Dodaj do ulubionych

Auschwitz-Birkenau.

27.01.20, 13:44

- Wrzucono nas do nowego bloku. Brama się otwiera i wpada tłum jakichś "stworów". Nie wiadomo co to było ni człowiek, ni zwierzęta. Byli dziwacznie poubierani, nie wiedzieliśmy, co się dzieje. Każda osoba miała sznurek przewiązany z wiszącą miską do jedzenia. Nie wiedzieliśmy, czy to piekło, czy dom wariatów - wspominała swój pierwszy dzień ocalała z Auschwitz-Birkenau Walentyna Nikodem.


--
Moje forum: KSIAZKI,MUZYKA ..i Remarque
Jeżeli nap­rawdę nic nie można po­radzić, po co dop­ro­wadzać się do obłędu? ... Remarque
Obserwuj wątek
      • seremine Re: Auschwitz-Birkenau. 27.01.20, 15:40
        Czesława Kwoka urodziła się 15 sierpnia 1928 r. we wsi Wólka Złojecka na Zamojszczyźnie. Do Oświęcimia trafiła 13 grudnia 1942 r. w transporcie 318 kobiet. Jej matka Katarzyna również została deportowana – otrzymała numer 26949 i zginęła w obozie 18 lutego 1943 r.

        Według zeznań Wilhelma Brasse, słynnego portrecisty z Auschwitz, przed zrobieniem obozowych zdjęć, Czesia została pobita przez jedną ze strażniczek. Na fotografiach widać rozcięcie na jej wardze.

        --
        Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
        • seremine Re: Auschwitz-Birkenau. 27.01.20, 15:41
          Czesława Kwoka

          – Była taka młodziutka i taka wystraszona. Dziewczynka nie rozumiała dlaczego się tu znalazła i nie mogła zrozumieć co do niej mówią – opowiadał po latach Brasse. – Inna więźniarka, która była kapo, wzięła kij i uderzyła ją w twarz. Ta Niemka po prostu wyładowała złość na tej dziewczynie. Taka piękna, młoda dziewczyna, taka niewinna. Płakała, ale nie mogła nic zrobić.

          --
          Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
          • seremine Re: Auschwitz-Birkenau. 27.01.20, 15:42
            To były ostatnie zdjęcia w życiu Czesławy. Dziewczynka zmarła w obozie 12 marca 1943 r. "Przyczyna śmierci Czesławy nie jest znana, ale prawdopodobnie zapadła na jakąś chorobę albo została zamordowana zastrzykiem fenolu" – pisał w książce "Miejsca Holocaustu" Martin Winstone.

            --
            Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
            • seremine Re: Auschwitz-Birkenau. 27.01.20, 15:42
              Czarno-białe zdjęcia Czesi Kwoki trafiły do Mariny Amaral, brazylijskiej artystki. Ta je pokolorowała, a później zamieściła na swoim facebookowym profilu. W rocznicę wyzwolenia obozu dziewczynka znów jest wspominana.

              --
              Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
              • seremine Re: Auschwitz-Birkenau. 27.01.20, 15:43
                ano
                2 godziny temu

                Mówimy i pokazujemy okropieństwa IIWŚ.
                Pomyślcie parę lat temu w Europie była Jugosławia, rozpadła się na mniejsze kraje.
                Co tam się działo, wszyscy zapomnieli o ludobójstwie, o gwałtach, mordach, masowych rzeziach, zapomnianych nie odkrytych grobach czy też mamy pamięć wybiórczą. Czy wyciągamy wnioski z lekcji. Myślę że nie.

                --
                Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
                • seremine Re: Auschwitz-Birkenau. 27.01.20, 15:44
                  Zenek
                  1 godzinę temu

                  Wczoraj oglądałem Lalkę przez przypadek i natrafiłem akurat na dialog pomiędzy Rzeckim i Wokulskim dotyczący kwestii żydowskiej i jedno mu utkwiło w pamięci jak Wokulski mówił, że dzisiejsi przebiegli, interesowni, cwani Żydzi, których jedyną bronią pozostał pieniądz i życiowe cwaniactwo zostali wyhodowani przez nas samych, bo antysemityzm dotknął najbardziej tych Żydów, którzy byli skromni, wartościowi, którzy byli patriotami. Ci nie przeżyli. Zostali ci drudzy. No i mamy to co mamy. Dokładnie to samo dotyczy Niemców. Nie wkładajmy wszystkich do jednego worka, bo zostaną na końcu sami wrogowie.

                  --
                  Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • seremine Re: Auschwitz-Birkenau. 27.01.20, 15:50
      Hista
      11 min. temu

      A kto wspomni te bezimienne dzieci które z powodu "chwilowego " niedoboru cyklonu B , dla wykonania "dziennego planu " wrzucano żywcem do pieców w Auschwitz ?.Bo niemcy to nacja która słynie z niebywałej staranności i dokładności w realizowaniu wszelkich planów i rozkazów.Już od czasów Freda Wielkiego !.I do dziś.

      --
      Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
      • seremine Re: Auschwitz-Birkenau. 27.01.20, 15:54

        Alina Dąbrowska, z domu Bartoszek, rocznik 1923, trafiła do Auschwitz w wieku 20 lat. Ma za sobą pobyty w 5 obozach koncentracyjnych: Auschwitz-Birkenau, Ravensbruck, Malchow, Buchenwald i Leipzig
        Niemcy przyszli po nią do pracy. Aresztowali za pracę dla podziemia. Ktoś dał znać jej mamie o aresztowaniu, przybiegła razem z ojcem i zdążyli się jeszcze zobaczyć. "Kiedy mnie wyprowadzali, jeden z Niemców był na tyle ludzki, że pozwolił się nam przytulić" - wspomina Alina Dąbrowska
        W obozie była ofiarą eksperymentów pseudomedycznych. Dr Mengele, czy inny lekarz, testował na niej szczepionki na tyfus. Zachorowała, ale wyszła z tego
        Nawet po wielu latach bała się wizyty w Auschwitz. Dopiero na emeryturze w towarzystwie pewnej Niemki udało się jej przełamać i przekroczyć bramę obozu.


        --
        Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
        • seremine Re: Auschwitz-Birkenau. 27.01.20, 15:54
          Dąbrowska wybrała się na nią razem ze swoimi dwiema córkami: Jagą i Madzią. Gdy reszta towarzyszy podróży dowiedziała się, że Dąbrowska była więźniarką, nie mogła opędzić się od pytań na temat miejsca, które większość Polaków napawało strachem. Pytania o to, w którym bloku była, co jedli, gdzie pracowała, gdzie później ją przeniesiono, napływały z każdej strony. Miała wrażenie, że za chwilę oszaleje. Była w matni. Znalazła się w potrzasku swojej przeszłości. Znowu przeżywała ten koszmar na nowo.

          Wydarzenia z jej dawnego życia napawały ją tak wielkim przerażeniem, że nie była w stanie dojść dalej niż do samego napisu „Arbeit macht frei”. To i tak był cud, że dała radę zbliżyć się aż tak bardzo do miejsca, które dla niej było piekłem, najgorszym miejscem, które stworzył człowiek. Siedzibą zła, bólu, łez, upokorzenia, nienawiści. Kiedy wsiadała później do autobusu, jej nogi ciągle się trzęsły, a Alina przysięgła sobie, że był to pierwszy i ostatni raz, gdy znalazła się w pobliżu Oświęcimia.
          "Poczułam ulgę, bo zobaczyłam, że dzieci naszych oprawców też cierpią"

          Kolejną próbę podjęła już bardzo późno. Był początek lat dwutysięcznych. Alina była już na emeryturze, gdy znajoma Niemka poprosiła, żeby była więźniarka obozu towarzyszyła jej w Oświęcimiu. Ponoć długo wahała się i zastanawiała, czy jest w stanie i ma wystarczająco dużo siły, żeby obudzić w sobie wspomnienia z przeszłości. Nie musiała tam być, żeby sceny sprzed lat pojawiły się jej przed oczami, żeby znowu słyszeć krzyki ludzi, poczuć słodkawy zapach dymu unoszącego się z kominów krematorium, który wgryzał się w nozdrza na długi czas, zobaczyć stosy wychudzonych nagich ciał zagazowanych Żydów, którzy myśleli, że idą do zbiorowej łaźni. – Bała się pani tej pierwszej wizyty po latach? – Bardzo, dlatego też zwlekałam z tą decyzją, bo nie widziałam głębszego sensu, żeby na nowo budzić w sobie dawne przeżycia.

          I rzeczywiście, pierwsza próba była nieudana. Dopiero kolejna zmieniła całkowicie moją perspektywę patrzenia na Auschwitz. Znajoma Niemka nalegała, żebyśmy razem odwiedziły obóz. Wiedziała, że spędziłam tam trochę czasu. Nie ukrywałam tego przed nią. Po długim namyśle zgodziłam się na wyjazd, bo doszłam do wniosku, że może to być ciekawe doświadczenie. – Ale przecież pani znała to wszystko z autopsji. Po co rozdrapywać rany, które zabliźniały się przez kilkadziesiąt lat? – Chyba one tak do końca nigdy się nie zabliźniły i już nie zabliźnią. Moja wizyta w Auschwitz miała zupełnie inny cel, ponieważ znałam i doskonale pamiętałam wszystko, czego tam doświadczyłam, ale perspektywa czasu niesamowicie zmienia percepcję. Chciałam zobaczyć to miejsce jako wolna osoba, która ma poczucie bezpieczeństwa. Poza tym towarzyszyła mi Niemka.

          Niemcy do dzisiaj mają ogromne wyrzuty sumienia, że w taki sposób zachowywali się ich przodkowie: dziadkowie, ojcowie, matki, ciotki… Chciałam więc też zobaczyć Auschwitz oczami tej Niemki. Osoby, która nosi w sobie poczucie winy. A ten jej żal był ogromny. Wstydziła się, że jej naród zapisał się na kartach historii ludzką krwią. Od pierwszych chwil widać po niej było, że jest wstrząśnięta miejscem, które było fabryką śmierci, zaplanowaną i wybudowaną przez jej przodków. Dużo czasu spędziłyśmy w muzeum. Skrupulatnie wczytywała się we wszystko, co tylko można było przeczytać. Przyswajała wiedzę, która do tej chwili była jej nieznana. Po kilku godzinach spędzonych razem poprosiła mnie o przerwę, bo potrzebuje pobyć sama ze sobą. Do jej oczu napływały łzy. Rozdzieliłyśmy się na godzinę. Gdy spotkałyśmy się ponownie, ciągle widać było na jej twarzy, że jest wstrząśnięta zachowaniem swojego narodu i ogromem zła, które wyrządził innym.

          Ta wizyta w Auschwitz bardzo mi wtedy pomogła. – Niby w czym? – Poczułam ulgę, bo zobaczyłam, że oni też cierpią, że dzieci naszych oprawców wstydzą się tego, co było, że dostrzegają powagę sytuacji i zło, jakie nam wyrządzili, kierując się nieludzkimi zachowaniami. Oni nie bagatelizują sprawy na zasadzie „było, minęło”. Bo to nie minęło. Dla nich – katów, i dla nas – ofiar. Zauważyłam też jedną ciekawą rzecz. Kiedy uczestniczyłam już później w wielu spotkaniach i pogadankach o obozie, na których wśród słuchaczy znajdowały się osoby niemieckiego pochodzenia, nie zdarzyło się, żeby któraś z obecnych na sali osób z emfazą nie opowiedziała, ilu członków rodziny straciła w czasie wojny, jakie straty poniosła. Możliwe, że była to chęć pokazania, że nie tylko nam wojna odebrała bliskich, ale mogła to też być chęć złagodzenia naszego cierpienia. Pokazania, że oni też cierpieli. Że nie byliśmy w tym wszystkim sami, bo po stronie katów też dochodziło do prawdziwych tragedii. Ta wizyta w Auschwitz i spotkania z Niemcami sprawiły, że mogę wracać do przeszłości, nie czując przy tym bólu czy złości. Ja już go mam za sobą. Rozprawiłam się z nim, i to raz na zawsze. – Pani Alino, skoro nie boi się pani tego miejsca, pokaże mi pani obóz? – Nie ma najmniejszego problemu. Od tamtego czasu byłam w Auschwitz już kilka razy.”

          --
          Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
          • seremine Re: Auschwitz-Birkenau. 27.01.20, 15:55
            Gdy wysiadłam z wagonu na peronie w Brzezince, nie byłam świadoma, że właśnie wykonałam pierwszy krok na drodze do koszmaru, który swój koniec znajdzie w prawdziwym piekle. Jestem wdzięczna Bogu, że udało mi się wyjść z tych czeluści. Bo Auschwitz mogło pochłonąć każdego i dosłownie, i w przenośni spalić żywcem. Nigdy nie miałam nadziei, że wyjdę stamtąd cało, dlatego nawet o tym nie myślałam, jak będzie wyglądać moje życie. Żyłam tu i teraz. Na tym musiałam się skupić. W trakcie swojego pobytu w obozie przeżyłam dwie selekcje. Ale inne zasady dotyczyły Żydów. Niemcom szkoda było marnować na nich czas. Transporty z Żydami przechodziły selekcję od razu na dworcu, na peronie. Człowiek nie miał szans, żeby nawet zorientować się, dokąd go przywieziono, a  już musiał żegnać się z życiem. Tyle że nikt z nich nie był tego świadom. Nikt z nich nie zdawał sobie sprawy, że ich początek w Auschwitz to koniec ostateczny. Ale może to i  lepiej. Chwilowy lęk i błaganie nie zmieniłoby decyzji żandarmów, a tylko by ich rozjuszyło. Albo mogło to mieć odwrotny skutek: głośny śmiech i wzrok pełen obrzydzenia i politowania. – A jak było z Polakami? – Rasę aryjską zostawiano w spokoju, bo w związku z tym, że z Węgier masowo wywożono Żydów do Auschwitz, robiło się dość ciasno. Niemcy w pierwszej kolejności musieli pozbyć się problemu, jaki stanowiła dla nich rasa żydowska. Żeby zrobić miejsce napływającym dziesiątkom tysięcy, musieli w pierwszej kolejności pozbyć się tych, którzy już zasiedlali obozowe bloki.

            I robili to bez skrupułów. Nacjonalista i zdrajca węgierski Ferenc Szálasi, który pod koniec wojny stał się przywódcą na Węgrzech, bez mrugnięcia okiem pozwalał na takie zachowania. Chciał, żeby jak najwięcej węgierskich Żydów trafiło do gazu, bo w ten sposób Węgrzy mogli przejąć ich ziemie, majątki oraz domy. Również Cyganie byli solą w oku Niemców. Gdy wypędzali ich z baraków i pędzili do gazu, oni już wiedzieli, co się z nimi stanie. Krzyki, jakie towarzyszyły tym sytuacjom, wwiercały się w mózg. Do dzisiaj je słyszę. Pamiętam też, że na początku, zaraz po przyjeździe, zorientowałam się, że w obozie jest wiele żydowskich Greczynek. Wszystkie ubrane były w coś, co przypominało męskie kombinezony. Wyglądały strasznie: przemęczone, wychudzone, snujące się z kąta w kąt… Aż czuło się ból od samego ich widoku. Reguł selekcji ani teoretycznie, ani praktycznie nie dało się objąć rozumem. Tylko szaleniec mógł je pojąć. Chociaż gdyby zastanowić się nad tą kwestią, to można by dojść do wniosku, że w selekcji w zasadzie chodziło o szczęście. Wielokrotnie zaskakiwało mnie, że Żydom, którzy przyjechali do obozu i od razu byli kierowani do gazu, Niemcy nic nie mówili. Stwarzali wrażenie, że kąpiel to żelazna reguła i każdy musi ją przejść, zanim zostanie przydzielony do baraku. Podstępnie budowali w nich przeświadczenie, że nic im nie grozi. A oni naprawdę sądzili, że idą do kąpieli!

            Nie zapomnę jednego dnia, gdy moja koleżanka z bloku miała odjechać z transportem do innego obozu. Załamała się tą perspektywą, bo – po pierwsze – nie wiedziała, co się z nią stanie, a po drugie – w Auschwitz miała nas, wiedziała, że może na nas liczyć, więc chciała mieć nas obok siebie. Pojawienie się w nowym obozowym środowisku wymaga dużej wytrzymałości psychicznej. Tu znała wszystkich, wiedziała, jak się poruszać w obozowej rzeczywistości. A więźniowie wcale nie przyjmowali nowych z otwartymi ramionami. Okres adaptacji był gehenną. Wiem, co mówię, bo już kilkanaście miesięcy po pojawieniu się w Auschwitz miałam sama się o tym przekonać. Prawdziwa rozpacz, dramat i złość widoczne były na jej twarzy, gdy szykowała się do wyjazdu. Była wręcz purpurowa z wściekłości. Na zakończenie swojej obecności w Auschwitz postanowiła, że nie pożegnają się z nią tak łatwo i zapamiętają ją na dłużej.
            "Wy nie idziecie się kąpać! Wy idziecie do gazu!”

