Dodaj do ulubionych

Ot tak sobie..

17.06.20, 19:23

Właściwie kościół i myśl narodowa są jak pomidor i sól – uzupełniają się doskonale.

To, co w myśli narodowej najpaskudniejsze – ksenofobia, popieranie agresji, przemocy, hamowanie rozwoju, wmawianie ludziom, że są lepsi od innych, wprowadzanie kategorii „lepszych” i „gorszych”, a w końcu – eliminowanie tych „co nie z nami” wydaje się być, nawet dla absolutnej laiczki, niezgodne z ideą miłości bliźniego.

Ale nawet osobie o poglądach „naiwno-pacyfistycznych” , a takie reprezentuję wg. moich oponentów, wiadomo, że wśród ludzi, niezależnie od deklaracji światopoglądowych, jeśli czegoś nie wolno (bić, poniżać, obrażać , okradać i zabijać), ale się bardzo chce – to można.

Wolno więc kolejnemu panu pracującemu jako ksiądz (uwaga na marginesie – tak, wiem, że zwyczajowo ksiądz, niezależnie od piastowanego stanowiska – biskup, kardynał, proboszcz, papież – lubi, żeby zwracać się do niego „per on” , ale nie jestem w stanie do dorosłego, nieznanego mi mężczyzny zwracać się „proszę księdza” gdyż brudzia z nim nie piłam), wrzeszczeć z ambony o zagrożeniu jakim są przedstawiciele innych religii, przechadzać się ulicami z ośmieszonymi przez historię pogrobowcami oeneru, wszechpolaków, obwiepolu i całej żałosnej reszty w imię „Wielkiej Polski Narodowej”, bo podobnie jak jego poprzednicy, ostatecznie nie będzie ponosił winy za przestępstwa popełnione w imię wzmożenia katolicko-narodowego.
Obserwuj wątek
    • mala200333 Re: Ot tak sobie.. 17.06.20, 19:24

      Wesprzyj #Medium
      Kiedy na początku XX. wieku w młodziutkiej, wielokulturowej Polsce krzyczano: „tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem Polska jest Polską , a Polak Polakiem” obywateli, którzy mogli czuć się urażeni takim postawieniem sprawy, było kilka milionów.

      W prawie równej wiekiem młodej Polsce z początku XXI wieku, hasło o wielkiej Polsce tylko dla katolików jest prawdę mówiąc po prostu głupie. Jak odseparować od siebie zadeklarowanych wyznawców od sceptyków i poszukujących? O ateistach nie wspominając? Można, dla utrzymania porządku, opracować strategię, że np. osoby o nazwiskach kończących się na literę „k”, albo „s” są niegodne by cieszyć się pięknem ziemi nad Wisłą, ale co to ma wspólnego z sensem?

      Nic. Identycznie jak cała reszta sloganów powyciąganych z zatęchłych piwnic, nawołujących do bicia, wypędzania, niewpuszczania, zamykania każdego, kto akurat nie stoi z nami.

      Ci pracownicy kościoła, którzy z całą świadomością wykorzystują swoją władzę do wywoływania nienawiści, wiedzą, że kiedy przyjdzie co do czego – nikt nie chwyci ich za rękę i nie krzyknie w twarz: „ Zobacz! Do czego doprowadziłeś…”

      Są dobrze ukryci za bojaźnią ludu przed naruszeniem wpojonego w dzieciństwie lęku przed księdzem.

      A wracając do tradycji wspólnego maszerowania i pokrzykiwania księży i narodowców, to takich Międlarów, Rydzyków, Węgrzyniaków, Kneblewskich, Małkowskich było przed 1939 rokiem na kopy.

      Nienawidzili Piłsudskiego, brzydzili się degrengoladą „inteligencji”, z zaciętością psa myśliwskiego tropili zdrajców ojczyzny, krwiopijców duszących cienkie szyjki chłopów, zepsutych i niemoralnych kosmopolitów, a każdy z tych wrogów miał krogulczy profil Icka z Kutna czy innego Lubartowa.

      Jeździli z odczytami, wydawali gazety, broszury, wspierali swoimi dobrze odżywionymi postaciami marsze i „najazdy na zażydzone miasteczka”.

      A kiedy na kolejnym odczycie (biletowanym rzecz jasna) wskazywali palcem wroga i krzyczeli: „Odwagi chłopcy! Bijcie zdrajcę ojczyzny!” wiedzieli, że w przeciwieństwie do całej reszty – schowają się na swych bezpiecznych plebaniach, w ciemnawych zakrystiach i innych tajemniczych miejscach, i nie splamią rąk cudzą krwią.

      Do czołowych bojowników o narodowo-katolicką Polskę przed 1939 r należał ks. Stanisław Trzeciak.

      O jakże barwna to postać! Jak wszechstronnie uzdolniona, wykształcona! Prawdziwy autorytet w sprawach „żydowskich”, do Towarzystwa Żydoznawczego zresztą należał, jeździł po Polsce z odczytami, bywał powoływany jako biegły w sprawach sądowych, wypowiadał się w Sejmie w czasie dyskusji nad zakazem uboju rytualnego.

      Sam, skromnie przedstawiał się jako „znawca Talmudu” i wielokrotnie, świadomie kłamiąc, sprzedawał publicznie swoje poglądy mające jednoznacznie udowodnić, że każdy Żyd okłamuje, okrada i mataczy każdego „nie Żyda”, bo taką ma rolę i misję dziejową. Szczególnie upatrzył sobie przy tym ten Żyd okrutny, prosty i szczery naród polski, który wysysa jak pijawka, dusi jak kuna i plugawi jak zbójca.

      Na szczęście ks. Trzeciak przejrzał plugawców, a teraz niesiony na skrzydłach swej czarnej peleryny peregrynuje po umęczonej ojczyźnie i niesie kaganek oświaty.

      Za złotówkę, bo tyle średnio kosztował bilet na spotkanie, można było wysłuchać wykładu „znakomitego znawcy Talmudu i spraw żydowskich”. Na odczycie w warszawskiej sali Towarzystwa Higienicznego w Warszawie przedstawił blisko tysiącu słuchaczom „poufne komunikaty wydane w połowie wieku XIX do ogółu żydostwa przez Żyda Einhoma”.

      Główną ideą tajemniczego Einhoma było umacnianie się Żydów kosztem Polaków oraz przedstawianie Kościoła i wiary chrześcijańskiej jako największego wroga każdego Żyda. Nawoływał do tworzenia „sekt bezbożniczych, propagandy niewiary, a ostatecznie – burzenia kościołów”.

      Odczyt bardzo spodobał się licznie zgromadzonym:

      „…ujawnianie i udostępnianie polskiemu społeczeństwu nieznanych dokumentów, dla ducha żydowskiego charakterystycznych, jest wielką zasługą ks. prałata Trzeciaka. Toteż publiczność zgotowała prelegentowi żywiołową owację. Po skończonym odczycie młodzież akademicka odśpiewała Hymn Młodych, wznosząc okrzyki na cześć Romana Dmowskiego i Stronnictwa Narodowego.”
      Oczywiście główni sprawcy wzburzenia księdza Trzeciaka na odczyty nie chadzali, w ogóle nie byli zainteresowani akcją propagowania „prawdy”.

      Żydzi żądają odwołania odczytów ks. Trzeciaka! Niesłychana bezczelność włocławskich Żydów.

      Pisaliśmy już o dwóch odczytach, wygłoszonych we Włocławku na temat kwestii żydowskiej przez ks. dr. Trzeciaka. Miejscowych żydków ogarnął strach. Dążyli oni do tego, by władze administracyjne odwołały te odczyty. W tej sprawie była specjalna delegacja Żydów w starostwie. Jako główny motyw swoich, wprost bezczelnych, żądań żydziacy wysunęli obawę przed ekscesami!!! Oczywiście spotkali się z odmową. Społeczeństwo włocławskie powinno co rychlej dowiedzieć się o tym, jak Żydzi występują przeciwko Polakom i polskim, katolickim prelegentom.

      Niech te żądania żydowskie otworzą wreszcie oczy tym naszym „ciotkom” i „wojtkom” żydowskim, o których m.in. mówił ks. prałat Trzeciak. Podczas jego odczytów nie brakło na sali i osób urzędowych. Komisarz policji np., bardzo niechętnie patrzący na narodowców pikietujących sklepy żydowskie, bił, choć nieśmiało, brawa prelegentowi. Takich Polaków, ząbkujących w kwestii uświadomienia narodowego, było tam więcej. Może i oni, zasłuchani w słowa prawdy głoszonej przez świetnego znawcę Żydów, zapatrzeni w niecne intrygi żydostwa, wejdą wreszcie na drogę narodową. Wtedy dopiero nie Żydzi nam, a my Żydom zaczniemy dyktować prawa i uczyć ich, jak mają zachować w stosunku do gospodarzy.

      „Orędownik”, 23 IX 1937
      • mala200333 Re: Ot tak sobie.. 17.06.20, 19:25

        Wesprzyj #Medium
        Kiedy na początku XX. wieku w młodziutkiej, wielokulturowej Polsce krzyczano: „tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem Polska jest Polską , a Polak Polakiem” obywateli, którzy mogli czuć się urażeni takim postawieniem sprawy, było kilka milionów.

        W prawie równej wiekiem młodej Polsce z początku XXI wieku, hasło o wielkiej Polsce tylko dla katolików jest prawdę mówiąc po prostu głupie. Jak odseparować od siebie zadeklarowanych wyznawców od sceptyków i poszukujących? O ateistach nie wspominając? Można, dla utrzymania porządku, opracować strategię, że np. osoby o nazwiskach kończących się na literę „k”, albo „s” są niegodne by cieszyć się pięknem ziemi nad Wisłą, ale co to ma wspólnego z sensem?

        Nic. Identycznie jak cała reszta sloganów powyciąganych z zatęchłych piwnic, nawołujących do bicia, wypędzania, niewpuszczania, zamykania każdego, kto akurat nie stoi z nami.

        Ci pracownicy kościoła, którzy z całą świadomością wykorzystują swoją władzę do wywoływania nienawiści, wiedzą, że kiedy przyjdzie co do czego – nikt nie chwyci ich za rękę i nie krzyknie w twarz: „ Zobacz! Do czego doprowadziłeś…”

        Są dobrze ukryci za bojaźnią ludu przed naruszeniem wpojonego w dzieciństwie lęku przed księdzem.

        A wracając do tradycji wspólnego maszerowania i pokrzykiwania księży i narodowców, to takich Międlarów, Rydzyków, Węgrzyniaków, Kneblewskich, Małkowskich było przed 1939 rokiem na kopy.

        Nienawidzili Piłsudskiego, brzydzili się degrengoladą „inteligencji”, z zaciętością psa myśliwskiego tropili zdrajców ojczyzny, krwiopijców duszących cienkie szyjki chłopów, zepsutych i niemoralnych kosmopolitów, a każdy z tych wrogów miał krogulczy profil Icka z Kutna czy innego Lubartowa.

        Jeździli z odczytami, wydawali gazety, broszury, wspierali swoimi dobrze odżywionymi postaciami marsze i „najazdy na zażydzone miasteczka”.

        A kiedy na kolejnym odczycie (biletowanym rzecz jasna) wskazywali palcem wroga i krzyczeli: „Odwagi chłopcy! Bijcie zdrajcę ojczyzny!” wiedzieli, że w przeciwieństwie do całej reszty – schowają się na swych bezpiecznych plebaniach, w ciemnawych zakrystiach i innych tajemniczych miejscach, i nie splamią rąk cudzą krwią.

        Do czołowych bojowników o narodowo-katolicką Polskę przed 1939 r należał ks. Stanisław Trzeciak.

        O jakże barwna to postać! Jak wszechstronnie uzdolniona, wykształcona! Prawdziwy autorytet w sprawach „żydowskich”, do Towarzystwa Żydoznawczego zresztą należał, jeździł po Polsce z odczytami, bywał powoływany jako biegły w sprawach sądowych, wypowiadał się w Sejmie w czasie dyskusji nad zakazem uboju rytualnego.

        Sam, skromnie przedstawiał się jako „znawca Talmudu” i wielokrotnie, świadomie kłamiąc, sprzedawał publicznie swoje poglądy mające jednoznacznie udowodnić, że każdy Żyd okłamuje, okrada i mataczy każdego „nie Żyda”, bo taką ma rolę i misję dziejową. Szczególnie upatrzył sobie przy tym ten Żyd okrutny, prosty i szczery naród polski, który wysysa jak pijawka, dusi jak kuna i plugawi jak zbójca.

        Na szczęście ks. Trzeciak przejrzał plugawców, a teraz niesiony na skrzydłach swej czarnej peleryny peregrynuje po umęczonej ojczyźnie i niesie kaganek oświaty.

        Za złotówkę, bo tyle średnio kosztował bilet na spotkanie, można było wysłuchać wykładu „znakomitego znawcy Talmudu i spraw żydowskich”. Na odczycie w warszawskiej sali Towarzystwa Higienicznego w Warszawie przedstawił blisko tysiącu słuchaczom „poufne komunikaty wydane w połowie wieku XIX do ogółu żydostwa przez Żyda Einhoma”.

        Główną ideą tajemniczego Einhoma było umacnianie się Żydów kosztem Polaków oraz przedstawianie Kościoła i wiary chrześcijańskiej jako największego wroga każdego Żyda. Nawoływał do tworzenia „sekt bezbożniczych, propagandy niewiary, a ostatecznie – burzenia kościołów”.

        Odczyt bardzo spodobał się licznie zgromadzonym:

        „…ujawnianie i udostępnianie polskiemu społeczeństwu nieznanych dokumentów, dla ducha żydowskiego charakterystycznych, jest wielką zasługą ks. prałata Trzeciaka. Toteż publiczność zgotowała prelegentowi żywiołową owację. Po skończonym odczycie młodzież akademicka odśpiewała Hymn Młodych, wznosząc okrzyki na cześć Romana Dmowskiego i Stronnictwa Narodowego.”
        Oczywiście główni sprawcy wzburzenia księdza Trzeciaka na odczyty nie chadzali, w ogóle nie byli zainteresowani akcją propagowania „prawdy”.

        Żydzi żądają odwołania odczytów ks. Trzeciaka! Niesłychana bezczelność włocławskich Żydów.

        Pisaliśmy już o dwóch odczytach, wygłoszonych we Włocławku na temat kwestii żydowskiej przez ks. dr. Trzeciaka. Miejscowych żydków ogarnął strach. Dążyli oni do tego, by władze administracyjne odwołały te odczyty. W tej sprawie była specjalna delegacja Żydów w starostwie. Jako główny motyw swoich, wprost bezczelnych, żądań żydziacy wysunęli obawę przed ekscesami!!! Oczywiście spotkali się z odmową. Społeczeństwo włocławskie powinno co rychlej dowiedzieć się o tym, jak Żydzi występują przeciwko Polakom i polskim, katolickim prelegentom.

        Niech te żądania żydowskie otworzą wreszcie oczy tym naszym „ciotkom” i „wojtkom” żydowskim, o których m.in. mówił ks. prałat Trzeciak. Podczas jego odczytów nie brakło na sali i osób urzędowych. Komisarz policji np., bardzo niechętnie patrzący na narodowców pikietujących sklepy żydowskie, bił, choć nieśmiało, brawa prelegentowi. Takich Polaków, ząbkujących w kwestii uświadomienia narodowego, było tam więcej. Może i oni, zasłuchani w słowa prawdy głoszonej przez świetnego znawcę Żydów, zapatrzeni w niecne intrygi żydostwa, wejdą wreszcie na drogę narodową. Wtedy dopiero nie Żydzi nam, a my Żydom zaczniemy dyktować prawa i uczyć ich, jak mają zachować w stosunku do gospodarzy.

        „Orędownik”, 23 IX 1937
        Wykłady i publikacje nie trafiały w próżnię i „słowa prawdy” sprowadzały na „drogę narodową” szybciej, niżby można się było spodziewać.

        27 stycznia 1937 roku zabity został syn rabina Chełminera. W sali Towarzystwa Śpiewaczego w Łodzi odbywał się odczyt ks. Trzeciaka. Komendantem straży porządkowej na odczycie był 25-letni Jan Antczak. Po zakończonym wykładzie maszerował dziarsko wraz z towarzyszami ulicami Łodzi i wypatrywał „żydków”. Udało się im dopaść trzech: Fiszela Grunstajna, Szymona Chełminera i Fajwela Caryskiego. Bili ich i kłuli nożami. Szymon Chełminer (Hellenera), syn rabina, zmarł w szpitalu następnego dnia.

        Jan Antczak, mieszkaniec Łodzi, był członkiem Stronnictwa Narodowego oraz komendantem straży porządkowej im. Bolesława Chrobrego przy ul. Sterlinga 9.

        Na posiedzeniu Rady Miejskiej radny adwokat Kowalski i radny Czernik dyskutowali o śmierci syna rabina. „Ładnie, ładnie – Żyda zabili! Szkoda, że tylko jednego!”. Wymianę zdań zgłoszono do prokuratora, który wszczął śledztwo z §154 kk za publiczną pochwałę zbrodni.

        W toku śledztwa w sprawie o zabójstwo Chełminera okazało się, że Szymon nie był pierwszą ofiarą Antczaka. 9 września 1936 w czasie „krwawej środy”, kiedy w Łodzi doszło do zajść między zwolennikami PPS i SN, zabił uderzeniem toporka Jakuba Glicensztajna.

        W czasie rozprawy przed Sądem Okręgowym w Łodzi, w maju 1937, Antczak pozdrawiał hitlerowskim gestem kolegów zgromadzonych na widowni, nie krył swoich poglądów, a zapytany o powód morderstw odpowiedział: „Ja Żydów uważam za szkodników”.

        Oprócz niego na ławie oskarżonych zasiadła sąsiadka, Leokadia Smoluchowa; umyła i ukryła siekierę, którą, jak zeznał Antczak, „wyrżnął w łeb jakiegoś Żyda”.

        Świadek Krakowiak opowiedział, jak wyglądało zajście z września:

        „Ganiali dwóch żydków i obijali ich pałką po głowie, jak jeden upadł, to go kopali jeszcze. Drugi też się obalił, od tego pobicia niby, to go jeszcze toporkiem”.

        Antczak został skazany na dwanaście lat więzienia, Smoluchowa na sześć.

        Ideolog Stronnictwa, podpalający suchy las emocji ksiądz pozostał w cieniu.

        Ksiądz Trzeciak nie doczekał Polski „wolnej od Żydów”, zginął 9 sierpnia 1944 w Warszawie.

        Po wrześniu 1939 jego postać kryje się w mroku niedomówień, od podejrzeń o współpracę z gestapo przez postawę obojętną, aż do świadomej pomocy Żydom.

        (To pan Płużańsk
        • mala200333 Re: Ot tak sobie.. 17.06.20, 19:27
          pisał, forsując teorię, że nawet najbardziej zagorzali przedwojenni antysemici w czasie okupacji zamieniali się w oddanych „Sprawiedliwych”, powołując się na wspomnienia Władysława Bartoszewskiego, że „Siostra Wanda Garczyńska, przełożona szkoły i internatu sióstr Niepokalanego Poczęcia NMP na ul. Kazimierzowskiej w Warszawie, która ratowała małe Żydówki, przyjmując je pod fałszywymi papierami do internatu tak zapamiętała Trzeciaka: Ponieważ niektóre matki “aryjki” miały jej za złe, że ochrania niekatolickie dzieci w katolickim zakładzie, Wanda zwróciła się o radę do księdza… Trzeciaka. Zapytał ją, komu grozi większe zagrożenie w przypadku usunięcia z internatu. Powiedziała, że pierwszym grozi nauka w gorszych warunkach lub zaprzestanie nauki, a drugim pewna śmierć. Ksiądz Trzeciak miał odpowiedzieć: „siostrze nie wolno się wahać i zastanawiać, pierwszeństwo tu mają te małe, zagrożone Żydóweczki”.

          Jeśli miało miejsce takie zdarzenie, to z całą pewnością Trzeciak mógł powiedzieć “Żydóweczki”, ta forma zdecydowanie pasuje do jego sposobu traktowania ludzi.)

          Narodowcom potrzeba autorytetów, mocnych osobowości, twardych facetów, niezłomnych bohaterów. Miło jest przytulić się do instytucji, która może pochwalić się wielowiekową tradycją i niekwestionowaną władzą nad sercami i kiesami zadeklarowanych wiernych.

          Dlaczego księża garną się do narodowców? Pewnie też lubią siłę, władzę, marszowe tupanie po ulicach spłoszonych miast i miasteczek. A już na pewno lubią wierność, oddanie, brak pytań i wątpliwości, posłuszeństwo i silne pięści.

          I poczucie bezkarności w zabawie w boga.
    • mala200333 Re: Ot tak sobie.. 20.06.20, 14:57
      Kuchnia to nie jedyne miejsce, gdzie możemy wykorzystać ziemniaki. To popularne warzywo ma wiele różnych, przydatnych zastosowań. Wystarczy przekroić ziemniaka na pół i nadziać na niego drobinki szkła, których nie jesteśmy w stanie zamieść szczotką. Wystarczy na 10 minut wrzucić do garnka kilka plastrów surowego ziemniaka. Warzywo wchłonie nadmiar soli, a zupa będzie uratowana. Pamiętajmy jednak, by wyjąć plastry z garnka, gdy spełnią już swoje zadanie. Aby odnowić zmatowiałe noże i widelce, wystarczy zanurzyć je w wodzie po gotowanych ziemniakach na kilkanaście minut. Następnie suszymy sztućce i polerujemy je za pomocą miękkiej ściereczki. Produkty takie jak kurkuma czy buraki bardzo często zostawiają na naszych dłoniach trudne do usunięcia plamy. Na szczęście wystarczy sięgnąć po surowego ziemniaka. Przetrzyjmy nim zabrudzoną skórę i będzie po problemie. Bogate w skrobię bulwy zawierają liczne witaminy, w tym witaminę A, D oraz B6 i B12. Surowe ziemniaki więc idealnie się nadają jako środek do pielęgnacji twarzy, który poprawi kondycję cery.zwiń
    • mala200333 Re: Ot tak sobie.. 21.06.20, 01:32
      Janusz Chabior i Agata Wątróbska wzięli ślub. "Miałem gębę mokrą od łez"
      Aktorzy Janusz Chabior i Agata Wątróbska powiedzieli sobie "tak"! Młoda para poinformowała o fakcie na Instagramie.
    • mala200333 Re: Ot tak sobie.. 21.06.20, 19:18
      Nazywano ją "polską Marilyn Monroe", "Cybulskim w spódnicy" czy też - za naszą zachodnią granicą - "królową bez ziemi". Polskę opuściła, będąc na szczycie kariery, i od tamtej pory nie udało się jej zdobyć tak ogromnej popularności, jaką cieszyła się u nas w latach 60. Ale swoich wyborów nigdy nie żałowała. Twierdziła, że czasu nie da się cofnąć i trzeba zaakceptować podjęte niegdyś decyzje. "Życia nie da się powtórzyć" - mówiła. 17 czerwca 2020 mija 10 lat od śmierci Elżbiety Czyżewskiej.
    • jutta_t Re: Ot tak sobie.. 27.06.20, 20:45
      Życie zawodowe Jerzego Kamasa (†77 l.), choć nie przyjmował wcale wielu propozycji, obfitowało w sukcesy. Również prywatnie, po wielu turbulencjach, w końcu zaczęło mu się układać. Aktor ustatkował się u boku ukochanej Beaty, z którą doczekał się dwóch synów. Jerzy Kamas miał też swoją tajemnicę. Jedynie nieliczni wiedzieli, że przez wiele lat zmagał się z chorobą, z którą ostatecznie nie udało mu się wygrać.

      Czytaj więcej na pomponik.pl/plotki/news-jerzy-kamas-tylko-bliscy-wiedzieli-o-jego-zmaganiach-z-wynis,nId,4572423#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
      • jutta_t Re: Ot tak sobie.. 27.06.20, 20:45
        Telewizyjna "Lalka" z 1977 roku to cieszący się do dziś wielką popularnością 9-odcinkowy serial o niespełnionej miłości. Nakręcono go na podstawie słynnej powieści Bolesława Prusa.

        Czytaj więcej na pomponik.pl/plotki/news-jerzy-kamas-tylko-bliscy-wiedzieli-o-jego-zmaganiach-z-wynis,nId,4572423#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
        • jutta_t Re: Ot tak sobie.. 27.06.20, 20:45
          To była bardzo interesująca rola. Ale kiedy mi ją zaproponowano, miałem duże obiekcje, bo wcześniej byłem głównie aktorem teatralnym. Na szczęście pozbyłem się wątpliwości i rolę przyjąłem - wspominał Jerzy Kamas.

          I dobrze się stało, bo aktor w roli romantycznego kupca Stanisława Wokulskiego stworzył jedną z najwspanialszych kreacji w swojej karierze. Podobnie jak Bronisław Pawlik w roli subiekta Rzeckiego i Małgorzta Braunek jako kapryśna arystokratka Izabela Łęcka.


          Czytaj więcej na pomponik.pl/plotki/news-jerzy-kamas-tylko-bliscy-wiedzieli-o-jego-zmaganiach-z-wynis,nId,4572423#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
          • jutta_t Re: Ot tak sobie.. 27.06.20, 20:46
            jerzy Kamas, który urodził się 8 lipca 1938 roku w Łodzi, wcale nie chciał zostać aktorem. Marzył, by pływać po morzach i oceanach. Ukończył nawet Technikum Budowy Statków, które miało przybliżyć go do realizacji pragnień.

            Jednak pewnego dnia wybrał się na przedstawienie teatru objazdowego i stwierdził, że to nie wielka woda go wzywa, tylko wielka scena. Postanowił zdawać do łódzkiej Filmówki. Niestety, egzamin oblał.

            Nie zamierzał się jednak poddawać. Zatrudnił się w teatrze jako sufler i rekwizytor. Podpatrywał aktorów i przygotowywał się do egzaminu w kolejnym roku.

            Tym razem komisja nie miała wątpliwości, że chłopak ma wielki talent - dostał się bez problemu.

            Za rolę Romea, zagraną na III roku studiów wraz z Polą Raksą, otrzymał główną nagrodę. Wszyscy wróżyli mu wielką karierę.


            Czytaj więcej na pomponik.pl/plotki/news-jerzy-kamas-tylko-bliscy-wiedzieli-o-jego-zmaganiach-z-wynis,nId,4572423#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
            • jutta_t Re: Ot tak sobie.. 27.06.20, 20:46
              Pierwszą żonę, Ewę Miękus, poznał na studiach. Połączyła ich aktorska pasja, ale okazało się, że zbyt szybko zdecydowali się na wspólne życie.
              Reklama

              Niedojrzali, skoncentrowani na własnych karierach, nie umieli zadbać o małżeństwo. Po kilku latach każde poszło w swoją stronę: on wyjechał do Warszawy, ona do Wrocławia.


              Czytaj więcej na pomponik.pl/plotki/news-jerzy-kamas-tylko-bliscy-wiedzieli-o-jego-zmaganiach-z-wynis,nId,4572423,nPack,2#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
              • jutta_t Re: Ot tak sobie.. 27.06.20, 20:47
                Pan Jerzy trafił do Teatru Ateneum i pod skrzydła dyrektorowej Aleksandry Śląskiej. Szybko zaczęto plotkować o romansie ze starszą o 13 lat wybitną aktorką.

                Plotki ucichły dopiero wtedy, gdy na planie Teatru Telewizji zakochał się w grającej u jego boku Wiesławie Niemyskiej.

                Miłość wybuchła z ogromną siłą i wydawało się, że tych dwoje jest dla siebie stworzonych. Niestety, szybko okazało się, że mają inne oczekiwania: ona chciała stabilizacji, on, po rozwodzie, nie spieszył się do kolejnego ślubu.

                Szeptano, że woli kawalerskie życie. Ale tak naprawdę pochłaniała go praca w ukochanym Teatrze Ateneum, na którego deskach wystąpił w dziesiątkach wspaniałych spektakli.

                Wszystko się zmieniło, gdy poznał młodszą o 15 lat Beatę. Zakochał się bez pamięci. To ona stworzyła mu dom, który stał się dla niego oazą miłości i ciepła. Przy niej wreszcie poczuł, co, obok uwielbianej pracy w teatrze, jest naprawdę ważne w życiu.

                Kiedy na świat przyszli synowie: Karol i Paweł, rodzina stała się dla niego najważniejsza. Aktor bardzo chronił swoją prywatność. Nie opowiadał w wywiadach o bliskich.

                Wiadomo było tylko, że od pracy i zgiełku Warszawy uciekał z żoną i dziećmi do maleńkiej wsi położonej nad Bałtykiem, by tam odpoczywać.


                Czytaj więcej na pomponik.pl/plotki/news-jerzy-kamas-tylko-bliscy-wiedzieli-o-jego-zmaganiach-z-wynis,nId,4572423,nPack,2#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
                • jutta_t Re: Ot tak sobie.. 27.06.20, 20:48
                  Rozważnie też wybierał role filmowe, bo wolał występować na deskach Teatru Ateneum. Najbardziej cenił sobie żywy kontakt z publicznością.
                  Reklama

                  - Lubię mieć przekonanie do postaci, którą gram, wierzyć w sens jej zaistnienia na ekranie, dlatego nie przyjmuję zbyt wielu propozycji od reżyserów filmowych - wyjaśniał.


                  Czytaj więcej na pomponik.pl/plotki/news-jerzy-kamas-tylko-bliscy-wiedzieli-o-jego-zmaganiach-z-wynis,nId,4572423,nPack,3#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
                  • jutta_t Re: Ot tak sobie.. 27.06.20, 20:48
                    Na wielkim ekranie pojawił się po raz ostatni w 2012 roku, w filmie "Wszystkie kobiety Mateusza".

                    Jerzy Kamas miał też swoją tajemnicę. Jedynie nieliczni wiedzieli, że przez wiele lat zmagał się z rakiem jelita. Choroba zmusiła go do ograniczenia aktywności zawodowej.

                    Przez jakiś czas niemal wcale nie występował przed publicznością. Z podstępnym nowotworem walczył zarówno dla siebie, jak i dla ukochanej żony.


                    Czytaj więcej na pomponik.pl/plotki/news-jerzy-kamas-tylko-bliscy-wiedzieli-o-jego-zmaganiach-z-wynis,nId,4572423,nPack,3#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
                    • jutta_t Re: Ot tak sobie.. 27.06.20, 20:49
                      Bliscy wiedzieli, że Jerzy jest dla Beaty całym światem. Z kolei on wielokrotnie powtarzał, że przy niej odnalazł sens życia.

                      Beata wspierała męża w codziennych zmaganiach z wyniszczającą chorobą. Niestety, pomimo oddania najbliższych, Jerzy Kamas zmarł 23 sierpnia 2015 roku.

                      Pozostawił po sobie wspaniałe role w Teatrze Telewizji i w serialu Lalka. Dzięki nim kolejne pokolenia widzów mogą zachwycać się jego aktorskim kunsztem.


                      Czytaj więcej na pomponik.pl/plotki/news-jerzy-kamas-tylko-bliscy-wiedzieli-o-jego-zmaganiach-z-wynis,nId,4572423,nPack,3#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
    • jutta_t Re: Ot tak sobie.. 27.06.20, 21:25
      Aramu Muru, tajemne drzwi które były odkryte stosunkow niedawno /w 1996 r / w znajdują się jakieś 35 kilometrów od miasta Puno w Peru, które leży na wysokości 3825 metrów nad poziomem morza, przy jeziorze Titicaca. Po odkryciu tych zagadkowych drzwi większa ilość ludzi zaczęła bardziej interesować się indiańską legendą, która mówiła o "Bramie do bożej ziemi".
      Ta "Gwiezdna Brama" to kamienna konstrukcja wysoka na siedem metrów i na siedem metrów szeroka. Legenda mówi o kapłanie Inków o imieniu Aramu Muru, który był związany z kultem "Siedmiu promieni". On to wybrał się w podróż z Tiahuanaca do Cusco ze złotym dyskiem, który przedstawiał "Klucz bogow siedmiu promieni". Dysk służył do kontroli nad otworami prowadzącymi do podziemnych tuneli. Kapłan podczas tej podróży zniknął i nikt go już nigdy nie uwidział. Opowiada się że w pobliżu tych specyficznych drzwi, widuje sie dziwne rzeczy, na przykład wysokich mężczyzn którym towarzyszą kule światła, albo "ludzi" wchodzących do tych drzwi i znikających. Dla tych którzy tu żyją jest jasne, kim są ci "odwiedzający". Legendy o tunelach w Południowej Ameryce wyszły na jaw zaraz potem, gdy Hiszpanie odkryli, że Inkowie ukryli większość swojego złota przy użyciu systemów tuneli.
      I to wszystko, co wiemy o tej tajemniczej budowli. Nie wiemy jaka cywilizacja wybudowała te tajemnicze drzwi, w jaki czasie i po co. Jedna z wielu zagadek, która chyba nigdy nie zostanie wyjaśniona.
    • mala200333 Re: Ot tak sobie.. 28.06.20, 06:08
      Słynna aktorka i równie znany znakomity pisarz i scenarzysta. Oboje utalentowani i obdarzeni aż ponad miarę urokiem osobistym. Elżbieta Czyżewska i Janusz Głowacki znali się „od zawsze”. Łączyło ich życie zawodowe i wspólni przyjaciele, ale mało kto wiedział, że ich relacja była czymś znacznie więcej niż zwykłą koleżeńską znajomością. Gorący romans, który przeżyli, ukrywali aż do śmierci.


      Czytaj więcej na film.interia.pl/wiadomosci/news-elzbieta-czyzewska-i-janusz-glowacki-skrywany-romans,nId,4575005#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=other
    • mala200333 Re: Ot tak sobie.. 28.06.20, 07:38
      Namiętność wybuchła, gdy mieli po 30 lat - na przełomie 1968 i 1969 r. Elżbieta była wówczas żoną amerykańskiego dziennikarza Davida Halberstama i od kilku miesięcy nie mieszkała już w Polsce. Opluwana przez ojczystą prasę, wyjechała za mężem do USA, gdy władze PRL wydaliły go z kraju. Uwielbiana przez publiczność aktorka (zdążyła wystąpić już w 26 polskich filmach!) nad Wisłę zawitała na krótko, na kilka miesięcy, by zagrać w filmie Andrzeja Wajdy "Wszystko na sprzedaż". Wyglądała wystrzałowo, pachniała wielkim światem.

      "Elżbieta przeszła jak huragan przez Warszawę, rozwalając małżeństwa i związki, w tym także mój. Bez wysiłku... - wspominał Janusz Głowacki. - Brała sobie, kogo chciała, a ja, między innymi, jej pasowałem. Czy to była zabawa, czy trochę strach, bo już zaczynała podejrzewać, że wyjechała bez sensu, a w Nowym Jorku miała być głównie bogatą żoną znanego dziennikarza? Zemsta na nim za to, że go pokochała, czy trochę jednak sentymentalizm?" - zastanawiał się dalej.

      Te wyznania znalazły się w książce "Bezsenność w czasie karnawału", która została opublikowana kilkanaście miesięcy po jego odejściu w 2017 r. Po przylocie z USA aktorka zamieszkała w hotelu Europejskim i tam właśnie ją odwiedzał Głowacki. Widywali się też na planie filmu. Sytuacja była trudna: na Czyżewską czekał za oceanem mąż, Głowacki także nie był wolny. Dzielił życie z sześć lat od siebie starszą Bożeną Wahl, absolwentką warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Jej talent i uroda budziły w stolicy powszechny zachwyt, podziwiano też jej niezwykłą osobowość. "To była pierwsza kobieta, z którą mieszkałem i pierwsza, która mnie namawiała, żebym pisał" - wspominał scenarzysta.

      Czytaj więcej na film.interia.pl/wiadomosci/news-elzbieta-czyzewska-i-janusz-glowacki-skrywany-romans,nId,4575005#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=other
      • mala200333 Re: Ot tak sobie.. 28.06.20, 07:40
        I Czyżewska, i Głowacki doskonale wiedzieli, że ich związek nie ma przyszłości - to tylko moment wyrwany z życia, gdy dali się ponieść namiętności. Epiz

        Czytaj więcej na film.interia.pl/wiadomosci/news-elzbieta-czyzewska-i-janusz-glowacki-skrywany-romans,nId,4575005#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=other
        • mala200333 Re: Ot tak sobie.. 28.06.20, 07:41
          Polsce panowała duszna atmosfera, marcowe wydarzenia odcisnęły na wszystkim swe ponure piętno. Aktorka była pod stałą obserwacją służb, za kochankami jeździła więc milicyjna warszawa. "Wszystko było nierzeczywiste, wymieszane i unieważnione alkoholem. Jej wzywanie do Pałacu Mostowskich i nocne miłosne telefony od męża z Nowego Jorku, którego Elka, nie przerywając pieszczot, zapewniała o miłości..

          Czytaj więcej na film.interia.pl/wiadomosci/news-elzbieta-czyzewska-i-janusz-glowacki-skrywany-romans,nId,4575005#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=other
    • mala200333 Re: Ot tak sobie.. 28.06.20, 17:47
      scontent-atl3-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/fr/cp0/e15/q65/106421579_10215783816339935_2576122739010900256_n.jpg?_nc_cat=109&_nc_sid=8024bb&efg=eyJpIjoibCJ9&_nc_ohc=DJzGipMGWNUAX81ZMIz&_nc_ht=scontent-atl3-1.xx&_nc_tp=14&oh=2065b434bf46c9d085eac42e27df023c&oe=5F1E7A44
    • mala200333 Re: Ot tak sobie.. 29.06.20, 06:59
      https://scontent-atl3-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/fr/cp0/e15/q65/106567743_4101172666590435_2570878927972697865_n.jpg?_nc_cat=111&_nc_sid=110474&efg=eyJpIjoibCJ9&_nc_ohc=5CmcdtpVWZcAX8aYbrI&_nc_ht=scontent-atl3-1.xx&_nc_tp=14&oh=3c9bcca9b5a65f66a69fefe03be84521&oe=5F207B7Emala200333 napisała
      >
      > Ale nawet osobie o poglądach „naiwno-pacyfistycznych” , a takie reprezentuję wg
      > . moich oponentów, wiadomo, że wśród ludzi, niezależnie od deklaracji światopog
      > lądowych, jeśli czegoś nie wolno (bić, poniżać, obrażać , okradać i zabijać), a
      > le się bardzo chce – to można.
      >
      > Wolno więc kolejnemu panu pracującemu jako ksiądz (uwaga na marginesie – tak, w
      > iem, że zwyczajowo ksiądz, niezależnie od piastowanego stanowiska – biskup, kar
      > dynał, proboszcz, papież – lubi, żeby zwracać się do niego „per on” , ale nie j
      > estem w stanie do dorosłego, nieznanego mi mężczyzny zwracać się „proszę księdz
      > a” gdyż brudzia z nim nie piłam), wrzeszczeć z ambony o zagrożeniu jakim są p
      > rzedstawiciele innych religii, przechadzać się ulicami z ośmieszonymi przez hi
      >
      >
    • mala200333 Re: Ot tak sobie.. 30.06.20, 06:24
      Charles Moore od wielu dni płynie swoim jachtem po bezkresnych wodach północnego Pacyfiku. Nagle na powierzchni wody zauważa dziwny blask. Gdy podpływa bliżej, rozpoznaje resztkę srebrnego opakowania po chipsach. Moore nie może powstrzymać uśmiechu - do najbliższego lądu ma przecież około 2000 kilometrów. Po przepłynięciu kilkudziesięciu mil morskich na wschód Moore już się nie śmieje. Wraz załogą od wielu godzin płyną przez kolorową plamę powstałą z plastikowych butelek, reklamówek, dziecięcych zabawek, tubek po paście do zębów i tysięcy innych niewielkich odpadów. Amerykanin nie przeczuwa, że przedziera się właśnie przez największe na naszej planecie wysypisko śmieci...




      Czytaj więcej na menway.interia.pl/obyczaje/nauka/news-ocean-plastiku-plama-smieci-grozniejsza-niz-wyciek-z-tankowc,nId,4572595#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=other
    • mala200333 Re: Ot tak sobie.. 30.06.20, 16:43
      Czerwone krostki na ramieniu nie wyglądają zbyt estetycznie, ale czy powinny nas martwić? Na waszych ramionach, udach, a może nawet na dłoniach pojawiają się krostki - swędzące, i czerwonawe? Nie bagatelizujcie tego zjawiska, bo może ono oznaczać, że macie problemy pokarmowe. Najczęściej związane są one z nietolerancj
    • jutta_t Re: Ot tak sobie.. 01.07.20, 17:11
      Oferta Netflix na lipiec 2020. Nadprzyrodzone moce w wojowniczym wydaniu zobaczymy w ekscytującym filmie "The Old Guard" z Charlize Theron oraz w nowym serialu "Przeklęta" z Katherine Langford ("Trzynaście powodów") w rolach głównych. Jak wakacje, to tylko z pokręconą rodziną Hargreevesów, której dalsze losy poznamy w "The Umbrella Academy". Filmowymi debiutami lipca na Netflix będą - oscarowe: "Artysta" i "Mój tydzień z Marilyn", a także polskie: "Jak pies z kotem" i "Photon". Co jeszcze na Netfliksie? Oto nowości, które pojawią się na Netfliksie w lipcu 2020 roku.
    • mala200333 Re: Ot tak sobie.. 02.07.20, 04:42
      https://scontent-atl3-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/fr/cp0/e15/q65/107058258_4113736645334037_6135939405719125607_n.jpg?_nc_cat=100&_nc_sid=110474&efg=eyJpIjoibCJ9&_nc_ohc=Tt2cw1lMOWAAX8Fk8PC&_nc_ht=scontent-atl3-1.xx&_nc_tp=14&oh=a473907c6ab668f2d504b68ba1e20ef8&oe=5F23F861mala200333 napisała:

      >
      > Właściwie kościół i myśl narodowa są jak pomidor i sól – uzupełniają się doskon
      > ale.
      >
      > To, co w myśli narodowej najpaskudniejsze – ksenofobia, popieranie agresji, pr
      > zemocy, hamowanie rozwoju, wmawianie ludziom, że są lepsi od innych, wprowadza
      > nie kategorii „lepszych” i „gorszych”, a w końcu – eliminowanie tych „co nie z
      > nami” wydaje się być, nawet dla absolutnej laiczki, niezgodne z ideą miłości bl
      > iźniego.
      >
      > Ale nawet osobie o poglądach „naiwno-pacyfistycznych” , a takie reprezentuję wg
      > . moich oponentów, wiadomo, że wśród ludzi, niezależnie od deklaracji światopog
      > lądowych, jeśli czegoś nie wolno (bić, poniżać, obrażać , okradać i zabijać), a
      > le się bardzo chce – to można.
      >
      > Wolno więc kolejnemu

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka