Dodaj do ulubionych

Liściasty wiersz

07.10.17, 16:03
Liściasty wiersz
Ulatująca pamięć lata
krąży w jesiennych światłocieniach
w powietrzu drży kasztanów zapach
klonom sukienki czas rozerwał
rdzawą półnutą w wietrznym pląsie
rozszeleściły się modrzewie
żurawi klangor w niebo odszedł
nie oglądając się za siebie
pozbieram w parku złote liście
nim je listopad sepią dotknie
mglistym porankiem wiersz napiszę
z naszej miłości
całorocznej
Ewa Pilipczuk
Obserwuj wątek
    • dunant Re: Liściasty wiersz 07.10.17, 22:57
      Ranki jesienne

      Tylko te chłodne, pogodne,
      Przewiewne ranki jesienne,
      (Liliowe astry jesienne),
      Senne, łagodne,
      Gdy w miłym, szarym niebie
      Wzrok rozczulony tonie:
      Te ranki, te są dla Ciebie.
      Byś w miękko wysłanym pokoju
      Z liściasto-ptasią tapetą,
      Bladobłękitna,
      W tym właśnie dzisiejszym stroju,
      Przez okno patrzała spokojnie
      Na miłe niebo jesienne,
      A na stoliku w wazonie
      Niech będą astry liliowe,
      Liliowe astry jesienne

      Tuwim Julian
      • dunant Re: Liściasty wiersz 07.10.17, 23:00
        Siódma jesień
        Julian Tuwim

        Przyszła ciszą miłosierna ksieni:

        Siódma jesień — najzłotsza, najsłodsza

        Z wszystkich złotych i słodkich jesieni.



        Moja jedna — jedyna — kochana!



        Przyszła ciszą — drogą długich cieni,

        Naszych cieni od dawnych jesieni,

        I wszeptała się w nas zadumana...

        Moja jedna — jedyna — kochana!



        Tyś ta sama — o siedem lat młodsza,

        Prześwietlona, wypatrzona wzrokiem,

        Smętniejącym w życiu z każdym rokiem

        I stęsknionym tej świętej jesieni,

        Co na zawsze się w duszę wpromieni!...



        No i przyszła — najsłodsza, najzłotsza,

        Przyszła ciszą — drogą naszych cieni...

        Jeno patrzeć — a park się rozszumi,

        Moja jedna — jedyna — kochana!

        Jeno patrzeć — a lata dziecięce,

        Moja jedna — jedyna — kochana,

        Zaniemówią w nas szczęściem i trwogą

        I wzruszeniem nam głos się przytłumi,

        I ściśniemy po raz pierwszy ręce,

        Co już nigdy się żegnać nie mogą!

        I znów, drżeniem sprzed lat wzruszeni,



        Rozwiośnimy się w pierwszej jesieni,

        Moja jedna — jedyna — kochana,

        Zawsze tamta i zawsze ta sama,

        Z mojej pierwszej i siódmej jesieni!
        • dunant Re: Liściasty wiersz 07.10.17, 23:00
          Wspomnienie

          Mimozami jesień się zaczyna,
          Złotawa, krucha i miła.
          To ty, to ty jesteś ta dziewczyna,
          Która do mnie na ulicę wychodziła.

          Od twoich listów pachniało w sieni,
          Gdym wracał zdyszany ze szkoły,
          A po ulicach w lekkiej jesieni
          Fruwały za mną jasne anioły.

          Mimozami zwiędłość przypomina
          Nieśmiertelnik żółty - październik.
          To ty, to ty moja jedyna,
          Przychodziłaś wieczorem do cukierni.

          Z przemodlenia, z przeomdlenia senny,
          W parku płakałem szeptanymi słowy.
          Młodzik z chmurek prześwitywał jesienny,
          Od mimozy złotej - majowy.

          Ach, czułymi, przemiłymi snami
          Zasypiałem z nim gasnącym o poranku,
          W snach dawnymi bawiąc się wiosnami,
          Jak tą złotą, jak tą wonną wiązanką...
          • dunant Re: Liściasty wiersz 07.10.17, 23:01
            Jak nie kochać jesieni...

            Jak nie kochać jesieni, jej babiego lata,
            Liści niesionych wiatrem, w rytm deszczu tańczących.
            Ptaków, co przed podróżą na drzewach usiadły,
            Czekając na swych braci, za morze lecących.

            Jak nie kochać jesieni, jej barw purpurowych,
            Szarych, żółtych, czerwonych, srebrnych, szczerozłotych.
            Gdy białą mgłą otuli zachodzący księżyc,
            Kojąc w twym słabym sercu, codzienne zgryzoty.

            Jak nie kochać jesieni, smutnej, zatroskanej,
            Pełnej tęsknoty za tym, co już nie powróci.
            Chryzantemy pobieli, dla tych, których nie ma.
            Szronem łąki maluje, ukoi, zasmuci.

            Jak nie kochać jesieni, siostry listopada,
            Tego, co królowanie blaskiem świec rozpocznie.
            I w swoim majestacie uczy nas pokory.
            Bez słowa na cmentarze wzywa nas corocznie.
            Tadeusz Wywrocki
            • dunant Re: Liściasty wiersz 07.10.17, 23:02
              Liście jesienne

              Liście jesienne leżą po brzegach dróg, mieniąc się jedną połową tęczy.
              Wyglądają jak rozsypane róże wszelkich barw.
              W stawie drżą złote plamy. Rząd drzew odbija się w nim różnie: wierzba - mgłą siwą, czerwona leszczyna - skrzydłem motyla, topole - ciemnymi kolumnami.
              Skośne marmurowe schody, prowadzące ku wodzie, odbijają się w gląb i w przeciwną stronę niż prowadzą, tworząc klin.
              Zadarte liście wierzby płyną jak dżonki, wiatrem popychane.
              Wysoko przelatujące samoloty suną przez głębinę jak czarne płotki, małą gromadą.
              Woda żyje, drzewa budzą się dzisiaj.
              Wieje bowiem wiatr, który różni się od innych jak chuchnięcie od dmuchnięcia.
              Z głębi piersi natury płynie to serdeczne chuchanie: wiatr halny.
              Kto jeszcze nie wypowiedział swojej miłości, zdradzi się z nią w taki dzień.
              Oto jest niekalendarzowy powrót wiosny.
              Wiosna - kaprys, wiosna - łaska.
              Możemy się jej wszędzie i zawsze spodziewać, tej Wiosny Niezależnej, zarówno w zimie, jak i w setnym choćby roku życia.
              Maria Jasnorzewska Pawlikowska
              • dunant Re: Liściasty wiersz 07.10.17, 23:02
                J e s i e ń

                Jesień mnie cieniem zwiędłych drzew dotyka,
                Słońce rozpływa się gasnącym złotem.
                Pierścień dni moich z wolna się zamyka,
                Czas mnie otoczył zwartym żywopłotem.

                Ledwo ponad mogę sięgnąć okiem
                Na pola szarym cichnące milczeniem.
                Serce uśmierza się tętnem głębokiem.
                Czemu nachodzisz mnie, wiosno, wspomnieniem?

                Tak wiele ważnych spraw mam do zachodu,
                Zanim z mym cieniem zostaniemy sami.
                Czemu mi rzucasz kamień do ogrodu
                I mącisz moją rozmowę z ptakami?
                Leopold Staff
                • dunant Re: Liściasty wiersz 07.10.17, 23:02
                  O jesieni, jesieni

                  Niech się wszystko odnowi, odmieni....
                  O jesieni, jesieni, jesieni .....
                  Niech się nocą do głębi przeźrocza
                  nowe gwiazdy urodzą czy stoczą,
                  niech się spełni, co się nie odstanie,
                  choćby krzywda, choćby ból bez miary,
                  niesłychane dla serca ofiary,
                  gniew czy miłość, życie czy skonanie,
                  niech się tylko coś prędko odmieni.
                  O jesieni!... jesieni! ... jesieni!

                  Ja chcę burzy, żeby we mnie z siłą
                  znowu serce gorzało i biło,
                  żeby życie uniosło mnie całą
                  i jak trzcinę w objęciu łamało!
                  Nie trzymajcie, nie wchodźcie mi w drogę
                  już się tyle rozprysło wędzideł ...
                  Ja chcę szczęścia i bólu, i skrzydeł
                  i tak dłużej nie mogę, nie mogę!
                  Niech się wszystko odnowi, odmieni! ...
                  O jesieni! ... jesieni! ... jesieni.
                  Iłłakowiczówna Kazimiera
                  • dunant Re: Liściasty wiersz 07.10.17, 23:02
                    Astry

                    Znowu więdną wszystkie zioła,
                    Tylko srebrne astry kwitną,
                    Zapatrzone w chłodną niebios
                    Toń błękitną...
                    Jakże smutna teraz jesień!
                    Ach, smutniejsza niż przed laty,
                    Choć tak samo żółkną liście
                    Więdną kwiaty
                    I tak samo noc miesięczna
                    Sieje jasność, smutek, ciszę
                    I tak samo drzew wierzchołki
                    Wiatr kołysze
                    Ale teraz braknie sercu
                    Tych upojeń i uniesień
                    Co swym czarem ożywiały
                    Smutna jesień
                    Dawniej miała noc jesienna
                    Dźwięk rozkoszy w swoim hymnie
                    Bo anielska, czysta postać
                    Stała przy mnie
                    Przypominam jeszcze teraz
                    Bladej twarzy alabastry,
                    Krucze włosy - a we włosach
                    Srebrne astry...
                    Widzę jeszcze ciemne oczy...
                    I pieszczotę w ich spojrzeniu
                    Widzę wszystko w księżycowym
                    Oświetleniu...
                    Adam Asnyk
                    • dunant Re: Liściasty wiersz 07.10.17, 23:03
                      Jesienna zaduma

                      Nic nie mam
                      Zdmuchnęła mnie ta jesień całkiem
                      Nawet nie wiem
                      Jak tam sprawy z lasem,
                      Rano wstaję, poemat chwalę
                      Biorę się za słowa, jak za chleb
                      Rzeczywiście, tak jak księżyc
                      Ludzie znają mnie tylko z jednej
                      Jesiennej strony
                      Nic nie mam
                      Tylko z daszkiem nieba zamyślony kaszkiet
                      Nie zważam
                      Na mody byle jakie
                      Piszę wyłącznie, piszę wyłącznie
                      Uczuć starym drapakiem
                      Rzeczywiście tak jak księżyc
                      Ludzie znają mnie tylko z jednej
                      Jesiennej strony
                      Jerzy Harasymowicz
                      • dunant Re: Liściasty wiersz 07.10.17, 23:03
                        P.S. Jesiennej miłości

                        I oto nadeszła pora
                        czerniawa traw zżętych
                        pozostał za nami
                        kosmos jesienny
                        przyszło nam u drogowskazu
                        z napisem "donikąd" stanąć
                        a w nas słowa jak ptaki zmoknięte
                        a w nas myśli strachliwe jak zając
                        i oto czas nadchodzi
                        wyjaśnień nie zbędnych
                        stoimy obok chociaż
                        na wyciągnięcie ręki
                        Żeby choć chwila niewielka
                        by spokój znowu znaleźć
                        lecz w nas słowa jak ptaki zmoknięte
                        lecz w nas myśli strachliwe jak zając
                        i oto popatrzmy tylko
                        stoimy na rozdrożu
                        z którego każde odejść
                        osobną drogą może
                        I każde z nas obce pośród
                        stron świata wybierając
                        bo w nas słowa jak ptaki zmoknięta
                        bo w nas myśli strachliwe jak zając
                        a tyle drogi przed nami
                        tyle światów przed nami
                        a tyle pieśni jeszcze tyle pieśni przed nami
                        Wolna Grupa Bukowina
                        • dunant Re: Liściasty wiersz 07.10.17, 23:04
                          Jesienne wino

                          Z brzękiem ostróg wjechałem do miasta
                          Pod jesień było, czas złotych liści nastał
                          W kieszeni worek srebra, czas do domu
                          Wtem za plecami woła głos:

                          Usiądź razem ze mną, spróbuj mego wina
                          Z czereśni, wiśni, resztek lata
                          Choć jesień się zaczyna
                          Tyle tej jesieni jeszcze jest przed nami
                          Zdążysz wrócić do domu
                          Nim noc zawita nad drogami

                          Słońce stało w zenicie bił południowy żar
                          A w gardle kurz przebytych dróg
                          Co tam, spocznę chwilę, przecież nie zaszkodzi
                          Do przejścia niedaleką drogę jeszcze mam.
                          A ona kusi!

                          Usiądź razem ze mną, spróbuj mego wina
                          Z czereśni, wiśni, resztek lata
                          Choć jesień się zaczyna
                          Tyle tej jesieni jeszcze jest przed nami
                          Zdążysz wrócić do domu
                          Nim noc zawita nad drogami

                          Zbudziłem się w czerwieniach zachodu
                          Pod szarą karczmą co rynek zamyka
                          Zabrała moje srebro, duszę i ostrogi
                          Zostało pragnienie i tępy głowy ból
                          I pamięć jej słów:
                          A. Koczewski
    • nefretete993 Re: Liściasty wiersz 07.10.17, 23:06
      JESIEŃ

      Rozełkała się jesień łzami dżdżu mętnemi,
      W mgle zdrętwienia śpią mroczne, zasępione łany...
      Ucichło we mnie wszystko, padło w mrok podziemi.
      Drzwi, co w świat czucia wiodą, głucho się zawarły,
      Jestem jak serce gwiazdy wystygłej, umarłej,
      Gdzieś dawno przed tysiącem wieków zapomnianej.

      Na rany duszy kładzie mgła wilgotne płótna,
      Co koją ból. Usnęła pamięć i sumienie.
      Jest mi, jak gdyby nigdy troska ni myśl smutna
      Nie była duszy biczem ni ogniem, co pali.
      Dobrze jej w znieczuleniu... Niech śpi! Ból hen
      • nefretete993 Re: Liściasty wiersz 07.10.17, 23:07
        Pokochaj jesień

        Spróbuj pokochać jesień
        z niesamowitymi urokami
        Spójrz ile piękna niesie
        obdarzając cię nowymi dniami.

        Kolorowo jak wiosną
        barwne liście ostatki zieleni
        Dadzą chwilę radosną
        twą szarość życia mogą odmienić.

        Wieczór szybciej nastaje
        słońce też znika wcześniej niż latem
        Lecz nowe czy nie daje
        chwile spokoju skorzystaj zatem.
        Tadeusz Karasiewicz
        • nefretete993 Re: Liściasty wiersz 07.10.17, 23:07
          Miły, już jesień

          Czerwienią liści nas otula, babiego lata złotą smugą
          I noc się robi coraz dłuższa, miły jesień przyszła już
          Wiatry wróciły do nas znowu, ptaki z południa są już w domu
          I słychać pierwsze kroki chłodu, miły jesień przyszła już

          A w nas jeszcze tyle wciąż radości jest
          Tyle słońca z lata jeszcze w nas
          I jesienny smutek nam nie grozi, wiem
          Dobry los wciąż sprzyja nam

          Już chmury stoją w oknie, bezradny kasztan w deszczu tonie
          Jak dobrze z tobą być, przy tobie, miły jesień przyszła już
          Zmarznięci i skulemi ludzie do domu biegną byle szybciej
          W kieszeniach niosą mokry smutek, miły jesień przyszła już

          A w nas jeszcze tyle wciąż radości jest
          Tyle słońca z lata jeszcze w nas
          I jesienny smutek nam nie grozi, wiem
          Dobry los wciąż sprzyja nam
          Eleni
          • nefretete993 Re: Liściasty wiersz 07.10.17, 23:08
            Jesień

            Zanurzać zanurzać się
            w ogrody rudej jesieni
            i liście zrywać kolejno
            jakby godziny istnienia


            Chodzić od drzewa do drzewa
            od bólu i znowu do bólu
            cichutko krokiem cierpienia
            by wiatru nie zbudzić ze snu


            I liście zrywać bez żalu
            z uśmiechem ciepłym i smutnym
            a mały listek ostatni
            zostawić komuś i umrzeć
            Edward Stachura
            • nefretete993 Re: Liściasty wiersz 07.10.17, 23:08
              Trzy jesienie

              Nie jestem wrażliwa na lata umizgi,
              Zima też bez zagadek, na ogół,
              Lecz opętana innym zjawiskiem
              Wypatrzyłam - trzy jesienie co roku.

              Ta pierwsza - świąteczna, gdy koniec i kwita
              Z porządkami wczorajszego lata,
              I liście fruwają jak strzępy zeszytów,
              A dymek zanosi słodkawym błękitem.
              Jak mokro, jak pstro, ile światła.

              Już pierwsze do tańca zbiegają się brzózki
              W przejrzystym stroiku na barkach,
              Strząsają pośpiesznie ulotne swe łezki
              Na sąsiadkę, ot tak, przez parkan.

              Lecz bywa to ledwie zadatek splendoru,
              Liczone minuty - i oto
              Mknie druga - posępna, jak lekcja pokory,
              Z nieodwracalnością nalotu.

              I wszyscy od razu i bledsi, i starsi,
              Zdewastowany szyk letni,
              A trąb złocistych marsz coraz dalszy
              W zapachu odlata, w mgłach rzednie...

              W tych woniach stygnących, w kotarach tumanu
              Twarda jakaś czai się wieść.
              Wiatr szarpnął, odsłonił - i stało się samo,
              Że wszyscy pojęli: to kończy się dramat,
              To nie trzecia jesień, to śmierć.
              Anna Achmatowa
              Przełożył Józef Maśliński
              • nefretete993 Re: Liściasty wiersz 07.10.17, 23:08
                Ostatnie zwiędły kwiaty...

                Ostatnie zwiędły kwiaty, zwarzone kasztany
                Sieją po szarej drodze liście złotordzawe.
                Brunatnym skib kożuchem nakryły się łany
                I ziemia żegna krasę swą, jak starość sławę.

                Wiatr przegania po polach siwych mgieł tumany,
                Zmarłe lato w zmierzch wiozą chmury niełaskawe,
                A staw w zwierciedle wody do snu kołysanej
                Tę charonową piękna odbija przeprawę.

                I gdy w gałęziach nagich trwogą krzyczy ptactwo,
                W smutku pory znajduje duch powinowactwo
                Własnej doli i spada nań brzemię żałoby.

                Jak pielgrzym o głaz twardy wspomnień się potyka,
                Lecz jeśli się pochyla, to li do rzemyka,
                By ciaśniej opiąć sandał na drodze przez groby.
                Leopold Staff
                • nefretete993 Re: Liściasty wiersz 07.10.17, 23:09
                  Jesień

                  Kasztany z drzew strącają mali chłopcy,
                  Pożółkłe liście niesie drogą wiatr.
                  Jesiennym chłodem idziesz przesiąknięty,
                  I przez to bardziej zszarzał cały świat.
                  Ostatnie kwiaty więdną na balkonach,
                  Zasypia wcześniej w bramie nocny stróż.
                  I stare domy stoją przemoknięte,
                  na pustych oknach osiadł ciężki kurz.

                  Ty chcesz jesieni pełnej słońca,
                  Z wiatrem, który liście strąca,
                  Choć za chwilę Cię przykryje śniegu zimna biel.
                  I życie ciężko jest odmienić,
                  Wśród szarych dni i serc kamieni,
                  Zapytaj się człowieka obok,
                  Może on coś wie.

                  Kasztany z drzew spadają nam pod nogi,
                  Pożółkłe liście niesie drogą wiatr.
                  Przechodnie idą, tuląc się do płótów,
                  Zziębnięte twarze kryjąc w fałdach palt.
                  Jadące auta przecierają oczy
                  I woda spływa z ich gumowych rzęs.
                  I coraz ciemniej robi się na dworze,
                  I wszystko to ma swój jesienny sens.
                  I wszystko to ma swój jesienny sens.
                  Krzysztof Daukszewicz
                  • nefretete993 Re: Liściasty wiersz 07.10.17, 23:09
                    Dzień jesieni

                    Panie: już pora. Wielkie było lato,
                    Cieniom zegarów pozwól - niech się dłużą
                    i po obszarach pozwól hulać burzom.
                    Owocom każ dopełnić się, a jeśli
                    potrzeba, daj im ze dwa dni gorętsze.
                    Do dojrzałości nakłoń je i ześlij
                    słodycz ostatnią w ciężkie wina wnętrze.
                    Kto teraz domu nie ma, już go nie zdobędzie.
                    Kto jest samotny, ten zostanie sam.
                    Czuwać i czytać, listy pisać będzie
                    długie i po alejach - tam i sam -
                    błąkać się w liści niespokojnym pędzie.
                    Rainer Maria Rilke
    • nefretete993 Re: Liściasty wiersz 07.10.17, 23:10
      Jesienne niebo

      Jesienne niebo słodkie, pełne łaski
      spowite w szal kaukaski,
      przez drzew bezlistnych rozszczepione pędzle
      przeciąga różową frędzlę.
      I ku nadziei mej podchodzi z bliska,
      słodyczą mnie uściskaj
      i na tęsknocie mej opiera dłonie
      - pachną ostatnie lewkonie.
      Jesienne niebo słodkie, pełne łaski,
      zwija swój szal kaukaski
      a odrzuciwszy go, staje bez ruchu
      z cekinem złotym w uchu.
      Maria Jasnorzewska Pawlikowska


      • nefretete993 Re: Liściasty wiersz 07.10.17, 23:11
        Tyle smutku...

        Tyle jest smutku w naszym wzroku,
        Zbyt gorzko przyznać, zbyt boleśnie,
        Że tylko i miedziany spokój
        Pozostał nam w tym późnym wrześniu.

        Inny odebrał mi spłoszenie
        I dreszcz, i ciepło twego ciała ...
        W sercu, jesiennym nieskończenie,
        Cisza się deszczem rozszemrała.

        To nic. Przywyknę. Jak pociecha
        Zrodziła się ta prawda prosta,
        Że nic mnie w życiu już nie czeka,
        Tylko ten deszcz i żółty rozkład.

        A przecie byłem też zrodzony
        Do świeższych barw, do czystych dźwięków...
        Jak mało widzę dróg schodzonych,
        Jak wiele popełnionych błędów.

        Życie... ból... szczęście - mija wszystko...
        Śmieszny fatalizm doczesności.
        Ogród, jak nieme cmentarzysko,
        Usiały brzóz odarte kości.

        I my zamrzemy, przeszumimy
        Na podobieństwo drzew ogrodu.
        Próżno więc pragnąć pośród zimy
        Kwiatów, co giną z przyjściem chłodu.
        Sergiusz Jesienin
        • nefretete993 Re: Liściasty wiersz 07.10.17, 23:11
          Jesień

          Drzewa na wieczną jesień schodzą w szare parki
          przez pastelowe chwile przegniłej pogody;
          w zamglonych nocach dni kucające o zmrok;
          czai się pustą twarzą niebo bez obłoków.

          Rano... znowu się budzę w przekroplonej ciszy,
          sen odrasta w powiekach napęczniałych męką,
          Szarość tańczy po szybach pajączkami pyłu,
          pokój się wpół unosi na ugiętych rękach
          i sennie mi spogląda w rozproszone oczy...

          Rano... w szum odbiegają myśli już odległe
          i ty odpływasz w zachód mgieł odeszłym...
          ulice wchodzą oknem, blade bezobliczem,
          szorstką powierzchnią bruków w szyby mgłami spierzchłe.
          . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
          Dzień się prześliźnie długim, lepkim ślizgiem
          . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
          aż spłynie wieczór gęsty z szarych tapet
          i westchnie jesień odległych pociągów wysapem,
          Szarość pokoi podpali się zgniłą purpurą chryzantem.
          W nocy pies we mgle szczeka,
          rozpruwa szwy ciszy
          i czkawka echa kaszle z przegniłych płuc podwórz.
          Nie chodź po zwiędłym zmroku, lepiej okno otwórz:
          przestrzeń powiewa w usta gorzką, wonną jesień.
          Krzysztof Kamil Baczyński

          • nefretete993 Re: Liściasty wiersz 07.10.17, 23:12
            Moj ulubiony:

            Wspomnienie

            Mimozami jesień się zaczyna,
            złotawa, krucha i miła,
            To ty, to ty jesteś ta dziewczyna,
            która do mnie na ulicę wychodziła.

            Od twoich listów pachniało w sieni,
            gdym wracał zdyszany ze szkoły,
            a po ulicach w lekkiej jesieni
            fruwały za mną jasne anioły.
            Mimozami zwiędłość przypomina
            nieśmiertelnik żółty - październik.
            To ty, to ty, moja jedyna,
            przychodziłaś wieczorem do cukierni.
            Z przemodlenia, z przeomdlenia senny,
            w parku płakałem szeptanymi słowy.
            Księżyc z chmurek prześwitywał jesienny,
            od mimozy złotej majowy.

            Ach czułymi, przemiłymi snami
            zasypiałem z nim gasnącym o poranku,
            w snach dawnymi bawiąc się wiosnami,
            jak ta złota, jak ta wonna wiązanka.
            Julian Tuwim
    • nefretete993 Re: Liściasty wiersz 07.10.17, 23:17
      Strofy o późnym lecie

      1
      Zobacz, ile jesieni!
      Pełno jak w cebrze wina,
      A to dopiero początek,
      Dopiero się zaczyna.

      2
      Nazłociło sie liści,
      Że koszami wynosić,
      A trawa jaka bujna,
      Aż się prosi, by kosić.

      3
      Lato, w butelki rozlane,
      Na półkach słodem się burzy.
      Zaraz korki wysadzi,
      Już nie wytrzyma dłużej.

      4
      A tu uwiądem narasta
      Winna jabłeczna pora.
      Czerwienna, trawiasta, liściasta,
      W szkle pękatego gąsiora.

      5
      Na gorącym kamieniu
      Jaszczurka jeszcze siedzi.
      Ziele, ziele wężowe
      Wije się z gibkiej miedzi.

      6
      Siano suche i miodne
      Wiatrem nad łąką stoi.
      Westchnie, wonią powieje
      I znowu się uspokoi.

      7
      Obłoki leża w stawie,
      Jak płatki w szklance wody.
      Laską pluskam ostrożnie,
      Aby nie zmącić pogody.

      8
      Słońce głęboko weszło
      W wodę, we mnie i w ziemię,
      Wiatr nam oczy przymyka.
      Ciepłem przejęty drzemie.

      9
      Z kuchni aromat leśny:
      Kipi we wrzątku igliwie.
      Ten wywar sam wymyślilem:
      Bór wre w złocistej oliwie.

      10
      I wiersze sam wymyślilem.
      Nie wiem, czy co pomogą,
      Powoli je pisze, powoli,
      Z miłoscią, żalem, trwogą.

      11
      I ty, mój czytelniku,
      Powoli, powoli czytaj
      Wielkie lato umiera
      I wielką jesień wita

      12
      Wypiję kwartę jesieni,
      Do parku pustego wrócę,
      Nad zimną, ciemną ziemię
      Pod jasny księżyc się rzucę.
      Julian Tuwim, Rzecz czarnoleska

      • nefretete993 Re: Liściasty wiersz 07.10.17, 23:18
        Wiatr ją prosi

        W dzień jest wietrznie, słonecznie i wrześniowo złociście,
        Nocą wiatr ociemniały suche przewraca liście.

        Wiatr śpiewak swe tęsknodie zawodzi triste, triste,
        O, polonezy żalu - szelestne, posuwiste!

        Czasem w szyby uderzy rozpaczliwym porywem,
        Jęknie w ramie okiennej przypomnieniem tęskliwem:

        "Rozsyp, rozsyp się liśćmi złocistemi po ziemi,
        Ja tak proszę, tak płaczę pod oknami twojemi".

        Jakieś dzikie pradzieje śpiewa, śpiewa, zamiera,
        U szyb wisi, całuje, do pokoju się wdziera.

        Potem płacząc opada, zrozpaczony, zmęczony,
        Zawierusza się w nocy, bijąc korne pokłony...

        Ja go słuchać nie mogę, gdy tak błaga i płacze,
        Bo mi bledniesz, bo serce rozdzwonione ci skacze.

        Słyszysz? słyszysz? znów szlocha, za oknami znów wzdycha,
        Nie, nie wyjdziesz, zostaniesz... On tam przykląkł, tam czyha...

        Runę w noc jego ślepą, w jego płacz uprzykrzony,
        Nożem w ciemność uderzę - i nóż będzie skrwawiony!
        Julian Tuwim
        • nefretete993 Re: Liściasty wiersz 07.10.17, 23:18
          Jesień

          Jabłka świecą na drzewach jak węgle w popiele,
          wiatrak pęka ze śmiechu i powietrze miele.

          Jak na fryzie klasycznym dziewczyny dostojne
          z różowymi żądzami mężną wiodą wojnę.

          Już kasztan się osypał i ochłodły ranki;
          o, młody przyjacielu, poszukaj kochanki

          z małym domkiem, ogródkiem, sennym fortepianem,
          która by włosy twoje czesała nad ranem,

          z którą byś po śniadaniu czytał Mickiewicza -
          niech będzie silna w ręku, a piękna z oblicza,

          jak jesień zamyślona, jak Jesień śmiertelna
          i jako jabłka owe cierpka i weselna.
          Konstanty Ildefons Gałczyński
          • nefretete993 Re: Liściasty wiersz 07.10.17, 23:18
            Październik
            Jesień po lesie chodzi się spowiadać
            Na ucho bukom szepcze coś po cichu
            I łza się kręci w oku października
            Gdy liść - za pokutę - opada po liściu

            Dzień w noc przechodzi nie wiadomo kiedy
            Powiązani ze sobą niewidzialnym mostem
            I tyle smutku jest w pustych konarach
            Gdy jesień daje swój deszczowy koncert

            Po okolicy w białych kołnierzykach
            Brzozy odchodzą - za las - samotnie
            A Matka Boska w dziurawej kapliczce
            Przez cały czas z dzieciątkiem moknie

            Nie naprawią daszku miejscowi anieli
            Na motorach muszą jechać na dyskotekę
            Nie naprawią - bo już zapomnieli
            Więc jeszcze tylko chcą przekrzyczeć jesień

            Jesień po lesie chodzi zagadkowa
            Na ucho buka śpiewa pieśń miłości
            I łza się kręci w oku października
            Bo dziś październik umiera z zazdrości
            Adam Ziemianin
            • nefretete993 Re: Liściasty wiersz 07.10.17, 23:19
              Jesień

              Już jesień
              rodzi się w moich oczach .
              Króluje
              przez kilka miesięcy
              i odchodzi
              JESTEM JAK JESIEŃ
              złota ,
              szczera
              ciepła
              zimna .
              KOCHAM JESIEŃ
              Kiedyś przysypie mnie
              liśćmi
              JESTEM JESIENIĄ...
              Widzę , że przemijam
              Maria Jasnorzewska Pawlikowska
              • nefretete993 Re: Liściasty wiersz 07.10.17, 23:19
                J e s i e ń

                Gąszcz złotoblady
                jak zeschły wieniec dębowy,
                jak stos listów pełnych miłości i zdrady,
                o których już nie ma mowy.
                Obręcze gałęzi płowych
                wiążą się w koszyk złoty
                Tam sarny wstają z klęczek, tu szeleszczą sowy
                i wiewiórki wyskakują jak z groty.
                Orzechy potrójne zwisają jak z półek,
                słońce jak driada przemyka się schylone,
                a fauny wabią w tę i w tę stronę,
                naśladując głosy kukułek.
                Na niespodzianej i okrągłej łące
                stanęła sama jesień w amazonce czarnej,
                w woalce bladej
                i wsparta na klaczy swej złotogniadcj,
                oczami zranionej sarny
                patrzy na liście lecące
                Zdejmuje złoty trykom, patrzy na zegarek
                wstrząsa obcięte włosy, malowane henną,
                i zaciska powieki fiołkowe i stare
                i płacze rosą jesienną.
                Maria Jasnorzewska Pawlikowska
                • nefretete993 Re: Liściasty wiersz 07.10.17, 23:19
                  J e s i e ń

                  O, jakie rzewne widowisko:
                  Czerwone liście za oknami
                  I cienie brzóz, płynące nisko
                  Za odbitymi obłokami.

                  Pies nie ujada. Zły i chory
                  Omija cienie października,
                  Na tykach ciepłe pomidory
                  Są jak korale u indyka,

                  Na babim lecie, zawieszonym
                  Między drzewami jak antena,
                  Żałośnie drga wyblakłym tonem
                  Niepowtarzalna kantylena,

                  Rzednąca trawa, blade dzwońce,
                  Rozklekotane późne świerszcze,
                  I pomarszczone siwe słońce,
                  I ja - piszący rzewne wiersze.
                  Jan Brzechwa
                  • nefretete993 Re: Liściasty wiersz 07.10.17, 23:20
                    Dzień w kolorze śliwkowym

                    Po czerni jeżyny
                    Po liściu kaliny
                    - Jesień, jesień już
                    Po ciszy na stawie
                    Po krzyku żurawi
                    - Jesień, jesień już
                    Po astrach, po ostach
                    To widać, to proste że
                    - Jesień, jesień już
                    I po tym że wcześniej
                    Noc ciągnie ze zmierzchem
                    - Jesień, jesień już

                    Po pustym już polu
                    Po pełnej stodole
                    - Jesień, jesień już
                    Strachowi na wróble
                    Już nad czym sie trudzić?
                    - Jesień, jesień już
                    I po tym że w górze
                    Wiatr wróży kałuże, tak
                    - Jesień, jesień już
                    I po tym że przecież
                    Jak zwykle, po lecie
                    - Jesień, jesień już

                    Ach, ten dzień w kolorze śliwkowym!
                    - Berberysu i głogu ma smak...
                    Stawia drzewom pieczątki
                    - Żeby było w porządku
                    Że już pora
                    Że trzeba iść spać...
                    A my tak - po kieliszku, po troszeczku
                    Popijamy calutki ten dzień
                    - Próbujemy nalewki
                    Z dzikiej róży, z porzeczki
                    Żeby sprawdzić - czy zima
                    To wypić się da?...
                    - To się w głowie nie mieści
                    Że tak szumi szeleści
                    Tak bliziutko, o krok, prawie tuż
                    Głębokimi rzekami, pachnącymi szuwarami
                    Idzie jesień
                    I prosto w nasz próg...
                    - Ale co tam! przecież taka jesień złota
                    Nie jest zła!
                    - Ale co tam! Przecież taka jesień złota
                    Niechaj trwa...
                    Leszek Długosz

                    • nefretete993 Re: Liściasty wiersz 07.10.17, 23:20
                      A ja kocham Cię jeszcze...

                      Jesień już liście z drzew postrącała, już błotem czarnym ziemia się klei,
                      Lata horyzont zniknął już dawno - a ja kocham Cię jeszcze...
                      Po naszych ścieżkach nikt już nie chodzi, liście zielenią oczu nie pieszczą
                      I złota plaża nie jest już złota - a ja kocham Cię jeszcze...

                      Kto odmłodzi pusty las, kto z chmur słońce oswobodzi,
                      Kto mi zwróci ciepło dnia, kto samotność wynagrodzi.

                      Niebo nad miastem w chmurach już tonie, jakby je przykrył ktoś białym płaszczem
                      Skowronki dawno już odleciały - a ja kocham Cię jeszcze...
                      W wieczór jesienny pusto za oknem, po szybach płyną smutne łzy deszczu
                      Wiatr się zabawia liśćmi w kałuży - a ja kocham Cię jeszcze...

                      Kto odmłodzi pusty las, kto z chmur słońce oswobodzi,
                      Kto mi zwróci ciepło dnia, kto samotność wynagrodzi.
                      • nefretete993 Re: Liściasty wiersz 07.10.17, 23:20
                        Listopady

                        Cale życie zrywam się i padam,
                        jakbym w piersi miał wiatr na uwięzi,
                        i chwytają mnie złe listopady
                        czarnymi palcami gałęzi.
                        Ja upiłem się tym tchem, tym szumem,
                        niepokojem, który serce zatruł
                        to dlatego śpiewać już nie umiem,
                        tylko wołam wołaniem wiatru,
                        to dlatego codziennie się tułam
                        po wieczornych, po czarnych ulicach
                        i prowadzi mnie wilgotny trotuar
                        w mgłę wilgotną, która bólem nasyca.
                        Acetylen słów płonie na wargach,
                        płonie we mnie bolesna maligna,
                        chodzę błędny, jak ludzie w letargu,
                        zewsząd, zewsząd niepokój mnie wygnał.
                        Nie ma wyjścia, nie ma wyjścia, nie ma wyjścia,
                        muszę chodzić coraz dalej, coraz dłużej.
                        Jestem wiatr szeleszczący w liściach,
                        jestem liść zagubiony w wichurze.
                        Tylko w oczach mgła i oczy bolą,
                        tylko serce bije coraz częściej.
                        Jak błękitny płomień alkoholu,
                        płoniesz we mnie moje nieszczęście.
                        Muszę chodzić, muszę męczyć się wiecznie,
                        w mgle za włosy mnie wloką wieczory,
                        lecą za mną, nieprzytomne, pospieszne,
                        moje słowa, moje upiory.
                        Muszę wiecznie zrywać się i padać,
                        jakbym w piersi miał wiatr na uwięzi.
                        Pochwyciły straconą radość
                        nagie gałęzie.
                        Przelatują, wieją przeze mnie
                        listopady chwil, których nie ma...
                        To - tylko liście jesienne.
                        To - pachnie ziemia.
                        Władysław Broniewski
                        • nefretete993 Re: Liściasty wiersz 07.10.17, 23:21
                          Ty i jesień...

                          Na ziemi jesień wietrzna konary drzew pochyla,
                          Perełki chmur po niebie jak na różańcu goni.
                          W ogrodach Twoich oczu kołyszą się motyle,
                          W pasiekach ust Twych słodkich rój miodno-złoty dzwoni.

                          Już spłonął po zagrodach rumieniec jarzębiny
                          I dzwonki kulek srebrnych nie toczą nad przełęczą,
                          Ale gdy moje oczy ku Twoim oczom skłonię -
                          Dzwonkami, jarzębiną jesienne dnie me dźwięczą.

                          Panienko moja dobra, która na czoło ciche
                          Pieszczotą dłonie zsyłasz jak ptaki najłaskawsze,
                          Najsmutniejszemu z ptaków, co w moimch piersiach bije,
                          W ogrody oczu pozwól zabłąkać się na zawsze.
                          Jerzy Liebert
                          • nefretete993 Re: Liściasty wiersz 07.10.17, 23:21
                            Gorzko pachną...

                            Gorzko pachną samotną jesienią
                            te wieczory bez Ciebie umarłe,
                            kiedy marzę zaplątany w jesień,
                            kiedy serce mnie dławi pod gardłem.

                            Kiedy liście żółtawym odblaskiem
                            spełzną na dół na ściśnięte pięście,
                            w mgłach daleko zagubiona radość,
                            w mgłach daleko zagubione szczęście.

                            Potem noce mnie ciszą umęczą,
                            myśli spali błyskawicą drżenie,
                            potem serce mi wydrze przymarłe
                            jesień w wieczór spłakany wspomnieniem...
                            Krzysztof Kamil Baczyński
                            • nefretete993 Re: Liściasty wiersz 07.10.17, 23:22
                              Jesienny wieczór

                              Jest w świetlistości przedjesiennych zmierzchów
                              Tkliwy, tajemny czar zadumy,
                              Złowieszczy blask i barwność drzew w rozpierzchu,
                              Czerwiennych liści lekkie, czule szumy.
                              I cichy błękit, co się mgliście chmurzy,
                              Że ziemia wokół smutnie sierocieje,
                              I jak przeczucie nadchodzącej burzy
                              Czasem porywczy, chłodny wiatr zawieje.
                              Znużeniem wszystko, wyczerpaniem tchnie,
                              Uśmiechem cichym schyłku i więdnienia,
                              Co u rozumnej się istoty zwie
                              Podniosłą wstydliwością jej cierpienia.
                              Fiodor Tutczew
                              • nefretete993 Re: Liściasty wiersz 07.10.17, 23:22
                                Bukiet liści

                                Kruche bukiety stoją w wazonach
                                w kolorach brązu, ochry, czerwieni.
                                Takie życzliwe, takie uśpione,
                                czas oszukały, już ich nie zmieni.

                                Stoją dostojnie, zdobią i lato,
                                swoją urodą przypominają.
                                Ogród w bukietach skryty i oto
                                uśmiechy budzi. Można się zająć

                                ich oglądaniem, wybraniem miejsca,
                                na którym w końcu je ustawimy.
                                Uśpione życie w trawach i w liściach,
                                w owocach głogu i jarzębiny.

                                Przypominają stare kobiety,
                                gdy pogodzone już z przemijaniem,
                                szeleszczą, jak ten w czasie zaklęty
                                bukiet jesienny, wciąż takie same.

                                Ciche, spokojne i uśmiechnięte,
                                wśród wspomnień żyją. Czasem się przyśni
                                ktoś z ich młodości. Choć wszystko więdnie,
                                w pamięci został jak bukiet liści.
                                Ako Ros

                                • nefretete993 Re: Liściasty wiersz 07.10.17, 23:22
                                  Klon krwawy i żółta lipa
                                  liście, listeczki sypią.
                                  Zrzuca je ptak lecący,
                                  strąca osa niechcący.

                                  Wiatrowi na płacz się zbiera,
                                  że liście się poniewiera;
                                  chodzi dołem
                                  i górą i zbiera je oburącz,
                                  i płacze nad nimi deszczem,
                                  po gałęziach je mokrych wiesza.

                                  Nic z tego ... Oczywiście.
                                  Potem mówią, że wiatr zrywa liście.
                                  Kazimiera Iłłakowiczówna
                                  • nefretete993 Re: Liściasty wiersz 07.10.17, 23:23
                                    Powtarzalność

                                    jesień przyszła i poszła w za dużych rudych butach
                                    drzewa gołe i bose rozebrane ze złota
                                    park monochromatyczny i obcozimno cichy

                                    ciepło łowię na wędkę zarzucając spojrzenia
                                    każdy skrawek koloru przeglądając paletę
                                    chwytam ciepłe oranże róże brązy i ugry
                                    wyławiam czerwień z pieca tulę ciepłe kasztany

                                    wypłukuję starannie wszystkie biele błękity
                                    fiolety cyklameny oszczędzając zielenie,
                                    w których już drzemią liści słabiutkie seledyny

                                    na swoich cienkich nóżkach co dorosną szmaragdem,
                                    zanim zetlą się w beże pomarszczoną suchością
                                    urągając kolorom obiecanej jesieni

                                    nie każdemu jest dane umierać purpurowo
                                    Holy Golightly
                                    • nefretete993 Re: Liściasty wiersz 07.10.17, 23:23

                                      Cóż ja jestem? Liść tylko, liść, co z drzewa leci.
                                      Com czynił - wszystko było pisane na wodzie.
                                      Liść jestem, co spadł z drzewa w dalekim ogrodzie,
                                      Wiatr niesie go aleją, w której księżyc świeci.

                                      Jednego pragnę dzisiaj: was, zimne powiewy!
                                      Wiec nieś mnie, wietrze chłodny, nie pytając po co,
                                      Pomiędzy stare ścieżki, zapomniane krzewy,
                                      Które wszystkie rozpoznam i odnajdę nocą.

                                      W ostatniej woni lata, w powiewie jesieni
                                      Niech padnę pod strzaskany ganek kolumnowy,
                                      By ujrzeć te, com widział, podniesione głowy
                                      Wśród teraz pochylonych, zamyślonych cieni.

                                      Uciszaj, srebrna nocy, całą ziemię śpiewną!
                                      A ja padnę na trawę wilgotną od rosy,
                                      Lub będę muskał cicho niegdyś złote włosy,
                                      Których dziś już koloru nie poznałbym pewno.


                                      Nokturn../Jan Lechoń/

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka