Dodaj do ulubionych

Oświadczenie sędziów Trybunału Konstytucyjnego

11.02.20, 22:00
Oświadczenie sędziów Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku

z dnia 10 lutego 2020 r.

Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku stwierdzają z ubolewaniem, że działania organów władzy ustawodawczej i wykonawczej od 2015 r. oraz kierownictwa Trybunału Konstytucyjnego od 2017 r. doprowadziły do głębokiego upadku znaczenia i prestiżu tego organu konstytucyjnego, a także do praktycznej niemożności wykonywania przez niego zadań i kompetencji przewidzianych w Konstytucji. Słuszne jest, niestety, wyrażane powszechnie przekonanie, że Trybunał Konstytucyjny praktycznie został zlikwidowany.

Do długiej listy przykładów naruszania prawa dotyczącego organizacji i funkcjonowania Trybunału Konstytucyjnego należy dodać ostatni, drastyczny przypadek procedowanej obecnie sprawy rzekomego, sztucznie wykreowanego, sporu kompetencyjnego między Sądem Najwyższym a Sejmem i Prezydentem RP. W pełnym składzie Trybunału, który ma wydać orzeczenie w tej sprawie, znajduje się dwoje niedawno wybranych sędziów, którzy brali aktywny udział w pracach legislacyjnych nad ustawą o zmianie ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz niektórych innych ustaw. Przepisy tej ustawy zajmują centralne miejsce w argumentacji wniosku o rozstrzygnięcie sporu kompetencyjnego.

Tak więc:

Stanisław Piotrowicz przewodniczył Komisji Sprawiedliwości Sejmu 28 listopada 2017 r. i 6 grudnia 2017 r., a także kilkakrotnie wypowiadał się merytorycznie o projektowanej ustawie. W czasie II czytania projektu na posiedzeniu plenarnym Sejmu 6 grudnia 2017 r. wygłosił długie przemówienie popierające projekt.
Krystyna Pawłowicz, która jest sędzią sprawozdawcą w sprawie przed Trybunałem, kilkakrotnie zabierała głos podczas posiedzenia Komisji Sprawiedliwości Sejmu 28 listopada 2017 r.

Zarówno Krystyna Pawłowicz, jak i Stanisław Piotrowicz, głosowali 8 grudnia 2017 r. w III czytaniu za przyjęciem w całości projektu ustawy w brzmieniu z druku nr 2070, wraz z przyjętymi poprawkami, a zatem ustawy, którą obecnie mają oceniać jako sędziowie TK,.

Należy przypomnieć, że stosownie do art. 39 ust. 2 i 3 ustawy z dnia 30 listopada 2016 r. o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym:

Art. 39 ust. 2. Sędzia Trybunału podlega również wyłączeniu z udziału w rozpoznawaniu sprawy, jeżeli:

1) uczestniczył w wydaniu aktu normatywnego, orzeczenia, decyzji administracyjnej lub innego rozstrzygnięcia, o których mowa wust.1 pkt 1 i 2, i może wywołać to wątpliwości co do jego bezstronności; /…/

W przypadku, o którym mowa w ust. 2, sędziego Trybunału wyłącza się z udziału w rozpoznawaniu sprawy, jeżeli podmiot składający wniosek o wyłączenie uprawdopodobni istnienie okoliczności mogących wywołać wątpliwości co do jego bezstronności.

Udział dwóch wymienionych osób w składzie orzekającym Trybunału Konstytucyjnego, w tym zwłaszcza w roli sędziego sprawozdawcy, jest ostentacyjnym naruszeniem powołanych przepisów, także w świetle dotychczasowego orzecznictwa Trybunału (por. zwłaszcza postanowienie Trybunału z 17 lipca 2003 r., K 13/02).

Stanisław Biernat

Teresa Dębowska-Romanowska

Lech Garlicki

Mirosław Granat

Wojciech Hermeliński

Adam Jamróz

Biruta Lewaszkiewicz-Petrykowska

Wojciech Łączkowski

Ewa Łętowska

Marek Mazurkiewicz

Andrzej Mączyński

Małgorzata Pyziak-Szafnicka

Ferdynand Rymarz

Andrzej Rzepliński

Marek Safjan

Jerzy Stępień

Piotr Tuleja

Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz

Mirosław Wyrzykowski

Bohdan Zdziennicki

Andrzej Zoll

Marek Zubik




--
Ulubione : forum.gazeta.pl/forum/f,99957,_Milosnicy_ksiazek_Remarque_a.html?s_action=f_add
Obserwuj wątek
    • jerzy_55 Re: Oświadczenie sędziów Trybunału Konstytucyjneg 11.02.20, 22:03

      Profesura wyklęta
      Daniel Passent

      Wiele osób kompetentnych i uznanych zostało w ostatnich latach usuniętych ze stanowisk lub pominiętych w awansach i zaszczytach. Polska Kaczyńskiego, Dudy, Morawieckiego tworzy nową elitę, buduje pomniki swoim i zwalcza obcych.

      Wystarczy posłuchać i popatrzeć na prezesa Sądu Rejonowego w Olsztynie, członka KRS, sędziego Nawackiego, żeby mieć pojęcie o nowej elicie (zachował się po chamsku, drąc publicznie projekty uchwał zgromadzenia ogólnego sędziów). Albo prześledzić zmiany na stanowiskach dyrektorów rozmaitych muzeów, z Muzeum Narodowym w Warszawie na czele. Ileż ci ludzie zmarnowali umiejętności, doświadczenia i po prostu ludzi!

      Szczególnym zainteresowaniem właścicieli IV RP cieszą się historycy. Oczywiście nie wszyscy. Niektórzy absolwenci studiów historycznych, tacy jak pp. Morawiecki, Macierewicz czy Błaszczak, są OK. Ale prawdziwi historycy – naukowcy – nie są już tacy bezpieczni. O ich losach decydują mierni, ale wierni.

      W IV RP, podobnie jak w systemie słusznie minionym (zwłaszcza kiedy był w „rozkwicie”), specjalnymi względami cieszyły się nauki okołopolityczne – ekonomia, socjologia (zakazana w latach 50.), filozofia, historia i pokrewne. Od Ajdukiewicza i Tatarkiewicza po Brusa i Kołakowskiego – pouczające są ich przeżycia. Niektórzy najpierw usuwali, a potem sami zostawali usunięci. Kiedy zestawi się p. mgr Przyłębską z prof. Zollem, Safjanem, Łętowską, Wyrzykowskim czy Stępniem, to ręce opadają. Na stanowisku dyrektora Muzeum Historii II Wojny Światowej w Gdańsku kontrast jest podobny.

      Mam nadzieję, że ktoś już sposobi się do napisania wielotomowej „Historii polityki kadrowej Kaczyńskiego i spółki” – w sądownictwie, w nauce, w siłach zbrojnych, w dyplomacji, w służbach specjalnych. Trzy nazwiska przychodzą dziś na myśl.

      BILEWICZ. Profesor doktor habilitowany Michał Bilewicz (o którym pisze „GW”) nie zostaje profesorem, choć spełnia wszelkie wymogi, a wszystkie (sześć) recenzje jego dorobku są pełne uznania. Co się nie podoba – pyta Agnieszka Kublik w „GW”. Wykład o mowie nienawiści i analogii z Marcem’68 został uznany przez prawdziwych Polaków za „antypolski, szkalujący” etc. Sądzę, że prawdziwi patrioci mają więcej zastrzeżeń, bo Bilewicz „nie jest z nich”, bada uprzedzenia bez uprzedzeń. Nie dostaje nominacji profesorskiej pod wydumanym pretekstem, że czworo recenzentów pochodzi z jednej uczelni. Gdyby byli nawet z sześciu uczelni, znalazłby się inny pretekst, bo jak się chce psa uderzyć…

      MACHCEWICZ. Profesor doktor habilitowany Paweł Machcewicz – jeden z najbardziej znanych historyków czasów najnowszych, profesor zwyczajny, stypendysta zagranicznych uczelni i instytutów od Madrytu do Londynu, autor książek m.in. o migracjach polskich, Jedwabnem, Radiu Wolna Europa. Przede wszystkich zaś twórca Muzeum Historii II Wojny Światowej w Gdańsku (2008-16), które zyskało tyle uznania w kraju i za granicą, został odwołany pod drugorzędnymi pretekstami: wojna przedstawiona zbyt okrutnie, za mało miejsca poświęcono polskiemu wysiłkowi zbrojnemu, za dużo o ludności cywilnej – za mało o wojsku, jeden portret ukryty, drugi za mało widoczny etc. Na miejsce Machcewicza sadzają dr. Karola Nawrockiego – swojego „Nawackiego”.

      STOLA. Prof. Dariusz Stola jest już symbolem polityki historycznej i personalnej rządu, a zwłaszcza wicepremiera Glińskiego. Profesor pełną gębą, Stola jest autorem wielu prac, m.in. na temat migracji z Polski 1949-89 (nagroda historyczna „Polityki” 2010). Gliński, też profesor, ale i wicepremier, minister kultury, to człowiek pełen kompleksów, pamiętliwy i zawzięty, ma za złe, jakoby Stola – jako dyrektor Muzeum Polin – mieszał się do polityki, robił trudności z udostępnieniem sali na cel bliski rządowi. Poza tym wicepremier ma zastrzeżenia do wystawy „marcowej”. Czy sam ją oglądał – nie wiem.

      W każdym razie po upływie swojej pierwszej kadencji, która była jednym wielkim sukcesem Polin, Stola wygrał konkurs na dyrektora i już dawno (od roku!) powinien był nim kierować, pozostali dwaj członkowie triumwiratu rządzącego (prezydent Warszawy oraz stowarzyszenie ŻIH) go popierają, ale Gliński się zaparł. Swąd jest od dawna i dotarł już do diaspory za oceanem.

      Im dłużej Gliński się upiera, tym bardziej poszukiwane jest rozwiązanie, które pozwoli mu zachować twarz. Krążą plotki i spekulacje, których nie warto powtarzać. Oficjalny komunikat ministerstwa zapewnia, że nie ma problemu, muzeum funkcjonuje i realizuje swój program.

      Takie są skutki polityki historycznej i kadrowej. Wstyd na cały świat, gdyż oba muzea – w Gdańsku i w Warszawie – tworzone były z udziałem wybitnych historyków z kilku krajów. Tak wygląda „normalność”, którą obiecywał rząd Morawieckiego.



      --
      Ulubione : forum.gazeta.pl/forum/f,99957,_Milosnicy_ksiazek_Remarque_a.html?s_action=f_add

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka