Dodaj do ulubionych

.... TAK SOBIE .......

17.07.18, 19:23
https://scontent.fatl1-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/37273155_2041301552580717_1594637119811223552_n.jpg?_nc_cat=0&oh=36a4ad40d8f57143b2d7bb717a61df92&oe=5BD9B15A


--
Lubię forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
Obserwuj wątek
        • black_jotka Re: .... TAK SOBIE ....... 17.07.18, 19:58
          Nie spiesz się, nie zamartwiaj. Przybyłeś na ten świat jedynie z krótką wizytą.
          Dlatego nie zapomnij schylić się i powąchać kwiaty... <3 ♥♥

          --
          Lubię forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
      • black_jotka Re: .... TAK SOBIE ....... 16.08.18, 21:34
        Późnym popołudniem widzimy wreszcie, wysoko w górze, zabudowania starego Poitiers. Wjazd do dawnej stolicy świętego Hilarego nie jest łatwy: od granic miasta do centrum trzeba się ostro wspinać, a przecież odkryte przeze mnie dzień wcześniej prawo względności kilometrów działa w sposób mocno utrudniający tę wspinaczkę. Zanim rozpoczniemy podjazd, robimy króciutki postój regeneracyjny. Próbujemy z dołu uchwycić aparatem ładny widok na położone na wzgórzu miasto. Usiłujemy znaleźć prześwit w zasłaniających tę panoramę krzakach i płotach, ale coś, co atrakcyjnie prezentuje się naszym oczom, nijak nie chce dać się sfotografować. Wreszcie podjeżdżamy, bez trudu znajdujemy nasz hotel w pobliżu ładnego placu z ratuszem. Kolację jemy w restauracji… alzackiej. Nie ma czasu ani siły na szukanie miejscowych specjałów.

        Powyższy fragment pochodzi z książki Dariusza Lipińskiego "Po kręgosłupie Europy", która ukaże się nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka 27 sierpnia.


        --
        Lubię forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • black_jotka Re: .... TAK SOBIE ....... 17.07.18, 20:25
      Walt Disney - niezbyt bajeczne życie twórcy kreskówkowego imperium. Fikcyjny świat mieszał się mu z rzeczywistością
      Stworzył imperium, u podstaw którego stała pasja do opowiadania prostych historii. Choć Walt Disney pozostawił po sobie ogromną spuściznę, trudno uwierzyć w to, że sympatyzował z nazistami, był tyranem dla pracowników i przypisywał sobie zasługi innych rysowników.

      --
      Lubię forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
      • black_jotka Re: .... TAK SOBIE ....... 17.07.18, 20:28
        Kiedy Disney stał się prawdziwą gwiazdą, zaczęły narastać wokół niego liczne plotki i pomówienia. Niestety, część z nich była prawdą. Zarzucano mu rasizm i antysemityzm. Disney często był widywany podczas spotkań pronazistowskiej organizacji German American Bund. Zaprosił również do USA ulubionego twórcę filmowego Adolfa Hitlera – reżyserkę, Leni Riefenstahl.

        Choć jego bajki i filmy zaczęły zdobywać nagrody, Walt Disney tkwił w przekonaniu, że Hollywoodem rządzi żydowskie lobby, które kontroluje cały przemysł. Co ciekawe, przyjaźnił się również z Henrym Fordem, który nigdy nie krył się z nienawiścią do Żydów.

        --
        Lubię forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
        • black_jotka Re: .... TAK SOBIE ....... 17.07.18, 20:29
          Również w 1938 r. powstało w Stowarzyszenie Niezależnych Producentów Filmowych (SIMPP), do którego należał Disney. Jego celem było ograniczenie wpływów największych wytwórni, m.in. MGM, Warner Bros. i RKO.

          Disney był również zagorzałym antykomunistą. Dostępne są dokumenty, które potwierdzają jego współpracę z Edgarem Hooverem, legendarnym szefem FBI. Walt miał nawet prowadzącego go agenta, któremu raportował o tym, kto z jego otoczenia jest podejrzaną osobą. Niestety, rysownik przyczynił się do upadku kilku karier i wpisał się idealnie w okres polowania na czarownice w Hollywood. W 1944 r. Walt podpisał się pod aktem powołującym Sojusz Filmowców na rzecz Zachowania Amerykańskich Ideałów. Przez lata walczył również ze swoimi pracownikami, którzy podejmowali próby stworzenia związków zawodowych. Regularnie dochodziło do medialnych zwolnień i powrotów do pracy.

          --
          Lubię forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
          • black_jotka Re: .... TAK SOBIE ....... 17.07.18, 20:29
            Rodzina i bliscy współpracownicy Disneya twierdzili, że nigdy nie wychodził ze świata bohaterów swoich filmów. Często można było również usłyszeć w kuluarach, że był przeciętnym animatorem, który przypisywał sobie pomysły innych.

            Disney kreował się na człowieka, który decyduje o losach innych ludzi. Wyniósł to z rodzinnego domu. Tkwił w przekonaniu, że jeśli zatrudnił kogoś w swoim studio, to osoba powinna być dozgonnie wdzięczna i decydować się na dowolną propozycję Walta. Dlatego nie znosił sprzeciwu, nawet jeśli krytyka była zasadna. Miał też zasadę, że kobiety nie mogą być animatorkami, ponieważ nie potrafią być twórczymi artystkami.

            Wbrew kreowanemu obrazowi sympatycznego pana z wąsikiem, Walt Disney budził postrach wśród swoich pracowników, którzy nazywali go "mężczyzną w lesie", ze względu na jego charakterystyczny kaszel, który był znakiem, że nadchodzą kłopoty. Disney decydował również o wyglądzie zewnętrznym ludzi, z którymi pracował. Zabronił m.in. noszenia długich włosów, bród i zarostów mężczyznom, którzy nie ukończyli 25. roku życia. Co ciekawe, zakaz obowiązywał w firmie aż do 2012 r.
            Dziecięcy świat pana Disneya

            --
            Lubię forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
            • black_jotka Re: .... TAK SOBIE ....... 17.07.18, 20:30
              Disney, który słynął z rozmachu, zadbał o odpowiednią oprawę. Otwarcie było transmitowane przez amerykańskie telewizje. Wielkie show poprowadził m.in. Ronald Reagan – późniejszy prezydent USA. Każdy chciał uczestniczyć w tym wydarzeniu. Nic dziwnego, że przed telewizorami zasiadło ponad 70 mln widzów.

              Choć Walt Disney dbał o detale, m.in. stworzył własną miarę odległości, którą nazwał "hot dog" (25-krotny dystans dzielący budki z bułkami od koszy na śmieci), okazało się, że park miał mnóstwo niedociągnięć. Brak toalet, niesprawne urządzenia, fałszowane bilety. To tylko mały wycinek tego, co zastali pierwsi goście. Jednak nikomu to nie przeszkadzało. W pierwszym miesiącu Disneyland odwiedziło ponad pół miliona osób. Z czasem kalifornijski park stał się najpopularniejszym centrum rozrywki na świecie.
              Co ciekawe, Disneylandy mają też swoją mroczną stronę. Na przestrzeni niecałych 10 lat 35 pracowników zostało aresztowanych pod zarzutem przestępstw seksualnych, w tym z udziałem dzieci. Często można trafić na określenia, że "miejsce, do którego ciągną miliony dzieciaków z całego świata, stało się bardzo osobliwą pedofilską mekką".

              --
              Lubię forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
              • black_jotka Re: .... TAK SOBIE ....... 17.07.18, 20:31
                Z całą pewnością Disney nie tak wyobrażał sobie baśniową krainę, która miała być idealnym miejscem spotkań i relaksu dla dzieci i ich rodziców. Walt Disney zmarł 16 grudnia 1966 r. w Los Angeles. Chorował na raka płuc, zmarł na skutek zatrzymania akcji serca. Miał 65 lat.

                --
                Lubię forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • black_jotka Re: .... TAK SOBIE ....... 17.07.18, 20:40
      Pierce Brosnan przyszedł na premierę z żoną. Byli uroczy
      Pierce Brosnan wystąpił w kontynuacji "Mamma Mia" i nie mogło zabraknąć go na londyńskiej premierze filmu. U jego boku stanęła żona Keely Shaye Smith. Oboje wyglądali, jakby dopiero się w sobie zakochali.


      --
      Lubię forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • seremine Re: .... TAK SOBIE ....... 18.07.18, 01:44
      Prawdziwi Polacy. Antysemicka, nacjonalistyczna frakcja "Solidarności", o której dzisiaj mało kto chce przypominać
      W strukturach "Solidarności" nie brakowało radykałów. Jawnie antysemicka frakcja "Prawdziwych Polaków" z Mazowsza jest tego doskonałym przykładem. Zwykle działaczy tego typu po prostu ignorowano, ale z tymi współpracę nawiązał… jeden z najbardziej rozpoznawalnych współczesnych polityków. Dlaczego?

      --
      Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
      • seremine Re: .... TAK SOBIE ....... 18.07.18, 01:46


        Frakcja "Prawdziwych Polaków" tworzy się w mazowieckiej "Solidarności" niemal od początku. To grupa nacjonalistycznie, często antysemicko nastawionych działaczy mających obsesję na punkcie KOR-u i lewicy. Liderami środowiska są Paweł Niezgodzki i Tadeusz Matuszyk. Szczególnie uaktywniają się podczas I Zjazdu "Solidarności", kiedy w tajemnicy przed pozostałymi delegatami Mazowsza organizują konspiracyjne spotkania, na których spiskują przeciwko większościowej frakcji Zbigniewa Bujaka. Zbigniew Bujak wspomina:

        Kiedyś na zebraniu zarządu któryś z nich powiedział: "my tu jesteśmy prawdziwi Polacy". Brzmiało to jak sugestia, że w związku są też jacyś inni, zapewne Żydzi, może masoni. Później przylgnęła do nich nazwa "Prawdziwi Polacy" albo po prostu "prawdziwki".

        Druga strona nie pozostaje dłużna, swoich przeciwników nazywa "kuroniadą" lub "korkowcami".

        --
        Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
        • seremine Re: .... TAK SOBIE ....... 18.07.18, 01:49
          W czerwcu 1981 roku na I Walnym Zjeździe Delegatów Regionu prawdziwki odnoszą spory sukces – wybrane nowe władze Mazowsza wyraźnie przechylają się na prawo. Wprawdzie przewodniczącym pozostaje Bujak, ale wpływy korkowców spadają. 20 sierpnia Niezgodzki zostaje rzecznikiem prasowym regionalnych władz związku.

          Właśnie wtedy do prawdziwków próbuje się zbliżyć Macierewicz. Piotr Piętak wspomina taką scenę: latem 1981 roku Macierewicz postanawia nawiązać współpracę z tzw. frakcją "Prawdziwych Polaków". Piętak jest wówczas redaktorem "Wiadomości Dnia" i w związku z tym co tydzień w sobotę chodzi na polityczne zebrania do mieszkania Urszuli Doroszewskiej. Pewnego razu zastaje tam Zbigniewa Knappa z warszawskiego MZK, którego prawdziwki wysłały na negocjacje z Antonim.

          Macierewicz opowiada Knappowi o wspólnych zagrożeniach, jakie obie grupy czekają ze strony "lewicy laickiej". Przekonuje, że na zjeździe "autentyczni patrioci" muszą dać tym zagrożeniom odpór. Knapp patrzy na Dorna, który nigdy nie krył żydowskich korzeni, i rzuca:

          – Cebula!
          Dorn zapala fajkę, coś próbuje mówić, a Knapp uderza pięścią w stół i znowu:
          – Cebula, cebula, cebula!
          Skonsternowany Antoni wraca do tematu zjazdu, ale rozmówca znowu:
          – Zgoda, ale cebula, cebula!
          – Dobrze, Zbyszku, ale co w tym wielkiego, że cebula? – pyta wreszcie Dorn.
          – Jak to co? Cebula to cebula! – odpowiada Knapp.

          "Sojusz taktyczny" czy "przekroczenie granicy"?

          "Cebula" to synonim słowa Żyd. Według Piętaka Doroszewska zaczyna wtedy płakać, a Macierewicz kończy negocjacje, wyrzucając rozmówcę za drzwi.

          Sojusz z prawdziwkami – wspomina Ludwik Dorn – który próbowaliśmy zawrzeć, miał charakter czysto taktyczny. Opierał się na zasadzie, że wróg naszego wroga jest naszym przyjacielem. Skoro oni byli w opozycji do KOR-owskiej lewicy, to siłą rzeczy stawali się naszymi potencjalnymi sojusznikami. Przy czym, szczerze mówiąc, myśmy ich uważali za skończonych durniów, a oni nas za potencjalnych zdrajców.

          Byli chorobliwie podejrzliwi, momentami odnosili się do nas z taką samą nieufnością jak do Michnika czy Kuronia. Pamiętam charakterystyczną scenę pod halą Olivia w Gdańsku. Przed pierwszym zjazdem "Solidarności" wywieszono tam logo zjazdu. Były to trzy przecinające się koncentrycznie elipsy układające się w rodzaj nieco abstrakcyjnego kwiatka.

          Podchodzi do mnie prawdziwek i pyta: "Widzisz?". "Widzę" - odpowiadam. "Ale naprawdę widzisz? Przyjrzyj się uważnie. Przecież to ukryta gwiazda Dawida!".

          REKLAMA
          Takie właśnie były prawdziwki. Wszystkie puzzle zawsze im się prędzej czy później układały w gwiazdę Dawida. Z takimi ludźmi musieliśmy mieć okoliczności.

          Ale zdaniem Andrzeja Celińskiego wcale nie musieli.


          --
          Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
          • seremine Re: .... TAK SOBIE ....... 18.07.18, 02:35


            Dla Andrzeja Celińskiego sojusz Macierewicza z "prawdziwkami" był "przekroczeniem niebezpiecznej granicy". Doprowadził on do zerwania kontaktu między dwoma politykami (Polimerek/CC BY-SA 3.0)
            Podziel się
            REKLAMA
            W grudniu 1981 roku odbywał się zjazd regionu Mazowsze, na którym Paweł Niezgodzki wystąpił z jakąś oszalałą, jawnie antysemicką rezolucją. Wszyscy wiedzieli, że politycznie stał za nim Macierewicz. Mną to po prostu wstrząsnęło. Antka znałem wiele lat, wiedziałem, że nie jest antysemitą. Uczestniczył w wydarzeniach Marca, doskonale zdawał sobie sprawę, jak niebezpieczne jest uruchamianie nacjonalistycznych nastrojów.

            Mimo to zdecydował się użyć antysemickiego narzędzia. Uznałem, że nie chcę mieć z nim nic wspólnego. Od tej pory nie mieliśmy kontaktu, nawet po latach w Sejmie mijaliśmy się bez słowa. Dla mnie sojusz Antoniego z prawdziwkami był przekroczeniem niebezpiecznej granicy. Powiem coś, czym się wielu narażę: "Solidarność" wcale nie była tak piękna, jak się wszystkim zdaje. Wszystkie problemy, które teraz targają naszą sceną polityczną, już wtedy w niej były, tylko ukryte.

            Nie brakowało ksenofobii, bezsensownego radykalizmu i zwykłej głupoty. I Antoni zaczął te demony wydobywać na powierzchnię. Na szczęście nie zdążył, bo paradoksalnie, dzięki stanowi wojennemu, piękny mit "Solidarności" został podtrzymany. Ta legenda to wielki sukces Polski. Udało nam się oszukać świat, że "Solidarność" ma wyłącznie piękną, cywilizowaną twarz (…).

            --
            Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
            • seremine Re: .... TAK SOBIE ....... 18.07.18, 02:45

              wczoraj (01:16)
              Był sobie robotnik przodująca klasa
              Miał stałą robotę i miał na pół basa
              A jeszcze do tego za niewiele kasy
              Mógł dostać mieszkanie i jechać na wczasy
              Strajkował wiecował wojował z komuną
              Wznosił palce w górę śpiewał "Mury Runą"
              W salonach mówiono "Ciemny lud to kupi"
              Bo polski robotnik jest wielki i głupi
              I mury runęły bez większego huku
              Trochę go przygniotły znalazł się na bruku
              Tak oto zostali zdradzeni o świcie
              A w salonach dalej salonowe życie.
              Ewa Tolula

              --
              Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • black_jotka Re: .... TAK SOBIE ....... 18.07.18, 17:27
      Czyli:

      - działacz PiS morduje prezes Małgorzatę Gersdoff
      - policja łapie zbrodniarza
      - Duda ułaskawia towarzysza zbrodniarza
      - prokurator umarza sprawę

      Prawi i Sprawiedliwość wg kacyka Jarosława?

      --
      Lubię forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • black_jotka Re: .... TAK SOBIE ....... 18.07.18, 18:31
      Każdy miał numerek z Nico. "Nie zależało im na niej, po prostu chcieli się jej pozbyć, chcieli, żeby już im nie zawracała głowy"
      - Była dziecinną, infantylną osobą, bardzo słodką, ale dragi sprawiały, że stawała się okropna – mówił o muzie Andy'ego Warhola reżyser Paul Morrissey.

      --
      Lubię forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
      • black_jotka Re: .... TAK SOBIE ....... 18.07.18, 18:32
        Była zjawiskiem. Piosenkarką, kompozytorką modelką, aktorką. Symbolem rodzącej się pod koniec lat 60. amerykańskiej kontrkultury.

        Razem z The Velvet Underground nagrała jeden z najlepszych krążków wszech czasów. Do inspiracji twórczością Nico otwarcie przyznają się Bauhaus, Björk czy Bat for Lashes.

        Jednak jak sama przyznała w jednym z wywiadów, absolutnie nie była przygotowana na sławę. Z czasem autodestruktywne skłonności wzięły górę.

        --
        Lubię forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
        • black_jotka Re: .... TAK SOBIE ....... 18.07.18, 18:32
          Życie Christy Päffgen od samego początku było naznaczone dramatami.

          Urodziła się 16 października 1938 r. w Kolonii. Jej ojciec, potomek szacownego rodu browarników, był żołnierzem. W wyniku odniesionych ran doznał urazu mózgu i wylądował w szpitalu psychiatrycznym. Tam zmarł. Według innej wersji zginął w obozie koncentracyjnym

          --
          Lubię forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
          • black_jotka Re: .... TAK SOBIE ....... 18.07.18, 18:33
            Christa rzuciła szkołę w wieku 13 lat i została sprzedawczynią w jednym z berlińskich domów towarowych. Równocześnie stawiała pierwsze kroki jako modelka. Warunki miała ku temu znakomite – była wysoką, eteryczną blondynką.

            Kiedy miała 15 lat została zgwałcona przez stacjonującego w Niemczech amerykańskiego żołnierza. Napastnik został skazany, jednak traumatyczne zdarzenie prześladowało ją jeszcze latami. Jego echa można usłyszeć w kawałku "Secret Side" z 1974 r.

            --
            Lubię forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
            • black_jotka Re: .... TAK SOBIE ....... 18.07.18, 18:34
              Prawdziwa nordycka piękność

              Pseudonim zawdzięczała swojemu byłemu chłopakowi, reżyserowi Nikosowi Papatakisowi.
              REKLAMA

              Zanim stała się częścią nowojorskiej bohemy, próbowała sił jako aktorka. Nauki grania pobierała pod okiem samego Lee Strasberga.

              Na ekranie zadebiutowała epizodem w filmie "Burza nad stepem" z 1958 r. Dwa lata później Federico Fellini oczarowany mierzącą bez mała 180 cm blondynką obsadził ją w "Słodkim życiu", gdzie zagrała… samą siebie.

              W połowie lat 60. nagrała swój pierwszy kawałek "I'm Not Sayin", wyprodukowany przez Jimmy'ego Page'a z Led Zeppelin. Dwa lata później wydała swój pierwszy album "Chelsea Girl", gdzie znalazła się piosenka napisana dla niej przez Boba Dylana.

              Jednak prawdziwą karierę zaczęła robić dopiero, kiedy związała się ze środowiskiem Andy'ego Warhola i jego słynną Fabryką.

              --
              Lubię forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
              • black_jotka Re: .... TAK SOBIE ....... 18.07.18, 18:34
                Była po prostu fascynującą istotą, całkowicie nieekstrawagancką, bezpretensjonalną, lecz absolutnie i magnetycznie kontrolującą. No i nie stroiła się w te wszystkie hipisowskie kwiatki, nosiła czarne albo białe kostiumy. Prawdziwa nordycka piękność – wspominał fotograf Billy Name.
                Album wszech czasów

                - Miała wspaniały, głęboki głos. Wyglądała nadzwyczajnie. Była wysoka. Była kimś. Stwierdziłem: "Ona jest świetna i szuka zajęcia". I rzuciłem: "Dodamy ją do zespołu, bo Velveci potrzebują kogoś, kto umie śpiewać albo potrafi przyciągnąć uwagę, gdy stoi przy mikrofonie. Może zostać ich wokalistką, a oni będą dalej robić swoje" – tłumaczył Paul Morrissey.

                Od samego początku Nico i kapela Lou Reeda nie mogli znaleźć wspólnego języka.

                --
                Lubię forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
                • black_jotka Re: .... TAK SOBIE ....... 18.07.18, 18:35
                  Problemy z nią były od samego początku, bo pasowało do niej tylko parę piosenek, a ona chciała śpiewać wszystkie. Również "I’m Waiting for the Man", "Heroin" – po prostu wszystkie. Próbowała też trochę seksualnych manipulacji w zespole. Jeśli ktoś sprawiał wrażenie, że ma większy wpływ na przebieg wydarzeń, Nico była przy nim – wspomina gitarzysta Sterling Morrison.

                  W konsekwencji ich współpraca trwała zaledwie rok, do 1967 r. Jej efektem, oprócz pamiętnych koncertów, jest album "The Velvet Underground & Nico". Dziś uznawany za jedną z najlepszych płyt wszech czasów.
                  "Każdy miał numerek z Nico"

                  Życie uczuciowe Nico było w ciągłej rozsypce. Choć świadoma swojej urody i wdzięku, nie potrafiła z nikim związać się na dłużej. Sprawy nie ułatwiał nomadyczny tryb życia – mieszkała na zmianę w Europie i USA.

                  Romansowała z największymi swoich czasów. Wśród jej kochanków był Alain Delon. Owocem ich krótkiego związku jest syn Christian Aaron Boulogne, nazywany pieszczotliwie Ari. Aktor nigdy nie przyznał się do ojcostwa, a chłopak w końcu został zaadoptowany przez jego rodziców.

                  - Nie była jedną z tych kobiet, z którymi mieszkasz, które kochasz, z którymi się bawisz lub po prostu wspólnie spędzasz czas. Nico była naprawdę dziwaczna. W pewnym aspekcie była chłodna jak lód i zdystansowana, a w innym irytująco niepewna – tłumaczył nowojorski artysta Ronnie Cutrone.

                  Nico spotykała się także m.in. z Jimmem Morrisonem, z którym chciał ją wyswatać słynny dziennikarz Danny Fields, czy Iggym Poppem.

                  - Każdy miał numerek z Nico. Bob Dylan nie miał romansu z Nico, tylko numerek. Każdy z nich miał tylko numerek. Nie zależało im na niej, po prostu chcieli się jej pozbyć, chcieli, żeby już im nie zawracała głowy – wspominał Morrissey.

                  --
                  Lubię forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
                  • black_jotka Re: .... TAK SOBIE ....... 18.07.18, 18:36
                    Istotne miejsce w jej biografii zajmują prochy i alkohol. Jak wszyscy w tamtych czasach, Nico eksperymentowała z lekami czy LSD.

                    - Była dziecinną, infantylną osobą, bardzo słodką, ale dragi sprawiały, że stawała się po prostu okropna – wspominał Paul Morrisey.

                    Przez kilkanaście lat była uzależniona od heroiny, w którą wciągnęła też swojego syna.

                    - No i lubiła pić. I mnie też wkręciła w picie. Kiedy mieszkała z nami, zacząłem dawać słabe, ale to naprawdę słabe koncerty. Bo Nico to złe nasienie – mówił Iggy Pop.

                    Wokalista The Stooges zapamiętał ją jeszcze z innego powodu.

                    - Iggy nigdy nie mówił, czy jest w niej zakochany, czy nie. Ale pamiętam, że kiedy wyjechała, zszedł na dół, żeby się poradzić. Podszedł do mnie i powiedział: „Hm, myślę, że coś jest nie tak, może mi wyjaśnisz?”. Wyciągnął f...a, ścisnął go i pokazała się zielona ropa. Powiedziałem: "Stary, masz trypra". Nico sprezentowała Iggy’emu pierwszego trypra – relacjonował gitarzysta Ron Asheton.

                    Uzależnienie nasiliło się w latach 70., kiedy związała się z francuskim reżyserem Philippem Garrelem. Z roku na rok było coraz gorzej.
                    Zmarła, bo nie miała ubezpieczenia

                    Zmarła 18 lipca 1988 r. na Ibizie. Jak wspomina jej syn, wsiadła na rower i pojechała do dilera po marihuanę. Od kilku miesięcy próbowała wyjść na prostą, a heroinę zastąpiła metadonem. Walczyła z nadwagą.

                    - Zmarła, bo nie miała ubezpieczenia zdrowotnego. Nosiła te hipisowskie wełniane ciuchy mające maskować jej figurę, która pogarszała się coraz bardziej przez uzależnienie od narkotyków. Miała na sobie grube, wełniane ciuchy, choć był środek lata. Więc dostała niewielkiego udaru słonecznego, z którym prawdopodobnie łatwo można by sobie poradzić. Człowiek, który znalazł ją leżącą przy drodze, zawiózł ją kolejno do dwóch czy trzech szpitali na Ibizie, ale w żadnym jej nie przyjęto. Wreszcie dostała się do Czerwonego Krzyża, ale było już za późno – wspomina Paul Morrissey.

                    --
                    Lubię forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
                    • black_jotka Re: .... TAK SOBIE ....... 18.07.18, 18:37
                      Spoczęła w grobowcu obok matki na cmentarzu Grunewald w Berlinie. Podczas pogrzebu puszczono kawałek "Mütterlein" z jej płyty "Desertshore".

                      Jedynym spadkobiercą Nico okazał się jej syn Ari.

                      - Alan Wise zabrał mnie do urzędu spadkowego, żebym mógł dziedziczyć po niej zarówno jej tantiemy, jak i jej długi. Kiedy po raz pierwszy dostałem tantiemy po matce, wydałem te pieniądze na herę.

                      Dziś syn Nico ma 55 lat. Jest fotografem i aktorem. Po śmierci matki jeszcze przez wiele lat wiele lat walczył z nałogiem.
                      Wszystkie cytaty pochodzą z "Please Kill Me. Punkowa historia punka" autorstwa Legsa McNeila i Gillian McCain. Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Czarne.

                      --
                      Lubię forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • black_jotka Re: .... TAK SOBIE ....... 18.07.18, 22:48
      Małpy przeszły do epoki kamienia łupanego. Potrafią używać kamieni jako narzędzia
      Naukowcy obserwowali populację małpek kapucynek mieszkających w Panamie. Według ich badań, najwyraźniej małpki przeszły do epoki kamienia łupanego. Korzystają z kamiennych narzędzi, aby rozłupać orzechy, czy skorupiaki, to samo niegdyś robili ludzie.

      --
      Lubię forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
      • black_jotka Re: .... TAK SOBIE ....... 19.07.18, 16:50
        Galicyjscy chłopi w Brazylii, legioniści na Haiti, Mrożek w Meksyku, żołnierze Andersa w Argentynie czy młodzi ludzie, którzy przypadkiem trafili do Chile i już tam zostali. Tomasz Pindel rusza na nieznany ląd: przeczesuje archiwa i literaturę, dociera do różnych pokoleń emigrantów i słucha ich niezwykłych historii. Dlaczego uprawa yerba mate stała się w Argentynie polską specjalnością? Na czym polegała polsko-niemiecka rywalizacja w Brazylii? Jak układały się relacje emigrantów z Indianami? Dlaczego mianem polacas określa się prostytutki? Jak pisarz Bobkowski rozwinął biznes modelarski w Gwatemali?
        Tomasz Pindel - pisarz, autor publikacji literaturoznawczych, biograf Mario Vargasa Llosy. Specjalizuje się w przekładach literatury latynoskiej. Współautor audycji Piątka z literatury (RMF Classic).

        --
        Lubię forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
        • black_jotka Re: .... TAK SOBIE ....... 19.07.18, 16:52
          Nie brały się oczywiście te stereotypy z niczego. Trzeba pamiętać, że rzeczywiście miażdżąca większość osadników pochodziła z nieoświeconych warstw ludu - do Brazylii w czasach "gorączki" zjeżdżali przecież ci najbiedniejsi, ci, którzy nie mieli nic do stracenia i nie było ich stać nawet na opłacenie podróży, dlatego korzystali z oferty brazylijskiego rządu. Siłą rzeczy należeli do najniższej klasy społecznej i o awans nie było łatwo. Ponadto państwo polskie nie istniało, w związku z czym ludność ta pozbawiona była jakiejkolwiek opieki z zewnątrz - w odróżnieniu od Niemców czy Włochów, chociażby. Do tego właśnie odnosi się określenie polaco sem bandeira - "Polak bez flagi", do owej bezpaństwowości. Nie bez znaczenia były stosunki między nacjami przeszczepiane z Europy: w relacjach z epoki wciąż powtarza się antypolskie nastawienie osadników niemieckich i nie jest to jednak chyba kwestia polskiego przewrażliwienia, tylko właśnie przeniesienie relacji panujących na przykład w zaborze pruskim. Owa rzekoma głupota polskich rolników objawiała się na przykład tym, jak łatwo padali oni ofiarą spekulantów i "wendziarzy", czego przecież trudno było uniknąć w nowym, nieznanym kraju.

          "Sami Brazylijczycy nie bardzo nas tolerują. To się czuje. Nie lubią nas. My się do nich dobrze odnosimy. Zawsze byli przeciwko Polakom. Polak to, Polak tamto" - opowiadał potomek polskich osadników.

          --
          Lubię forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
          • black_jotka Re: .... TAK SOBIE ....... 19.07.18, 16:52
            Pamiętam, pamiętam takie sytuacje i wyzwiska - opowiadał mi Rizio Wachowicz, prezes Braspolu. - Wołali na nas polaco burro [polskie osły], polaco sem bandeira. Kiedyś byłem na oficjalnym spotkaniu i jeden z uczestników, wykształcony i na wyższym stanowisku, coś takiego powiedział, myśląc, że nie słyszę. To bolało. Ale już tego nie ma, przeszło.

            Niechęć otoczenia w naturalny sposób nakręcała tę spiralę i polscy osadnicy mieli skłonność do daleko idącego izolacjonizmu, a to z kolei jeszcze mocniej uzasadniało stereotypy. Osadnicy mieli poczucie, że państwo brazylijskie przypomina sobie o nich, tylko kiedy trzeba płacić podatki i odrabiać służbę wojskową83. Trzymali się więc razem, unikali kontaktu z państwową administracją: w niektórych osadach chłopi powoływali miejscowe trybunały, żeby swoje sprawy załatwiać we włas­nym kręgu, z czego czasem czyniono im zarzut - choć takie same praktyki stosowali na przykład osadnicy niemieccy. Dochodziło też do konfliktów z hierarchami Kościoła katolickiego, bo w polskich osadach akceptowano tylko polskich księży.

            --
            Lubię forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
            • black_jotka Re: .... TAK SOBIE ....... 19.07.18, 16:52
              Rzucającym się w oczy dowodem na powszechność tych negatywnych skojarzeń jest dziwaczna w sumie sytuacja językowa związana ze słowami polaco i polonês. W języku portugalskim występują obie formy, obie znaczą to samo. Ale że słowo polaco obrosło nieprzyjemnymi skojarzeniami, w latach trzydziestych przeprowadzono swoistą kampanię na rzecz wyparcia tej formy i wprowadzenia do brazylijskiej portugalszczyzny tej drugiej.

              - Termin polonês został przeforsowany przez intelektualistów, którzy nie chcieli, żeby ich kojarzono z postponowanymi chłopami - stwierdził Henryk Siewierski podczas naszej przechadzki po włoskiej dzielnicy Kurytyby. - Mieli się za lepszych. Moim zdaniem to zupełnie niepotrzebne.

              --
              Lubię forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
              • black_jotka Re: .... TAK SOBIE ....... 19.07.18, 16:53
                Marcelo Paiva de Souza ma w tej kwestii nieco odmienne zdanie:

                - Polonês to forma udokumentowana w języku porugalskim od połowy XVII wieku - mówił mi. - W istocie można powiedzieć, że odbyła się w Brazylii swego rodzaju "kampania" na rzecz terminu polonês, ale cała ta sprawa jest bardzo, bardzo złożona...
                Kolonia polska Orzeł Biały w stanie Espirito Santo w Brazylii Kolonia polska Orzeł Biały w stanie Espirito Santo w Brazylii Foto: 1-Z-245-3 / Narodowe Archiwum Cyfrowe

                Polonês, w odróżnieniu od polaco, nie było nacechowane negatywnie, pomysł tego językoznawczego manewru polegał na tym, by wypierając słowo, wyprzeć zarazem stereotyp. Świadom tego, podczas wizyty w Brazylii pilnowałem się, żeby używać neutralnej, nowej formy, ale z konsternacją stwierdzałem, że moi rozmówcy zdecydowanie częściej mówią o sobie jednak polaco.

                - To jak to w końcu jest, polaco brzmi pejoratywnie czy nie? - pytam lekko skołowany Eduarda Nadalina; w końcu sprawa bezpośrednio go dotyczy.

                --
                Lubię forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
                • black_jotka Re: .... TAK SOBIE ....... 19.07.18, 16:54
                  Polonês jest słowem ogólnie używanym, ale w Kurytybie i okolicach mówi się też polaco. W naszym regionie to słowo może też oznaczać kogoś o jasnych włosach. Ale uwaga: polaca czy polaquinha mogą funkcjonować jako synonim prostytutki - zaznacza Eduardo i po namyśle dodaje: - Ale to się zmienia. Moi bracia, dużo starsi ode mnie, nie lubili w dzieciństwie, jak się na nich mówiło polacos. Ja już tego nie miałem. Dzieje się też tak, że bardzo często grupy, które są ofiarą uprzedzeń, używają słów o zabarwieniu pejoratywnym między sobą, ale nie lubią, kiedy ktoś nienależący do grupy odnosi się do jej członków takim słowem. Tak jest w przypadku polacos oraz bugres. To zależy od sytuacji i od tego, kto mówi. Poza tym od pewnego czasu istnieje w Kurytybie ruch przeciwko pejoratywnej konotacji słowa polaco. Wiele osób polskiego pochodzenia przedstawia się jako polacos i twierdzi, że nie ma się czego wstydzić, wręcz przeciwnie.

                  --
                  Lubię forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
                  • black_jotka Re: .... TAK SOBIE ....... 19.07.18, 16:54
                    Wszechobecność tej starszej i niegdyś pejoratywnej formy i deklaracje moich rozmówców wydają się zgodnie potwierdzać, że negatywny stereotyp to już pieśń przeszłości. Taką już widziałem krzepiącą konkluzję, dopóki Marcin Raiman, polski językoznawca pracujący od kilku lat na kurytybskiej polonistyce, nie rzucił w rozmowie:

                    - A widziałeś filmiki z Terezinhą z Contendy?

                    Wpisuję do wyszukiwarki YouTube’a hasło "Terezinha, Polaca de Contenda" (Contenda to mała miejscowość pod Kurytybą). Wyskakuje mi szereg filmików, puszczam pierwszy: "Terezinha jedzie na plażę". Z offu mówi kobiecy głos, z bardzo wyraźnym polskim akcentem, a w rytm jej opowieści pokazują się w szybkim montażu zdjęcia i obrazki.

                    --
                    Lubię forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
                    • black_jotka Re: .... TAK SOBIE ....... 19.07.18, 16:54
                      "Dzień dobry! - zaczyna po polsku, brzmi to bardziej jak dżeń dobri; potem jeszcze będą się pojawiały polskie słowa: pirogi, kapuszta, babka, dzienkuje - Nazywam się Terezinha, mówię z Contendy [na wizji portret świętej Teresy, potem brama wjazdowa do wzmiankowanego miasteczka]. W tym roku pierwszy raz pojechałam na plażę [kalendarz z 2012 roku z Janem Pawłem II, nadmorski widoczek]. Mareszka [chyba chodzi o Maryśkę] zaprosiła Stefanię [zdjęcia starszych kobiet, niezadbanych, z chustkami na głowach i ubytkami w uzębieniu]. Mówi, że jest tam bardzo ładnie i bogate Polaki wszyscy tam jeżdżą o tej porze roku [traktory jadące asfaltem]. Byłam bardzo zmęczona, pełno pierogów musiałam zrobić na targ [taca z pierogami, uliczne stragany]". Dalej relacjonuje przebieg wyprawy - pogubiły się po drodze - opowiada o noclegu u krewnego, który zamiast kur ma na podwórku dziwny betonowy zbiornik z wodą (na zdjęciu mężczyzna trzyma za sznurek krowę zanurzoną w basenie), oraz o plażowaniu i potańcówce, na której rozglądała się za kandydatami na mężów, ale było tam mało Polaków (portrety szczerbatych mężczyzn z niemądrymi minami).

                      To pierwszy z filmików o Terezinhi, jest tu ich całkiem sporo. Polka z Contendy ma swój kanał na YouTubie, porządną stronę internetową oraz profil facebookowy. Pierwsze filmy mają właśnie charakter "slide­show" z komentarzem z offu, ale na nowszych Terezinha występuje już we własnej osobie i przemawia do kamery: ma czerwoną chustę na blond włosach, kwiecistą spódnicę, wystylizowana jest na babcię, ale widać, że to młoda kobieta o niezbyt polskich, bardzo ciemnych oczach. Prócz jej oryginalnych materiałów zobaczyć można fragmenty jej telewizyjnych wystąpień w programach stanowych stacji TV - widać, że jest to postać rozpoznawalna na skalę regionalną (w brazylijskim słowa tego znaczeniu).

                      --
                      Lubię forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
                      • black_jotka Re: .... TAK SOBIE ....... 19.07.18, 16:55
                        Za postacią Terezinhi kryje się Pâmela Haiduk, prowadząca sklep w Araukarii, której internetowa kariera rozpoczęła się przypadkiem. Po wypadzie z koleżankami na plażę nagrała ów komiczny filmik, w którym opowiedziała o wycieczce, parodiując starsze pokolenie Polonusów, ich akcent, chłopskie nawyki i obsesję na punkcie wydawania dziewczyn za mąż. Liczba wyświetleń na YouTubie rosła w tempie lawinowym. Jednorazowy żarcik okazał się takim sukcesem, że przerodziło się to w regularną działalność humorystyczną i przyniosło Pâmeli rozgłos.

                        Oglądam jej filmiki z mieszanymi uczuciami. Są zabawne i inteligentne, ale nie przekonuje mnie kpiarskie podejście do starszych ludzi, no i trudno nie dostrzec cech dawnych stereotypów, które przecież miały być zażegnane i traktowane jako minione.

                        --
                        Lubię forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
                        • black_jotka Re: .... TAK SOBIE ....... 19.07.18, 16:55
                          Jednak kiedy czytam komentarze - wiem, rzecz jasna, że mogą być moderowane - z pewnym zaskoczeniem odkrywam, że nie ma tu żadnego hejtu i oburzenia, natomiast mnóstwo wpisów od osób z ewidentnie polskimi nazwiskami, które nie tylko wyrażają uznanie dla poczucia humoru autorki - mogłoby to przecież oznaczać chęć odcięcia się od swoich korzeni, od negatywnego wizerunku przodków - ale także ciepłe skojarzenia ze światem rodzinnego domu. U widzów zamiast irytacji czy pretensji, których się spodziewałem, budzi się nostalgia i sympatia. Haiduk pisze na swojej stronie - i uznałbym to za zaklinanie rzeczywistości, gdyby reakcje komentatorów nie potwierdzały tych deklaracji - że "choć silnie naznaczona swoją kulturą, Terezinha jest zdeterminowana, niezależna i ma otwartą głowę. Marzy o wyjściu za mąż za jakiegoś Polaka, ale zawsze gotowa jest poznać nowe miejsca, ludzi i kultury. (...) Opowiadając o swoich perypetiach, przypomina niektóre polskie obyczaje, docenia folklor i piękno osobowości, która rozwinęła się poza wielkim miastem, może i czasem grzesząc naiwnością, ale kiedy indziej zachwyca radością i swobodą, z jakimi podchodzi do życia. (...) Piszą do mnie ludzie w różnym wieku, że Terezinha przypomina im bardzo ich krewnych, przede wszystkim ciocie i babcie polskiego pochodzenia, z szacunkiem, czułością i nostalgią".

                          Na stronie Haiduk znaleźć można też filmiki poświęcone Polsce, w których autorka opowiada o swojej podroży po naszym kraju, w tonie lekkim, ale już bez żadnych satyrycznych wstawek. Pokazuje zabytki, współczesne życie miast, zwraca uwagę na obyczaje, udziela - także w ko­mentarzach, w odpowiedzi na zapytania internautów - praktycznych informacji o tym, jak wyjechać i radzić sobie w Polsce (zwraca na przykład uwagę na to, że bankomaty często znajdują się po prostu przy ulicy i nikt nie boi się napadu - rzecz w Brazylii niespotykana).

                          Piszę do Pâmeli Haiduk, pytając, czy spotyka się z negatywnymi re­­akcjami. Odpisała po paru miesiącach, krótko: "Jak dotąd wszystkie reakcje były pozytywne".

                          --
                          Lubię forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • black_jotka Re: .... TAK SOBIE ....... 19.07.18, 17:11
      Ostatnie dni z pewnością przejdą do historii Chorwacji. Piłkarze zdobyli piłkarskie wicemistrzostwo świata i byli witani w centrum Zagrzebia przez ponad pół miliona ludzi. Nie wszystkim świętowanie tytułu przypadło jednak do gustu, ponieważ specjalnym gościem chorwackich piłkarzy był nacjonalistyczny muzyk Marko Perković „Thompson”.

      --
      Lubię forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka