Dodaj do ulubionych

Stonawski, autor książki "Paranormalne"...

16.07.20, 06:33

Stonawski, autor książki "Paranormalne", badacz zjawisk nadprzyrodzonych, który całe życie poświęcił na ich tropienie, zabiera czytelników w podróż po najbardziej przerażających nawiedzonych miejscach. Poznają ich historię, a także świadków, którzy opowiedzą o tym, co przeżyli, oraz opinie egzorcystów.

Nawiedzony szpital psychiatryczny. Ksiądz, który ucieka przed egzorcyzmem. Przeklęte rodziny z małego miasteczka. Polskie historie o zjawiskach paranormalnych mrożą krew w żyłach. Uwierzysz czy boisz się uwierzyć?

Dzięki uprzejmości wydawnictwa Znak prezentujemy fragment poświęcony "Zofiówce". Szpital, który swoją nazwę zawdzięcza imieniu fundatorki (Zofii Endelmanowej), został założony dla nerwowo i psychicznie chorych Żydów w Otwocku. W latach czterdziestych ubiegłego wieku stała się częścią getta "Kuracyjnego" w Otwocku.
Obserwuj wątek
    • mala200333 Re: Stonawski, autor książki "Paranormalne"... 16.07.20, 06:35
      Wyobraźnia podsuwa mi widok przestrzelonych głów; wypływającej z nich krwi i kawałków mózgu, tak, jakby to faktycznie ostatnie myśli, słowa i emocje wypływały z gasnących ciał.


      Ludzkie szczątki w monachijskim laboratorium. Były w słoikach
      Czy to było tutaj? Do zbiorowego mordu nie doszło wewnątrz budynku, ale i w nim dziać się musiały rzeczy, które sprawiają ból samym myśleniem o nich. Zanim jednak nadeszli Niemcy, budynek ten był po prostu oddziałem męskim "Zofiówki". (...) Pierwszymi ofiarami akcji T4 były dzieci. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych III Rzeszy wydało okólnik, w którym zalecano, aby:


      (...) akuszerka, która pomagała przy narodzinach dziecka – także w przypadku, gdy wezwano na poród lekarza – składała meldunek we właściwym dla miejsca urodzenia dziecka urzędzie zdrowia (...), jeśli zachodzi podejrzenie, że nowo narodzone dziecko jest dotknięte ciężkimi wrodzonymi wadami.(...)

      Dziś budynek dawnego szpitala niszczeje i jest regularnie dwastowany
      Materiały prasowe
      Dziś budynek dawnego szpitala niszczeje i jest regularnie dwastowany
      Jeśli akuszerka złożyła meldunek - co było przecież w interesie całego narodu - szedł on dalej do rozpatrzenia przez lekarzy. Ci - nawet nie badając dziecka - mieli decydować, czy zostanie ono poddane miłosiernej "eutanazji", czy też przeżyje. W aktach dziecka wystarczyło po prostu narysować odpowiedni znak. Plus oznaczał śmierć, minus - życie.

      Noworodki skazywane na "eutanazję", były zabijane albo za pomocą dużych dawek morfiny (z tego wkrótce się wycofano, morfina była przydatna na froncie), albo śmiertelnych dawek Fenobarbitalu - środka firmy Bayer, który do dzisiaj jest w użyciu. W małych dawkach jest to środek nasenny i uspokajający. (...)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka