mala200333 Re: .... TAK SOBIE ....... 24.04.19, 16:40 Dwutomowa książka niezależnego badacza z Leżajska Mieczysława Samborskiego pt. „Sprawcy ludobójstwa Polaków na Wołyniu w czasie II wojny światowej. Historia Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii” stanowi próbę opisu dziejów struktur OUN-UPA na Wołyniu, a więc w krainie, w której doszło do najbardziej intensywnych ludobójczych wystąpień ukraińskich nacjonalistów wobec ludności polskiej. Jest to dzieło o tyle wyjątkowe, że autor jako bodaj pierwszy badacz podjął kompleksową próbę identyfikacji kierowników zbrodni na wołyńskich Polakach. W pracy Samborskiego imponuje bogata baza źródłowa. Autor, jak sam pisze, sięgnął po kilka tysięcy źródeł historycznych, głównie w językach ukraińskim i rosyjskim. Wydaje się, że uwadze badacza z Leżajska nie uszła żadna publikacja na temat OUN i UPA, w tym wydane zbiory dokumentów i wspomnienia. Wart podkreślenia jest fakt, że Samborski prowadził swoje studia nad historią tych organizacji własnym sumptem i jako osoba niezatrudniona w jednostce naukowej nie mógł prowadzić kwerendy w zagranicznych archiwach. Tym bardziej zadziwia efekt jego pracy – strony książki roją się od przypisów. Odpowiedz Link
mala200333 Re: .... TAK SOBIE ....... 24.04.19, 16:41 Trzeba przyznać, że Mieczysław Samborski podejmując wybrany temat, stara się opisać go niezwykle dogłębnie. Przykładowo, chcąc przybliżyć realia Wołynia autor serwuje czytelnikowi kilkudziesięciostronicowy opis tej krainy, z którego można dowiedzieć się o geografii Wołynia, jego podziale administracyjnym, historii, ludności, stosunkach narodowościowych, społecznych i politycznych, o infrastrukturze drogowej, przemyśle czy rolnictwie. Niewątpliwie są to informacje wzbogacające wiedzę czytelnika, wydaje się jednak, że w niektórych fragmentach autor przesadza z drobiazgowością – na przykład umieszczanie w książce obszernego opisu kampanii Wojska Polskiego przeciw bolszewikom na Wołyniu w 1919 roku wydaje się przesadą. Nie tylko zagadnienia wstępne są opisane w książce Samborskiego nader wyczerpująco. Praktycznie po każdym rozdziale czytelnik nie ma prawa czuć niedosytu. Odpowiedz Link
mala200333 Re: .... TAK SOBIE ....... 24.04.19, 16:42 Z drugiej strony autor zupełnie pomija w „Sprawcach…” niektóre tematy, np. takie jak ideologia OUN czy polityka organizacji wobec Żydów. Sam zresztą przyznaje na wstępie, że jego monografia nie ma charakteru kompleksowego a jego podstawowym celem było „przedstawienie materiału informacyjnego umożliwiającego określenie w miarę precyzyjne sprawców konkretnych zbrodni, dowódców oddziałów lub samego oddziału”. Jednak ta część książki to jedynie niecałe trzy rozdziały (na piętnaście). W innym miejscu Samborski twierdzi, że jego zasadniczym celem było „opisanie struktur i obsady kadrowej stanowisk OUN i UPA na Wołyniu”. I rzeczywiście, gros książki stanowią opisy struktury OUN (a później także UPA) od międzywojnia aż po 1953 rok, ruchów kadrowych w ramach tej struktury czy stanowisk zajmowanych przez poszczególnych działaczy. W świetle powyższego wydaje się, że podtytuł książki dobrano nieco na wyrost. Bardziej adekwatny byłby podtytuł „Historia struktur Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii”. Niektóre „białe plamy” trudno jednak zrozumieć. Na przykład autor szczegółowo opisuje proces likwidacji OUN-UPA przez sowieckie siły bezpieczeństwa, natomiast niemal pomija działania OUN-UPA przeciw władzy sowieckiej. Można odnieść wrażenie, że takich działań nie prowadzono. Odpowiedz Link
mala200333 Re: .... TAK SOBIE ....... 24.04.19, 16:43 Dla osób interesujących się historią wołyńskiego ludobójstwa najcenniejszą częścią monografii Mieczysława Samborskiego będą rozdziały, w których opisuje on zbrodnie na ludności polskiej, starając się identyfikować oddziały w nich uczestniczące i osoby odpowiedzialne za „sprawstwo kierownicze”. Dotychczas o sprawcach rzezi na Wołyniu wiedziano niewiele. W opowieściach ocalonych napastnicy jawili się najczęściej jako bezimienni „bulbowcy”, „banderowcy”, „upowcy”, „czerń”, albo po prostu Ukraińcy. Jeśli kogoś identyfikowano, to sąsiadów albo znajomych wciągniętych w zbrodnicze dzieło. Polscy historycy, którzy poza nielicznymi wyjątkami unikają tematu zbrodni OUN-UPA jak ognia, na podstawie źródeł archiwalnych zdołali zidentyfikować niewielką liczbę winnych konkretnych rzezi. Odwołując się do źródeł ukraińskich i rosyjskich, w tym do literatury wspomnieniowej oraz protokołów przesłuchań członków ukraińskiego podziemia przez sowiecki aparat bezpieczeństwa Samborski znacznie poszerza naszą wiedzę o wysoko postawionych wykonawcach wołyńskiego ludobójstwa. Dzięki niemu poznajemy nie tylko ich nazwiska i pseudonimy, ale także liczne fakty z ich życiorysu. Odpowiedz Link
mala200333 Re: .... TAK SOBIE ....... 24.04.19, 16:45 Wydaje się przy tym, że część osób odpowiedzialnych za konkretne czyny Mieczysław Samborski zidentyfikował jedynie na podstawie przypisania oddziałów OUN-UPA do określonego terenu, co autor zresztą zasugerował we Wstępie. Tak na przykład postąpił przy identyfikowaniu oddziału, który wymordował polskie wioski w gminie Grzybowica. Szkoda, że autorowi nie udało się znaleźć mocniejszych dowodów. Niestety na książce wywarły niedobre piętno dwie rewizjonistyczne tezy stawiane przez autora. Samborski po pierwsze uważa, że UPA była częścią niemieckich formacji wojskowych lub policyjnych, powołaną przez Abwehrę w celu ochrony linii kolejowych na Wołyniu przed partyzantami sowieckimi i zdobywania dla niej informacji wywiadowczych, a jedynie propagandzie OUN-UPA i nacjonalistycznym historykom zawdzięczamy wersję historii mówiącą o buncie nacjonalistów ukraińskich przeciw Niemcom. Choć przyznaje on, że nie ma na to „twardych dowodów”, czyli dokumentów niemieckich, nie przeszkadza mu to w upieraniu się przy „niemieckości” UPA, co przewija się w książce jak lejtmotyw. Samborski usiłuje udowadniać swoją tezę przytaczając różne fakty, które niejednokrotnie z trudem można uznać tylko za poszlaki. W tej kwestii wywody autora należy uznać za nieprzekonujące, delikatnie rzecz ujmując Odpowiedz Link
mala200333 Re: .... TAK SOBIE ....... 24.04.19, 16:46 Czasem autor zdaje się nie zauważać karkołomności swoich tez. Na przykład przypuszcza on, że UPA w ramach wysługiwania się Niemcom przekazała im kilkadziesiąt ton cukru zdobytego w wyniku napadu na cukrownię w Mizoczu. Problem polega na tym, że cukrownia w momencie napadu znajdowała się w rękach niemieckich, czego Samborski nie ukrywa. A więc „niemiecka” UPA napadła na Niemców, by Niemcom przekazać niemiecki cukier? Doprawdy ciężko to zrozumieć. Odpowiedz Link
mala200333 Re: .... TAK SOBIE ....... 24.04.19, 16:46 Niestety teza o „niemieckości” UPA popchnęła autora na jeszcze większe manowce. Już zupełnie bez żadnych dowodów uważa on, że „ludobójstwo na Polakach na Wołyniu było częścią realizowanego przez niemieckich nazistów Generalplan Ost”, a ukraińscy nacjonaliści byli jedynie wykonawcami tego planu. Jedyne, co ma za tym przemawiać, to koincydencja czasowa pomiędzy niemiecką akcją „Wehrwolf” na Zamojszczyźnie a szczytem ludobójczych wystąpień UPA na Wołyniu, a także wspomniane związki z Niemcami (notabene, jeśli UPA podlegała Abwehrze, to dlaczego wyznaczono jej realizację planu SS?). Niemcy mieli jakoby testować dwa alternatywne sposoby usunięcia „miejscowej ludności” z terenu – na Zamojszczyźnie poprzez wysiedlenia a na Wołyniu przez wymordowanie. Słabość rozumowania Samborskiego polega na tym, że na Wołyniu „miejscową ludnością” byli w przytłaczającej większości Ukraińcy i jeśli Niemcy chcieliby oczyścić teren pod swoje osadnictwo, to musieliby przede wszystkim wymordować lub wysiedlić wołyńskich Ukraińców, a nie nielicznych Polaków. A czy ktoś widział niemieckich osadników nasiedlonych na Wołyniu na miejsce wymordowanych Polaków? Poza tym w 1943 roku Niemcy mieli już opracowane efektywne metody pozbywania się całych grup narodowościowych – po co więc mieliby eksperymentować z tak prymitywnymi sposobami? Takie wątpliwości zdają się nie zaprzątać uwagi autora. Odpowiedz Link
mala200333 Re: .... TAK SOBIE ....... 24.04.19, 16:46 Usiłując zdyskredytować OUN-UPA poprzez ukazanie tych organizacji jako niemieckie narzędzie zbrodni Mieczysław Samborski nieświadomie uzyskuje efekt odwrotny od zamierzonego. „Ależ o Panie! oni niewinni / Choć naszą przyszłość cofnęli wstecz / Inni szatani byli tam czynni / O! rękę karaj, nie ślepy miecz!” – pisał poeta o innej, choć równie pamiętnej rzezi. Samborski co prawda nie uniewinnia wołyńskich sprawców, lecz jego wywody prowadzą do oczyszczenia ukraińskiego nacjonalizmu z winy za jego „opus magnum”, czyli opracowanie i realizację planu ludobójstwa Polaków z Kresów Południowo-Wschodnich w celu utworzenia „samostijnej” Ukrainy. Z lektury „Sprawców…” można odnieść wrażenie, że to nie ludobójcza skaza ukraińskiego nacjonalizmu i zakorzeniona od wielu dziesięcioleci w umysłach Ukraińców idea pozbycia się Polaków, stoją za tragedią Kresowian, lecz niemiecki rozkaz w drodze jakiegoś tragicznego zrządzenia losu. Bandera, Klaczkiwski i Szuchewycz niczym w sowieckiej historiografii jawią się jako odszczepieńcy nie mający nic wspólnego ze zdrową tkanką ukraińskiego narodu. Tymczasem było odwrotnie – byli oni nieodrodnymi synami ziemi, która wydała tylu ludobójców i dlatego tak naturalnie i bez większych oporów wchodzą teraz do ukraińskiego panteonu. Krzysztof Janiga Odpowiedz Link
mala200333 Re: .... TAK SOBIE ....... 24.04.19, 17:21 Na festiwalu w Berlinie w 2009 roku Wajda otrzymał za "Tatarak" Nagrodę im. Alfreda Bauera - przyznawaną reżyserom wyznaczającym nowe perspektywy sztuki filmowej. Reklama Film jest ekranizacją prozy Jarosława Iwaszkiewicza. Oprócz Krystyny Jandy wystąpili w nim m.in. Jan Englert, Jadwiga Jankowska-Cieślak, Julia Pietrucha oraz Paweł Szajda - amerykański aktor polskiego pochodzenia, znany z filmu "Pod słońcem Toskanii" Audrey Wells (2003), a następnie z "Wygranego" Wiesława Saniewskiego. Janda wcieliła się w główną bohaterkę "Tataraku", dojrzałą, doświadczoną życiem kobietę, która żyje wspomnieniami. Przypadek sprawia, że do Marty na moment "wraca młodość". W jej życiu pojawia się młody mężczyzna. Kobieta przypomina sobie, czym jest bliskość. Niestety, przygoda będzie miała smutny finał. Czytaj więcej na film.interia.pl/wiadomosci/news-tatarak-bolesna-autobiografia-jandy,nId,2953058#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox Odpowiedz Link
mala200333 Re: .... TAK SOBIE ....... 24.04.19, 17:22 Wajda połączył w filmie elementy fikcji i dokumentu - jedna płaszczyzna to ekranizacja opowiadania Jarosława Iwaszkiewicza, płaszczyzna druga to z kolei materiał dokumentalny - osobiste wyznania Krystyny Jandy po śmierci jej męża, wybitnego operatora filmowego Edwarda Kłosińskiego. Jak podkreślał Wajda po pierwszych pokazach "Tataraku", Krystyna Janda wniosła do tego filmu "coś więcej niż aktorski talent", "właściwe jest współautorem tego filmu". Spowiedź Krystyny Jandy Recenzja Spowiedź Krystyny Jandy Jeszcze w trakcie realizacji "Tataraku" mówiło się o tym, że z tego filmu może wyjść Wajdzie genialna rola Jandy. Marta, bohaterka opowiadania Iwaszkiewicza jest dojrzałą żoną lekarza (Jan Englert), wiodącą spokojne, może nieco nudne życie w małym miasteczku. "Boję się, że nie dożyje lata" - zwierza się przyjaciółce (Jadwiga Jankowska-Cieślak) mąż Marty, odkrywając u żony raka. Jest wiosna, zbliżają się Zielone Świątki, trzeba będzie "umaić dom". Tatarakiem. Po pierwszej scenie filmu - monodramie Krystyny Jandy - przenosimy się na plan filmu "Tatarak". Andrzej Wajda siedzi przy stole z Krystyną Jandą i czytają popodkreślane opowiadanie Iwaszkiewicza. "Tatarak ma właściwie dwa zapachy. Gdy rozetrze się górę liścia, pachnie jak woda ocieniona wierzbami. Gdy powącha się dół - jest jakby zanurzony w błocie, ma zapach śmierci". Nagle klaps, akcja, widok ekipy i sprzętu - dopiero teraz zaczyna się właściwy film? Czytaj więcej na film.interia.pl/wiadomosci/news-tatarak-bolesna-autobiografia-jandy,nId,2953058#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox Odpowiedz Link
mala200333 Re: .... TAK SOBIE ....... 24.04.19, 17:25 Andrzej Wajda po raz kolejny zaskoczył. Nikt nie spodziewał się po "Tataraku" rodzaju filmu w filmie. Trochę jak we "Wszystko na sprzedaż" - reżyser miesza fikcję i rzeczywistość, sztukę i życie. Na konferencji prasowej po berlińskim pokazie powiedział: "Przyzwyczailiśmy się do tego, że nim film wejdzie na ekrany kin, przeważnie telewizja pokazuje making of. Widzimy ludzi, którzy robią film i widzimy film, który zrobili. Pomyślałem, że to jest coś naturalnego, żeby połączyć to razem na ekranie". W efekcie "Tatarak" składa się z dwóch wzajemnie przenikających się ("rymujących" - jak powiedział Wajda) części: właściwego filmu i kulis jego powstawania. Do tego dochodzi trzecia płaszczyzna narracyjna: spowiedź Krystyny Jandy. Wajda wspomina, jak po zakończeniu zdjęć do filmu "nagle, któregoś ranka Krystyna Janda wsunęła mu do ręki kilka kartek i powiedziała: Przeczytaj to. Przeczytałem i zadałem jej jedno proste pytanie: 'Czy dajesz mi te kartki, żebym ja to przeczytał, czy chcesz to powiedzieć do kamery?'. Ku mojemu zdumieniu odpowiedziała: 'Ja to powiem do kamery?'. Zrobiłem 50 filmów, wydawało mi się, że już wszystko widziałem, wszelkie możliwe relacje, jakie zachodzą między aktorami a reżyserem mam za sobą" - wyznał reżyser. Czytaj więcej na film.interia.pl/wiadomosci/news-tatarak-bolesna-autobiografia-jandy,nId,2953058#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox Odpowiedz Link
jutta_t Re: .... TAK SOBIE ....... 29.04.19, 16:00 Zabranie dziecka bez mojej zgody to jest prawie porwanie rodzicielskie - powiedział Śmigielski. Proszę pokazać, kiedy pytałaś o zgodę na zabranie za granicę dziecka. To nie jest twoja własność. Ty musisz pytać się o zgodę na wyjazd. A kiedy zabroniłeś? - odparła Weronika. A w ogóle chciałam ci powiedzieć, że masz się trzymać 91 metrów ode mnie. W Polsce nie obowiązuje to prawo - zripostował ortopeda. Nieprawda, obowiązuje wszędzie na świecie. Nie jesteś Amerykanką. Chcę zobaczyć dziecko. Możemy to skonfrontować, ale nie za pośrednictwem prasy. Złożyłeś ten wniosek nie po to, żeby się zobaczyć z córką, tylko po to, żeby się wybielić w prasie. Robisz przedstawienie przed prasą... Tak właśnie moje życie wyglądało - zakończyła Rosati. Odpowiedz Link
jutta_t Re: .... TAK SOBIE ....... 29.04.19, 16:12 Naukowcy przeanalizowali dane z aktywności uskoku San Andreas, a także z pobliskich uskoków San Gabriel i San Jacinto i stwierdzili, że prawdopodobieństwa poważnego trzęsienia ziemi (o sile 8 stopni lub więcej) w ciągu najbliższych 30 lat, wzrosło w Kalifornii z 4 do 7 procent. Według sejsmologów, ludzie muszą zrozumieć, że katastrofa jest nieunikniona i już trzeba rozpocząć do niej przygotowania. Czytaj więcej na nt.interia.pl/technauka/news-naukowcy-ostrzegaja-przed-silnym-wstrzasem-w-kalifornii,nId,2963653#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox Odpowiedz Link
jutta_t Re: .... TAK SOBIE ....... 29.04.19, 16:18 To ekstremalny przypadek, ale warto go przypomnieć. Mowa o 47-latce z Detroit, która piła codziennie, przez 17 lat, dzbanek herbaty zrobionej z co najmniej 100 torebek. Historię kobiety opisano w "New England Journal of Medicine". Ten dziwny zwyczaj wyszedł na jaw, gdy kobieta zgłosiła się do lekarza narzekając, że od pięciu lat boli ją dolna część pleców, ramiona, nogi i biodra. Zęby stały się tak kruche, że wszystkie wyleciały. Kobieta już myślała, że zachorowała na raka. Lekarze, po prześwietleniu, mieli dla niej jednak dobrą wiadomość. Przyczyną jej dolegliwości było zbyt wiele fluoru w organizmie. Pierwiastek zniszczył jej kości. Według zaleceń lekarzy, dziennie można spożyć 4 mg fluoru. U Amerykanki było to ok. 20 mg. Nerki nie dały sobie rady. Jak do tego doszło? Paradoksalnie nie o liczbę torebek herbaty tu chodzi, a o wodę, w której je parzono. Otóż m.in. w USA i Wielkiej Brytanii stężenie fluoru w wodzie jest bardzo wysokie. Odpowiedz Link
jutta_t Re: .... TAK SOBIE ....... 29.04.19, 16:28 Patrycja Zawadzka w środę wsiadła do autobusu w miejscowości Szelków, którym dotarła do Warszawy. Mamie powiedziała, że jedzie odwiedzić chłopaka. Ale nie powiedziała o tym, że razem z nim wybiera się do Berlina. To właśnie z tego miasta zadzwoniła do mamy następnego dnia. Nie wiadomo, co działo się później z dziewczyną. Zaginionej Patrycji Zawadzkiej szuka policja. I dziewczyne niby chlopak sprzedal... Odpowiedz Link
mala200333 Re: .... TAK SOBIE ....... 01.05.19, 16:01 Pola Nireńska – druga żona i miłość Jana Karskiego – była artystką światowego formatu? Po latach zapomnienia i ponad ćwierć wieku od samobójczej śmierci Pola Nireńska wraca za sprawą trzech młodych polskich artystek. Odpowiedz Link
mala200333 Re: .... TAK SOBIE ....... 01.05.19, 16:02 A proces przywracania pamięci o niej rozpoczął się tam, gdzie zaczynała drogę ku sławie – w Hellerau pod Dreznem. W monumentalnym budynku z początku XX wieku dziś mieści się Europejskie Centrum Sztuki. W 1920 roku słynna niemiecka tancerka Mary Wigman założyła tam własną szkołę. To właśnie do niej przyjechała urodzona w Warszawie w ortodoksyjnej rodzinie żydowskiej niespełna dwudziestoletnia Pola Nirenstejn. Musiała długo przekonywać rodziców, którzy nie życzyli sobie, by córka zajmowała się tak nieprzyzwoitą sztuką, Ale Pola była uparta, podobno na znak protestu zamknęła się w swoim pokoju i przez trzy dni z niego nie wychodziła. Ojciec w końcu uległ, zasięgnąwszy wcześniej porady u rabina. Kiedy po trzech latach nauki w Hellerau, Mary Wigman wraz z wychowankami wyruszyła na entuzjastycznie przyjmowane tournée po USA, Pola, przybrawszy nazwisko Nireńska, była już jedną z gwiazd zespołu. Wydawało się, że czeka ją wspaniała kariera. Ale w Niemczech do władzy doszedł Hitler i Mary Wigman chcąc utrzymać szkołę oraz zespół, musiała pozbyć się żydowskich tancerek. Od tego momentu historia ciągle będzie brutalnie ingerować w artystyczną działalność Poli Nireńskiej. Odpowiedz Link
mala200333 Re: .... TAK SOBIE ....... 01.05.19, 16:03 Z Niemiec wróciła do Warszawy. Wierna ideom swej mistrzyni, która nie wpajała uczennicom określonej techniki tańca lecz przede wszystkim rozwijała ich wyobraźnię, nie pasowała do żadnego zespołu baletowego. Postawiła na występy solowe i w 1934 roku na Europejskim Kongresie Tańca odniosła ogromny sukces własną choreografią bazującą na polskich tańcach ludowych. Pola Nireńska stała się sławna, ale w kraju konserwatywno-katolicka prasa skwitowała to antysemickimi paszkwilami. Z nadzieją, że poza Polską zostanie przyjęta bez takich obciążeń, wyjechała do Florencji, ale tam również faszyzm nie pozwolił jej na działalność. Wybrała zatem Londyn i wydawało się, że wreszcie znalazła warunki do stabilizacji. To wtedy poznała Jana Karskiego (wówczas jeszcze Kozielewskiego), ale oboje byli w innych związkach. Uczucie połączyło ich znacznie później. Odpowiedz Link
mala200333 Re: .... TAK SOBIE ....... 01.05.19, 16:04 Wybuch II wojny światowej ograniczył liczbę występów, niewiele lepiej było po 1945 roku. Artystycznie Pola Nireńska odżyła dopiero, gdy w 1949 roku otrzymała zaproszenie z USA na jeden z najważniejszych w świecie festiwali tańca współczesnego. Do Europy już nie wróciła, została w Waszyngtonie, założyła zespół, zaczęła uczyć. REKLAMA Na jej występ przyszedł kiedyś w Ameryce Jan Karski. Zaprosił na kolację, potem na następną. Jak potem wspominał, jedna z kolejnych zakończyła się śniadaniem. By móc wziąć z nim ślub ona przyjęła chrzest. Wreszcie mogła poczuć się artystką spełnioną. W 1980 roku 70-letnia Pola Nireńska otrzymała w USA prestiżową nagrodę za całokształt działalności. Czy czuła się w pełni szczęśliwa? Niesłychanie emocjonalnie przeżywała wydarzenia Marca’68, uważała, że od czasu, gdy ją dotknął polski antysemityzm, nic się nie zmieniło. Nie uwolniła się też od widma Holocaustu. Wprawdzie jej rodzice zdołali z Polski wyjechać do Palestyny, ale w Treblince zginęła jej siostra i wielu bliskich. Ostatnią choreografią, którą zrealizowała w 1990 roku, była „Tetralogia Holocaustu” ujęty w tańcu los matki i jej czterech córek, od chwil szczęśliwego życia do tragicznego końca w obozie zagłady. Do tej pracy odwołały się obecnie choreografka Agata Siniarska i tancerka Katarzyna Wolińska przygotowując pokaz na otwarcie międzynarodowego festiwalu w Hellenau. Jedna z uczennic Poli Nireńskiej wciąż przechowuje bowiem kasetę z zapisem wideo „Tetralogii Holocaustu”. Nie lubi się z nią dzielić z nikim, ale Polkom zdecydowała ją udostępnić. Odpowiedz Link
mala200333 Re: .... TAK SOBIE ....... 01.05.19, 16:05 Od początku wiedziałyśmy, że nie będziemy rekonstruować „Tetralogii Holocaustu” – wyznaje Agata Siniarska. – Estetyka tzw. tańca wyrazistego, którą Mary Wigman wpoiła Poli Nireńskiej, niezbyt przemawiałaby w naszych czasach. Chciałam zaś pokazać, że choreografia może być praktyką pamięci, cielesnym sposobem uprawiania historii. REKLAMA Projekt zatytułowany „Druga natura” nie jest zwykłą choreografią czy spektaklem teatru tańca. To instalacja, której trzecią współautorką jest Karolina Grzywnowicz – Od razu zaczęłyśmy działać wspólnie – mówi choreografka. Szukały odpowiedzi, jak współcześnie pokazać przemoc oraz zagładę i uznały, że dziś wyraża ją też nasz stosunek do przyrody. Instalację „Druga natura” pokazały w Hellenau w plenerze, przed Europejskim Centrum Sztuki. Scenerię wykreowała Karolina Grzywnowicz i choreograficzny monodram odbył się na czarnej ziemi wśród starannie zasadzonych roślin. Nie wyrosły przypadkowo, wszystkie przywołują w pewien sposób koszmar Holocaustu. Brzozy sadzono w Auschwitz, róże hodowała żona komendanta obozu, łubin siano tam, gdzie chowano ciała zagazowanych ofiar… W tej sielsko-posępnej scenerii poruszała się w milczeniu Katarzyna Wolińska. W gestach odwoływała się momentami do ekspresjonizmu typowego dla sztuki niemieckiej lat dwudziestych i trzydziestych, ale choreografia unikała gwałtownej wyrazistości, rozpacz czy gniew wyrażany był bardziej przez zastyganie i trwanie. Odpowiedz Link
mala200333 Re: .... TAK SOBIE ....... 01.05.19, 16:06 Jak każdy przejaw sztuki konceptualnej „Druga natura” wymaga przygotowania, by pojąć znaczenie gestów, zrozumieć zmienny stosunek tancerki do otaczających ją roślin i do ziemi, która kryje ciała pomordowanych, ale kontakt z nią może przynieść ukojenie. W porównaniu z czasami Poli Nireńskiej taniec zdecydowanie bardziej stał się dziś sztuką intelektu a nie prostych uczuć. „Druga natura”, która będzie pokazywana też w innych krajach, to część cyklu „Terytoria choreografii” realizowanego przez Instytut Adama Mickiewicza. Ma przypominać polskie artystki, które w XX wieku wywarły wpływ na rozwój światowego tańca. Pola Nireńska nie była bowiem jedyna. „Terytoria choreografii” rozpoczęto w ubiegłym roku spektaklem przywołującym dokonania urodzonej w Łodzi Yanki Rudzkiej, założycielki pierwszej szkoły tańca współczesnego w Brazylii. Kolejnymi bohaterkami będą: Marie Rambert, która z Warszawy przez Paryż dotarła do Londynu i dziś uznawana jest za matkę brytyjskiego baletu oraz oczywiście Bronisława Niżyńska, tancerka i siostra legendarnego Wacława Niżyńskiego, a przede wszystkim światowej klasy choreografka. Pola Nireńska nie uwolniła się od ciężaru tragicznych przeżyć. Kilkanaście miesięcy po premierze „Tetralogii Holocaustu” wyskoczyła z okna swego amerykańskiego apartamentu. Odpowiedz Link
mala200333 Re: .... TAK SOBIE ....... 01.05.19, 17:25 Presja picia Karolina spędziła zeszłoroczną majówkę w stołecznych klubach, gdzie bez opamiętania balowała niemal tydzień. - Codziennie spotykałam się ze znajomymi z uczelni. W ciągu sześciu dniu imprezowania wydałam ponad 2 tysiące złotych. Kasa schodziła na alkohol, kluby, taksówki, pizzę i znów kluby... - wspomina dziewczyna i dodaje, że podczas majówki odpuściła wszelką kontrolę. - Ciągle panował klimat imprezy. Wszyscy piliśmy na umór, zamieniając się na te sześć dni w zwierzęta. Odpowiedz Link