            Uknuła plan, że zrobi Niemcom na złość. W drodze do bramy, mijając grupę Żydów, którzy cierpliwie czekali na swoją kolej do prysznica, krzyknęła: „Wy nie idziecie się kąpać! Wy idziecie do gazu!”. Zszokowała nas tym zachowaniem. W napięciu czekaliśmy, co za chwilę się stanie… – Jaka była reakcja Żydów? Przerazili się? Uciekali? Czy może postanowili zbuntować się przed wejściem do krematorium? – Widok był niesamowity i wszystkie przecierałyśmy oczy ze zdumienia. Nie tego się spodziewałyśmy. Wszyscy Żydzi, którzy tłoczyli się w ciasnej kolejce, spojrzeli na nią z litością i współczuciem. Stwierdzili, że krzyczącej dziewczynie najwyraźniej pomieszało się w głowie, bo te słowa brzmiały niczym mało śmieszny żart wariatki, która do reszty postradała zmysły. Naprawdę… Nikt nie wycofał się z kolejki. Dosłownie nikt! Nikt nawet nie zawahał się, czy dobrze robi, przekraczając próg budynku zwieńczonego kominem. Zero zawahania, zero zwątpienia, zero zastanowienia się, że może ta chora wizja jest prawdą.

            Chociaż kto przy zdrowych zmysłach mógł podejrzewać, że dzieją się tu takie dramaty? Ja sama przecież, gdy byłam jeszcze w więzieniu, nie chciałam uwierzyć w opowieść innej osadzonej o tutejszych realiach. Poczułam duży smutek i żal… bo Żydzi byli tak nieświadomi tego, co za chwilę mieli zgotować im Niemcy…

            --
            Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
            • seremine Re: Auschwitz-Birkenau. 27.01.20, 16:00
              "Wy nie idziecie się kąpać! Wy idziecie do gazu!”

              Uknuła plan, że zrobi Niemcom na złość. W drodze do bramy, mijając grupę Żydów, którzy cierpliwie czekali na swoją kolej do prysznica, krzyknęła: „Wy nie idziecie się kąpać! Wy idziecie do gazu!”. Zszokowała nas tym zachowaniem. W napięciu czekaliśmy, co za chwilę się stanie… – Jaka była reakcja Żydów? Przerazili się? Uciekali? Czy może postanowili zbuntować się przed wejściem do krematorium? – Widok był niesamowity i wszystkie przecierałyśmy oczy ze zdumienia. Nie tego się spodziewałyśmy. Wszyscy Żydzi, którzy tłoczyli się w ciasnej kolejce, spojrzeli na nią z litością i współczuciem. Stwierdzili, że krzyczącej dziewczynie najwyraźniej pomieszało się w głowie, bo te słowa brzmiały niczym mało śmieszny żart wariatki, która do reszty postradała zmysły. Naprawdę… Nikt nie wycofał się z kolejki. Dosłownie nikt! Nikt nawet nie zawahał się, czy dobrze robi, przekraczając próg budynku zwieńczonego kominem. Zero zawahania, zero zwątpienia, zero zastanowienia się, że może ta chora wizja jest prawdą.

              Chociaż kto przy zdrowych zmysłach mógł podejrzewać, że dzieją się tu takie dramaty? Ja sama przecież, gdy byłam jeszcze w więzieniu, nie chciałam uwierzyć w opowieść innej osadzonej o tutejszych realiach. Poczułam duży smutek i żal… bo Żydzi byli tak nieświadomi tego, co za chwilę mieli zgotować im Niemcy…

              --
              Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
              • seremine Re: Auschwitz-Birkenau. 27.01.20, 16:01
                "Wy nie idziecie się kąpać! Wy idziecie do gazu!”

                Uknuła plan, że zrobi Niemcom na złość. W drodze do bramy, mijając grupę Żydów, którzy cierpliwie czekali na swoją kolej do prysznica, krzyknęła: „Wy nie idziecie się kąpać! Wy idziecie do gazu!”. Zszokowała nas tym zachowaniem. W napięciu czekaliśmy, co za chwilę się stanie… – Jaka była reakcja Żydów? Przerazili się? Uciekali? Czy może postanowili zbuntować się przed wejściem do krematorium? – Widok był niesamowity i wszystkie przecierałyśmy oczy ze zdumienia. Nie tego się spodziewałyśmy. Wszyscy Żydzi, którzy tłoczyli się w ciasnej kolejce, spojrzeli na nią z litością i współczuciem. Stwierdzili, że krzyczącej dziewczynie najwyraźniej pomieszało się w głowie, bo te słowa brzmiały niczym mało śmieszny żart wariatki, która do reszty postradała zmysły. Naprawdę… Nikt nie wycofał się z kolejki. Dosłownie nikt! Nikt nawet nie zawahał się, czy dobrze robi, przekraczając próg budynku zwieńczonego kominem. Zero zawahania, zero zwątpienia, zero zastanowienia się, że może ta chora wizja jest prawdą.

                Chociaż kto przy zdrowych zmysłach mógł podejrzewać, że dzieją się tu takie dramaty? Ja sama przecież, gdy byłam jeszcze w więzieniu, nie chciałam uwierzyć w opowieść innej osadzonej o tutejszych realiach. Poczułam duży smutek i żal… bo Żydzi byli tak nieświadomi tego, co za chwilę mieli zgotować im Niemcy…
                Każdy mógł dostać się do niego. Oczywiście, gdy któryś ze strażników zauważył kogoś grzebiącego w stosie rzeczy, bardzo często przepędzał go stamtąd. Mimo to wiele kobiet szukało tam szminek czy pudrów, którymi zatuszują oznaki przemęczenia, a tym samym być może uciekną z rąk śmierci. Naprawdę, przy mnie nie zabrano do gazu żadnej Aryjki. Niemcy dość uważnie w trakcie selekcji patrzyli na oznakowanie. Bardzo szybko mogli w ten sposób zweryfikować, jakiej narodowości jesteśmy. Cyganek między nami nie było w ogóle. One, jak i Cyganie, od razu prowadzone były do gazu. Już na samą myśl o nich znowu słyszę ich krzyk i płacz. To też było jedno z moich pierwszych tamtejszych doświadczeń, które tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że ten obóz to siedziba zła i okrucieństwa w najczystszej postaci.

                --
                Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • seremine Re: Auschwitz-Birkenau. 27.01.20, 17:26
      Może to państwa dziwić, ale ja nie miałam pasiaka, bo ich nie starczyło. Ubrano mnie w mundur rosyjskiego żołnierza na gołe ciało. Nogi były owinięte szalem modlitwy przyjętej u Żydów. Miałam holenderskie nierówne trepy - dodała. - Kto mógł przewidzieć, że nasze włosy będą służyły za wypełnienie materaców. Kto przewidział, że będą wszy. Jednak ukryte było w sercu marzenie, że może jutro jednak nadejdzie. Jutro nadeszło, ale wspomnienia zostały - mówiła Batszewa Dagan.

      - Do dziś mam w sobie te uczucie. Gdzie wyście byli, gdzie był świat, który słyszał i nie zrobił nic, aby ocalić tyle tysięcy ludzi?- pytała liderów wszystkich światowych delegacji ocalała z Holokaustu. - Co mam powiedzieć, że chce mi się płakać na myśl o tamtych zdarzeniach? Dajecie mi wiarę na przyszłość - wy wszyscy zgromadzenie - że podobna tragedia już nigdy się nie zdarzy - dodała Batszewa Dagan.

      Głos zabrała była więźniarka Elsa Baker. - Jest dla mnie zaszczytem, że jestem tutaj wśród osób, które podobnie jak ja cierpiały lub cierpiały nawet bardziej. Jestem bardzo poruszona. Chciałam podziękować Polakom za to, że zachowali ten były obóz - mówiła Baker. - Dziękuje Polakom za to, że uczynili z tego obozu miejsce pamięci znane na całym świecie - dodała ocalała z Holokaustu.

      --
      Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
      • seremine Re: Auschwitz-Birkenau. 27.01.20, 17:27
        Na scenę wszedł kolejny ocalały z obozu Auschwitz. - Najprawdopodobniej nie doczekam następnego jubileuszu, takie są prawa. Wybaczcie mi za te słowa wzruszenia - wyznał na początku przemówienia Marian Turski. Więzień byłego nazistowskiego niemieckiego obozu wyznał, że podczas przemowy chce przekazać lekcję młodemu pokoleniu.

        - Kiedy dzisiaj spotykam się z młodymi, to widzę, że po 70/ 80 latach wydaje im się troszeczkę nużyć tym tematem – wojną, Holokaustem, ludobójstwem. I ja ich rozumiem. Obiecuję Wam, młodzi, że nie będę o moich cierpieniach, przeżyciach, dwóch marszach śmierci, o tym jak kończyłem wojnę ważąc 32 kg. Nie będę opowiadał o najgorszym – o tragedii pożegnania rozstania z najbliższymi po selekcji, kiedy przeczuwasz co ich czeka - wyznał Turski.

        - Auschwitz truptał, dreptał małymi krokami. Najpierw to były drobne zakazy dla Żydów, potem obietnice rządu niemieckiego. Powoli wszyscy się do takiej sytuacji przyzwyczajali. Tak jak powiedział mi w rozmowie prezydent Austrii "Auschwitz nie spadło z nieba" - przekonywał ocalony z Holokaustu.

        - Mój przyjaciel, który niestety nie mógł tutaj się pojawić, sformułował kiedyś 11 przykazanie. Ono płynie wprost z doświadczeniu Holokaustu. Brzmi ono "nie bądź obojętny" - mówił Turski - Proszę Was o to - nie bądźcie nigdy obojętnie, kiedy widzicie że mniejszość jest pogardzana. Zgodnie z zasadami demokracji większość rządzi, ale nie może zapominać o losach mniejszości. Nie możecie nie reagować, kiedy dana władza łamie normy uzgodnione międzynarodowo - apelował ocalały.

        --
        Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • seremine Re: Auschwitz-Birkenau. 27.01.20, 18:10
      Ten związek nie miał prawa istnieć, a jednak naprawdę do niego doszło. Ona, słowacka Żydówka, z całego serca nienawidząca esesmanów. On, strażnik obozu w Oświęcimiu, bez pamięci w niej zakochany. Dzięki temu uczuciu Helena Citronova ocaliła rodzinę, zaś Franz Wunsch zyskał osobę, która powiedziała o nim kilka ciepłych słów podczas procesu za zbrodnie wojenne.

      --
      Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
      • seremine Re: Auschwitz-Birkenau. 27.01.20, 18:11

        Poznali się, kiedy Helena została zmuszona do zaśpiewania na przyjęciu z okazji jego urodzin. "Zaśpiewałam więc dla Wunscha ze spuszczonymi oczami – nie mogłam patrzeć na jego mundur. Śpiewając, płakałam i nagle, kiedy skończyłam, usłyszałam, jak cicho poprosił mnie, żebym zaśpiewała jeszcze raz" - wspominała później
        Podczas tego przyjęcia musiał się w niej zakochać. Długo zabiegał o jej względy. Kiedy przyszedł do baraku, w którym pracowała, rzucił jej gryps, w którym napisał: »Kochanie – zakochałem się w tobie«. Czułam się strasznie. Wolałam już umrzeć, niż być z esesmanem"
        Z trudem przyznawała sama przed sobą, że jego miłość dawała jej poczucie bezpieczeństwa. Uczucie wzrosło, kiedy esesman uratował od śmierci siostrę Heleny, Rozinkę


        --
        Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
        • seremine Re: Auschwitz-Birkenau. 27.01.20, 18:12
          Helena Citronova trafiła do obozu w Oświęcimiu w marcu 1942 roku razem z jednym z pierwszych transportów ze Słowacji. Była młoda i sprawna, trafiła więc do komanda zajmującego się rozbiórką budynków i przenoszeniem gruzu. Zdawała sobie sprawę, że tak ciężka praca fizyczna błyskawicznie ją wycieńczy, zwłaszcza że codziennie widziała wokół siebie przypadki umierających z głodu i osłabienia kobiet. Szansą na przetrwanie była zmiana komanda na takie, które zajmuje się lżejszymi zadaniami.

          Marzeniem Heleny, podobnie jak większości więźniów Oświęcimia, była praca w "Kanadzie". Komando o tej nazwie zajmowało się sortowaniem rzeczy odebranych przybyłym do obozu więźniom. Były tam nie tylko ubrania i przedmioty codziennego użytku, ale także biżuteria i kosztowności. To właśnie z ich powodu komando nazywane było "Kanadą". Nazwę tę wymyślili prawdopodobnie polscy więźniowie, którym zgromadzone w barakach "bogactwo" przywodziło na myśl właśnie Kanadę, według nich kraj wielkiego dobrobytu.

          Pracujący w "Kanadzie" jeńcy przebywali pod dachem, zajęcie nie było wycieńczające, a dodatkowo zapewniało dostęp do kosztowności (choć oczywiście ich przywłaszczenie groziło śmiercią), które można było wymienić np. na jedzenie.

          Dostanie się do "Kanady" nie było proste. Helena miała jednak szczęście. Znajoma Słowaczka poradziła jej, by założyła białą chustkę i sukienkę w paski, które pozostały po zmarłej niedawno pracownicy "Kanady" i kolejnego dnia po prostu przyszła do pracy. Niestety "zamianę" zauważyła kapo stojąca na straży "Kanady". Za próbę oszustwa Helena miała zostać przeniesiona do karnego komanda. Słowaczka zdawała sobie sprawę, że w praktyce oznacza to dla niej śmierć. Po wojnie wspominała jednak: "Nie przejmowałam się, myśląc: cóż, przynajmniej jeden dzień pod dachem"*.

          --
          Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
          • seremine Re: Auschwitz-Birkenau. 27.01.20, 18:14
            Szczęście jednak Heleny Citronovej nie opuszczało. W czasie przerwy obiadowej kapo "Kanady" szukała wśród podległych jej Żydówek - tych, które potrafią tańczyć i recytować. Jeden z oficerów SS nadzorujących ich pracę miał bowiem urodziny. Helena miała piękny głos i pamiętała słowa niemieckiej piosenki, której nauczyła się w szkole, śpiewać jednak nie chciała. W końcu, zmuszona przez pozostałe kobiety, wyszła na środek. "Zaśpiewałam więc dla Wunscha ze spuszczonymi oczami – nie mogłam patrzeć na jego mundur. Śpiewając, płakałam i nagle, kiedy skończyłam, usłyszałam, jak cicho poprosił mnie, żebym zaśpiewała jeszcze raz. […] A dziewczyny zaczęły mówić: »Śpiewaj, śpiewaj – może pozwoli ci tutaj zostać«. Więc zaśpiewałam jeszcze raz. (…) Właśnie w ten sposób mnie zauważył i prawdopodobnie wtedy również zakochał się we mnie".

            Więźniarki miały rację. Wunsch dopilnował, by Helena weszła w skład "Kanady", dzięki czemu mógł codziennie ją spotykać. Okazywał jej względy, ona jednak nie była mu przychylna. Wręcz przeciwnie, nienawidziła go. Zwłaszcza że słyszała, że potrafi być brutalny i to do tego stopnia, że zabił więźnia zamieszanego w szmugiel. Franz był jednak wytrwały. Będąc na przepustce, przysyłał jej paczki z "ciasteczkami", a nawet podrzucał liściki. "Kiedy przyszedł do baraku, w którym pracowałam, mijając mnie, rzucił mi gryps, który miałam zniszczyć po przeczytaniu, ale zauważyłam na nim słowa: »Kochanie – zakochałem się w tobie«. Czułam się strasznie. Wolałam już umrzeć, niż być z esesmanem".

            Wunsch wymyślał preteksty, by wzywać Helenę do swojego gabinetu. Raz poprosił, by zrobiła mu manikiur. Dziewczyna nie zgodziła się. Zażądała, by więcej jej nie wzywał i oznajmiła, że wychodzi. Wtedy strażnik stracił cierpliwość, zaczął na nią krzyczeć i wymachiwać pistoletem. Zagroził, że jeśli wyjdzie, nie pożyje długo. "Odpowiedziałam więc: » Strzelaj! Wolę śmierć niż tę podwójną grę!«".

            --
            Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
            • seremine Re: Auschwitz-Birkenau. 27.01.20, 18:15
              Wunsch oczywiście jej nie zastrzelił, a z upływem dni Helena zaczęła na niego patrzeć coraz bardziej przychylnie. Z trudem przyznawała sama przed sobą, że jego miłość dawała jej poczucie bezpieczeństwa. Uczucie wzrosło, kiedy esesman uratował od śmierci siostrę Heleny, Rozinkę. Przywieziono ją do obozu razem z dwójką dzieci i skierowano do krematorium. Przerażona Helena pobiegła w tamtą stronę, narażając się na śmierć. Jej śladem ruszył Wunsch. Dogonił ją, przewrócił na ziemię i zaczął bić, aby patrzący na tę scenę esesmani nie domyślili się, że coś ich łączy. Podczas szamotaniny zapytał o imię siostry.

              Wunschowi udało się uratować Rozinkę, nie zdołał jednak uchronić od śmierci jej dzieci. Obie siostry pracowały później w "Kanadzie". Przychylność strażnika spowodowała jednak, że utraciły sympatię współwięźniarek. Kobiety były zazdrosne o uczucie, którym Franz darzy Helenę. Ona natomiast zmieniła do niego stosunek. "Naprawdę zaczęłam go kochać". Wpływ na inne nastawienie miała nie tylko dobroć okazywana jej każdego dnia przez uwielbiającego ją esesmana, ale także fakt, że narażał dla niej życie. W obozie bowiem surowo zakazane były jakiekolwiek prywatne kontakty strażników i jeńców. Za taką "niesubordynację" groziła śmierć.

              --
              Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
              • seremine Re: Auschwitz-Birkenau. 27.01.20, 18:16
                Choć jednak na związek Franza Wunscha i Heleny Citronovej składały się jedynie spojrzenia, skrawki rozmów, podrzucane sobie karteczki i szybkie wyznania "kocham cię", społeczność obozowa była czujna. Ktoś na nich doniósł.

                Ona została przeniesiona do karnego bunkra, jego aresztowano. Podczas śledztwa oboje konsekwentnie zaprzeczali, by coś ich łączyło. Po kilku dniach zostali uwolnieni. Ich związek trwał nadal, choć we wzajemnych kontaktach byli już bardziej ostrożni.

                --
                Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
                • seremine Re: Auschwitz-Birkenau. 27.01.20, 18:17
                  17 stycznia 1945 roku tysiące więźniów Oświęcimia zostało zapędzonych przed bramę obozu. Była wśród nich Helena wraz z siostrą Rozinką. Uciekający przed zbliżającą się Armią Czerwoną Niemcy naprędce formowali szeregi wielkiego marszu śmierci. To wtedy Franz Wunsch, po raz ostatni ryzykując dla Heleny życie, odszukał ją wśród ubranych w cienkie pasiaki i trzęsących się z zimna jeńców i podarował jej dwie pary ciepłych butów: wyłożonych futrem kozaków. Powiedział też, że wysyłają go na front, ale podał Helenie wiedeński adres, pod którym oczekiwać na nią miała jego matka. Kiedy jednak odszedł, Citronovej przypomniały się słowa ojca: "Nie zapominaj, kim jesteś". Była przecież Żydówką i nie zamierzała się tego wypierać. Wyrzuciła więc karteczkę z adresem matki Wunscha.

                  Helena Citronova i jej siostra Rozinka przeżyły wojnę. Obie zdawały sobie sprawę, że zawdzięczają to Wunschowi. Choć związek esesmana i byłej więźniarki nie przetrwał, Citronova w 1972 roku stawiła się w wiedeńskim sądzie, przed którym toczył się proces w sprawie zbrodni popełnionych przez Franza Wunscha podczas wojny. Wśród oskarżeń o brutalność i agresję, jej broniące go zeznanie było czymś niemal niezwykłym. On zaś stwierdził: "Pożądanie wpłynęło na moje brutalne zachowanie. Poznałem Helenę i zupełnie się zmieniłem".

                  Helena Citronova zmarła w 2005 roku. Franz Wunsch w 2009. Ich związek nigdy nie został skonsumowany. Po wojnie Citronova wspominała: "Rozglądał się na prawo i lewo i jeśli nikt nas nie słyszał, mówił: »Kocham cię«. Dzięki temu czułam się w tym piekle lepiej. Dodawało mi to otuchy. To było wyznanie szalonej miłości, która nie mogła się spełnić. W obozie nie można było zrealizować żadnych planów. To było nierealne. Ale chwilami zapominałam, że jestem Żydówką, a on nie. Naprawdę go kochałam. Ale nic by z tego nie wyszło (…)".

                  * Wszystkie cytaty pochodzą z książki "Auschwitz. Naziści i ostateczne rozwiązanie", Laurence Rees. Wydawnictwo: Prószyński i S-ka.

                  --
                  Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • seremine Re: Auschwitz-Birkenau. 27.01.20, 18:39
      Eddy de Wind był ostatnim żydowskim lekarzem, który ukończył Uniwersytet Leiden w Holandii podczas drugiej wojny światowej. Gdy jego matka została uwięziona w obozie w Westerborku, Eddy zgłosił się tam na ochotnika jako lekarz, pod warunkiem że nie zostanie ona deportowana do Auschwitz. Niestety matkę wywieziono do obozu na kilka dni przed przybyciem syna.

      W Westerbork Eddy poznał i poślubił swoją pierwszą żonę, Friedel. Obydwoje zostali wysłani do Auschwitz w 1943 r. Pod koniec 1944 r., gdy do obozu zbliżała się Armia Czerwona, Niemcy rozpoczęli jego ewakuację. W styczniu 1945 r. z obozu wyszła żona Eddy’ego. On sam ukrył się pod barakiem do momentu przybycia Rosjan. W tym czasie zaczął spisywać swoje wspomnienia.

      "Stacja końcowa Auschwitz” to jedyna znana książka w całości napisana w obozie.

      Eddy de Wind (1916-1987) - holenderski lekarz, psychiatra i psychoanalityk pochodzenia żydowskiego. De Wind jako pierwszy rozpoznał syndrom poobozowy (syndrom KZ), który opisał w opublikowanym w 1946 roku artykule zatytułowanym "Konfrontacja ze śmiercią”. Był także jednym z pierwszych, którzy zwrócili uwagę na tzw. transfer międzypokoleniowy.

      --
      Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • seremine Re: Auschwitz-Birkenau. 27.01.20, 19:46
      Getto zlikwidowano latem. Rutka, opuszczając dom, ukryła pamiętnik pod schodami, gdzie znalazła go później jej koleżanka Stanisława Sapińska. Mieszkańców wywieziono do Auschwitz i niemal wszystkich zagazowano od razu. Jedna z relacji wskazuje wszakże, że Rutka Laskier żyła w obozie jeszcze przez parę miesięcy. Ponoć jej urodą zachwycał się sam "Anioł Śmierci" – doktor Mengele. Dziewczyna umarła prawdopodobnie na tyfus lub cholerę.

      Przez sześć dekad pamiętnik był w posiadaniu Stanisławy Sapińskiej. Opublikowano go dopiero w XXI wieku. Rękopis został przekazany do instytutu Yad Vashem, zresztą w aurze kontrowersji – miał status dokumentu archiwalnego, którego nie wolno było wywozić z kraju. Tak czy inaczej – pamiętnik Rutki Laskier przetłumaczono na wiele języków, a telewizje zrealizowały na jego temat kilka filmów dokumentalnych. Nie bez powodu zachodnia prasa pisze dziś o Rutce Laskier, dekadę temu całkowicie nieznanej, jak o "polskiej Anne Frank".

      --
      Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
      • seremine Re: Auschwitz-Birkenau. 27.01.20, 19:48
        Chciałabym płakać, bo tylko łzami mogę oblać taką przeszłość - mówiła Batszewa Dagan, jedna z Ocalonych. - Stoję tutaj i nie wiem czy to jest prawda czy sen, że jestem z wami 75 lat po mojej wielkiej eskapadzie cierpienia w tym miejscu.

        Czytaj więcej na fakty.interia.pl/polska/news-75-rocznica-wyzwolenia-auschwitz-poruszajace-slowa-w-bylym-o,nId,4292491#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

        --
        Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
        • seremine Re: Auschwitz-Birkenau. 27.01.20, 19:49
          Marian Turski przytoczył z kolei słowa prezydenta Austrii o tym, że "Auschwitz nie spadł z nieba". - Zbliżał się małymi krokami. Dreptał. Aż stało się to, co się stało. Dlatego zaapelował: - Mój najbliższy przyjaciel wymyślił 11. przykazanie, które jest doświadczeniem zagłady i epoki pogardy. Brzmi ono: Nie bądź obojętny. I to chcę powiedzieć młodym ludziom: Nie bądźcie obojętni. Jeśli widzicie kłamstwa historyczne - nie bądźcie obojętni. Jeśli widzicie, że przeszłość jest naciągana do aktualnych potrzeb polityki - nie bądźcie obojętni. Jeśli widzicie, że jakaś mniejszość jest prześladowana - nie bądźcie obojętni.

          Jak mówił, "zagłada może być wszędzie". - Jeśli nie szanuje się praw człowieka i praw mniejszości, to się może powtórzyć.

          - Dziś jest wśród nad ponad 200 osób, które przeszły przez to piekło. Tak trudno wyobrażalne dla nas piekło - przypomniał dr Piotr Cywiński, dyrektor Muzeum Auschwitz. Ale przede wszystkim przestrzegał: - Z każdej niemal strony widać odradzanie się dawnych upiorów. Wzmacniają się ideologie pogardy i nienawiści. Stajemy się obojętni, apatyczni, bierni.


          Czytaj więcej na fakty.interia.pl/polska/news-75-rocznica-wyzwolenia-auschwitz-poruszajace-slowa-w-bylym-o,nId,4292491#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

          --
          Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
          • seremine Re: Auschwitz-Birkenau. 27.01.20, 19:50
            Mówił o Syryjczykach, Kongijczykach, Ujgurach. O milczeniu.

            - Gorsza o zapomnienia jest taka pamięć, która nie wzbudza moralnego niepokoju. Czym stał się nasz świat? Gdzie i dlaczego roztrwoniliśmy nasze podstawowe wartości? - pytał. - W samej istocie krzyku "nigdy więcej" wyzwolenie Auschwitz dzieje się także dziś. Tu i teraz. Codziennie - powiedział.
            "Ta liczba szokuje"

            - Jest jedna liczba, która jest ciągle szokująca i znowu łamie nasze serca. Jeden milion pięćset tysięcy - to liczba żydowskich dzieci, które zginęły w wyniku Holokaustu" - mówił Przewodniczący Światowego Kongresu Żydów Ronald S. Lauder. Zwrócił też uwagę, że "kiedy wyzwolono obóz, ci ludzie nigdy nie szukali zemsty, a przecież stracili ojców, matki, siostry, braci, a bardzo często stracili także swoich najbliższych - dzieci, mężów, żony. Mimo tego ani jeden Niemiec nie został zamordowany w wyniku zemsty przez Żyda. Nawet jeden".


            Czytaj więcej na fakty.interia.pl/polska/news-75-rocznica-wyzwolenia-auschwitz-poruszajace-slowa-w-bylym-o,nId,4292491#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

            --
            Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
            • seremine Re: Auschwitz-Birkenau. 27.01.20, 19:50
              "Jesteśmy kustoszami pamięci"

              Oprócz byłych więźniów i Andrzeja Dudy, głównym gościem w Auschwitz podczas rocznicowych obchodów był prezydent Izraela Reuwen Riwlin. Jeszcze przed oficjalnymi uroczystościami na terenie byłego obozu, obydwaj złożyli hołd rtm. Witoldowi Pileckiemu - oficerowi AK zamordowanemu po wojnie przez komunistyczne władze, który najpierw dobrowolnie został więźniem Auschwitz, a potem był autorem raportów o Holokauście. "Jesteśmy kustoszami pamięci, jaką jest ten nazistowski obóz" - mówił prezydent Duda, przypominając, że Auschwitz to jest "widomy znak pamięci, widomy znak sprzeciwu wobec nieludzkiego traktowania, wobec nienawiści, wobec wszelkich form wrogości, zwłaszcza wrogości na tle rasowym".

              75. rocznica wyzwolenia Auschwitz. Dlaczego alianci nie zdecydowali się na bombardowanie obozu?
              Polska
              75. rocznica wyzwolenia Auschwitz. Dlaczego alianci nie zdecydowali się na bombardowanie obozu?

              Rivlin z kolei przypominał, że , "nic nie zastąpi obchodzenia Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu na terenie Auschwitz, tego obiektu pamięci", że Izrael "nie kupczy pamięcią", że to, co stało się w tym miejscu w czasie wojny "nakazuje nam stać tu dzisiaj, pamiętać i ciągle przypominać". To też subtelne, ale czytelne odniesienie do ubiegłotygodniowych obchodów wyzwolenia Auschwitz w Instytucie Yad Vashem, gdy jednym z głównych mówców był prezydent Rosji Władimir Putin - od miesiąca oskarżający Polaków o współudział w wywołaniu wojny.


              Czytaj więcej na fakty.interia.pl/polska/news-75-rocznica-wyzwolenia-auschwitz-poruszajace-slowa-w-bylym-o,nId,4292491#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

              --
              Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
              • seremine Re: Auschwitz-Birkenau. 27.01.20, 19:51
                Prezydent Rivlin: Pamiętamy, że Polacy są ofiarami tej zbrodni

                "Rozumiem, że uroczystość była organizowana przez prywatną fundację pana Mosze Kantora, który jest w dodatku związany więzami znajomości z prezydentem Putinem. Jak państwo wiecie, była poważna wymiana zdań na tematy historyczne pomiędzy polskimi władzami a przedstawicielami Rosji" - mówił. "Mam nadzieję, że wszelkie wątpliwości są rozwiane i że nie będzie już więcej prób zakłamywania historii. Apelujemy o to, bo to dla nas bardzo ważne, związane z poczuciem godności Polaków, pamięci historycznej, a przede wszystkim pamięci wszystkich polskich rodzin, które straciły wielu swoich bliskich w czasie II wojny światowej" - mówił dzisiaj prezydent Duda.

                "Pamiętamy, że Polacy są ofiarami tej zbrodni" - wtórował mu Rivlin. "Pamiętamy o tym, że zginęło tu ponad milion Żydów, a Polska stała się największym cmentarzyskiem tego narodu". Izraelski prezydent zwrócił też uwagę, że było "ponad 70 tysięcy Polaków, którzy ratowali Żydów" i że "polski naród walczył bohatersko i odważnie przeciwko nazistom".

                Przypomniał jednak, że "badanie historii należy pozostawić w rękach historyków, a przywódcom politycznym tworzenie teraźniejszości i przyszłości". To z kolei nawiązanie do kontrowersyjnej ustawy o IPN - przewidującej w pierwotnej wersji sankcje karne za przypisywanie narodowi polskiemu współodpowiedzialności za zbrodnie nazistowskie - która przed dwoma laty poróżniła władze obu krajów, aż w końcu polski rząd się z niej wycofał. "Chcielibyśmy podać dziś rękę narodowi polskiego i wrócić na drogą, którą razem pójdziemy, z zachowaniem pokoju i tolerancji" - mówił Rivlin.


                Czytaj więcej na fakty.interia.pl/polska/news-75-rocznica-wyzwolenia-auschwitz-poruszajace-slowa-w-bylym-o,nId,4292491#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

                --
                Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
                • seremine Re: Auschwitz-Birkenau. 27.01.20, 19:52
                  Rano wszystko zaczęło się od Ściany Straceń. To tam - w tym symbolicznym miejscu, gdzie Niemcy rozstrzelali ok. 5,5 tys. osób, przede wszystkim Polaków - prezydent Andrzej Duda, wspólnie z kilkudziesięcioma byłymi więźniami, a także z dyrektorem Muzeum Auschwitz Piotrem Cywińskim, złożyli wieniec z biało-niebieskich kwiatów, układających się w pasy. W centrum można było zauważyć czerwony trójkąt z literą "P", symbolizujący polskich więźniów politycznych osadzanych w niemieckich obozach.

                  Wielu więźniów weszło na teren Auschwitz przez główną bramę z napisem "Arbeit macht frei", z charakterystycznymi zawiązanymi chustami, w biało-niebieskie pasy, które przypominają o tamtych obozowych czasach.

                  Mottem uroczystości w Auschwitz były tym razem słowa Załmena Gradowskiego, polskiego Żyda i członka Sonderkommanda w Birkenau. "Mamy straszne przeczucie, gdyż wiemy". Gradowski opisał zagładę, a jego rękopisy w języku jidysz zostały odnalezione po wojnie na terenie Birkenau.

                  Przed Muzeum Auschwitz została również odsłonięta, przypominająca, że Londyn dołączył do grona darczyńców Fundacji Auschwitz-Birkenau, która zbiera pieniądze na finansowanie prac konserwatorskich w byłym obozie. Dotychczas zadeklarowało trzydzieści państw.

                  Na koniec uroczystości byli więźniowie i szefowie delegacji złożyli znicze przed pomnikiem ofiar obozu w Birkenau, między ruinami dwóch największych krematoriów.


                  Czytaj więcej na fakty.interia.pl/polska/news-75-rocznica-wyzwolenia-auschwitz-poruszajace-slowa-w-bylym-o,nId,4292491#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

                  --
                  Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
                  • seremine Re: Auschwitz-Birkenau. 27.01.20, 19:52
                    W Auschwitz nie było premiera Mateusza Morawieckiego, ale w tym czasie brał udział w berlińskim koncercie z okazji 75. rocznicy wyzwolenia obozu. Jak napisał na Twitterze, "niemiecki nazistowski obóz Auschwitz-Birkenau to symbol okrucieństwa, które nie mieści się w jakiejkolwiek definicji. Zło miało jedno źródło - niemiecką Rzeszę karmioną ideologią nazizmu. Nie możemy pozwolić na zafałszowanie historii tej niewyobrażalnej zbrodni".

                    Czytaj więcej na fakty.interia.pl/polska/news-75-rocznica-wyzwolenia-auschwitz-poruszajace-slowa-w-bylym-o,nId,4292491#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

                    --
                    Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • seremine Re: Auschwitz-Birkenau. 27.01.20, 20:02
      Podczas swojego wystąpienia Ronald S. Lauder mówił o cierpieniu narodu żydowskiego podczas II wojny światowej. - Nie jestem ani ocalałym, ani wyzwolicielem obozu Auschwitz. Jestem tu po prostu jako Żyd – a dla wszystkich Żydów gdziekolwiek są, to potworne miejsce stało się nieodłączną częścią nas. To potworna blizna po potwornym urazie, który nigdy nie ustanie - mówił.

      Lider "Światowego Kongresu Żydów" apelował także do światowych przywódców o zdecydowane działania w celu powstrzymania antysemityzmu oraz uchwalanie surowego prawa, które będzie wsadzało "na lata" do więzień osób szerzące antysemityzm. Jednocześnie zwrócił się do krajów o zaprzestania głosowania za tym, co nazwał "ciągłą i haniebną fiksacją ONZ na Izrael".

      Lauder wyliczył, że w ciągu ostatnich siedmiu lat Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych przyjęło 202 rezolucje potępiające wobec krajów łamiących międzynarodowe standardy. Spośród tych 202 rezolucji Izrael został potępiony 163 razy, a reszta świata tylko 39. - Jest jasne, że dziś obsesyjny antysyjonizm ONZ jest niczym innym jak antysemityzmem - powiedział przedstawiciel "Światowego Kongresu Żydów".

      --
      Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • seremine Re: Auschwitz-Birkenau. 27.01.20, 20:22
      Nie musieliśmy długo czekać, aż przyjedzie następny samochód z ciałami. To była specjalna konstrukcja. Wyglądała jak normalna ciężarówka, była pomalowana na zielono i miała hermetycznie zamykane tylne drzwi. Wewnętrzne ściany pokryte były blachą, nie było żadnych siedzeń. Na podłodze leżała drewniana kratownica jak w publicznych łaźniach, przykryta słomianą matą. Generator gazu znajdował się w kabinie i był połączony z tylną częścią za pomocą dwóch przewodów o grubości ok. 15 cm. Ich wylot znajdował się pod kratownicą”.

      Tak brzmi pierwsza relacja naocznego świadka rozpoczynającego się Holokaustu. Szlama Ber Winer, 31-letni Żyd z Izbicy Kujawskiej, trafił do obozu zagłady Kulmhof (Chełmno nad Nerem) 12 stycznia 1942 r. Został skierowany do pracy w Sonderkommando – jego zadaniem było opróżnianie ciężarówek, w których gazowano ludzi. Udało mu się uciec tydzień później, 19 stycznia. Na dzień przed konferencją w Wannsee pod Berlinem, gdzie zapadły ostateczne decyzje w sprawie rozwiązania kwestii żydowskiej.

      --
      Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • mala200333 Re: Auschwitz-Birkenau. 28.01.20, 03:17

      Kilku najważniejszych, w tym komendant obozu, trafiło na szubienicę. Niektórych skazywano na dożywocie jeszcze w latach 60. Ale sprawiedliwości wymknęło się stanowczo zbyt wielu – choćby osławiony Josef Mengele. Także dzięki cichemu przyzwoleniu niemieckich władz po wojnie.

      --
      Moje forum: KSIAZKI,MUZYKA ..i Remarque
      Jeżeli nap­rawdę nic nie można po­radzić, po co dop­ro­wadzać się do obłędu? ... Remarque
    • mala200333 Re: Auschwitz-Birkenau. 28.01.20, 03:20
      ...Moim całym światem przez kilkanaście długich miesięcy był obozowy barak, a w nim prycza i strach przed szczurami, psami i dorosłymi ludźmi w mundurach i białych fartuchach – mówi Lidia Maksymowicz, była więźniarka Auschwitz-Birkenau. Do obozu trafiła jako dziecko. Była poddawana eksperymentom doktora Mengele, ale także doświadczyła dramatu rozstania z matką. O swoich przeżyciach i doświadczeniach w obozie opowiedziała redakcji Poland In.

      Była więźniarka Auschwitz Zofia Posmysz-Piasecka odznaczona Orderem Orła Białego
      – Przyjechałam tam bydlęcym wagonem. A przyjechałam z mamą, babcią i dziadkiem – rozpoczyna koszmarne wspomnienia.

      – Tam nas wtłoczono na te prycze, które już były mocno zapełnione dziećmi. A leżało tam tylko trochę połamanej słomy, a do okrycia się służył koc sztywny od brudu i pełen insektów – mówi Lidia Maksymowicz.

      Opowiada, że jej mama z narażeniem życia zdobywała jedzenie. – O zmroku czołgała się pod dziecięcy barak, tak, że ja zupełnie jej twarzy już nie pamiętałam, nie wiedziałam, jak wygląda. Widziałam tylko te zbawcze ręce, na których to jedzenie leżało – wspomina.

      – Rano dostawaliśmy kromkę chleba – czarnego oczywiście, a w południe zupa z brukwi – taka jak dla dorosłych, tylko u nas była lepiej okraszona jakimiś resztkami, które schodziły z kuchni – mówi była więźniarka Auschwitz.

      Podkreśla, że łyżka była „luksusem”: „Po prostu rękami wybieraliśmy to, co można było wybrać z tej miski lub garnuszka”.

      – I tam, między nami nie było ani solidarności, ani koleżeństwa, po prostu siadała nam psychika do tego stopnia, że stawaliśmy się po prostu jak małe zwierzątka, które walczyły o byt, o przetrwanie – wspomina Maksymowicz.

      Opowiada o niewyobrażalnym głodzie, z powodu którego „jedno dziecko potrafiło temu słabszemu wyrwać tę kromkę chleba z ręki i szybko zjeść, bo to w pewnym sensie ratowało życie”.

      „Tak musi wyglądać piekło”. Wstrząsająca relacja więźniarki z Auschwitz
      – Byliśmy tak traktowani jak dorośli więźniowie. Tak samo wychodziliśmy na apel i tak samo musieliśmy długo stać, aż nas policzono – mówi była więźniarka. Do tego dochodził horror eksperymentów „anioła śmierci”, jak nazywano Josefa Mengele.

      Mengele

      Kiedy wchodziła ekipa lekarka, dzieci próbowały się chować. – Nie zawsze się udało. Robiono nam zastrzyki. Bałyśmy się bardzo tych zastrzyków i prawdopodobnie testowano na nas szczepionki, które były zlecane przez niemieckie fabryki farmaceutyczne.

      Dodaje, że zakrapiano im oczy preparatem, „który miał zmienić kolor tęczówki na niebieski”. – I pobierano także krew, do oporu. I kiedy z powrotem wracaliśmy do baraku, to leżeliśmy przez kilka dni jak bez życia. Nasze ciała pokrywały się po szczepionkach ropniakami, a oczy ropiały do tego stopnia, że traciliśmy wzrok – a niektórzy nigdy go nie odzyskiwali.

      Pierwsze ludzkie uczucia

      – Siadła nam psychika, żeśmy zupełnie nie reagowali na tę śmierć, która się działa na około nas. Bo przede wszystkim wiele dzieci nie wracało z tych laboratoriów, gdzie odbywały się eksperymenty. Dzieci po prostu umierały – podkreśla Lidia Maksymowicz.

      Dodaje, że „po upadku powstania warszawskiego do baraku trafiły młode dziewczyny, harcerki. To były Szare Szeregi”. – One już w czasie wojny były uczone, jak opiekować się dziećmi, osobami rannymi i starszymi. I od tych dziewczyn dopiero – już późną jesienią – doznajemy pierwszych ludzkich uczuć – mówi dalej.

      – One nam organizują zabawy jakieś, opiekują się nami, a przede wszystkim uczą nas modlitw katolickich i patriotycznych piosenek warszawskich, które do dziś pamiętam – wspomina.

      --
      Moje forum: KSIAZKI,MUZYKA ..i Remarque
      Jeżeli nap­rawdę nic nie można po­radzić, po co dop­ro­wadzać się do obłędu? ... Remarque
      • mala200333 Re: Auschwitz-Birkenau. 28.01.20, 03:21
        Do więźniów dotarła informacja o nadchodzącej armii ówczesnego Związku Radzieckiego. – I w obozie zaczyna się już bardzo nerwowa atmosfera, bo my dzieci też to czujemy. I słyszymy huk wysadzanych – okazuje się – w powietrze komór gazowych, i odbywa się także zaraz po tym ewakuacja obozu – mówi była więźniarka.


        --
        Moje forum: KSIAZKI,MUZYKA ..i Remarque
        Jeżeli nap­rawdę nic nie można po­radzić, po co dop­ro­wadzać się do obłędu? ... Remarque
        • mala200333 Re: Auschwitz-Birkenau. 28.01.20, 03:22
          Jest utworzony bardzo tragiczny tzw. marsz śmierci. I tym właśnie marszem odchodzi moja matka – mówi dalej. Kobiecie udało wedrzeć się do dziecięcego baraku. Nakazała młodej Lidii Maksymowicz zapamiętać, jak się nazywa, skąd pochodzi, ile ma lat. – Ma taką nadzieję, że wróci

          --
          Moje forum: KSIAZKI,MUZYKA ..i Remarque
          Jeżeli nap­rawdę nic nie można po­radzić, po co dop­ro­wadzać się do obłędu? ... Remarque
    • mala200333 Re: Auschwitz-Birkenau. 28.01.20, 03:25
      Rudolf Höss prośby o łaskę nie składał, bo wiedział, że jej nie otrzyma. Max Grabner, jeden z największych sadystów obozowego SS, mówił, że w Auschwitz nie miał właściwie żadnej władzy

      --
      Moje forum: KSIAZKI,MUZYKA ..i Remarque
      Jeżeli nap­rawdę nic nie można po­radzić, po co dop­ro­wadzać się do obłędu? ... Remarque
    • seremine Re: Auschwitz-Birkenau. 02.02.20, 16:42
      Członkowie karnej kompanii z Auschwitz-Birkenau wiedzieli, że czeka ich śmierć. Nie mieli wiele do stracenia. 10 czerwca 1942 roku gdy tylko nadarzyła się okazja, zaryzykowali. Wielu zginęło, ale kilku zdołało wyrwać się z fabryki śmierci. Rozwścieczeni Niemcy przeprowadzili na ich towarzyszach okrutny odwet.


      --
      Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
      • seremine Re: Auschwitz-Birkenau. 02.02.20, 16:44
        Wiosną 1942 roku większość członków karnej kompanii w obozie Auschwitz-Birkenau stanowili Polacy. I nic dziwnego. Przez pierwsze półtora roku działalności obozu za jego druty trafiali głównie nasi rodacy.
        Nie mieli nic do stracenia
        Sama karna kompania do maja 1942 roku roku pracowała na terenie Auschwitz I. Następnie została przeniesiona do niedawno uruchomionego Auschwitz II – Birkenau. W tym samym czasie jej szeregi zasiliło około 400 Polaków, skierowanych do Auschwitz w latach 1940-1941 z dystryktów krakowskiego i warszawskiego.

        --
        Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
        • seremine Re: Auschwitz-Birkenau. 02.02.20, 16:45
          Więźniów wyznaczono do najcięższych robót. Była to katorżnicza harówka, urągająca wszelkiej ludzkiej godności. Dodatkowo Niemcy systematycznie przeprowadzali egzekucje kolejnych nieszczęśników. W takiej sytuacji więźniowie, wśród których spore grono stanowili członkowie konspiracyjnej siatki założonej w obozie przez rotmistrza Witolda Pileckiego, postanowili uciec.
          Jeden z nich, Tadeusz Julian Chrościcki junior, po wojnie tak opisywał okoliczności podjęcia ostatecznej decyzji:
          W czasie obiadu przywożący kotły ostrzegli nas, że Makaliński i inni nie wrócili, a na drugi dzień jest wyznaczona nowa grupa pięćdziesięciu na „badanie”. Wtedy już nie wahaliśmy się i rozpuściliśmy wiadomość, że ucieczka ma się zacząć w momencie, gdy kapo zagwiżdże na koniec pracy.

          --
          Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
          • seremine Re: Auschwitz-Birkenau. 02.02.20, 16:46
            Nie wszystko poszło z zgodnie z planem. Naoczny świadek Józef Kret następująco relacjonował wydarzenia z 10 czerwca 1942 roku:
            Początkowo dzień był upalny, ale po południu ok. godziny 15.00 zaczęło się chmurzyć, a następnie zaczął padać deszcz. W pewnym momencie usłyszeliśmy sygnał dany gwizdkiem, który oznaczał zakończenie pracy — wcześniejszy sygnał z powodu deszczu. Mogło to być ok. godziny 16.00 lub 16.30.

            --
            Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
            • seremine Re: Auschwitz-Birkenau. 02.02.20, 16:48
              Nieoczekiwane zakończenie robót wprowadziło w szeregach konspiratorów pewne zamieszanie. Niemniej jednak do ucieczki „w stronę grobli, za którą rozciągał się młody, krzewiasty las, ciągnący się do Wisły” rzuciło się około 50 więźniów. Ci, którzy się na to nie odważyli i pozostali w miejscu:
              (…) otrzymali rozkaz ustawienia się w piątki, a następnie wydano rozkaz, aby wszyscy więźniowie padli, twarzą ku ziemi. Kommandoführer Moll oświadczył, że jak któryś z leżących więźniów poruszy się, zostanie zastrzelony.
              Leżących więźniów esesmani zaczęli okładać kijami. Moll zebrał następnie kapów i polecił im ustawić całą grupę w piątki. Po ustawieniu kilkakrotnie musieliśmy na rozkaz padać i podnosić się. (…)
              Przy akompaniamencie bicia i znęcania się nad nami biegiem doprowadzono nas do obozu. Po drodze widzieliśmy auta wypełnione esesmanami, które jechały w kierunku lasu, gdzie miała miejsce ucieczka.

              --
              Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
              • seremine Re: Auschwitz-Birkenau. 02.02.20, 16:49
                Całemu wydarzeniu sporo miejsca poświęca również Andriej Pogożew w swojej książce zatytułowanej "Ucieczka z Auschwitz". Przebywał on w tym czasie w obozie, jako jeden z tysięcy radzieckich jeńców.
                W spisanych po latach wspomnieniach jest sporo nieścisłości jeżeli chodzi o sam przebieg akcji, ale doskonale oddają one to, co wiedzieli na jej temat inni osadzeni. Według Pogożewa:
                Więźniowie napadli na oprawców i na miejscu zabili esesmana z kijem oraz jednego z uzbrojonych w pistolet maszynowy. Ostatni strażnik pozbierał się i uciekł. Więźniowie, którzy ocaleli, zamiast użyć broni, biegali we wszystkie strony. Pozostawiony przy życiu esesman, wspomagany przez strażników na wieżyczkach, otworzył ogień.

                --
                Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
                • seremine Re: Auschwitz-Birkenau. 02.02.20, 16:50
                  Kilkunastu śmiałków natychmiast złapano. Niemcy przystąpili natomiast do energicznej pogoni za pozostałymi. Dwóch rychło wpadło w ich łapy. Dalszych 13 zginęło w trakcie pościgu. Ich ciała przywieziono do obozu. Jednakże dziewięciu Polakom udało się umknąć. Wśród nich był cytowany wcześniej Chrościcki.
                  Rozwścieczeni tym faktem esesmani za wszelką cenę chcieli poznać nazwiska prowodyrów, którzy stali za buntem. Następnego dnia przeprowadzono apel, podczas którego więźniowie przez wiele godzin musieli pozostawać w przysiadzie z wyciągniętymi przed siebie rękoma.
                  To co działo się później na placu także opisał Józef Kret. Według jego relacji Lagenführer Hans Aumeier:
                  (…) zwrócił się osobiście do wszystkich więźniów, aby podali nazwiska prowodyrów ucieczki. Odpowiedzi nie było. Aumeier powtórzył pytanie, podkreślając, że w razie braku odpowiedzi więźniowie poniosą surową karę. Odpowiedzi nie było.
                  Wówczas Aumeier wywołał jednego z więźniów i zapytał się go, kto zorganizował ucieczkę. Wywołany więzień milczał. Na oczach wszystkich więźniów Aumeier własnoręcznie rozstrzelał tego więźnia.

                  --
                  Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
                  • seremine Re: Auschwitz-Birkenau. 02.02.20, 16:51
                    Groźba zwyrodnialca z trupią główka na czapce nie przyniosła oczekiwanych przez niego rezultatów. W związku z tym po południu około 320 członków kompanii karnej rozebrano do naga i ze związanymi drutem kolczastym rękoma pognano w kierunku komory gazowej, gdzie wszyscy zostali zamordowani.
                    Według wspomnień Pogożowa, który miał styczność w tym czasie z pracującymi w krematorium członkami Sonderkommando, ci ostatni powiedzieli mu, że „Polacy umierali z dumą i godnością. Spokojnie weszli do komory gazowej, śpiewając hymn narodowy. Nawet strażników zadziwiła ich siła”.
                    Andriej Pogożow sam kilka miesięcy później wziął udział w udanej ucieczce z Auschwitz, przeprowadzonej przez radzieckich jeńców. Jednak to już temat na inny artykuł.


                    --
                    Moje forum: forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka