jane_doe_hej
24.02.20, 17:55
Prawdziwą katastrofą zakończył się start rakiety skonstruowanej przez Mike'a Hughesa. 64-letni kaskader i konstruktor wystrzelił się w powietrze, by móc naocznie potwierdzić, że nasza planeta nie jest gigantyczną kulą.
Reklama
Do tragedii doszło 23 lutego w Barstow w Kalifornii. Był to już trzeci start Hughesa, lepiej znanego jako Mad Mike. Według relacji naocznych świadków lot trwał około jednej minuty.
"Poleciał naprawdę wysoko. Nie mam pojęcia, jaką wysokość udało mu się ostatecznie osiągnąć, ale wiem, że celował w 1500 metrów. Rakieta zrobiła w powietrzu łuk i rozbiła się ponad kilometr od miejsca startu" - powiedział Justin Chapman, obecny przy "eksperymencie" dziennikarz, którego cytuje amerykańskie National Public Radio.
Czytaj więcej na menway.interia.pl/styl-zycia/news-mad-mike-nie-zyje-wystrzelil-sie-w-powietrze-by-udowodnic-ze,nId,4345005#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox