Dodaj do ulubionych

Radzieccy "wyzwoliciele".

21.11.20, 21:29
W stodole sołtysa widziałem wiele kobiet i dziewcząt, śpiących na klepisku. Cała stodoła była skąpana we krwi, krew była wszędzie, na szmatach przykrywających śpiące, na ich nogach, stopach.
Mój ojciec podniósł szmaty przykrywające dwie leżące dziewczynki, to były córki sołtysa. Ciała dzieci były posiniaczone, zakrwawione. Ojciec powiedział cicho do siebie, że zostały zgwałcone. Nie wiedziałem jeszcze wtedy, co to znaczy.
W stodole było łącznie 28 kobiet i dziewcząt. Większość martwych, tylko kilka z nich wciąż żyło, ledwie przytomnych i kurczowo trzymających się życia. Najstarsza zamordowana kobieta była siostrą mojej babki. Została zgwałcona i zabita. Najmłodsza zamordowana dziewczynka miała osiem lat, również została zgwałcona przed śmiercią.
Później jeden z sąsiadów przyszedł do naszego domu, oszalały i zdyszany, wykrzykując, że w jeziorze znaleziono ciało.
W ciągu następnych kilku miesięcy odkryto dwanaście ciał, między innymi tej kobiety i młodej dziewczyny, które widziałem, jak wbiegały do jeziora. To była żona sołtysa, a dziewczynka była jej córką.
Podczas trzydniowego "wyzwalania" Borucina przez Armię Czerwoną żołnierze zamordowali osiem osób, zgwałcili ponad czterdzieści pięć dziewcząt i kobiet, dodatkowo wiemy o przynajmniej dwunastu kobietach, które popełniły samobójstwo, tonąc w jeziorze.
Nikt nie zna prawdziwej liczby kobiet, które odebrały sobie życie w głębokiej toni jeziora.
Nikt nie chce pamiętać o tajemnicach Borucina".
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka