jutta_t Re: .... TAK SOBIE ....... 19.10.18, 16:15 Tomo Cesen ogłosił, że pokonał południową ścianę Lhotse. To tam, w 1989 roku, zginął najsłynniejszy polski himalaista, spadając w dwukilometrową przepaść. Wyczyn Słoweńca - wszystko na to wskazuje - okazał się jednym wielkim kłamstwem. Odpowiedz Link
jutta_t Re: .... TAK SOBIE ....... 19.10.18, 16:16 Wpadasz w krąg: wspinaczka, media, sponsorzy, chwała, wywiady. Ciężko się tam dostać, ale jak już jesteś, to jeszcze ciężej się z niego wydostać. Potrzebowałem pieniędzy na wyjazdy, a w zamian musisz pokazać, że czegoś dokonałeś. Potem jest coraz większe ryzyko, którego z wiekiem nie chciałem już podejmować - mówił Tomo Cesen dla siol.net. Słoweniec kilka lat temu wycofał się w glorii i chwale z górskich eskapad. Denis Urubko będzie współpracował z Polakami. "Chcę iść na K2. To bardzo mocne wyzwanie" 59-letni alpinista zapisał się na trwałe w historii himalaizmu, m.in. na jego cześć nazwano jedną z dróg na K2, którą pokonał solo w 1986 roku. Wspinanie zaczął w Alpach. Brał udział w poprowadzeniu nowej drogi na południowej ścianie Alpamayo (Andy, 5947 m) i pierwszym wejściu na Yalung Kang (8505, szczyt w masywie Kanczendzonga). W 1986 roku samotnie wszedł na Broad Peak (8047 m). 24 kwietnia 1990 roku świat obiegła wiadomość: Cesen samotnie pokonał południową ścianę Lhotse (8516 m). To góra-legenda, szczególnie ważna dla polskich himalaistów. To właśnie na południowej ścianie Lhotse zginął w 1989 roku Jerzy Kukuczka, wcześniej w przepaść spadł Rafał Chołda . Nic dziwnego, że osiągnięcie Słoweńca zostało wysoko ocenione. Odpowiedz Link
jutta_t Re: .... TAK SOBIE ....... 19.10.18, 16:16 Polska wyprawa zaliczyła Lhotse w 1979 roku. Krzysztof Wielicki wszedł tam zimą 1988 roku jako pierwszy himalaista w historii. Trzy razy próbował przejść południową ścianę, ale bez skutku. Wspinał się w Sylwestra, choć miał uszkodzony bark i kręgosłup po wypadku 4 miesiące wcześniej. - W dzień poprzedzający Sylwestra udałem się samotnie do obozu III. Po dwutygodniowej przerwie w działalności namioty były poniszczone, ale jakoś udało mi się przespać. Następnego dnia, bez zakładania obozu czwartego, wszedłem drogą normalną na szczyt, dokonując tym samym pierwszego wejścia zimowego na Lhotse. Zejście z wierzchołka z uwagi na uraz kręgosłupa było straszne. Wymyśliłem sobie, że co 20 kroków będę się kładł na stoku i odpoczywał. Wiedziałem, że nie wolno mi zasnąć bez asekuracji na stromym lodzie, a jednak zasypiałem. Po prostu traciłem świadomość. Po kilku minutach "snu" budziłem się i ruszałem dalej. Warunki były, jak to w zimie w Himalajach - dużo lodu, mało śniegu i bardzo silny wiatr - opisywał. Widać, że warunki tam panujące potrafią odstraszyć nawet legendy himalaizmu. To pod Lhotse zginął w 1987 roku w lawinie Czesław Jakiel, lekarz polskiej wyprawy. - Przeklęta góra - tak o ośmiotysięczniku mówiła w "GW" Zofia Nina Chołdowa, mama Rafała Chołdy. Messner miał dość Nic dziwnego, że kiedy Cesen ogłosił samotne wejście południową ścianą, rozpętała się burza. Nic nie zapowiadało, że aż tak wielka. - Stamtąd wiele świetnych wypraw wróciło na tarczy. A tu przychodzi człowiek i mówi, że wszedł samotnie. Chodzi w glorii: telewizja, wywiady, nagrody, honorowe obywatelstwo - opisywał w swojej książce "Smak gór" Ryszard Pawłowski, polski himalaista, który był razem z Kukuczką na Lhotse, gdy ten zleciał w przepaść. Cesen miał dostać nagrodę "Srebrnego niedźwiedzia" i 10 tys. dolarów od Reinholda Messnera, pierwszego alpinisty, który zdobył wszystkie 14 ośmiotysięczniki. Odpowiedz Link
jutta_t Re: .... TAK SOBIE ....... 19.10.18, 16:18 Nie wszyscy wierzyli w sukces Słoweńca. Pierwsze zarzuty stawiał mu inny słynny "solista", Francuz Christoph Profit, co początkowo brano za zazdrość. Wszystko zaczęło się komplikować, gdy pół roku później uczestnicy wyprawy rosyjskiej na Lhotse zakwestionowali wyczyn Cesena. Zaczęło się od zdjęć ze szczytu. Pokazywały fragment Mount Everest, co było niemożliwe. W końcu za analizę osiągnięcia Słoweńca wziął się Messner. Na którejś z prelekcji sam zapytał alpinistę: "mówiłeś, że pogoda była zła, a na zdjęciach jest pięknie. Mówiłeś, że wyprawa trwała kilka tygodni, ale według dokumentów w Nepalu byłeś tydzień". Według Pawłowskiego - Cesen odpowiedział, że aklimatyzował się w Tybecie, skąd potem udał się na Lhotse. Wystarczyło jednak pogrzebać dokładniej i okazało się, że Cesen w Tybecie nie był w ogóle. Targany coraz większymi wątpliwościami Messner wziął się za analizę zdjęć z południowej ściany Lhotse. Wyszło, że fotki, które pokazywał Cesen, nie są własnością Słoweńca, a na dodatek nie pokazują wcale słynnej góry. Cesen się bronił. Wskazywał miejsca, gdzie zostawił ślady. Nie było jednak dowodów, że wszedł na górę - ani sygnału GPS, ani fotek, nic. Włoska legenda himalaizmu wreszcie miała dość. Messner wycofał się z nagrody, uznając, że Cesen skłamał. W tej sytuacji zaczęto się przypatrywać innym osiągnięciom Cesena, które tak go rozsławiły. Okazało się, że nie ma niepodważalnych dowodów z samotnego wejścia z północnych ścian Alp czy na Jannu (7710 m, Himalaje). - Oszustwo stulecia. Zakwestionowano wiele jego dokonać. Najciekawsze jest to, że wcześniej miał sporo osiągnięć. To nie był człowiek znikąd - dodał Pawłowski w "Smaku gór". Do dzisiaj nie udało się definitywnie udowodnić, że Cesen kiedykolwiek stanął na szczycie Lhotse. Odpowiedz Link
jutta_t Re: .... TAK SOBIE ....... 20.10.18, 18:35 Jak pisała Hannah Arendt jeszcze w latach 40. XX wieku, najgorsza odmiana państwa jednej partii „zastępuje wszystkie pierwszorzędne talenty, niezależnie od ich sympatii, świrami i głupcami, u których brak inteligencji i kreatywności jest najlepszą gwarancją lojalności”. (Anne Applebaum) Odpowiedz Link
jutta_t Re: .... TAK SOBIE ....... 20.10.18, 20:52 Spac mi sie chce w tych Stanach! Wprawdzie Zjednoczona Prawica - po trzech latach haniebnych rządów - ma stanowczo za duże poparcie wśród Polaków (wg Kantar Public 31%), to jednak w ciągu jednego miesiąca zaliczyła ostry zjazd o 11 punktów procentowych (z 42%). Stąd pewnie m.in. ten obrzydliwy, skandaliczny klip wyborczy o uchodźcach. Odpowiedz Link
jutta_t Re: .... TAK SOBIE ....... 