jutta_t Re: .... TAK SOBIE ....... 24.10.18, 19:06 12 listopada rocznica premiery "O dwóch takich co ukradli Księżyc", w 1815 car Aleksander objął tron polski, w 1933 NSDAP wygrała wybory. Każdy moze sobie wybrać, co świętuje. Odpowiedz Link
jutta_t Re: .... TAK SOBIE ....... 24.10.18, 19:42 Jamie Lee Curtis po raz pierwszy opowiedziała o uzależnieniu od opiatów, z którym borykała się 10 lat, począwszy od końca lat 80. 59-letnia aktorka przyznaje, że jest szczęściarą, bo nadal żyje. Odpowiedz Link
jutta_t Re: .... TAK SOBIE ....... 24.10.18, 19:43 gutek: „polskie” elity mają w doopie polską mniejszość. A polska mniejszość ma w doopie „polskie” elity. Potem nie płaczcie kiedy owa mniejszość będzie prorosyjska. Odpowiedz Link
jutta_t Re: .... TAK SOBIE ....... 24.10.18, 19:44 zefir: Jak to jest polskojęzyczny MSZ-cie,że za kasę polskich podatników kształcimy w Polsce wnuków ukraińskich bestialskich morderców i grabieżców Polaków?Na takie praktyki prawnie zezwalacie,mimo,że na wierność Rzeczypospolitej przysięgacie.Przecież to zdradzieckie skurwysyństwo. Odpowiedz Link
jutta_t Re: .... TAK SOBIE ....... 24.10.18, 23:49 Myśl do kawki: Czasami patrze w oczy psa i myślę - CZŁOWIEK,czasem patrze w oczy człowieka i widzę - złego PSA. Odpowiedz Link
jutta_t Re: .... TAK SOBIE ....... 24.10.18, 23:54 Tylko pies nie skarży się nigdy na ubóstwo swego pana. - przysłowie wietnamskie Odpowiedz Link
jutta_t Re: .... TAK SOBIE ....... 25.10.18, 17:19 Ciekawe, czy dziewięć lat temu Kazimierz Marcinkiewicz przeczuwał, jak skończy się jego relacja z najsłynniejszą poetką z Brwinowa, Isabel Olchowicz. Kiedy pobierali się w polskim konsulacie w Barcelonie, nic nie wskazywało na to, że skończą jako para pokłócona na śmierć i życie. Z politycznego potencjału Marcinkiewicza został tylko niesmak i pobłażliwe uśmiechy byłych wyborców, którzy z rozrzewnieniem wspominają ich wspólną sesję w gondoli oraz wiersze zakochanej Isabel. Odpowiedz Link
jutta_t Re: .... TAK SOBIE ....... 25.10.18, 17:20 We wtorek 25 października odbyła się ostatnia rozprawa małżeństwa Marcinkiewiczów. Były premier i poetka w końcu się rozwiedli. Jak wynika z naszych informacji, Isabel zasądzono alimenty w wysokości 5 tysięcy złotych miesięcznie. Kazimierz chciał płacić od 500 do tysiąca złotych, ale sąd oddalił jego wniosek. Cieszę się, że sąd uznał alimenty, przez co okazał zrozumienie dla mojej sytuacji zdrowotnej, która zmniejszyła moje możliwości zarobkowe, ktore kiedyś były na wysokim poziomie. Będę mieć zaspokojone główne potrzeby, dach nad głową, a to pozwoli mi teraz myśleć o innych rzeczach - komentuje orzeczenie sądu Isabel w rozmowie z Pudelkiem. Odpowiedz Link
jutta_t Re: .... TAK SOBIE ....... 25.10.18, 17:23 Instytut Shem Olam zajmuje się badaniem historii Żydów podczas Holocaustu. Szkoli przewodników oprowadzających żydowskie wycieczki po Polsce i organizuje takie wyjazdy. Dziś instytut poinformował, że w proteście przeciwko ustawie o IPN-ie nie będzie już tego robił, a wycieczki będzie organizować na Ukrainę. REKLAMA - Polacy próbują negować swoje zbrodnie z okresu Holocaustu, ale głównym problemem jest polski rząd, który ostatnio wprowadza politykę antysemityzmu - powiedział dyrektor instytutu Avraham Kriger cytowany przez Żydowską Agencję Telegraficzną JTA. Kriger podkreślił, że "Ukraina również ma swoje problemy i ma swoją historię kolaboracji podczas wojny, nawet większą niż Polacy, ale na poziomie rządu [na Ukrainie] jest mniej rewizjonizmu". - To przykład zwykłego antypolonizmu - mówi Onetowi Jonny Daniels, prezes Fundacji From The Depths opiekującej się pamięcią o Holocauście w Polsce. - Decyzja instytutu pokazuje, że ma on małą wiedzę na temat prawdy o Holocauście. Osobiście cieszę się, że nie będą przyjeżdżać do Polski, niech szerzą swoje poglądy gdzie indziej - dodaje Daniels. Odpowiedz Link
jutta_t Re: .... TAK SOBIE ....... 25.10.18, 17:59 Fizycy ze szkockiego Uniwersytetu w Edynburgu dokonali przełomowego odkrycia dotyczącego nasion mniszka lekarskiego, który popularnie nazywany jest dmuchawcem. Okazuje się, że roślina wykorzystuje nieznany dotychczas sposób generowania siły nośnej. Odkrycie może pomóc w budowie małych dronów. Odpowiedz Link
jutta_t Re: .... TAK SOBIE ....... 25.10.18, 17:59 Fizycy ze szkockiego Uniwersytetu w Edynburgu dokonali przełomowego odkrycia dotyczącego nasion mniszka lekarskiego, który popularnie nazywany jest dmuchawcem. Okazuje się, że roślina wykorzystuje nieznany dotychczas sposób generowania siły nośnej. Odkrycie może pomóc w budowie małych dronów. Super! Odpowiedz Link
jutta_t Re: .... TAK SOBIE ....... 25.10.18, 18:40 Nikt nie wie ile ma lat i gdzie mieszka, nikt nie rozpozna go na ulicy, Bez wątpienia wiemy o nim, że jest najpopularniejszym artystą XXI wieku, a na pewno najbardziej widowiskowym. Banksy udowodnił to po raz kolejny. Licytowana na aukcji grafika artysty przedstawiająca dziewczynkę z odfruwającym od niej balonem w kształcie serca najpierw została sprzedana w domu aukcyjnym Sotheby’s za rekordową sumę 1 miliona funtów. A gdy prowadzący aukcję przypieczętował młotkiem kwotę, stała się rzecz niesłychana. Obraz dokonał autodestrukcji. Niszczarka wbudowana w ramkę, którą radiowo uruchomił ktoś z gości aukcji, zmieniła grafikę w stertę śmieci. Kto na tym stracił? Nikt, bo kolekcjoner, który wylicytował pracę, już może się cieszyć,że jego nowy nabytek zdrożał w mgnieniu oka. Specjaliści wyliczają wartość zniszczonej pracy na ponad dwa miliony funtów. Cieszy się też Banksy, bo znów zagrał na nosie rynkowi sztuki i znów jest o nim głośno. Odpowiedz Link
jutta_t Re: .... TAK SOBIE ....... 25.10.18, 18:46 Banksy wie jak pogrywać z rynkiem i udowadniał to już nie raz. Trudno jest ustalić oryginalność jego prac, sam wrzuca część grafik i graffiti na swoje prywatne konto na Instagramie, o niektórych mówi głośno jego rzeczniczka prasowa, czasem jednak trzeba mieć po prostu nosa, żeby wiedzieć, że to co trzymamy w rękach to dzieło Banksy’ego. Latem 2013 roku w Nowym Jorku wystawił kilkadziesiąt swoich prac. Każda kosztowała 60 dolarów. Nikt nie chciał skusić się, żeby je kupić. Turystom mijającym stragany z jarmarcznymi rupieciami obrazki wydawały się wyjątkowo drogie. Sprzedano zaledwie trzy prace. Jedną z nich była grafika przedstawiającą Kubusia Puchatka, który cierpi złapany we wnyki. Kupujący miał chyba szczęście, bo wydając 60 dolarów zarobił 120 tysięcy dolarów. Na tyle grafikę wycenił dom aukcyjny Bonham. Dzień później w całym Central Parku trwały poszukiwania straganu. Oczywiście Banksy zdążył się już wtedy zawinąć z Nowego Jorku. Banksy swój bunt przeniósł z ulicy, przez lata tworzył przede wszystkim graffiti i już tam wyrażał się niepochlebnie o konsumpcji. Jedna z jego najpopularniejszych i o zgrozo najczęściej sprzedawanych na fałszywych reprodukcjach prac to „Consumer Jesus”. Ukrzyżowany Chrystus, który w rękach zamiast gwoździ trzyma paczki prezentów. W końcu dla sklepów jego narodziny i śmierć to czas najlepszych zysków. Grafiki Banksy’ego mają zwykle podobny charakter. Są lapidarne, mówią prostym językiem, tak żebyśmy szybko domyśleli się co autor miał na myśli. Przede wszystkim działają z zaskoczenia, jak choćby szczur biegający po tarczy zegara, którego Banksy wymalował na tarczy zegara w Nowym Jorku. Na całym świecie takich zegarów ze szczurami Banksy’ego jest 14. Wszystkie symbolizują to samo. Żyjąc w pośpiechu dajemy się zagonić korporacjom, pracodawcom, którzy wiedzą, że tak naprawdę najcenniejsze co mamy to nasz czas. Odpowiedz Link
jutta_t Re: .... TAK SOBIE ....... 25.10.18, 18:46 Data publikacji: 15.10.2018, 08:30 Ostatnia aktualizacja: 15.10.2018, 08:30 Milion dolarów w w niszczarce to bezsprzecznie najbardziej widowiskowa, praca artysty działającego pod pseudonimem Banksy, ale legendarny malarz graffiti zasłynął już z niejednej pracy, która wywróciła zasady rynku sztuki do góry nogami. Banksy Fot.: Ray Tang/ZUMA Wire / Forum Podziel się Tweetnij Udostępnij Skomentuj Nikt nie wie ile ma lat i gdzie mieszka, nikt nie rozpozna go na ulicy, Bez wątpienia wiemy o nim, że jest najpopularniejszym artystą XXI wieku, a na pewno najbardziej widowiskowym. Banksy udowodnił to po raz kolejny. Licytowana na aukcji grafika artysty przedstawiająca dziewczynkę z odfruwającym od niej balonem w kształcie serca najpierw została sprzedana w domu aukcyjnym Sotheby’s za rekordową sumę 1 miliona funtów. A gdy prowadzący aukcję przypieczętował młotkiem kwotę, stała się rzecz niesłychana. Obraz dokonał autodestrukcji. Niszczarka wbudowana w ramkę, którą radiowo uruchomił ktoś z gości aukcji, zmieniła grafikę w stertę śmieci. Kto na tym stracił? Nikt, bo kolekcjoner, który wylicytował pracę, już może się cieszyć,że jego nowy nabytek zdrożał w mgnieniu oka. Specjaliści wyliczają wartość zniszczonej pracy na ponad dwa miliony funtów. Cieszy się też Banksy, bo znów zagrał na nosie rynkowi sztuki i znów jest o nim głośno. REKLAMA Banksy wie jak pogrywać z rynkiem i udowadniał to już nie raz. Trudno jest ustalić oryginalność jego prac, sam wrzuca część grafik i graffiti na swoje prywatne konto na Instagramie, o niektórych mówi głośno jego rzeczniczka prasowa, czasem jednak trzeba mieć po prostu nosa, żeby wiedzieć, że to co trzymamy w rękach to dzieło Banksy’ego. Latem 2013 roku w Nowym Jorku wystawił kilkadziesiąt swoich prac. Każda kosztowała 60 dolarów. Nikt nie chciał skusić się, żeby je kupić. Turystom mijającym stragany z jarmarcznymi rupieciami obrazki wydawały się wyjątkowo drogie. Sprzedano zaledwie trzy prace. Jedną z nich była grafika przedstawiającą Kubusia Puchatka, który cierpi złapany we wnyki. Kupujący miał chyba szczęście, bo wydając 60 dolarów zarobił 120 tysięcy dolarów. Na tyle grafikę wycenił dom aukcyjny Bonham. Dzień później w całym Central Parku trwały poszukiwania straganu. Oczywiście Banksy zdążył się już wtedy zawinąć z Nowego Jorku. Banksy swój bunt przeniósł z ulicy, przez lata tworzył przede wszystkim graffiti i już tam wyrażał się niepochlebnie o konsumpcji. Jedna z jego najpopularniejszych i o zgrozo najczęściej sprzedawanych na fałszywych reprodukcjach prac to „Consumer Jesus”. Ukrzyżowany Chrystus, który w rękach zamiast gwoździ trzyma paczki prezentów. W końcu dla sklepów jego narodziny i śmierć to czas najlepszych zysków. Grafiki Banksy’ego mają zwykle podobny charakter. Są lapidarne, mówią prostym językiem, tak żebyśmy szybko domyśleli się co autor miał na myśli. Przede wszystkim działają z zaskoczenia, jak choćby szczur biegający po tarczy zegara, którego Banksy wymalował na tarczy zegara w Nowym Jorku. Na całym świecie takich zegarów ze szczurami Banksy’ego jest 14. Wszystkie symbolizują to samo. Żyjąc w pośpiechu dajemy się zagonić korporacjom, pracodawcom, którzy wiedzą, że tak naprawdę najcenniejsze co mamy to nasz czas. 2018-03-15T175115Z 381568549 RC1670C389D0 RTRMADP 3 ART-BANKSY-NEW-YOR Fot.: Forum Jednak uznawane przez wielu za najlepsze dzieło Banksy’ego nie opowiada wcale o stosunku do konsumpcji, ani o wartości sztuki, ale o pokoju i próbie zrozumienia się nawzajem. W 2005 roku na murze bezpieczeństwa dzielący Izraelczyków od Palestyńczyków mieszkających na Zachodnim Brzegu Jordanu, Banksy wymalował nietypowy mural. Graffiti przedstawiało iluzję wyrwy w murze, przez którą wyzierało piękne niebo, kawałek plaży i słońce. Dla Banksy’ego to był symbol nadziei. Tyle, że mieszkańcy nie chcieli wcale, żeby mur, który jest symbolem zniewolenia był piękny. Grafitti zamalowano. A co Banksy sądzi o tym wszystkim? Dał temu wyraz w filmie „Wyjście przez sklep z pamiątkami”. Film był sekwencją przygód artysty, dokumentacją jego ulicznych akcji. Wielu spodziewało się, że dzięki temu poznamy wreszcie kim wreszcie jest Banksy, ale Banksy kolejny raz nabił publiczność w butelkę. Nie wiadomo kim jest, wiadomo że stał się jeszcze bardziej popularny, grafiki, które dotąd sprzedawał po kilka tysięcy funtów, nagle zaczęły na aukcjach osiągać ceny dochodzące nawet do 150 tysięcy dolarów. Czym jest tytułowe wyjście ze sklepu przez sklep z pamiątkami? To tam zostawimy jeszcze trochę pieniędzy, bo zainspirowani zobaczonymi w muzeum dziełami van Gogha, czy Picassa będziemy sobie chcieli kupić reprodukcje ich pracy nadrukowaną na podkładkę od myszki. Banksy robi co może, żeby tam nie trafić. Odpowiedz Link
jutta_t Re: .... TAK SOBIE ....... 25.10.18, 19:45 Przez 47 lat komunistyczne władze Albanii trzymały za kratkami ponad 34 tys. więźniów politycznych. W kraju liczącym mniej niż 2 mln obywateli z nakazu partii zamordowano 6027 osób. Do dziś Albańczycy wierzą, że co czwarty obywatel donosił władzy. Opowieści z europejskiej Korei Północnej lat 70. zebrała Małgorzata Rejmer, autorka nowo wydanego reportażu „Błoto słodsze niż miód”. Odpowiedz Link
jerzy_55 Re: .... TAK SOBIE ....... 25.10.18, 21:11 Królowa zarządziła rozwód Diany i Karola. Teraz wiadomo, dlaczego Rozwód księcia Karola i księżnej Diany był bezprecedensowym wydarzeniem. I to jeszcze wymuszonym na parze przez królową Elżbietę II. Dla niej miarka się przebrała po tym, co zrobiła jej synowa. Odpowiedz Link
jerzy_55 Re: .... TAK SOBIE ....... 25.10.18, 21:13 Księżna Diana wychodziła za mąż w wieku zaledwie 19 lat. Jak sama przyznała, nie miała wtedy pojęcia, w co się pakuje. A wpakowała się w związek, który z góry był skazany na niepowodzenie. Książę Karol uznał ślub za swój obowiązek, a nie akt miłości. Jeśli Diana miała jakieś złudzenia, to pozbyła się ich w trakcie miesiąca miodowego. Świeżo upieczony mąż traktował ją jako powietrze i nawet nie udawał, że woli spędzać czas na rozmowach ze swoją kochanką Camillą Parker Bowles. Nic dziwnego, że młodziutka księżna przeszła załamanie nerwowe. Potem opowiadała, że życie uratowała jej tak naprawdę pierwsza ciąża. Po narodzinach Williama między nią a Karolem się polepszyło. Jakiś czas później Diana znów spodziewała się dziecka. Ale o szczęściu w związku już nie było wówczas mowy. Karol zrobił swoje i oddalił się od żony. Ona nie pozostawała mu dłużna – robiła awantury, a kiedy to nie pomagało, rzucała się w wir romansów. Ostatecznie zdecydowała, że udzieli wywiadu telewizji. Oczywiście w wielkim sekrecie. I wtedy do akcji wkroczyła królowa Elżbieta II. Monarchini potrafiła zgodzić się na romanse zarówno księcia, jak i księżnej. Nie mogła jednak zdzierżyć, że ujrzały światło dzienne. Najbardziej rozzłościło ją słynne zdanie księżnej Diany: "W tym małżeństwie były trzy osoby. To już tłok". Oczywiście miała na myśli miłosny trójkąt – siebie, Karola i Camillę. Królowa się wściekła. – Czuła się zdradzona i zachowała się bezwzględnie – podają dziś brytyjskie media. Elżbieta niedługo później wysłała list do syna i synowej, w którym kazała im się rozwieść. Para oficjalnie przestała być małżeństwem 26 sierpnia 1996 r. Odpowiedz Link
jerzy_55 Re: .... TAK SOBIE ....... 26.10.18, 18:21 Życie jest zbyt krótkie, aby pić niedobre wino, nie jeść lodów i marnować czas na ludzi, którzy nie przeskoczyliby dla nas kałuży. Nie traćmy go na kiepski seks, nieszczęśliwe związki i wszystkie gówniane znajomości. Odpowiedz Link
seremine Re: .... TAK SOBIE ....... 27.10.18, 14:38 Historyków od lat fascynuje seksualność Józefa Stalina. Wiadomo, że miał problemy z kobietami. Miał dwie żony, ale nie były to udane małżeństwa. Skończyły się przedwczesną śmiercią obu jego wybranek. Zdarzały mu się takie zachowania jak namiętny pocałunek z amerykańskim ambasadorem przy ZSRR. Domniemany biseksualizm rosyjskiego dyktatora opisuje Christopher Macht, w swojej książce "Spowiedź Stalina". Istnieje hipoteza, że Stalin tępił homoseksualistów, bo sam był gejem. Związki jednopłciowe w ZSRR były karalne. Stalin wysyłał gejów nawet na osiem lat do łagru. Z drugiej strony homoseksualne przekazy o "męskiej przyjaźni" były podstawą propagandy w ZSRR. Sam Stalin zawsze otaczał się wyłącznie mężczyznami i często wyprawiał męskie przyjęcia. Na swoich zakrapianych imprezach dyktator uwielbiał łączyć mężczyzn w pary, by te dla niego tańczyły. Inną z nietypowych rozrywek Stalina było przeglądanie rysunków męskich aktów. Przywódca ZSRR lubił zostawiać na grafikach nieprzyzwoite komentarze. Czy Stalin miał kochanka? Jak wskazuje Christopher Macht, mógł nim być jego osobisty ochroniarz Karl Pauker. Obu mężczyzn łączyła bliska więź, Stalin ufał swojemu ochroniarzowi. Pauker zajmował się nawet goleniem rosyjskiego dyktatora. Mimo bliskiej relacji z wodzem, Paukera rozstrzelano w 1937 r. wraz z innymi ludźmi z bliskiego otoczenia Stalina. Odpowiedz Link
jerzy_55 Re: .... TAK SOBIE ....... 27.10.18, 20:09 Włoska policja zatrzymała trzech mężczyzn, którzy mieli narkotyzować, a potem zgwałcić i porzucić 16-letnią Desiree Mariottini. Dziewczyna zmarła. Wszyscy trzej podejrzani to imigranci z Afryki. REKLAMA Trzech mężczyzn - dwóch z Senegalu w wieku 26 i 42 lat i 40-latek z Nigerii - zostało zatrzymanych przez włoską policję w związku ze śmiercią 16-letniej Desiree Mariottini. Według wstępnych ustaleń sprawcy mieli podać dziewczynie dużą ilość narkotyków, zgwałcić, a potem porzucić w opuszczonym budynku w Rzymie. Nastolatka zmarła z powodu przedawkowania. Trwają poszukiwania czwartego podejrzanego. Dwóch z podejrzanych przebywa w kraju nielegalnie, w przypadku trzeciego wygasła ważność dokumentów. Minister Spraw Wewnętrznych Matteo Salvini zapewnił, że sprawcy zbrodni poniosą konsekwencje. Włochy: 16-letnia Desiree Mariottini nie żyje Desiree Mariottini mieszkała pod Rzymem. W dniu zaginięcia przebywała w stolicy Włoch. Przekazała rodzinie, że nie zdąży na autobus do domu i w związku z tym zostanie na noc u przyjaciół. Więcej: wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114881,24094847,wlochy-16-latka-ofiara-gwaltu-grupowego-zmarla-porzucona-w.html#a=167&c=154&s=BoxNewsLink Odpowiedz Link
jerzy_55 Re: .... TAK SOBIE ....... 27.10.18, 21:35 Podczas zwiedzania jednego z tongijskich targowisk, księżna Meghan i książę Harry zwrócili uwagę na jeden z przedmiotów. Była to figurka żółwia wykonana z kosztownych korali czarnych. Sprzedawca chciał zaoferować im przedmiot w prezencie. Para uprzejmie odmówiła. Decyzja pary książęcej była podyktowana przestrzeganiem surowych zasad ochrony środowiska. Ekolodzy bowiem twierdzą, że produkcja biżuterii z czarnych korali nie ma nic wspólnego z praktykami zrównoważonego rozwoju. Nawet gdyby zechcieli przyjąć upominek, nie mogliby go wwieźć do Australii ze względu na surowe australijskie prawo. Podczas swojej wizyty w Australii i Oceanii książęca para otrzymała mnóstwo niecodziennych upominków. Wśród nich znalazł się między innymi pęczek marchewek (Australijczycy zaoferowali go księżnej twierdząc, że będąc w ciąży musi jeść jak najwięcej warzyw), buty ugg z owczej skóry dla dziecka, pluszowego kangura, kapelusze akubra z króliczego podszerstka. Mieszkańcy Fidżi podarowali pieczoną parze świnię i naszyjnik z zębów wieloryba. Odpowiedz Link
jerzy_55 Re: .... TAK SOBIE ....... 27.10.18, 21:37 Wśród osób, które kupowały narkotyki od Cezarego P. znajdowali się m.in. znani politycy oraz syn byłego premiera - wynika z akt śledztwa, do których dotarł dziennikarz śledczy Piotr Krysiak, a które opisał w książce "Diler gwiazd". Odpowiedz Link
jerzy_55 Re: .... TAK SOBIE ....... 27.10.18, 21:38 Toczy się sprawa Cezarego P., znanego jako diler gwiazd W toku śledztwa ujawniono dziesiątki nazwisk klientów Cezarego P. Wśród nich znajdują się politycy, aktorzy, biznesmeni. Ujawnia ich Piotr Krysiak w swojej książce pt. "Diler gwiazd" Wiemy, że jednym z klientów dilera gwiazd był Filip Wiśniewski, który był kandydatem na posła PiS Innymi byli także m.in. senator Platformy Obywatelskiej Tomasz M. z Dolnego Śląska czy Piotr B., syn premiera polskiego rządu Odpowiedz Link
jerzy_55 Re: .... TAK SOBIE ....... 27.10.18, 21:38 Śledztwo wobec dilera gwiazd zaczęło się w 2014 r., kiedy policjanci wpadli na jego trop po wypadku wywołanym pod wpływem kokainy przez Dariusza K., byłego męża Edyty Górniak. Rezultatem zdarzenia była śmierć 63-letniej kobiety na przejściu dla pieszych. Krok po kroku śledczym udało się przybliżać do Cezarego P. i odkrywać jego tożsamość. REKLAMA Diler miał na swoim koncie 6-7 lat doświadczenia w branży. Sprzedawał kokainę w dwóch rodzajach, słabszej jakości po 300 zł za gram i lepszej po 500 zł. Klienci dokonujący zamówienia u Cezarego P. posługiwali się różnego rodzaju określeniami, które miały zmylić policję: zaproszenia, faktury, flaki, biała kawa. Każde z nich oznaczało jednak kokainę. Odpowiedz Link
jerzy_55 Re: .... TAK SOBIE ....... 27.10.18, 21:39 Jednym z klientów dilera gwiazd był Filip Wiśniewski, który był kandydatem na posła PiS. Niektórzy określali go jako potencjalnego ministra sportu. U Cezarego P. wydał prawdopodobnie około 350 tys. zł w ciągu sześciu lat, zakupując w ten sposób nawet 2,5 kg kokainy. Wraz ze śledztwem ujawniono, iż Wiśniewski miał kontakt z wieloma politykami, takimi jak Cezary Kucharski, Donald Tusk, Witold Czarnecki czy Jarosław Kaczyński. Jak sam przyznaje, "uzależnił się od kokainy niemal od pierwszego razu". Zapewnia jednak, że jest już wolny od nałogu. Innymi klientami Cezarego P. byli: senator Platformy Obywatelskiej Tomasz M. z Dolnego Śląska; Piotr B., syn premiera polskiego rządu; Szymon S., syn byłego prezesa Trybunału Konstytucyjnego i byłej wiceprezydent Warszawy; Dariusz K., były mąż Edyty Górniak, Filip S., znany basista i kompozytor, który współpracował m.in. z Kayah, Ewą Bem czy Marylą Rodowicz; Beata K., ceniona położna znanego warszawskiego szpitala; Anna G., tancerka w programie "Taniec z gwiazdami", która zaprzecza, że kupowała narkotyki od dilera, a jedynie "uczyła go tańczyć" - czytamy w Wirtualnej Polsce. Lista klientów jest długa, wśród nich jest wielu aktorów, specjalistów od reklam, biznesmenów, dyrektorów firm. Innych klientów można poznać w książce Piotra Krysiaka, która ukaże się niedługo W sprawie, która toczy się w sądzie, zarzuty usłyszały już 32 osoby. Cezary P. twierdzi, że jest niewinny, a narkotyki miał jedynie na własny użytek, do radzenia sobie z "bólami". Odpowiedz Link
jerzy_55 Re: .... TAK SOBIE ....... 27.10.18, 21:48 W ramach festiwalu filmowego „Ukraina!” wyświetlany jest film, w którym dwaj rozśpiewani lwowscy batiarzy, Szczepko i Tońko, pod zmienionymi imionami są pokazywani jako Ukraińcy. Wydarzenie promuje ukraińska ambasada. Jak informowaliśmy już wcześniej, ukraiński film pt. „Szlachetni włóczędzy” to swoisty remake przedwojennego polskiego filmu „Włóczędzy”, w którym w role słynnych lwowskich batiarów Szczepka i Tońka wcielili się Henryk Vogelfänger i Kazimierz Wajda. W ukraińskiej produkcji słynni lwowscy batiarzy są… Ukraińcami. na Ukrainie sa sami ..oszusci! Odpowiedz Link
seremine Re: .... TAK SOBIE ....... 28.10.18, 01:24 Przeszyte dziesięcioma kulami ciało upadło na zimną ulicę tuż obok Katedry Najświętszego Imienia Jezusa. Do dziś w murach kościoła dostrzec można ślady po tej strzelaninie. Leżący w bezruchu człowiek, śmiertelny wróg Ala Capone, zginął na jego polecenie. W sumie obaj byli siebie warci, każdy trząsł częścią podziemnego świata mafijnej stolicy Ameryki. Na ulicy leżał jeden z nich: Earl "Hymie" Weiss, czyli Henryk Wojciechowski, urodzony w Polsce gangster z Chicago. Odpowiedz Link
seremine Re: .... TAK SOBIE ....... 28.10.18, 01:25 Henryk WojciechowskiFoto: Wikimedia Commons Henryk Wojciechowski... Henryk Wojciechowski urodził się w Sieradzu nieopodal Łodzi Miał zaledwie trzy lata, kiedy w 1901 r. jego rodzice postanowili spakować tyle, ile da się unieść i wyjechać z Polski Zbudował gang North Side, jedną z najważniejszych organizacji mafijnych w Chicago Polował na Ala Capone, a Al Capone polował na niego. Zginął zastrzelony w październiku 1926 r. na ulicy w Chicago Odpowiedz Link
seremine Re: .... TAK SOBIE ....... 28.10.18, 01:26 W Chicago mówiło się, że był jedyną osobą, której Al Capone tak bardzo się obawiał. Trudno się dziwić. Urządzał na Włocha prawdziwe polowania, w trakcie których broń maszynowa masakrowała ochroniarzy i kierowców Capone. Z dwóch zamachów zorganizowanych przez pochodzącego z Polski Earla Weissa, Człowiek z Blizną ledwo uszedł z życiem. To po tych wydarzeniach zaczął jeździć kuloodpornym cadillakiem. Odpowiedz Link
seremine Re: .... TAK SOBIE ....... 28.10.18, 01:27 Sporo namieszała przyjęta w 1919 r. 18. poprawka do konstytucji Stanów Zjednoczonych, zabraniająca spożywania alkoholu. Śmiało można powiedzieć, że część gangsterów była tworem ustaw prohibicyjnych. Starych wyjadaczy umocniły w przestępczym fachu. Szczególnie w Chicago mnożyli się przestępcy, kombinatorzy i przekupni politycy. Odpowiedz Link
seremine Re: .... TAK SOBIE ....... 28.10.18, 01:28 Dzięki nielegalnemu handlowi alkoholem miasto szybko się rozrastało. Hazard, prostytucja i krwawe porachunki były na porządku dziennym. Nad sprawnym działaniem całego mechanizmu czuwali ubrani w najlepsze garnitury gangsterzy, wspinający się po przestępczej drabinie. O prym w mieście walczyły rywalizujące gangi zasilane przez przybyszy ze Starego Kontynentu: Irlandczyków i Włochów. Po jednej stronie Earl Weiss, po drugiej Al Capone. Śmiertelni wrogowie toczyli bezwzględną walkę o wpływy w mafijnej stolicy Ameryki. Ten pierwszy urodził się w Sieradzu, małej miejscowości nieopodal Łodzi. Miał zaledwie trzy lata, kiedy w 1901 r. jego rodzice postanowili spakować tyle, ile da się unieść i wyjechać z Polski. Walenty i Maria za cel obrali sobie Stany Zjednoczone. Zaraz po przybyciu do nowego kraju przybrali imiona oraz nazwisko brzmiące na miejscu bardziej swojsko. Od tej pory nazywali się William i Mary Weiss. Osiedlili się w Buffalo w stanie Nowy Jork. Nie mieszkali tam długo. Ojciec małego Henryka poszukiwał pracy, zdecydował się więc na wyjazd do Chicago. Tam znalazł lokum w zamieszkiwanej przez Irlandczyków dzielnicy na północy miasta. Czy było tam bezpiecznie? Wystarczy powiedzieć, że rejon ten nazywano "Little Hell", czyli "Piekiełko". Państwo Weiss młodszego syna nazwali Earl (lord). W ten sposób Heńkowi chcieli dodać nieco prestiżu. Usłyszeli gdzieś, że w Wielkiej Brytanii używa się pięciu tytułów szlacheckich, a earl jest jednym z nich. Miał zaledwie kilka lat i nic nie zapowiadało, że zostanie jednym z największych przestępców Stanów Zjednoczonych. Dziennikarze, kiedy po latach zainteresowali się Wojciechowskim, nadali mu przydomek "Hymie", co w amerykańskim slangu oznaczało Żyda. Jego pochodzenie żydowskie do dziś jest poddawane dyskusji. Wielu biografów wskazuje jednak, że to błędny trop. Trudne interesy Kilkunastoletni Heniek nie mógł znaleźć sobie miejsca. Wraz z kilkoma kolegami założył więc uliczny gang, który nazwali North Side. Wszyscy z bogatą kartoteką w chicagowskiej policji. Na czele organizacji stanął Charles Dean O’Banion, zwany pieszczotliwie "Dion". Zawsze pogodny, roześmiany - "radosny psychopata", jak pisał o nim Carl Sifakis, autor encyklopedii amerykańskiej mafii. Weiss został jego zastępcą i prawą ręką. Chłopcy skupiali się na włamaniach, drobnych kradzieżach i rozbojach, które z czasem zwiększyły zasięg na okolicznych handlarzy. Wspólnie uczestniczyli w gazetowej wojnie, w wyniku której zostali głównymi dostawcami i sprzedawcami gazety codziennej. A ponieważ czasy prohibicji sprzyjały wszelkim nielegalnym biznesom i tym zaczęli zajmować się młodzi gangsterzy. Policja twierdziła, że to Wojciechowski wprowadził gang na drogę interesów alkoholowych. Wpadł bowiem na pomysł, aby przemycać alkohol z Kanady, co dla okazało się prawdziwą żyłą złota. Tak rozkręcał nielegalne imperium przestępcze. Odpowiedz Link
seremine Re: .... TAK SOBIE ....... 28.10.18, 01:29 Początkowo współdziałali z gangiem kierowanym przez Ala Capone i Johnny'ego Torrio, jednak nie było im po drodze. Po roku 1921 obie grupy - włoska z południa miasta oraz irlandzka z północy - stały się rywalami. Gang North Side rósł w siłę, aż w końcu zdobył kontrolę nad północnymi dzielnicami Chicago. Członkowie gangu wiele ryzykowali, szczególnie napadając na transporty należące do innych mafiosów działających w mieście, również do Chicago Outfit zarządzanego przez Ala Capone. Spór między nimi narastał, szczególnie gdy O'Banion uparcie odmawiał grupom z południa miasta handlu alkoholem pochodzącym z gorzelni ze swojego terenu. Włosi nie dawali za wygraną, mieli wiele pomysłów na wspólny biznes. Proponowali połączenie wszystkie gorzelni i destylarni na terenie Chicago w jedną sieć. Były ugody i próby połączenia gangsterskich biznesów. Na krótko. O'Banion był uparty i niewygodny. Przyszedł więc czas, gdy na najwyższym stanowisku w gangu Earl zajął miejsce dobrego kumpla Irlandczyka. "Szczupły, nędznej postawy, o ostrych rysach twarzy" - pisał o Wojciechowskim biograf Capone, po czym dodawał "obdarzony dzikim temperamentem, skrywanym pod pozorem opanowania". Był trochę jak Dr Jekyll i Mr Hyde. Z jednej strony bezwzględny, wyrafinowany morderca, z drugiej człowiek na wskroś religijny. Nigdy nie opuszczał niedzielnej mszy. Zawsze nosił przy sobie różaniec i modlitewnik. Całe Chicago mówiło, że nigdy nie ruszał się z domu bez dwóch rzeczy: pistoletu i różańca. Ten drugi po to, by "udzielić każdemu wrogowi ostatniego namaszczenia", jak ironizowano w gazetach. Nawet jego szyte na miarę garnitury posiadały specjalne kieszenie, w których musiało się znaleźć miejsce na oba przedmioty. Był pobożny, ale dobrze wiedział, jak korzystać z tego, co mu daje los. Prowadził życie ekscytujące, pełne luksusów. Wręcz obnosił się ze swoim bogactwem. Nie brakowało mu niczego, również kobiet, choć nigdy się nie ożenił. Na dużej związał się z aktorką teatralną Josephine Simard. Mieszkała w Montrealu w Kanadzie, gdzie gangster zaglądał dość często. Plotkowano, że to ona przyczyniła się do śmierci Earla. Po jego zabójstwie jej kariera stanęła w miejscu, w końcu trafiła do przytułku dla obłąkanych. Capone: wróg śmiertelny Pierwszy zamach na Capone Weiss zorganizował 12 stycznia 1925 r. Szef włoskiej mafii miał zginąć choćby od jednego z 26 strzałów, jakie posypały się w jego stronę na 55. Ulicy, tuż przez jego ulubioną restauracją. Kule zdołały podziurawić karoserię jego czarnej limuzyny, zranić kierowcę i ochroniarza. Capone z napadu wyszedł bez szwanku. Poczuł się jednak zagrożony, szybko zamówił opancerzonego cadillaca. Atak był odwetem Weissa za śmierć O'Baniona, który zginął 10 listopada 1924 r. w swojej kwiaciarni. Dostał sześć pocisków w głowę, szyję i klatkę piersiową. Tak, jak chciał Capone. Ta śmierć zapoczątkowała wojnę gangów, która trwała przez kolejnych pięć lat. Zaczęła się ostra walka o dominację w świecie przestępczym Chicago. "To Wojna!" - ostrzegał na pierwszej stronie "Chicago Herald Examiner". Poruszony śmiercią przyjaciela Weiss przysiągł zemstę. Bossowie gangów urządzali na siebie polowania. Ten, który chciał przeżyć, musiał zlikwidować rywala. W połowie 1926 r. ludzie Capone napadli na Weissa, któremu udało się wyjść z ataku cało. 40 dni po zamachu na swoje życie postanowił się zemścić. Po raz kolejny wymierzył broń w Capone. Człowiek z Blizną niczego się nie spodziewał. Jadł obiad na werandzie w zajeździe "Hawthorne Inn" w miasteczku Cicero w stanie Illinois, kiedy jak spod ziemi wyrosła kolumna kilku samochodów wypełnionych gangsterami z North Side. Wydawało się, że po serii z karabinów maszynowych nie będzie miał szansy, jednak przeżył. Capone uratował ochroniarz, który rzucił go na ziemię, zasłaniając własnym ciałem. Co więcej, w barze nikt nie zginął, rannych zostało jedynie kilka osób. Jeśli wierzyć raportom policyjnym, gangsterzy wystrzelili tysiąc pocisków. Prasa snuła domysły, kto mógł odważyć się na taki krok. "Zaglądajcie do kostnicy, to wkrótce się dowiecie" - skwitował spekulacje Al Capone. Spotkanie na cmentarzu Jesień 1926 r. była przyjemnie ciepła. 11 października, w poniedziałek, Wojciechowski spacerował ulicami Chicago, zmierzał do kwiaciarni O’Baniona. Kiedy minął Katedrę Najświętszego Imienia Jezusa, rewolwerowcy Capone rozpoczęli zadanie. Już dwa tygodnie wcześniej zasadzili się na niego na drugim piętrze należącego niegdyś do Diona O'Baniona starego magazynu kwiatów, usytuowanego naprzeciwko jego głównego biura. Z wymierzonym w swoją stronę ogniem, gangster zdawał się nie mieć szans. Jednak żył jeszcze, kiedy przyjechała po niego karetka. Zmarł w drodze do szpitala. Miał 28 lat. Z jego ciała wyciągnięto 10 kul. W kieszeniach oprócz rewolweru znaleziono ponad 5 tys. dol., listę sędziów przysięgłych i oczywiście różaniec. Al Capone pozbył się najgroźniejszego rywala. Po latach stanął przed sądem i został skazany na 11 lat więzienia za oszustwa podatkowe. Zmarł w nędzy i samotności, chory na syfilis. Nie mógł przypuszczać, że pochowany zostanie na cmentarzu Mount Carmel w Hillside w Illinois, tym samym, co Wojciechowski. Odpowiedz Link