mala200333
03.10.13, 14:48
Do 93 wzrosła liczba imigrantów, którzy zginęli u brzegów włoskiej wyspy Lampedusa, gdy ich statek płynący z Libii stanął w płomieniach i przewrócił się. Na pokładzie byli głównie uciekinierzy z Erytrei i Somalii. 250 osób uważa się za zaginione. Papież, który latem odwiedził Lampeduse na wiadomość o tym, co się stało, powiedział: "To hańba i nieludzki kryzys".
Uratowano ponad 150 rozbitków. Po pożarze statek zatonął. Do pracy przystąpili płetwonurkowie. Bilans ofiar stale rośnie.
"Bez precedensu"...
- To tragedia bez precedensu - mówią lekarze na włoskiej wyspie, gdzie - jak informują władze - brakuje miejsc zarówno dla wyławianych ciał ofiar, jak i rozbitków, którym potrzeba jest pomoc medyczna. W tamtejszym ośrodku dla uchodźców nie ma miejsc. Wcześniej, w nocy, przybyło na wyspę ponad 460 uciekinierów z Afryki.