 23:38
Odkrywanie zagadki sztolni nr 3 w masywie Gontowej, jest obecnie jedyną tego typu operacją nie tylko w Górach Sowich, ale w całej Polsce. Dzięki Przedsiębiorstwu Budowlanemu „Margo” z Pomorza, od ponad roku trwają kosztowne prace, dzięki którym powoli odsłania się tajemnica podziemnego kompleksu. Wokół sztolni krążyło i krąży wiele legend. Najbardziej ekscytująca z nich, dotycząca poszukiwań tajemniczego ładunku, zaczyna się powoli potwierdzać.
Obserwuj wątek
    • samanta_ewa Re: Odkrywanie zagadki sztolni nr 3 w masywie Gon 25.09.13, 23:39
      Położony w pobliżu Ludwikowic Kłodzkich podziemny kompleks określany mianem „Sokolec”, bądź „Gontowa”, powstawał na uboczu, oddalony od sieci innych podziemi budowanych w ramach nazistowskiego przedsięwzięcia „Riese”. Jako jedyny drążony był w piaskowcu, materiale mniej stabilnym od gnejsów, w jakich powstały tunele Rzeczki, Osówki, Jugowic, Sobonia czy Włodarza. Obecnie znane są jedynie cztery wejścia do podziemi w górze Gontowa, drążonych przez więźniów obozu AL Falkenberg. Sztolnie nr 1 i 2 znajdują się po północnej stronie góry, na poziomie ok. 640 m n.p.m. Kryją one dwa równoległe korytarze połączone w głębi wyrobiska siecią krótkich tuneli oraz pomieszczenia o większych wymiarach i ok. 5 metrowej wysokości, określanych często „halami”. Całość została spenetrowana, jak również skartowana i opisana. Obecnie są one odcięte zabezpieczającymi kratami w celu ochrony nietoperzy.
      • kristopherh Re: Odkrywanie zagadki sztolni nr 3 w masywie Gon 25.09.13, 23:56
        Położony w pobliżu Ludwikowic Kłodzkich podziemny kompleks określany mianem „Sokolec”, bądź „Gontowa”, powstawał na uboczu, oddalony od sieci innych podziemi budowanych w ramach nazistowskiego przedsięwzięcia „Riese”. Jako jedyny drążony był w piaskowcu, materiale mniej stabilnym od gnejsów, w jakich powstały tunele Rzeczki, Osówki, Jugowic, Sobonia czy Włodarza. Obecnie znane są jedynie cztery wejścia do podziemi w górze Gontowa, drążonych przez więźniów obozu AL Falkenberg. Sztolnie nr 1 i 2 znajdują się po północnej stronie góry, na poziomie ok. 640 m n.p.m. Kryją one dwa równoległe korytarze połączone w głębi wyrobiska siecią krótkich tuneli oraz pomieszczenia o większych wymiarach i ok. 5 metrowej wysokości, określanych często „halami”. Całość została spenetrowana, jak również skartowana i opisana. Obecnie są one odcięte zabezpieczającymi kratami w celu ochrony nietoperzy.
        • kristopherh Re: Odkrywanie zagadki sztolni nr 3 w masywie Gon 25.09.13, 23:56
          Sztolnie nr 3 i 4 znalazły się dużo niżej, na poziomie ok. 580 m n.p.m. i około 1000 m w linii prostej od wyżej położonych podziemi. Z ich przebiegiem, oraz momentem gdy zostały odcięte, związane były najbardziej barwne legendy dotyczące podziemi na Gontowej. Zagadkę sztolni nr 4 udało się rozwiązać w latach 90., kiedy to odsłonięty został ok. 80 metrowy tunel, w stanie surowym, zakończony przodkiem. W sztolni odnaleziono, jedyny obecnie w Górach Sowich, oryginalny wagonik pochodzący z kompleksów „Riese”, torowisko, narzędzie górnicze i lutnię (rurę) służącą do wentylacji. Ostatecznie wagonik trafił jako ekspozycja na Osówkę, a samo wejście do sztolni uległo ponownemu zawaleniu. Dzisiaj jest ona zupełnie niedostępna. Jedyną znaną sztolnią kompleksu, która pozostała niezbadana była sztolnia nr 3, odcięta potężnym zawaliskiem wywołanym eksplozją materiałów wybuchowych. Przez długie lata kompleks, pozostający w cieniu innych sowiogórskich podziemi, był niejako „zapomniany”. Nie obejmowały go wojskowe inwentaryzacje, nie znalazł się w żadnych oficjalnych raportach. Nie wspominał o nich ani spis Anatola Demczuka, kierownika Referatu Wojskowego Starosty Wałbrzyskiego z 1946 roku, nie ujęto go w listach sporządzanych przez nadleśniczego A. Grzywacza do Dyrekcji Lasów Państwowych. Milczały na ten temat inwentaryzacje wojskowe i metryki obiektów podziemnych kpt. Niewęgłowskiego z 1949 roku. Gontowa nie znalazła się również na listach wojskowych z lat 50. odnoszących się do wykorzystania militarnego podziemnych kompleksów. Sztolniami nie zainteresowały się także komórki terenowe Przedsiębiorstwa Poszukiwań Terenowych, choć ślady ich działalności można odnaleźć w pobliskich Ludwikowicach Kłodzkich. Nawet jeśli te podziemia przyciągnęły uwagę władz, to nie znalazło to najwidoczniej żadnego odbicia w dokumentach. Wiemy jednak, że w sztolni nr 3 na Gontowej, nie tylko pod koniec wojny ale również w 1946 roku, działo się coś bardzo tajemniczego…
          • kristopherh Re: Odkrywanie zagadki sztolni nr 3 w masywie Gon 25.09.13, 23:57
            Trudno zliczyć ile mitów i opowieści powstało wokół jedynej tak pracowicie powysadzanej sztolni w Górach Sowich. Część powojennych relacji mówiła o istnieniu w tym miejscu skomplikowanego systemu podziemi, obetonowanych i praktycznie w całości ukończonych, inne, o pracujących w środku maszynach i funkcjonującej instalacji elektrycznej. Niektórzy z mieszkańców Sokolca twierdzili, że główna sztolnia miała kilkaset metrów, i stanowiła dopiero początek większego systemu podziemi, do którego obawiano się wchodzić. Do momentu przekopania się przez kolejne zawały, nikt nie był w stanie tej wiedzy zweryfikować. Gdy w październiku ubiegłego roku firmie „Margo” udało się odsłonić duży fragment podziemi, pierwsze co rzuciło się w oczy, to fakt ich całkowitego niemalże „wyczyszczenia”. Na resztkach instalacji odnaleźliśmy ślady cięć, świadczące o ich planowym usuwaniu, po torowiskach pozostały jedynie podkłady, odpiłowane śruby oraz stalowe kotwy służące do mocowania szyn do drewnianych podkładów. Pod ścianami zostały odnalezione fragmenty okablowania, rozgałęźnik z przełącznikiem i metalowe kule łożyskowe ze zdemontowanej na skrzyżowaniu obrotnicy. Gdy opisaliśmy aktualny stan robót („Odkrywca” nr 11/2011), prace z przyczyn losowych zostały wstrzymane. Ruszyły ponownie dopiero latem br. W pierwszym etapie oczyszczono spąg, usprawniając odwodnienie, dzięki czemu mogliśmy spokojnie przeszukać dno sztolni uzyskując dodatkowo kilkanaście oryginalnych elementów mocowania szyn i fragmentów obrotnicy. Inwestor zdecydował, iż główny wysiłek górników zostanie podjęty w celu odkopania głównej sztolni, a właściwie jej dalszego ciągu leżącego na wprost wylotu. Przez kolejne tygodnie oczyszczano dostępne partie korytarza, szykując się do przejścia kolejnego zawału. W wyniku prac została odsłonięta następna zawalona odnoga, stanowiąca wraz z jednym z drożnych korytarzy krzyżówkę. W chwili oddawania tego numeru „Odkrywcy” do druku, odkopano kilkanaście metrów zawału, z którego zaczęła wyłaniać się niezniszczona oryginalna obudowa. Niestety, potężny nacisk górotworu, jaki w tym miejscu oddziałuje na korytarz, wymaga budowy dodatkowych wzmocnień, co znacznie wydłuża czas pracy. Prawdopodobnie w ciągu najbliższych dni, trzeci już tak poważny zawał zostanie usunięty, odsłaniając wlot do dalszych części podziemi.
    • kaczorek_dwa Re: Odkrywanie zagadki sztolni nr 3 w masywie Gon 25.09.13, 23:58
      Trudno zliczyć ile mitów i opowieści powstało wokół jedynej tak pracowicie powysadzanej sztolni w Górach Sowich. Część powojennych relacji mówiła o istnieniu w tym miejscu skomplikowanego systemu podziemi, obetonowanych i praktycznie w całości ukończonych, inne, o pracujących w środku maszynach i funkcjonującej instalacji elektrycznej. Niektórzy z mieszkańców Sokolca twierdzili, że główna sztolnia miała kilkaset metrów, i stanowiła dopiero początek większego systemu podziemi, do którego obawiano się wchodzić. Do momentu przekopania się przez kolejne zawały, nikt nie był w stanie tej wiedzy zweryfikować. Gdy w październiku ubiegłego roku firmie „Margo” udało się odsłonić duży fragment podziemi, pierwsze co rzuciło się w oczy, to fakt ich całkowitego niemalże „wyczyszczenia”. Na resztkach instalacji odnaleźliśmy ślady cięć, świadczące o ich planowym usuwaniu, po torowiskach pozostały jedynie podkłady, odpiłowane śruby oraz stalowe kotwy służące do mocowania szyn do drewnianych podkładów. Pod ścianami zostały odnalezione fragmenty okablowania, rozgałęźnik z przełącznikiem i metalowe kule łożyskowe ze zdemontowanej na skrzyżowaniu obrotnicy. Gdy opisaliśmy aktualny stan robót („Odkrywca” nr 11/2011), prace z przyczyn losowych zostały wstrzymane. Ruszyły ponownie dopiero latem br. W pierwszym etapie oczyszczono spąg, usprawniając odwodnienie, dzięki czemu mogliśmy spokojnie przeszukać dno sztolni uzyskując dodatkowo kilkanaście oryginalnych elementów mocowania szyn i fragmentów obrotnicy. Inwestor zdecydował, iż główny wysiłek górników zostanie podjęty w celu odkopania głównej sztolni, a właściwie jej dalszego ciągu leżącego na wprost wylotu. Przez kolejne tygodnie oczyszczano dostępne partie korytarza, szykując się do przejścia kolejnego zawału. W wyniku prac została odsłonięta następna zawalona odnoga, stanowiąca wraz z jednym z drożnych korytarzy krzyżówkę. W chwili oddawania tego numeru „Odkrywcy” do druku, odkopano kilkanaście metrów zawału, z którego zaczęła wyłaniać się niezniszczona oryginalna obudowa. Niestety, potężny nacisk górotworu, jaki w tym miejscu oddziałuje na korytarz, wymaga budowy dodatkowych wzmocnień, co znacznie wydłuża czas pracy. Prawdopodobnie w ciągu najbliższych dni, trzeci już tak poważny zawał zostanie usunięty, odsłaniając wlot do dalszych części podziemi.
      • kaczorek_dwa Re: Odkrywanie zagadki sztolni nr 3 w masywie Gon 25.09.13, 23:59
        Wiemy już, że sztolnia przed wysadzeniem została bardzo starannie oczyszczona z torowisk, kabli i innych cennych surowców i materiałów. Z pewnością ci którzy zdecydowali się ją wysadzić, nie planowali jej ponownego odkopywania. Według niepotwierdzonych informacji, mogli to być polscy górnicy, działający z niewiadomego polecenia, najprawdopodobniej z tzw. „samej góry”. Pytanie dlaczego tak „wyjątkowo” potraktowano właśnie tę sztolnię – nadal pozostaje bez odpowiedzi. Znajdujące się kilometr dalej i 120 metrów wyżej wyrobiska sztolni nr 1 i 2 pozostały nietknięte, nikt specjalnie nie wywoził stamtąd torów, ani nie demontował rur wentylacyjnych. Zbigniew Dawidowicz, publikujący na łamach „Odkrywcy” w 2006 roku cykl artykułów o swoich poszukiwaniach w Górach Sowich, napisał w kilku zdaniach, iż w 1971 roku podczas zorganizowanej wraz z kilkoma przyjaciółmi akcji „Sowa-71” znalazł się na górze Gontowa: „cryingwink tym razem jesteśmy w okolicach miejscowości Sierpnice. Maszerujemy w stronę Sokolca. Tu również drążono podziemne tunele – funkcjonują trzy wejścia, czwarte niestety jest zawalone. Wewnątrz widoczne są elementy kolejki wąskotorowej. Szyny i podkłady, jak również części i luźne elementy instalacji wentylacyjnej1”. Ponadto zawalona, bądź wysadzona jedynie na początkowym, niewielkim fragmencie sztolnia nr 4, zachowała nie tylko torowisko, ale również i wentylację oraz wagonik do przewożenia podkładów. Dlaczego tak dokładnie wyczyszczono, a następnie wysadzono sztolnię nr 3? Czy znalazło się tam coś, co sprawiało kłopot nowym władzom? Czy skorzystano z podziemi, aby ukryć w nich jakiegoś rodzaju niebezpieczne przedmioty? Niezależnie od tych pytań, dokładna analiza odkrytych już partii podziemi oraz możliwość przebadania dna sztolni na oczyszczonym spągu głównego ciągu komunikacyjnego, pozwoliła ustalić kilka nowych faktów. Wydają się one pasować do innej sensacyjnej historii, związanej z tajemniczym, ukrytym we wnętrzu korytarzy ładunkiem i powojennymi próbami jego wydobycia.
        • kaczorek_dwa Re: Odkrywanie zagadki sztolni nr 3 w masywie Gon 25.09.13, 23:59
          Wiele historii związanych z Górami Sowimi i podziemnymi kompleksami jest plątaniną faktów, mitów i opowieści świadków, które nie zawsze okazują się prawdziwe. Sztolnia nr 3 również ma swoją historię, opartą głównie na relacjach nieżyjącego już świadka – pana Bogdana Grabowskiego – jak sam opowiadał, byłego żołnierza AK pełniącego w 1945 roku funkcję jakiegoś rodzaju komendanta wojskowego rejonu Ludwikowic… Po wojnie miał on poznać inżyniera Moschnera – Niemca lub Austriaka, który pracował w czasie wojny przy budowie podziemnego kompleksu w masywie Gontowej. W styczniu 1945 roku, tuż przed ewakuacją obozu AL Falkenberg, u podnóża góry miał pojawić się tajemniczy konwój, przybyły, jak twierdził Moschner, „wprost z Berlina”. Na jeden dzień usunięto z terenu budowy więźniów i personel niemiecki. Do sztolni, określanej przez Moschnera, jako największej, weszła nieliczna eskorta wraz z ładunkiem i grupą więźniów. W obozie u podnóża Gontowej usłyszano jedynie głośną eksplozję. Na drugi dzień inżynier miał stwierdzić, iż odnoga głównego korytarza przestała istnieć, skryta pod skalnym zawałem.

          Po usłyszeniu tej historii Grabowski podjął próbę wejścia do zawalonej odnogi. Dzięki stanowisku jakie pełnił, zapewnił sobie siłę roboczą w postaci miejscowych Niemców, którym przydzielił kartki żywnościowe. Wraz z Moschnerem nadzorowali przebieg prac. Okazały się one trudniejsze niż sądzili, stan wyrobiska był zły, a pracujący robotnicy obawiali się zawałów. Po przekopaniu kilku metrów dotarli do grubej warstwy koców leżących na dnie sztolni – ten obraz utkwił Grabowskiemu głęboko w pamięci. Wtedy Niemcy odmówili dalszych prac obawiając się obwałów. Kłopoty nadciągnęły również z innej strony. Inżynierem miało zainteresować się „bezpieczeństwo”. Dzięki załatwieniu przez Grabowskiego fałszywych dokumentów, uciekł on na zachód. A sam Grabowski? Wkrótce miał zostać aresztowany, jak opowiadał, za przynależność do Armii Krajowej. Dopiero po latach pobytu w więzieniu powrócił w okolice Ludwikowic Kłodzkich. Jednak „jego” sztolnia została w międzyczasie całkowicie odcięta. Dowiedział się jedynie, iż podobno została wysadzona – jak przypuszczał – przez UB.
    • jane_doe_hej Re: Odkrywanie zagadki sztolni nr 3 w masywie Gon 26.09.13, 00:01
      Według naszych ustaleń, publikowanych w poprzednich odsłonach cyklu artykułów o Gontowej, sztolnia wskazana przez Moschnera to sztolnia nr 3, a historia Grabowskiego jest jeszcze bardziej sensacyjna niż ją przekazywał m.in. nadzorującemu prace z ramienia „Margo” Waldemarowi Łyczakowi. Bogdan Grabowski był członkiem Armii Krajowej, a konkretnie, 13. Mołodeczańskiej Brygady AK o pseudonimie „Sokół”. Wraz z całym zgrupowaniem brał udział w operacji „Ostra Brama”, a następnie, podobnie jak wielu jego kolegów z oddziału, wstąpił w szeregi Ludowego Wojska Polskiego. Służąc w samodzielnym batalionie łączności 10. Dywizji Piechoty (2. Armia WP), został odznaczony Krzyżem Walecznych za walki nad Nysą Łużycką. Po wojnie, dosyć mocno, zaangażował się w polityczny ruch antykomunistyczny, pełniąc w miejscowości Kamienica funkcję zastępcy prezesa PSL. Z pewnością mógł zdobyć fałszywe papiery dla inżyniera Moschnera, ponieważ dokładnie o takie przestępstwo został oskarżony. W październiku 1946 roku został aresztowany i skazany na 12 lat więzienia, nie tylko jako były AK-owiec, ale czynny przeciwnik „władzy ludowej”. Grabowski zaangażował się mianowicie w organizację antykomunistycznego oddziału partyzanckiego, złożonego z żołnierzy WOP, którzy zdezerterowali z pogranicznego posterunku. Oddział działał przez kilkanaście dni, do momentu wsypania jego dowódcy. Również i dla niego Grabowski organizował fałszywe dokumenty na zupełnie nowe nazwisko – Jana Olszowskiego. W międzyczasie inżynier Moschner wyjechał, a właściwie, uciekł za granicę. Po latach miał wysłać jedną, jedyną kartkę pocztową z podziękowaniami…
      • jane_doe_hej Re: Odkrywanie zagadki sztolni nr 3 w masywie Gon 26.09.13, 00:02
        Podstawy do wyciągnięcia wniosku, że w sztolni nr 3 odbywały się po wojnie jakiegoś rodzaju nielegalne poszukiwania są dwie. Po pierwsze, po oczyszczeniu spągu głównego korytarza, na dnie pierwszej odnogi odchodzącej w prawo, do tzw. „hali”, udało się dostrzec tory kolejowe. Są to, jak do tej pory, jedyne tory odnalezione w sztolni, co świadczy o tym, że zawał ten został wykonany przed oczyszczeniem korytarzy, a więc najprawdopodobniej jeszcze w czasie, gdy byli tu Niemcy. Po drugie, w korytarzu znajdującym się obok, całe dno kilkunastometrowego wyrobiska pokryte jest wtórnie przerzuconym urobkiem, nie pochodzącym np. z oberwanego stropu. To z kolei oznacza, że ktoś prowadził tu prace przerzucając rumosz skalny z jednego miejsca w drugie. Ktoś, komu zależało aby na zewnątrz nie pojawiło się nic co by świadczyło, że w środku prowadzone są jakiekolwiek roboty. W dodatku znajduje się tam niewielkie składowisko pozostałości po torach i obudowie, złożone na przerzuconym urobku, jakby z myślą o wykorzystaniu do, np. wzmocnienia odkopywanego chodnika. Według przekazywanych przez Grabowskiego relacji, niemieccy robotnicy odkopywali korytarz znajdujący się po prawej stronie, a prace przerwano z uwagi na niebezpieczeństwo obwału. Biorąc pod uwagę stan „hali” i powyższe informacje, nic nie wyklucza na razie przypuszczenia, że jesteśmy na tropie tego konkretnego chodnika.
        Podsumowując, wydaje się, że sztolnia na zboczu Gontowej zamiast jednej kryje dwie tajemnice. Pierwsza związana jest z zawalonym jeszcze przez Niemców korytarzem wiodącym do „hali”, czy dłuższego odcinka, które były odkopywane przez „grupę Grabowskiego” po wojnie. Druga tajemnica wiąże się z dalszymi odcinkami podziemi skrytymi za sztucznie wywołanymi zawałami. Dlaczego po wojnie zdecydowano się je wysadzić i dlaczego nie pojawiły się na ten temat żadne, nawet śladowe pogłoski?

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka