Tak sobie

    • jutta_t Re: Tak sobie 25.01.23, 20:18

      Każdy przynajmniej raz słyszał pieśń z jego tekstem — pojawia się w filmach, podczas uroczystości czy... na zabawach sylwestrowych. Niektórzy nie zdają sobie sprawy, że autorem słów jest pewien pisarz i poeta, który zainspirował wielu ludzi żyjących dziesiątki, a nawet setki lat po nim. Dziś przypada rocznica urodzin Roberta Burnsa, legendarnego poety, ale i romantyka, rolnika i słynnego bałamuta
    • mala200333 Re: Tak sobie 25.01.23, 22:35
      Psy żyją zbyt krótko. To ich jedyna wada.
      Agnes Sligh Turnbull
    • jutta_t Re: Tak sobie 28.01.23, 01:27
      W piątek 27 stycznia 2023 roku wypada 78. rocznica wyzwolenia niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego Auschwitz. Zabito w nim, jak szacują historycy, od 1 do 1,5 miliona ludzi. Portal o2.pl dotarł do dwóch byłych więźniarek, które ocalały. – Znalazłyśmy się w piekle. Nie da się o tym zapomnieć – mówią Stefania Wernik (79 l.) i Zdzisława Włodarczyk (90 l.).
    • mala200333 Re: Tak sobie 31.01.23, 22:27
      Coraz głośniej mówi się o szkodliwym wpływie, jaki na nasz organizm ma zanieczyszczone powietrze. Nie chodzi wyłącznie o emisję generowaną przez przemysł czy gospodarstwa domowe, ale także samochody. Niewielu zdaje sobie sprawę, że spaliny zatruwają nie tylko nasze płuca, ale także mózg.
    • mala200333 Re: Tak sobie 02.02.23, 06:52
      Lekarze i naukowcy z całego świata nieustannie poszukują skutecznego leku na choroby nowotworowe. Jak wynika z najnowszej analizy, substancja obecna w jadzie pszczoły jest w stanie zapobiegać namnażaniu się komórek rakowych zwłaszcza tych, które atakują piersi. Do tych niebywałych wniosków doszli australijscy badacze
    • mala200333 Re: Tak sobie 02.02.23, 06:56
      Objawy cukrzycy

      Konsultanci piszą, że objawy kliniczne cukrzycy (hiperglikemii) pojawiają się, gdy stężenie glukozy we krwi przekracza 250-300 mg/dl (13,8-16,6 mmol/l).

      Najważniejsze objawy cukrzycy:

      pragnienie (suchość ust),
      wielomocz (nykturia),
      osłabienie,
      spadek masy ciała (niewytłumaczony celowym odchudzaniem),
      zaburzenia widzenia,
      senność.
    • jutta_t Re: Tak sobie 02.02.23, 19:15
      Hej sokoły

      Hej, tam gdzieś znad czarnej wody
      Wsiada na koń kozak młody,
      Czule żegna się z dziewczyną,
      Jeszcze czulej z Ukrainą.

      refren:
      Hej, hej, hej sokoły
      Omijajcie góry, lasy, pola, doły
      Dzwoń, dzwoń, dzwoń dzwoneczku,
      Mój stepowy skowroneczku.
      Hej, hej, hej sokoły
      Omijajcie góry,lasy, rzeki, doły
      Dzwoń, dzwoń, dzwoń dzwoneczku,
      Mój stepowy dzwoń, dzwoń, dzwoń.

      Wiele dziewcząt jest na świecie
      Lecz najwięcej w Ukrainie,
      Tam me serce pozostało,
      Przy kochanej mej dziewczynie.

      Hej, hej, hej sokoły...

      Ona jedna tam została
      Jaskółeczka moja moja mała
      A ja tutaj w obcej stronie
      Dniem i nocą tęsknię do niej

      Hej, hej, hej sokoły...

      Żal, żal za dziewczyną,
      Za zieloną Ukrainą,
      Żal, żal serce płacze,
      Już jej więcej nie zobaczę.

      Hej, hej, hej sokoły...

      Wina, wina, wina, dajcie,
      A jak umrę pochowajcie
      Na zielonej Ukrainie
      Przy kochanej mej dziewczynie.

      Hej, hej, hej sokoły...

      Wszystko cośmy posiadali
      To Moskale nam zabrali
      I zieloną Ukrainę
      I kochaną mą dziewczynę
    • jutta_t Re: Tak sobie 02.02.23, 19:38
      Hej, sokoły – polsko-ukraińska pieśń autorstwa Tomasza Padury, polsko-ukraińskiego poety i kompozytora, żyjącego w XIX wieku na Ukrainie. Tomasz Padura był reprezentantem szkoły ukraińskiej polskiego romantyzmu, która odwoływała się zarówno do polskiej tradycji szlacheckiej, polskiego romantyzmu oraz do folkloru ukraińskiego i legendy kozackiej. Napisana oryginalnie po polsku pieśń „Hej sokoły” odwołuje się do wszystkich tych tradycji. Ballada stała się popularna w XX wieku, zwłaszcza od wojny polsko-bolszewickiej i jest w Polsce śpiewana jako popularny utwór biesiadny. Dużą popularnością cieszy się również na Ukrainie, gdzie z przetłumaczonym na ukraiński tekstem traktowana jest jako pieśń rodzima.”[2]

      Przedstawiona w internetowej encyklopedii historia utworu jest bardzo piękna. Tekst miał być rzekomo napisany przez polsko – ukraińskiego poetę i był śpiewany podczas wojny z bolszewikami, w latach 1919 – 1921, kiedy wojska polskie i ukraińskie walczyły jako sojusznicy. Przedstawiona przez Wikipedię wersja pochodzenia pieśni „Hej sokoły!” przeniknęła do niektórych opracowań naukowych. W „Encyklopedii historii Ukrainy”, opracowanej przez Instytut Historii Ukraińskiej Akademii Nauk, pod hasłem „Padura Tomasz” („Падура Тимко”) umieszczono artykuł autorstwa kandydata nauk historycznych (odpowiednik doktora w Polsce) Wołodymyra Liubczenka (Володимира Любченка), w którym zawarta została informacja iż poeta był: „Autorem znanej polskiej pieśni patriotycznej „Hej sokoły!”[3]. Wersję tą powtórzyła doktor nauk filologicznych Nadija Bałandina (Надія Баландіна) w swoim artykule: „Масифікація польсько-української пісні «Gej, sokoły!» («Гей соколи!)”[4] („Upowszechnienie polsko – ukraińskiej pieśni „Hej sokoły!”). Nadija Bałandina powołała się na cytowaną wcześniej „Encyklopedię historii Ukrainy”. W rzeczywistości pieśni „Hej sokoły!” nie ma w żadnym wydaniu utworów Tomasza Padury i nikt spośród znawców jego twórczości nie wysuwał nawet przypuszczenia, że to on był autorem wspomnianego utworu. Stylistyka tej pieśni odbiega zupełnie od maniery twórczej Padury. Tomasz Padura nie był z pewnością autorem pieśni „Hej sokoły!”. Kto był zatem autorem tego utworu?

      Obraz sokoła pojawia się często w dziewiętnastowiecznej poezji ukraińskiej jak również polskiej. Występuje w twórczości Józefa Bohdana Zaleskiego (1802 – 1886) oraz Marii Konopnickiej (1842 – 1910). Symbolizuje wolność, niezależność i sprawność fizyczną. Symbol ten nabrał szczególnego znaczenia na przełomie XIX i XX wieku, kiedy w społeczeństwie polskim jak również ukraińskim upowszechnił się ruch „Sokołów”, łączący kulturę fizyczną z wychowaniem patriotycznym młodzieży. Nieoficjalnym hymnem tego ruchu był „Marsz Sokołów”, zaczynający się od słów: „Hej bracia Sokoły!”[5]. W pieśni „Hej sokoły!” występuje wątek rozstania z Ukrainą i towarzyszącego tej rozłące żalu. Ten wątek występuje również w XIX-wiecznej literaturze polskiej.

      W latach 1860 – 1867 ukazała się we Lwowie broszura: „Żal za Ukrainą z pieśni narodowej przełożony na fortepian przez Albina Korytyńskiego”[6]. Zawierała tekst oraz zapis nutowy utworu. Tytuł broszury sugeruje, że test był przekładem ukraińskiej pieśni ludowej. Brzmiał on następująco:

      „Żal żal za jedyną

      Za zieloną Ukrainą

      Żal, żal, żal za niemi

      Za oczkami czarownemi.

      Ona biedna tam została,

      Przepióreczka moja mała,

      A ja tutaj w obcej stronie.

      Dnie i noce tęsknię po niej.

      Żal, żal za jedyną

      Za zieloną Ukrainą.

      Żal, żal, żal za niemi

      Za oczkami czarownemi.

      Dajcie wina dajcie szklanki

      Pijcie zdrowie mej kochanki.

      Żal, żal, żal, żal, żal ratujcie

      Umrę z żalu poratujcie.

      Żal, żal serce boli.

      Nie masz mojej złotej doli.

      Żal, żal, żal za niemi,

      Za oczkami czarownemi.

      Jeszcze wina jeszcze grajcie,

      A jak umrę pochowajcie,

      Tam, tam w Ukrainie

      Tam, tam przy dziewczynie.

      Żal, żal za jedyną

      Za zieloną Ukrainą

      Żal, żal, żal za niemi,

      Za oczkami czarownemi[7].
    • jutta_t Re: Tak sobie 02.02.23, 19:40

      tlo uth clear 460
      Aktualności
      Refleksje nad genezą pieśni „Hej sokoły!”
      21 marzec 2020
      Olha Kharchyshyn, Bohdan Halczak



      Pieśń „Hej sokoły!” cieszy się obecnie dużą popularnością zarówno w Polsce jak i na Ukrainie. Występuje w kilku wariantach, które nieco różnią się między sobą. Wariant najbardziej rozpowszechniony w języku polskim jest następujący[1]:

      Hej, tam gdzieś znad czarnej wody
      Wsiada na koń Kozak młody.
      Czule żegna się z dziewczyną,
      Jeszcze czulej z Ukrainą.
      Wiele dziewcząt jest na świecie,
      Lecz najwięcej w Ukrainie.
      Tam me serce pozostało,
      Przy kochanej mej dziewczynie.
      Ona biedna tam została,
      Przepióreczka moja mała,
      A ja tutaj w obcej stronie
      Dniem i nocą tęsknię do niej.
      Żal, żal za dziewczyną,
      Za zieloną Ukrainą,
      Żal, żal serce płacze,
      Już jej więcej nie zobaczę.
      Wina, wina, wina dajcie,
      A jak umrę pochowajcie
      Na zielonej Ukrainie
      Przy kochanej mej dziewczynie.
      Zwrotki pieśni przeplatane są refrenem, śpiewanym na ogół chóralnie:
      Hej, hej, hej sokoły
      Omijajcie góry, lasy, doły.
      Dzwoń, dzwoń, dzwoń dzwoneczku,
      Mój stepowy skowroneczku.
      Osobom zainteresowanym pochodzeniem pieśni spieszy z pomocą popularna, aczkolwiek krytykowana często przez świat nauki internetowa encyklopedia „Wikipedia”, która następująco przedstawia dzieje utworu:

      „Hej, sokoły – polsko-ukraińska pieśń autorstwa Tomasza Padury, polsko-ukraińskiego poety i kompozytora, żyjącego w XIX wieku na Ukrainie. Tomasz Padura był reprezentantem szkoły ukraińskiej polskiego romantyzmu, która odwoływała się zarówno do polskiej tradycji szlacheckiej, polskiego romantyzmu oraz do folkloru ukraińskiego i legendy kozackiej. Napisana oryginalnie po polsku pieśń „Hej sokoły” odwołuje się do wszystkich tych tradycji. Ballada stała się popularna w XX wieku, zwłaszcza od wojny polsko-bolszewickiej i jest w Polsce śpiewana jako popularny utwór biesiadny. Dużą popularnością cieszy się również na Ukrainie, gdzie z przetłumaczonym na ukraiński tekstem traktowana jest jako pieśń rodzima.”[2]

      Przedstawiona w internetowej encyklopedii historia utworu jest bardzo piękna. Tekst miał być rzekomo napisany przez polsko – ukraińskiego poetę i był śpiewany podczas wojny z bolszewikami, w latach 1919 – 1921, kiedy wojska polskie i ukraińskie walczyły jako sojusznicy. Przedstawiona przez Wikipedię wersja pochodzenia pieśni „Hej sokoły!” przeniknęła do niektórych opracowań naukowych. W „Encyklopedii historii Ukrainy”, opracowanej przez Instytut Historii Ukraińskiej Akademii Nauk, pod hasłem „Padura Tomasz” („Падура Тимко”) umieszczono artykuł autorstwa kandydata nauk historycznych (odpowiednik doktora w Polsce) Wołodymyra Liubczenka (Володимира Любченка), w którym zawarta została informacja iż poeta był: „Autorem znanej polskiej pieśni patriotycznej „Hej sokoły!”[3]. Wersję tą powtórzyła doktor nauk filologicznych Nadija Bałandina (Надія Баландіна) w swoim artykule: „Масифікація польсько-української пісні «Gej, sokoły!» («Гей соколи!)”[4] („Upowszechnienie polsko – ukraińskiej pieśni „Hej sokoły!”). Nadija Bałandina powołała się na cytowaną wcześniej „Encyklopedię historii Ukrainy”. W rzeczywistości pieśni „Hej sokoły!” nie ma w żadnym wydaniu utworów Tomasza Padury i nikt spośród znawców jego twórczości nie wysuwał nawet przypuszczenia, że to on był autorem wspomnianego utworu. Stylistyka tej pieśni odbiega zupełnie od maniery twórczej Padury. Tomasz Padura nie był z pewnością autorem pieśni „Hej sokoły!”. Kto był zatem autorem tego utworu?

      Obraz sokoła pojawia się często w dziewiętnastowiecznej poezji ukraińskiej jak również polskiej. Występuje w twórczości Józefa Bohdana Zaleskiego (1802 – 1886) oraz Marii Konopnickiej (1842 – 1910). Symbolizuje wolność, niezależność i sprawność fizyczną. Symbol ten nabrał szczególnego znaczenia na przełomie XIX i XX wieku, kiedy w społeczeństwie polskim jak również ukraińskim upowszechnił się ruch „Sokołów”, łączący kulturę fizyczną z wychowaniem patriotycznym młodzieży. Nieoficjalnym hymnem tego ruchu był „Marsz Sokołów”, zaczynający się od słów: „Hej bracia Sokoły!”[5]. W pieśni „Hej sokoły!” występuje wątek rozstania z Ukrainą i towarzyszącego tej rozłące żalu. Ten wątek występuje również w XIX-wiecznej literaturze polskiej.

      W latach 1860 – 1867 ukazała się we Lwowie broszura: „Żal za Ukrainą z pieśni narodowej przełożony na fortepian przez Albina Korytyńskiego”[6]. Zawierała tekst oraz zapis nutowy utworu. Tytuł broszury sugeruje, że test był przekładem ukraińskiej pieśni ludowej. Brzmiał on następująco:

      „Żal żal za jedyną

      Za zieloną Ukrainą

      Żal, żal, żal za niemi

      Za oczkami czarownemi.

      Ona biedna tam została,

      Przepióreczka moja mała,

      A ja tutaj w obcej stronie.

      Dnie i noce tęsknię po niej.

      Żal, żal za jedyną

      Za zieloną Ukrainą.

      Żal, żal, żal za niemi

      Za oczkami czarownemi.

      Dajcie wina dajcie szklanki

      Pijcie zdrowie mej kochanki.

      Żal, żal, żal, żal, żal ratujcie

      Umrę z żalu poratujcie.

      Żal, żal serce boli.

      Nie masz mojej złotej doli.

      Żal, żal, żal za niemi,

      Za oczkami czarownemi.

      Jeszcze wina jeszcze grajcie,

      A jak umrę pochowajcie,

      Tam, tam w Ukrainie

      Tam, tam przy dziewczynie.

      Żal, żal za jedyną

      Za zieloną Ukrainą

      Żal, żal, żal za niemi,

      Za oczkami czarownemi[7].

      Z kolei w 1875 r., w Kijowie, w wydawnictwie Bolesława Koreywo ukazała się broszura: „Żal za Ukrainą. Piosnka przypisana Pannie Wandzie Pudłowskiej przez Macieja Kamieńskiego”[8] Zawierała ona tekst i zapis nutowy utworu. Generalnie tekst był zbieżny z wersją Albina Korytyńskiego, ale występowały pewne różnice. Podmiot liryczny nie tęsknił za „oczkami czarownemi” ale „błękitnemi”. Do tekstu wprowadzono również nowe słowa:

      Tam na łąkach wonne wience

      A na licach jej rumieńce

      A w oczętach taka siła

      Że mnie głowę zawróciła.

      Według wspomnianej broszury z 1875 r. autorem utworu był Maciej Kamieński. Nasuwa się skojarzenie z wybitnym polskim kompozytorem pochodzenia słowackiego Maciejem Kamieńskim (1734 – 1821). Był on autorem oper oraz licznych utworów na fortepian, z których duża część zaginęła. W swojej twórczości chętnie sięgał do muzyki ludowej. Pieśń „Pożegnanie z Ukrainą” mogła być autorstwa Macieja Kamieńskiego. Niemniej kompozytor ten przez większość życia związany był z Warszawą. Skąd u warszawskiego muzyka tak silnie manifestowany „żal za zieloną Ukrainą”? Możliwe, iż rzeczywistym twórcą pieśni był jakiś inny Maciej Kamieński. Imię „Maciej” oraz nazwisko „Kamieński” (ewentualnie „Kamiński”) są dosyć pospolite w Polsce. Możliwe również, iż informacja o pochodzeniu utworu, umieszczona we wspomnianej broszurze z 1875 r. jest błędna. Wydawca mógł np. celowo umieścić znanego kompozytora jako autora utworu, aby zwiększyć popyt na broszurę. Pieśń „Żal za Ukrainą” cieszyła się pewną popularnością w społeczeństwie polskim. Zachowały się nagrania tej pieśni, pochodzące z początków XX wieku[9]. Występowała w różnych wariantach. Pieśń „Żal za Ukrainą”, w wariancie opublikowanym w latach 1860 – 1867 oraz w 1875 r. ma inną melodię i kompozycję niż utwór „Hej sokoły!”. Nie posiada także refrenu i brak w niej odwołania do symboliki sokoła. Niemniej treść pieśni „Hej sokoły!” zawiera fragmenty zapożyczone najprawdopodobniej z pieśni „Żal za Ukrainą”.

      Zwraca uwagę również podobieństwo utworu „Hej sokoły!” do popularnej na Ukrainie jak i daleko poza jej granicami pieśni: „Jechał kozak za Dunaj” („Їхав козак за Дунай”), autorstwa poety – kozaka Semena Klimowskiego (1705 – 1785). Utwór ten także opisuje ona pożegnanie z dziewczyną kozaka, wyruszającego na wojnę. Również melodia pieśni „Hej sokoły!” jest dosyć podobna do utworu Semena Klimowskiego jakkolwiek anonimowy autor nadał jej żwawy, rytmiczny charakter, podobny do wojskowego marsza. Dzięki temu pieśń „Hej sokoły!” jest stosunkowo łatwa do zaśpiewania. Natomiast refren pieśni „Hej sokoły!” wykazuje podobieństwo do innej popularnej na Ukrainie pieśni „Kopał, kopał studzienkę” („Копав, копав криниченьку”). To stara ukraińska pieśń ludowa, której pierwszy zapis pochodzi z roku 1820[10]. Opowiada o kozaku, powracającym z wyp
    • jutta_t Re: Tak sobie 02.02.23, 19:42
      Z kolei w 1875 r., w Kijowie, w wydawnictwie Bolesława Koreywo ukazała się broszura: „Żal za Ukrainą. Piosnka przypisana Pannie Wandzie Pudłowskiej przez Macieja Kamieńskiego”[8] Zawierała ona tekst i zapis nutowy utworu. Generalnie tekst był zbieżny z wersją Albina Korytyńskiego, ale występowały pewne różnice. Podmiot liryczny nie tęsknił za „oczkami czarownemi” ale „błękitnemi”. Do tekstu wprowadzono również nowe słowa:

      Tam na łąkach wonne wience

      A na licach jej rumieńce

      A w oczętach taka siła

      Że mnie głowę zawróciła.

      Według wspomnianej broszury z 1875 r. autorem utworu był Maciej Kamieński. Nasuwa się skojarzenie z wybitnym polskim kompozytorem pochodzenia słowackiego Maciejem Kamieńskim (1734 – 1821). Był on autorem oper oraz licznych utworów na fortepian, z których duża część zaginęła. W swojej twórczości chętnie sięgał do muzyki ludowej. Pieśń „Pożegnanie z Ukrainą” mogła być autorstwa Macieja Kamieńskiego. Niemniej kompozytor ten przez większość życia związany był z Warszawą. Skąd u warszawskiego muzyka tak silnie manifestowany „żal za zieloną Ukrainą”? Możliwe, iż rzeczywistym twórcą pieśni był jakiś inny Maciej Kamieński. Imię „Maciej” oraz nazwisko „Kamieński” (ewentualnie „Kamiński”) są dosyć pospolite w Polsce. Możliwe również, iż informacja o pochodzeniu utworu, umieszczona we wspomnianej broszurze z 1875 r. jest błędna. Wydawca mógł np. celowo umieścić znanego kompozytora jako autora utworu, aby zwiększyć popyt na broszurę. Pieśń „Żal za Ukrainą” cieszyła się pewną popularnością w społeczeństwie polskim. Zachowały się nagrania tej pieśni, pochodzące z początków XX wieku[9]. Występowała w różnych wariantach. Pieśń „Żal za Ukrainą”, w wariancie opublikowanym w latach 1860 – 1867 oraz w 1875 r. ma inną melodię i kompozycję niż utwór „Hej sokoły!”. Nie posiada także refrenu i brak w niej odwołania do symboliki sokoła. Niemniej treść pieśni „Hej sokoły!” zawiera fragmenty zapożyczone najprawdopodobniej z pieśni „Żal za Ukrainą”.

      Zwraca uwagę również podobieństwo utworu „Hej sokoły!” do popularnej na Ukrainie jak i daleko poza jej granicami pieśni: „Jechał kozak za Dunaj” („Їхав козак за Дунай”), autorstwa poety – kozaka Semena Klimowskiego (1705 – 1785). Utwór ten także opisuje ona pożegnanie z dziewczyną kozaka, wyruszającego na wojnę. Również melodia pieśni „Hej sokoły!” jest dosyć podobna do utworu Semena Klimowskiego jakkolwiek anonimowy autor nadał jej żwawy, rytmiczny charakter, podobny do wojskowego marsza. Dzięki temu pieśń „Hej sokoły!” jest stosunkowo łatwa do zaśpiewania. Natomiast refren pieśni „Hej sokoły!” wykazuje podobieństwo do innej popularnej na Ukrainie pieśni „Kopał, kopał studzienkę” („Копав, копав криниченьку”). To stara ukraińska pieśń ludowa, której pierwszy zapis pochodzi z roku 1820[10]. Opowiada o kozaku, powracającym z wyprawy do dziewczyny. Zostaje przyjęty chłodno ponieważ do dziewczyny dotarła informacja, że jej ukochany miał w międzyczasie romans z inną kobietą. Kozak usiłuje przekonać ukochaną aby wybaczyła mu zdradę wykonując po każdej zwrotce utworu rytmiczny refren, w którym przekonuje, że będzie cierpiał wielki żal jeśli zostanie odtrącony („Ой жаль, жаль мені буде…”). Podobne, rytmiczne zaśpiewy występują również w niektórych innych ukraińskich pieśniach ludowych. Kiedy i w jakich okolicznościach doszło do wytworzenia się rozpowszechnionej współcześnie wersji pieśni „Hej sokoły!”?

      Współautorka niniejszej publikacji Olha Kharchyshyn dokonała kwerendy śpiewników, pochodzących z okresu z przed II wojny światowej, których duża liczba zachowała się w bibliotekach lwowskich. W żadnym z przeanalizowanych przez nią śpiewników utwór „Hej sokoły!”, w wariancie współczesnym nie występuje. Współautorka artykułu, w trakcie prowadzonych badań terenowych pytała także o tę pieśń starszych ludzi, pamiętających czasy przedwojenne. Żaden z respondentów ani we Lwowie, ani we wsiach w okolicach Lwowa nie przypominał sobie aby tę pieśń śpiewano w ich środowisku w okresie międzywojennym, lub w czasach II wojny światowej. Także inni pracownicy Wydziału Folklorystyki Instytutu Ludoznawstwa Akademii Nauk Ukrainy we Lwowie, w trakcie badań terenowych nie natrafili na ślady tej pieśni. Brak także informacji o tym utworze w dostępnej literaturze pamiętnikarskiej. Nie można więc wykluczyć, ze pieśń ta ukształtowała się, w rozpowszechnionej współcześnie wersji dopiero po II wojnie światowej.
    • jutta_t Re: Tak sobie 02.02.23, 19:44
      Współautor niniejszego artykułu – Bohdan Halczak zamieszkuje w mieście Zielona Góra, w zachodniej Polsce. Słyszał tę pieśń wielokrotnie w okresie dzieciństwa, w latach sześćdziesiątych, lecz utwór ten znany był w lokalnym środowisku regionu zielonogórskiego już w latach pięćdziesiątych XX w. Niemniej wariant tej pieśni, popularny w regionie zielonogórskim różnił się od wersji rozpowszechnionej współcześnie. Pierwsze słowa pieśni brzmiały następująco:

      Jechał w naddunajskie strony

      Ukraiński Kozak młody.

      Bohaterem utworu był więc kozak wyruszający za rzekę Dunaj czyli na tereny pod władzą turecką, najprawdopodobniej na wojenną wyprawę. To tłumaczyło jego czułe pożegnanie z rodziną, dziewczyną i ojczystym krajem. Z wersją pieśni o kozaku wsiadającym na konia „znad czarnej wody” współautor niniejszego artykułu Bohdan Halczak zetknął się dopiero w latach osiemdziesiątych XX wieku. Nie jest wykluczone, że wariant ten istniał jednak wcześniej. Różnica między obiema przedstawionymi wersjami pierwszych słów pieśni jest dosyć poważna. W wariancie znanym Bohdanowi Halczakowi z dzieciństwa bohaterem utworu był „ukraiński kozak młody”, a w wersji rozpowszechnionej współcześnie tylko „kozak młody”. Przede wszystkim jednak, w wersji pieśni „Hej sokoły!”, popularnej w regionie zielonogórskim, w latach pięćdziesiątych inna była treść refrenu. Brzmiał on następująco:

      Hej! Hej! Hej Sokoły!

      Omijajcie góry, lasy, doły.

      Omijajcie PGR-y

      Tam roboty do cholery!

      Wspomniane w tekście PGR-y to Państwowe Gospodarstwa Rolne. Zostały one utworzone przez władze komunistyczne w Polsce, w latach czterdziestych XX wieku. Funkcjonowały głównie na ziemiach zachodnich i północnych, które weszły w skład państwa polskiego po II wojnie światowej a wcześniej przynależały do Niemiec. Na ogół były to dawne majątki ziemskie. Ich niemieckich właścicieli po wojnie wysiedlono, a ziemię przejęło państwo. PGR-y były odpowiednikami funkcjonujących na radzieckiej Ukrainie „radhospów” (радгоспів). Osoby w nich zatrudnione były pracownikami najemnymi. W latach pięćdziesiątych nie cieszyły się one dobrą opinią w społeczeństwie polskim. Przeprowadzona w 1955 r., na zlecenie Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej (Prezydium WRN) w Zielonej Górze, będącego najwyższym organem administracji państwowej w województwie kontrola w PGR-ach zlokalizowanych na terenie województwa zielonogórskiego wykazała, że zatrudnieni w nich robotnicy zarabiali od 127 do 200 zł miesięcznie[11]. Nie starczyło nawet na wyżywienie w stołówce pracowniczej, opłata za które wynosiła 300 zł miesięcznie. Kierownictwa PGR-ów nie wypłacały więc pensji pracownikom, tłumacząc że muszą i tak dopłacać do ich utrzymania. Za swą pracę robotnicy otrzymywali, w formie „zapłaty” marne wyżywienie, które składało się głównie z chleba z margaryną oraz marmoladą. Jak stwierdzono w sprawozdaniu z wspomnianej kontroli Prezydium WRN w Zielonej Górze robotnicy PGR-ów żyli: „…w strasznych warunkach, brak opału, zimno, brudno.”[12]. Chętnych do pracy w PGR-ach nie było wielu chociaż władze komunistyczne prowadziły dosyć intensywną akcję werbunkową. Zatrudniali się tam najczęściej ludzie, którzy po prostu nie mieli innego wyboru. Było wśród nich wielu Polaków wywodzących się z dawnych województw wschodnich II Rzeczypospolitej.
    • jutta_t Re: Tak sobie 02.02.23, 19:46
      W wyniku zmian granicznych, które nastąpiły w Europie Środkowo – Wschodniej po II wojnie światowej Polska zyskała znaczne nabytki terytorialne na zachodzie i północy, kosztem Niemiec. Zarazem jednak utraciła na rzecz Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich (ZSRR) dużą część przedwojennego obszaru na wschodzie. Na ziemiach tych zamieszkiwała znaczna liczba Polaków. Większość z nich zdecydowała się na wyjazd do państwa polskiego w nowych granicach. Dnia 9 września 1944 r. Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego (PKWN) i rząd Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej (USRR) podpisały umowę o wymianie ludności. Podobne umowy podpisał PKWN także z rządami Białoruskiej oraz Litewskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. W wyniku umowy z dnia 9 września 1944 r., w latach 1944 – 1946 przyjechały z USRR do Polski 787 674 osoby (w tym 742 453 Polaków i 33 105 Żydów)[13]. W tym samym czasie wysiedlono z Polski do USRR 488 057 osób narodowości ukraińskiej. Chociaż oficjalnie akcja wymiany ludności została zakończona w 1947 r. przyjazdy z ZSRR do Polski trwały faktycznie nadal, na skutek starań podejmowanych indywidualnie przez poszczególne rodziny. W latach 1949 – 1955 przybyło z państwa radzieckiego do Polski około 9 tysięcy ludzi[14]. Dnia 25 marca 1957 r. została podpisana „umowa repatriacyjna” między władzami Polski i ZSRR. Akcja „repatriacyjna” trwała do roku 1959. W latach 1955 – 1959 przybyło do Polski ze Związku Radzieckiego około 250 tys. osób[15]. Blisko 20% przybyszów z ZSRR stanowiła ludność pochodzenia żydowskiego[16]. Ludzi przybywających do Polski z państwa radzieckiego nazywano oficjalnie „repatriantami” czyli powracającymi do ojczyzny, lecz przybysze z ZSRR odrzucali tę nazwę. Uważali iż nie powracali do ojczyzny, lecz w istocie opuszczali ziemię swych przodków, a tereny na które ich kierowano były dla nich faktycznie „obcym krajem”[17].

      Duża część „repatriantów” została przez władze komunistyczne skierowana do pracy w Państwowych Gospodarstwach Rolnych. Np. w 1955 r. przybyło na teren województwa zielonogórskiego 868 „repatriantów” z ZSRR[18]. Z tej liczby około 288 osób osiedlono w PGR-ach. Pozostali osiedlili się w miastach, lub objęli gospodarstwa indywidualne. Przybysze z ZSRR nie dysponowali często żadnymi środkami finansowymi, które umożliwiłyby im samodzielne zagospodarowanie się w Polsce. Nie posiadali również często żadnego wykształcenia, lub ograniczało się ono do szkoły elementarnej. Niekiedy nie potrafili biegle posługiwać się językiem polskim. W tej sytuacji byli całkowicie uzależnieni od pomocy władz, które chętnie kierowały ich do PGR-ów. Nie bez znaczenia był fakt, iż ludzi przybyłych z innego państwa, zagubionych nieco w otaczającej ich rzeczywistości łatwo było przekonać, że w PGR-ach czeka na nich dobrze płatna praca i mieszkania. Rzeczywistość okazywała się zupełnie inna. Jak stwierdzono w sprawozdaniu Prezydium WRN w Zielonej Górze o sytuacji „repatriantów” w województwie zielonogórskim w 1955 r., w trakcie osiedlania tej ludności w PGR-ach miały miejsce liczne „niedociągnięcia”, które polegały na tym, że: „Mieszkania przydzielane repatriantom niejednokrotnie nie nadawały się do zamieszkania.”[19]

      Refren „pegeerowski” w pieśni „Hej sokoły!” posiadał dosyć logiczną konstrukcję. Podmiot liryczny „ostrzegał” sokoły aby unikały lasów, gór i dołów (jarów), gdzie może oczekiwać na nich ukryta pułapka. Zarazem przestrzegał słuchacza aby unikał PGR-ów ponieważ tam także może kryć się pułapka. W rzeczywistości polskiej lat pięćdziesiątych XX wieku tak istotnie było. Dla niejednego człowieka PGR-y okazały się swoistą pułapką, z której niełatwo można było się wydostać. Dopiero w latach sześćdziesiątych XX w. warunki pracy i życia w PGR-ach uległy poprawie jakkolwiek ich pracownicy nie cieszyli się wysokim prestiżem społecznym. W latach sześćdziesiątych XX wieku, w regionie zielonogórskim refren pieśni „Hej sokoły!” z odniesieniem do PGR-ów śpiewany był zamiennie z rozpowszechnioną współcześnie wersją o „dzwoneczku – skowroneczku”. W zależności od okoliczności i nastroju odtwórców śpiewano jedną wersję refrenu albo drugą. Trudno stwierdzić jednoznacznie czy nastąpił swoisty „powrót” do wersji pierwotnej czy też wersja „pegeerowska” była pierwotna a następnie uległa modyfikacji.

      Utwór „Hej sokoły!” był tzw. „pieśnią biesiadną”, śpiewaną podczas spotkań towarzyskich. Tradycja „śpiewu biesiadnego” była w Polsce rozpowszechniona jeszcze w latach osiemdziesiątych XX wieku. W okresie późniejszym zaczęła zanikać. Różne środowiska miały własne „pieśni biesiadne”. Utwór „Hej sokoły!” był związany silnie ze środowiskiem polskich „repatriantów” z USRR oraz ich potomków. Władze komunistyczne odnosiły się niechętnie do tego utworu, prawdopodobnie z powodu wyrażanego w pieśni żalu za utraconymi przez państwo polskie, na rzecz ZSRR ziemiami po II wonie światowej. Istniał więc również „bezpieczny” wariant pieśni „Hej sokoły!”, w którym kozaka zastępował ułan, a żal za Ukrainą tęsknota za rodziną i dziewczyną. Śpiewany był jednak rzadko.
    • jutta_t Re: Tak sobie 02.02.23, 19:47
      Pierwsza strofa tego wariantu brzmiała następująco:

      Gdzie Dunaju bystre wody

      Jechał kiedyś ułan młody.

      Czule żegnał się z rodziną

      A najczulej z swą dziewczyną.

      Pieśń „Hej sokoły!” nie była tzw. „zakazaną piosenką”, za zaśpiewanie której w miejscu publicznym można było zostać ukaranym mandatem karnym. Niemniej nie wykonywał jej żaden z zawodowych piosenkarzy. Nie była emitowana w radiu ani w telewizji. Zmiana nastąpiła po upadku rządów komunistycznych w Polsce po roku 1989. Pieśń „Hej sokoły!” włączyła do swojego repertuaru popularna piosenkarka Maryla Rodowicz, urodzona w Zielonej Górze, lecz jej rodzina wywodzi się z Wilna. Umieściła ją w swoim albumie płytowym: „Marysia Biesiadna”, który ukazał się w 1994 r. Pieśń tę włączył do swojego repertuaru także Krzysztof Krawczyk, popularny zespół disco polo „Bayer Full”, Krystyna Giżowska oraz inni profesjonalni wykonawcy. W informacjach o utworze, umieszczanych na okładkach albumów, zawierających ten utwór zaznaczano, iż zarówno muzyka jak i słowa pieśni są „tradycyjne” albo „ludowe”.

      Przede wszystkim jednak melodia pieśni „Hej sokoły!” została wykorzystana w ścieżce dźwiękowej filmu historycznego Jerzego Hoffmana z 1999 r. „Ogniem i mieczem”, na podstawie powieści Henryka Sienkiewicza. Ponieważ film ten cieszył się w Polsce ogromną popularnością także pieśń „Hej sokoły!” została spopularyzowana. Zarazem nastąpiło swoiste zespolenie utworu z polską tradycją romantyczną. Pieśń przestała się kojarzyć z Państwowymi Gospodarstwami Rolnymi oraz „biesiadami” z dużą ilością alkoholu. Od tej pory dużej części społeczeństwa polskiego utwór ten zaczął się kojarzyć z bohaterami filmu „Ogniem i mieczem” – pięknymi, odważnymi i szlachetnymi rycerzami. Utwór uległ tym samym nobilitacji.

      Historia ukraińskiej wersji utworu „Hej sokoły!” („Гей соколи!”) jest dosyć krótka. Za autora pierwszego przekładu, dokonanego w latach 1999 – 2000 jest uważany kierownik artystyczny Wołyńskiego Chóru Ludowego Ołeksandr Stadnyk (Олександр Стадник)[20]. Według jego relacji początkowo kierowany przez niego zespół wykonywał tę pieśń w wersji polskiej. Ponieważ jednak utwór cieszył się popularnością dokonał jego przekładu na język ukraiński. Drugiego przekładu, w 2002 r. dokonał popularny na Ukrainie artysta estradowy Mychajło Macjałko (Михайлo Мацялкo), który włączył tę pieśń do swojego repertuaru. Trzeciego przekładu dokonał w 2008 r. pieśniarz Ołeksandr Szewczenko (Олександр Шевченко), związany z lwowską grupą wokalną „Tercja Pikardyjska” („Піккардійська терція”). Wspomniane przekłady różnią się między sobą. Największą popularność zyskał przekład Ołeksandra Stadnyka.

      Przełomowe znaczenie dla recepcji pieśni „Гей соколи!” na Ukrainie miała „pomarańczowa rewolucja” w 2004 r., kiedy w społeczeństwie ukraińskim nastąpił gwałtowny wzrost uczuć patriotycznych. W 2005 r. ukazał się album płytowy „Szli partyzanci przez wieś 2” („Йшли селом партизани 2”), zawierający pieśni partyzantów Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), w wykonaniu piosenkarza Volodymyra Verminskoho (Володимира Вермінського). Z jakiejś przyczyny w albumie tym znalazła się także pieśń „Гей соколи!” w przekładzie Ołeksnadra Stadnyka. Później utwór ten został włączony do repertuaru wielu innych wykonawców pieśni patriotycznych. W ten sposób utwór „Гей соколи!” zyskał rangę ukraińskiej pieśni patriotycznej, utożsamianej niekiedy nawet mylnie z UPA. Pieśń cieszy się sporą popularnością w społeczeństwie ukraińskim. Do popularności utworu przyczyniła się niewątpliwie sytuacja panująca na Ukrainie. Wielu młodych ludzi musiało opuścić swe ojczyste strony oraz ukochane rodziny i udać się na emigrację za granicę w poszukiwaniu pracy, lub na linię frontu do Strefy Operacji Antyterrorystycznej.
    • jutta_t Re: Tak sobie 02.02.23, 19:48
      Pieśń „Hej sokoły!” nie cieszy się jednak popularnością w środowisku mniejszości ukraińskiej w Polsce, dla której zawsze był to utwór obcy, a nawet nieprzyjazny. Pieśń ta związana była tradycyjnie ze środowiskiem polskich „repatriantów” z Wołynia i z Galicji. Część tego środowiska (chociaż nie wszyscy) odnosiła się nieprzyjaźnie a nawet wrogo do Ukraińców, co tłumaczyli krzywdami, doznanymi ze strony nacjonalistów ukraińskich w okresie II wojny światowej[21]. Dla członków mniejszości ukraińskiej w Polsce dźwięk pieśni „Hej sokoły!” przez długie lata był sygnałem do zachowania wzmożonej ostrożności. Oznaczało to bowiem, że w pobliżu znajdują się „repatrianci”, których zachowanie w stosunku do Ukraińców (zwłaszcza pod wpływem alkoholu) mogło być nieobliczalne. Miejsc, w których pieśń ta była popularna członkowie mniejszości ukraińskiej w Polsce raczej unikali.

      W latach dziewięćdziesiątych ukształtował się w Polsce tzw. „ruch kresowy”, którego członkowie określają się mianem „kresowiaków”. Oficjalnie celem tego ruchu jest podtrzymanie pamięci o polskiej tradycji na dawnych ziemiach II Rzeczypospolitej, znajdującymi się obecnie w granicach Ukrainy, Białorusi oraz Litwy, które określają nazwą „polskich kresów wschodnich”. Nazwa ta nie może wzbudzać specjalnego zachwytu Ukraińców jak również Białorusinów oraz Litwinów. Pojęcie „kresy” ma w polskiej tradycji różne znaczenia. Może także oznaczać terytorium ojczystego kraju, znajdujące się tymczasowo pod władzą obcego państwa. Określeniem „polskie kresy zachodnie” posługiwano się np. w państwie polskim, w latach 1919 – 1939 w odniesieniu do niektórych, graniczących z Polską terenów Niemiec[22]. Chodziło o ówczesne ziemie państwa niemieckiego, które nie weszły w skład odrodzonej w 1918 r. Rzeczypospolitej, ale miały one związki historyczne z państwem polskim i istniała tam polska mniejszość narodowa. Z przyczyn politycznych Rzeczpospolita nie mogła wówczas oficjalnie wysuwać roszczeń terytorialnych wobec Niemiec. Niemniej poprzez popularyzację pojęcia „polskie kresy zachodnie” niektóre środowiska polityczne starały się utrzymywać w społeczeństwie polskim przekonanie, że ziemie te powinny należeć do Polski. Nieoficjalnym hymnem „kresowiaków” a przynajmniej tego odłamu, który identyfikuje się z Wołyniem i Galicją jest właśnie pieśń „Hej sokoły!”. Dlatego popularność na Ukrainie pieśni „Hej sokoły!” wywołuje w środowisku mniejszości ukraińskiej w Polsce zdziwienie a nawet irytację. Zdaniem przewodniczącego Ukraińskiego Towarzystwa Historycznego w Polsce prof. Romana Drozda:

      „Piosenka „Hej sokoły!” dla nas Ukraińców w Polsce ma charakter imperialny, rewizjonistyczny. Na ukraińskich imprezach w Polsce nie jest śpiewana, chyba że jakiś zespół z Ukrainy ją wykona. Jest to jednak źle przyjmowane przez publiczność. Polacy odbierają tę piosenkę jako wyraz tęsknoty za utraconym po II wojnie światowej „rajem” na ziemiach ukraińskich. Nasi rodacy z Ukrainy widać mało rozumieją. Dostrzegają wyłącznie walory muzyczne, a tu niestety jest ideologia kresowa. Piosenka „Hej sokoły!” nie może stać się pomostem zbliżenia między Polakami i Ukraińcami. Pieśń „Kalinka” jest rosyjska i taka będzie, mimo że traktuje o kalinie - symbolu Ukrainy.”
    • jutta_t Re: Tak sobie 02.02.23, 19:59
      Do niecodziennej interwencji Straży Miejskiej doszło w czwartek na warszawskiej starówce. Z samego rana strażnicy z Ekopatrolu zostali wezwani do jednego ze sklepów, aby zabrać stamtąd... zagubioną sowę. Ptakowi zagrażały staromiejskie wrony.
    • mala200333 Re: Tak sobie 04.02.23, 05:02
      Odpowiednia ilość białka w codziennym jadłospisie jest bardzo istotne dla prawidłowego rozwoju i funkcjonowania naszego organizmu. Z kolei zbyt duża ilość tego cennego składnika może wpływać niekorzystnie na pracę nerek. To z kolei przyczynia się do rozwoju nadciśnienia tętniczego i kamicy nerkowej. Poza tym obciążenie nerek nadmiarem białka obniża naszą odporność na infekcje i wywołuje obrzęki, a w ekstremalnych przypadkach doprowadza do niewydolności nerek
    • jutta_t Re: Tak sobie 05.02.23, 00:18
      Iwona Wieczorek zaginęła
      Kolejne cytowane przez portal plotek.pl słowa mężczyzny są równie zatrważające: - Pamiętam, że on mówił, iż jego kompan w zbrodni miał ciągnąć przed zgwałceniem Iwonę za włosy, to miało stać się przy krzewach i oczku wodnym na działce. Marcin opowiadał mi o tym, że nikt Iwony nie znajdzie, był pewien, że wybrali z tym kolegą bardzo dobre miejsce do ukrycia zwłok Iwony. Ona miała być uduszona przez nich po zgwałceniu, potem ją zakopali obok tej działki - czytamy słowa Krzysztofa K. na plotek.pl.

      Czy te zeznania opisują to, co stało się z Iwoną Wieczorek? Tego dowiemy się, gdy sprawę rozwikłają śledczy z Archiwum X
    • mala200333 Re: Tak sobie 22.02.23, 19:46
      Szkielet znanej pustelniczki zdradza zaskakujące szczegóły z życia kobiety
      Analiza zbioru szkieletów – pochodzących z okresu rzymskiego, średniowiecza i angielskiej wojny domowej – przechowywanych na University of Sheffield przyniosła zaskakujące informacje na temat znanej średniowiecznej anachoretki. Kobieta, która wybrała pustelnicze życie, poświęcając się modlitwie i umartwianiu, cierpiała na zaawansowany syfilis.
    • black_jotka Re: Tak sobie 23.02.23, 02:36
      Jackowski chwycił zdjęcie Andrzeja Dudy i stwierdził, że nasz kraj otrzyma od Stanów Zjednoczonych aż trzy zadania do wykonania. Pierwszym z nich ma być obrona granicy z Białorusią. Następnie Jackowski przepowiada, że nastąpi zwiększony pobór do wojska, choć wcale nie będzie to oznaczało, że w Polsce będą toczone działania wojenne. Według niego kwiecień ma być przełomowym miesiącem, jeśli chodzi o wojnę w Ukrainie.
    • black_jotka Re: Tak sobie 23.02.23, 02:36
      Następnie chwycił za zdjęcie prezydenta Polski, Andrzeja Dudy. Dodał jednak, że prezydent Ukrainy dostał propozycję nie do odrzucenia od Bidena, ale nie chciał zdradzić szczegółów.
    • black_jotka Re: Tak sobie 24.02.23, 17:22
      Kolejny fragment książki poświęcił innym problemom, z jakimi musi się mierzyć. Chodzi o przypadłość, którą najpewniej odziedziczył po ojcu, królu Karolu III. To nadpotliwość, która jest uporczywa szczególnie podczas stresujących sytuacji.

      "Kiedy wkładałem marynarkę i wiązałem eleganckie buty, po plecach i policzkach spływał mi pot. Zawsze byłem nadwrażliwy na ciepło. Mam to po tacie. Często obaj z tego żartowaliśmy. «Jesteśmy jak yeti» — mawialiśmy. Nie nadajemy się do życia wśród ludzi" — napisał Harry.
    • black_jotka Re: Tak sobie 25.02.23, 15:11
      Wulkan Tambora usytuowany jest na wyspie Sumbawa w Indonezji. Przez setki lat pozostawał uśpiony, nie stanowiąc żadnego zagrożenia dla okolicznej ludności.
      Zupełnie nie spodziewano się tego, co nastąpiło w kwietniu 1815 roku. Doszło wówczas do największej odnotowanej w dziejach ludzkości erupcji wulkanicznej.
    • black_jotka Re: Tak sobie 25.02.23, 19:22
      Temperatura w ostatni weekend lutego pokazuje, że to wciąż zima, ale za oknem widać pierwsze oznaki wiosny. Polacy w mediach społecznościowych informują o bocianach i żurawiach, które już pojawiają się na polach. "Idzie wiosna" - to jeden z najczęstszych komentarzy.
    • black_jotka Re: Tak sobie 25.02.23, 19:25
      Pocisk Pershing przez lata pozostawał symbolem atomowej zagłady. Powstał w czasie, gdy użycie atomu na polu walki traktowano po obu stronach żelaznej kurtyny jako oczywistość, jednak nigdy nie został użyty zgodnie ze swoim przeznaczeniem. Dzięki niemu osiągnięto jednak zupełnie inny cel – atomowe rozbrojenie.
Pełna wersja