60 lat temu zmarł Konstanty Ildefons Gałczyński

07.12.13, 19:48
60 lat temu zmarł Konstanty Ildefons Gałczyński

Alkoholik uwikłany w niebezpieczne flirty z polityką (najpierw z narodowcami, a po wojnie z komunistami), subtelny liryk i autor antysemickich tekstów, czarujący mężczyzna i bezlitosny cenzor, kochający mąż i niewierny uwodziciel, który jednocześnie oświadczał się kilku kobietom, pupil władzy ludowej i obiekt socrealistycznej nagonki, kpiarz i dowcipniś, słodki szarlatan i "pies na forsę" piszący dla tego, kto zapłaci. Jaki naprawdę był Gałczyński? Kim był przede wszystkim?
    • samanta_ewa Re: 60 lat temu zmarł Konstanty Ildefons Gałczyńs 07.12.13, 19:49
      MUZIE NÓŻKI CAŁUJĘ


      „Kogutek”? nie uleczy.
      Przyjaciel? nie pocieszy.
      Nie ma przyjaciół.

      Rannyś? Ten świat jest borem,
      rąbałbyś bór toporem,
      toś się i zaciął.

      Leżysz. Wokół mchy ciche.
      Igrają gwiazdy dziwne
      z gałęźmi.

      „Kogutek„ nie uleczy.
      Przyjaciel nie pocieszy.
      Uwierz mi.

      Co pomoże? A ja wiem:
      tu pomoże stary sen,
      stara bajda;

      Jeśliś jak garnek peknał, ona cię sklei,
      jeśliś nadzieję utracił, wpłyniesz na morze nadziei
      na wszystkich żaglach.

      „Nastawienia” społeczne? Dla karzełków,
      Recenzje niedorzeczne? Dla zgiełku.
      Poeto, pluń gdzie komuna, sanacja i endecja.

      Tylko ona cię zbawi, przeklęta i jedyna —
      i na gwiazdy wyprawi, rytm święty, mowa inna —
      poezja.

      1936

      • black_jotka Re: 60 lat temu zmarł Konstanty Ildefons Gałczyńs 07.12.13, 19:51
        Przyszły autor "Teatrzyku Zielona Gęś" urodził się 23 stycznia 1905 roku w rodzinie warszawskich kolejarzy. Gałczyński studiował na Uniwersytecie Warszawskim filologię angielską i klasyczną. Współpracował w tym czasie z tygodnikiem "Cyrulik Warszawski". Za właściwy debiut uznaje się jego powieść poetycką "Porfirion Osiełek".
        • black_jotka Re: 60 lat temu zmarł Konstanty Ildefons Gałczyńs 07.12.13, 19:52
          PROŚBA O WYSPY

          SZCZĘŚLIWE


          A ty mnie na wyspy szczęśliwe zawieź,
          wiatrem łagodnym włosy jak kwiaty rozwiej, zacałuj,
          ty mnie ukołysz i uśpij, snem muzykalnym zasyp, otumań,
          we śnie na wyspach szczęśliwych nie przebudź ze snu.

          Pokaż mi wody ogromne i wody ciche,
          rozmowy gwiazd na gałęziach pozwól mi słyszeć zielonych,
          dużo motyli mi pokaż, serca motyli przybliż i przytul,
          myśli spokojne ponad wodami pochyl miłością.

          1930
          • jerzy_55 Re: 60 lat temu zmarł Konstanty Ildefons Gałczyńs 28.01.21, 16:39
            Piękny wiersz...
    • jutta_t Re: 60 lat temu zmarł Konstanty Ildefons Gałczyńs 07.12.13, 19:54
      Atmosferę młodości Gałczyńskiego oddaje Zbigniew Uniłowski w powieści "Wspólny pokój", w której Gałczyński uwieczniony został w postaci Klimka Paczyńskiego, który mówi do młodych i biednych kolegów po piórze: "Nie mamy idei, nie mamy czego się trzymać. Każde młode pokolenie literackie dawało coś nowego, my, niby ci najmłodsi, nie mamy nic, nie przedstawiamy sobą nic".

      Grupa młodych pisarzy, zazdroszczących nieco sławy Skamandrytom, założyła w 1927 roku grupę poetycką "Kwadryga", do której należał także Gałczyński. Jak zauważa w "Newsweeku" Piotr Bratkowski, kwadryganci "pochodzili z niższych warstw społecznych niż skamandryci, startowali, kiedy rangi literackie w niepodległej Polsce były już rozdanie, a miejsca na parnasie - obsadzone. Tkwili (w większości - także na skutek ograniczeń talentu) w dalszych rzędach, bez szans na błyskotliwe kariery.

      Gałczyński był tam królem podwórka, ale musiał mieć świadomość, że jest to podwórko na przedmieściu".
    • jutta_t Re: 60 lat temu zmarł Konstanty Ildefons Gałczyńs 07.12.13, 20:15
      O WRÓBELKU


      Wróbelek jest mała ptaszyna,
      wróbelek istota niewielka,
      on brzydką stonogę pochłania,
      Lecz nikt nie popiera wróbelka

      Więc wołam: Czyż nikt nie pamięta,
      że wróbelek jest druh nasz szczery?!
      . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
      kochajcie wróbelka, dziewczęta,
      kochajcie do jasnej cholery!

      1947
      • jutta_t Re: 60 lat temu zmarł Konstanty Ildefons Gałczyńs 07.12.13, 20:16
        Na studiach Gałczyński głównie się obijał, aż wreszcie został powołany do wojska, gdzie zasłynął jako symulant i obibok, choć też dzięki poczuciu humoru wiele mu uchodziło na sucho. Zaczął służbę w podchorążówce, ale po sześciu tygodniach został z niej karnie usunięty. Jako zwykły szeregowiec trafił do jednostki wojskowej w Berezie Kartuskiej.

        W Warszawie Kocio, jak nazywali przyjaciele Konstantego Ildefonsa, szybko zapracował sobie na miano legendy cyganerii. Opowiadano, że po pijaku jeździł po mieście ślubną karetą zaprzężoną w cztery konie, że zapukał do obcych ludzi i zdołał ich przekonać, żeby go przenocowali, że przechadzał się po mieście w wieńcu laurowym, czarnej pelerynie i niebieskich okularach.
        • jutta_t Re: 60 lat temu zmarł Konstanty Ildefons Gałczyńs 07.12.13, 20:17
          BAL U SALOMONA

          szkic


          Słonecznej pamięci
          Jana Piotra Morela z Neuchâtel

          To dopiero piszczałki się skarżą, to dopiero mruczą bębenki
          szurum-burum zalotne, to dopiero cienie na cieniach
          barwy nie wygotowane,
          kształty nie poprzebierane
          jeszcze nie!…
          jeszcze nic —
          świat jak puste skrysztalenie zieleni,
          jak łąka przed przelotem jeleni,
          jak trumna albo gramofon za szybą.

          O, jakim mikro — czy teleskopem
          utrafić mi w tę salę złocistą,
          w ten dom, do którego ciągnie tłum jak do kościoła,
          w ten wysoki dom w ciemnej ulicy,
          pełen drżenia i tajemnicy…
          jaką harmonię wziąć i jakim być harmonistą,
          ażeby dalekość sali
          tak się paliła, jak pali,
          żeby dźwiękami te kandelabry poprzepaczać,
          łuki okien poprzepaczać,
          ażebym wiedział, umarły przyjacielu,
          że to był właśnie ten dom?

          Jeśli ten dom ma być predyluwialnym grzybem,
          grzybem grozy, co rośnie z godziny na godzinę,
          to po co pośpiech ten, niech w wilgoci dojrzewa nasienie —
          wolno wolno
          nasienie drżenie.
          Świat to drżenie.
          Potem — mógłbym powiedzieć, że kręciły się globusy muzyk
          i ludzie wchodzili do domu, ale jeszcze myśli nie mieli jak meduzy.

          Klimat? mróz wtedy był trzaskający,
          jedna z tych chwil prze1otnvch, gdy Bóg jest siny od chłodu,
          a czasem w paszczę kominków przemienia swe niezmierzone ciało —
          i przed paszczami kominków
          siedziały żony, ojcowie, dzieci
          tuż przed paszczami.
          Może i księgi wtedy czytali spokojni studenci,
          stojąc, pełne spokojnych kart w złotej cytrynie światła
          i światło — miłość przedmiotów — płynęło sokiem zachwytu,
          napływającym do głowy.
          Ach błękit, ach mszalne dociekania, ach to, co się czepia brzóz.

          Świat jak pokój dziecinny pełen był wtedy zabawek
          (strasznych nianiek jeszcze nie zdemaskowano),
          jak równia pochyła z infuzorii;
          i drzewa jeszcze szumiały,
          i niejedno miało serce z prawej strony.

          Na peryferii zdarzeń ważyły się wtedy miraże,
          każdy motyl miał swoje miejsce,
          każdy żuk swego patrona,
          każda woda swój zachwyt należny,
          błękit jeszcze nie był taki okrutny,
          a śnieg jeszcze nie był taki śnieżny
          i ja nie byłem jeszcze taki smutny —
          daleko od balu u Salomona…

          Jeśli opóźniam jądro tematu,
          nie gniewaj się.
          Pozwól mi jeszcze włosy trochę w dzikim winie zawikłać
          moje bezradne ręce
          pozwól w przeszłości zanurzyć jak w piosence
          z małym refrenem "nie gniewaj się,
          weź mnie na piersi swoje i nie wydaj światu".
          Jeszcze przez chwilę bądźmy drzewem pochylonym,
          wodą, słońcem, bezbolesnym początkiem tematu.

          Jeśli to wszystko piszę, moja maleńka żono,
          złoty maleńki boże mój,
          to przecież wiesz, że są nam potrzebne pieniądze
          i że mąż musi krzyczeć, ażeby był szczęśliwy.
          i że chciałby pomóc milionom,
          i że chciałby się nad innych wywyższyć,
          i że jeszcze ma takie sprawy na sercu,
          które muszą być wypowiedziane,
          wydarte i skonstruowane,
          i szumiące jak drzewo,
          jak podróż do Taorminy.

          A jeśli to nie ta noc, o której marzę od lat
          (te słowa zwracam do ciebie, Książę Nonsensu),
          to powiedz od razu, po prostu,
          nie będziemy oceanów owijać w bawełnę.
          Wsparty na Watermanie
          jak pielgrzym odejdę w otchłanie
          absolutnego zwątpienia,
          gdzie nie rośnie nic
          i nic się nigdy nie zmienia…
    • seremine Re: 60 lat temu zmarł Konstanty Ildefons Gałczyńs 07.12.13, 20:20
      "Cierpiał na taką postać alkoholizmu, w której występują ostre okresy niebezpiecznego picia, pomiędzy którymi bywają nawet wielomiesięczne przerwy, kiedy chory całkowicie wstrzymuje się od alkoholu. Ze wspomnień przyjaciół Gałczyńskiego wynika, że jego ciągi wyglądały przerażająco. Bardzo wtedy cierpiał, bywał agresywny, trudno go było uspokoić.
      Ale pomiędzy tymi napadami potrafił odmówić trunku na przyjęciu czy w samolocie, co zaskakiwało znajomych. W jego życiu były długie okresy trzeźwości".
      • seremine Re: 60 lat temu zmarł Konstanty Ildefons Gałczyńs 07.12.13, 20:23
        CAFÉ-BAR »OCEAN«



        I

        W Brukseli, w złej dzielnicy
        jest kawiarnia „Ocean”,
        sami wykolejeńcy
        przychodza tu na żer.

        Barman ma gębę trupią,
        żona życie złamane,
        wykolejeńcy łupią
        w karty zasmarowane:
        — Merde.
        — Pardon?
        — Coeur.

        Pod sufit z aniołkami
        fruwaja niedopałki,
        aniołki pozłacane?
        pozłacane, kochanie —
        o, jeden w dymie znikł.

        Anegdoty plugawe,
        mdłe koszałki-opałki;
        żłopią piwo i kawę:
        — Merde.
        — Pardon?
        — Pique.

        Gazowe lampy płoną.
        Wariat stoi przy ścianie.
        Już niejeden zatonął
        w tym płytkim „Oceanie“.


        II

        Tu dostaniesz rękopis
        Mozarta i dynamit.
        Zapszczykulski handluje
        kawą i dolarami.

        (Pięcioro dzieci z Włoszką.
        Włoch pod tramwajem zginął).
        Spójrz: tam siedzi, na boczku,
        gra z Murzynem w domino.


        III

        O Boże, co tu dziewczyn!
        więcej niż gwiazd za chmurą.
        Durny telefon trzeszczy.
        Barman patrzy ponuro,

        jak pochylają one,
        po dwie, po trzy, po cztery,
        swe paznokcie czerwone
        nad kuflami z porterem;

        jak coś szepcą rzesami,
        kolanami, powieką.
        Są takie z kolczykami
        i takie bez kolczyków;

        takie jak nów księżyca
        i takie jak cień ptaka,
        i takie jak szubienica,
        i jak muzyka Bacha;

        jeszcze inne — jak liście,
        jak drzewa i szum drzew
        i takie… a, rzeczywiście:
        — Merde.
        — Pardon?
        — Trèfle.


        IV

        Zimą tu sie nie błąkaj,
        stracisz wszelką nadzieję.
        Wiatr świszcze jak idiota
        w ulicy Meyerbeer.

        Zapszczykulski biedaczek
        wiersze pisze i płacze:
        chciałby opisac róże;
        robi kleksy na głowie;

        cywilizacja w górze
        płynie jak torpedowiec
        nad przekletą kawiarnią Ocean,
        nad utraconą wiarą,
        nad nadzieją, co zatonęła.
        — Pan wychodzi?
        — Przepraszam.
        — Karo.

        1946

        • seremine Re: 60 lat temu zmarł Konstanty Ildefons Gałczyńs 07.12.13, 20:24
          Jednak wiosną 1929 roku Gałczyński ku zdziwieniu przyjaciół spoważniał i zaczął wymigiwać się od libacji. Jak się okazało, powodem abstynencji była miłość.
          1 czerwca 1930 roku w cerkwi na Pradze odbył się ślub Gałczyńskiego z "Natalią, księżniczką Awałową". Państwo młodzi zrezygnowali z przyjęcia i udali się po ślubie do wesołego miasteczka. Zachowało się wiele listów poety do "Srebrnej Natalii", której poświęcił wiele wierszy. Nazywał ją w nich dziesiątkami imion - była Natusią, Pawlikiem, Bociankiem, Natą, Ptaszkiem.
          Adresatka pieczołowicie je przechowywała, w przeciwieństwie do autora, który do wszystkich swoich rękopisów miał stosunek mało troskliwy, darł je i wyrzucał. Natalia wydobywała je z kosza na śmieci, kleiła i prasowała, a poeta patrzył na te zabiegi z pobłażliwym uśmiechem.
    • zamyslona_7 Re: 60 lat temu zmarł Konstanty Ildefons Gałczyńs 07.12.13, 20:27
      Przez kilka lat młode małżeństwo biedowało. Gałczyński nie miał stałego zajęcia. Na polskiej scenie literackiej i politycznej dominował "Skamander" i "Wiadomości Literackie", a prowadzący je Mieczysław Grydzewski nie chciał drukować Gałczyńskiego, nie poznał się na jego poezji.
      W 1935 roku Stanisław Piasecki założył tygodnik "Prosto z mostu" z założenia mającego skupiać twórców, którzy z różnych względów nie należeli do koterii "WL". Na początku "Prosto z mostu" nie było zorientowane politycznie, przez pewien czas współpracował z nim nawet Gombrowicz, jednak szybko okazało się, że pismo dryfuje w stronę orientacji prawicowej i narodowej.
      Piasecki, który lansował wizję "katolickiego państwa narodu polskiego" postrzegał Gałczyńskiego jako gwiazdę swojego pisma, doprowadził do druku jego pierwszego tomiku wierszy ("Utwory poetyckie" 1937), przyznał mu redakcyjną nagrodę.
      • zamyslona_7 Re: 60 lat temu zmarł Konstanty Ildefons Gałczyńs 07.12.13, 20:28
        "Gałczyński wyczuwał, że aby tam się utrzymać w "Prosto z mostu", być gwiazdą tego pisma, konieczne są pewne deklaracje ideologiczne. Za promocje zapłacił napisaniem kilku nieładnych tekstów" - mówi Anna Arno, autorka biografii Gałczyńskiego "Niebezpieczny poeta".
        W 1936 roku poeta opublikował "List do przyjaciół "Prosto z mostu"", w którym pisze o swojej pogardzie dla "wyszachrowanej po gudłajsku sławy", atakuje "sutenerów poezji", którzy "zepchnęli ją w cień swojej synagogi".
        O środowisku "Wiadomości literackich" pisze: "poezja wasza to były tylko słowa i talmudyczny, kabalistyczny kult słowa, straszącej izraelickiej abstrakcji".
    • zamyslona_7 Re: 60 lat temu zmarł Konstanty Ildefons Gałczyńs 07.12.13, 20:29
      DLACZEGO OGÓREK NIE

      ŚPIEWA



      (Z niedokończonej całości
      pt. "Miłosierdzie")



      Pytanie to, w tytule,
      postawione tak śmiało,
      choćby z największym bólem
      rozwiązać by należało.

      Jeśli ogórek nie śpiewa, i to o żadnej porze,
      to widać z woli nieba
      prawdopodobnie nie może.

      Lecz jeśli pragnie? Gorąco!
      Jak dotąd nikt. Jak skowronek.
      Jeśli w słoju nocą
      łzy przelewa zielone?

      Mijają lata, zimy,
      raz słoneczko, raz chmurka;
      a my obojętnie przechodzimy
      koło niejednego ogórka.

      1946
    • zamyslona_7 Re: 60 lat temu zmarł Konstanty Ildefons Gałczyńs 07.12.13, 20:30
      NA PEWNEGO POLAKA


      — Patrz, Kościuszko, na nas z nieba! —
      raz Polak skandował
      i popatrzył nań Kościuszko,
      i się zwymiotował.

      1934
      • zamyslona_7 Re: 60 lat temu zmarł Konstanty Ildefons Gałczyńs 07.12.13, 20:32
        ""List do przyjaciół..." powstał chyba na fali żalu wobec środowiska "Wiadomości Literackich", które się na nim nie poznało, ale widać w tym tekście także zwykły koniunkturalizm wobec Piaseckiego" - wyjaśnia Arno. I dalej: "Gałczyński nie miał temperamentu politycznego, ale też łatwo było mu się podporządkować, napisać tekst na zamówienie".
        Biorąc pod uwagę fakt osobistych przyjaźni Gałczyńskiego ze Skamandrytami czy jego relację z Tuwimem, ton "Listu do przyjaciół..." jawi się jako zaskakująco agresywny. Arno twierdzi, że redaktor naczelny "Prosto z mostu" zapewnił poecie coś, czego mu od lat brakowało, a mianowicie prawdziwą promocję i sławę:
        "Doprowadził do publikacji debiutanckiego tomiku, przyznał redakcyjną nagrodę. Gałczyński "odwdzięczył mu się" kilkoma tekstami, które pozostawały w zgodzie z linią polityczną pisma. Trudno jednak zrozumieć, jak takie słowa mógł napisać człowiek, w którym tak mało było politycznej zaciętości".
        • zamyslona_7 Re: 60 lat temu zmarł Konstanty Ildefons Gałczyńs 07.12.13, 20:33
          LIST Z FIOŁKIEM



          Do tygodnika „Przekrój”
          Exp. : K. I. Gałczyński
          Obywatelu Redaktorze!
          Poezja to jest złoty szerszeń,
          co kąsa, więc się pisze wiersze —
          cóż, człowiek pisze tak, jak może,
          Obywatelu Redaktorze.

          Jesień jest na Krakowie dzisiaj
          i tyle kwiatów! tyle brzoskwiń!
          Wiaterek dmucha, słonko skrzy się,
          więc chodzę śliczny i beztroski
          cóż, człowiek chodzi tak, jak może,
          Obywatelu Redaktorze.

          Czy mam zmartwienia? Tak, czasami,
          niewielkie, tak jak w niebie gwiazdy
          właściwie jedno (między nami),
          że życie ukochałem nazbyt —
          cóż, człowiek kocha tak, jak może,
          Obywatelu Redaktorze.

          Wiec kiedy przyjdzie dzień przeklęty,
          że śmierć utopi w czarnym winie
          wszystkie muzyczne instrumenty,
          kwiaty i wiersze, i brzoskwinie,
          to przykro, lecz cóż płacz pomoże,
          Obywatelu Redaktorze.

          A jednak żal. Odejść niełatwo.
          Taak. Kończę wiersz ten ze łzą w oku.
          Lecz może, dzięki mym kontaktom,
          będę aniołkiem na obłoku?
          Cóż, człowiek fruwa tak, jak może,
          Obywatelu Redaktorze.

          1946
    • rawik-is-me Re: 60 lat temu zmarł Konstanty Ildefons Gałczyńs 07.12.13, 20:35
      Na pytanie o to, czy Gałczyński zdystansował się później od tych tekstów, Arno odpowiada: "W wymuszonej socrealistyczną nagonką samokrytyce symbolicznie przekreślił wszystko, co głosił przed wojną. Bił się w piersi, przepraszał za swoją niedojrzałość. To była próba ratunku, fałszywe przypisanie się do lewicowej ideologii. Ale już pod koniec lat trzydziestych Gałczyński poczuł, że nie może identyfikować się ze środowiskiem Piaseckiego.
      Właśnie w "Prosto z mostu" pojawił się wiersz "Pieśni o szalonej ulicy". Poeta ukazuje w nim maszerujące falangi ONR-u, ale także wyznaje "niedobrze mi Boleczku", co jest skierowane prawdopodobnie do Micińskiego. Mogło mu się robić niedobrze, kiedy Piasecki cenzurował mu wiersz "Serwus Madonna" twierdząc, że ten tytuł zastrzeżony jest dla Matki Boskiej i nie można w ten sposób określić ukochanej kobiety".
      • rawik-is-me Re: 60 lat temu zmarł Konstanty Ildefons Gałczyńs 07.12.13, 20:36
        PIĘĆ DONOSÓW

        (fragm.)

        II


        „Donoszę, panie naczelniku,
        że w naszym mieście student Bresz
        czesze się bardzo ekscentrycznie,
        przedziałek z tyłu robiąc też.

        Wszyscy się u nas czeszą podług
        stołecznych życzeń, od iks lat,
        a tylko Bresz ma manię podłą,
        być takim czymś na własny ład.

        Kiedy na Obchód Konstytucji
        sam pan starosta zjedzie z Płaz,
        Bresz głowy tył pokazać musi,
        w zamęt wprawiając karność mas.

        Starosta, według świętych reguł
        na jeża, wznosi: ‘Hip-hurraa!’
        A Bresz, on stoi zawsze z brzegu
        i tym przedziałkiem naród dźga.

        I coraz wiećej, widzę, ludzi
        zaczyna się czesać jak Bresz:
        Bortkiewicz, Durski, Bigla, Cudzik,
        Hopla-Konecki i de Wesz…

        O trądzie wśród akademików
        donoszę, panie naczelniku”.

        (…wink

        V


        „Donoszę, panie naczelniku,
        że przed godziną moja żona
        się spytała: — Co to jest
        takiego grupa Laokoona?

        Czułem, że tu jest coś z otchłani,
        a właśnie był na obiad śledź;
        śledź mi jak duszel stanął w krtani:
        — Musisz z nią coś wspólnego mieć!

        Z tą grupą! — rzekłem jak we mgle
        od strachu. — Znamy doskonale
        parlamentarne grupy, ale
        tej ‘Grupy Laokoona’ nie!

        Na własną rękę więc w powiecie
        zrobiłem z Waciem mały huk —
        i co powiecie, co powiecie?
        wyśnił się student Bresz, mój wróg!

        U jednej z wdów mrowisko śliczne
        nakryłem: Bresz i inne bubki,
        a w książce niby historycznej
        fotografijkę całej grupki,

        którą załączam — podpis Ś. B.
        i na odwrocie — jasne: Bresz!
        Proszę się przyjrzeć: świętą rzeźbę
        udają, lecz się, bratku, strzeż!

        Bresza pod kluczyk i po krzyku —
        radziłbym, panie naczelniku…”

        1934

        • rawik-is-me Re: 60 lat temu zmarł Konstanty Ildefons Gałczyńs 07.12.13, 20:38
          Piekło polskie


          Dell' inferno


          Canto XXX

          W życia wędrówce, na połowie drogi,
          skroś infernalne wędrowałem knieje,
          gdzie ci, co skrzydła mają i co rogi,

          po równie cierpią, i zbywszy nadzieje,
          zapadłem w otchań Piekła niedościgłą;
          kiedy pomyślę, włos na mnie truchleje.

          Oczu demonów rozżarzonym węglom
          światłość jakowaś grozy przydawała,
          gdy oko moje z ich okiem się sprzęgło.

          I tako drżałem jak korab na wałach,
          gdy się odiablą wszystkie elementy.
          A było wietrzno i wieczór bez mała.

          Nade mną w górze „Święty, Święty, Święty”
          piały Cherubim i niebo jak arka
          skroś planetarne płynęło zakręty.

          Nagle, czy Dante był to, czy Petrarka,
          nie wiem, lecz raczej sądzę być demonem
          onego człeka. — Chłopcze, niech nie sarka

          jęzor twój — rzekła mara — bo przed skonem
          ujrzysz Erebu grozy tajemnicze,
          kędy Koń cierpi społem z Laokoonem.

          — Ktoś ty? — spytałem. — Jam jest Bazewiczem,
          co jeografią na ziemi fałszował,
          na ziemi byłem czymś, tu jestem niczem.

          Teraz szczebluję do niebiańskich pował,
          ale nie dojdę, jak nie doszedł Maron;
          in terra doctor eram, tu — konował.

          Stało się ciemniej, kiedy siwy Charon
          z okiem jakoby z rozżarzonym lontem
          wywijał wiosłem, jak różdżką Aaron.

          I tako płynęliśmy Acherontem,
          rzeką Boleści, a wioślarz pyjamą
          osłaniał członki swoje. Widział on te

          duchy nieraz płynące i tak samo
          poglądał na nas jak za dawnych czasów,
          gdy cisnął Danta przed piekielną bramą.

          Lecz oto Cerber, strzegący zawiasów
          bramy podziemnej, dał nam znak szczekaniem,
          żeśmy do czarnych dopłynęli lasów.

          I tam na chwilę wpadłem w snu otchłanie.
          Jak kiedy chory syn, drżący w malignie,
          budząc się, straszy matkę bełkotaniem,

          raz po raz okrzyk grozy z ust wyrzygnie,
          tako i byłem ja, w to Piekło chynąc,
          gdy wzrok ku ziemi zbytnia trwoga przygnie;

          a nigdy wielką odwagą nie słynąć,
          — Mistrzu — szepnąłem — prowadź mnie w te kręgi,
          przepadnę bowiem sam, samopas płynąc.

          — Na mapy moje! — rzeknie mój duch tęgi —
          nie trwóż się, chłopcze, zadrzyj w górę głowy,
          niech spłonie Strach twój w ogniu mej Potęgi.

          Oto zobaczysz obraz Piekieł nowy
          i phantasmata oglądniesz olbrzymie,
          i najgroźniejszy krąg, bo poetowy.

          A wtem hebrajskie usłyszałem imię,
          poznałem: znamię zdradziło eblisie.
          — Tyżeś to? — rzekłem. — Tyżeś to, Tuwimie,

          äze po pępek pogrążeń w ignisie?
          Czyś to ty, mój słopiewco, logofagu, larwo?
          Milczał, słowa łykając krągłe, i się

          w ignisie smażył cum honore parvo.
          — Mistrzu — spytałem — a ten, co binokle
          na rzymskim nosi nosie białym barwą,

          który na Heinem cwałuje na oklep,
          jakby go talent albo horror poniósł,
          kto zacz? — Odpowie Mistrz: — Rumaka poklep

          i jeźdźca na nim. On-ci jest Antonius
          Słonimski, znany z zatrutego zęba,
          chociaż powionie czasem jak Favonius.

          • rawik-is-me Re: 60 lat temu zmarł Konstanty Ildefons Gałczyńs 07.12.13, 20:40
            Trochę zmęczony siadłem na skał zrębach
            słuchając głosu, co płynął z oddali:
            — Jak marmur bity dłutem — moja gęba.

            Patrzę, a zgraja rogonośców wali,
            wlokąca widmo jakieś z gór do dołów;
            widły żarliwe w brzuch widma wbijali.

            — Jam jest Leonard Podhorski-Okołów,
            enjambemaniak, sprośny rymokupca,
            w sercu Białoruś miałem i aniołów.

            Tak wyło widmo, a diabły do słupca
            Leonardiatę przydźgały cezurą.
            Rymną krwią krwawił rymowy porubca.

            Ale tu ciała nasze czarną chmurą
            obeszły, w głębsze zapadliśmy limby,
            gdzie dołem smrody szły, ognie zaś górą…

            Widoków onych nawet Danta rym by
            nie mógł opisać, boski w swojej sztuce,
            tumy wznoszący samotne jak limby:

            Z ciała albowiem drąc sztukę po sztuce,
            gryźli diabłowie larwę cum affectu:
            Johannes Miller wieczny Nepomucen

            był to. — Posłuchaj — Wergil z wąsem rzekł tu —
            jako on Miller subiektywnie wyje:
            Forsa i folga — synurektum tektum.

            Empuzy, Lamie, Hapuny, Harpije,
            Centaury złote i ciężkie od blasku
            wrzasnęły nagle jak grom, kiedy bije:

            Bowiem na skraju posępnego lasku,
            lekki jak ibis, gdy chce obłok dosiąc,
            pod cylinderkiem, miast Pallady kasku,

            tuczny słowami lśniącymi nad mosiądz
            Maitre Iwaszkiewicz chciał ćwierknąć sonetkę,
            by w Akademii Piekła fotel osiąc.

            Dwaj diabli wskazywali mu rozetkę
            Legii Honoru, gdy on wierszodziałem
            słodkim się parał, waniliowy Oetker.

            Piękne to było, piękne. Gdy tak stałem,
            głos mnie doleciał podobny do róży:
            — Kucnij troszeczki, Jadziu, za tym wałem…

            Chłopcze, to piekło wcale ci nie służy,
            bo w raju piekła chcesz, a w piekle raju.
            Tu zbladł i pióro schował, i się znużył.

            Od wschodniej strony, na dachu tramwaju,
            waty, androny, sterny, baliwerny,
            hocki i klocki, gacki, baju-baju

            padały w duszny Tartar niepomierny,
            wrzeszcząc: — O mamo, serce me dynamo,
            o Śremie, steruj, któryś jest bezsterny!

            Aliści wzrok mój inna panoramą
            począł się bawić, bo na czarnej łące
            ogniami wzięty w kwadrat jakby ramą,

            gdy mu wątróbsko sępy witkaczące
            żarły, wył potępieniec. — Mnie zadziwia,
            Mistrzu, ten człowiek — rzekłem — i hańbiące

            czyny popełnić musiał. — On ma wywiad
            sam i ze sobą, więc „guarda e passa”.
            Przez czarnych borów spleśniałe igliwia

            szliśmy. Szagale szarpały Pikassa,
            kiedy w monoklu przemknął się diablotyn,
            automobilom rzucający lassa.

            — Znudził mnie — płakał monokl — Platon, Plotyn,
            handlem się wreszcie bawię od lat wielu,
            dla potępieńców czyniąc antipotyn.

            Tyś mi się tutaj zjawił, o Kornelu,
            łysoniu rzewny, i ty, Lechanisto,
            i ty, Adolfie, mowy karuzelu.

            O Leszku, Leszku, gdy panegirystą
            mam już być twoim, ty, który obiema
            rękoma butle wznosisz, o fletnisto,

            do raju bym cię wzniósł. Właśnie go nie ma.
            Kiedym plagiacką wyczyniał puentę,
            blada i drżąca opadła mnie trema,

            bowiem ujrzałem widemko nadęte,
            palące „Maden”, wielkie jak korniszon;
            widać, że człowiek był to altus mente;

            • rawik-is-me Re: 60 lat temu zmarł Konstanty Ildefons Gałczyńs 07.12.13, 20:41
              a już rzec najmniej, że nie był wymiszon
              z geniuszu. Szeptał: — Irzku, mego wuja
              miasto, mych dzieci cytwar i kapiszon.

              Nagle jak gdybym słyszał „Alleluja”,
              jakobym wonie powąchał Arabii,
              tak byłem szczęśliw. Rzekł jeograf: — Tu ja

              raczej ci płakać każę, krąg to babi;
              ujrzysz tu białych głów szkaradnych siła;
              więc spoważniałem i rzekłem mu: — Rabbi.

              Przed nami w kotle rymotwórczym wyła
              słodka i J. K. Iłłakowiczówna,
              za tom „Połowu” jak Venus sie kryła;

              dalej sarenka Renka Tuwimówna
              wiersz przy księżycu pisała bez świcy,
              bo było widno. Panna Reicherówna

              „une-heure-avec-sces” chciała mieć z Kończycy
              cygarem. Dłużej nie mógł i miał rację.
              Tam jakaś dama podawała „cycy”

              ustom beskidzkim — i były trzy Gracje,
              trzy Marie: Kossak, Dąbrowska, Jehanne,
              trzy panie polskie, trzy „białe akacje”.

              Zza drzewa, cierpiąc żądze nieustanne,
              poglądał na nie barzo sprośny staruch,
              Zdzisio Dębicki — i z każdą by w wannę.

              W krzaczkach — brodaty — jako prorok Baruch
              Jaś Narodowy Salinskiego Marię
              z laurem na skroni powiódł. Szli do baru.

              Tutaj zawiały wiatry jak malarie
              żółte, trucizny pełne, bo z wysoka,
              nucąc przez resztki nosa Negro-arie,

              w otchłań bez dna towarzyszka Epoka
              chynęła, pełna wojen, sportów, panik,
              na sky-scraperach śpiąca i na dokach.

              W ręku trzymała z ciepłą wodą kranik,
              symbol cywilizacji — rzekł filozof,
              który nazwiskiem w pamięci mi zanikł.

              Wtem usłyszałem huk wojennych wozów,
              a w pierwszym pędził bóg demonów Belial
              w mundurze szarym, ciemny jak teozof.

              — Mistrzu! — krzyknąłem. — Piekieł ewangelia
              przeraża oczy moje, w uszy dzwoni,
              niechaj przykryje wzrok mój twoja delia.

              Jednak widziałem: z rękawa masoni
              Belialowego wężem niesłychanym
              płynęli w nieskończoność… Wszędzie oni.

              On w piekle jeden Anioł — zbuntowany.
              Więc kiedym ujrzał i szpady, i kielnie,
              począł mną targać strach nieopisany

              i z jeografem zbledliśmy śmiertelnie,
              gdy raptem pewien blady wolnomularz
              porwał nas w ręce i niósł w górę dzielnie.

              — Trzymaj się wąsa mego, kiedy hulasz
              dziwnie w powietrzu — rzekł pań B. Trzymałem.
              Gdzieś w raju aniołowie jedli gulasz,

              a ja nad Piekłem z masonem latałem,
              nad przepaściami czarnego Erebu
              i z przerażenia drżałem całym ciałem.

              A księżyc tajemniczy był jak rebus,
              jak kalafonia złoty. — Dość tej jazdy,
              czas nam przez Czyściec wędrować ku Niebu —

              rzekł mi jeograf. I ujrzałem Gwiazdy.
              Nad Acherontem Boy, bóg zamyślony,
              chodził samotny, pluł i liczył gwiazdy.

              1926, „Cyrulik Warszawski” 1926 nr 18

              • rawik-is-me Re: 60 lat temu zmarł Konstanty Ildefons Gałczyńs 07.12.13, 20:43
                W "Liście do przyjaciół..." Julian Tuwim został wywołany niemal z nazwiska jako autor "Jarmarku rymów". Napisał ostrą replikę, która jednak w "Wiadomościach Literackich" ostatecznie się nie ukazała. "Najprawdopodobniej Tuwim sam ją wycofał, z przyjaźni dla Gałczyńskiego" - twierdzi Arno. I dalej: "Prawdę o ich wzajemnych stosunkach wyraża raczej dedykacja Gałczyńskiego dla Tuwima, "którego kocham, którego nienawidzę, z którym jest mi najlepiej". Tuwim wielokrotnie młodszemu koledze pomagał, ratował z pijackich awantur, a w okresie, kiedy Gałczyński miał trudności z publikacją, zlecił mu pracę nad przekładem "Snu nocy letniej". Gałczyński zmarł trzy tygodnie przed nim i ostatni wiersz Tuwima "Hołdy" to gorzka refleksja po pogrzebie przyjaciela, którego śmierć strasznie go przybiła".
    • rawik-is-me Re: 60 lat temu zmarł Konstanty Ildefons Gałczyńs 07.12.13, 20:45
      W kampanii 1939 roku Gałczyński brał udział jako żołnierz Korpusu Ochrony Pogranicza na granicy wschodniej. 17 września dostał się do niewoli sowieckiej i trafił do obozu w Kozielsku. Fakt, że podczas służby wojskowej w latach 20. usunięto go karnie z podchorążówki, ocalił mu teraz życie.
      Sowieci zatrzymali w obozach polskich oficerów, którzy potem zostali rozstrzelani m.in. w Katyniu, a szeregowcy - m.in. Gałczyński - zostali przekazani Niemcom. Tak poeta trafił do niemieckiego obozu przejściowego, stalagu w Altengrabow. Czas wojny spędził w niewoli pracując m.in. w fabryce amunicji, odlewni żelaza.
      • rawik-is-me Re: 60 lat temu zmarł Konstanty Ildefons Gałczyńs 07.12.13, 20:46
        ELEGIA


        Coraz bardziej wszystko mnie boli
        już mi szkodzi nawet i ser;
        siedmioma szpadami melancholii
        przebity jestem jak Apollinaire.

        Głowa od rana puchnie jak bania,
        cóż za pożytek z takich bań?
        Kiedyś… wciąż… panie. A dziś się słaniam
        na nogach nocą, proszę pań.

        Bo spać nie mogę. Ha. Ktoś stuka
        kościstym palcem do mych drwi.
        Już wiem, Poznaję: to kostucha:
        — W taniec — powiada — pójdź, K.I.

        No, cóż, przyjmuję jej ofertę,
        choć tak w piżamie to faux-pas.
        I już mnie ciągnie ta dama przez wertep,
        gdzie deszcz i noc, i wiatr, i mgła.

        Gdzieś pod latarnią w wietrzną zamieć
        kostucha nagle w płacz i krzyk:
        — Skąd ma pan siedem dziur w piżamie?
        Wygląda pan jak siódemka pik.

        — Właśnie — powiadam — to mnie boli,
        moja kochana, czyli ma chère:
        Siedmioma szpadami melancholii
        przebiłem się jak Apollinaire.

        1948

        • rawik-is-me Re: 60 lat temu zmarł Konstanty Ildefons Gałczyńs 07.12.13, 20:47
          LIST JEŃCA


          Kochanie moje, kochanie,
          dobranoc, już jesteś senna —
          i widzę twój cień na ścianie
          i noc jest taka wiosenna!

          Jedyna moja na świecie
          jakże wysławię Twe imię?
          Ty jesteś mi wodą w lecie
          i rękawicą w zimie.

          Tyś szczęście moje wiosenne,
          zimowe, latowe, jesienne —
          lecz powiedz mi na dobranoc,
          wyszeptaj przez usta senne:

          za cóż taka zapłata,
          ten raj przy Tobie tak błogi?…
          Ty jesteś światłem świata
          i pieśnią mojej drogi.

          Stalag Altengrabow, 19.III.1942
    • jerzy_55 Re: 60 lat temu zmarł Konstanty Ildefons Gałczyńs 07.12.13, 20:49
      Gałczyński bardzo kochał swoją żonę. Według Arno, potrzebował takiej kotwicy i oparcia, i znajdował je właśnie w małżeństwie. Po wyzwoleniu kilkuletnia rozłąka z Natalią podczas niewoli, pchnęła go w ramiona innych kobiet. Gałczyński miał jednocześnie trzy romanse, z każdą z tych kobiet chciał się żenić. Niemal jednocześnie oświadczał się uwolnionej z Oświęcimia Lucynie Wolanowskiej, która urodziła mu syna, młodej poetce Marucie i Neli Micińskiej (siostrze zmarłego w 1943 roku Bolesława). Był wtedy ciągle żonaty z Natalią, do której ostatecznie wrócił. "Proponując małżeństwo pozostałym ukochanym chciał chyba znaleźć dom i opiekunkę, która uwolniłaby go od pozostałych zobowiązań" - mówi Arno.
      • jerzy_55 Re: 60 lat temu zmarł Konstanty Ildefons Gałczyńs 07.12.13, 20:50
        TAMARA CHANUM


        Jeszcze mi dzisiaj gwiazdą po nocach
        zza chmur snu błyska
        dłoń twoja wąska, twarz twoja złota
        i bizantyjska.

        Głos twój? Wodotrysk orzeźwiający,
        dzwonki i dzwony;
        to woda mówi; to śmieszny koncert
        ptaków zielonych.

        Warkocze? Księżyc wstrzymają w biegu;
        z rąk leci lira.
        Za jeden warkocz setkę sonetów —
        i to Szekspira.

        1948
        • jerzy_55 Re: 60 lat temu zmarł Konstanty Ildefons Gałczyńs 07.12.13, 20:51
          https://j.wpimg.pl/550-500/FQ9T/ksiazki/1/jpeg_32474_545171-zona.jpeg.jpg
    • jerzy_55 Re: 60 lat temu zmarł Konstanty Ildefons Gałczyńs 07.12.13, 20:52
      W marcu 1946 roku Gałczyńscy zamieszkali w Krakowie w słynnym Domu Literatów na Krupniczej. Poeta rozpoczął współpracę z "Przekrojem", odnowił kontakt ze "Szpilkami", publikował też w "Tygodniku Powszechnym" i w warszawskim "Odrodzeniu". W "Przekroju" ukazywały się "Listy z fiołkiem" oraz purnonsensowe "Zielone Gęsi".
      Zaraz po wojnie Gałczyński cieszył się niesamowitą popularnością, jaką dziś może zdobyć chyba tylko gwiazda estrady. Próbował pisać zgodnie z socrealistycznymi dyrektywami, wychwalał nową rzeczywistość jak umiał, ale nie sprostał oczekiwaniom nowych władz.
      • jerzy_55 Re: 60 lat temu zmarł Konstanty Ildefons Gałczyńs 07.12.13, 20:53
        W czerwcu 1950 roku na zjeździe literatów Adam Ważyk w programowym referacie poddał jego twórczość druzgoczącej krytyce. Wzywał Gałczyńskiego, aby "ukręcił łeb temu rozwydrzonemu kanarkowi, który się zalągł w jego wierszach". Gałczyński skomentował atak Ważyka wypowiedzią w kuluarach: "Cóż, kanarkowi łeb można ukręcić, ale wtedy wszyscy zobaczą klatkę. Co zrobić z klatką, koledzy?".
        Ostatecznie poetę zmuszono do samokrytyki, co bardzo ciężko przeżył. Na fali przystosowywania się do poetyki socjalistycznej napisał m.in. słynny "Poemat dla zdrajcy" ostro potępiający Czesława Miłosza, który w lutym 1951 roku wystąpił o azyl do władz francuskich.
        Biografka Gałczyńskiego mówi, że PRL to były czasy ideologicznego szczucia i nie tylko autor "Zaczarowanej dorożki" padł ofiarą nagonki, ale rzeczywiście był atakowany szczególnie zajadle: "Kiedy go połajano, próbował pisać zgodnie z socrealistycznymi dyrektywami, ale nie umiał i chyba nie chciał głębiej zaangażować się w życie polityczne".
        • jerzy_55 Re: 60 lat temu zmarł Konstanty Ildefons Gałczyńs 07.12.13, 20:54
          TOAST NA SASKIEJ KĘPIE


          Kolacja u przyjaciół to miła rzecz,
          toi jakbyś w słońcu szedł — głębiej i głębiej —
          a tym bardziej w Warszawie, gdy za oknem pryska deszcz
          po wesołej, po zielonej Saskiej Kępie.

          Mruczy kot. Dzieci w łóżeczkach śpią.
          A ot Puszkin na półce. Tam georginie.
          Lichtarz z mosiądzu lśni. Waltornie Mozarta grzmią.
          A deszcz po szybie płynie jak w kinie.

          O, bojowniku stary, ty przecież dobrze wiesz,
          że tym, co razem idą, wszystko sprzyja.
          Więc jak latarnię wznoszę ten wiersz.
          Światłem szerokim. Za przyjaźń!

          1949
    • mala200333 Re: 60 lat temu zmarł Konstanty Ildefons Gałczyńs 07.12.13, 20:58
      Anna Arno przyznaje, że podczas pracy nad książką "Niebezpieczny poeta" chyba najbardziej zaskoczyło ją to, jak bardzo poeta bywał nieszczęśliwy: "Miał talent, miłość pięknej kobiety, przyjaciół, potrafił zaczarować rzeczywistość i cieszyć się drobiazgami, ale myślę, że gdzieś głęboko był postacią tragiczną, szarpaną wątpliwościami. Jednym z najpoważniejszych problemów był nałóg, choroba, od której nie da się uciec. W przypadku Gałczyńskiego zapewne miał znaczenie element dziedziczności, jego ojciec był alkoholikiem. Poeta miewał też okresy głębokiej depresji". "Każde pokolenie miało swojego Gałczyńskiego. Jego wiersze liryczne nadal trafiają prosto do serca. Ale zadziwia aktualność jego twórczości satyrycznej. Diagnoza Polski i Polaków zawarta w "Zielonej Gęsi" chyba jeszcze długo pozostanie aktualna. Na pewno bywał koniunkturalistą, potrafił schlebiać każdej władzy, ale także każdy rząd podgryzać. Na dnie tego wszystkiego jest szalenie trzeźwy i prawdziwy osąd rzeczywistości. Może najbardziej widać to właśnie w "Zielonej Gęsi" - mówi jeszcze Arno.
    • mala200333 Re: 60 lat temu zmarł Konstanty Ildefons Gałczyńs 07.12.13, 20:59
      WCIĄŻ UCIEKAMY


      Wciąż uciekamy. Z miasta do miasta.
      Inteligenci.
      Tęskniąca nacja. Ginąca klasa.
      Mali zmarznięci.

      Milionem rodzin. Z gramofonami.
      Z kraju do kraju.
      — Powiedzcie, gdzie jest wasza ojczyzna?
      Wciąż nas pytają.

      A my nie wiemy; a my płaczemy,
      jak woda morska.
      Pod sztuczną palmą listy piszemy
      na brudnych dworcach.

      1936
      • mala200333 Re: 60 lat temu zmarł Konstanty Ildefons Gałczyńs 07.12.13, 21:00
        W ostatnich latach życia poety powstał tomik "Wit Stwosz" inspirowany ołtarzem Mariackim. Gałczyńscy często odwiedzali mazurską leśniczówkę Pranie, gdzie powstały "Kroniki olsztyńskie". Z Nieborowem, gdzie poeta także często bywał, związany jest z kolei poemat "Niobe". 6 grudnia 1953 roku Gałczyński zmarł na zawał (przeżył dwa wcześniejsze ataki serca). Grób poety znajduje się na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach.
        • mala200333 Re: 60 lat temu zmarł Konstanty Ildefons Gałczyńs 07.12.13, 21:00
          https://i.wpimg.pl/550-500/FQ9T/ksiazki/1/jpeg_32474_450px-Nagrobek__k__i__galczynski-wiki.jpeg.jpg
          • mala200333 Re: 60 lat temu zmarł Konstanty Ildefons Gałczyńs 07.12.13, 21:01
            https://i.wpimg.pl/550-500/FQ9T/ksiazki/1/jpeg_32474_anna-arno-galczynski-niebezpieczny-poeta-siw-znak-2013-11-18.jpeg.jpg
    • rawik-is-me Re: 60 lat temu zmarł Konstanty Ildefons Gałczyńs 26.10.16, 20:13
      Lubie jego poezje...
    • jerzy_55 Re: 60 lat temu zmarł Konstanty Ildefons Gałczyńs 03.03.17, 17:32
      Niewierny maz...
    • black_jotka Re: 60 lat temu zmarł Konstanty Ildefons Gałczyńs 15.08.18, 15:47
      Takie zycie...
Pełna wersja