Dodaj do ulubionych

Kossak-Szczucka

09.04.18, 23:42

Dziadkiem Zofii był Juliusz, stryjem Wojciech, kuzynem Jerzy, kuzynkami - Magdalena Samozwaniec i Maria Pawlikowska Jasnorzewska
Była katoliczką patrzącą krytycznie na dzieje Kościoła, matką-Polką i emancypantką
Wydała prawie 50 książek. W dwudziestoleciu międzywojennym stała się popularna, stawiano ją na równi z Kraszewskim i Sienkiewiczem
Podczas II wojny światowej pomagała Żydom i współpracowała z Władysławem Bartoszewskim, który sprzeciwiał się nazywaniu pisarki antysemitką
W 1982 roku otrzymała tytuł Sprawiedliwej wśród Narodów Świata

Dla jednych jest figurą nieskazitelną, niemal świętą, inni zaś uparcie przypominają teksty, na których piętno odcisnął polski nacjonalizm. Zmarła w 9 kwietnia 1968 roku, tuż po wypadkach marcowych. W 50. rocznicę jej śmierci pytania związane z jej biografią zdają się być szczególnie aktualne.
Obserwuj wątek
    • jane_doe_hej Re: Kossak-Szczucka 09.04.18, 23:42
      Prawie wszyscy Kossakowie byli niezwykli, wybitni, "powieściowi". Dziadkiem Zofii był Juliusz, stryjem Wojciech, kuzynem Jerzy – wszyscy weszli do historii polskiego malarstwa. Kuzynkami pisarki były satyryczka Magdalena Samozwaniec i poetka Maria Pawlikowska Jasnorzewska – wielkomiejskie, wyzwolone, eleganckie. W kontraście do nich Zofia ubierała się skromnie, potępiała noszenie jedwabnych pończoch i używanie szminki. Krakowska linia Kossaków była bogata, wolnomyślicielska. Ta, z której wywodziła się Zofia, zdecydowanie bardziej tradycyjna i bardzo religijna. Jej ojciec Tadeusz osiada na wsi w majątku Kośmin. Tam w 1889 roku na świat przychodzi Zofia. Dorasta – niczym Zosia z "Pana Tadeusza" – w dworku, otoczona rodzinnymi pamiątkami, historycznymi książkami i batalistycznym malarstwem krewnych. Kossakowie w 1910 roku sprzedają dwór i przenoszą się do Skowródek na Wołyniu. Żyją jak typowe kresowe ziemiaństwo – w otoczeniu pięknych wołyńskich plenerów. Jesteś Kossakiem? Musisz malować. Zofia w latach 1912-1913 studiuje malarstwo w warszawskiej Szkole Sztuk Pięknych, a potem rysunek w Genewie. Jej studia przerywa wybuch I wojny światowej. W 1915 roku Kossakówna wychodzi za mąż za Stefana Szczuckiego, z którym osiada w pobliskim majątku Nowosielica. Na świat przychodzą jej synowie – Juliusz i Tadeusz. Rodzinne szczęście przerywa wybuch rewolucji bolszewickiej w 1917 roku. W wydanej w 1922 roku "Pożodze" opisze te wypadki. Szczególnie boleśnie będzie wspominać najazd rewolucyjnej bandy na dworek rodziców: "Pijany sołdat wylegiwał się w łóżku mojej matki; brudne dzieci wśród chichotów darły wyblakłe dagerotypy, dawne listy i mnóstwo innych pamiątek niezmiernie bliskich i drogich". Rodzina ucieka ostatecznie do Lwowa. Jej mąż umiera w 1921 roku. Rok później wydana zostaje "Pożoga" i okazuje się spektakularny sukcesem. Młoda wdowa osiada w nowym majątku rodziców w Górkach Wielkich na Śląsku Cieszyńskim. Tam pojawia się też wkrótce major Zygmunt Szatkowski, który kochał się w Zofii od czasów, kiedy – jeszcze na Wołyniu – jego oddział bronił majątku Szczuckich. Pobierają się w 1925 roku. W 1926 roku rodzi im się syn Witold. W tym samym roku umiera pierworodny Zofii – Julek. W 1928 roku rodzi się Anna. Dwudziestolecie międzywojenne to okres, w którym Szczucka zaczyna pisać naprawdę dużo i ugruntowuje swoją pozycję na scenie literackiej.
      • jane_doe_hej Re: Kossak-Szczucka 09.04.18, 23:43
        Mówiono, że jest tą trzecią wielką – po Kraszewskim i Sienkiewiczu. Pisała bestsellery, które wywoływały zachwyt i… oburzenie. Wydała prawie 50 książek. Mimo głęboko patriotyzmu i katolicyzmu autorki, pewne treści okazywały się kontrowersyjne. W "Błogosławionej winie" pisze o Mikołaju Sapiesze – senatorze, który według legendy wykradł obraz Matki Bożej z prywatnej papieskiej kaplicy. Kossak-Szczucka nie potępia go – pokazuje winowajcę wielowymiarowo. Nie wszystkim się to podoba. W bestsellerze "Krzyżowcy" portretuje chrześcijańskich wojowników jako postaci z krwi i kości – z wadami i zaletami, a samą krucjatę jako "kłąb cnoty i zbrodni (…) bluzgający ropą grzechu". Szczucka to pisarka pełna sprzeczności. Jest katoliczką patrzącą krytycznie na dzieje Kościoła, matką-Polką i emancypantką. Także w jej nacjonalistycznych tekstach dostrzec można paradoks – humanizm splatający się w dziwaczny sposób z wątkami antysemickimi. W 1936 roku w piśmie "Prosto z Mostu" publikuje tekst "Najpilniejsza sprawa". Relacjonuje w nim kongres, na którym Czesław Polkowski nazywał Żydów "wrzodem, którego należy wyciąć" i łączył religijność z obowiązkiem nienawiści wobec nich. Pisarka opisywał z goryczą: "Klaskały dłonie ludzi dojrzałych, inteligencji, która przyszła posłuchać odczytu". W tym samym tekście nazywa jednak Żydów "problemem" – takim, który domaga się pilnej interwencji. Sprzeciwia się stanowczo traktowaniu "kwestii żydowskiej jako sprawy religijnej" i pisze: "(…) sprawa ta należy wyłącznie do kategoryj rasowo-narodowo-ekonomicznych. Zachodzi jeden z rzadkich wypadków gdy stanowisko katolika i Polaka nie pokrywają się ze sobą wcale".
        • jane_doe_hej Re: Kossak-Szczucka 09.04.18, 23:44
          Dla katolika bowiem Żyd to bliźni, a "problem żydowski" kończy się w momencie nawrócenia. Gdyby wszyscy polscy Żydzi nagle się nawrócili, dla katolika kłopot przestałby istnieć, dla w Polaka jednak ("tragiczna rozbieżność"), trudność pozostaje, bo "przyjęcie chrześcijaństwa musiałoby zmienić psychikę żydowską, odrodzić ją moralnie i przeorać, ale nie odmieniłoby r a s y". Dostrzega w Żydach zagrożenie dla polskiego bytu narodowego i ekonomicznego ("Obsiedli nas jak jemioła próchniejące drzewo"). Wbrew logice próbuje połączyć wodę z ogniem – nacjonalizm i chrześcijańskie miłosierdzie. Chciałaby ocalić polskość i pozostać dobrą chrześcijanką. Deklaruje, że jest wyjście i trzeba je znaleźć i że jest to "sprawa najpilniejsza" – że można rozwiązać "problem żydowski" w sposób humanitarny. Już wkrótce zobaczy, jak z "ostatecznym rozwiązaniem kwestii żydowskiej" poradzili sobie Niemcy.
          • jane_doe_hej Re: Kossak-Szczucka 09.04.18, 23:45

            Żyd – mój wróg, mój bliźni. O Zofii Kossak-Szczuckiej
            Katarzyna Kantner
            dzisiaj 10:00
            FACEBOOK | 4
            TWITTER | 0
            E-MAIL
            KOPIUJ LINK
            7 SKOMENTUJ
            Pisać dziś o Zofii Kossak-Szczuckiej to tyle, co wkładać kij w sam środek polsko-polskiego mrowiska. "Bohaterka", "nacjonalistka", "Sprawiedliwa wśród Narodów Świata", "antysemitka" – te określenia padają jedno po drugim.
            Zofia Kossak-Szczucka Foto: Stanisław Jakubowski / PAP
            Zofia Kossak-Szczucka
            7
            ‹ wróć

            Dziadkiem Zofii był Juliusz, stryjem Wojciech, kuzynem Jerzy, kuzynkami - Magdalena Samozwaniec i Maria Pawlikowska Jasnorzewska
            Była katoliczką patrzącą krytycznie na dzieje Kościoła, matką-Polką i emancypantką
            Wydała prawie 50 książek. W dwudziestoleciu międzywojennym stała się popularna, stawiano ją na równi z Kraszewskim i Sienkiewiczem
            Podczas II wojny światowej pomagała Żydom i współpracowała z Władysławem Bartoszewskim, który sprzeciwiał się nazywaniu pisarki antysemitką
            W 1982 roku otrzymała tytuł Sprawiedliwej wśród Narodów Świata

            Dla jednych jest figurą nieskazitelną, niemal świętą, inni zaś uparcie przypominają teksty, na których piętno odcisnął polski nacjonalizm. Zmarła w 9 kwietnia 1968 roku, tuż po wypadkach marcowych. W 50. rocznicę jej śmierci pytania związane z jej biografią zdają się być szczególnie aktualne.
            Panna z dworku

            Prawie wszyscy Kossakowie byli niezwykli, wybitni, "powieściowi". Dziadkiem Zofii był Juliusz, stryjem Wojciech, kuzynem Jerzy – wszyscy weszli do historii polskiego malarstwa. Kuzynkami pisarki były satyryczka Magdalena Samozwaniec i poetka Maria Pawlikowska Jasnorzewska – wielkomiejskie, wyzwolone, eleganckie. W kontraście do nich Zofia ubierała się skromnie, potępiała noszenie jedwabnych pończoch i używanie szminki. Krakowska linia Kossaków była bogata, wolnomyślicielska. Ta, z której wywodziła się Zofia, zdecydowanie bardziej tradycyjna i bardzo religijna. Jej ojciec Tadeusz osiada na wsi w majątku Kośmin. Tam w 1889 roku na świat przychodzi Zofia. Dorasta – niczym Zosia z "Pana Tadeusza" – w dworku, otoczona rodzinnymi pamiątkami, historycznymi książkami i batalistycznym malarstwem krewnych. Kossakowie w 1910 roku sprzedają dwór i przenoszą się do Skowródek na Wołyniu. Żyją jak typowe kresowe ziemiaństwo – w otoczeniu pięknych wołyńskich plenerów. Jesteś Kossakiem? Musisz malować. Zofia w latach 1912-1913 studiuje malarstwo w warszawskiej Szkole Sztuk Pięknych, a potem rysunek w Genewie. Jej studia przerywa wybuch I wojny światowej. W 1915 roku Kossakówna wychodzi za mąż za Stefana Szczuckiego, z którym osiada w pobliskim majątku Nowosielica. Na świat przychodzą jej synowie – Juliusz i Tadeusz. Rodzinne szczęście przerywa wybuch rewolucji bolszewickiej w 1917 roku. W wydanej w 1922 roku "Pożodze" opisze te wypadki. Szczególnie boleśnie będzie wspominać najazd rewolucyjnej bandy na dworek rodziców: "Pijany sołdat wylegiwał się w łóżku mojej matki; brudne dzieci wśród chichotów darły wyblakłe dagerotypy, dawne listy i mnóstwo innych pamiątek niezmiernie bliskich i drogich". Rodzina ucieka ostatecznie do Lwowa. Jej mąż umiera w 1921 roku. Rok później wydana zostaje "Pożoga" i okazuje się spektakularny sukcesem. Młoda wdowa osiada w nowym majątku rodziców w Górkach Wielkich na Śląsku Cieszyńskim. Tam pojawia się też wkrótce major Zygmunt Szatkowski, który kochał się w Zofii od czasów, kiedy – jeszcze na Wołyniu – jego oddział bronił majątku Szczuckich. Pobierają się w 1925 roku. W 1926 roku rodzi im się syn Witold. W tym samym roku umiera pierworodny Zofii – Julek. W 1928 roku rodzi się Anna. Dwudziestolecie międzywojenne to okres, w którym Szczucka zaczyna pisać naprawdę dużo i ugruntowuje swoją pozycję na scenie literackiej.
            Polak a katolik

            Mówiono, że jest tą trzecią wielką – po Kraszewskim i Sienkiewiczu. Pisała bestsellery, które wywoływały zachwyt i… oburzenie. Wydała prawie 50 książek. Mimo głęboko patriotyzmu i katolicyzmu autorki, pewne treści okazywały się kontrowersyjne. W "Błogosławionej winie" pisze o Mikołaju Sapiesze – senatorze, który według legendy wykradł obraz Matki Bożej z prywatnej papieskiej kaplicy. Kossak-Szczucka nie potępia go – pokazuje winowajcę wielowymiarowo. Nie wszystkim się to podoba. W bestsellerze "Krzyżowcy" portretuje chrześcijańskich wojowników jako postaci z krwi i kości – z wadami i zaletami, a samą krucjatę jako "kłąb cnoty i zbrodni (…) bluzgający ropą grzechu". Szczucka to pisarka pełna sprzeczności. Jest katoliczką patrzącą krytycznie na dzieje Kościoła, matką-Polką i emancypantką. Także w jej nacjonalistycznych tekstach dostrzec można paradoks – humanizm splatający się w dziwaczny sposób z wątkami antysemickimi. W 1936 roku w piśmie "Prosto z Mostu" publikuje tekst "Najpilniejsza sprawa". Relacjonuje w nim kongres, na którym Czesław Polkowski nazywał Żydów "wrzodem, którego należy wyciąć" i łączył religijność z obowiązkiem nienawiści wobec nich. Pisarka opisywał z goryczą: "Klaskały dłonie ludzi dojrzałych, inteligencji, która przyszła posłuchać odczytu". W tym samym tekście nazywa jednak Żydów "problemem" – takim, który domaga się pilnej interwencji. Sprzeciwia się stanowczo traktowaniu "kwestii żydowskiej jako sprawy religijnej" i pisze: "(…) sprawa ta należy wyłącznie do kategoryj rasowo-narodowo-ekonomicznych. Zachodzi jeden z rzadkich wypadków gdy stanowisko katolika i Polaka nie pokrywają się ze sobą wcale".

            REKLAMA
            Dla katolika bowiem Żyd to bliźni, a "problem żydowski" kończy się w momencie nawrócenia. Gdyby wszyscy polscy Żydzi nagle się nawrócili, dla katolika kłopot przestałby istnieć, dla w Polaka jednak ("tragiczna rozbieżność"), trudność pozostaje, bo "przyjęcie chrześcijaństwa musiałoby zmienić psychikę żydowską, odrodzić ją moralnie i przeorać, ale nie odmieniłoby r a s y". Dostrzega w Żydach zagrożenie dla polskiego bytu narodowego i ekonomicznego ("Obsiedli nas jak jemioła próchniejące drzewo"). Wbrew logice próbuje połączyć wodę z ogniem – nacjonalizm i chrześcijańskie miłosierdzie. Chciałaby ocalić polskość i pozostać dobrą chrześcijanką. Deklaruje, że jest wyjście i trzeba je znaleźć i że jest to "sprawa najpilniejsza" – że można rozwiązać "problem żydowski" w sposób humanitarny. Już wkrótce zobaczy, jak z "ostatecznym rozwiązaniem kwestii żydowskiej" poradzili sobie Niemcy.
            "Kto milczy (…) staje się wspólnikiem mordercy"

            Tuż przed wojną pisarka wraz z mężem przeprowadziła się do Warszawy. Po wybuchu wojny redaguje prasę podziemną, zakłada katolicki Front Odrodzenia Polski, działa w konspiracji, poszukuje jej gestapo. Gdy trwa zagłada warszawskiego getta, na początku sierpnia 1942 r., FOP wydaje broszurę z tekstem pt. "Protest". Pisarka opowiada w nim o rzezi Żydów za murami, o milczeniu świata i milczeniu Polaków, o nieludzkim cierpieniu i ofiarach, które ze zgrozy wpadają w obłęd – pisze o moralnym i religijnym obowiązku protestu. To apel mocny, piękny głęboko humanistyczny – pierwszy taki w historii polskiego podziemia, wyjątkowy w skali Europy. A jednak i tu odzywają się dawne demony. Pierwszy zwrócił na to uwagę krytyk Jan Błoński. Jego uwagę przykuły fragmenty takie, jak ten:

            "Uczucia nasze względem Żydów nie uległy zmianie. Nie przestajemy uważać ich za politycznych, gospodarczych i ideowych wrogów Polski. Co więcej, zdajemy sobie sprawę, że nienawidzą nas oni więcej niż Niemców (…) Świadomość tych uczuć nie zwalnia nas jednak z obowiązku potępienia zbrodni".

            Błoński przytacza w tym kontekście ewangeliczny nakaz "Miłujcie nieprzyjaciół swoich". Zauważa, że owa miłość była zaprawiona niechęcią, podszyta poczuciem obowiązku.

            Prawdopodobnie Kossak-Szczucka zaczęła pomagać Żydom w drugiej połowie 1941 roku. Nie wiadomo, ilu osobom pomogła osobiście, choć na pewno była to liczba znacząca. Narażała własne życie i życie ukochanych dzieci – bywało, że to one przeprowadzały żydowskich uciekinierów przez miasto. We wrześniu 1942 roku razem z Wandą Krahelską-Filipowiczową (legendarną działaczką Organizacji Bojowej PPS) pisarka stanęła na czele Komisji Pomocy Społecznej dla Ludn
            • jane_doe_hej Re: Kossak-Szczucka 09.04.18, 23:46
              Po upadku powstania pisarka ukrywa się wraz z córką pod przybranym nazwiskiem. Pewnego dnia dostaje list z Ministerstwa Bezpieczeństw Publicznego. Wzywa ją sam straszliwy Jakub Berman. Mówi krótko, oficjalnie: – Dzień dobry pani, ja mam mało czasu. Chcę spłacić dług rodzinny.

              Kossak uratowała kogoś z jego krewnych. Berman załatwia jej możliwość wyjazdu na Zachód. Tuż przed przyjazdem pisarki do Anglii polska prasa emigracyjna publikuje krótką, zjadliwą notatkę, zgodnie z którą Zofia była w Warszawie "osobistą asystentką Bieruta". Nikt nie podaje jej ręki. W Anglii ona i Zygmunt mają ciężkie życie – pracują ponad siły na farmie w Kornwalii. Zofia kontynuuje twórczość literacką. Do Polski wraca dopiero w 1957 roku. Do końca jest aktywna, zaangażowana, oddana krajowi. Podpisuje też słynny "List 34" przeciwko cenzurze. W 1966 rezygnuje z przyjęcia nagrody państwowej 1 stopnia, protestując przeciwko polityce kulturalnej władz. Umiera w 1968 roku Bielsku-Białej. Żegnają ją tłumy. W 1982 roku otrzymuje tytuł Sprawiedliwej wśród Narodów Świata.
              • seremine Re: Kossak-Szczucka 28.08.22, 00:42
                Tacy to Polacy!
    • mala200333 Re: Kossak-Szczucka 28.02.19, 23:59
      Zal...
    • seremine Re: Kossak-Szczucka 30.09.20, 22:32
      Ciekawa postac...
      • black_jotka Re: Kossak-Szczucka 12.02.22, 18:55
        I to bardzo…
        • mala200333 Re: Kossak-Szczucka 16.08.22, 18:26
          Wspaniała pisarka. Wspaniała postać..

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka