Dodaj do ulubionych

1 marca Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych

01.03.21, 11:36
1 marca obchodzimy w Polsce Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Każdy wie o istnieniu polskiego święta, jednak czy wszyscy dobrze znają historię Żołnierzy Wyklętych? Czym dla Polski był niepodległościowy ruch partyzancki i w jaki sposób Żołnierze Wyklęci stawali opór sowietyzacji Polski oraz podporządkowywaniu naszego kraju ZSRR? Oto krótki rys historyczny Żołnierzy Wyklętych.
Obserwuj wątek
    • jutta_t Re: 1 marca Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wykl 01.03.21, 11:37
      Najważniejsze organizacje podziemia antykomunistycznego w Polsce

      W 1943 r. całość sił zbrojnych III Rzeszy zaczęła odnosić klęskę na froncie wschodnim. Wówczas Armia Krajowa czyli zakonspirowane podziemne siły zbrojne w Polsce zaczęły formować struktury. Miały stanowić one zabezpieczenie na wypadek, gdyby Armia Czerwona (siły zbrojne Armii Radzieckiej) zdecydowały się na okupację terytorium naszego państwa. W Polsce powstała wojskowo-cywilna organizacja NIE, mająca za zadanie kontynuować walkę o polską niepodległość, gdy do kraju wkroczy Armia Czerwona. Polacy musieli przecież bronić własnego społeczeństwa. Poprzez akcję „Burza” oraz powstanie warszawskie organizacja ta jednak osłabiła się. 7 maja 1945 r. powołano zatem na jej miejsce nową organizację, mianowicie Delegaturę Sił Zbrojnych na Kraj z rozkazu gen. Władysława Andersa. Później została ona zastąpiona Ruchem Oporu bez Wojny i Dywersji „Wolność i Niezawisłość” (2 września 1945 r.), której z początku dowodził płk. Jan Rzepecki.
      • jutta_t Re: 1 marca Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wykl 01.03.21, 11:38
        Na polskich ziemiach pojawiała się coraz większa liczba sowietów. Ustanawiano komendantury Armii Czerwonej, by Ludowy Komisariat Spraw Wewnętrznych ZSRR mógł terroryzować ludzi. Polska w krótkim czasie stała się państwem niesamodzielnym, zależnym od sowietów. Na obszarze zajmowanym przez Armię Czerwoną powołano marionetkowy Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego, który stał się wówczas naszym tymczasowym organem władzy. Wszystkimi politycznie kierował jednak Józef Stalin. Do 5 lipca Polska cieszyła się szacunkiem wśród innych krajów, jednak po tej dacie utraciła status podmiotu prawa międzynarodowego. W Polsce utworzyło się wiele podziemnych organizacji, które chciały odzyskać Polskę: Armia Krajowa, Armia Polska w Kraju, Armia Krajowa Obywatelska, Konspiracyjne Wojsko Polskie, NIE, Ruch Oporu Armii Krajowej, Narodowe Siły Zbrojne, Narodowe Zjednoczenie Wojskowe, Delegatura Sił Zbrojnych na Kraj, Wolność i Niezawisłość oraz Wielka Samodzielna Grupa Ochotnicza Warta.
        • jutta_t Re: 1 marca Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wykl 01.03.21, 11:40
          Żołnierze Wyklęci i ich historia zapisana na kartach Polski

          Najważniejsze organizacje podziemia antykomunistycznego w Polsce

          W 1943 r. całość sił zbrojnych III Rzeszy zaczęła odnosić klęskę na froncie wschodnim. Wówczas Armia Krajowa czyli zakonspirowane podziemne siły zbrojne w Polsce zaczęły formować struktury. Miały stanowić one zabezpieczenie na wypadek, gdyby Armia Czerwona (siły zbrojne Armii Radzieckiej) zdecydowały się na okupację terytorium naszego państwa. W Polsce powstała wojskowo-cywilna organizacja NIE, mająca za zadanie kontynuować walkę o polską niepodległość, gdy do kraju wkroczy Armia Czerwona. Polacy musieli przecież bronić własnego społeczeństwa. Poprzez akcję „Burza” oraz powstanie warszawskie organizacja ta jednak osłabiła się. 7 maja 1945 r. powołano zatem na jej miejsce nową organizację, mianowicie Delegaturę Sił Zbrojnych na Kraj z rozkazu gen. Władysława Andersa. Później została ona zastąpiona Ruchem Oporu bez Wojny i Dywersji „Wolność i Niezawisłość” (2 września 1945 r.), której z początku dowodził płk. Jan Rzepecki.

          ZOBACZ RÓWNIEŻ

          Czym była krwawa środa? Historia rewolucji 1905 roku niewiele o niej wspomina

          10 niezwykle krwawych bitew w historii świata. Taktyki i liczba ofiar przerażają
          Na polskich ziemiach pojawiała się coraz większa liczba sowietów. Ustanawiano komendantury Armii Czerwonej, by Ludowy Komisariat Spraw Wewnętrznych ZSRR mógł terroryzować ludzi. Polska w krótkim czasie stała się państwem niesamodzielnym, zależnym od sowietów. Na obszarze zajmowanym przez Armię Czerwoną powołano marionetkowy Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego, który stał się wówczas naszym tymczasowym organem władzy. Wszystkimi politycznie kierował jednak Józef Stalin. Do 5 lipca Polska cieszyła się szacunkiem wśród innych krajów, jednak po tej dacie utraciła status podmiotu prawa międzynarodowego. W Polsce utworzyło się wiele podziemnych organizacji, które chciały odzyskać Polskę: Armia Krajowa, Armia Polska w Kraju, Armia Krajowa Obywatelska, Konspiracyjne Wojsko Polskie, NIE, Ruch Oporu Armii Krajowej, Narodowe Siły Zbrojne, Narodowe Zjednoczenie Wojskowe, Delegatura Sił Zbrojnych na Kraj, Wolność i Niezawisłość oraz Wielka Samodzielna Grupa Ochotnicza Warta.

          Kresy Wschodnie i działalność Żołnierzy Wyklętych

          Sowieci wkroczyli na terytorium naszego kraju w 1944 r. Zaczęli wówczas deportować Polaków, aresztować dowódców oraz stosować wobec naszych rodaków brutalny terror. Polskie ziemie były stale kontrolowane przez oddziały nie tylko Armii Czerwonej, ale też NKWD i milicję. Ludność ze wsi była zabijana – zwłaszcza ci, którzy pomagali podziemnym organizacjom. Sowieci niszczyli i palili kościoły, a także pozbywali się inteligencji w Polsce. Szacuje się, że do grudnia 1944 r. deportowano z naszych ziem ok. 80 tys. Polaków. Wiele tysięcy również zginęło, zwłaszcza w rejonie Lidy, Szczuczynie Nowogródzkim i Oszmianie. Sowieci okrutnie zabijali naszych rodaków, organizując na nich obławy. Siłą wyrzucali Polaków z kraju.

          Polskie podziemie działało w tym samym czasie na Kresach Wschodnich, które w okresie międzywojennym funkcjonowały jako część terytorium polskiego. Polacy przeprowadzali akcje głównie na ziemi wileńskiej, nowogródzkiej oraz grodzieńskiej. Na obszarze Kresów działał m.in. oddział płk. Macieja Kalenkiewicza „Kotwicz”, oddział por. Jana Borysewicza ps. „Krysia” czy też oddział ppor. Mieczysława Niedzińskiego „Mena”.

          Obozy koncentracyjne i walka Żołnierzy Wyklętych o Polskę

          Zamykanie oficerów Armii Krajowej przez NKWD

          W 1944 r. NKWD utworzył obozy koncentracyjne, w których następnie zamykano dowódców Armii Krajowej. W obozach koncentracyjnych więziono również wszystkich polskich działaczy, którzy przeprowadzali akcje podczas okupacji niemieckiej. Pierwszy obóz powstał w Rzeszowskiem, na bagnach Kraskowa Włodawskiego. Kolejny znajdował się w Kruślinie, pod Siedlcami. Jeszcze inny w Lunartowie pod Lublinem. Działaczy podziemia polskiego traktowano brutalnie – wrzucając chociażby do głębokich rowów, w których woda sięgała ludziom do kolan. Polaków wysyłano do pracy na Syberię – szacuje się, że wylądowało ich tam w latach 1944-1955 ok. 50 tys. Na terenie naszego kraju było ich z kolei dwa razy tyle, uwięzionych w obozach koncentracyjnych. Nasi rodacy traktowani byli okropnie – źle odżywiani, niemający gdzie się umyć. Część z nich co parę dni wywożono w nieznanym nikomu kierunku.

          NKWD próbowało różnymi sposobami zmusić działających przeciwko nim Polaków do tego, by wyszli z ukrycia. Chcieli rozwiązać podziemne organizacje, więc zaproponowali naszym rodakom amnestię. Rzecz jasna, propozycja amnestii była oszustwem – Polacy jednak nie mieli o tym pojęcia. W 1945 r. z podziemia wyszło ponad 50 tys. działaczy, a w 1947 r. ponad 76 tys. To pozwoliło sowietom dotrzeć do dowódców podziemnych organizacji (np. do Emilii Malessy, czyli kapitan Armii Krajowej, Jana Rzepeckiego czy podpułkownika Łukasza Cieplińskiego, którego przemocą zmuszono do wydania działaczy podziemia). Szacuje się, że w końcówce lat 40. i na początku lat 50. w obozach koncentracyjnych więziono ponad 250 tys. Polaków.

          Akcje oddziałów podziemia antykomunistycznego

          Żołnierze Wyklęci, czyli wyklęci przez komunistów polscy żołnierze zaczęli przeprowadzać akcje zbrojne. Wszelakie działania wymierzali przeciwko oddziałom UB, MO i KBW. Największą jednostką walczącą była wówczas 6 Wileńska Brygada (WiN). Państwowy Komitet Bezpieczeństwa stał się organem koordynującym działania polskiego aparatu bezpieczeństwa. Skierował wówczas do walki Wojsko Polskie, Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Milicję Obywatelską, Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego, Ochotniczą Rezerwę Milicji Obywatelskiej oraz Wojsko Ochrony Pogranicza.

          Najważniejszym celem Żołnierzy Wyklętych była obrona niepodległości Polski przed sowietyzacją. Żołnierze Wyklęci walczyli zatem o prawo do demokracji polskiego społeczeństwa, a także niepodległość naszego kraju. Przeciwstawiali się agresji sowieckiej oraz komunistycznemu reżimowi. Mimo beznadziejnego położenia, żołnierze Armii Krajowej nie dali się przekupić sowietom. Jednymi z najgłośniejszych oddziałów zbrojnych byli żołnierze pod dowództwem mjr. Mariana Bernaciaka „Orlika” czy też mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zapory”. Żołnierze Wyklęci dzielili się na większe i mniejsze organizacje antykomunistyczne – od grup uczniowskich przez drużyny harcerskie aż do wojska. Bezdyskusyjnym bohaterem podziemia niepodległościowego stał się rtm. Witold Pilecki – podczas wojny dał się wywieźć do obozu w Auschwitz, by w nim zorganizować konspirację wojskową i zdobyć dowody zbrodni nazistowskiej.

          Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych

          Żołnierze Wyklęci przyczynili się do wyzwolenia naszego kraju z rąk sowieckich. Do dziś w wielu środowiskach stanowią oni wzór polskich obywateli do naśladowania. Od roku 2011 data 1 marca stała się świętem państwowym poświęconym pamięci Żołnierzom Wyklętym działających w antykomunistycznym podziemiu.

          Data 1 marca wcale nie jest przypadkowa. Właśnie tego dnia w 1951 r. na warszawskim Mokotowie rozstrzelano przywódców IV Zarządu Głównego Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”. Zamordowano wówczas Łukasza Cieplińskiego, Adama Lazarowicza, Józefa Rzepkę, Mieczysława Kawalca, Józefa Batorego, Karola Chmiela i Franciszka Błażeja. Pamięć o nich oraz o pozostałych Polakach, którzy oddali życie za nasz kraj nigdy nie przeminie.

          BIBLIOGRAFIA:

          1. Joanna Wieliczka-Szarkowa: Żołnierze wyklęci. Niezłomni bohaterowie, Wydawnictwo AA, Kraków 2013

          2. Joanna Wieliczka-Szarkowa: Bohaterskie akcje Żołnierzy Wyklętych, Wydawnictwo AA, Kraków 2016

          3. Jerzy Śląski: Żołnierze Wyklęci, Wydawnictwo Oficyna RYTM, Warszawa 2007

          4. Tadeusz M. Płużański: Obława na Wyklętych, Wydawnictwo Replika, Warszawa 2017

          5. Mateusz Saweczko: Poczet Żołnierzy Wyklętych, Wydawnictwo Oficyna Wydawnicza Capital, Warszawa 2016

          ZDJĘCIA:

          1. Wikipedia (domena publiczna): <a href="
    • jutta_t Re: 1 marca Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wykl 01.03.21, 22:12
      Nie wszystko da się obronić

      Nie mam problemu z etapem drugim, który był absolutnie uzasadniony, potrzebny i wymagała go historyczna sprawiedliwość. W szczególności dotyczy to poszukiwań szczątków, partyzantów pomordowanych przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa czy Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Zabici, mieli zostać skazani na zapomnienie. Ich ponowne, tym razem uroczyste pochówki, najzwyczajniej im się należą.

      Mam natomiast bardzo duży problem z etapem trzecim. Z dwóch głównych powodów.

      Pierwszy z nich to sama natura powojennej partyzantki, która dzieliła się na kilka stadiów. O ile w pierwszym z nich, trwającym najwyżej dwa, może trzy lata po wojnie, można było dostrzec w działaniach partyzantów pewną racjonalność – oczekiwanie na prawdopodobny wówczas światowy konflikt, który miał nas wyrwać spod sowieckiej okupacji – to później była już tylko logika własnego przetrwania.

      Bohater fotoreportażu Onetu z medalem za zasługi dla woj. małopolskiego

      W stabilizującej się, aczkolwiek wciąż straszliwej pod wieloma względami rzeczywistości PRL-u, żołnierze podziemia antykomunistycznego coraz bardziej wyglądali na Don Kiszotów i coraz częściej musieli przezwyciężać opór ludzi, którzy coraz mniej chętnie ich wspierali.

      I nie można o to mieć do nich pretensji – ludzie chcieli jakoś przetrwać i uniknąć represji, z jednej i drugiej strony. No i nie wszystkich dowódców oraz nie wszystkie akcje daje się z czystym sumieniem obronić. Im bardziej desperacka stawała się sytuacja partyzantów, tym trudniej było zachować jasne kryteria etyczne.

      Mit powstańców, mit wyklętych

      To zasadnicza różnica pomiędzy dwoma faktycznie konkurencyjnymi – choć nikt tego oficjalnie nie przyzna – mitami: mitem Powstania Warszawskiego i "Żołnierzy Wyklętych". Jakkolwiek krytycznie by nie oceniać powstania – a ja oceniam je bardzo krytycznie jako przedsięwzięcie polityczne i przede wszystkim militarne – miało ono w sobie mocny pierwiastek państwowego porządku, pierwiastek państwowotwórczy. W pierwszym jego okresie na odbitym z rąk Niemców terenie działała miniatura polskiego państwa z mediami, służbami, sądownictwem i tak dalej. Działalność podziemia antykomunistycznego już tego nie miała.

      Tak, to prawda, że wielu ludzi znalazło się w lasach, stając przed dramatycznym wyborem: albo partyzantka, albo tortury i śmierć z rąk komunistów. Prawdą jest też, że byli wśród nich byli powstańcy warszawscy. To jednak nie zmienia faktu, że trudno w tym zróżnicowanym, niezhierarchizowanym ruchu odnaleźć jakiś spójny, państwowotwórczy wątek.

      I już to każe postawić pytanie, czy antykomunistyczni partyzanci nadają się na państwowy mit. Szczególnie że nieuchronny jest konflikt pomiędzy mitem a czasami brutalną, nieciekawą rzeczywistością. I o ile w przypadku Powstania Warszawskiego takich zderzeń jest niewiele (co nie znaczy, że ich nie ma – choćby kwestia w pewnym momencie już otwarcie wrogiego stosunku dużej części cywilów do powstańców, uznawanych za winnych hekatomby miasta), to w przypadku "Wyklętych" jest ich już naprawdę dużo.

      Pozbawiony polotu spektakl PiS. Wielka szkoda

      Apologia antykomunistycznego podziemia sprzyja też fałszywemu, zero-jedynkowemu obrazowi ówczesnej rzeczywistości. Jak w kontekście "leśnych" oceniać tych, którzy zdecydowali się powrócić do komunistycznej Polski, jak w 1956 r. Melchior Wańkowicz w roku 1956 (zresztą w 1964 r. postawiony przed sądem) czy Stanisław Cat-Mackiewicz? A przypomnijmy, że ostatni "Wyklęty", Józef Franczak "Laluś", został zabity w 1963 r. Ba, jak w tym kontekście widzieć i oceniać tych, którzy z różnych przyczyn zdecydowali się znacznie wcześniej na współpracę z komunistami, być może ocalając w ten sposób większe dobro – jak pracowników i szefów Biura Odbudowy Stolicy czy Eugeniusza Kwiatkowskiego (szykanowanego przez komunistów od 1948 r.)?

      Pojawia się tutaj jakieś potężne rozchwianie etyczne, którego nie ma przecież w przypadku czasu okupacji niemieckiej – tam współpraca z okupantem była i jest oceniana jednoznacznie negatywnie, a walka z nim – pozytywnie.

      Uczestnicy V Hajnowskiego Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych organizowanego przez środowiska narodowe. Hajnówka (woj. podlaskie), 23.02.2020 r. - Artur Reszko / PAP
      Drugi powód moich problemów to ten, o którym pisał Gombrowicz: kult "Wyklętych" został upaństwowiony, nawet upartyjniony i wykorzystany przez PiS do stworzenia własnej, oficjalnej, państwowej mitologii, w czym przodował w czasie pełnienia funkcji szefa MON Antoni Macierewicz. A tym samym został w dużej mierze zabity.

      Białoruskie MSZ przeciwne marszowi żołnierzy wyklętych w Hajnówce
      Piszę to z ogromnym żalem, bo jestem przekonany, że to ważna część naszej historii i młodzi ludzie powinni ją znać, rozumieć ówczesne tragiczne dylematy i mieć wiedzę o okrucieństwie sytuacji. Niestety, nie ma lepszej metody na pozbawienie danej sprawy jakiejkolwiek spontaniczności i atrakcyjności, niż wprzęgnięcie jej w kalendarz oficjalnych obchodów, akademii, wystąpień, sztywnych przemówień. W dodatku przez władzę, która robi z tego pozbawiony polotu spektakl, bo inaczej po prostu nie umie.

      Kontrmanifestacja do V Hajnowskiego Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Hajnówka, (woj. podlaskie), 23.02.2020 r. - Artur Reszko / PAP
      Pamiętam doskonale, jakie autentyczne emocje mniej więcej dekadę temu budziły popularyzatorskie spotkania młodych ludzi z fascynatami, którzy po amatorsku, ale z prawdziwym zaangażowaniem zajmowali się dziejami "Wyklętych". To w dużej części zniknęło. Znaczna część dzisiejszych nastolatków traktuje te opowieści jak jeszcze jedną namolną i niestrawną oficjałkę. Coś wpada jednym uchem, drugim wypada.

      Można oczywiście zapytać: to cóż w takim razie robić? Przecież jeśli coś jest ważną częścią naszej historii, trzeba to również oficjalnie wspominać, trzeba o tym uczyć, trzeba palić znicze i składać wieńce. Tak – trzeba bez wątpienia. Państwo musi pokazywać, że pamięta. Ale jak ze wszystkim, tak i tu można przesadzić. Może się w to wszystko wkraść fałszywa nuta czysto politycznego interesu i tak się właśnie stało w tym przypadku. Wielka szkoda. Być może nie do odrobienia.
    • mala200333 Re: 1 marca Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wykl 02.03.21, 07:48
      Przez lata pisano o niej "krwawa Inka", "bandyta", straszono "mroczną zabójczynią", która w szpitalach dobijała swoich. W 1969 r. Jan Bobczenko, były szef UBP w Kościerzynie, oraz Rajmund
      Bouldan napisali książkę "Front bez okopów", w której można przeczytać, że "Inka" brała udział w egzekucjach na funkcjonariuszach UB. Miała też wydawać rozkazy, nadzorować akcje partyzanckie. – Komunistycznym władzom zależało na takim obrazie Danuty, by nikt nie dopytywał, dlaczego ją rozstrzelano, nie grzebał w aktach, nie chciał szukać ciała – uważa dziś Luiza Łuniewska, dziennikarka i autorka pierwszej biografii nastolatki pt. "Szukając Inki. Życie i śmierć Danki Siedzikówny", która właśnie się ukazuje. Pisarka próbuje odtworzyć losy dziewczyny, służącej w szwadronach V Brygady Wileńskiej AK, pokazać na tle ówczesnej historii
      • mala200333 Re: 1 marca Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wykl 02.03.21, 07:55
        Choć dziennikarka w książce "Szukając Inki" podaje w wątpliwość, czy słynne słowa "Jest mi smutno, że muszę umierać. Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się, jak trzeba" w ogóle możemy przypisywać Dance Siedzikównie, nie ulega wątpliwości, że jest postacią wyjątkową. W śledztwie wykazała się silnym charakterem, nie złamała zasad wyniesionych z domu. Szczególnie jeśli porównać jej życiorys do innej znanej postaci V Brygady Wileńskiej AK, łączniczki Reginy Żylińskiej – Mordas, niewiele starszej od Siedzikówny. Regina była ulubienicą chłopaków z AK – zawsze uśmiechnięta, typ kokietki, "dusza towarzystwa".

        Jako jedyna kobieta i jedna z nielicznych żołnierzy "Łupaszki" otrzymała złoty sygnet V Brygady z wygrawerowanym napisem "Żołnierzowi–Przyjacielowi »Łupaszka« 1943 rok". Od 1946 r. była tajnym współpracownikiem UB pod pseudonimem "Gina" i z powodu jej zeznań wielu żołnierzy "Łupaszki" zostało złapanych, w tym właśnie Danka. – Kiedy zbierałam materiał do książki, zderzenie tych dwóch życiorysów wstrząsnęło mną – przyznaje Luiza Łuniewska. Podkreśla jednak, że nie można tak jednoznacznie oceniać Reginy i innych żołnierzy AK, którzy zdecydowali się na współpracę.

        – Najbardziej powściągliwi w tych ocenach są ich koledzy, którzy przeżyli wojnę i czasy komunistyczne – dodaje dziennikarka. Pisarka dotarła także do zaskakujących wydarzeń w czasach współczesnych, które na nowo połączyły losy "Inki" i Reginy. Siostrzenica Siedzikówny Danuta Ciesielska zupełnie przypadkiem zaprzyjaźniła się ze swoją rówieśnicą, Ewą. Po latach ich ciepłej znajomości, podczas rozmowy o przeszłości okazało się, że Ewa jest córką Reginy.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka