~~~~~~Takie sobie~~~~

    • mala200333 Re: ~~~~~~Takie sobie~~~~ 16.05.20, 19:32
      Okropny ..Napoleon wykorzystywał kobiety bardziej, niż je kochał. Był nieufny wobec nich, dążył do ich podporządkowania sobie. W liście do swojego brata z 1795 roku pisał : "Kobiety są przyczyną wszelkiej intrygi. Powinno się je ograniczyć do prac domowych, salony rządowe winny być dla nich niedostępne". Stwierdził zarazem, że "Kobieta jest własnością mężczyzny, ale mężczyzna nie jest jej dlatego, że kobieta daje nam potomstwo, a mężczyzna nie. Jest zatem jego własnością tak jak drzewo, które daje owoce jest własnością ogrodnika".
      • mala200333 Re: ~~~~~~Takie sobie~~~~ 16.05.20, 19:34
        Część historyków jest zdania, że takie poglądy wynikają z kompleksu Napoleona związanego z niskim wzrostem. Dosyć odważna teza moim zdaniem tym bardziej, że wedle statystyk dotyczących owego okresu wzrost cesarza był czymś powszechnym i nie odbiegał od normy. Drugim z kompleksów miałby być mały rozmiar jego penisa. Według osobistego lekarza cesarza, Francesca Antommarchiego, który był obecny przy oględzinach zwłok Napoleona po jego śmierci w roku 1821, penis Bonapartego w stanie spoczynku mierzył 3,8 centymetrów, podczas gdy średnia wynosiła między 7,5 a 10 centymetrów.

        Oględziny, których dokonał Antommarchi to nie wszystko. Pobrał on od Cesarza niektóre organy, w tym penisa. Zrobił to podobno z zemsty za nie uwzględnienie go w testamencie Cesarza. Organ ten znalazł się w następnie w rękach księdza Vignali, a potem jego rodziny (tak, rodziny), która była w jego posiadaniu przez dziesięciolecia. W roku 1916 sprzedała je obywatelowi narodowości brytyjskiej, który osiem lat później odsprzedał go Amerykaninowi, niejakiemu Rosenbachowi. W 1927 Rosenbach wypożyczył narząd Napoleona Muzeum Sztuki Francuskiej w Nowym Jarku. W 1977 roku został kupiony przez amerykańskiego lekarza urologa Lattimera za kwotę 13000 ówczesnych franków. Ów lekarz przebadał organ i stwierdził, że jest on autentyczny. W tym czasie dwie inne anonimowe osoby twierdziły, że są w posiadaniu organu. Lattimer przekazał, jak to określał, swój "skarb historyczny" swojej córce Ewan, która twierdziła, że zmniejszył się on do wymiaru dziecięcego palca.

        Według brytyjskiego kanału telewizyjnego Channel 4, penis Napoleona znajduje się nadal w posiadłości Ewan, która odmówiła jego sprzedaży za kwotę 100 tysięcy dolarów. Jego autentyczność mogłaby potwierdzić jedynie analiza DNA.
        • mala200333 Re: ~~~~~~Takie sobie~~~~ 16.05.20, 19:36

          Napoleon na łożu śmierci
          Napoleon na łożu śmierci Foto: Shutterstock
          Głęboką miłością darzył tylko jedną kobietę?

          Pod koniec życia Napoleon, uwięziony na wyspie Św. Heleny stwierdził : "Byłem kiedyś zakochany. Sądzę, że miłość rodzi więcej zła niż dobra i byłoby zbawienne, gdyby Opatrzność uwolniła nas od niej, w szczególności mężczyzn".

          Być może seks bez zobowiązań Napoleona był oznaką liberalizmu po Wielkiej Rewolucji i zmarginalizowaniu dotychczasowego wpływu Kościoła na społeczeństwo? Każda epoka wprowadza swoje obyczaje.

          W dziele francuskiego adwokata ukrywającego się pod pseudonimem M.S.R zatytułowanego "Pozycja kobiet i ich wpływ w okresie Cesarstwa i Restauracji Burbonów" z roku 1822 autor podziela pogląd Bonapartego, że kobiety kierują się emocjami, które szybko mijają, podobnie jak obiekty ich zainteresowania. W polityce nie ma dla nich miejsca z uwagi na ich niestabilny charakter. Napoleona opisuje jako człowieka obojętnego wobec płci pięknej, o ile nie zaspokajała ona jego chwilowego popędu seksualnego, a małżeństwa traktował wyłącznie z punktu widzenia spełnienia swoich ambicji politycznych. W relacjach z kobietami był zdobywcą a nie romantykiem. Pamiętajmy jednak, że autor w dalszych poglądach zdecydowanie opowiadał się za Burbonami.

          Odważę się postawić tezę, że Napoleon mimo domniemanych wielu kochanek, z którymi uprawiał przygodny seks, darzył tak naprawdę głęboką miłością jedynie kobietę swojego życia, którą była Josephine.

          Jedno jest pewne - jego życie intymne w niczym nie ujmuje jego osiągnięciom militarnym i wkładowi w demokratyczny rozwój społeczeństwa wyniesiony z hasła rewolucji francuskiej 1789 roku: "Równość, Wolność, Braterstwo". Wymiar penisa Cesarza Francuzów (jeśli to prawda) jest odwrotnie proporcjonalny do Jego dokonań w historii ludzkości.
    • jutta_t Re: ~~~~~~Takie sobie~~~~ 16.05.20, 20:05
      Leszek Możdżer popełnił w Jazz Forum tekst pt. „"Koronka do najświętszej przyszłości", który z pewnością przejdzie do historii największych kuriozów polskiej prasy.
      Przede wszystkim zwraca uwagę na obsesyjne zainteresowanie muzyka seksualnością. Jakie są powody tego zainteresowania - trudno dociec. Możdżer uważa, że energia seksualna, odpowiednio ukierunkowana, może dać efekt w postaci erupcji sił twórczych. Dlatego plemiona afrykańskie nie stworzyły arcydzieł "literatury, poezji, architektury, muzyki i technologii" - swoboda seksualna sprawia, że zdaniem muzyka nie mają one wystarczająco dużo sił twórczych. I stąd siła chrześcijaństwa, które na seksualność nałożyła blokadę, transformując "ogień zwierzęcych popędów na wyższe poziomy działania".
      To kontradykcja z gruntu fałszywa i rozmowa z pierwszym z brzegu antropologiem pokazałaby Możdżerowi, że przyczyny różnic w rozwoju kultur są znacznie bardziej skomplikowane, a sprowadzanie ich przede wszystkim do różnicy w obyczajowości seksualnej świadczy o zwyczajnym dyletanctwie wygłaszającego takie tezy.
      Systemowe zarządzanie pornografią
      Na tym jednak odkrycia muzyka się nie kończą. Okazuje się, że nie wszyscy mogą praktykować ścisły celibat i jest on jedynie przywilejem "ludzi nieustannie przebywających w duchowej ekstazie". Zwyczajni ludzie mają do tego zbyt "zabrudzoną" psychikę. Stąd już tylko krok do nadzwyczaj śmiałej konstatacji, że pornografia jest częścią "systemowego zarządzania".
      Po co to zarządzanie i co to za system? Kto pociąga za sznurki i w jakim celu? Żeby zwyczajni ludzie nie pisali wybitnych wierszy czy nie tworzyli wybitnych dzieł muzycznych? Żeby nie zwariowali? Tego muzyk nie wyjaśnia. Pisze natomiast, że w związku z tym "pedofilia staje się tematem tabu", a "wyśrubowane, monogamiczne reguły społecznej gry prowadzą do rodzinnych tragedii i rozstań".
      Trudno się w myśleniu Możdżera połapać. Owszem, pedofilia jest tematem tabu, ale akurat tego powinniśmy strzec jak oka w głowie. Takich niejasności, żeby nie powiedzieć, bełkotu, jest w tekście znacznie więcej. Właściwie niewiele więcej poza bełkotem można w nim znaleźć.
      Muzyk w sieci fake newsów
      Może i nie warto byłoby zawracać sobie głowy przemyśleniami muzyka - jedni piszą wiersze, inni projektują domy, jeszcze inni, jak Możdżer, uporczywie krążą wokół różnicy między orgazmem a wytryskiem. Kłopot w tym, że jeden z najwybitniejszych polskich muzyków okazuje się nałogowym konsumentem teorii spiskowych, zawstydzająco naiwnej antropologii, tekstów z pikio.pl i plotek rozsiewanych w sieci.
      I tak na przykład okazuje się, że pandemia jest wymysłem "oficjalnych źródeł", ponieważ "filmy kręcone telefonami przez wścibskich obywateli pokazują je [szpitale] zupełnie opustoszałe". Tak, panie Leszku, szpitale opustoszały, tyle że stało się tak właśnie z powodu koronawirusa - nikt o zdrowych zmysłach nie pcha się w miejsca, gdzie ryzyko zakażenia jest najwyższe!
      Co więcej, "pojawia się wysyp amatorskich nagrań statków kosmicznych oraz zagadkowych fenomenów optyczno-meteorologicznych", Madonna publikuje filmik z łazienki, w którym fałszuje, światowa gospodarka kruszy się, a "cała sytuacja zaczyna wyglądać jak jakaś psychooperacja". Kończy się zaś "Koronka" wezwaniem, by mężczyźni nauczyli się "odróżniać wytrysk od orgazmu", bo brak szacunku do spermy oznacza podświadomy brak szacunku do dzieci".
      Kompromitacja i brak odporności
      Lepiej byłoby, żeby ten tekst nie powstał. Ponieważ jednak powstał, a redakcja "Jazz Forum" zaakceptowała go do druku, trzeba nazwać rzeczy po imieniu: jest on intelektualną kompromitacją kompozytora. Tłumaczenie Możdżera, który broni się, że po prostu "dokonał przeglądu zaskakujących i absurdalnych zjawisk", brzmi mało przekonująco: "Koronka" wygląda raczej jak strumień świadomości człowieka, który nie potrafi dokonać rozróżnienia pomiędzy prawdą i fałszem, a co najgorsze, nawet nie próbuje tego rozróżnienia dokonać. Bill Gates i jego udział w spisku depopulacyjnym, pornografia, pedofilia, pandemia, Afryka - wszystko łączy się ze wszystkim, dając w efekcie pseudonaukowy bełkot. Wszystko wskazuje, że wybitny pianista nie okazał się na te bzdury odporny.
      Wybitny pianista zaserwował czytelnikom magazynu poświęconego muzyce jazzowej stek nonsensów i fake newsów.
    • mala200333 Re: ~~~~~~Takie sobie~~~~ 16.05.20, 21:24
      O takich jak Tadeusz Boy-Żeleński mówi się "człowiek-instytucja". Był tłumaczem, krytykiem literackim i teatralnym, pisarzem, poetą, satyrykiem, działaczem społecznym, propagatorem świadomego macierzyństwa, antykoncepcji i edukacji seksualnej, z wykształcenia lekarzem
      Kochliwy był jak diabli. Pociągały go kobiety nieprzeciętne - aktorki, śpiewaczki, podróżniczki
      Żoną Boya-Żeleńskiego została Zofia z Pareńskich, opisana w "Weselu" i malowana przez Wyspiańskiego. Traktowali się jak para, która mieszka pod jednym wszak dachem, ale oboje mogą się rozchodzić i schodzić do woli. W takim układzie przeżyli jako małżeństwo 37 lat
      Jako 52-latek Boy-Żeleński poznał Irenę Krzywicką, zagorzałą feministkę i skandalistkę. Przeżył z nią drugą młodość, która trwała 11 lat. Kres związkowi położył rok 1939, kiedy pisarz wyjechał do Lwowa
      Wraz z innymi profesorami lwowskiej uczelni Boy-Żeleński został rozstrzelany w 1941 roku
      • mala200333 Re: ~~~~~~Takie sobie~~~~ 16.05.20, 21:27
        "Ciało upragnione, ale dość obojętne"

        REKLAMA
        Medycynę studiował na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. W czasie studiów zdecydował się na stypendium wojskowe, które później zobowiązał się odsłużyć w austro-węgierskiej armii jako lekarz. Pieniądze były mu wówczas potrzebne, aby spełniać zachcianki swojej wielkiej młodzieńczej miłości. Dla niej grał też w karty. Za wygrane pieniądze kupował jej prezenty i kwiaty.

        Miłość owa nazywała się Dagny Juel, pochodziła z Norwegii i była żoną Stanisława Przybyszewskiego. Poza tym zaś, że żoną, była też pisarką, pianistką, tłumaczką, muzą artystów końca XIX wieku (w tym Edwarda Muncha i dramatopisarza Augusta Strindberga) i wreszcie matką dwójki dzieci.

        Historia jest taka, że w 1898 roku Przybyszewski przeniósł się z Berlina do Krakowa, aby objąć stanowisko redaktora lokalnego pisma "Życie". Wkrótce dołączyła do niego Juel z dziećmi. Niemal z miejsca tych dwoje stało się czołowymi postaciami tamtejszej bohemy, skupiając wokół siebie m.in. Wojciecha Weissa, Jana Nalborczyka i wreszcie Żeleńskiego. Ten ostatni bez pamięci zakochał się w Norweżce nieznającej polskiego i ponoć też w Krakowie niepotrafiącej poczuć się dobrze.
        • mala200333 Re: ~~~~~~Takie sobie~~~~ 16.05.20, 21:28

          Jak o tym romansie we "Wspomnieniach gorszycielki" pisała Irena Krzywicka, za swoją miłość i oddanie Żeleński "niewiele dostawał w zamian. Ciało upragnione, ale dość obojętne, bo jedyną prawdziwą miłością Dagny był jej własny mąż". Mąż zaś stosunek do małżeństwa miał nadzwyczaj luźny. Koniec końców Juel porzuciła Przybyszewskiego w 1900 roku i przez rok tułała się po Europie. Żeleński ruszył jej śladem, był w Wiedniu i Paryżu. Jej kochankiem był wówczas także Władysław Emeryk, który jakiś czas później zastrzelił panią Przybyszewską, po czym sam popełnił samobójstwo.
          • mala200333 Re: ~~~~~~Takie sobie~~~~ 16.05.20, 21:30
            Balsam na zbolałą duszę

            Balsamem na zbolałą duszę Żeleńskiego okazała się Zosia Pareńska - pierwowzór literackiej postaci Zosi w dramacie Wyspiańskiego "Wesele". Pisarz poznał ją w pałacyku Pareńskich na krakowskim Wielopolu. Miała wówczas 14 lat. Podkochiwał się w niej brat Tadeusza, Edmund oraz Rudolf Starzewski, zachwycał się Wyspiański i Witkacy.

            Tych dwoje pobrało się w 1904 roku. Zaraz po ślubie wyjechali do Zakopanego, potem do Niemiec, Szwajcarii i Francji. Rok później na świat przyszedł ich syn, Stanisław.

            Związek Pareńskiej i Żeleńskiego oparty był na wielkiej przyjaźni i wzajemnym szacunku. Oni sami mówili, że na partnerstwie. Byli do siebie niezwykle przywiązani. Ponoć pierwszą rzeczą, jaką robił Żeleński po premierach, był telefon do żony i opowiadanie jej o swoich wrażeniach i emocjach. Traktowali się jak para, która mieszka pod jednym wszak dachem, ale oboje mogą się rozchodzić i schodzić do woli. W takim układzie przeżyli jako małżeństwo 37 lat, Boy wdając się w coraz to nowsze romanse, Zofia zaś w relacjach ze Starzewskim, a później Witkacym. Żadne z nich nigdy nie robiło sobie jednak wymówek.
            • mala200333 Re: ~~~~~~Takie sobie~~~~ 16.05.20, 21:40
              W latach 1911-1913 miał Żeleński romans z Jadwigą Mrozowską o pseudonimie "Gwiazda". Mrozowska była aktorką. Występowała w Krakowie, Łodzi i Lwowie. Na randki tych dwoje umawiało się w Krakowie. Uwielbiali szwendać się po tamtejszych zaułkach. To dla Mrozowskiej artysta napisał kilka erotyków, w tym najbardziej znany "Mandrygał spod ciemnej gwiazdy". Wyznawał w nim:

              Chciałbym przy pani (Jadzi)uchnie
              Być takim skromnym amantem,
              Co go się puszcza przez kuchnię,
              Zanim się puści go kantem.
              Ot, cichym pragnieniem mojem,
              (Nie dla pieniężnych korzyści)
              To być w jej domku lift-boyem
              Lub drabem co schody czyści.
              Sprzątałbym z wielkim hałasem,
              Wstawał ze wszystkich najraniej,
              By się w nagrodę choć czasem
              Przytulić do jaśnie pani (…).
              • mala200333 Re: ~~~~~~Takie sobie~~~~ 16.05.20, 21:40
                Romans tych dwoje zakończył się, kiedy Mrozowska wyjechała do Włoch. Kilka lat później aktorka poślubiła finansistę Józefa Toeplitza. Żeleński szybko znalazł zaś zastępstwo.

                Tym okazała się Niusia Leszczyńska, która miała ambicje na zostanie aktorką. Z teatrem związani byli jej brat, mąż i teściowie. Ona sama na koncie miała kilka ról. Ponoć tych dwoje poznało się kiedy Żeleński został wezwany do chorej córeczki Leszczyńskiej. Tak zaczął się romans na odległość, jako że Niusia o pseudonimie artystycznym Anna Belina już wkrótce miała wyjechać do Warszawy. Związek rozwijał się więc głównie korespondencyjnie.

                Żeleński ciężko znosił tę rozłąkę. Ponoć liczył nawet, ile dni minęło od wyjazdu swojej Niusi. Fanatycznie uwielbiał listy od niej. Potrafił o nie wręcz "żebrać". Widywali się sporadycznie, więc z czasem siłą rzeczy uczucie się w nim wypaliło. Wówczas to Leszczyńska zaczęła o nie zabiegać. Koniec końców romans się zakończył.

                Janina Szreniawa była kolejną aktorką, która zawróciła w głowie pisarzowi. Tych dwoje poznało się około 1918 roku. Irena Krzywicka w "Wyznaniach gorszycielki" pisała o niej: "Biedactwo nie było ani zdolne, ani ładne, a w dodatku zezowate. I oto wzięła go właśnie na ten zez. Płacząc, opowiadała, jak ta ułomność łamie jej życie, a rodzina nie chce dać pieniędzy na operację. Boy dał. Przez litość, która, jak mówił później, jest największym wrogiem człowieka. Operacja się nie udała, ale litość pozostała, a z litości wywiązał się stosunek bliski (…)". Ten zaś trwał około 10 lat. Żeleńskiemu zawdzięczała Szreniawa angaż w teatrze Bagatela. Za nim początkująca aktorka przeprowadziła się też do Warszawy.
    • mala200333 Re: ~~~~~~Takie sobie~~~~ 16.05.20, 21:42
      Romans tych dwoje zakończył się, kiedy Mrozowska wyjechała do Włoch. Kilka lat później aktorka poślubiła finansistę Józefa Toeplitza. Żeleński szybko znalazł zaś zastępstwo.

      Tym okazała się Niusia Leszczyńska, która miała ambicje na zostanie aktorką. Z teatrem związani byli jej brat, mąż i teściowie. Ona sama na koncie miała kilka ról. Ponoć tych dwoje poznało się kiedy Żeleński został wezwany do chorej córeczki Leszczyńskiej. Tak zaczął się romans na odległość, jako że Niusia o pseudonimie artystycznym Anna Belina już wkrótce miała wyjechać do Warszawy. Związek rozwijał się więc głównie korespondencyjnie.

      Żeleński ciężko znosił tę rozłąkę. Ponoć liczył nawet, ile dni minęło od wyjazdu swojej Niusi. Fanatycznie uwielbiał listy od niej. Potrafił o nie wręcz "żebrać". Widywali się sporadycznie, więc z czasem siłą rzeczy uczucie się w nim wypaliło. Wówczas to Leszczyńska zaczęła o nie zabiegać. Koniec końców romans się zakończył.

      Janina Szreniawa była kolejną aktorką, która zawróciła w głowie pisarzowi. Tych dwoje poznało się około 1918 roku. Irena Krzywicka w "Wyznaniach gorszycielki" pisała o niej: "Biedactwo nie było ani zdolne, ani ładne, a w dodatku zezowate. I oto wzięła go właśnie na ten zez. Płacząc, opowiadała, jak ta ułomność łamie jej życie, a rodzina nie chce dać pieniędzy na operację. Boy dał. Przez litość, która, jak mówił później, jest największym wrogiem człowieka. Operacja się nie udała, ale litość pozostała, a z litości wywiązał się stosunek bliski (…)". Ten zaś trwał około 10 lat. Żeleńskiemu zawdzięczała Szreniawa angaż w teatrze Bagatela. Za nim początkująca aktorka przeprowadziła się też do Warszawy.
      • mala200333 Re: ~~~~~~Takie sobie~~~~ 16.05.20, 21:45
        Największa gorszycielka epoki

        Jako 52-latek Boy-Żeleński poznał Irenę Krzywicką, zagorzałą feministkę i skandalistkę. Był 1927 rok. On kierował wówczas prywatną kliniką w stolicy, promującą świadome macierzyństwo, ona była początkującą publicystką. Przyszła do niego przeprowadzić wywiad. Była w szóstym miesiącu ciąży. Wyszła zauroczona. Spotkali się rok później. Miała dwadzieścia kilka lat, on zmagał się z poczuciem wypalenia, permanentną melancholią i kryzysem wieku średniego. Ona go podziwiała i podzielała jego poglądy. Razem domagali się legalizacji aborcji, by zlikwidować groźne dla życia kobiet podziemie aborcyjne.

        Krzywicka pisała "Moja miłość była gwałtowna, definitywna, całkowita" i dodawała "oto w najmniej odpowiedzialnej chwili, jak na złość, po kilkunastu latach niemożności kochania mężczyzny, po małżeństwie z przyjaźni, kiedy już byłam pewna mojego stosunku do Jerzego, wreszcie zamieszkaliśmy razem, kiedy świadomie i z radością oczekiwałam dziecka – właśnie wtedy dopadła mnie miłość i to tak ostateczna, dożywotnia. Nie od razu zdałam sobie z niej sprawę, sama możliwość tej sytuacji wydawała mi się potworna (…)". To z Ireną Krzywicką - największą gorszycielką epoki przeżył Boy drugą młodość, która trwała 11 lat.

        Kres związkowi położył rok 1939 kiedy pisarz wyjechał do Lwowa. Tam podjął pracę na uniwersytecie. Wiedział, że w Warszawie hitlerowcy nie pozwolą mu ujść z życiem. Jak się jednak okazało, i we Lwowie mu na to nie pozwolili. Wraz z innymi profesorami lwowskiej uczelni Boy-Żeleński został rozstrzelany w 1941 roku.
    • mala200333 Re: ~~~~~~Takie sobie~~~~ 16.05.20, 21:48
      https://scontent-atl3-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/fr/cp0/e15/q65/98195364_2740682382830048_7234746700714213376_n.jpg?_nc_cat=108&_nc_sid=8024bb&efg=eyJpIjoibCJ9&_nc_ohc=07jdshYpDJ8AX8p6xjy&_nc_ht=scontent-atl3-1.xx&_nc_tp=14&oh=efbac6340bee4095cee6a631cc9ba5e2&oe=5EE55D5F
    • mala200333 Re: ~~~~~~Takie sobie~~~~ 17.05.20, 16:51
      https://scontent-atl3-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/fr/cp0/e15/q65/98185157_3302316366479223_6339514781371727872_n.jpg?_nc_cat=111&_nc_sid=8024bb&efg=eyJpIjoibCJ9&_nc_ohc=Zfi-hDb7BvUAX8eAAMy&_nc_ht=scontent-atl3-1.xx&_nc_tp=14&oh=ff77dfe59f8251b5a211f41d16e1d1d0&oe=5EE5C74Fmala200333 napisała:

      >
      > ...ciekawostki...
      >
    • mala200333 Re: ~~~~~~Takie sobie~~~~ 17.05.20, 17:38
      Był jedną z najbardziej barwnych i wielowymiarowych postaci PRL-u. Nienaganny strój, zawsze czyste buty, staranna autokreacja, skłonności do hipochondrii, opinia playboya, bikiniarza i bon vivanta – to zapamiętano. A także to, że był guru, prorokiem, dziś powiedzielibyśmy nawet − papieżem polskiego jazzu, a Złego – błyskotliwą i wciągającą powieść kryminalną, która wyróżniała się na tle nieporywającej literatury socjalistycznej – czytali wszyscy: od Gombrowicza i Dąbrowskiej po warszawskich cinkciarzy.
    • mala200333 Re: ~~~~~~Takie sobie~~~~ 17.05.20, 18:54
      https://scontent-atl3-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/fr/cp0/e15/q65/95779133_243867013691807_6814161817800015872_n.jpg?_nc_cat=1&_nc_sid=8024bb&efg=eyJpIjoibCJ9&_nc_ohc=t_xOSFjXqNAAX8J1vPY&_nc_ht=scontent-atl3-1.xx&_nc_tp=14&oh=2ba4ba52f9c0b782fbf6ba7da87e27ad&oe=5EE62E2Bmala200333 napisała:

      >
      > ...ciekawostki...
      >
    • mala200333 Re: ~~~~~~Takie sobie~~~~ 18.05.20, 00:41
      Był jedną z najbardziej barwnych i wielowymiarowych postaci PRL-u. Nienaganny strój, zawsze czyste buty, staranna autokreacja, skłonności do hipochondrii, opinia playboya, bikiniarza i bon vivanta – to zapamiętano. A także to, że był guru, prorokiem, dziś powiedzielibyśmy nawet − papieżem polskiego jazzu, a Złego – błyskotliwą i wciągającą powieść kryminalną, która wyróżniała się na tle nieporywającej literatury socjalistycznej – czytali wszyscy: od Gombrowicza i Dąbrowskiej po warszawskich cinkciarzy....Tyrmand!!!!
      • mala200333 Re: ~~~~~~Takie sobie~~~~ 18.05.20, 00:44


        Wyróżniał się – powodzeniem u kobiet, niekonwencjonalnym strojem i przedwojennymi manierami. Tworzył miks tak osobliwy, że nie sposób było przejść obok niego obojętnie, czy – o zgrozo – nie zauważyć Leopolda. Eryk Lipiński opowiadał, że jeżeli przy kawiarnianym stoliku siedziało siedmiu mężczyzn i sześciu z nich wyglądało dokładnie tak samo, tzn. ubranych było w niemal bezbarwne, najpewniej szare ubrania z identycznego materiału, a tylko jeden prezentował się jak człowiek z zupełnie innej galaktyki, to na pewno musiał to być Leopold Tyrmand. Utożsamiano go z bikiniarzami – pierwszą powojenną subkulturą, zafascynowaną jazzem i Ameryką. Swoją odmienność manifestowali oni strojem, ekstrawaganckim i modnym do granic możliwości. Staranna stylizacja bikiniarza oparta była na – zaczynając od dołu – butach na grubej gumowej podeszwie (tzw. "słoninie"), kolorowych skarpetkach, wąskich, przykrótkich spodniach, barwnym krawacie i luźnej marynarce. "Nazwa bikiniarze pochodzi od krawatów przywożonych z Ameryki. Były na nich wymalowane palmy z atolu Bikini, na którym dokonano próbnych eksplozji atomowych. Bikiniarze czesali się na tzw. kaczy kuper; z przodu włosy musiały być uniesione ku górze, z tyłu sczesane. Na głowie kapelusz ściśnięty w naleśnik albo wypchana gazetami oprychówka".

        Bikiniarz swoim stylem komunikował wszem i wobec, że nie jest zadowolony z rzeczywistości, w której żyje. Jak pisał Mariusz Urbanek: "wąskie spodnie były szalenie antykomunistyczne, bo wszyscy Rosjanie w Warszawie nosili spodnie bardzo szerokie. Rozpoznawano ich po tym na sto kroków". Jednak trzeba zaznaczyć, że tęsknota bikiniarzy za wolnym światem nie była czysto ideowa – wielbili oni kulturę amerykańską wraz z całym jej materialnym dobrodziejstwem. Byli przeciwieństwem mieszkających za oceanem bitników, których anarchizm i indywidualizm, bunt i sprzeciw wobec otaczającej rzeczywistości, wymierzone były właśnie w konsumpcjonizm. Nie da się jednak ukryć, że obie te grupy dzieliła przepaść cywilizacyjnych doświadczeń.
        • mala200333 Re: ~~~~~~Takie sobie~~~~ 18.05.20, 00:47

          Leopold Tyrmand zaprasza

          Tyrmand był sprzymierzeńcem niepokornej, PRL-owskiej młodzieży, a ona odpowiadała mu uwielbieniem, traktowała jak wyrocznię, niemal jak guru. A wszystko to przez jazz. "Jeden jest jazz, Tyrmand – jego prorokiem". Tyrmand "słowo »jazzowy« wymawiał zawsze przez trzy »z«, rozciągając je niemiłosiernie". Jazz był dla Tyrmanda synonimem wolności, demokracji i niezależności. Jazz był walką, ale i powiewem Zachodu, wolności. Dawał namiastkę innego, lepszego świata.
        • mala200333 Re: ~~~~~~Takie sobie~~~~ 18.05.20, 00:48

          Leopold Tyrmand zaprasza

          Tyrmand był sprzymierzeńcem niepokornej, PRL-owskiej młodzieży, a ona odpowiadała mu uwielbieniem, traktowała jak wyrocznię, niemal jak guru. A wszystko to przez jazz. "Jeden jest jazz, Tyrmand – jego prorokiem". Tyrmand "słowo »jazzowy« wymawiał zawsze przez trzy »z«, rozciągając je niemiłosiernie". Jazz był dla Tyrmanda synonimem wolności, demokracji i niezależności. Jazz był walką, ale i powiewem Zachodu, wolności. Dawał namiastkę innego, lepszego świata.

          Tyrmand wyciągnął jazz z ukrycia, rozpropagował, by … pod koniec lat pięćdziesiątych porzucić. Jazz stracił wówczas swój elitarny, kontestacyjny charakter. Jak pisał Mariusz Urbanek: "Kiedy uznał, że jazz został przez władzę oswojony, a muzycy z katakumb trafili na oficjalne salony, zwrócił się w stronę rock and rolla, przeciwko któremu byli wtedy wszyscy, nawet jazzmani". Tyrmand co prawda próbował jeszcze pojednać jazz z rock‘n’rollem, ale nie miał dość wiary w swą młodzieńczą fascynację. Już kilka lat później mówił o Rolling Stonesach: "(…) żaden jazz nie sięga pięt temu, co robi Mick Jagger". Podobno odszedł od jazzu, kiedy ten zaczął się rozwijać, przechodzić kolejne stylistyczne metamorfozy. Kompletnie nie odpowiadał mu bebop i cool-jazz. W ogóle uważał, że jazz powinien trzymać się swoich korzeni, bo inaczej przestanie istnieć. No cóż, tradycjonalista. Z wiekiem tylko się to pogłębi.

          Leopold Tyrmand w latach 50.Foto: CAF / PAP
          Leopold Tyrmand w latach 50.
          Elegancki po to, by drażnić

          "Zbuntowana warszawska młodzież ubierała się wtedy wyłącznie na praskich ciuchach, więc Tyrmand także ubierał się tylko na ciuchach. To było jedyne miejsce, gdzie można było kupić coś w miarę oryginalnego". Opis wielu stylizacji Tyrmanda mógłby posłużyć za dokładne odbicie stroju bikiniarza, ale obstawanie przy tym, że Tyrmand po prostu wpisywał się w tę subkulturę, jest sporym uproszczeniem. Leopold miał styl i modową intuicję. Prezentował się nowocześnie i zachodnio, ale łączył ten wizerunek z duchem przedwojennej elegancji. Lubił nosić się klasycznie: koszule, garnitury, marynarki, dbał o idealnie czyste buty, cenił dobre cięcie. Nie znosił bylejakości, za to z trudem oderwałby spojrzenie od kogoś, kto miałby porządne klapy marynarki. Lubił dobrze wyglądać, doceniał prezencję -– innych, był do pewnego stopnia powierzchowny, może, jak uważano, po prostu snobistyczny? Agnieszka Osiecka wspominała, że bodaj raz w życiu usłyszała od niego komplement, na dodatek dość nietypowy: "Myślałem, że jesteś toporną samicą, a tymczasem jesteś Mussetem w fenomenalnych skórach". Scenerią był tu Plac Trzech Krzyży, najważniejszymi elementami – zielony kostium ze skaju, który Osiecka miała na sobie, i samochód Tyrmanda, który zatrzymał tylko po to, by pochwalić koleżankę. Ta jednak po latach przyzna: "Myślę, że on był straszliwie upozowany. Przecież nie mówi się tak po prostu wystudiowanego komplementu znajomej młodej dziewczynie".

          Tyrmanda dbałość o elegancję musiała często konfrontować się z niedostatkami. "Widać to było dopiero wtedy, gdy zdejmował koszulę. Jej dół był zwykle kawałkiem zupełnie innego, dosztukowanego materiału. Musiał on zastąpić tę część, która została zużyta, by właściciel mógł zadawać szyku nowym kołnierzykiem. Bo kołnierzyk było widać, a dołu koszuli przecież nie".
          • mala200333 Re: ~~~~~~Takie sobie~~~~ 18.05.20, 00:50

            Ci, którzy go znali, nierzadko przyznawali, że uwielbiał swoje kolorowe skarpetki, zwłaszcza że miał je "ideologicznie słuszne". Skarpety ozdobione czerwono-zielono-pomarańczowo-czarnymi paskami Tyrmand otrzymał od Eryka Lipińskiego, który zakupił je z myślą o koledze w 1949 roku w Moskwie − stąd ich polityczna adekwatność. "Tyrmand bardzo się ucieszył, a już najbardziej z tego, że do skarpet dodany był kwit ze sklepu". Strój Leopolda, podobnie jak jego bezkompromisowe poglądy, był protestem przeciwko środowisku: jego bierności, konformizmowi, nierzadko aprobacie. "Wtedy rzeczywiście całe środowisko na różne sposoby popierało władzę ludową, która wydawała się słuszna. Były bezpłatne mieszkania, darmowe wczasy, tania książka", podkreślał Lipiński. Tyrmand nienawidził tej rzeczywistości, nie krygował się, nie szedł na kompromisy; wielu w jego zachowaniu wietrzyło podstęp, może prowokację. "Pytali, dlaczego właściwie on jeszcze nie siedzi, skoro mówi takie rzeczy", wspominała Alina Janowska. Ekscentryczny i niemal kuriozalny, ale zawsze elegancki. Do tego mówił to, co myśli. Prosto w twarz.

            Stefan Kisielewski: "I te kolorowe skarpetki, te rzucające się w oczy koszule, krój garniturów, wszystko to było po to, żeby drażnić". Kisiel był jednym z nielicznych, z których zdaniem Tyrmand naprawdę się liczył; więcej − uznawał go za swojego mistrza, przewodnika i mentora.
            • mala200333 Re: ~~~~~~Takie sobie~~~~ 18.05.20, 00:58
              https://ocdn.eu/pulscms-transforms/1/mVxk9kpTURBXy85NDQ1ZjIxZTU3NzExN2I2OTEwOGM3ZWJmODQ0ZmE1Ny5qcGeSlQLNAxQAwsOVAgDNAvjCw4GhMAE
    • seremine Re: ~~~~~~Takie sobie~~~~ 18.05.20, 03:31
      https://i.pinimg.com/originals/7b/f9/9a/7bf99a74621e0b56e561500e065ac7ce.jpg
    • jutta_t Re: ~~~~~~Takie sobie~~~~ 18.05.20, 17:40
      https://scontent-atl3-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/98000741_2741622556069364_6020474053595234304_n.jpg?_nc_cat=106&_nc_sid=8024bb&_nc_ohc=7C3QmZo_0aMAX8F4JCu&_nc_ht=scontent-atl3-1.xx&oh=1476a52118c7d2922b7d4aac88c4e83f&oe=5EEA1015
    • mala200333 Re: ~~~~~~Takie sobie~~~~ 19.05.20, 01:27
      vod.pl/programy-tv/niezle-ziolko-koncentracja/p50g712
    • jutta_t Re: ~~~~~~Takie sobie~~~~ 19.05.20, 21:12
      https://scontent-atl3-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/99006192_10215458117117658_9187872332562038784_n.jpg?_nc_cat=110&_nc_sid=8024bb&_nc_ohc=LXyqPzlEECMAX_FKGoh&_nc_ht=scontent-atl3-1.xx&oh=cc02af58652ec061bfafe2a66386cfa9&oe=5EE97A0E
    • mala200333 Re: ~~~~~~Takie sobie~~~~ 21.05.20, 20:57
      opublikowanym ostatnio filmie braci Sekielskich "Zabawa w chowanego", na temat zjawiska pedofilii w Kościele, znalazł się również fragment poświęcony innemu zagadnieniu - istnieniu rzekomej "lawendowej mafii", czyli nieformalnej, wspierającej się grupy księży homoseksualistów, odpowiedzialnej za tuszowanie różnego rodzaju niewygodnych tematów i skandali, jakie mają miejsce w kościelnych strukturach. W filmie Sekielskich o istnieniu "lawendowej mafii" mówili ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski oraz katolicki publicysta Tomasz Terlikowski.

      - Jest to pojęcie, które pojawiło się na przełomie lat 60. i 70. w Stanach Zjednoczonych. Oznacza środowisko homoseksualne w Kościele, szczególnie wśród duchownych, i wzajemne powiązania, które prowadzą do ukrywania pewnych rzeczy. W naszym, księżowskim środowisku nieraz te skłonności nazywa się "chorobą rzymską". Dlatego że bardzo często dopiero tam ludzie stykają się z tą sprawą. Byłem krótko w Rzymie, parę miesięcy w Kolegium Ormiańskim. Pierwsza informacja, jaką przekazał mi jeden ze starszych księży, to żebym zdawał sobie sprawę, że Watykan i Rzym to siedlisko "mafii lawendowej" - mówił ks. Isakowicz-Zaleski w "Zabawie w chowanego".

      Terlikowski dodawał natomiast, że "nie można nie zauważyć tego wymiaru, o którym pisze choćby Martel w »Sodomie«, tego problemu związanego z pewnym układem, który funkcjonuje i ma tendencje do tuszowania pewnych rzeczy, tak żeby nie wyszły czyny, niekoniecznie przestępcze". - Nie chodzi zawsze o przestępstwo, czasami chodzi po prostu o grzech, o coś co nie powinno wyjść, bo przeszkodzi w karierze - wyjaśnił publicysta.
      • mala200333 Re: ~~~~~~Takie sobie~~~~ 21.05.20, 21:00
        To nie pierwszy raz, gdy w przestrzeni publicznej pojawiają się twierdzenia o istnieniu i szerokich wpływach tego typu grupy w Kościele katolickim (często określanej też jako kościelne "homolobby"). Wspomniany przez Terlikowskiego Frédéric Martel to autor książki "Sodoma. Hipokryzja i władza w Watykanie", poświęconej głównie zjawisku homoseksualizmu wśród księży. Martel pisze, że podczas dziennikarskiego śledztwa trwającego ponad cztery lata przeprowadził wywiady z ponad 1,5 tys. osób w Watykanie i w 30 krajach. Wśród nich było kilkudziesięciu kardynałów, biskupów i nuncjuszy apostolskich, a także ponad 200 księży i seminarzystów.

        Zdaniem wielu rozmówców Martela, bardzo wielu duchownych w Watykanie to homoseksualiści. Według byłego księdza Francesca Lepore może być to nawet 80 proc. Jeden z ambasadorów w Stolicy Apostolskiej ocenił, że "w Watykanie jest dużo gejów: 50, 60, 70 proc. Ilu dokładnie, tego nikt nie wie". Ma to dotyczyć także innych państw. Na przykład meksykański dziennikarz Emiliano Ruiz Parra powiedział nawet, że w jego kraju "minimum 50 proc. księży to geje, chociaż oceniając bardziej realistycznie, to 75 proc.". Stwierdził też, że "seminaria są homoseksualne, a meksykańska hierarchia katolicka jest spektakularnie gejowska".

        W książce Martela znalazło się twierdzenie, że "homoseksualna wspólnota w Watykanie należy do największych na świecie". W wywiadzie dla "Kultury Liberalnej" Martel tłumaczył, że ucieczka w kościelne struktury była wygodnym rozwiązaniem dla homoseksualistów. - Gej w burżuazyjnej włoskiej rodzinie w latach 50. XX wieku był czarną owcą. (...) Tysiące duchownych na całym świecie zdecydowały się na dołączenie do kleru nie tylko ze względu na swoją wiarę i powołanie, ale właśnie dlatego, że byli homoseksualistami - ocenił Martel.
        • mala200333 Re: ~~~~~~Takie sobie~~~~ 21.05.20, 21:01

          Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski o "lawendowej mafii" mówił już przed laty w wywiadzie rzece pt. "Chodzi mi tylko o prawdę", który przeprowadził z nim Tomasz Terlikowski. Duchowny oceniał, że "środowisko homoseksualne zawsze miało w Watykanie ogromne wpływy", a o homoseksualnych księżach mówił, że w Kościele "tworzą państwo w państwie".

          Jego zdaniem, "lobby homoseksualne bardzo dobrze się maskuje, ukrywa i trzyma razem". Isakowicz-Zaleski oceniał, że jest ono "niebezpieczne, dlatego że deformuje drogę awansu w Kościele. Nie może być tak, że ktoś otrzymuje ważne i odpowiedzialne stanowisko tylko z powodu swojego homoseksualizmu. A tak niestety bywa, co szczególnie widoczne jest w systemie feudalnym, jaki panuje w Kościele".

          Zobacz także
          Tajne dokumenty od Benedykta XVI dla Franciszka
          Benedykt XVI: celibat jest niezbędny
          116 tys. kandydatów do kapłaństwa. Utrzymuje się niekorzystna tendencja
          Zdaniem ks. Isakowicza-Zaleskiego powiązania duchownych wytworzyły też swego rodzaju "solidarność zawodową", która sprawia, że "wiernymi nikt się nie przejmuje". - Tak jak lekarz nie wystąpi przeciw lekarzowi, tak ksiądz nie wystąpi przeciwko księdzu. Jak w każdej kaście, liczy się dobro duchownego, a nie dobro wiernych czy wspólnoty - mówił Terlikowskiemu.

          Jak tłumaczył Isakowicz-Zaleski, "ksiądz nie jest osobą świecką i nie powinien być traktowany jak zwyczajny pracownik firmy. Nie wystarczy, że wypełnia on swoje obowiązki zawodowe, nie można powiedzieć, że nie ma dla nas znaczenia, czy on jest także moralny i pobożny w przestrzeni prywatnej. W ten sposób sprowadza się Kościół do roli zwyczajnej instytucji, a księdza do jej urzędnika. Takie podejście jest sprzeczne z teologią kapłaństwa".
          • mala200333 Re: ~~~~~~Takie sobie~~~~ 21.05.20, 21:01

            Czy tzw. lawendowa mafia rzeczywiście istnieje w Kościele? Wyjaśnia to prof. Arkadiusz Stempin, historyk i watykanista, wykładowca Wyższej Szkoły Europejskiej im. ks. prof. Józefa Tischnera. - Clou sprawy polega nie na tym, czy istnieje lawendowa mafia, tylko czy faktycznie jest ona zewnętrzną strukturą, która niczym pajęczyna oplotła Kościół od środka - mówi w rozmowie z Onetem. I dodaje: "Takie tłumaczenie zjawiska pedofilii w Kościele katolickim przedkłada jego konserwatywny nurt".

            - W Kościele, w Watykanie istnieją nieformalne grupy, ale nie są one złączone tylko i wyłącznie preferencją homoseksualną. Proste wytłumaczenie: "ja mam na ciebie haka, ty masz na mnie haka, więc trzymamy się razem" nie wyjaśnia tych "półmafijnych", przyjacielskich struktur. Nie da się ich wytłumaczyć wyłącznie solidarnością homoseksualną. Nieformalne grupy są połączone siecią zróżnicowanych interesów, wynikających np. ze wspólnoty geograficznej, zakonnej, aksjologicznej. W kościelnej centrali, w Watykanie, tak tworzą się pewne układy. Na szczycie piramidy takiego układu stoi prominentny kurialny kardynał, jego szeroką podstawę tworzą ok. 30-letni księża doktoranci ze wszystkich kontynentów, którzy przybyli do Rzymu na studia i przystąpili do "wyścigu szczurów" - wyjaśnia prof. Stempin.

            Również Frederic Martel mówił "Kulturze Liberalnej", że homoseksualiści w Kościele nie są grupą jednolitą. Autor "Sodomy" wskazywał jednak na inny podział: jego zdaniem część księży z tej grupy zachowuje celibat, inni mają sporadyczne kontakty seksualne, jeszcze inni mają stałych partnerów.

            Prof. Stempin przyznaje, że w Kościele liczba homoseksualistów jest dosyć spora, choć na ten temat nie ma oczywiście szczegółowych badań. - Badania na ten temat są głównie szacunkowe, nie wiemy, na ile są wiarygodne. Jeżeli w społeczeństwie liczba homoseksualistów nie przekracza kilku proc., to w Kościele miałoby to być powyżej 20, a nawet powyżej 30 proc. To są oceny szacunkowe, które pochodzą od "insiderów" (od osób z wewnątrz Kościoła - red.).
            • mala200333 Re: ~~~~~~Takie sobie~~~~ 21.05.20, 21:02

              W rozmowie z "Gazetą Wyborczą" autor "Sodomy" wskazywał: - Księża pedofile mogą szantażować przełożonych, którzy żyją w stałych, hetero- lub homoseksualnych związkach, ujawnieniem ich sekretów - ocenił. Na to, że "lawendowa mafia" jest jednym z elementów zmowy milczenia w Kościele, wskazywali też w filmie "Zabawa w chowanego" ks. Isakowicz-Zaleski i Tomasz Terlikowski. Tak tłumaczyli to również Marek i Tomasz Sekielscy.

              Mówiąc o przypadkach tuszowania pedofilii w Kościele, prof. Stempin twierdzi, że "wyjaśnienie pedofilii w Kościele poprzez istnienie »lawendowej mafii« i nieformalnych powiązań homoseksualnych zakładałoby, że spora część biskupów ma skłonności homoseksualne i to ona kryje księży pedofilów. To jest statystycznie niemożliwe (według raportu John Jay College of Criminal Justice z 2012 r. 30 proc. wśród księży katolickich to homoseksualiści - red.), a pedofilię wśród podwładnych kryją biskupi niezależnie od tego, czy mają orientację homoseksualną, czy heteroseksualną". - Biskupi kierują się dobrem korporacyjnym instytucji, w tym przypadku reprezentującej porządek prawdy objawionej, transcendentalny, i obawiają się jej desakralizacji - powiedział w rozmowie z Onetem.

              - Widzimy teraz, na tle ujawnień kolejnych przypadków księży z deliktem pedofilskim, że biskupi, których absolutnie nie przypisalibyśmy do "lawendowej mafii" - i to nie tylko w Polsce - a którzy kierowali się dobrem korporacji, dopiero teraz, pod presją opinii publicznej mają odwagę walczyć z pedofilią we własnych szeregach, bo rozumieją, że mimo wszystko obrona za wszelką cenę bardziej szkodzi Kościołowi, niż przyznanie się do deliktu - dodał.

              Prof. Stempin zastrzega też, że tuszowanie pedofilii nie może być wyjaśnione skłonnością homoseksualną duchownych, "tylko możliwościami, jakich nie posiada żadne inne środowisko". - Kościół dysponuje dwoma fundamentalnymi kanałami umożliwiającymi krycie pedofilii duchownych - to własna jurysdykcja, niezależna od cywilnego wymiaru sprawiedliwości, a także sieć "bunkrów", czyli parafii, rozsianych po całym świecie. Przerzut księdza pedofila jest możliwy nie tylko z parafii do parafii w obrębie jednego kraju, ale i z kontynentu na kontynent. Porównywanie pedofilii duchownych z jakimikolwiek innymi środowiskami jest więc ułomne - ocenia.

              Prof. Stempin dodaje też, że "nie ma badań, na które rzekomo powołują się konserwatyści, a które dokumentowałyby związek przyczynowo-skutkowy między homoseksualizmem a pedofilią. Tak jak nie ma takiego związku między heteroseksualną orientacją a gwałtem seksualnym". - Większy związek przyczynowy zachodzi między seksualnie niedojrzałym księdzem, który swoją seksualność, także homoseksualność, postrzega represyjnie - mówi.

              Czy w Kościele istnieje "homolobby"?

              Obok pojęcia "lawendowej mafii" często powtarzającym się określeniem w dyskusji o Kościele jest "homolobby", które rzekomo ma istnieć wśród katolickich hierarchów. Frédéric Martel w swojej książce oceniał: "Na podstawie setek wywiadów zrealizowanych na potrzeby tej książki doszedłem do wniosku, że lobby w ścisłym znaczeniu tego słowa nie istnieje. Gdyby taka swoista masoneria rzeczywiście działała, musiałaby lobbować w jakimś konkretnym celu, w tym wypadku na rzecz promocji homoseksualistów. W Watykanie nic takiego się nie dzieje, a gdyby takie lobby istniało, to nie byłoby godne tego miana, ponieważ większość homoseksualnych kardynałów i duchownych w Stolicy Apostolskiej zasadniczo działa przeciwko interesom gejów".

              Podobnie wypowiadał się w książce Martela Francisco Lepore. – Sądzę, że mówienie o lobby gejowskim w Watykanie jest błędem. (...) Zakładałoby to istnienie jakiejś struktury władzy, która w tajemnicy działałaby w jakimś celu. To niemożliwe i absurdalne. Rzeczywistość jest taka, że w Watykanie większość osób to homoseksualiści i większość ma jakąś władzę. Ze wstydu, strachu, ale też z uwagi na własną karierę ci kardynałowie, arcybiskupi, księża chcą chronić swoją władzę i sekretne życie. Osoby te nie mają najmniejszego zamiaru robić czegokolwiek dla homoseksualistów. Okłamują innych, a czasem też siebie. Ale nie ma żadnego lobby - mówił.

              Martel oceniał, że w Kościele "homoseksualizm z jego licznymi podziemnymi zażyłościami ma strukturę kłącza". "Posiadający własną dynamikę homoseksualizm czerpiący energię z jednej strony z pożądania, a z drugiej z tajemnicy łączy między sobą setki księży i kardynałów w sposób wymykający się wszelkim hierarchiom i klasyfikacjom. Ta porozgałęziana, dynamiczna i przeobfita sieć stwarza okazję do niezliczonych, wielokierunkowych kontaktów (...) a wszystko to bez możliwości ustalenia ani rozszyfrowania z zewnątrz przyczyn, kierunków i powiązań".

              Zobacz również: Ks. Wojciech Lemański dla Onetu: postawić tamę homolobby w Kościele
    • mala200333 Re: ~~~~~~Takie sobie~~~~ 23.05.20, 06:24
      https://scontent-atl3-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/fr/cp0/e15/q65/99427359_3315409185169941_4470445632351371264_o.jpg?_nc_cat=109&_nc_sid=8024bb&efg=eyJpIjoibCJ9&_nc_ohc=_4Zd3mJQP4cAX-PEfPm&_nc_ht=scontent-atl3-1.xx&_nc_tp=14&oh=0d6ba0e5c7c1f3475c1992456d4e0827&oe=5EEEC6C1mala200333 napisała:

      >
      > ...ciekawostki...
      >
    • jutta_t Re: ~~~~~~Takie sobie~~~~ 25.05.20, 17:11

      Karma wraca (znalezione w sieci):

      Jadę z Opola do Częstochowy I widzę gościa łapiącego okazję. Zatrzymałem się, a on mówi, że bardzo potrzebuje podwózki I że nie ma grosza I czy bym mu nie pomógł. Zabieram go, sadzam obok siebie I zaczynamy luźną rozmowę.
      Do słowa do słowa wychodzi na to, że gość właśnie wyszedł z pierdla, gdzie spędził parę lat za rozboje, napady itp. Zrobiło się nieswojo, nawet zacząłem się nieco bać. Ale patrzę, a tu jeszcze jeden koleś łapie stopa, więc pomyślawszy, że tamten nic MI nie zrobi przy świadku, przesadziłem pasażera na tylną kanapę a nowego zaprosiłem na miejsce obok siebie.
      No I jedziemy, rozmawiamy, jest ok. Po jakimś czasie koleś z boku (drugi wsiadający) wyciąga odznakę, blankiecik I mówi, że jest policjantem, a ja dostaję mandat 300,- zł I ileś tam punktów, Bo tu i tam przekroczyłem prędkość, tyle a tyle razy wyprzedzałem na skrzyżowaniu I jeszcze coś tam I jeszcze coś tam. Tak mnie zaskoczył, że niewiele myśląc przyjąłem mandat, oczywiście wkurwiony do czerwoności. Chwilę później gliniarz każe się wysadzać.
      Nic nie odezwawszy się wysadziłem go tam, gdzie chciał I nadal czerwony pojechałem dalej. Po niedługim czasie gostek z tylnej kanapy, dotychczas milczący, prosi abym go wyrzucił tam I tam, kiedy wysiadł wyjął portfel I daje trzy, stówy.
      Ja na to: - Przecież umawialiśmy się, że podwiozę pana za darmo, nie chcę tej forsy.
      On odpowiada: - Bierz Pan, będzie na ten mandat.
      Ja na to: - Ale jak to? Przecież mówił Pan, że nie ma pieniędzy. Poza tym to był mandat dla mnie I przecież nic Panu do tego.
      A on: - Chciał Pan być uprzejmy... życzliwy... podwozi pan człowieka z dobrego serca, a ten kutas mandat Panu wypisuje... To mu zajebałem portfel.
    • mala200333 Re: ~~~~~~Takie sobie~~~~ 26.05.20, 16:36
      https://scontent-atl3-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/fr/cp0/e15/q65/100756310_3100404500021953_3481406907095187456_n.jpg?_nc_cat=102&_nc_sid=8024bb&efg=eyJpIjoibCJ9&_nc_ohc=3__VCYKGNNYAX8ZcRCy&_nc_ht=scontent-atl3-1.xx&_nc_tp=14&oh=c0cd4ce83edec31f0c16b91292829a8f&oe=5EF32557mala200333 napisała:

      >
      > ...ciekawostki...
      >
    • mala200333 Re: ~~~~~~Takie sobie~~~~ 26.05.20, 17:32
      https://scontent-atl3-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/fr/cp0/e15/q65/101047954_3323314857712707_2532245664692174848_n.jpg?_nc_cat=108&_nc_sid=8024bb&efg=eyJpIjoibCJ9&_nc_ohc=4ZUQVygds2AAX-X_4sU&_nc_ht=scontent-atl3-1.xx&_nc_tp=14&oh=3dc34c026fecb0cc4df9057c74119a9a&oe=5EF44BFAmala200333 napisała:

      >
      > ...ciekawostki...
      >
    • mala200333 Re: ~~~~~~Takie sobie~~~~ 27.05.20, 18:21
      https://scontent-atl3-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/fr/cp0/e15/q65/97419483_1364714423724006_7193551796772536320_n.jpg?_nc_cat=109&_nc_sid=8024bb&efg=eyJpIjoibCJ9&_nc_ohc=5_D-a595keIAX_BKK_-&_nc_ht=scontent-atl3-1.xx&_nc_tp=14&oh=287fd5bf0967f7575f04fdca21bea015&oe=5EF588F2mala200333 napisała:

      >
      > ...ciekawostki...
      >
    • mala200333 Re: ~~~~~~Takie sobie~~~~ 27.05.20, 18:38
      https://scontent-atl3-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/fr/cp0/e15/q65/100478824_3325738600803666_4642665072072589312_n.jpg?_nc_cat=106&_nc_sid=8024bb&efg=eyJpIjoibCJ9&_nc_ohc=4Ho48RkS1SIAX8zVRGe&_nc_ht=scontent-atl3-1.xx&_nc_tp=14&oh=5274e7cc28119f2ff8ae8fbda3aa693a&oe=5EF2EA38mala200333 napisała:

      >
      > ...ciekawostki...
      >
    • mala200333 Re: ~~~~~~Takie sobie~~~~ 30.05.20, 00:09
      https://scontent-atl3-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/fr/cp0/e15/q65/100697294_3333607316683461_7650450134253174784_n.jpg?_nc_cat=103&_nc_sid=8024bb&efg=eyJpIjoibCJ9&_nc_ohc=kBZDowRfwucAX_BjWqD&_nc_ht=scontent-atl3-1.xx&_nc_tp=14&oh=9b0894fed035354032e469628ee489db&oe=5EF59CE5mala200333 napisała:

      >
      > ...ciekawostki...
      >
    • mala200333 Re: ~~~~~~Takie sobie~~~~ 30.05.20, 00:25

      USA zrywają relacje ze Światową Organizacją Zdrowia - ogłosił Donald Trump. Prezydent dodał, że przekierują fundusze z WHO do innych organizacji
    • mala200333 Re: ~~~~~~Takie sobie~~~~ 31.05.20, 22:15
      https://scontent-atl3-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/fr/cp0/e15/q65/82023889_3338554962855363_4348386072003084288_n.jpg?_nc_cat=110&_nc_sid=8024bb&efg=eyJpIjoibCJ9&_nc_ohc=awAggziZ9-wAX8UuCOA&_nc_ht=scontent-atl3-1.xx&_nc_tp=14&oh=22ac746b828554b60ae14a349291a43b&oe=5EF97023mala200333 napisała:

      >
      > ...ciekawostki...
      >
    • mala200333 Re: ~~~~~~Takie sobie~~~~ 31.05.20, 22:20
      https://scontent-atl3-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/fr/cp0/e15/q65/101574507_3112542195474850_7253252988943204352_n.jpg?_nc_cat=111&_nc_sid=8024bb&efg=eyJpIjoibCJ9&_nc_ohc=apnTPBfr5S8AX-eUaAp&_nc_ht=scontent-atl3-1.xx&_nc_tp=14&oh=1cd4134c3a736de899f29b0f5f9ac69d&oe=5EF860B6mala200333 napisała:

      >
      > ...ciekawostki...
      >
    • mala200333 Re: ~~~~~~Takie sobie~~~~ 31.05.20, 23:35
      https://outlanderpastlives.com/wp-content/uploads/2020/02/7D2_7463_HDR-1-1536x1023.jpgmala200333 napisała:

      >
      > ...ciekawostki...
      >
Pełna wersja