20.10.18, 21:18 Marek Jastrząb 19 hrs · Casting na geniusza Platon, Plotyn, co za różnica? Kogo to teraz obchodzi? Kiedyś po zakutych łbach kursowało dumne powiedzenie: "nie matura, lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera". Nie trzeba było długo czekać, by ukuto następną mądrość: "śpiewać każdy może". Zabawną piosenkę w wykonaniu Jerzego Sthura zaczęto jednak traktować nazbyt poważnie i razem z upływem czasu, mądrość ta stała się nakazem cherlawego ducha naszej transformacji. W dzisiejszych, każdy może być kim chce. Nie ma barier, hamulców, wszystko jest dozwolone, wszyscy są cudowni, obdarzeni potencjałem i charyzmą, diamentowi, twórczy, niepowtarzalni jak cep. Każdy może być autorytetem, guru, ekspertem. Słuszne zatem wydaje się stwierdzenie: "rzeczy nieosiągalnych nie ma". Dla chcącego, nic trudnego, geniuszem może być pierwszy lepszy z ulicy, byle by miał w sobie ikrę, dysponował cwanym umysłem i miał smykałkę do niefrasobliwego życia, gdyż są to nieodzowne warunki osiągnięcia sławy, pozycji, majątku. Proszę zauważyć, że o pracy nie ma tu ani słowa. Ma być łatwo, lekko i przyjemnie. * Nagle okazało się, że nie ma miernot, zakompleksionych nieudaczników i w myśl piosenkowego stwierdzenia o tym, że śpiewać każdy może, namnożyło się sporo gulgoczących trąb. Za grosz słuchu, podgardlany chryp przypominający astmatyczną wronę, ale cóż za pretensje, ambicje, apetyty! Byleby zaistnieć, wyrwać się z niebytu i dać upojny głos; nawet za cenę śmieszności, nawet kosztem zrobienia z siebie błazna, zaprzedadzą duszę, by mieć szansę wystąpienia przed szerszą publicznością. Dlaczego, gdy owi chórzyści zaśpiewają u cioci na imieninach bezzębnymi falsetami lub wydrą się w łazience, to od razu myślą, że są co najmniej Kiepury? Czemu też roją sobie o Józefowiczach padających przed nimi na kolana i ustawiają się do nich w czołobitnej kolejce po autograf? Z jakiego powodu męczy ich pokuśna wizja nieustannych wywiadów, las wyciągniętych rąk z mikrofonami, a w snach jawią im się telewizyjne kanapy u jakiegoś miszcza? Kiedy zachodzę w głowę, jaka jest tego przyczyna, zaczynam rozmyślać nad brakiem samokrytycyzmu. Skali porównawczej. I zastanawiam się, dlaczego większość z nas nie potrafi krytycznie oceniać swoich umiejętności. Konfrontować z możliwościami lepszych. Dlaczego mamy same perły i ani jednego wieprza? Miliardy Bergmanów, zwały Koperników, Einsteinów na pęczki, Leonardów od groma? Co drugi piśmienny jest poetą większym od Mickiewicza, a co drugi daltonista zna się na kolorach lepiej niż Van Gogh. Tekściarzy lepszych od Bułhakowa posiadamy do oporu. Cóż wielkiego upichcić Pana Tadeusza, jaka sztuka zabębnić kiej Chopin, sprokurować nowe Dziady, machnąć Wielką Improwizację? Jak lustereczko Stendhala samozwańczy artyści kręcą się po lada ulicy i odzwierciedlają rzeczywistość. Karłowatą, wyzutą z blasku, piękną inaczej, postrzeganą na miarę minimalnych doświadczeń. Od niechcenia, bez wysiłku, z dezynwolturą ocierającą się o prymitywizm rzucają w przestrzeń płody swoich spartańskich myśli. Piszą ody, elegie i inwokacje zapominając, że wszelka twórczość wymaga morderczej harówy, a majstersztyk nie powstaje bez intelektualnego przygotowania. Odpowiedz Link
jutta_t Re: .... TAK SOBIE ....... 20.10.18, 21:55 Dowcip z PRL... W autobusie dochodzi do kłótni. Jeden z mężczyzn krzyczy: - Pan chyba nie wie, kim ja jestem! Jestem kierownikiem sklepu mięsnego! Stojąca obok kobieta zwraca się do koleżanki: - Znam go, to profesor uniwersytetu, ale widzę, że ostatnio cierpi na manię wielkości… Odpowiedz Link
jutta_t Re: .... TAK SOBIE ....... 21.10.18, 18:02 Policja sprawdza długopisy do głosowań. "Można było wytrzeć krzyżyk i postawić nowy" Na takie działanie wyborcy zareagowali podejrzliwością. W jednym z lokali wyborczych w Kole (woj. wielkopolskie) interweniowała policja. To po tym, jak do głosowań komisja udostępniła wyborcom ścieralne długopisy. Odpowiedz Link
jutta_t Re: .... TAK SOBIE ....... 21.10.18, 18:06 no tak..... 43 min. temu pisowska banda nie cofnie się przed niczym żeby zrobić jakiś przekręt. Prawdziwe"cuda"będą działy się za rok. Pisowcy doskonale wiedzą, że nie mogą oddać władzy bo większości grożą wieloletnie wyroki więzienia, grzywna i przepadek zagrabionego mienia! Odpowiedz Link
jutta_t Re: .... TAK SOBIE ....... 22.10.18, 17:51 Katie Allan odsiadywała 2-letni wyrok za potrącenie pieszego i ucieczkę z miejsca wypadku. Feralnego dnia była pod wpływem alkoholu i nie powinna kierować. Sąd nie miał dla niej litości. Podobnie jak inne osadzone oraz obsługa więzienia. 41 99 243 Facebook.com Potraciła 15-latka i nie udzieliła mu pomocy. Chłopak przeżył, przez dwa tygodnie chodził o kulach, po czym wrócił do pełni zdrowia. W momencie zdarzenia Katie Allan miała 20 lat. Policja namierzyła ją bez trudu - świadkowie zapamiętali numery rejestracyjnego jej auta. Broniła jej rodzina ofiary. Za oskarżoną wstawiło się też środowisko akademickie Uniwersytetu w Glasgow, na którym studiowała geografię. Sąd pozostał jednak niewzruszony i przychylił się do opinii szefa lokalnej policji, który stwierdził, że "nie wyobraża sobie, by mógł zapaść wyrok nie skazujący panny Allan na więzienie". REKLAMA Odpowiedz Link
jutta_t Re: .... TAK SOBIE ....... 22.10.18, 17:53 W więzieniu spotkało ją piekło. Była gnębiona fizycznie i psychicznie przez inne osadzone. Zdaniem rodziny podczas wizyt było widać, że się boi. Szczególnie męczyła ją jedna ze współwięźniarek, która traktowała jej rzecz jak własne i uczyniła z niej swoją służącą. Była również zmuszana do ćwiczenia nago przed obsługą więzienia. Na ostatnią wizytę poszłam razem z jej bratem. Wiedzieliśmy, że coś jest z nią nie tak. Wyglądała na wykończoną. Praktycznie nie sypiała, bo była terroryzowana i gnębiona – mówiła w rozmowie z The Mirror jedna z jej przyjaciółek. Sytuacja uległa pogorszeniu po przeniesieniu studentki do innego więzienia. Początkowo została osadzona w placówce dla młodych skazańców. Gdy za kratami ukończyła 21 lat, przeniesiono ją do placówki, gdzie przebywała z narkomanami i poważnymi przestępcami. Zdaniem rodziny Katie Allan była "słodką" i "wrażliwą" osobą – "owieczką pomiędzy wilkami". W brytyjskim więzieniu nie miała szans. Odebrała sobie życie. Miało to miejsce w połowie 2018 r. Dziś jej rodzice są twarzą kampanii społecznej. Przy wsparciu ofiary wypadku, rektora uczelni w Glasgow i walczącego o prawa człowieka prawnika Aamera Anwara, nawołują do reformy systemu więziennictwa w Wielkiej Brytanii. Odpowiedz Link
jutta_t Re: .... TAK SOBIE ....... 22.10.18, 17:56 Doda i jej mąż chcą powstrzymać publikację w "Dużym Formacie". Dziennikarz sugeruje, że ich firma oszukała inwestorów Reportaż "Zagioniony dywizjon" może zaszkodzić interesom wpływowej pary. Z publikacji wynika, że ich firma producencka nie brała udziału w przygotowaniach do produkcji filmu "Dywizjon 303", ale pozyskiwała na nią pieniądze od inwestorów. Odpowiedz Link
seremine Re: .... TAK SOBIE ....... 23.10.18, 16:04 kna Pościel, w której tak smacznie śpimy co noc, to prawdziwy raj dla bakterii. Dlatego, aby zmniejszyć ich liczbę, powinniśmy zostawić rano nasze łóżko niezaścielone. Obniża to temperaturę, co z kolei zwalnia tempo przyrostu bakterii. Dobrze też zostawić odsłonięte okno. Promieniowanie UV, jakie emituje Słońce, również działa bakteriobójczo. Aby sprawdzić jak światło słoneczne w domu wpływa na liczbę mikrobów, naukowcy przeprowadzili eksperyment. Pobrali próbki kurzu z siedmiu domów jednorodzinnych i rozmnożyli w laboratorium żyjące w nich bakterie. Następnie umieścili je w trzech specjalnie stworzonych pomieszczeniach, w dwóch z nich były okna. Tam, gdzie światło miało dostęp, rozwój bakterii był mniejszy, niż tam, gdzie panowała ciemność. Odpowiedz Link
jane_doe_hej Re: .... TAK SOBIE ....... 23.10.18, 19:28 17 sierpnia 1932 r. trzej amerykańscy korespondenci przeprowadzili wywiad z Hitlerem w Berchtesgaden. Karl von Wiegand od Hearsta (pierwszy z lewej) przeprowadzał samodzielny wywiad i szybko wyszedł, skarżąc się: "Nic z niego nie wydobyłem". Słynny prezenter radiowy H.V. Kaltenborn (drugi z lewej) i szef biura Associated Press w Berlinie Louis Lochner (pierwszy z prawej) odbyli z Hitlerem dłuższą rozmowę. Kaltenborn podsumował ją słowami, że Hitler "nie potrafi myśleć logicznie". Dodał jeszcze: "Nie rozumiem, jak taki człowiek, prostak z Austrii o ograniczonym umyśle, mógł zdobyć lojalność większości Niemców". Niecałe sześć miesięcy później Hitler doszedł do władzy. (z książki Andrew Nagorskiego "Hitlerland. Jak naziści zdobywali władzę") Odpowiedz Link
jane_doe_hej Re: .... TAK SOBIE ....... 23.10.18, 20:15 Nie żyje James McMurray. Tragiczna śmierć kanadyjskiego rapera 34-latek zmarł w wypadku, do którego doszło na planie teledysku, podczas kręcenia jednego z niebezpiecznych ujęć. Odpowiedz Link
jutta_t Re: .... TAK SOBIE ....... 23.10.18, 22:17 Eric Clapton nie był grzecznym muzykiem. Napędzały go narkotyki, seks i obsesja na punkcie pięknej mężatki Którejś nocy podszedł do George’a Harrisona i wyznał wprost: "Stary, muszę ci to powiedzieć. Kocham twoją żonę". Harrison nie był w szoku. Wręcz przeciwnie. Zapytał tylko Pattie, z którym z nich wróci tej nocy do domu. Odpowiedz Link
jutta_t Re: .... TAK SOBIE ....... 23.10.18, 22:18 "Wracam z tobą do domu, George" – odpowiedziała. Clapton nie zamierzał odpuścić. Był zakochany, zafascynowany i zdesperowany. Potężny tercet emocji, który praktycznie odebrał mu rozum. Dzień wcześniej, zanim wprost powiedział przyjacielowi, że kocha jego żonę, poszedł do mistrza voodoo, który dał mu zaklęcie i kilka "magicznych" patyczków, mających mu pomóc zdobyć ukochaną. Te patyczki miał w portfelu, gdy tamtej nocy podszedł do Harrisona. Niewiele osób wiedziało, że Clapton uwikłał się w miłosny trójkąt. Główni bohaterowie tego romansu to on – coraz bardziej popularny muzyk, który pod wpływem uczucia do Pattie napisze swoje największe przeboje; George Harrison – członek The Beatles i Pattie Boyd – młodziutka brytyjska modelka. Ich wyjątkowo skomplikowaną historię opisuje w swojej książce Philip Norman. Biografia "Slowhand: The Life And Music Of Eric Clapton" ukaże się w księgarniach w Wielkiej Brytanii dopiero w pierwszym tygodniu listopada tego roku (potem trzeba będzie jeszcze poczekać na polski przekład). Norman postanowił opublikować w "Daily Mail" obszerny artykuł, w którym ze szczegółami opisał relację Erica, George’a i Pattie. Romans wszechczasów? Nie mamy cienia wątpliwości. Odpowiedz Link
jutta_t Re: .... TAK SOBIE ....... 23.10.18, 22:21 Żeby zrozumieć, jak pokręcona była historia tej trójki, trzeba cofnąć się do lat 60. Pattie Boyd była gwiazdą świata mody. Pojawiła się na okładce "Vogue’a" i okrzyknięto ją prawdziwą sensacją. Słynna Twiggy przyznawała wprost, że wzoruje się na Pattie Boyd. Była na fali, gdy reżyser Richard Lester zaprosił ją do udziału w filmie "Noc po ciężkim dniu". Na planie Pattie poznała George’a Harrisona. To był 1964 rok. Modelka grała fankę The Beatles, których członkiem był George. Choć w całym filmie Pattie wypowiedziała tylko jedno zdanie, zmienił on bardzo jej życie prywatne. Dziewczyna zauroczyła się Harrisonem, dla którego rzuciła swojego narzeczonego. Gdyby porównać do czegoś jej życie od chwili związania się z Beatlesem, byłby to zdecydowanie rollercoaster. Pattie i George spędzali mnóstwo czasu z Johnem i Cynthią Lennon, wszyscy razem brali LSD. O ich "przygodach" na haju krążą w Londynie legendy. Pobrali się w 1966 roku. Byli zakochani, mieli żyć długo i szczęśliwie. Dla Pattie Harrison napisał kawałek "Something". Pod koniec lat 60. wspólnie zafascynowali się mistycyzmem, religią wschodu. Pattie jeździła razem z Beatlesami do Indii, odwiedzała hinduskich guru, brała udział w seminariach. Żyła w pokręconym świecie rock’n’rollowców napędzanych przez fanów, narkotyki i alkohol. Pod koniec lat 60. Harrison poznał Erica Claptona. Nawiązali współpracę muzyczną, zaprzyjaźnili się. Wkrótce Clapton poznał żonę przyjaciela… i kompletnie stracił dla niej głowę. – Należała do liczącego się człowieka, który miał wszystko, co chciał. Świetne samochody, karierę i piękną żonę – wspominał muzyk po latach. Pozostawało mu tylko marzenie, że Pattie kiedyś rozwiedzie się z Harrisonem. A ten z miesiąca na miesiąc tracił nią zainteresowanie. Wiele medytował, modlił się, wdawał się w romanse, których nie potrafił ukryć przed żoną. Odpowiedz Link
jutta_t Re: .... TAK SOBIE ....... 23.10.18, 22:21 Wtedy Pattie zrozumiała, że jedyną osobą, która się nią przejmuje, jest Eric. I gdyby to był scenariusz filmu, pewnie w tej chwili pisalibyśmy, że Pattie i Eric tak po prostu się zeszli i byli szczęśliwi przez lata. Ale życie pisze o wiele lepsze scenariusze. Clapton zaręczył się z Alice Ormsby-Gore, młodszą córką barona Harlech, brytyjskiego ambasadora w Waszyngtonie. Z kolei George w tym czasie… postanowił uwieść młodszą siostrę swojej żony – Paulę. Odpowiedz Link
jutta_t Re: .... TAK SOBIE ....... 23.10.18, 22:22 Tu historia opisywana przez brytyjskiego biografa komplikuje się jeszcze bardziej. Ostatecznie Paula miała romans z Erikiem Claptonem, o czym wiedziała Pattie. Nie wiedziała tego tylko Alice, oficjalna narzeczona słynnego muzyka. – Byli zawsze sławni, nie mieli szans normalnie dorosnąć. Można powiedzieć, że mieli za dużo zabawek. Dostawali to, co chcieli – wspomina po latach Pattie. Odpowiedz Link
jutta_t Re: .... TAK SOBIE ....... 23.10.18, 22:23 Chora i skomplikowana do granic relacja trio: Pattie, George i Eric trwała jeszcze długo. Wszyscy byli w związkach, ale zdradzali się z coraz to nowymi partnerami. Clapton próbował jednak wciąż rozkochać w sobie Pattie i sprawić, by sama odeszła od męża. Pisał do niej listy, flirtował, któregoś razu zaprosił ją do swojego mieszkania. Przyszła na zaproszenie Claptona, nic nie mówiąc o spotkaniu Harrisonowi. – Puścił mi najbardziej wzruszający utwór, jaki kiedykolwiek słyszałam. To była "Layla", piosenka o mężczyźnie nieszczęśliwie zakochanym w kobiecie, która również darzy go uczuciem, ale niestety nie mogą być razem – wspomina Pattie. – Od razu pomyślałam, że wszyscy zorientują się, że chodzi o mnie - przyznała. Inspiracją dla Claptona był poemat "Lajla i Madżnun" napisany przez XII-wiecznego perskiego poetę Nizami. Główni bohaterowie zakochali się w sobie od pierwszego wejrzenia, ale w wyniku przeciwności losu nie mogli żyć długo i szczęśliwie. Clapton mocno identyfikował się z losami nieszczęśliwego kochanka. Sam przeżywał właśnie taką historię. Pattie odrzucała uczucie do niego, nie przekonała jej ani piosenka, ani wspomniane na początku sztuczki z voodoo. Jak pisze Norman dla "Daily Mail", Clapton któregoś dnia wyciągnął dziewczynę do parku. Pokazał jej małą paczkę z heroiną. Powiedział, że jeśli nie będzie z nim, to on weźmie całą dawkę. I wtedy Pattie mu odmówiła. Potem miała do siebie żal, że być może właśnie przez nią Clapton uzależnił się od narkotyków. Ostatecznie Pattie i George rozwiedli się w 1974 roku. Modelka w końcu związała się z Claptonem 5 lat później – jego narzeczona zmarła po tym, jak przedawkowała heroinę. - Eric nachodził mnie i wyznawał mi swoją miłość, a ja byłam młoda i czułam się zaniedbywana przez męża, więc nie mogłam się oprzeć tym wyznaniom. Być może moje małżeństwo przetrwałoby, gdybyśmy nie byli tacy młodzi – wyznała w jednym z wywiadów. Odpowiedz Link
jutta_t Re: .... TAK SOBIE ....... 23.10.18, 22:25 Utknęłam pomiędzy dwoma manipulującymi mną mężczyznami. Czułam się niewidzialna – powiedziała innym razem. Małżeństwo z Erikiem znów mogłoby się zakończyć jak w dobrym filmie. Kochankowie po latach byli w końcu razem. Tyle że Eric był już uzależniony nie tylko do heroiny, ale i od wódki. – Narkotyki sprawiały, że był wycofany, alkohol robił z niego agresywnego gościa, który wdawał się w bójki na ulicy – wspomina autor biografii. - Potrafił być taki zabawny. Gdy gotowałam, stawał obok mnie, wyjmował naczynia, grał na nich, a potem pisał piosenki. Gdy był zbyt pijany i odwoziłam go do domu, siadał bliżej mnie, na kolanach prawie – opowiadała Pattie. Ale żyła z alkoholikiem, który nie chciał chodzić na spotkania AA, który ukrywał w domu butelki z alkoholem. Ona chciała zostać mamą. Gdy nie udało jej się zajść w ciążę naturalnymi sposobami, próbowała z in vitro. Zawiodło. W 1984 roku Pattie odeszła od Claptona. Cztery lata później oficjalnie skończył się ich związek, gdy sąd dał im rozwód. Boyd uargumentowała go uzależnieniem muzyka od alkoholu oraz jego licznymi romansami, m.in. z włoską modelką Lory Del Santo, z którą miał syna – Conora (ur. 1986, zm. 1991). Rozwód został udzielony na podstawie „niewierności oraz nieuzasadnionych zachowań”. Clapton do tej pory nie skomentował rewelacji przedstawionych przez Philipa Normana. Autor "Slowhand: The Life And Music Of Eric Clapton" nie pochwalił się też, czy historie opowiedziane w książce w jakiś sposób były autoryzowane przez muzyka. Norman zapowiedział już, że kolejną część wspomnień opublikuje także w "Daily Mail". Wygląda na to, że do czasu premiery książki na jaw wyjdzie jeszcze wiele szczegółów z życia słynnego muzyka. Odpowiedz Link